Przejdź do treści

Książka dla najmniejszych

ksiazka-zdjecia.jpg

U noworodków wzrok jest jednym z najsłabiej rozwiniętych zmysłów. Nasze dzieci przychodząc na świat widzą niewyraźnie i tylko w dwóch wymiarach. Dopiero trzeci miesiąc życia przynosi zdolność rozpoznawania podstawowych kolorów – to idealny moment na rozpoczęcie stymulacji sensorycznej dziecka. Z pomocą przychodzi poznawcza seria książeczek Wydawnictwa Galaktyka.

Proste kształty, wzory, formy, wyraźne kontury i właściwa kolorystyka – to treści, na których opierają się założenia „Maluszka”. Zawartość książeczek w zaskakujący sposób przykuwa uwagę najmłodszych odbiorców ― wszystko dzięki odpowiedniemu doborowi kolorów, kształtów i treści odpowiednich na najwcześniejszym etapie rozwoju wzrokowo-ruchowego. „Maluszek patrzy” to znakomity punkt wyjścia do wprowadzania dziecka w bogaty świat emocji, bodźców i reakcji na nie. Solidne i poręczne wydanie „Maluszka” sprosta próbie małych dłoni a zaokrąglone brzegi zapewnią bezpieczne obcowanie z książką. Minimalistyczne ilustracje trafią nie tylko do dziecięcych zmysłów – z pewnością spełnią także estetyczne wymagania rodziców.
 
„Książeczki zawierające treści dopasowane do możliwości poznawczych maluszków pomagają nie tylko stymulować ich wzrok, ale także koordynację wzrokowo-ruchową i kreatywność. Dostarczenie dziecku przedmiotów dostosowanych do wrażliwych oczu noworodka pozwala w sposób prawidłowy rozwinąć i wzbogacić jego dojrzałość wzrokową.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Marta Pałuba
psycholog dziecięcy, współzałożycielka pracowni
psychologicznej Nintu, wykładowca w WSP
w Warszawie, ekspert w programach telewizyjnych

Dotychczas w serii „Maluszek patrzy” ukazały się tytuły tj.: Kwiatki,Groszki, Kształty oraz Moja pierwsza książeczka. W lipcu, nakładem Wydawnictwa Galaktyka, zostaną wydane dwie kolejne pozycje: Na plażyoraz Kołysanka.

Magda Dubrawska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

7 rad psychologa – jak wspierać rodziców wcześniaka

Intensywna Terapia Noworodka

O tym, jak trudnym doświadczeniem jest wcześniactwo wie każdy rodzic. I każde dziecko, nawet jeśli nie potrafi o tym opowiedzieć. Rozdzielenie, niemożność przytulenia dziecka, niemożność nakarmienia go, uspokojenia, kiedy tego potrzebuje. Za to codzienna konieczność patrzenia na to, jak się nakłuwane, przekładane z miejsca na miejsce, ma wkładane i wyjmowane rurki.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Okres poporodowy jest szczególny dla każdej kobiety i jej dziecka. Czas silnych emocji i budowania relacji, niepowtarzalny. Jak więc czuje się matka, które dziecko jest zamknięte w inkubatorze, potrzebuje pomocy w oddychaniu czy jedzeniu?

Mniejsze lub bardziej chore wcześniaki często muszą być przewożone do ośrodków o wysokiej referencyjności, znajdujących się nierzadko daleko od miejsca zamieszkania rodziców. Bycie przy dziecku jest wtedy również wielkim wyzwaniem logistycznym dla rodziców. A przecież często w domu czeka starsze rodzeństwo.

Dlaczego trudno być rodzicem wcześniaka

Wcześniactwo jest trudne. Oddziały patologii noworodka oraz wcześniaków, choć często bardzo kolorowe i przyjazne, są też miejscami budzącymi silny lęk, poczucie winy, pytań, wątpliwości. Czyli tego wszystkiego, z czym zmagają się przede wszystkim matki maleńkich dzieci.

Jednak mimo wszystko wcześniactwo to przede wszystkim życie. Zaczyna się dramatycznie, czasem kończy się zbyt szybko, ale częściej trwa dziesięciolecia. 17 listopada obchodzimy Światowy Dzień Wcześniaka. Jest to dzień, który przypominam nam wszystkim – rodzicom, których wcześniactwo ich dzieci zaskoczyło, rodzicom, znajomym i całkiem obcym ludziom poruszonym losem tych maleńkich  – że o dzieci i ich rodziny trzeba w tym czasie dbać szczególnie. Sami zaintersowania mówią, jak chcieliby być traktowani (przeczytane i wysłuchane rady):1. Rodzic wcześniaka różni się od rodzica dziecka urodzonego w terminie. Warto więc powstrzymać się z prośbami o zdjęcia dziecka. Rodzic wcześniaka może nie być gotowy na gratulacje i prezenty. Cały jest skupiony na walce o dziecko i niestety wie, że tę walkę może przegrać. Warto poczekać, aż dziecko szczęśliwie wróci do domu.

7 rad psychologa – jak wspierać rodziców wcześniaka

  1. Ciekawość jest mocno niewskazana. Zadawanie pytań rodzicom dziecka czy dalszej rodzinie, co się stało, nie ma sensu. Często nie ma wyraźnej przyczyny przedwczesnych narodzin. W zasadzie zawsze natomiast jest poczucie winy i przerażenie. Odczuwają je zwłaszcza matki oskarżające się o to, że zawiodły, że ich ciało okazało się nie dość dobre, nie dość karmiące i chroniące. Pytania o przyczyny może więc budzić w rodzicach dodatkowe wątpliwości lub nasilać już istniejące.
  2. Uszanujmy prywatność. Narodziny dziecka to radosna chwila, jednak narodziny przedwczesne są szczególnym wydarzeniem. Rodzice mogą chcieć sami poinformować o narodzinach dziecka, w swoim czasie i na własnych zasadach. Najpewniej wówczas, kiedy minie pierwszy szok. I trzeba im na to pozwolić.
  3. Dawkuj oferty pomocy. Wiadomość, że komuś przedwcześnie urodziło się dziecko może poruszyć serca wielu osób i wzbudzić spontaniczną chęć niesienia pomocy. Ta oferta może okazać się bardzo cenna, ale w innym terminie. Na razie rodzice wcześniaka mają umysły wypełnione dzieckiem, niewiele więcej się liczy.
  4. Nakarm rodziców. Wielu rodziców noworodków nie ma czasu na zadbanie o swoje potrzeby, nawet najbardziej podstawowe. Nie mają czasu ani energii na przygotowywanie ciepłych posiłków. Rodzice wcześniaków tym bardziej. Dla wielu zbawienne okazują się gotowe, niewymagające dodatkowej pracy posiłki dostarczane rodzicom. Generalnie jest to dobry czas, żeby myśleć właśnie o rodzicach i zamiast kupować kolejne śpioszki dla dziecka, zadbać o potrzeby dorosłych „przyklejonych” do inkubatorów.
  5. Myślenie magiczne. Niektórzy rodzice czerpią siły również stąd, że inni o nich myślą. Nie musza (i zwykle nie chcą!) odbierać dziesiątek telefonów dziennie i słuchać zapłakanej czy zmartwionej cioci lub przyjaciółki. Jednak fakt, że w różnych, bliskich i dalekich, znanych i zupełnie obcych miejscach jest ktoś, kto myśli o nich i ich dziecku, pomaga.
  6. Koła ratunkowe. Osoby bliskie rodzicom wcześniaka często chcą ich wspierać, również słowem. To naturalne. Jednak w gruncie rzeczy nie wiemy, jak czuje się matka lub ojciec w danym momencie i to, co w innych okolicznościach może zostać uznane za słowa neutralne, w tych może stać się źródłem cierpienia. Rodzice wcześniaków „nie mają szczęścia, bo sypiają w nocy”, matki nie odczuwają ulgi w związku z tym, że „nie są już w ciąży”, wcale nie jest łatwiej urodzić maleńkie dziecko. Wszystkie te teksty zostały wypowiedziane do prawdziwych rodziców przedwcześnie urodzonych dzieci.
  7. Miej nadzieję i uwierz. Czasami ktoś inny musi wierzyć i mieć nadzieję wówczas, kiedy ktoś inny nie ma siły. Rodzice wcześniaków funkcjonują w programie „byle przeżyć kolejny dzień”. My miejmy więc niezachwianą wiarę, że dziecko szczęśliwie opuści szpital za nich.

Nie ma, oczywiście, zbioru rad i zestawu słów, który na pewno pomoże, nie zaboli, nie zrani. Czas, kiedy dziecko znajduje się na oddziale intensywnej terapii jest szczególny; rodzice są silnie emocjonalni, przestraszeni, poranieni, matki zmagają się często z ogromnym poczuciem winy. Nietrudno więc o konflikt lub urazę. Ale każda rodzina mająca wcześniaka jest inna i coś innego będzie dla niej ważne. Co było ważne dla Was w tym czasie?

POLECAMY:

Sesja porodowa – czy warto ja rozważyć?

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

18 razy straciła ciążę, dziś jest szczęśliwą mamą

Louise Warneford urodziła dziecko po 18 poronieniach
/fot. Pixabay

Louise Warneford i jej mąż Mark rozpoczęli starania o dziecko w 2001 roku. Od tego czasu kobieta poroniła aż 18 razy. Dopiero po kilku latach starań Louise dowiedziała się, że cierpi na rzadką chorobę, przez którą nie jest w stanie donosić ciąży. Potem zdarzył się cud.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

48-letnia Louise i 55-letni Mark z Wielkiej Brytanii przeszli niezliczoną liczbę prób in vitro. Łącznie, w ciągu kilkunastu lat starań na zabiegi wydali 80 tys. funtów. Każda próba kończyła się jednak niepowodzeniem. W roku 2010 para zdecydowała się, że spróbują ostatni raz przed 50 urodzinami Louise.

Przełom nastąpił w Czechach

Przełom nastąpił w 2015 roku, kiedy lekarze odkryli u kobiety zaburzenia immunologiczne, przez które dochodziło do utraty ciąży. Lekarz poinformował ich, że rozwiązaniem może być adopcja zarodka. Małżeństwo postanowiło skorzystać z tej opcji, w tym celu w 2015 roku udali się do Czech.

– Spróbowałam znaleźć klinikę na własną rękę i załapałam się na adopcję zarodka w Klinice Gynem w Pradze – mówi kobieta. Już w następnym roku w 37 tygodniu ciąży na świat przyszedł ich synek – William.

Wraz z Markiem staraliśmy się o dziecko od kiedy skończyłam 32 lata. Doświadczyliśmy 18 poronień i wydaliśmy 80 tys. funtów, ale patrząc na Williama – było warto – mówi Louise.

– Chociaż nie mogłam się cieszyć ciążą, ponieważ była zagrożona, wszystko to było warte mojego dziecka marzeń – dodaje.

Zobacz także:

Poroniła i informuje o tym robiąc tatuaż! To forma terapii – uważa psycholog. A co czuje kobieta po stracie?

9 lat starań i DWA szczęśliwe zakończenia – WASZE HISTORIE

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: dailymail.co.uk

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Cristiano Ronaldo został ojcem po raz czwarty

Cristiano Ronaldo został ojcem po raz czwarty
fot. Twitter - @cristiano

Gwiazda klubu Real Madryt Cristiano Ronaldo ogłosił w niedzielę, że po raz czwarty został tatą. Piłkarz pochwalił się w sieci zdjęciem dziecka w objęciach świeżo upieczonej mamy.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Partnerka Ronaldo Georgina Rodriguez urodziła dziewczynkę, którą para nazwała Alana Martina.

„Alana Martina właśnie przyszła na świat! Geo i Alana mają się świetnie. Wszyscy jesteśmy bardzo szczęśliwi” – ogłosił na Twitterze portugalski piłkarz.

Zobacz także: Księżna Kate spodziewa się bliźniąt?

Cristiano Ronaldo został ojcem po raz czwarty

Portugalczyk zamieścił również w sieci zdjęcie, na którym pozuje z Georginą, 7-letnim synkiem Cristiano Juniorem oraz nowo narodzoną córeczką.

Pod koniec października Cristiano opublikował w mediach społecznościowych nagranie, na którym zdradził imię dziecka oraz przewidywaną datę porodu (21. listopada).

Ronaldo jest również ojcem bliźniaków – Evy i Mateo, którzy przyszli na świat w czerwcu tego roku.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: The Local

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Sesja porodowa – czy warto to rozważyć, jak się do niej przygotować i jak wygląda na zdjęciach

sesja porodowa

Sesja porodowa to nadal w Polsce niezbyt popularny temat. Jak przebiega sesja porodowa, czy trzeba się jej bać i jak się do niej przygotować opowiada Danuta Czapka z Dana Photography w rozmowie z Jolantą Drzewakowską.

Czy osoba, której robiłaś sesję porodową jest Twoją znajomą czy to klientka?

To była klientka. Skontaktowała się ze mną w sprawie sesji z brzuszkiem i sama zaproponowała, że chce wykonać sesje z porodu.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kto wpadł na pomysł takiej sesji: modelka, partner modelki czy Ty? 

Tak jak wspomniałam wyżej sesja była z inicjatywy klientki. Osobiście byłam bardzo zainteresowana tego typu sesją, gdyż jest to coś nowego na rynku fotograficznym, przynajmniej tutaj w Danii, gdzie obecnie mieszkam. Zdjęcia z tego typu sesji są naładowane niesamowitym ładunkiem emocjonalnym i są „prawdziwe” bez udawania i ustawiania. Napomnę jeszcze, nie wiem na ile to istotne (dla mnie nie było ;)), ale była to para homoseksualna. Dania jest krajem mocno liberalnym i otwartym na wszystkie związki, wiec Panie nie miały jakiś oporów, a nawet dostałam zgodę na publikacje zdjęć.

Jak wygląda taka sesja porodowa od strony logistycznej? Para wie, że zaczyna się poród i dzwoni do Ciebie, tak jak do położnej? Czy umawiacie się jakoś inaczej?

Od strony logistycznej jest to dosyć złożone, gdyż nie jesteśmy w stanie przewidzieć dokładnie, kiedy poród się rozpocznie i w jaki sposób będzie przebiegał. Teoretycznie mamy planowana datę porodu i umawiając się z klientem zakładam, że muszę być dyspozycyjna na 2 tygodnie przed planowaną datą i tydzień po. W planowanym terminie byłam w kontakcie z mamą – jak się czuje i co mówią lekarze. Później już czekałam na telefon. W moim konkretnym przypadku,  gdzie wykonywałam sesję, miał to być poród domowy w wodzie, z obecnością położnej. Niestety trzy dni przed planowanym terminem porodu, mama nie najlepiej się czuła i wynikły pewne komplikacje, a następnie skierowano ją do szpitala i to dosyć odległego (około godzina drogi od mojego miejsca zamieszkania ) gdzie już pozostała i czekała na wywołanie porodu. Tak więc dzieciątko urodziło się praktycznie 1 dzień przed planowanym terminem, tyle, że w szpitalu, a nie w domu.

dana photography sesja noworodkowa 5

Jak to wygląda na miejscu? Czy np. zawiadamiasz wcześniej szpital i lekarzy? Muszą wyrazić zgodę?

Pierwszy raz miałam przyjemność wykonać tego typu reportaż, wiec trudno mi powiedzieć, jak to rutynowo się odbywa i mogę tylko opowiedzieć o moim spotkaniu. Jako, że poród nieoczekiwanie odbył się w szpitalu, a nie w domu jak był planowany, to mama sama zapytała lekarzy, czy wyrażają zgody, abym ja uczestniczyła w porodzie również. Powiedziała, ze mają zamówionego fotografa na tą okazje. Zgodzili się bez problemu. Trudno mi powiedzieć jak to odbywa się w Polsce. Wiem, że są fotografowie, którzy również wykonują takie reportaże, ale zauważyłam, że odbywają się one zawsze w tym samym szpitalu, być może nie w każdym wyrażają zgodę. Myślę, że gdyby poród był od początku planowany w szpitalu, poprosiłabym rodziców, aby zapytali o możliwości przebywa fotografa w trakcie porodu.

Szpitale w Danii, jak i personel, są bardzo przyjazne, jeśli można to tak określić. Pamiętam mój poród, a było to cesarskie cięcie, położna pięć razy pytała się męża, czy na pewno zabrał na sale operacyjną aparat, bo to najważniejsze w trakcie porodu, aby robić zdjęcia. Na korytarzach stoją dziesiątki wazonów na kwiaty, a odwiedzający mogą przebywać w sali przez większą część dnia. Bywa, ze kobieta już po paru godzinach po porodzie naturalnym wychodzi do domu, jeśli wszystko jest dobrze. Więc podejrzewam, że w większości przypadków, jeśli rodzice sobie życzą, to nie byłoby problemu, aby fotograf uczestniczył w porodzie. Natomiast z całą pewnością zawsze trzeba wcześniej zapytać o zgodę.

dana photography sesja porodowa 3

 

Ok, to wszystkie logistyczne sprawy załatwione, to co się dało przygotowane a potem się zaczyna – poród. Jedziesz do szpitala i… no właśnie, jak to wyglądało w trakcie?

Parę dni przed planowaną datą siedzisz już jak na szpilkach, czekasz jakby to był twój poród. U mnie emocje były po stokroć większe, bo to był mój pierwszy reportaż z porodu. Oczywiście czytałam, oglądałam zdjęcia, ale wiadomo jak się czujemy, gdy robimy coś pierwszy raz i nie da się tego powtórzyć. Miałam wiele wątpliwości, czy dam radę od strony technicznej, gdyż poród może być w środku nocy przy słabym oświetleniu, a fotograf musi być dyskretny, wręcz niewidzialny,  więc użycie lampy błyskowej nie wchodzi w grę. Oczywiście miałam to szczęście, że poród właśnie się odbył w środku nocy. Wiadomo, że każdy poród jest inny i przebiega w innym tempie, jako, ze to było pierwsze dziecko, byliśmy przygotowani, ze to może być bardzo długi poród. Wiedziałam, już o zmianach, o szpitalu i byłam w kontakcie z rodzicami, wiedziałam, co mówią lekarze. Miałam dojechać do szpitala jak rozwarcie będzie około 5 cm.

Myślę, też, że powinnam tutaj wspomnieć, co właściwie się fotografuje w trakcie porodu. Fotografia taka polega na tym, aby zatrzymać w kadrach panującą atmosferę tego dnia, różne szczegóły i detale, na które rodząca kobieta z pewnością nie zwróci uwagi, emocje, więź i czułość jaka istnieje pomiędzy partnerami, pierwsze chwile dziecka i emocje jakie malują się na twarzy rodziców. Zostałam jeszcze jakieś 2-3 godziny po porodzie czyli, fotografowałam również całą procedurę mierzenia i ważenia dziecka, jak i pierwsze uściski z rodzicami. To jest naprawdę niesamowite przeżycie. Niektórzy mnie pytali czy to nie dziwne, ze ja obca osoba uczestniczę w tak intymnej chwili. Starałam się być niezauważana, nie biegałam przed lekarzem czy położną, tylko z odległości, zza drzwi, z kąta starałam się złapać te właściwe momenty. I absolutnie nie czułam się skrepowana, przecież to rodzice chcieli abym uczestniczyła w tym wydarzeniu, rozmawialiśmy wiele przed, spotkaliśmy się na sesji z brzuszkiem … troszkę się poznaliśmy. Sam poród też mnie nie przeraża, jestem mamą i swoje porody mama już za sobą.

dana photography sesja porodowa4

Czy  „modele” czuli się skrępowani Twoja obecnością? czy umawiałaś się z nimi, że np jakichś konkretnych zdjęć nie robisz?

„Modele” byli bardzo otwarci i tolerancyjni, nie czułam ich skrępowania, to jeszcze ja okrywałam mamę, żeby zasłonić to i owo na zdjęciach. Przed sesją wytłumaczyłam, jakie to będą zdjęcia, że absolutnie nie fotografujemy intymnych, fizjologicznych szczegółów, bo nie o to chodzi w takim reportażu. Mamy zatrzymać chwile, emocje, uczucia, pierwsze chwile dzieciątka po drugiej stronie brzuszka.

A Ty jak tam się czułaś? Ile godzin to trwało? Nie miałaś wrażenia, że przeszkadzasz albo że to zbyt intymne?

Wyjechałam z domu po otrzymaniu informacji, kiedy lekarz stwierdził, że jest ok. 4 cm rozwarcia i akcja porodowa przebiega bardzo powoli, nie ma co się spieszyć. Po chwili otrzymałam sms’a, że mam się spieszyć, bo nastąpiła zmiana i wszystko się dzieje w ekspresowym tempie. Dostałam jeszcze dwa sms’y w trakcie drogi. W sumie jechałam koło godziny, był środek nocy, była mniej więcej 2.00. gdy dojechałam. W szpitalu też nie tak łatwo było je odnaleźć, w środku nocy nikogo nie było na portierni (byłam w tym szpitalu pierwszy raz ). Czułam się troszkę jak na planie filmowym, gdy wpadasz do szpitala w środku nocy, a tu ani żywej duszy, żeby pomogła odnaleźć właściwą salę.

Oczywiście aparat już był w ręce i po gratulacjach dla rodziców zaczęłam fotografować te pierwsze minuty maluszka i mamy. W sumie wyjechałam z domu około godziny 1.00. w nocy, a wróciłam koło 8:00 rano. Wyszykowałam córkę do przedszkola, odwiozłam i poszłam spać.

dana photography sesja porodowa1

Jaki moment był dla Ciebie najtrudniejszy podczas takiej sesji?

Wiesz co jakoś wszystko tak błyskawicznie przebiegło, że nie wyłapałam jakiegoś bardzo trudnego momentu. Z pewnością najtrudniejsze to wszystko było od strony technicznej, bo zrobić w miarę dobre zdjęcie przy słabym żółtym oświetleniu plus mocna szpitalna lampa skierowana w konkretne jedno miejsce, to niełatwe zadanie. Wiadomo, że te zdjęcia nie wyglądają jak ze studia, ale myślę, że nie o to w nich chodzi.

Który moment sesji porodowej był najpiękniejszy?

Cała sesja była bardzo wzruszająca, czułam się emocjonalnie związana z rodzicami i przeżywałam to bardzo osobiście. Niesamowite uczucie było gdy wychodziłam już ze szpitala, akurat był piękny wschód słońca … stworzyło mi to harmonię z nowym życiem. Mam nadzieję, że będę miała jeszcze okazję nie jeden taki reportaż wykonać. Chętnie poszłabym w tym kierunku z moją fotografią.

dana photography sesja porodowa 7

Czy po takim doświadczeniu mogłabyś doradzić taką sesję? Kto mógłby się na to zdecydować? Czy trzeba być bardzo odważną, otwarta osobą?

Zdaję sobie sprawę, że taka sesja jest nie dla każdego. Osobiście znam osoby, które absolutnie nie zgodziłyby się na to. Z kolei ja żałuję, że nie miałam takiej świadomości fotograficznej, gdy rodziły się moje dzieci. Uważam, że jest to niesamowita pamiątka, takie chwile się już nigdy nie powtórzą, a w pamięci szybko zacierają. Nawet jeśli będziemy w kolejnej ciąży, będzie ona inna, bo każda jest inna.

Wiele rzeczy, które się wydarzyły w trakcie porodu, już nie pamiętamy, a zdjęcia zatrzymałyby je dla nas. Ja zdecydowanie chciałabym mieć taką pamiątkę oprawioną w piękny album. Same dzieci też uwielbiają oglądać zdjęcia, często pytają się, jak to było, gdy się urodziły, gdy były malutkie. Dla nich samych byłaby to piękna pamiątka. Myślę, że trzeba akceptować siebie i swoje ciało, aby zdecydować się na fotografa w trakcie porodu, lub mieć taką świadomość fotograficzną, która Cię przekona, że warto.

Gdybyś miała doradzić parze, która myśli o sesji porodowej – co powinni ustalić z fotografem, na co zwrócić uwagę?

Z całą pewnością powinni się wcześniej poznać. Dobrym sposobem na to jest wykonanie sesji z brzuszkiem, można wtedy zobaczyć, jaki styl pracy ma fotograf i jak się czujemy w jego towarzystwie. Powinni otwarcie porozmawiać jak to sobie wyobrażają i skonfrontować z tym, co ma fotograf do przekazania w danym temacie. Nie wiem, czy jest wielu fotografów na polskim rynku, którzy wykonują takie sesje, ale wiem, że wielu marzy o tym, aby mieć taką sesję w swoim portfolio, właśnie ze względu na jej prawdziwość i niesamowite emocje, które widać na zdjęciach.

A rada dla fotografa, który podjąłby się takiego wyzwania 🙂

Zaufaj swojej intuicji … Z mojego doświadczenia wynika, ze najtrudniejsza w tego typu sesji jest logistyka, właśnie ze względu na ta niewiadoma, kiedy rozpocznie się poród i jak będzie przebiegał.

dana photography sesja porodowa8

Danuta Czapka Dana Photography Jestem fotografem rodzinnym, dziecięcym, fotografuje również mamusie z brzuszkiem i noworodki. Wciąż poszerzam swoje horyzonty fotograficzne, staram się nieustannie rozwijać i myślę, że nigdy nie przestanę, bo w fotografii jest coś tak fajnego, że zawsze można odkryć coś nowego. Prywatnie mama dwóch cudownych dziewczynek.

Więcej cudownych zdjęć znajdziesz tutaj: http://www.danaphotography.dk/

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawnik i coach. Matka dwójki dzieci.