Przejdź do treści

Książka dla najmniejszych

ksiazka-zdjecia.jpg

U noworodków wzrok jest jednym z najsłabiej rozwiniętych zmysłów. Nasze dzieci przychodząc na świat widzą niewyraźnie i tylko w dwóch wymiarach. Dopiero trzeci miesiąc życia przynosi zdolność rozpoznawania podstawowych kolorów – to idealny moment na rozpoczęcie stymulacji sensorycznej dziecka. Z pomocą przychodzi poznawcza seria książeczek Wydawnictwa Galaktyka.

Proste kształty, wzory, formy, wyraźne kontury i właściwa kolorystyka – to treści, na których opierają się założenia „Maluszka”. Zawartość książeczek w zaskakujący sposób przykuwa uwagę najmłodszych odbiorców ― wszystko dzięki odpowiedniemu doborowi kolorów, kształtów i treści odpowiednich na najwcześniejszym etapie rozwoju wzrokowo-ruchowego. „Maluszek patrzy” to znakomity punkt wyjścia do wprowadzania dziecka w bogaty świat emocji, bodźców i reakcji na nie. Solidne i poręczne wydanie „Maluszka” sprosta próbie małych dłoni a zaokrąglone brzegi zapewnią bezpieczne obcowanie z książką. Minimalistyczne ilustracje trafią nie tylko do dziecięcych zmysłów – z pewnością spełnią także estetyczne wymagania rodziców.
 
„Książeczki zawierające treści dopasowane do możliwości poznawczych maluszków pomagają nie tylko stymulować ich wzrok, ale także koordynację wzrokowo-ruchową i kreatywność. Dostarczenie dziecku przedmiotów dostosowanych do wrażliwych oczu noworodka pozwala w sposób prawidłowy rozwinąć i wzbogacić jego dojrzałość wzrokową.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Marta Pałuba
psycholog dziecięcy, współzałożycielka pracowni
psychologicznej Nintu, wykładowca w WSP
w Warszawie, ekspert w programach telewizyjnych

Dotychczas w serii „Maluszek patrzy” ukazały się tytuły tj.: Kwiatki,Groszki, Kształty oraz Moja pierwsza książeczka. W lipcu, nakładem Wydawnictwa Galaktyka, zostaną wydane dwie kolejne pozycje: Na plażyoraz Kołysanka.

Magda Dubrawska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Ania Rusowicz została mamą po 10 latach starań

Ania Rusowicz
Wikipedia - CC By 4.0

Ania Rusowicz przez lata nie pisała o wieloletniej walce w staraniach o dziecko, bo liczyło się tylko jedno: żeby ten dzień wreszcie nadszedł.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ania Rusowicz, wokalistka o przyjściu na świat swojego synka poinformowała żartobliwie na portalu społecznościowym: „Jest nowy przybysz na planecie ziemia”.
Tymon, bo tak na imię dała gwiazda swojemu synkowi urodził się w sierpniu, w dniu swoich imienin. Rusowicz przez lata nie pisała o wieloletniej walce w staraniach o dziecko, bo liczyło się tylko jedno: żeby ten dzień wreszcie nadszedł.
Na chwilę przed porodem w poruszającej rozmowie dla „Wysokich Obcasów” wokalista wyznała, że czuła się „odczłowieczona”, nie mogąc zajść w ciążę.

– Patrzysz w lustro i zastanawiasz się, czy jesteś kobietą. To rodzi taki żal do siebie samej, że nie dajesz rady – powiedziała w Wysokich Obcasach Rusowicz, córka słynnej Ady. To pierwszy raz, kiedy opowiedziała o swoim cierpieniu.

Po latach oczekiwań Rusowicz została mamą

Przez lata Rusowicz wspominała w wywiadach o tym, że chce mieć potomstwo, ale nie rozmawiała o swoich wieloletnich problemach z zajściem w ciążę. Dopiero w zaawansowanej ciąży zdecydowała się wszystko z siebie wyrzucić.
– Próbujesz się tłumaczyć, także przed światem, który dziecka od ciebie oczekuje. Czułam się odczłowieczona, to takie podejście „jajo o jajo”, niekończące się terapie hormonalne, zabiegi, wizyty lekarskie itd. – wyliczała. – No i to podejście lekarzy do problemu, takie czysto techniczne. Masz ochotę krzyczeć i nie możesz, bo chęć posiadania potomstwa to nie leczenie wrzodów żołądka – mówiła.
W którymś momencie straciła wszelkie nadzieje na bycie matką. Czuła się pokrzywdzona, aż zrozumiała, że nie tylko ją to spotkało.

– Odwiedzałam różne gabinety, kliniki leczenia niepłodności. Tłok jak na Dworcu Centralnym. Mnóstwo par oczekujących w kolejkach – opowiada w wywiadzie dla WO Rusowicz.

– Tu nie ma jednej gotowej recepty na spłodzenie dzieci, lekarstwa, każdy przypadek jest inny. Stres związany z niemożnością posiadania potomstwa można porównywać do takich sytuacji, jak śmierć bliskiej osoby, chorobą, czy utratą pracy.

Wiele par ta historia może podnieść na duchu i pokazać, że warto czekać nawet kilka lat.

Polecamy: 
Starania o ciąże w czasach nowych technologii

Źródło: Wysokie Obcasy

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.