Przejdź do treści

Krystyna Kofta: Jeżeli jest miłość, można wiele przetrwać

Pisarka, felietonistka,blogerka, feministka. Autorka „Fausty”, „Lewej, Wspomnień prawej”, „Jak zdobyć, utrzymać i porzucić mężczyznę” i „Małej encyklopedii małżeńskiej”. Nam opowiada o różnych odcieniach miłości.

Pierwsza miłość?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Była niespełniona. Zakochałam się w takim chłopaku, który był repatriantem z Francji. Bardzo mi się podobał, inaczej się ubierał, inaczej wyglądał, mówił z innym akcentem, ale nie zwracał na mnie uwagi, bo byłam bardzo chudą dziewczynką, a wtedy za atrakcyjne uważano te biuściaste (śmiech). Kiedy jednak miał odbyć się bal na zakończenie szkoły, to wykorzystałam „metodę na Kopciuszka”. Siostra uczesała mnie w „koronę”, taką jak nosi Julia Tymoszenko, matka uszyła długą niebieską sukienkę z czarnymi tiulowymi bufkami. No i spodobałam się chłopakowi bardzo, poprosił mnie do tańca, ale mi nagle przeszło. Byłam zła, że nie docenił mnie za inteligencję, że liczy się dla niego wygląd! Odkochałam się natychmiast. Miałam zresztą taki głupi okres w życiu, że kiedy któryś chłopak powiedział, że jest zakochany, ma dziewczynę, próbowałam różnych sposobów, żeby go „odbić”. Takie praktyki w liceum były nagminne, może to były ćwiczenia, wprawki, przed większym skokiem? Dość okropne.  

To nie była pani lubiana przez koleżanki.

Miałam wówczas jedną przyjaciółkę, bo generalnie uważam, że przyjaciół powinno się mieć mało. Ogólnie to byłam niezbyt lubiana, bo właśnie tak się zachowywałam i to trwało dość długo. Tym niemniej dziewczyny lubiły moje towarzystwo, bo od czasów  liceum wymyślałyśmy z moją przyjaciółką różne atrakcyjne formy spędzania czasu.

Zmieniła pani spojrzenie na związek i relacje przed poznaniem męża?

Tak. Poznawaliśmy się dwa razy. Trafiłam do szkoły, w której uczył się jego brat Janusz Kofta, później przybrał pseudonim Jonasz. Zaprosił mnie do siebie na prywatkę. Młodszego brata Mirka, wysłał do kina. Minęliśmy się wtedy w korytarzu, ale zapadłam mu w pamięć. Potem się spotykaliśmy, wymienialiśmy książki. On dawał mi ważne pozycje z psychologii, ja polecałam literaturę piękną. To było świetne, bo połączyła nas wspólna baza intelektualna.  Później wyjechałam na studia, zaręczyłam się z pewnym prawnikiem, ale nic z tego nie wyszło. Otóż on przyszedł do moich rodziców, żeby się oświadczyć i powiedział, że „zapewni mi wszystko”, na co moja matka stwierdziła: A pan uważa, że ona nie ma  teraz wszystkiego? Był zamożny, a moi rodzice stracili wszystko, fabrykę itd., było biednie.Jak więc to usłyszałam, pomyślałam, że nie mogę być z kimś takim. Chociaż był porządnym facetem, potem zrobił wielką karierę prawniczą. Miałam szczęście do wykształconych facetów. Dużo zyskiwałam przez kontakty. Może stąd moje zainteresowania prawem, ekonomią?

Powiedziała Pani też jednak, że kobiety tracą waleczną tożsamość, kiedy pojawia się ten mężczyzna. A pani tej waleczności nie straciła. Jaką więc osobą trzeba być, aby w każdych okolicznościach pozostać waleczną?

Nie wiem właściwie, jak na to pytanie odpowiedzieć, bo nie mogę mówić o wszystkich kobietach. Natomiast znam ich wiele, niektóre tę waleczność zachowują do końca życia, a inne jej nie mają  i zawsze się podporządkowują. Dlatego małżeństwo czy związek wygląda tak różnie, u różnych ludzi. Nad własną tożsamością i tym jak radzić sobie w życiu można jednak popracować, można się tego nauczyć, ale też trzeba odkryć coś w sobie. Odkryć to, co gdzieś drzemie. Wiele zależy od wychowania. Ja musiałam z moją matką ciągle walczyć i myślę, że to mnie tak ustawiło na całe życie. Wiedziałam, że jak nie powalczę, to nic ze mnie nie będzie. Gdybym słuchała ojca, byłabym ekonomistką, a jeśli matki – to lekarką.

A kim jest feministka współcześnie?

Myślę, że wiele kobiet – tych, które mówią „ja nie jestem feministką, ale…”, i tu idzie cała litania działań feministycznych – to feministki, które siebie nie definiują tym słowem. Uważam, ze wiele kobiet ma coś co nazywam feminizmem naturalnym. Mam właśnie ten rodzaj. Uważam, że w każdej kobiecie powinien się obudzić, szczególnie kiedy jest krzywdzona, albo widzi, że ktoś krzywdzi inną kobietę. Stąd też moje zaangażowanie społeczne. Robię wiele rzeczy, chociaż wchodzi mi to w paradę, zabiera czas potrzebny na pisanie. Trudno, tak było z profilaktyką raka piersi, tak jest z przemocą w stosunku do kobiet i dzieci.  

Czy jako feministkę boli panią to, że wielu z nas uczucie kojarzy się z teorią o dwóch połówkach jabłka?

Mnie to śmieszy. Oczywiście związek tworzy jakąś całość, nową jakość, ale na pewno nie jest tak, że dzieli się na dwie równe połówki, tworzące jedność absolutną. Dwa ciała splecione w akcie miłosnym, są dwoma odrębnymi ciałami. Jabłuszko często bywa robaczywe. Ostatnio natomiast doszłam do wniosku, że następną książkę zacznę zdaniem: „Nic nie jest takie, jak się wydaje”, które będzie się przewijało przez całą powieść. A w miłości to już pewnik. Dlatego dziwne wydaje mi się, by podjąć decyzję o ślubie i związku „na całe życie”, jeśli nie wypróbuje się człowieka – pod każdym względem. Nie zamieszka z nim pod jednym dachem. Kiedy człowieka przyjmuje się do pracy, to na 3-miesięczny staż, a tutaj od razu niektórzy myślą: Ach, zakochanie, namiętność!

W uzupełnionym wydaniu „Jak zdobyć, utrzymać i porzucić mężczyznę” a także w „Małej encyklopedii małżeńskiej” pisze pani natomiast o „nowych” rodzajach związków – wielokątach, związkach partnerskich, homoseksualnych. Czy te relacje oznaczają też nowe definicje miłości?

Myślę, że wszystko było, tylko w tej chwili o tym się mówi. Wcześniej tego zakazywano, ale  jeśli coś jest zakazane, robi się to po cichu.

Wydaje się jeszcze, że żyjemy w czasach, które sprzyjają „seryjnej monogamii”. Jeśli coś się nie układa albo robi się zbyt poważne, wychodzimy z roli czyjegoś partnera, by za chwilę związać się z kimś innym, nie na dłużej niż 2 – 3 lata. Jakie jest Pani zdanie w tej kwestii?

Jestem przeciw, ale to kwestia gustu. Moje małżeństwo jest monogamiczne, chociaż przeżywa wzloty i upadki. Uważam, że lepsza jest czasem zdrada, niż taka zamiana bohaterów. Wchodząc w związek młodo, nie wiemy, co się wydarzy, to loteria. Nagle okazuje się, że chciałoby się czegoś innego. Z tym, miłość istnieje w różnych postaciach. Zdarza się krótszy lub dłuższy romans. Rozumiem kobiety, które przyjmują z powrotem mężczyzn. Także odwrotnie. Rozumiem, że kobieta też ma prawo do poznania kogoś innego. Jeżeli jest miłość, można wiele przetrwać.

Bukowski napisał: Miłość to forma uprzedzenia. Kochasz to, czego potrzebujesz, kochasz to, co poprawia ci samopoczucie, kochasz to, co jest wygodne. Jak możesz twierdzić, że kochasz jednego człowieka, skoro na świecie jest dziesięć tysięcy ludzi, których kochałabyś bardziej, gdybyś ich kiedyś poznał? Ale nigdy ich nie poznasz. Zgodzi się z nim Pani?

Myślę, ze każdy w tej materii mówi po prostu o sobie. Czego on potrzebuje albo nie potrzebuje, albo jest to uprzedzenie albo nie jest. Ja bym ujęła to inaczej: wiem dokładnie, czym jest miłość. Kocham tych ludzi, o których się boję. Pisałam o tym kiedyś i to sobie przemyślałam – lęk o kogoś innego jest postacią miłości, przynajmniej dla mnie to dowód na miłość. Zawsze się boję o męża, syna, ale też o przyjaciół. Uważam bowiem, że przyjaźń też jest formą miłości, niekiedy trwa dłużej. Bardzo często się też zdarza, że ludzie biorą namiętność za miłość – kiedy ustępuje, związek zaczyna cierpieć i przeważnie się rozpada. Różnych namiętności można mieć wiele i z tym, co mówił Bukowski,  najprawdopodobniej  jest tak,  że chodzi właśnie o namiętności. Miłość wymaga raczej pogłębienia.

A kiedy miłość się kończy?

Nigdy. To znaczy, zmienia oblicze. Miłość jest też tym, co pozwala przetrwać kryzysy. Ja jestem ze swoim mężem przeszło 40 lat  i po prostu wiem, że  bez kryzysów nie może się obejść. Każde z nas dąży do tego, by pokazać własne zdanie, jesteśmy uparci, ale jeśli nie byłoby miłości, ten związek nie mógłby przetrwać. A jeżeli jest, to nie warto tego poświęcać dla jakiegoś odrębnego zdania . Trzeba mieć tez „płaszczyznę nieporozumienia”, żeby można było żyć razem. Trzeba zostawić ten margines i dbać o to, by się nie zranić do końca.

Czy z punktu widzenia mężczyzny zawsze jest ona czymś innym, niż w rozumieniu kobiety?

Sądzę, że tak. My się jednak bardzo różnimy. Mężczyźni tylko w takich krańcowych sytuacjach zdają sobie z tego sprawę. Kiedy zachorowałam, to mój mąż naprawdę zrozumiał, jak mocno jest ze mną  związany.

A co Pani sądzi o wizji miłości rodem z 50 twarzy Greya?

Chyba nie o twarze tu chodzi, nie sądzi Pani? Przepraszam, że odpowiadam pytaniem na pytanie, to nie jest eleganckie, ale nie dało się tego czytać. Zaczęłam z ciekawości, żeby zobaczyć co sprawiło, że taka marna rzecz pojawiła się na szczytach list bestsellerów. Seks, prawie porno, ale jednak nie całkiem porno, to przyciąga kobiety, chcą wiedzieć co robią inne! Zwłaszcza u nas to się liczy, bo króluje pruderia. Łatwiej o porno w Internecie, niż o podręcznik Wychowania Seksualnego. Stąd bierze się taki głód.

W książce ukochany głównej bohaterki przedstawiany jest jako ideał mężczyzny – pomijając już , jak bardzo był oderwany od rzeczywistości, to co złego jest w szukaniu kogoś, kto będzie kimś więcej, niż tylko przystojnym i dobrym człowiekiem?

Jedno z drugim ma niewiele wspólnego. Ideał to ktoś kto nam odpowiada. i tyle. Kobiety „na życie” na ogół nie szukają przystojniaków. Chociaż mamy wrażliwość na wygląd mężczyzny. Są takie, które wiedzą czego chcą. Czegoś innego na jedną noc, na romans, a zupełnie czego innego na całe życie. Jeśli następuje pomieszanie z poplątaniem i „mięśniaka” z romansu bierze się na męża, to może skończyć się katastrofą, ale wcale nie musi, bo przystojniak może okazać się świetnym mężem. Nie ma reguł. Jednak ja jestem skłonna wierzyć, że wspólna baza musi istnieć, ta baza dotyczy poglądów, ideałów, stosunku do wykształcenia, zwłaszcza gdy pojawią się dzieci. Także w seksie trzeba szanować wzajemną wrażliwość, żeby związek był trwały. Znajome małżeństwo rozpadło się, gdy żona, mówiła w dużym towarzystwie, że z mężem już się tylko przyjaźni, nic więcej. Przy nim! gdy to usłyszałam, wiedziałam, że źle się skończy. Inny związek się rozpadł, bo mąż zmuszał żonę do perwersji, których nie znosiła.   

Ta książka nie mówi o nieszczęśliwej miłości, a o nią chcę zapytać. Tak więc, czy można kochać kogoś, kto jest w związku z kimś innym? Czy to jest w porządku?

Nie wiem, pewnie można, bo to się dzieje. W ogóle, w uczuciach trudno powiedzieć, czy coś jest w porządku czy nie. Nie ma silnych i nie ma mądrych, bo człowiek w pewnym sensie nie odpowiada za to. Cała wielka literatura, kinematografia, dobre seriale mówią o tym. 

 

fot. mat. wygraczrakiem.pl

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl

8 naturalnych sposobów, które pomogą ci zajść w ciążę. Które z nich stosujesz?

Kobieta ciężarna z kwiatem w dloni /Ilustracja do tekstu: Jak naturalnie zajść w ciążę

Jak szybko zajść w ciążę? Odpowiedzi na to pytanie szuka wiele par, które rozpoczęły starania o dziecko i z niecierpliwością czekają na upragnione dwie kreski na teście ciążowym. Jeśli na drodze do powiększenia rodziny nie stoją przeszkody natury medycznej, warto przyjrzeć się swojej diecie i stylowi życia. Sprawdź, czy znasz najskuteczniejsze sposoby, by naturalnie zwiększyć swoją płodność!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Włącz do diety owoc płodności – granat

Granat nazywany jest często owocem płodności – i to nie tylko ze względu na swoje krągle kształty i bogactwo lekko cierpkich nasion skrywających się pod twardą skórką. Zawarte w tym egzotycznym owocu składniki mineralne wykazują pozytywne działanie na organizm mężczyzny i kobiety oraz wspomagają ich płodność. To zasługa m.in. dużej ilości kwasu foliowego, witaminy C, potasu, a także pektyn przyczyniających się do obniżenia poziomu cholesterolu we krwi.

Miąższ granatu jest także bogatym źródłem polifenoli – silnych przeciwutleniaczy, które zmniejszają ryzyko raka szyjki macicy, poprawiają ukrwienie narządów płciowych i podnoszą stężenie tlenku azotu. Wystarczy szklanka soku z granatu dziennie, by zaobserwować poprawę jakości nasienia oraz wspomóc przygotowania macicy do ciąży.

CZYTAJ TEŻ: Skuteczny afrodyzjak, który poprawia parametry nasienia. Żeń-szeń na płodność

Stosuj oliwę z oliwek

Oliwa z oliwek jest bogatym źródłem witamin i nienasyconych kwasów tłuszczowych, które istotnie wpływają na płodność. Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi w 2015 r., regularnie dodawanie oliwy z oliwek do swoich posiłków może zwiększyć szansę na ciążę nawet o 40%!

Zawarta w tej cennej oliwie witamina D wspomaga dojrzewanie komórek jajowych i wspiera proces zagnieżdżania się zarodka. Udowodniono, że dostarczana w odpowiednich ilościach poprawia także płodność mężczyzn.

Dodatkowo kwasy omega-3, w które obfituje oliwa z oliwek, umożliwiają właściwe ukrwienie macicy, prawidłowy rozwój płodu i wspomagają profilaktykę poronień.

Wypróbuj korzeń maca

Maca, czyli pieprzyca peruwiańska, to delikatnie słodka roślina o korzennym posmaku, która naturalnie występuje w Boliwii i Peru. Jej niezwykłe właściwości zdrowotne cenione są w medycynie od wielu stuleci. Najbardziej wartościową część tego zioła stanowi korzeń – to w nim znajdują się składniki wspomagające prawidłowe funkcjonowanie organizmu.

W Polsce bez większych wysiłków znajdziemy korzeń maca w formie sproszkowanej, który wzbogaci naszą dietę w witaminy z grupy B, a także wapń, żelazo, witaminę C, magnez i potas. Liczne badania potwierdzają, że korzeń maca pomaga w regulowaniu gospodarki hormonalnej u kobiet, a także poprawia jakość nasienia. Dodając go do diety, możemy więc szybciej zajść w ciążę.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Maca na płodność

Jedz daktyle

Daktyle są bogatym źródłem soli mineralnych i witamin, w tym m.in. A, B1, B2, B3 i C. Ich właściwości zdrowotne są znane od starożytności – doceniła je już starożytna ajurweda, zwana przez wielu matką medycyny.

Dziś daktyle zaleca się szczególnie panom – badania potwierdzają, że owoce te mają dobroczynny wpływ na jakość i ruchliwość plemników. To zasługa potasu, estradiolu i flawonoidów, a także witaminy C, która wspomaga przyswajanie selenu i cynku.

Dodaj do potraw kroplę octu jabłkowego

O occie jabłkowym mówi się często w kontekście jego bogatych zastosowań w kosmetyce czy kuchni. Tylko nieliczni wiedzą, że może on również pomóc zajść w ciążę. Wystarczy dodać dwie łyżeczki tego roztworu do posiłku lub połowy szklanki wody, by dostarczyć organizmowi  20 ważnych substancji mineralnych i mikroelementów. W ten sposób wesprzemy też organizm w walce z toksynami, wahaniami poziomu estrogenów i zbędnymi kilogramami. Ponadto ocet jabłkowy, działając alkalizująco na organizm, stanowi potężny oręż w walce z drożdżakiem candida, jedną z przyczyn trudności z zajściem w ciążę.

Stosując ocet jabłkowy na płodność, pamiętajmy jednak, by nie przesadzać z ilością. Podrażnia on śluzówkę żołądka i działa negatywnie na szkliwo zębów.

POLECAMY TEŻ: Jedzenie a zaburzenia gospodarki hormonalnej

Pij pokrzywę – zioło płodności

Pokrzywa zwyczajna, bogata w witaminy (C, K, B2), flawonoidy, fitsterole i beta-karoten, uważana jest za jedno z najważniejszych ziół na płodność. Znajdujące się w niej substancje działają bakteriobójczo i obniżają ryzyko stanów zapalnych dróg moczowych. Działają też ochronnie na śluzówkę macicy i pomagają walczyć ze stresem.

Medycy i zielarze od lat zalecają pokrzywę kobietom, które chcą zajść w ciążę. Liść pokrzywy znajduje się m.in. w składzie popularnych ziół na płodność o. Sroki.

Wysypiaj się, by szybciej zajść w ciążę

Zdrowy sen jest niezbędny, by utrzymać organizm z formie i umożliwić mu właściwą gospodarkę hormonalną. Naukowcy odkryli, że kobiety, które śpią zbyt krótko, mają niższy poziom serotoniny i melatoniny. Zmniejsza się też ich temperatura ciała, libido oraz ogólna witalność, a organizm mniej skutecznie radzi sobie z regulacją poziomu kortyzolu, adrenaliny i insuliny. Konsekwencją tego jest m.in. deregulacja cyklu miesiączkowego, a tym samym – zmniejszenie szans na zajście w ciążę.

Aby zapobiec takim sytuacjom, eksperci zalecają, by spać 7 do 9 godzin każdego dnia.

Unikaj stresu

Nawet najlepsza dieta, suplementy, leki i nie pomogą nam zajść w ciążę, jeśli nie zadbamy o dobre samopoczucie psychiczne. Jeśli prowadzimy stresujący tryb życia, warto znaleźć w swoim grafiku miejsce na zajęcia rozluźniające, takie jak joga czy pilates, lub udać się na masaż. W obniżeniu napięcia nerwowego pomogą nam też: muzykoterapia, refleksologię, relaksacyjne techniki oddechowe lub sport.

Czemu to takie ważne? Otóż pod wpływem stresu i negatywnych emocji zwiększa się poziom kortyzolu i alfa-amylazy w ślinie. Jak wykazali badacze z Oxford University, drugi z tych enzymów może istotnie zaburzać płodność. Kobiety, u których występowało wysokie stężenie alfa–amylazy, miały o 12% niższe szanse, by zajść w ciążę, niż panie, u których poziom tego enzymu był niski. Z innych badań wynika, że odczuwanie radości i częsty, szczery śmiech obniżają poziom tego enzymu. Śmiejmy się zatem – na zdrowie!

Źródło: homeremedychacks.com, womenshealth.pl, dziennik.pl

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Refleksologia skuteczna na stres i walkę z niepłodnością

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Plemniki: szybkie i wściekłe. Co o nich wiesz? [QUIZ]

Mężczyzna w stroju nurka w wodzie. /Ilustracja: Plemniki Quiz
Fot.: Jeremy Bishop/Unsplash.com

Wytwarza je każdy dojrzały osobnik płci męskiej – nie tylko w świecie ludzi i zwierząt, ale nawet roślin. Składają się z główki, wstawki i witki, a mimo niewielkich rozmiarów mają niezwykłą moc – bez nich zapłodnienie nie byłoby możliwe.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Plemniki, czyli męskie komórki rozrodcze, produkowane są w jądrach, a dojrzewają w najądrzu. Przeciętny mężczyzna w trakcie swojego życia wytworzy do 525 mld plemników. Co warto o nich wiedzieć? Czy potrafisz wskazać ich prawidłowe parametry i budowę? Sprawdź swoją wiedzę w krótkim teście i dowiedz się, o czym jeszcze warto doczytać!

POLECAMY: Plemniki – 9 zaskakujących faktów na temat męskich pływaków

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Gwiazda pop po raz pierwszy tak szczerze o poronieniu i endometriozie

Haley; zdjęcie promujące singiel Alone /Ilustracja do tekstu: Halsey o endometriozie i poronieniu /Ilustracja
Fot.: mat. prasowe

Jest zdolna, bystra, wrażliwa i mimo młodego wieku ma na swoim koncie wiele muzycznych sukcesów. Podbiła światowe listy przebojów i serca tysięcy słuchaczy, zdobyła nagrodę Grammy, a do tego zaliczyła duet z bożyszczem nastolatek – Justinem Bieberem. Już samo to wystarczyłoby na scenariusz kasowego filmu biograficznego. Ale historia Halsey jest też pełna dramatycznych zwrotów akcji…

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ashley Frangipane, która kryje się pod pseudonimem Halsey, to utalentowana 23-letnia gwiazda amerykańskiego pop-rocka. Choć niemal od początku kariery muzycznej żyje w blasku sławy, w jej życiu nie brakowało i cieni. Podczas szczerego występu telewizyjnego opowiedziała niedawno o trudach życia z endometriozą i traumatycznym doświadczeniu, którego przed trzema laty doznała tuż przed występem w Chicago.

Halsey o poronieniu na scenie

– Byłam w trakcie trasy koncertowej, gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Zanim zdążyłam się zastanowić, co to znaczy dla mnie, mojej przyszłości i mojego związku, tuż przed rozpoczęciem show doświadczyłam poronienia – wyznała artystka w kwietniowym odcinku popularnego talk-show „The Doctors”, emitowanego przez stację CBS.

Z uwagi na duże nadzieje, które łączono z planowanym koncertem, menedżerowie 20-letniej wówczas wokalistki odradzili jej odwołanie występu. Ashley Frangipane poprosiła asystentkę o zakup jednorazowej bielizny i środków przeciwbólowych i – mimo gwałtownych uczuć, które nią targały – zdecydowała się wyjść na scenę.

– To był występ pełen gniewu. Najbardziej gniewny w moim życiu. Pomyślałam wtedy, że nie czuję się człowiekiem. (…) Zeszłam ze sceny, poszłam na parking i zaczęłam wymiotować – wyznała w innym wywiadzie.

ZOBACZ TEŻ: Młoda artystka o poronieniu. 22-letnia Halsey: Chciałam być mamą bardziej niż gwiazdą pop

Młoda gwiazda uważa, że za utratą ciąży stały wówczas dwie ważne przyczyny: przepracowanie i endometrioza.

– [To bardzo trudne], gdy widzisz przed sobą setki nastolatków i wiesz, że właśnie wykrwawiasz się w bieliznę, a mimo to nie możesz przerwać występu… Nie chciałam więcej musieć decydować, czy dalej robić to, co kocham, czy zrezygnować z powodu choroby. Postanowiłam postawić na swoim i rozpoczęłam poszukiwania skutecznej terapii. Przed rokiem przeszłam operację; teraz czuję się znacznie lepiej – podkreśliła w „The Doctors”.

Halsey o endometriozie: to rozdzierająco bolesne doświadczenie

Halsey po raz pierwszy o endometriozie opowiedziała publicznie w styczniu 2016 r. We wpisie zamieszczonym w serwisie Twitter przyznała wówczas, że zmaga się z „rozdzierająco bolesnymi” dolegliwościami. – Niedawno, po latach cierpień i uginania się z bólu w samym środku swoich występów, zostałam w końcu zdiagnozowana – napisała wtedy fanom.

– Problem z endometriozą jest taki, że lekarze często umniejszają kobiece doświadczenie. Przez całe  życie matka powtarzała mi: „W naszej rodzinie kobiety po prostu mają bardzo bolesne miesiączki”. Była przekonana, że jest to coś, z czym musi się mierzyć i z czym muszę mierzyć się i ja – wyjaśniła z kolei w talk-show „The Doctors”.

Autorka hitu „Bad at love” przyznała, że z tym problemem boryka się od wejścia w okres dojrzałości. Gdy zaczęła koncertować, jej dolegliwości jeszcze się nasiliły.

– Cały czas mdlałam. Jako przyczynę mylnie wskazywano chroniczne zmęczenie i nerwicę – mówiła w programie.

Gdy w końcu udało jej się trafić do ginekolożki, która prawidłowo rozpoznała przyczynę jej problemów zdrowotnych, diagnoza ta była dla niej zarówno ulgą, jak i przekleństwem. Dała gwieździe niezbity dowód na to, że jej dolegliwości są realne, nie wynikają z nadwrażliwości i że to wszystko nie dzieje się w jej głowie. – Ale uświadomienie sobie, że będę z tym żyć już zawsze, było naprawdę trudne – wyjawiła.

Młoda wokalistka w rozmowie z prowadzącymi talk-show „The Doctors” dodała, że endometrioza wpłynęła nie tylko na jej zdrowie reprodukcyjne, ale również psychiczne.

– [Choroba ta] sprawia, że czujesz się mniej kobietą. Są dni, gdy możesz tylko siedzieć w domu z okropnym samopoczuciem. Czujesz się chora, nieatrakcyjna, nie masz poczucia nadziei – przyznała, nawiązując do swoich doświadczeń.

CZYTAJ TEŻ: Z endometriozą w gabinecie. Prawdziwe historie pacjentek

Halsey nakręci film. Ma być jak „8 mila”

Dziś, gdy po wielu traumach wychodzi na prostą, chce spróbować swoich sił w nowej roli – w świecie filmu. Prawa do produkcji luźno inspirowanej biografią Halsey wykupiła już wytwórnia Sony Pictures.

Jak donosi portal Deadline, film ma nadać rozpędu karierze 23-latki – tak, jak niegdyś „8 mila” przyczyniła się do sukcesu rapera Eminema.

Przypomnijmy, że Halsey wydała dotąd dwa albumy: „Badlands” i „Hopeless Fountain Kingdom”. Oba znalazły się w zestawieniu 20 najgorętszych płyt w Wielkiej Brytanii i zostały pozytywnie przyjęte przez krytykę. Wokalistka ma na swoim koncie liczne nagrody (w tym Grammy). Angażuje się też w działalność społeczną – na rzecz praw społeczności LGBT, praw reprodukcyjnych kobiet i zwiększenia świadomości na temat chorób i zaburzeń zdrowia psychicznego.

Źródło: independent.co.uk, nme.com, pinknews.com, mtv.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Jak wytłumaczyć powtarzanie bzdury o wylewaniu zarodków? Szczery wywiad o in vitro z Małgorzatą Rozenek

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Kielczanie zaprotestują przeciwko prof. Chazanowi. Dołączą do nich działacze wielu partii

Billboard z czarnego protestu: napis: Piekło kobiet trwa. /Ilustracja do tekstu: Protest przeciwko prof. Chazanowi

Dwudniowy protest przez urzędem wojewódzkim i Uniwersytetem Jana Kochanowskiego planują na środę i czwartek mieszkańcy Kielc i działacze partii politycznych. Chcą w ten sposób wyrazić oburzenie i niezgodę na powołanie prof. Bogdana Chazana na stanowisko świętokrzyskiego konsultanta ds. ginekologii i położnictwa.  

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Skandaliczna nominacja prof. Chazana na stanowisko wojewódzkiego konsultanta ds. ginekologii i położnictwa oburzyła środowiska pacjenckie, mieszkańców i działaczy politycznych. Swój sprzeciw wobec tej decyzji wyrażą podczas protestu, który zaplanowano na 25 i 26 kwietnia.

Protest przeciwko prof. Chazanowi zjednoczy wiele środowisk

Inicjatorami serii wydarzeń są działacze m.in. SLD, PO, Nowoczesnej, Partii Razem, KOD, Stowarzyszenia Stop Stereotypom i Obywateli RP. Akcję wspierają również Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, kielecka Inicjatywa Kobiecym Okiem oraz Kongres Świeckości.

– Nie sądziłam, że aż tyle partii politycznych się przyłączy, ale i powód jest szczególny. Nie godzimy się na powołanie prof. Chazana na tę funkcję – podkreśla Małgorzata Marenin, pomysłodawczyni protestu.

CZYTAJ TEŻ: Nowe stowarzyszenie zawalczy o politykę zdrowotną opartą na nauce.  Chce zacząć od odwołania prof. Chazana

Protest przeciwko prof. Chazanowi: najpierw konferencja i petycja, potem pikieta

Pierwszy protest przeciwko prof. Chazanowi zaplanowano na środę, 25 kwietnia. Rozpocznie go konferencja prasowa pod wejściem głównym do Urzędu Wojewódzkiego w Kielcach, połączona z wręczeniem petycji wojewodzie świętokrzyskiej, która powołała prof. Chazana na stanowisko konsultanta ds. ginekologii i położnictwa. Następnym punktem planu będzie pikieta, która potrwa do godz. 17.00.

Dzień później, 26 kwietnia, zorganizowana zostanie druga pikieta – pod budynkiem Wydziału Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Jana Kochanowskiego. Start o godz. 11.00 – na godzinę przed rozpoczęciem zajęć prowadzonych przez prof. Chazana.

– Pikieta jest zgłoszona do późnych godzin. Zapewne czas jej trwania będzie uzależniony od tego, czy i o której godzinie uda nam się spotkać pana profesora – zaznaczają organizatorzy. Apelują też o udział wszystkich, którzy nie zgadzają się z decyzją wojewody o powołaniu prof. Chazana na świętokrzyskiego konsultanta ds. ginekologii i położnictwa.

Szczegółowe informacje o proteście przeciwko prof. Chazanowi można znaleźć na stronie: https://www.facebook.com/events/430873017372406/.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Prof. Chazan powołany na świętokrzyskiego konsultanta ds. ginekologii i położnictwa. Mimo protestów!

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.