Przejdź do treści

Krioprezerwacja pomoże kobietom odkładającym macierzyństwo na później?

Fot.fotolia
Fot.fotolia

Czy krioprezerwacja może pomóc kobietom odkładających macierzyństwo? Skoro średni wiek urodzenia pierwszego dziecka w Polsce wzrósł do 27 lat a 30 latki mają już objawy menopauzy, to kiedy powinny myśleć o zamrożeniu komórki jajowej?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Do tej pory o krioprezerwacji mówiło się najczęściej w kontekście zabezpieczenia płodności u pacjentek z chorobami onkologicznymi. Teraz coraz częściej o mrożeniu jajeczek mówi się również w kontekście pomocy dla kobiet odkładających macierzyństwo na później...

Krioprezerwacja sposobem na późne macierzyństwo?

Kobiety coraz częściej decydują się na dziecko po 30. roku życia. Powodowane chęcią zdobycia wykształcenia, rozwoju kariery i stabilizacji ekonomicznej odkładają decyzję o posiadaniu dziecka i powiększeniu rodziny.

Jak wynika z danych GUS* w 2016 roku prawie połowa noworodków urodzona była przez kobiety w wieku 30-39 lat.

– Wzrósł także średni wiek w momencie urodzenia pierwszego dziecka do 27 lat z niespełna 24 lat w 2000 r.

Zjawiskiem towarzyszącym tym zmianom, które obserwujemy nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie, jest mrożenie komórek jajowych z powodów niemedycznych.
– Kobiety coraz częściej świadomie zabezpieczają w ten sposób swoją płodność – mówi dr n.med. Anna Bednarska-Czerwińska, z Gyncentrum. – Najskuteczniejszą obecnie metodą mrożenia gamet jest witryfikacja, gwarantująca ich przeżywalność na poziomie 95%.

Krioprezerwacja komórek jajowych jest również wybawieniem dla pacjentek, u których zdiagnozowano chorobę nowotworową, a które mimo to nie chcą przekreślać swojej szansy na macierzyństwo.

Konsekwencjami poważnej choroby, wymagającej leczenia onkologicznego, mogą być problemy z poczęciem dziecka. Terapia onkologiczna może bowiem wpływać negatywnie na kobiecą płodność.
– Bardzo często dochodzi do uszkodzenia struktury jajników, a w rezultacie do wyniszczenia rezerwy komórek jajowych – mówi dr n.med. Anna Bednarska-Czerwińska, z Gyncentrum. -Dzięki zabezpieczeniu oocytów w ciekłym azocie, pacjentki po zakończonej sukcesem terapii, mogą w przyszłości starać się o dziecko.
Tzw. krioprezerwacja płodności popularna staje się przede wszystkim wśród kobiet cierpiących na ginekologiczne choroby nowotworowe. Wśród nich: rak szyjki macicy, rak jajnika oraz rak trzonu macicy. Wskazaniem medycznym do krioprezerwacji nie są tylko nowotwory. Do chorób i terapii, które  mogą niekorzystnie wpływać na zdolności reprodukcyjne kobiety należą również choroby autoimmunologiczne, zaawansowana endometrioza czy ryzyko wystąpienia chorób genetycznych.

Polecamy: Rak a ciąża – Boskie Matki

Mrożenie komórki jajowej – kiedy jest na to dobry czas dla kobiety?

Skoro 26-30 latki mają już objawy menopauzy, to kiedy powinny myśleć o zamrożeniu komórki jajowej? Zapytaliśmy embriologa…

Menopauza to ostatnia miesiączka w życiu kobiety. Coraz częściej dotyczy również kobiet w młodym wieku. 

– Rośnie więc potrzeba wczesnej diagnostyki płodności i krioprezerwacji komórek jajowych – uważa dr n.med. Anna Bednarska-Czerwińska, z Gyncentrum. – Z medycznego punktu widzenia przedwczesna menopauza wiąże się z wczesną niewydolnością jajników. Jeśli u pacjentki wystąpił jeden z następujących czynników: będzie poddana chemio – albo radioterapii, występuje u niej schorzenie autoimmunologiczne (np. niedoczynność tarczycy,  choroba Gravesa-Basedowa czy toczeń), od ponad roku bezskutecznie stara się o dziecko, albo też jej matka czy siostra doświadczyły przedwczesnej niewydolności jajników, można przypuszczać, że znajduje się w grupie ryzyka.
Zdaniem lekarza każdy z tych przypadków zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia przedwczesnej menopauzy i kobieta powinna zgłosić się do lekarza ginekologa. Wskazaniem są również nieregularne miesiączki lub ich brak, dłuższe (ponad tydzień) lub krótsze niż zwykle, plamienia.

-Pamiętajmy, że jeśli dojdzie do menopauzy, to zazwyczaj nie ma już odwrotu. Niemożliwe jest zatrzymanie tego procesu – dodaje embriolog. – Dlatego kobiety z grupy ryzyka oraz te, które odkładają decyzję o macierzyństwie na później, powinny poddać się badaniu AMH, w którym określa się rezerwę jajnikową, którego wyniki mogą być wskazaniem do zamrożenia komórki jajowej.

*Źródło: Sytuacja demograficzna Polski na tle Europy, Notatka informacyjna z konferencji prasowej Prezesa GUS, Warszawa, dnia 31.01.2017 r.

Konsultacja:  dr n.med. Anna Bednarska-Czerwińska, z Kliniki Leczenia Niepłodności i Diagnostyki Prenatalnej Gyncentrum w Katowicach.

Polecamy:

Rezerwa jajnikowa – po co robić test płodności AMH?

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

5 sposobów, którymi niepłodność niszczy twoje małżeństwo – gdzie się podziała MIŁOŚĆ?

jak uratować małżeństwo

„Dzieci zmieniają wszystko” – to jedno z częściej wypowiadanych przez rodziców zdań. Nie sposób się z nim nie zgodzić. Niesamowite jest jednak to, że owe „wszystko” zmienia się nawet jeszcze zanim dzieci pojawią się na świecie. Co więcej, zanim w ogóle uda się zajść w ciążę.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Oto jeden z przykładów doświadczeń, z których warto wyciągnąć dla siebie wnioski. Matt Appling i jego żona Cheri przez kilka lat starali się o dzieci. Słowa mężczyzny pokazują, jak trudny był to czas. Jeśli właśnie jesteś na etapie zmagań i boisz się nie tylko o to, czy uda wam się zostać rodzicami, ale także o kondycję waszego związku i miłości, warto byś przeczytała jego wskazówki.

Przez pięć lat, moja żona Cheri i ja, staraliśmy się zostać rodzicami. Cieszyliśmy się zdrowym, romantycznym, radosnym małżeństwem. Jednak pięć lat leczenia niepłodności czegoś nas nauczyło: dzieci nie muszą się nawet urodzić, by przejąć cały związek.

Presja kulturowa sprawiająca, że mamy i tatusiowie ignorują swój związek, oddziałuje już tak samo mocno na tych z nas, którzy tylko „starają” się mieć dzieci. Presja ta ciążyła na nas przez lata niepłodności. Przy okazji stworzyła 5 nawyków, które gdyby były przez nas nieuświadomione, zniszczyłyby nasze małżeństwo.

Matt Appling „Crosswalk”

1. Nie robić nic, by siebie chronić

Wspólny front to podstawa we wzajemnym wspieraniu się w związku. Tak też jest z niepłodnością, która „jest jak nieproszony gość”. Gdy zostaje się rodzicami, niemal wszystkie komentarze są pozytywne. Gdy jednak to niepłodność staje się waszym udziałem, musicie przygotować się na wiele trudnych i nieraz nieprzyjemnych pytań oraz opinii, co podkreśla Appling.

Dość szybko nauczyliśmy się, że poradzenie sobie z niepłodnością i utrzymanie naszego małżeństwa w jednym kawałku, wiąże się ze zbudowaniem pewnej strategii. Jak będziemy odpowiadać na krępujące pytania padające z ust przyszłych dziadków? Jak będziemy odpierać niewrażliwe komentarze nieznajomych? Dzięki ochronie siebie, zauważaniu raniących opinii i temu, w jaki sposób możemy sobie wzajemnie pomóc, możemy wciąż pozostać po tej samej stronie.

2. Pozwolić wedrzeć się desperacji

Świadomość, że istnieje wiele rozwiązań i wiele “szczęśliwych” zakończeń, pozwoli wam poczuć większą swobodę. Nie zamknie was w klatce „jednego, słusznego rozwiązania”, do którego będziecie szli niemalże z klapkami na oczach. Życie składa się także z codzienności. Jeśli zaś umyka ona pod sztandarem celu, którego nie wszystkie składowe da się przewidzieć i skontrolować, nic dziwnego, że pojawia się frustracja. Co dzieje się z twoją codziennością? Jak ona wygląda? Czy potrafisz się mimo wszystko nią cieszyć?

Do zniszczenia szczęśliwego małżeństwa nie ma nic lepszego niż desperacja. Jeśli chcesz narazić swój związek na poważne niebezpieczeństwo, postaw wszystkie swoje nadzieje, wszelkie wysiłki, cały swój czas i uwagę na osiągnięcie celu, który jest poza twoją kontrolą.

3. Nie myśleć o niczym innym

Kiedy to dzieci i starania o bycie rodzicami zaprzątają wszelkie wasze myśli oraz rozmowy, pora przyjrzeć się temu, co się  między wami dzieje. „Warto pamiętać o tym, że oprócz leczenia, są też inne sprawy w życiu: wakacje, odpoczynek, praca, zainteresowania i ludzie” – pisała w naszym portalu psychoterapeutka Katarzyna Mirecka >>KLIK<<. Oderwanie się od problemów daje przestrzeń na znalezienie dodatkowych sił i nowych rozwiązań. Warto złapać czasami głęboki oddech – także ten emocjonalny. Przecież bez oddychania nie da się żyć, prawda?

Innymi słowy, przestaliśmy się bawić. Pewnie, niepłodność może być niechcianym gościem. Nikt jednak nie powinien czuć się winny korzystania z możliwości, na które pozwala brak dzieci. Skorzystajcie i wyjedźcie w podróż, którą planowaliście. Chodźcie na randki. Bawcie się. Jeśli jest coś, czego dzieci nie potrzebują, to są to rodzice, którzy już lata temu zapomnieli, jak to jest się dobrze ze sobą bawić.

4. Przestać być romantycznym

Gdy w drzwiach staje niepłodność, romantyzm zostaje za nie wyrzucony. Co więcej, nieraz wyrzucony jest z hukiem! Seks staje się mechanicznym obowiązkiem, który trzeba odbębnić o określonej godzinie, określonego dnia. Dodatkowo może wzbudzać poczucie winy, bo skoro nie prowadzi do upragnionego celu to znaczy, że jest beznadziejny! Zadbanie o romantyzm to przede wszystkim zadbanie o swoje zdrowie psychiczne i waszą relację. Bliskość jest niezwykle ważna, szczególnie w trudnych chwilach.

Jeśli zaś potrzebujecie dowodów naukowych na to, że przyjemność płynąca z seksu jest ważna, sprawdźcie doniesienia ekspertów: Najnowsze badania wskazują, że osiągnięcie przez kobietę orgazmu zwiększa szanse na zajście w ciążę nawet o 15 proc.” – pisaliśmy w naszym portalu >>KLIK<<. Ciało i psychika stanowią całość, dobrze jest dbać o obie sfery równocześnie.

5. Zamknąć się na komunikację

Dodając to wszystko do siebie – desperację, brak romantyczności i stres leczenia – łatwo jest parze zamknąć się na siebie. Może mąż wycofa się do takiej sfery swojego życia, w której czuje większą kontrolę. Może żona nie odczuwa, że może być w pełni szczera. (…)

Żona nie może przejść przez niepłodność ze zrezygnowanym mężem mówiącym: „Jak uważasz”. Mąż nie może przejść przez niepłodność z zamkniętą emocjonalnie żoną.

Żaden z tych nawyków nie musi przejąć kontroli nad twoim małżeństwem. W rzeczywistości, niepłodność może je zbudować, jeśli na to pozwolimy. Nam udało się przejść przez niepłodność, a nasze małżeństwo okazało się na końcu silne i szczęśliwe.

A co pojawia się w twoim związku? Jak wy radzicie sobie z niepłodnością? Szukacie wsparcia w sobie wzajemnie? Czy je tam znajdujecie? Warto zadać sobie czasami trudne pytania. Nie zawsze znajdą się na nie odpowiedzi, ale samo szukanie może sprawić, że poczujecie czego być może wam brakuje. Jakie są wasze potrzeby, do czego tak naprawdę dążycie i jakimi ścieżkami chcecie się wspólnie realizować.

Źródło: „Crosswalk”

 

POLECAMY:
5 zdań, których NIGDY nie powinniśmy mówić ludziom przechodzącym przez in vitro
Po diagnozie, czyli najtrudniejsze decyzje i jak do nich dojść 
Najnowszy magazyn Chcemy być rodzicami

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Trzy lata oczekiwań na cud. Najpierw lekarz podejrzewał, że to zapalenie żołądka!

Trzy lata oczekiwań na ciążę
fot. Pixabay

Odkąd pamiętam miałam problemy ginekologiczne. Wciąż torbiele, nieregularne cykle, upławy. Każdy lekarz sądził, że to całkiem normalne, ot – zaburzenia okresu dojrzewania. Ale ile można dojrzewać…?  – zaczyna swoją opowieść Natalia.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W końcu trafiłam jednak na lekarza, który przejął się wynikiem mojej cytologi. Zostałam skierowana do kliniki w Poznaniu i jednocześnie do poradni i endokrynologa. Badanie w poradni wykazało zmiany nabłonkowe oraz wirusa HPV 16. Byłam przerażona… Miałam wtedy 19 lat i już takie schorzenia! Kazano mi wrócić za pół roku i w tym czasie obserwować, czy dzieje się coś niepokojącego…Uwielbiam gdy lekarze każą czekać! Byłam wściekła!

Wyniki badań i załamanie

W międzyczasie dostałam się na oddział na endokrynologii ginekologicznej. Spędziłam tam trzy dni, w tym czasie wykonano mi masę badań. Nareszcie ktoś zadawał mi pytania i odpowiadał też na moje.
Przy wypisie załamałam się totalnie. Dostając wypis i rozpoznanie czułam jakbym zapadała się pod ziemię z powodu ciężaru, jaki czułam wtedy na sercu. Oprócz niepłodności zdiagnozowano u mnie także m.in. hirsutyzm, niedoczynność tarczycy. Nie zwracałam na resztę uwagi. Miałam wrażenie że słowo NIEPŁODNOŚĆ jest podkreślone i napisane na czerwono. Cieszę się, że nie byłam sama w tym momencie I mogłam liczyć na chłopaka, który odbierał mnie ze szpitala .

Całą drogę do domu zastanawiam się: dlaczego? Czy jestem aż tak złym człowiekiem? Dlaczego to akurat ja? Tyle ludzi zostaje rodzicami i porzuca dzieci. Dlaczego my, którzy tak bardzo tego chcemy, nie możemy?
Wedle zaleceń mój partner miał zrobić dodatkowe badania, a ja zacząć brać leki. I znów kontrola za jakiś czas.

Oczywiście tego samego dnia wykupiłam receptę i wedle zaleceń rozpoczęłam leczenie. Cykle wywołane były regularnie. Po pół roku czas na wizyty kontrolne. W poradni okazało się, że zmiany są uśpione i nie są groźne. Cytologia jest na poziomie pierwszym, zatem sytuacja opanowana. Światełko we mgle! Coś się zaczęło dziać na moją korzyść. Jednak kontrola u endokrynologa była dość powierzchowna. Bez badań. Dopisano mi tylko lek na owulację. W międzyczasie zaręczyliśmy się wraz z K.

Po tej wizycie nastał czas na badania nasienia. Nie musiałam go namawiać. Wiedziałam, że wiele to go kosztuje, ale nawet przez chwilę nie wycofywał się ze swojej decyzji. Bardzo chciał dziecka.

Emocje niepłodności

Wyniki badań wyszły rewelacyjnie. Co z jednej strony powinno cieszyć, ale…. Wzbudziło to we mnie wyrzuty sumienia, że to moja wina, że przeze mnie nie będziemy mieć nigdy dzieci. Że nie spełnię się nigdy jako matka, zatem nie będę w 100 proc. kobietą. Nie zliczę przepłakanych nocy. Długo nie umiałam przyznać się K., dlaczego tak płaczę i co mnie męczy. Potrafiłam wybudzić się w nocy z płaczem, bo śniło mi się, że jestem w ciąży.

Popadłam w paranoję… Czułam nienawiść do matek, które szły z dziećmi koło mnie na ulicy. Wiem, że to chore, do tej pory nie umiem wyjaśnić tego uczucia. Zazdrość? Złość? Przecież te kobiety nigdy mi nic nie zrobiły, nie mają pojęcia o moich problemach… Byłam tego świadoma, ale mimo wszystko nie umiałam zwalczyć tego złego nastawienia.

Zobacz także: Czy negatywne emocje pomagają parom niepłodnym?

Odpuściłam

Zdarzyło się kiedyś, że nie miałam recepty na leki i musiałam zrobić przerwę. Wtedy organizm od razu się zbuntował, miesiączka się nie pojawiła, wykonałam tonę negatywnych testów na owulację. Mimo to, łudziłam się. Co miesiąc biegłam do apteki po test ciążowy. Nie mówiłam już o nich K., bo widziałam co powie.”Za bardzo się nakręcasz, musisz odpuścić, bo popadniesz w paranoję”.

Raz testy były całkiem negatywne, raz miały jedną wyraźną kreskę, a drugą bladą. Jednak ciąży nadal nie było. Mijały tygodnie, miesiące, lata…

W maju 2017 roku odstawiłam leki. Byłam od stycznia na diecie, zmieniałam pracę, zajęłam się przygotowaniami do ślubu… zwolniłam tempo i odpuściłam. Miesiączka o dziwo się pojawiła!
Jednak nie sprawdzałam już dni płodnych, postanowiłam zająć się tym po ślubie. Obrałam swego rodzaju pogląd że tak musi być i może Bóg czeka na ślub, bo chce, by wszystko było w odpowiedniej kolejności.

W czerwcu i lipcu miesiączki także się pojawiły. W sierpniu już nie. Dzień przed ślubem ciekawość wzięła górę, zrobiłam test. Jednak wynik okazał się taki, jak wiele poprzednich. Jedna kreska ciemna, druga jasna i ledwo widoczna. No cóż, tym razem bez emocji „wzięłam to na klatę”.

Lekarz podejrzewał zapalenie żołądka

Minął sierpień. Po powrocie z podróży poślubnej zaczęłam się źle czuć, leżałam bez sił w domu, wszystko mnie bolało i okropnie wymiotowałam. Znając wynik testu nie myślałam nawet o ciąży. Bolały mnie piersi tak, jak przed miesiączką, więc na nią czekałam.

Wiele osób sugerowało mi ciążę, ale zbywałam ich tłumacząc się negatywnym wynikiem testu. Z K. z czasem nauczyłam się rozmawiać o wszystkim. Gdyby nie on i jego otwartość dawno bym zwariowała.

Chciałabym dodać, że bliskość drugiej osoby jest bardzo ważna. Czasem nie trzeba nawet rozmawiać, chodzi o to, by móc chociaż przy kim się wypłakać. Często lepiej razem pomilczeć, niż kogoś męczyć setkami pytań.

Narzekając sobie na mój stan bolących piersi K. wypalił „może jesteś w ciąży?” – wyśmiałam go wtedy.
Na drugi dzień miałam wizytę u lekarza rodzinnego, po opisie objawów stwierdził zapalenie żołądka. W międzyczasie, z dnia na dzień, rzuciłam papierosy, bo wywoływały mdłości. Lekarz uznał to za normalne przy ostrym zapaleniu i wypisał receptę.

Zobacz także: Dziewięć lat starań i DWA szczęśliwe zakończenia

Podczas badania myślałam, co ugotuję na obiad

Po tej wizycie miałam jeszcze chwilę czasu, więc udało mi się dostać na szybką wizytę do ginekologa. Oczywiście pewna siebie poprosiłam lekarza o leki na wywołanie miesiączki, bo znów się nie pojawiła  Tłumaczyłam to stresem przed ślubem. Lekarz jednak uznał, że warto zrobić USG, popatrzyłam na niego z niechęcią i burknęłam „nie ma po co, jestem niepłodna”.

Przemilczał to, poczułam się głupio, mogłam ugryźć się w język. Podczas badania myślałam o tym, co ugotuję na obiad. Wtem lekarz poprosił, abym popatrzyła na monitor. – Czy widzi tu coś pani? – zapytał mnie. – Jakąś czarną plamę – odpowiedziałam.  – Nie plamę, tylko 10-cio tygodniową ciążę – stwierdził.

Otworzyłam buzię i nie umiałam wydusić z siebie słowa. Wstałam i usiadłam przy biurka lekarza. – Wszystko w porządku? Cieszy się pani – dopytywał lekarz.  – Oczywiście, że tak, ale jak to możliwe? – zastanawiałam się w szoku. – A więc musi to być cud – powiedział z uśmiechem.

fot. z archiwum Natalii

fot. z archiwum Natalii

Tornado emocji

Po tych słowach lekarza polał się strumień łez. Nie byłam na to przygotowana, ręce trzęsły mi się okropnie. Milczałam i słuchałam uważnie doktora. Zalecił mi założenie karty ciąży w rejestracji. Wyszłam. Czułam, że jestem blada, każdy na mnie patrzy, a ja łapię się za brzuch i zastanawiam się, czy na pewno mi się to nie śni.

W rejestracji kolejka. Wyszłam na dwór. Zawsze marzyłam, by przekazać K. tę nowinę w jakiś oryginalny sposób, aby zapamiętał tę chwilę do końca życia. Ale emocje robią swoje. Zatem dzwonię . – Wracam z pracy do domu już. I co tam u lekarza? – usłyszałam w słuchawce. – Jestem w ciąży! – krzyknęłam.  ( W odpowiedzi usłyszałam ryk i płacz). –  No to świetnie! – cieszył się K. i użył przy tym niecenzuralnego słowa.

Reszty rozmowy nie pamiętam. Skupiłam się na jego reakcji, na tym, że jest szczęśliwy. Zakładając kartę ciąży wciąż nie wierzyłam… Podczas rozmowy z panią pielęgniarka uświadomiłam sobie, że wszystkie moje dotychczasowe dziwne objawy idealnie pasują do początku ciąży, a ja zupełnie tego nie zauważyłam. Wróciłam do domu znów ryk szczęścia i strachu. Tak na to czekałam, a czuję się tak niegotowa.

Wciąż nie byłam w stanie uwierzyć w to, co się wydarzyło. Bałam się, że to jakaś pomyłka, że lekarz pomylił dziecko z torbielą i moje szczęście zaraz pryśnie jak mydlana bańka. Dopiero na drugi dzień gdy ochłonęłam, opuścił mnie lęk i zaczęła się olbrzymia radość.

Moja rada dla Was

Wiem, jak szczęście innej kobiety może boleć osoby walczące o dziecko. Wiem, że może być wam ciężko to czytać i nie jednej lecą łzy. Ale chcę abyście widziały, że niepłodność nie jest wyrokiem. Trzeba temu cholerstwu stawić czoła! Wiara czyni cuda. Ja na mój cud czekałam trzy lata. Zapewne wiele z was czeka dłużej wasza wiara usycha. Nie poddawajcie się, walczcie!

Po rozmowie z wieloma osobami doszłam do wniosku, że dzięki temu, że odpuściłam – udało nam się. Wyłączyłam mózg na ciążę. Dałam sobie czas, przestałam ulegać presji.

Zmiana diety, zmiana otoczenia (pracy), znalezienie pasji czy zajęcia, odciążenie głowy od ciągłej myśli o ciąży i dobry lekarz to wskazówki które mogę Wam pozostawić. Każda z Was jest inna.

Niepłodność nie jest jednoznacznym wyrokiem! Trzymam kciuki za każdą z Was kobietki! Nieważne ile macie lat, skąd jesteście, jaka jest przyczyna, bądźcie wsparciem dla siebie nawzajem, bo nikt lepiej nie zrozumie tego bólu. Życzymy Wam jak najwięcej siły, wiary, wytrwałości, przyjaznych ludzi wokół i zdrowego rozsądku, bo nie tylko ciało jest ważne w tej walce. Ważne też jest nasze serce i dusza.
Samych pogodnych dni i spełnienia tego jedynego marzenia. Natalia.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Ryzyko zaburzeń psychicznych przy PCOS

zaburzenia psychiczne przy PCOS
fot. Pixabay

Badania potwierdzają, że kobiety cierpiące na zespół policystycznych jajników (PCOS) mogą częściej zapadać na depresję i mieć stany lękowe. Naukowcy podejrzewają, że odpowiada za to brak równowagi hormonalnej, który wpływa na mózg kobiety jeszcze w jej życiu płodowym.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Badania w tym kierunku przeprowadziła dr Elisabet Stener-Victorin i jej zespół z Instytutu Karolinska w Szwecji. Wyniki zostały opublikowane w czasopiśmie naukowym Proceeding of the National Academy of Sciences.

Słów kilka o PCOS

Zgodnie z danymi przytoczonymi przez naukowców, ok. 5 mln Amerykanek w wieku reprodukcyjnym cierpi na PCOS. Jest to zaburzenie endokrynologiczne, a do jego najbardziej charakterystycznych elementów należy dysfunkcja jajników i zaburzenia miesiączkowania, niepłodność, otyłość i nadmierne owłosienie. PCOS odpowiada za ponad 70 proc. przypadków niepłodności u kobiet, braku owulacji i wczesnych poronień.

Zobacz także: PCOS przeszkodą na drodze do macierzyństwa

Zaburzenia psychiczne przy PCOS

Ustalono, że córki kobiet zmagających się z PCOS mają dużą szansę „odziedziczyć” schorzenie po matkach.  Natomiast u ich synów istnieje duże prawdopodobieństwo wystąpienia otyłości i cukrzycy.

W swoich badaniach dr Stener-Victorin zauważa również, że conajmniej 60 proc. kobiet z PCOS boryka się z co najmniej jednym rodzajem zaburzeń psychicznych, takim jak depresja, stany lękowe, czy zaburzenia odżywiania. Ekspertka twierdzi również, że takie kobiety mogą mieć skłonności do samobójstw.

Zjawisko przypisuje się zwiększonej obecności męskich hormonów, które przenikają do płodu przez krew matki. Zagadnienie to wymaga jeszcze dalszych badań – zaznacza ekspertka.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Medical News Today

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Orzechy brazylijskie na męską i damską płodność

orzechy brazylijskie na poprawę płodności
fot. Pixabay

Orzechy brazylijskie to źródło wielu życiodajnych pierwiastków. Ponadto spożywanie tych owoców jest wspaniałym sposobem na poprawienie płodności, zarówno u mężczyzn, jak i kobiet.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Orzechy brazylijskie mają bardzo dużo wartości odżywczych. Znajdziemy w nich wysoką zawartość wapnia, magnezu, potasu, witaminy E i kwasu foliowego.

Ponadto ten rodzaj orzecha zawiera najwięcej selenu. Zgodnie z danymi opublikowanymi przez National Food Institute – Technical University of Denmark (DTU) w 100 g orzechów brazylijskich znajduje się aż 103 µg selenu. Dzienne zapotrzebowanie na ten pierwiastek to 55 µg.

Zobacz także: Orzechy włoskie a jakość nasienia

Orzechy brazylijskie na poprawę płodności

Selen zawarty w orzechach brazylijskich jest naturalnym przeciwutleniaczem i odgrywa kluczową rolę w procesie poczęcia. Pełni również ważną funkcję w rozwoju zdrowych pęcherzyków jajnikowych, które są odpowiedzialne za produkcję jajeczek. U mężczyzn natomiast selen poprawia sprawność i szybkość poruszania się plemników.

– Selen jest ważny dla wielu funkcji biologicznych, takich jak odpowiedź układu odpornościowego, czy produkcja hormonów tarczycy. Działa jako przeciwutleniacz, pomagając w oczyszczeniu organizmu ze szkodliwych substancji – mówi Melanie Ceko z University of Adelaide. Naukowcy z tego uniwersytetu postanowili zbadać, jak orzechy wpływają kobiecą na płodność.

Zobacz także: Witamina C i płodność – 5 faktów, które musisz poznać!

Dobroczynny wpływ na pęcherzyki jajnikowe

– Już od jakiegoś czasu wiadomo, że selen jest ważny dla męskiej płodności, jednak do tej pory nikt nie zbadał, jak wpływa na kobiecą płodność  – dodaje. W ramach badań eksperci wskazali, gdzie w jajniku rozlokowany jest selen.

Odkryli, że poziom selenu  był wyższy w zdrowych i dojrzałych pęcherzykach jajnikowych gdzie odbywała się produkcja jajeczek.

– Podejrzewamy, że odgrywa ogromną rolę jako przeciwutleniacz podczas późnych stadiów rozwoju pęcherzyków, pomagając tym samym w stworzenia zdrowego środowiska dla jajeczka – przekonuje Melanie Ceko.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail, Poradnik Zdrowie

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami