Przejdź do treści

Kontrowersje wokół ustawy dotyczącej in vitro

Ustawa o leczeniu niepłodności, której projekt Ministerstwo Zdrowia po 10 latach skierowało do konsultacji społecznych, budzi wiele kontrowersji

Dotyczą one zarówno kwestii światopoglądowych, jak i medycznych. Nawet w państwie świeckim trudno nie poruszać zagadnień etycznych, ale podstawą oceny tej ustawy powinny być przede wszystkim kwestie merytoryczne. 

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kontrowersja pierwsza – a może lepiej zakazać in vitro

To rozwiązanie wydaje się najbardziej oczywiste, gdy na problematykę in vitro patrzy się wyłącznie z punktu widzenia Kościoła Katolickiego. Należy jednak pamiętać, że oficjalna doktryna nie zawsze oznacza te same przekonania i praktykę u katolików.

Szacuje się bowiem, że ok. 20% par ma problemy z płodnością, co w sposób oczywisty oznacza, ze dotyczy to także osób wierzących. W obliczu osobistych zmagań o dziecko oddalają się przekonania religijne, a przybliżają osiągnięcia medycyny, nawet te etycznie kontrowersyjne. Bardzo dobrze pokazują to sondaże poparcia dla leczenia niepłodności metodą in vitro. W sondażu dla GW (PBS z 10 września) poparcie dla in vitro wyniosło 67%, a tylko 14 % respondentów powiedziało zdecydowane „nie” tej metodzie leczenia niepłodności. Przy czym (również w sondażu PBS) prawie połowa uczestników sondażu poparła ideę, że in vitro powinno być dostępne nie tylko dla małżeństw. 

Wynika z tego w sposób oczywisty, że poparcie społeczne dla metody in vitro jest duże i niekoniecznie zależne od poglądów. 

Kontrowersja druga – po co nam ustawa o in vitro

Polska jest ostatnim krajem wspólnoty europejskiej, który nie uregulował kwestii zarodków, ich przechowywania czy też testowania i przetwarzania komórek rozrodczych oraz kwestii dawstwa komórek jajowych i plemników. Obowiązek regulacji nałożyła na Polskę (tak jak i na inne kraje UE) Dyrektywa 2004/23/WE, która powinna być wdrożona w 2006 r. Ponieważ tak się nie stało, Komisja Europejska postanowiła pozwać Polskę przed Europejski Trybunał Sprawiedliwości. 

Dalszą część tekstu przeczytasz w 7 numerze naszego magazynu

 

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawnik i coach. Matka dwójki dzieci.

Medycyna po chrześcijańsku. Katolicki uniwersytet wykształci lekarzy przeciwnych in vitro?

Lekarz przeprowadza ankietę medyczną /Ilustracja do tekstu: Wydział lekarski na UKSW. Wykształci medyków z klauzulą sumienia?
Fot.: Rawpixel /Unsplash,com

Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie stanie się jedną z 20 szkół wyższych w Polsce, które wykształcą przyszłych lekarzy. Zielone światło dla tego pomysłu dały Sejm i Senat, a przed kilkoma dniami oficjalny podpis pod ustawą w tej sprawie złożył prezydent Andrzej Duda. Inicjatywa ta budzi wiele kontrowersji – uczelnia podkreśla bowiem swój chrześcijański fundament.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego powstał na gruncie Akademii Teologii Katolickiej, utworzonej w 1954 r. Od momentu przekształcenia w uniwersytet (w 1999 r.) edukuje studentów w zakresie nauk teologicznych, humanistycznych i społecznych. Teraz zajmie się również nauczaniem medycyny i pielęgniarstwa. Proces legislacyjny w tej sprawie został oficjalnie zakończony 13 lipca br., gdy prezydent Andrzej Duda złożył swój podpis pod ustawą o zmianie ustawy o utworzeniu Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

– Zawsze jestem dumny, kiedy mogę pomóc w jakiś sposób światowi nauki. To również dla mnie radość osobista, że to właśnie w uczelni opartej na fundamencie chrześcijańskim, w zakresie etyki i tego, czego i jak młodych ludzi uczycie, będą się kształcić przyszli lekarze – zaznaczył wzruszony prezydent.

Kierunek lekarski na UKSW: decyzja po opinii Polskiej Komisji Akredytacyjnej

Decyzję o przyznaniu uczelni uprawnień do prowadzenia studiów na kierunku lekarskim musi jeszcze podjąć Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego – na podstawie opinii Polskiej Komisji Akredytacyjnej (PKA). Wypowiedź Jarosława Gowina, szefa tego resortu, wskazuje, że to tylko formalność.

– Absolwenci Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego będą się odznaczać nie tylko wybitnymi kwalifikacjami. Będą też mieli jasny kręgosłup i system wartości, co jest szczególnie ważne w takim zawodzie – tajemnicy życia i śmierci. Tajemnicy godności człowieka i człowieczeństwa – zaznaczył minister podczas uroczystości podpisania nowelizacji.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: „Dzieci zamrażane i wylewane do zlewu”. Jarosław Gowin o in vitro

Kierunek lekarski, ale po bożemu. Co z in vitro i antykoncepcją?

Zgodnie z deklaracją władz UKSW, program studiów na kierunku lekarskim został przygotowany zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Ministerstwa Zdrowia. Rektor uczelni ks. prof. Stanisław Dziekoński podkreślił, że UKSW ma szansę stać się szkołą medyczną na światowym poziomie: zarówno pod względem jakości kształcenia, jak i zakresu prowadzonych badań naukowych i innowacji. Ale profil uczelni i wypowiedzi jej przedstawicieli nie pozostawiają wątpliwości, że edukacja medyczna będzie oparta na etyce chrześcijańskiej.

– W rozwoju uniwersytetu najgłębszą inspirację czerpiemy z nauki kardynała Stefana Wyszyńskiego i naszego doktora honoris causa św. Janowi Pawłowi II, który […] mówił: „Europa potrzebuje nowego ożywienia intelektualnego, nowej śmiałości w myśleniu wolnym i twórczym, wykazującym w perspektywie wiary zrozumienie pytań i wyzwań, jakie niesie życie, aby w końcu wydobywać ostateczne prawdy o człowieku. Te słowa kieruję dziś do was, wierząc, że ta uczelnia […] będzie kształtować duchowe oblicze nie tylko Polski, ale i Europy” – zaznaczył rektor ks. prof. Dziekoński podczas przemówienia towarzyszącego uroczystości podpisania nowelizacji przez prezydenta.

POLECAMY: Masz tatuaże? Ten film przestrzega: otwierasz się na zło i niepłodność

Medycyna kontra „świętość życia”

Co dokładnie zwiastuje ta deklaracja, na razie trudno przewidzieć. Nie sposób jednak nie dostrzec, że kościelne dogmaty stoją w sprzeczności z neutralnymi religijnie i światopoglądowo dokumentami medycznymi przyjętymi przez Radę Europy, Światową Organizację Zdrowia (WHO), Światowe Zgromadzenie Lekarzy i Krajowe Zjazdy Lekarzy. Nauka chrześcijańska zakłada bowiem m.in. koncepcję świętości życia, która wiąże się z oceną moralną takich procedur medycznych, jak in vitro, mrożenie i transfer zarodków, badania prenatalne i aborcja (również z uwagi na wady płodu), a także z brakiem zgody na antykoncepcję awaryjną.

Światopogląd ten od lat znajduje odzwierciedlenie w kształceniu oferowanym przez jednostki UKSW. Przykładem tego są choćby tezy do rozmów kompetencyjnych dla kandydatów na kierunki realizowane na Wydziale Studiów nad Rodziną. Uwzględniają one m.in. takie pytania, jak: „Co oznacza postawa za życiem?”, „Jak oceniasz antykoncepcję, aborcję, in vitro?” czy „Jakie są metody rozpoznawania płodności?”.

CZYTAJ TEŻ: „Ja wolę podziękować Bogu za ten wielki cud”. Postępowy ksiądz mówi o in vitro

Kierunek lekarski na UKSW, czyli studia bez precedensu

Warto dodać, że zgodnie z ustawą Prawo o szkolnictwie wyższym, uczelnia, która planuje utworzyć kierunek ogólnoakademicki, musi spełnić szereg wymogów. Jednym z nich jest uzyskanie pozytywnej opinii Polskiej Komisji Akredytacyjnej w odniesieniu do prowadzonych wcześniej studiów I lub II stopnia na takim samym kierunku. Warunek ten nie mógł zostać spełniony przez UKSW, które dotąd nie miało wydziałów medycznych.

To jednak nie przeszkodziło w nadaniu warszawskiemu uniwersytetowi praw do wprowadzenia kierunku lekarskiego z kształceniem w formie jednolitej. Wspomniany wymóg został zniesiony na mocy przyjętej noweli. Wzbudziło to istotne zastrzeżenia opozycji, która w głosowaniu wyraziła sprzeciw wobec projektu.

– Nie można rządzić przy pomocy wyjątków, precedensów. Uczelnie powinny mieć takie same prawa – mówiła Katarzyna Lubnauer, członkini komisji edukacji i przewodnicząca Nowoczesnej, w rozmowie z „Gazetą Stołeczną”.

Wnioskodawcy nowelizacji (posłowie PiS) odpierają ten zarzut, twierdząc, że ta formalna przeszkoda to jedynie błąd legislacyjny. Ma on zostać naprawiony w tzw. ustawie 2.0.

Marek Ruciński z Nowoczesnej uważa jednak, że szukając pomysłu na rozwiązanie problemu niedostatecznej liczby lekarzy, nie można zapominać o standardach. Tymczasem w sytuacji, gdy PKA nie ma możliwości kontroli jakości kształcenia, studenci nie otrzymają gwarancji, że zdobyta przez nich wiedza nie będzie odbiegać od norm europejskich.

– Jeśli zdecydujemy się obejść standardy akredytacyjne, zagwarantowanie prawidłowej opieki pacjentom może być zagrożone – wskazywał Ruciński.

Źródło: uksw.edu.pl, PAP, wysokieobcasy.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Ksiądz przestrzega przed kandydatem wspierającym antykoncepcję awaryjną oraz in vitro. Będzie „gorzej niż z Sodomą”.

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Gorzka pigułka na niepłodność. Suplement diety czy środek o specjalnym przeznaczeniu?

Różnokolorowe pigułki na tacy szpitalnej /Ilustracja do tekstu: suplementy diety i żywność specjalnego przeznaczenia medycznego
Fot.: rawpixel /Unsplash.com

Kapsułki, tabletki, saszetki z proszkiem do rozpuszczenia lub granulaty musujące – produkty, które mają dostarczyć naszemu organizmowi niezbędnych mikro- i makroelementów, kryją się pod różnorodnymi postaciami. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że kształt i forma podania to niejedyne cechy, które je różnią. Znacznie bardziej istotne w kontekście leczenia – np. niepłodności – jest ich przeznaczenie. Czy wiemy zatem, co kupujemy?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dostępne na rynku aptecznym produkty dzielą się na cztery kategorie. Na szczycie hierarchii plasują się leki i wyroby medyczne, a na kolejnych jej stopniach – żywność specjalnego przeznaczenia medycznego i suplementy diety. Dwa ostatnie z tych środków uznaje się często za tożsame. Niesłusznie!

Suplementy diety: profilaktyka dla laika

Suplementy diety zaliczane są do żywności powszechnego spożycia – mimo że znacząco różnią się od niej postacią i właściwościami. Ich charakterystyczną cechą jest forma umożliwiająca dawkowanie (np. tabletki, krople, drażetki). Produkty te, zawierające skoncentrowane dawki pierwiastków i minerałów, stosuje się w celu uzupełnienia diety w składniki o działaniu odżywczym lub fizjologicznym.

Zgodnie z ustawą o warunkach zdrowotnych żywności i żywienia, suplementy diety muszą cechować się odpowiednią wartością odżywczą i jakością sensoryczną oraz gwarantować bezpieczeństwo stosowania. W odróżnieniu od środków specjalnego przeznaczenia żywieniowego, nie są one jednak kierowane do osób o szczególnych potrzebach żywieniowych. Ich grupa docelowa to konsumenci zdrowi, którzy pragną wdrożyć profilaktykę niedoborów.

Eksperci szacują, że suplementy diety przyjmuje dziś ponad 70% polskiego społeczeństwa, a rynek tych produktów rośnie w siłę. Tymczasem – zgodnie z polskim prawem – suplement można wprowadzić do sprzedaży na podstawie samej deklaracji jego składu. Nie jest konieczne przedstawienie dokumentacji potwierdzającej skuteczność.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dieta na owulację przy PCOS. Co jeść, a czego unikać?

Żywność specjalnego przeznaczenia medycznego, czyli zdrowe odżywienie

Zupełnie inną kategorią produktów jest żywność specjalnego przeznaczenia medycznego (żspm). Zgodnie z obowiązującym rozporządzeniem UE, jest to:

„żywność specjalnie przetworzona lub żywność o specjalnym składzie przeznaczona do dietetycznego odżywiania pacjentów, w tym niemowląt […]”.

 

W przeciwieństwie do suplementów diety, żspm zalecana jest pacjentom z ustalonymi medycznie potrzebami żywieniowymi (wynikającymi ze stanu zdrowia) i wymaga przyjmowania pod kontrolą lekarza. Wedle tych wytycznych środki spożywcze specjalnego przeznaczenia medycznego kierowane są do ściśle określonych grup konsumentów, a szczegółowa informacja na ten temat musi zostać umieszczona na etykiecie.

Z kolei od leków produkty specjalnego przeznaczenia medycznego różnią się tym, że nie można im przypisywać właściwości leczenia chorób bądź zapobiegania ich wystąpieniu. Mimo określenia „medyczny“, które występuje w ich nazwie, są one żywnością – ich zadaniem jest wspomaganie leczenia poprzez właściwe odżywienie organizmu.

CZYTAJ TAKŻE: Naturalne wsparcie dla płodności, czyli kolorowe koktajle propłodnościowe

Żywność pod specjalnym nadzorem

Przepisy wskazują, że o kwalifikację do tej kategorii mogą ubiegać się tylko producenci środków, których skład i/lub sposób przygotowania umożliwia uzyskanie efektu, którego nie mogłyby zapewnić modyfikacje diety ani inne produkty spożywcze (w tym suplementy i dostępne już żspm). Prawo nie określa jednak wymogu ubiegania się o zezwolenie na wprowadzenie takiego produktu do obrotu. To sprawia, że podmioty mogą opierać się na własnej ocenie zgodności posiadanych dowodów z wymaganiami.

Fakt ten, w połączeniu z niejednoznacznością przepisów, sprawia, że na aptecznych półkach czasem stają obok siebie produkty o zbliżonych właściwościach, ale reprezentujące różne kategorie: żywność specjalnego przeznaczenia medycznego i suplementy diety. Wkrótce może się to jednak zmienić. W ujednoznacznieniu interpretacji w zakresie żspm ma pomóc rozporządzenie delegowane (UE) 2016/128, które uzupełnia rozporządzenie z 2013 r. w sprawie kryteriów oceny środków spożywczych specjalnego przeznaczenia medycznego. Wejdzie ono w życie już w przyszłym roku – 22 lutego 2019 r.


Artykuł ukazał się w magazynie „Chcemy Być Rodzicami” 8/2018. Możesz nabyć go tutaj – w wersji papierowej lub elektronicznej.


POLECAMY RÓWNIEŻ: 10 produktów, które poprawią męską płodność na wiosnę

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

„Nigdy nie będę taka jak ona…” – czy porównywanie się naprawdę ma sens? [PODCAST]

Od porównań – stety, lub nie – nie uciekniemy. Mogą być one dla nas niezwykle rozwijające, to fakt. Mogą być też jednak hamulcem, powodem do wstydu oraz dodatkowym impulsem do pędu za niedoścignionym i de facto nie istniejącym ideałem. Także w staraniach o dziecko.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Co ty robisz sobie porównaniami? Czy jest ich dużo w twoim życiu? Co z nich czerpiesz, co ci zabierają?

Od dziecka uczeni jesteśmy oceniania siebie i innych, a to właśnie proces oceny nieraz stoi za porównywaniem się. Oceniając siebie często jesteśmy niestety nieobiektywny i nic w tym dziwnego. Warto jednak pamiętać przy tym, jak duży mamy wpływ na to, co z owych porównań wynosimy. Czy nas zbudują, czy może ściągną w dół? Jak też możemy radzić sobie z poczuciem własnej wartości w świecie, który co i rusz bombarduje nas zachętą do porównań?

Zastanówmy się wspólnie – posłuchaj PODCASTU

…bo chcę dać ci czas i przestrzeń na zastanowienie: jak to jest u mnie?

Zobacz też:

Obezwładniający wstyd vs. wdzięczność – jak stworzyć w sobie przestrzeń na dobre emocje? – PODCAST psychologiczny

„Uderz w samą siebie, ukarz się za niepłodność!” – jakże smutne rzeczy potrafimy robić same sobie

Świat pod linijkę – gdy perfekcjonizm zderza się z niepłodnością  – PODCAST psychologiczny

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Manuela Gretkowska o duchowym leku po poronieniu. „Kościół wie lepiej, co ci jest i na co cierpisz – chociażby na in vitro”

Manuela Gretkowska o duchowym leku po poronieniu
fot. Facebook - Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska w ostrych słowach skomentowała pomysł Kościoła katolickiego na „duchowy lek” łagodzący ból po poronieniu i utracie dziecka. „Kościół wie lepiej co ci jest i na co cierpisz – chociażby na in vitro. Consolatyna też temu zaradzi, serio” pisze feministka na swoim profilu na Facebooku.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

2 lipca sejmowa Komisja Polityki Społecznej i Rodziny dyskutuje nad projektem ustawy zakazującym aborcji w przypadku nieuleczalnych wad płodu. W odniesieniu do tych wydarzeń pisarka i feministka Manuela Gretkowska poruszyła na Facebooku sprawę praw kobiet, aborcji i in vitro.

W swoim wpisie Gretkowska odniosła się do kontrowersyjnego pomysłu Kościoła katolickiego na uśmierzenie bólu po poronieniu. Chodzi o produkt o nazwie „Consolatyna”, czyli „zestaw antydepresyjny po utracie dziecka”.

W niewielkim pudełeczku imitującym opakowanie leku, znajdziemy ikonę Matki Boskiej, modlitewnik, pojednianie z Bogiem, sobą i utraconym dzieckiem. Jak zapewnia producent, wyrób przeznaczony jest do codziennego użytkowania „o dowolnej porze dnia i nocy”, a przedawkowanie jest niemożliwe.

Wskazaniami do stosowania Consolatyny jest utrata dziecka, poronienie naturalne, poczucie winy, lęki i stany depresyjne po utracie dziecka, przerwanie ciąży, syndrom poaborcyjny oraz… in vitro. Lek duchowny wydawany jest bez recepty i kosztuje 9,90 zł.

Zobacz także: Poroniłaś? Kup modlitwę

Manuela Gretkowska o duchowym leku po poronieniu

Jesteś kobietą, weź Consolatynę wydawaną bez recepty. Działa na wszystkie lęki, depresje, nieszczęścia nawet te o których nie masz pojęcia, jak w przypadku 1/3 ciąż naturalnie przerwanych przez organizm. Kościół wie lepiej co ci jest i na co cierpisz – chociażby na in vitro. Consolatyna też temu zaradzi, serio. Jeśli umrze Ci dziecko, obojętnie w jakim wieku, albo masz poczucie winy po przerwaniu ciąży – podsumowuje z gorzko Manuela Gretkowska.

Gretkowska pisze dalej: „Skład Consolatyny to selfi Matki Boskiej, Modlitewnik – 1 szt. i „Pojednanie z Bogiem, sobą i utraconym dzieckiem – 1 szt”. A co jeśli były bliźnięta? Tertulian powiedział „Wierzę bo to absurdalne”, ty kup absurd. Gadżet produkuje wydawnictwo Świętego Stanisława, cena 9, 90 zł. Tanio w porównaniu z piekłem cierpienia.

Kościół już dawno zamienił się w gadżet wiary. Podsuwanie kobietom boskiego dowcipu Conoslatyny wygląda jak częstowanie miętuskiem skazaną na stos. Gdyby Kościół robił sobie jaja kosztem katoliczek, ich wolna wola. Ale już jutro, w poniedziałek Sejm znowu zajmie się ustawką ze wszystkimi Polkami. Wróci do komisji projekt ustawy antyaborcyjnej firmowany przez Kaję Godek. Opłacana przez spółkę państwową uważa, że jej prywatną sprawą są zarobione tam pieniądze. Natomiast publiczną sumienia kobiet.”

Jak uważasz?

Czy zgadzasz się z tym, co napisała Manuela Gretkowska?

Tak, zgadzam się z jej słowami w 100 procentach.
Nie, moim zdaniem przesadziła.

 

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Onet, Facebook- Manuela Gretkowska

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.