Przejdź do treści

Kobiety z DG nie składają broni!

paniinga.jpg

Prezydent ustawę o zasiłkach macierzyńskich podpisał już tydzień temu. Nie pomogły bunty, protesty, petycje. Emocje opadły, a szum medialny wokół sprawy powoli się wycisza. Problem pozostał. Widmo niskich zasiłków stało się rzeczywistością. O zmianach, jakie przyniesie ustawa i pomysłach, jak ją zmienić rozmawiamy z Ingą Maciejewską– Racką z ruchu „Matki na działalności gospodarczej”.

Skąd wziął się bunt przeciw nowelizacji tzw. ustawy zasiłkowej?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Powodów możemy wskazać kilka. Przede wszystkim absurdalność wysokości zasiłku macierzyńskiego dla kobiet, które działalność prowadzą krócej niż 2 lata (17,77zł miesięcznie) oraz 1065zł dla kobiet prowadzących działalność powyżej dwóch lat w porównaniu z kobietami bezrobotnymi, które nie wprowadzając pieniędzy do systemu miałyby otrzymywać 1000zł miesięcznie. Drugą kwestią są konsultacje społeczne, które nie były skierowane do grupy osób, których ustawa ta miałaby dotyczyć. Kolejnym aspektem jest działanie ustawy wstecz – nowe zasady dotkną kobiety, które obecnie są w ciąży i termin porodu przypada po 1 listopada.

Co zmienia nowelizacja? Jakie będą jej skutki?

Przede wszystkim zmienia się okres, za który będzie wyliczana wysokość zasiłku. Wydłuża się on aż do 12 miesięcy przed pobieraniem zasiłku, W tej sytuacji kobieta planująca macierzyństwo zmuszona jest do wcześniejszego opłacania planowanych składek oraz do urodzenia dziecka w czasie tych 12 miesięcy. Biorąc pod uwagę fakt, iż taka sytuacja jest nadzwyczaj optymistyczna, nowe zasady wydają się być kuriozalne. W szczególności dotyka to kobiety będące już w ciąży, które przy nowelizacji ustawy i jej wejścia w życie nie mają wpływu na wysokość wypłacanego im zasiłku. Przy nowych zasadach, jeżeli opłacały preferencyjne składki (ok. 450zł) razem ze składką chorobową, otrzymają po zapłaceniu obowiązkowej składki zdrowotnej 17,77zł, zaś kobiety prowadzące powyżej dwóch lat , opłacając minimalny zus w wysokości ok. 1100zł wspomniane wcześniej 1065zł. Skutkiem łatwym do przewidzenia będzie zamykanie firm. Przy powyższych kwotach mikro i małe przedsiębiorstwa nie będą w stanie realnie się utrzymać. Konsekwencją tego będą zwolnienia pracowników, którzy często bez właściwego nadzoru nie generują dochodów. Warto też nadmienić, iż kobiety prowadzące DG będą biły się z decyzją o świadomym macierzyństwie, ponieważ będąc w takiej sytuacji będą obawiały się o los swój i dziecka.

Do czego dążą kobiety z DG? Czego oczekują od rządu?

Dążymy do wydłużenia vacatio legis dla ustawy, tak aby nie ucierpiały kobiety będące aktualnie w ciąży, które zostały postawione w dramatycznej sytuacji. Państwo powinno dawać poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji, co w tym momencie zostało tym kobietom odebrane. Oczekujemy też rzetelnych konsultacji społecznych w celu szybkiej nowelizacji ustawy. Rząd jako uzasadnienie wprowadzenia nowelizacji podaje konieczność walki z tzw. „Wyłudzaczkami”, które celowo zakładały firmy na kilka miesięcy przed porodem, po to aby otrzymywać wysokie, kilkutysięczne świadczenia opłacając kilka najwyższych składek ZUSowskich. Naszym zdaniem, należy tak skonstruować ustawę aby faktycznie nie dochodziło do takich nadużyć, jednakże tak, aby kobiety uczciwie prowadzące DG nie były dyskryminowane przez pryzmat niewielkiej liczby przypadków wyłudzeń, którymi rząd się zasłania.

Jak powinna wyglądać ustawa zasiłkowa, aby nie godziła w niczyje interesy?

To pytanie nie do nas, a do ustawodawców. Tak jak wyżej wspomniałam, ustawa musi regulować kwestię wyłudzeń, ale powinna też wspierać kobiety prowadzące firmy w trakcie macierzyństwa, a nie być powodem do zmartwień. Kobiety aktywnie działające w tej grupie to te, które swój biznes prowadzą uczciwie, które czują się dotknięte i poniżone wprowadzonymi zmianami. Pojawiają się różne rozwiązania jedne dotyczące wydłużenia (ale nie na 12 mies) płacenia podwyższonych składek, inne naliczania zasiłku od rzeczywistego przychodu firmy (nie zaś od deklarowanych kwot) .

Jakie działania planujecie na przyszłość?

Działamy codziennie, organizując konferencje prasowe z mediami w różnych miastach, nawiązując kontakty z różnymi politykami, dziennikarzami aby uświadomić społeczeństwo oraz ustawodawców o wadach związanych ze zmianami mającymi wejść w życie.

Czy zamierzacie założyć stowarzyszenie lub czy z jakimś współpracujecie?

Tak, chcemy założyć własne stowarzyszenie. Pomysł został w pełni zaakceptowany przez naszą grupę, jesteśmy w trakcie podejmowania niezbędnych kroków do założenia stowarzyszenia. Na ten moment udało nam się podjąć współpracę z fundacją „Rodzić po ludzku”

Magda Dubrawska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Ania Rusowicz została mamą po 10 latach starań

Ania Rusowicz
Wikipedia - CC By 4.0

Ania Rusowicz przez lata nie pisała o wieloletniej walce w staraniach o dziecko, bo liczyło się tylko jedno: żeby ten dzień wreszcie nadszedł.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ania Rusowicz, wokalistka o przyjściu na świat swojego synka poinformowała żartobliwie na portalu społecznościowym: „Jest nowy przybysz na planecie ziemia”.
Tymon, bo tak na imię dała gwiazda swojemu synkowi urodził się w sierpniu, w dniu swoich imienin. Rusowicz przez lata nie pisała o wieloletniej walce w staraniach o dziecko, bo liczyło się tylko jedno: żeby ten dzień wreszcie nadszedł.
Na chwilę przed porodem w poruszającej rozmowie dla „Wysokich Obcasów” wokalista wyznała, że czuła się „odczłowieczona”, nie mogąc zajść w ciążę.

– Patrzysz w lustro i zastanawiasz się, czy jesteś kobietą. To rodzi taki żal do siebie samej, że nie dajesz rady – powiedziała w Wysokich Obcasach Rusowicz, córka słynnej Ady. To pierwszy raz, kiedy opowiedziała o swoim cierpieniu.

Po latach oczekiwań Rusowicz została mamą

Przez lata Rusowicz wspominała w wywiadach o tym, że chce mieć potomstwo, ale nie rozmawiała o swoich wieloletnich problemach z zajściem w ciążę. Dopiero w zaawansowanej ciąży zdecydowała się wszystko z siebie wyrzucić.
– Próbujesz się tłumaczyć, także przed światem, który dziecka od ciebie oczekuje. Czułam się odczłowieczona, to takie podejście „jajo o jajo”, niekończące się terapie hormonalne, zabiegi, wizyty lekarskie itd. – wyliczała. – No i to podejście lekarzy do problemu, takie czysto techniczne. Masz ochotę krzyczeć i nie możesz, bo chęć posiadania potomstwa to nie leczenie wrzodów żołądka – mówiła.
W którymś momencie straciła wszelkie nadzieje na bycie matką. Czuła się pokrzywdzona, aż zrozumiała, że nie tylko ją to spotkało.

– Odwiedzałam różne gabinety, kliniki leczenia niepłodności. Tłok jak na Dworcu Centralnym. Mnóstwo par oczekujących w kolejkach – opowiada w wywiadzie dla WO Rusowicz.

– Tu nie ma jednej gotowej recepty na spłodzenie dzieci, lekarstwa, każdy przypadek jest inny. Stres związany z niemożnością posiadania potomstwa można porównywać do takich sytuacji, jak śmierć bliskiej osoby, chorobą, czy utratą pracy.

Wiele par ta historia może podnieść na duchu i pokazać, że warto czekać nawet kilka lat.

Polecamy: 
Starania o ciąże w czasach nowych technologii

Źródło: Wysokie Obcasy

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.