Przejdź do treści

Kobieta po in vitro urodziła nie swoje dziecko

Kobieta urodziła dziewczynkę po wielu próbach zapłodnienia in vitro. Niestety, laboratorium zapłodniło nie jej komórkę jajową. Sprawa jest wyjaśniana.

Do błędu doszło w Laboratorium Wspomaganego Rozrodu w Policach, będącego częścią szpitala klinicznego Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego przy ul. Unii Lubelskiej w Szczecinie. Kobieta starała się o dziecko przez kilka lat. Niemowlę ma liczne wady wrodzone i aktualnie przebywa w warszawskim Centrum Zdrowia Dziecka.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak podaje Głos Szczeciński (3.02.2015), doszło do zapłodnienia komórki jajowej innej kobiety nasieniem męża pokrzywdzonej. Dziecko urodziło się z licznymi wadami wrodzonymi,  dlatego poddano je badaniom DNA. Ich wyniki były przerażające dla od dawna starającego się małżeństwa.

Sprawa jest bulwersująca. Będę ją wyjaśniał osobiście – powiedział prof. Jacek Różański, Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej w Szczecinie. Co na to szpital? – Na razie nie będziemy tego komentować – powiedziała dr Joanna Woźnicka. Według informacji gazety, szpital powołał wewnętrzną komisję do wyjaśnienia tego, co wydarzyło się w laboratorium oraz zapewniono rodzinie pomoc. 

Na naszą prośbę głos zabrała pani Marta van der Toolen ze stołecznego Centrum Wspierania Płodności Fertimedica – Do takiej sytuacji nie powinno dojść. Pomyłki w identyfikacji materiału biologicznego zdarzają się zapewne na całym świecie niezwykle rzadko i związane są one głównie z błędem popełnionym przez człowieka – stwierdziła – Niestety człowiek jest tylko człowiekiem … Dlatego bardzo ważne powinno być wdrożenie w klinikach takiego systemu identyfikacji oocytów i nasienia, podwójna kontrola oraz systemy zarządzania kontrolą, aby ewentualne pomyłki wychwytywane były jeszcze przed transferem embrionów do jamy macicy. 

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl

Amniopunkcja – co to za badanie i w którym tygodniu ciąży się je wykonuje?

Amniopunkcja
fot. Materiały Prasowe

Słowo amniopunkcja często budzi lęk u przyszłych mam. Większości kojarzy się z obawami o wady płodu, bólem i czekaniem na werdykt. Te mity warto obalać. To inwazyjne badanie prenatalne ma przede wszystkim dać rodzicom spokój i poczucie bezpieczeństwa, a także – jeśli trzeba – pomóc im zadbać lepiej o zdrowie dziecka.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Amniopunkcja (amniocenteza) to metoda diagnostyczna, którą proponuje się ciężarnym, aby zweryfikować wynik wcześniejszych badań (z krwi, USG) i ewentualnie wykluczyć wady genetyczne u płodu. Ze względu na najmniejsze ryzyko powikłań, jest to jedno z najczęściej wykonywanych badań prenatalnych o charakterze inwazyjnym.

Korzyści z jego wykonania są ogromne. W przypadku wykrycia nieprawidłowości na wczesnym etapie ciąży, badanie umożliwia postawienie właściwej diagnozy i zaplanowanie leczenia po porodzie, a  w niektórych przypadkach – interwencję jeszcze w łonie matki.

Zobacz także: Badania prenatalne – wczesna diagnoza ma znaczenie dla losów ciąży

Amniopunkcja – dla kogo badanie?

Według statystyk, wskazania do amniopunkcji dotyczą ok. 10 proc kobiet w ciąży. W Polsce, Narodowy Fundusz Zdrowia w ramach badań prenatalnych zaleca jej wykonanie u ciężarnych powyżej 35. roku życia oraz u pań z grupy ryzyka.

Wskazaniami są: choroby genetyczne w rodzinie ciężarnej lub jej męża, wada genetyczna występująca u wcześniejszego potomstwa, nieprawidłowy wynik badań prenatalnych nieinwazyjnych, podejrzenie wystąpienia u płodu chorób lub wiek ojciec dziecka powyżej 55 lat.  Badanie najlepiej wykonać pomiędzy 15-17 tygodniem ciąży. Takie ramy czasowe umożliwiają z jednej strony wczesne, a z drugiej – bezpieczne wykonanie diagnostyki.

Zabieg trwa kilka minut

Jak wyjaśnia dr Joanna Krzemieniewska, ginekolog-położnik z Kliniki INVCITA we Wrocławiu, amniopunkcję wykonuje się w gabinecie ginekologicznym pod kontrolą USG, która umożliwia stałe obserwowanie ułożenia płodu.

– Doświadczony lekarz wykonuje zabieg w ok. 15 minut. W tym czasie cienką igłą nakłuwa się powłoki brzuszne i pobiera ok. 20 ml płynu owodniowego. Warto dodać, że zwykle zabieg wykonuje się dłużej u pacjentek otyłych, ze względu na grubszą tkankę brzuszną – tłumaczy doktor.

Jak dodaje dr Krzemieniewska, zabieg zazwyczaj jest tylko nieco bardziej bolesny niż pobieranie krwi.
– Jeśli pacjentka ma niski próg bólowy lub ze względu na jej komfort psychiczny, można stosować miejscowe żele znieczulające – mówi.

Po zabiegu można normalnie funkcjonować, lekarze zazwyczaj jednak zalecają przez kilka dni prowadzić oszczędny tryb życia, unikać dużego wysiłku i współżycia.

Przeciwwskazaniem do wykonania amniopunkcji jest infekcja ciężarnej czy objawy poronienia zagrażającego np. krwawienie z dróg płciowych. Z ginekologiem należy również skonsultować przyjmowanie niektórych leków np. przeciwkrzepliwych. Zaleca się odstawić lek Acard 5 dni przed zabiegiem.

Zobacz także: Dlaczego diagnostyka prenatalna jest tak ważna? Kiedy powinnaś się jej poddać?

Badanie kariotypu

Żadne inne badanie nie jest w stanie ocenić pełnego kariotypu płodu i tym samym wykryć kilkadziesiąt różnych zespołów genetycznych. Z pobranego materiału możliwe jest wykonanie badań genetycznych, przeprowadzenie hodowli komórkowej, wykonanie preparatów do analizy cytogenetycznej (techniki prążkowe), analizy mikroskopowej chromosomów, analizy FISH, analizy DNA w przypadku chorób monogenowych czy cytogenetycznego badania molekularnego. Wynik jest najczęściej dostępny po ok. 21 dniach.

Amniopunkcja – znikome ryzyko powikłań

– Wbrew krążącym opiniom, amniopunkcja jest obarczona znikomym ryzykiem powikłań. Oczywiście, informujemy, że podobnie jak w przypadku wszystkich zabiegów, zawsze może zdarzyć się jakaś nieprzewidziana sytuacja. W tym przypadku są to np. krwawienie po badaniu, infekcja lub uszkodzenie płodu, czy odejście wód płodowych – wyjaśnia dr Krzemieniewska.

Nie ma jednak powodów do nadmiernego niepokoju. Powikłania zdarzają się wyjątkowo rzadko. Według statystyk, ryzyko wystąpienia skutku ubocznego zabiegu wynosi 0,5%-1%.

Z kolei ryzyko poronienia zdrowej ciąży po amniopunkcji wynosi ok. 0,11%, czyli statystycznie może się przydarzyć w 1 na 1000 ciąż. Aby uniknąć niepotrzebnego stresu najlepiej wybrać się na badanie do doświadczonego lekarza i sprawdzonej kliniki, która zwiększą szansę na sprawny i bezpieczny przebieg zabiegu.

Zobacz także: Czy badania prenatalne są konieczne i czego możemy się z nich dowiedzieć? Odpowiada lekarz

Badanie, które przynosi ulgę

Choć sama myśl o badaniu może być stresująca, to wiedza o stanie dziecka przed jego urodzeniem może być bezcenna. Im więcej informacji rodzice mają przed urodzeniem potomka, tym lepszą opiekę mogą mu zapewnić po porodzie. W ten sposób zyskuje się czas, który pozwoli zaplanować ewentualne leczenie czy oswojenie się z sytuacją.

– Jeśli pacjentka dostanie skierowanie na amniopunkcję, to naprawdę nie powinna denerwować się na zapas. Zawsze powtarzam, że lepiej wiedzieć, niż nie wiedzieć. Ze swojej praktyki, wiem, że noworodki chore przychodzą na świat rzadko i w większości przypadków badanie, choć przysparza przyszłej mamie nieco stresu, potwierdza, że dziecko jest całkowicie zdrowe – tłumaczy doktor.

Według danych Laboratorium INVICTA, które wykonało już kilkadziesiąt tysięcy takich badań, w 91% przypadkach wykonanej amniopunkcji, kariotyp płodu jest prawidłowy lub ze zmianami nie wpływającymi na jego fenotyp. Oznacza to, że badanie przyniosło rodzicom ulgę, a ciężarnej niezbędny w dalszych etapach ciąży spokój.

W Klinice INVICTA we Wrocławiu, Gdańsku i Warszawie możliwe jest wykonanie bezpłatnie wszystkich badań prenatalnych, łącznie z amniopunkcją w ramach programu profilaktycznego NFZ. Warunkiem jest spełnienie kryteriów włączenia do programu i skierowanie od lekarza. Więcej informacji można uzyskać, kontaktując się z konsultantami placówki pod numerem 58 58 58 800.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Przemoc rodzi przemoc. Ale czy endometriozę też?

Smutna kobieta opiera dłoń o szybę, po której spływają krople deszczu /Ilustracja do tekstu: Endometrioza a przemoc w dzieciństwie
Fot.: Milada Vigerova /Unsplash.com

Nie od dziś wiadomo, że endometrioza jest chorobą o wielu twarzach. Naukowcy nieustannie sprzeczają się, dlaczego i jak powstaje oraz jak ją leczyć. Tyle teorii, co badaczy. Jednak szwajcarscy lekarze wysnuli i udowodnili wyjątkowo nietypowy związek pomiędzy byciem ofiarą przemocy w dzieciństwie a zachorowaniem na endometriozę.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W najnowszym numerze „Human Reproduction” grupa naukowców z Niemiec, Austrii i Szwajcarii opublikowała szokujące wyniki badań nad częstotliwością doświadczenia przemocy w dzieciństwie a występowaniem endometriozy w dorosłym życiu. Choć to najczęstsza choroba żeńskiego układu rozrodczego (występuje nawet u 6% kobiet), nikt nadal nie wie, jak i dlaczego powstaje.

CZYTAJ TEŻ: Zmęczenie to częsty objaw endometriozy. Zobacz dlaczego

Nowe spojrzenie na przyczyny endometriozy

Dotychczas badania nad przyczynami endometriozy skupiały się na predyspozycjach genetycznych oraz wpływie substancji toksycznych na organizm – od okresu płodowego do dorosłości. Tymczasem okazuje się, że doświadczenie przemocy w dzieciństwie wiąże się z wieloma chorobami, które (teoretycznie) nie powinny mieć z nim związku. Wynika to najprawdopodobniej z przewlekłych zmian hormonalnych i immunologicznych związanych z długotrwałym stresem.

W wieloośrodkowym retrospektywnym badaniu typu „case-control” poddano analizie jakość życia oraz doświadczenie przemocy w dzieciństwie (Childhood Trauma Questionnaire, CTQ) u 421 pacjentek z endometriozą oraz u takiej samej liczby zdrowych kobiet (stanowiły one grupę kontrolną). Po dokonaniu skomplikowanych analiz statystycznych wykryto, że kobiety z endometriozą znacznie częściej doświadczyły w dzieciństwie nadużyć seksualnych, przemocy i zaniedbania emocjonalnego, jak również nierównego traktowania.

ZOBACZ TAKŻE: Gwiazda pop po raz pierwszy tak szczerze o poronieniu i endometriozie

Endometrioza a przemoc w dzieciństwie: potrzebne wnikliwe badania

Badaczom nie udało się udowodnić, dlaczego tak jest ani jaki dokładnie mechanizm sprawia, że np. molestowanie seksualne zwiększa ryzyko zachorowania na endometriozę w późniejszym okresie życia.

Wymagane są dalsze badania, szczególnie nad wyjaśnieniem związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy przemocą doznaną w dzieciństwie a zachorowaniem na endometriozę. Naukowcy sugerują, że jest to wynik długofalowego oddziaływania hormonów wydzielanych w trakcie stresu na układ immunologiczny, prowadzącego do jego dysfunkcji. Zalecają screening pacjentek w kierunku traumatycznych doświadczeń i zapewnienie opieki psychologicznej dla wszystkich potrzebujących tego kobiet.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Stres zmniejsza płodność i skuteczność in vitro. Ale jest na to sposób

Aktualizacja tekstu:

W związku z licznymi zapytaniami o źródło tekstu zwracamy uwagę, że na początku artykułu jest wskazane, że jest to publikacja na podstawie najnowszego, lipcowego Human Reproduction, międzynarodowego pisma naukowego o wysokim tzw. impact factor.

Podajemy również bezpośrednie odsyłacze:

do badań: https://academic.oup.com/humrep/advance-article-abstract/doi/10.1093/humrep/dey248/5055017?redirectedFrom=fulltext

oraz ich omówienia: https://www.sciencedaily.com/releases/2018/07/180717125826.htm

Chętnie usłyszymy Wasze opinie w tej sprawie. Piszcie na redakcja@chbr.pl lub na FB w prywatnej wiadomości.

Redakcja Chcemy Być Rodzicami

30 lipca 2018

Karina Sasin

Naukowczyni, aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych. Redaktor Naukowa "Chcemy Być Rodzicami". Wielokrotna stypendystka m.in. Organizacji Narodów Zjednoczonych, Rządu USA (NIH) i Krajowego Funduszu Na Rzecz Dzieci. Organizatorka konferencji International Meeting on MRKH Syndrome. Po godzinach miłośniczka cukiernictwa i dalekich podróży ;-)

Płodność a wiek mężczyzny. Zobacz, co na ten temat mówi lekarz

płodność a wiek mężczyzny
fot. Fotolia

Czy w przypadku mężczyzn wiek wpływa na zdolności reprodukcyjne? Jak, wraz z upływem lat, zmienia się jakość nasienia? Wyjaśnia dr Wojciech Dziadecki, androlog i ginekolog-położnik z Centrum Płodności FertiMedica. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Powszechnie znanym faktem jest negatywny wpływ wieku kobiety na procesy zapłodnienia i rozrodu. Wieloośrodkowe badania jednoznacznie przekonują,  że przekroczenie przez kobietę 35 roku życia związane jest bezpośrednio ze zmniejszeniem potencjału rozrodczego. Zwiększa się wydatnie ryzyko komplikacji ciążowych, samoistnych poronień, wad wrodzonych i wzrasta odsetek patologii perinatalnych.

W badaniach z 2011 roku średni wiek kobiety zgłaszającej się do ośrodka leczenia niepłodności wynosił 31,4 lat, natomiast dla mężczyzny było to odpowiednio 33,2 lat. Jednakże w ostatnich latach wyraźnie można zaobserwować, że ta granica wieku się zwiększa.

Przeglądając literaturę (nie tylko specjalistyczną) można uzyskać bardzo wiele informacji na temat korelacji zaburzeń płodności z wiekiem kobiety, natomiast brak jest podobnych danych jeśli mówimy o mężczyznach. Nawet jeśli jesteśmy w stanie je znaleźć, są one bardzo lakoniczne i szczątkowe. Dlatego ten temat wymaga znacznego rozszerzenia.

W ciągu ostatnich dekad obserwuje się znaczny wzrost wieku mężczyzny, w którym dochodzi do poczęcia jego pierwszego dziecka. Uważa się, że jest to związane ze zwiększeniem średniej długości życia, szeroką dostępnością środków antykoncepcyjnych, późną decyzją o małżeństwie i innymi tak zwanymi czynnikami „lifestyle-owymi”.

Zobacz także: Normy nasienia według WHO, czyli męska płodność pod lupą

Płodność a wiek mężczyzny

Wpływ wieku mężczyzny na jakość nasienia i funkcje reprodukcyjne jest trudny do oceny ze względu brak uniwersalnej definicji późnego ojcostwa. W  literaturze przyjmuje się, że jest to okres powyżej 35-40 roku życia przyszłego ojca (w przypadku naturalnego zapłodnienia). Jednakże dzięki szerokiej dostępności metod wspomaganego rozrodu granicę tą należy przesunąć do poziomu 45-50 roku życia, a w niektórych przypadkach jeszcze nieco wyżej.

Zaczynając od podstaw, należy skupić się na stopniowym wygasaniu czynności osi podwzgórze-przysadka-jądro oraz na zwiększeniu stężenia globulin wiążących hormony płciowe (SHBG), przyczyniających się do zmniejszenia stężenia męskich hormonów płciowych. Obserwowany jest zanik komórek Leydiga i zmniejszenie objętości jąder.

Zasadę tę można bezpośrednio przełożyć na parametry nasienia, które z wiekiem ulegają znaczącemu pogorszeniu. Tendencję tę możemy obserwować porównując normy nasienia wg WHO z 1999  i 2010 roku. Zmniejsza się nie tylko objętość nasienia i liczba plemników, ale również pogarsza się ich ruchliwość i morfologia (budowa plemnika).

Zobacz także: Mała liczba plemników to nie jedyny problem. Zobacz, na co jeszcze narażeni są niepłodni mężczyźni

Pogorszenie funkcjonalności plemników

Zmiany te idą w parze ze zwiększoną fragmentacją chromatyny plemnikowej „SCD” (uszkodzenia DNA plemnika) oraz pogorszeniem funkcjonalności plemników – zmniejszony indeks HBA (plemniki nie łączą się z kwasem hialuronowym i niemożliwa jest ich prawidłowa interakcja z komórką jajową).

Nasila się także zjawisko apoptozy (programowanej śmierci komórek), a mechanizmy naprawcze plemników przestają spełniać swoja rolę. Dla przykładu indeks fragmentacji chromatyny plemnikowej „DFI” u mężczyzn w przedziale wiekowym 30-35 lat wynosi około 19%, a dla mężczyzn w przedziale 40-45 jest to już 26,4%. Należy zaznaczyć, że przy wartości około 30% i więcej zapłodnienie naturalne jest praktycznie niemożliwe.

Zostało udowodnione, że wraz ze wzrostem wieku przyszłych ojców wzrasta odsetek aneuploidii (zaburzeń chromosomalnych) u płodu.

Typowymi przykładami takich zaburzeń są: wzrost częstości występowania trisomii 21 chromosomu (zespół Down’a), trisomii 18 chromosomu (zespół Edwards’a) oraz trisomii 13 chromosomu (zespół Patau). W przypadku trisomii chromosomów 13 i 16 takiej zależności nie znaleziono, ale zaobserwowano wzrost częstości występowania zespołu Klinefeltera (47,XXY) i zespołu Turnera (45,X)

starzenie reprodukcyjne

Główne czynniki odpowiedzialne za pogorszenie płodności w relacji do wieku.

Zobacz także: Grozi nam epidemia niepłodności?

Wiek ojca a zaburzenia u dziecka

Można pomyśleć, że informacje opisane powyżej są oczywiste, ale naukowcy w swoich badaniach skupili się nie tylko na wpływie wieku ojców na czynniki genomowe. Ukazało się kilka prac mówiących o wzroście zapadalności dzieci takich ojców na choroby psychiczne.

Dla przykładu ryzyko wystąpienia autyzmu u dzieci ojców powyżej 45 roku życia wynosi 3,3%, ale dla wieku powyżej 50 r.ż. jest to już 5,75%. Ryzyko wystąpienia zaburzeń dwubiegunowych wynosi odpowiednio 24,7%, natomiast nie obserwowano takiej zależności w przypadku schizofrenii.

Zauważono również statystycznie znaczący wzrost występowania achondroplazji, nerwiakowłókniakowatości, wrodzonej łamliwości kości i siatkówczaka.

Z wiekiem ojca można również połączyć częstsze występowanie bezmózgowia, przełożenia wielkich pni tętniczych, wad zastawkowych serca i ubytków w przegrodzie międzyprzedsionkowej.

Zobacz także: Azoospermia: Brak plemników w nasieniu

Szanse na zapłodnienie

Jeśli spojrzymy na wiek mężczyzny przez pryzmat skuteczności zapłodnienia, również na tej płaszczyźnie możemy obserwować podobne zależności. Znaczna różnica występuje już pomiędzy mężczyznami w wieku 30 i 40 lat, gdzie dla tej drugiej grupy szanse na zapłodnienie są prawie dwukrotnie niższe. Szansa na zapłodnienie przy pomocy inseminacji domacicznej również jest znacząco mniejsza (odpowiednio 12,3% i 9,3%).

Pogarszająca się z wiekiem jakość nasienia nie pozostaje bez wpływu na niepowodzenia w donoszeniu ciąży. Znacząco wzrasta ryzyko poronień. W grupie mężczyzn poniżej 30 roku życia odsetek poronień u ich partnerek wynosi jedynie 13,7%, ale dla mężczyzn w wieku +45 może on wzrastać do 32,4%.

Późne ojcostwo  ma wpływ nie tylko na powyższe patologie. Może się ono także przyczyniać do występowania ciężkich powikłań w czasie ciąży, takich jak stan przedrzucawkowy i rzucawka.

Znamiennie statystycznie wzrasta częstość porodów przedwczesnych i odsetek dzieci z niska masą urodzeniową. Dla grup mężczyzn 25-29 lat i powyżej 50 lat jest to różnica niemal dwukrotna. Niestety patrząc na statystyki również częstość martwych urodzeń i obumarcia wewnątrzmacicznego płodu nie napawa optymizmem.

Ze względu na fakt, że zaawansowane badania nad płodnością toczą się już od trzech dekad, programami badawczymi zostali objęci również synowie „starszych” ojców.  W tej grupie pacjentów również zaobserwowano pogorszenie płodności i wydłużenie czasu potrzebnego do uzyskania ciąży,

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

dr Wojciech Dziadecki

Ekspert

Dr Wojciech Dziadecki

Specjalista ginekolog-położnik, androlog. Zawodowo związany z Centrum Płodności FertiMedica.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Milion euro na badania nad płodnością. Innowacyjne projekty czekają na realizację

In vitro ICSi - zbliżenie /Ilustracja do tekstu: Granty na badania nad płodnością

Firma Gedeon Richter ogłosiła sześciu zwycięzców w tegorocznej edycji programu FORWARD, który oferuje wsparcie innowacyjnych badań nad płodnością i rozrodczością. Nagrodzeni otrzymają granty w łącznej wysokości 1 mln euro.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Komitet Naukowy inicjatywy FORWARD, w którego skład wchodzą eksperci PregLem i Gedeon Richter mający wieloletnie doświadczenie w dziedzinie technik wspomaganego rozrodu, endokrynologii reprodukcyjnej, embriologii, zarządzania badaniami klinicznymi i kwestiami regulacyjnymi, dokonał przeglądu wszystkich otrzymanych zgłoszeń. W tym roku nadesłano ich aż 65, a ich autorzy pochodzą z 16 krajów europejskich.

Jak zapewnili przedstawiciele Komitetu, zgłoszenia cechowały się bardzo wysokim poziomem akademickim. Rozpiętość tematów, którymi zajęli się naukowcy, była bardzo szeroka: od zdolności gamet do przeżycia, przez receptywność endometrium, po przewidywanie wyników leczenia z wykorzystaniem algorytmów uczenia maszynowego w celu poprawy obowiązujących protokołów leczenia niepłodności.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Miasto sfinansuje badania w kierunku niepłodności. Ruszyła rejestracja!

FORWARD 2018. Granty na badania nad płodnością dla sześciu osób

Ostateczna lista osób, którym przyznano granty, prezentuje się następująco:

  • dr Maria Elisa Varela Sanz i dr Juan Garcia-Velasco z Hiszpanii – badania nad zastosowaniem steroidów płciowych w celu reaktywacji telomerazy w komórkach ziarnistych u kobiet z zaburzoną rezerwą jajnikową – w celu poprawy wyników procedury in vitro,
  • Samir Hamamah z Francji – badania nad zastosowaniem krążącego miRNA jako nieinwazyjnego parametru prognostycznego żywotności zarodków i potencjału implantacji,
  • dr Christophe Blockeel z Belgii – badania nad stymulacją jajników rekombinowanym ludzkim FSH (Bemfola®) w późnej fazie pęcherzykowej,
  • dr Veronika Grzegorczyk-Martin z Francji – badania nad narzędziem wykorzystującym uczenie maszynowe do prognozowania wyników technik wspomaganej prokreacji (in vitro, ICSI) i transferu zarodków,
  • Anja Pinborg z Danii – badania nad endometrium w modyfikowanych naturalnych zamrożonych i rozmrożonych transferach zarodków,
  • Ermanno Greco z Włoch – za badania nad blastocystami euploidalnymi u kobiet po in vitro i ICSI.

Jak argumentuje komisja, decyzję podjęto, biorąc pod uwagę wykonalność propozycji, innowacyjność i wkład w daną dziedzinę nauki. Ważna była również zgodność proponowanych projektów z zaangażowaniem spółki Gedeon Richter na rzecz wykorzystywania wyników badań w praktyce i poprawie leczenia niepłodności u pacjentów, którzy pragną zostać rodzicami.

– Inicjatywa FORWARD jest świadectwem ciągłego zaangażowania spółki Gedeon Richter na rzecz wspierania innowacyjnych badań nad płodnością na całym świecie – podkreśla Pablo Arriagada, wiceprezes PregLem ds. medycznych. – W ciągu kolejnych 5 lat te międzynarodowe zespoły klinicystów i naukowców otrzymają w sumie milion euro na prowadzenie swoich innowacyjnych badań. Ich obiecujące i nowoczesne projekty mogą zaowocować trwałymi korzyściami dla pacjentów pragnących zostać rodzicami. Niecierpliwie czekamy na możliwość finansowania tych wizjonerskich badań i wspierania ich sukcesu.

Więcej informacji na temat zwycięzców grantów FORWARD i ich pracy znajduje się na stronie internetowej www.forwardgrant.com.

POLECAMY TAKŻE: Innowacyjne leczenie endometriozy: na czym polega?

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.