Przejdź do treści

Kobieta jest ważna – relacja z II Międzynarodowej Konferencji Indeks Funkcji Seksualnej Kobiety

4 i 5 grudnia sala „Belweder” warszawskiego hotelu Victoria zamienił się w miejsce dyskusji. Druga edycja konferencji o kobiecej seksualności przyciągnął gości z całego kraju i poza jego granic.

Dyskutanci od wczesnych godzin porannych prezentowali swoje przemyślenia związane z głównym tematem. A czym jest Indeks Seksualny Kobiety? To nic innego jak  narzędzie badawcze, które pomaga lekarzom (nie tylko ginekologom) w diagnostyce zaburzeń seksualnych. O indeksie szerzej opowiadała dr Beata Wróbel –  goście mogli przeczytać wywiad z nią w udostępnionym numerze Kuriera Medycyny. Celem jego wprowadzenia w Polsce jest „edukacja: lekarzy, pacjentów, ale również ludzi, aby chcieli obudzić w sobie świadomość swojego istnienia i funkcjonowania seksualnego”.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Prelegenci poruszyli kwestie związane z np. komunikacją w seksualnej relacji, In vitro, antykoncepcją, urologią czy płcią psychologiczną. Wśród wykładowców pojawiły się takie osobistości ze świata medycyny, jak: Beverly Whipple, Krzysztof Kula, Andrzej Milewicz i Jolanta Słowikowska – Hilczer.

Spotkanie rozpoczęła zaś Agnieszka Nęcka z Instytutu Nauk o Literaturze Pięknej (Uniwersytet Śląski), zastanawiając się nad sposobem mówienia o seksie w literaturze. Nie omieszkała cytować fragmentów znanych erotycznych książek, by zwrócić uwagę na ich pejoratywną funkcję edukacyjną. Jej następczyni, amerykańska lekarka dr Whipple, z kolei podkreślała rolę kobiecego orgazmu, postrzeganego jako temat tabu. Sama walczy z niezgodą społeczną wobec prawa kobiet do przyjemności i mówieniu o nim otwarcie. Stoi za docenianą na całym świecie książką „The G Spot and Other Recent Discoveries About Human Sexuality”. To wystąpienie, jak i kolejne, dotyczące cyklu reakcji seksualnej,  przyjęto z dużym entuzjazmem. Mniejszy wywołał kontrowersyjny wykład doktora Krzysztofa Kuli, który nie akceptuje istnienia płci psychologicznej – część obecnych weszło nawet  w polemikę z doktorem. Otwarty na dyskusję był natomiast profesor Szamatowicz, a więc człowiek, który dokonał pierwszego zapłodnienia in vitro w Polsce. Wysłuchanie jego opinii na temat tej metody oraz dobrodziejstw antykoncepcji było wspaniałym doświadczeniem. Przypomniał, że „prawo do posiadania dziecka jest podstawowym prawem człowieka”.

Organizatorem konferencji było Europejskie Stowarzyszenie Promocji Zdrowia „PRO-SALUTEM”. Patronaty nad wydarzeniem objęły natomiast m.in.: Fundacja Kwiat Kobiecości, Warszawski Uniwersytet Medyczny i Instytut Seksualności. 

zdj. mat. prasowe Pro Salutem

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl

Użyła lustra, by wyrazić ból po śmierci dziecka. Poruszające zdjęcia rodziców po stracie [FOTO]

Empty Photo Project
Sesja Susany ma przełamać tabu wokół tematu śmierci dziecka / fot. Fotolia

Susana Butterworth w 36 tygodniu ciąży urodziła swojego pierwszego syna. Niestety chłopczyk przyszedł na świat martwy. Susana, która z zawodu jest fotografem, postanowiła przełamać ciszę wokół dramatu, którego doświadczyła. Stworzyła niesamowitą sesję zdjęciową, w której udział wzięli rodzice z podobnymi doświadczeniami.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Będąc w ciąży, Susana dowiedziała się, że jej synek ma zespół Edwardsa. Jest to rzadka choroba genetyczna, która bardzo często powoduje samoistne poronienia. 8 marca w 36. tygodniu ciąży kobieta urodziła swojego synka Waltera. Dziecko niestety nie żyło.

To było tak druzgocące. Czułam się bardzo samotna i odizolowana. Ludzie wokół mnie nie chcieli rozmawiać o mojej stracie, ponieważ nie chcieli widzieć, jak płaczę. W rzeczywistości, to właśnie mogło być dla mnie najbardziej pomocne w tym czasie – powiedziała w rozmowie z HuffPost.

Zobacz także: Poronienie – one też to przeżyły! Dziś ich zdjęcia dają siłę i nadzieję

Empty Photo Project

Dramatyczne przeżycia skłoniły Susanę do stworzenia pracy, która przełamałaby tabu wokół straty dziecka. Zgodnie z zamysłem fotografki, strata ta odnosi się zarówno do poronienia, śmierci dziecka, niepłodności, czy rozłąki związanej np. z rozwodem.

Takim sposobem powstał Empty Photo Project. Jest to seria zdjęć, która przedstawia rodziców po stracie. Osoby na fotografiach trzymają w miejscu brzucha lustro, symbolizujące utratę dziecka. Zobacz poniżej poruszające prace Butterworth.

Instagram @emptyphotoproject

Instagram @emptyphotoproject

Instagram @emptyphotoproject

Instagram @emptyphotoproject

Instagram @emptyphotoproject

Instagram @emptyphotoproject

Instagram @emptyphotoproject

Instagram @emptyphotoproject

Instagram @emptyphotoproject

Instagram @emptyphotoproject

Instagram @emptyphotoproject

Instagram @emptyphotoproject

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Huffington Post

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Gameta to nie zarodek. Poznaj naukowy punkt widzenia!

Fot.Fotolia – komórka jajowa

Wydawało się oczywiste, że nauka i medycyna wzięły górę nad zabobonami, gusłami, wiedzą nienaukową – ostatnio jednak nie jest to takie proste. „Modnym” stało się podważać osiągnięcia nauki, zaprzeczać standardom medycznym, a przede wszystkim szerzyć informacje na tematy zdrowia z kategorii fake news. Wszystko to wymaga sprostowania i zażegnania chaosu dezinformacji naukowej – zacznijmy od ludzkich gamet i wczesnych zarodków.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dlaczego plemnik i komórka jajowa nie mogą być nazwane dzieckiem?

Ludzka gameta z definicji jest haploidalną komórką, która łącząc się z gametą przeciwnej płci zapładnia (gameta męska, plemnik) lub jest zapładniana (gameta żeńska, oocyt). Haploidalną, czyli posiadającą pojedynczy zestaw chromosomów, co w przypadku komórek ludzkich oznacza połowę, pozostałe komórki ludzkiego ciała są diploidalne, czyli zawierają podwójny zestaw chromosomów. I mając tę wiedzę zdaje się to być oczywistym, czemu plemnik, czy komórka jajowa nie mogą być nazywane dzieckiem, samodzielnie nie rozwiną się w „nowe życie”. Jeśli nie jest oczywiste – kontynuujmy.

Zacznijmy od męskiego nasienia…

Zacznijmy od męskiego nasienia – jedna porcja ejakulatu zawiera miliony plemników, z czego tylko jeden bierze udział w zapłodnieniu, cała reszta pozostaje ‚bezużyteczna’ w kontekście tworzenia zarodka. Oczywiście zdarza się, że będą to na przykład dwa, kiedy doszło do mnogiej owulacji u kobiety i uwolnione zostały dwa oocyty, ale nadal – czym są dwa względem kilku milionów. Ponadto plemniki są niesamowicie zredukowaną komórką, ich masa i objętość wyznaczona jest przez masę i rozmiar główki , wstawki i witki, co przekłada się na ok 60 mikrometrów długości całej komórki – bardzo mała, silnie zredukowana komórka! Plemnikom brakuje też wielu organelli komórkowych niezbędnych do dalszego samodzielnego rozwoju, a nie są one potrzebne do wypełnienia przeznaczenia plemnika, tj przeniesienia materiału genetycznego. Sprawny transport zapewnia również sposób ‚upakowania’ DNA – znacznie gęstsze upakowanie DNA niż w innych komórkach ludzkich, z użyciem innych białek,  pozwala zmieścić  cały haploidalny materiał genetyczny w maleńkiej, ok 5-6 mikrometrowej, główce plemnika.

Plemniki mają znacznie zredukowane rozmiary i nie posiadają wszystkich organelli potrzebnych do dalszego rozwoju, może zatem żeńskie komórki jajowe są do tego zdolne w pojedynkę? Otóż nie. Mimo że żeńskie oocyty są znacznie większe, nie są silnie zredukowane i zawierają dużo substancji zapasowych po to, żeby początkowy rozwój był możliwy, posiadają pojedynczy zestaw chromosomów, co uniemożliwia rozwój w pojedynkę. Ponadto żeńskie komórki rozrodcze w momencie zapłodnienia, w przeciwieństwie do plemników, nie ukończyły jeszcze dojrzewania mejotycznego, czyli podziału redukcyjnego, w wyniku którego gamety zawierają pojedynczy zestaw chromosomów.

Oocyty, owulacja, czyli przejdźmy do kobiety

Dziewczynki rodzą się z rezerwą oocytów zatrzymanych w procesie dojrzewania znacznie wyższą niż mają te, które wchodzą w wiek dojrzewania. Liczba pęcherzyków jajnikowych zawierających komórki jajowe spektakularnie spada w okresie od urodzenia do pokwitania, a od momentu pokwitania co miesiąc będzie też tylko spadać z każdą owulacją. Oocyty, podczas stymulacji do owulacji w cyklu miesięcznym, wznawiają pod wpływem hormonów dojrzewanie mejotyczne, następnie zostają ponownie zatrzymane w dojrzewaniu, żeby ukończyć je dopiero po zapłodnienia – i tu jesteśmy w kolejnym punkcie absurdu.

Połączone gamety to zapłodniony oocyt, a nie dziecko, wbrew opinii niektórych. W obrębie komórki jajowej występuje wtedy materiał genetyczny męski w postaci przedjądrza męskiego, oraz jeszcze niezredukowany materiał genetyczny żeński, który dopiero po ukończeniu procesu mejozy (redukcji materiału DNA) utworzy przedjądrze żeńskie. Redukcja możliwa jest dzięki czynnikowi męskiemu – plemnik przekazuje do wnętrze oocytu nie tylko DNA, ale także m.in. trifosforan inozytolu ( IP3 ), którego cykliczne przemiany stymulują oscylacyjne wyrzuty jonów wapnia, dzięki czemu mechanizm redukcji materiału DNA żeńskiego, dotąd zatrzymany w dojrzewaniu mejotycznym, wznawia podział i redukuje liczbę chromosomów do pojedynczego zestawu

Oba haploidalne zestawy DNA, tak męski jak i żeński, znacząco różnią się na tym etapie – nie tylko informacją, ale również modyfikacjami na nie nałożonymi – poszczególne fragmentu są w różny sposób zablokowane/wyciszone lub nie. Modyfikacje te są na późniejszych etapach znoszone i zmieniane. Ponadto męskie DNA, jak wspomniałam wcześniej, znacząco różni się również pod względem sposobu upakowania – nić DNA nawinięta jest na inny rodzaj białek, co umożliwiało plemnikowi odpowiednią kondensację i minimalizację rozmiarów, na tym etapie białka te nie są już potrzebne – nie ogranicza nas objętość główki plemnika. I co najważniejsze – w postawieniu odważnej tezy, że połączone gamety to nie dziecko, pomógł mi fakt, że materiał genetyczny obu płci nie przechodzi fuzji na tym etapie! Nie dochodzi do połączenia się obu przedjądrzy, owszem występują w obrębie jednej komórki, ale póki co mają oddzielne losy.

Ponadto, zbadano i udowodniono eksperymentalnie, podmieniając męskie przedjądrze na żeńskie, lub żeńskie na męskie, że taka zygota nie ma szans na prawidłowy rozwój – obecność obu jest zatem niezbędna do utworzenia zarodka z potencjałem na rozwój. Różnica pomiędzy przedjądrzami jest znaczna i obecność każdego z nich niezbędna do dalszego rozwoju wczesnego zarodka.

Wczesny zarodek, czyli co?

Jeszcze więcej wątpliwości zaczyna się pojawiać na etapie wczesnych zarodków – czyli tego etapu owianego tajemnicą, kiedy zarodki nazywa się niekonsekwentnie i wg przekonań zlepek komórek, grudka komórek, nowe życie, nowy zestaw DNA itd. Zostawiając tego typu rozważania, jak nazwać wczesny zarodek, skoro można go nazwać po prostu zarodkiem, pochylmy się nad istotą życia komórki, kiedy ona jest żywa i co to oznacza?

Komórki nerek, są niewątpliwie żywymi komórkami ludzkiego organizmu, nikt jednak pojedynczej lub kilku komórek nerki nie nazywa dzieckiem. To samo dotyczy komórek mózgu, jelit, serca i reszty żywych komórek naszego ciała, jak choćby komórek układu odpornościowego. Dlaczego? Co jest zatem tak wyjątkowego w zarodku? Jeśli komórki naszego ciała niekontrolowanie dzielą się, przez co namnażają mówimy o procesie nowotworowym, jasne zatem jest, że jest to proces patologiczny. Zarodki natomiast przechodzą podziały mitotyczne, w określonych dla nich cyklach przechodzą kolejne stadia rozwoju, podziały są kontrolowane przez skomplikowane mechanizmy molekularne i niosą TO, co czyni je innymi. Zarodki mają potencjał – potencjał rozwoju, w przyszłości w płód, następnie dziecko. Mimo że pierwsze podziały, aż do czasu implantacji w macicy, następują niezależnie od organizmu matki, przez bardzo długi czas mówimy o aż potencjale i potencjale tylko. W rozwoju zarodkowym są pewne punkty krytyczne, które jeśli nie zostaną osiągnięte, nie dają możliwości dalszego rozwoju.

Gdyby tego było mało, ten ogromny potencjał, którym jest zarodek, transportowany jest podczas pierwszych podziałów do jamy macicy przez kilka dni po zapłodnieniu. W tym czasie wszystko się może zdarzyć. Kiedy już dotrze do jamy macicy, szczęśliwie i prawidłowo zagnieździ się w jej endometrium, nadal kobieta jest jeszcze przed miesiączką cyklu, w którym doszło do zapłodnienia! Zatem kolejnym momentem jest prawidłowa implantacja i takie współdziałanie organizmu kobiety, które zapobiegnie utracie zarodka razem z krwawieniem miesięcznym. Zarodki są przede wszystkim usuwane razem z krwią menstruacyjną w przypadku nieprawidłowej implantacji, lub jej braku. Tylko prawidłowa implantacja zarodka daje szanse na pobudzenie działania mechanizmów w ciele kobiety, które mają na celu utrzymanie wczesnej ciąży.

Zarodki rodzice nazywają kruszynkami

Podsumowując nieco – mimo że każda para starająca się o dziecko nazywa ich planowaną ciążę, nawet na jej wczesnym etapie, ‚spodziewaniem się dziecka’, przyszli rodzice mówią do brzucha od początku, jak gdyby mówili do dziecka, pary przechodzące procedurę in vitro często nazywają podawane im zarodki kruszynkami, maleństwami czy w inny uczuciowy sposób, ma to w sobie głównie ogromny czynnik emocjonalny – zaspokaja to naturalną ludzką potrzebę, łatwiej nam oswoić się z nazwaną sytuacją, niż czuć się obco z tajemnicą i potencjałem jakim są zarodki.

Nasza emocjonalna ludzka natura, tak nieodłączna w przypadku chcianej i planowanej ciąży, nie może być jednak podstawą do stanowienia prawa! Prawo, jakiemu podlegamy, powinno być oparte na faktach, a nie osobistych przekonaniach, oparte na równości względem prawa, a nie dyskryminacji ze względu na religię, światopogląd, pochodzenie, aż wreszcie – nie powinno być rezultatem przekonań i racji jeden z grup stanowiących prawo. Prawo jest stanowione dla wszystkich przez bardzo wąską grupę prawodawców, którzy powinni trzymać się faktów, a nie własnych doświadczeń czy przekonań na jakimkolwiek tle.

Autor: Karolina Częścik – Łysyszyn

POLECAMY:

Rezerwa jajnikowa

Tagi:

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Jakość i bezpieczeństwo – priorytety w in vitro!

Fotolia

Każda para, która zgłasza się do kliniki z problemem w poczęciu dziecka ma prawo oczekiwać tego, że zostanie otoczona troską i zrozumieniem, ale przede wszystkim uzyska pomoc medyczną na najwyższym poziomie. Są takie ośrodki, gdzie potrzeby pacjentów są rozumiane a leczenie prowadzone jest z wykorzystaniem najnowszych technologii i wiedzy.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Bezpieczeństwo, jakość – Czy jedno i drugie?

„Zapewnienie bezpieczeństwa jest jednym z elementów jakości naszego działania, to nie ulega żadnej kwestii” – mówi dr Piotr Lewandowski, założyciel warszawskiej Przychodni nOvum. „Dlatego niezależnie od wewnętrznego programu kontroli pracy, wprowadziliśmy zewnętrzny, niezależny, elektroniczny system monitoringu laboratoryjnego RI Witness. Pod stałą kontrolą znajdują się nasze laboratoria, znakowanie materiału, identyfikacja i nadzór nad komórkami rozrodczymi oraz zarodkami na każdym etapie leczenia. Po ponad roku funkcjonowania systemu uzyskaliśmy potwierdzenie naszego założenia – w opinii pacjentów ten system zapewnia poczucie bezpieczeństwa. Pacjenci doceniają fakt, że system czuwa nad powierzonym materiałem, aż do transferu ostatniego zarodka lub wszystkich komórek rozrodczych przechowywanych w nOvum” – mówi specjalista.

Dlaczego to jest takie ważne?

Pacjenci, często na lata, powierzają nam swój materiał biologiczny – dodaje dr Lewandowski. To nie jest decyzja, którą podejmuje się bez zastanowienia i analizy warunków oferowanych w klinice. Wszyscy chcą mieć absolutną pewność, że zarówno komórki jak i zarodki są właściwie oznakowane, zabezpieczone i przechowywane. W dzisiejszych czasach zaawansowanych technologii elektronicznych jest to jak najbardziej możliwe.

Jak to działa?

Każda para rozpoczynająca procedurę in vitro otrzymuje kartę ze swoim osobistym i unikalnym kodem. Tym samym kodem oznaczone są naczynia wykorzystywane do pobierania i przenoszenia materiału: pojemnik do oddania nasienia, szalki laboratoryjne itp. Wszystkie stanowiska pracy w laboratorium in vitro odbierają bezprzewodowy sygnał wysyłany przez znaczniki ID, zapewniając bezpieczny rejestr całego cyklu.

Przed podjęciem każdego, laboratoryjnego etapu in vitro np. przygotowania komórek jajowych, nasienia, zapłodnienia, hodowli zarodków, przygotowania do transferu, system każdorazowo wymaga skanowania kodu przez czytnik połączony z systemem elektronicznym (technologia RFID) i dopiero po potwierdzeniu tożsamości materiału biologicznego dopuszcza do dalszych działań.

W mało prawdopodobnym przypadku, gdyby system zgłosił wątpliwości co do tożsamości komórek lub zarodków, proces laboratoryjny zostaje automatycznie zablokowany aż do wyjaśnienia. Dodatkowo, po zakończeniu procedury, system przechowuje zapis całego procesu, co umożliwia wygenerowanie raportu.

Czy ten system wykorzystywany jest w innych ośrodkach na świecie?

Oczywiście! Jest to system działający w 22 krajach w najlepszych światowych laboratoriach embriologicznych i wykorzystany został do nadzoru ponad 500 000 cykli zapłodnienia pozaustrojowego. Zakup oraz wdrożenie systemu i wszystkich towarzyszących procedur bezpieczeństwa jest dużym wyzwaniem dla kompetencji zespołu oraz organizacji pracy, dlatego na jego wprowadzenie pozwolić sobie mogły tylko wiodące ośrodki europejskie. Dodatkowo system jest kosztowny, zarówno w zakupie, jak i eksploatacji, więc ośrodki wykonujące małą liczbę cykli nie podołają takiej inwestycji.

W których ośrodkach w Polsce wykorzystywany jest system RI Witness?

Z tego co nam wiadomo, w Polsce do tej pory system RI Witness wdrożony został wyłącznie w Przychodni nOvum w Warszawie. Kolejne ośrodki już rozważają wykorzystanie tej technologii.

Jakie korzyści dla pacjentów wynikają z tej dodatkowej procedury bezpieczeństwa?

Przede wszystkim jest to pewność, że wszystkie etapy procesu zapłodnienia w laboratorium są bezpiecznie monitorowane. Daje to także gwarancję, iż na każdym etapie procedur laboratoryjnych materiał biologiczny jest jednoznacznie i bez żadnych wątpliwości identyfikowany. Co więcej, powierzone komórki i zarodki znajdują się w bezpiecznym miejscu pod ścisłym nadzorem embriologów, kriobiologów i sprawnie funkcjonujących systemów elektronicznych. Spokój i poczucie bezpieczeństwa to jedne z ważniejszych potrzeb, które powinny być spełnione podczas starań o dziecko. Nowoczesna technologia niewątpliwie jest tu dużym wsparciem.


POLECAMY:

In vitro – obawy pacjentów

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Poronienia nawracające – coraz częstszy problem?

Powszechnie uważa się, że niepowodzenia rozrodu w naszym pokoleniu występują rzadziej niż u naszych matek czy babek. Grupa szwedzkich i duńskich naukowców postanowiła sprawdzić, czy faktycznie tak jest.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dr Emma Rasmark-Roepke ze Szpitala Uniwersyteckiego w Malmo wraz ze swoimi współpracownikami ze szpitali w Helsingborgu, Kopenhadze i Aalborg przyjrzeli się zapadalności (czyli liczbie kobiet w badanej populacji doświadczających straty 3. lub kolejnej ciąży z rzędu) na nawracające straty ciąży. Przyjęło się mówić, że problem ten dotyczy 1% kobiet w wieku rozrodczym (18–42 lata), jednak brak jest wiarygodnych danych naukowych dotyczących zapadalności, a te dotyczące chorobowości (czyli liczby wszystkich kobiet, które kiedykolwiek doświadczyły straty 3 lub więcej kolejnych ciąż) zawierają liczne błędy metodyczne, zresztą oba terminy są często mylone nawet przez naukowców.

Poronienia nawracające – mają miejsce, gdy do straty ciąży doszło 3 lub więcej razy z rzędu przed 22. tygodniem ciąży. Poronienia nawracające są wskazaniem do przeprowadzenia szczegółowej diagnostyki w celu ustalenia ich przyczyny. Pozwalają również określić ryzyko utraty kolejnej ciąży.

Poronienia nawracające dotykają coraz więcej kobiet

Badanie miało charakter retrospektywnej analizy danych z Narodowego Rejestru Pacjentów. Włączono wszystkie pacjentki, które w latach 2003–2012 doświadczyły poronienia 3 lub więcej kolejnych ciąż. W analizowanym okresie średnia roczna zapadalność wyniosła 0,053%, czyli 53 pacjentki na 100 000 kobiet w wieku 18–42, a w skali poszczególnych lat wynosiła od 0,039% do 0,079%. Zaobserwowano 74- procentowy wzrost zapadalności w ciągu 10 analizowanych lat. Pacjentki, które nigdy nie urodziły dziecka przed doświadczeniem nawracających strat ciąży, stanowią 51,4%, a 62,5% kobiet, u których postawiono diagnozę, doczekało się dziecka w badanym okresie. Niestety, 18,8% pozostało bezdzietnych.

Poronienia nawracające: przyczyną smog i późna ciąża?

Bardzo trudno jest wskazać przyczyny faktu, że z roku na rok coraz więcej pacjentek doświadcza nawracających poronień. Autorzy badania podejrzewają, że może to być związane ze wzrostem zanieczyszczenia środowiska naturalnego, coraz większą liczbą ciąż poczętych dzięki metodom rozrodu wspomaganego czy coraz późniejszym rozpoczynaniem starań o dziecko – w Szwecji średni wiek matki w chwili urodzenia pierwszego dziecka to 29,15 lat, ale w samym Sztokholmie to już 32 lata.

Czytaj też: Niepłodność i utrata ciąży. Dlaczego są tematem tabu?

Karina Sasin

Lekarka, naukowczyni, aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych. Wielokrotna stypendystka m.in. Organizacji Narodów Zjednoczonych, Rządu USA (NIH) i Krajowego Funduszu Na Rzecz Dzieci. Organizatorka konferencji International Meeting on MRKH Syndrome. Po godzinach miłośniczka cukiernictwa i dalekich podróży ;-)