Przejdź do treści

Kobieta bez macicy urodziła bliźnięta

670.jpg

Hayley Haynes, kobieta, która urodziła się bez narządów rozrodczych, została mamą zdrowych dzieci dzięki terapii polegającej na wyhodowaniu macicy.

Miała nigdy nie doświadczyć macierzyństwa, ale dziś cieszy się przyjściem na świat Avery i Darcey, mimo, że w wieku 19 lat usłyszała, że nie ma macicy, jajników ani jajowodów. Jej przypadłość nazywa się „zespołem nadwrażliwości na androgeny”. Postęp medyczny pozwolił kobiecie 9 lat później zastosowana spełnić  największe marzenie.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

– Kiedy powiedziano mi, że nie mam macicy, byłam skonfundowana, zrobiło mi się niedobrze. Mój największy strach właśnie się ziścił, poczułam, że jakaś wielka część mojego życia znika. Uznałam, że nie jestem pełnowartościową kobietą, to był wstyd – wspomina Haynes. O swojej przypadłości opowiedziała przyjacielowi, Samowi, który pomógł jej przejść przez traumę. Zbliżyli się na tyle, że zostali parą i jakiś czas później wzięli ślub. Dzięki ukochanemu Hayley zyskała pewność siebie i zaakceptowała chorobę, chociaż nadal marzyła o powiększeniu rodziny, dlatego poddała się specjalistycznej kuracji.

W 2007 roku dzięki zaawansowanej metodzie na zdjęciach zauważono niedostrzeżoną wcześniej macicę – miała kilka milimetrów, ale pojawiła się szansa, że urośnie. W tym celu kobieta poddała się leczeniu hormonalnemu. 

Trzy lata później, macica była gotowa na zapłodnienie in vitro, ale pojawił się kłopot – lokalny oddział funduszu zdrowia odmówił podania jajeczek. Haynes wraz z mężem postanowili jednak się nie poddawać i w kwietniu 2014 roku pojechali do kliniki na Cyprze. Kosztowało ich to 10 500 funtów. Z trzynastu jajeczek, tylko dwa nadawały się do zapłodnienia, ale szansa na ciążę wyniosła aż 60 % . Po dwóch tygodniach kobieta dowiedziała się, że zabieg się udał. Później okazało się, że spodziewa się bliźniąt. W grudniu 2014 roku lekarze zdecydowali o przedterminowym porodzie – w Boże Narodzenie na świat przyszły zdrowe dziewczynki, Avery i Darcey.

Doktor Greeta Venkat z Harley Street Fertility Clinic uznała przypadek Haynes za cud. Powiedziała: W normalnych warunkach, kobiecy hormon estrogen pomaga urosnąć macicy. Haynes go nigdy od natury nie dostała, dlatego jej go podawali. Ma więc ogromne szczęście, że urodziła. 

The Telegraph, opracowanie: Karolina Błaszkiewicz

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Projekt ustawy o in vitro. Poznaj najważniejsze założenia

projekt ustawy o in vitro

Chociaż ustawa o in vitro jest dopiero w fazie przygotowań, już wzbudza wiele emocji. Zobacz, jakie zapisy się w niej znalazły i co reguluje projekt ustawy o in vitro.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ustawa o in vitro ma regulować w Polsce sprawę zapłodnienia pozaustrojowego. W tej chwili Komitet Stały Rady Ministrów debatuje nad projektem rozporządzenia i niewykluczone, że zostanie on przyjęty jeszcze w tej kadencji Sejmu. Przeciwko projektowi są posłowie Prawa i Sprawiedliwości (PiS).

Projekt ustawy o in vitro – kto będzie mógł skorzystać?

Według projektu ustawy o in vitro, z procedury będą mogły skorzystać pary, które wyczerpały już pozostałe metody leczenia niepłodności, a leczenie nie przyniosło efektów. O zakwalifikowaniu do programu in vitro będą decydować wskazania medyczne. Ustawa o in vitro nie wprowadza żadnego ograniczenia wiekowego. Nie będzie też brany pod uwagę stan cywilny osób chcących skorzystać z programu. Tym samym projekt daje szanse na posiadanie potomstwa samotnym kobietom.

Sprawa testów na zarodkach

W ustawie o in vitro znalazły się również zapisy regulujące postępowanie z komórkami jajowymi i zarodkami. W projekcie zawarto pięć najważniejszych unijnych dyrektyw na ten temat. Ustawa ta przewiduje również liczbę zarodków, które można wytworzyć w czasie jednej procedury. Osiem zarodków to maksymalny limit, większa ich liczba może być dopuszczalna w szczególnych przypadkach.

Według projektu zamrażanie i przeprowadzanie na nich testów genetycznych jest dopuszczalne. Te właśnie punkty wzbudzają najwięcej kontrowersji i obaw wśród konserwatywnych posłów. Obawiają się, że taki zapis umożliwi przeprowadzanie doświadczeń na ludzkich zarodkach. Ustawa o in vitro ma jednak wyeliminować ryzyko eksperymentów. Projekt wyklucza bowiem możliwość wyboru płci przez przyszłych rodziców. Zakazane będzie też tworzenie hybryd, łączenie zarodków ludzkich ze zwierzęcymi i niszczenie zdrowych zarodów.

W projekcie ustawy odnaleźć można również zapis mówiący o tym, że z procedury in vitro będą mogły korzystać pary obciążone chorobami genetycznymi. Z tego względu właśnie zezwolono na testy genetyczne na zarodkach, a do macicy przyszłej matki ma być wszczepiony zarodek nieobciążony wadami.

Zobacz także:

Małgorzata Rozenek o in vitro: to skomplikowana procedura

Dofinansowanie in vitro z budżetu miasta? Zielona Góra ma już projekt

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: MSN

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Inne wymiary poronienia

Fot. fotolia
Fot. fotolia

Okazuje się, że poronienie ma wiele wymiarów. Nie zawsze wiąże się z utratą, a w określonych sytuacjach bywa przeżywane jako jedyna szansa na kontrolę własnej płodności. Zobacz, o co chodzi!

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Według badań przeprowadzonych przez organizację non profit Tommy’s , spośród 6000 kobiet, które doświadczyły poronienia, dwie trzecie miały trudności z mówieniem o tym, tyle samo nie mogło tematu poruszyć z przyjaciółką, a jedna trzecia uznała, że nie może o tym porozmawiać z własnym ojcem. Badań pokazujących, jak trudno jest kobietom sięgnąć po wsparcie, jakie mają kłopoty z ujawnieniem, co się im zdarzyło i jak bardzo czują się samotne jest wiele.

Poronienie ma wiele wymiarów

Złożoność emocji towarzyszących stracie również została na wiele sposób opisana. Emocje te muszą być silne i pierwotne, skoro tak trudno o nich mówić. Jednak jeśli poprosić kobiety, żeby anonimowo i online opowiedziały o swoim doświadczeniu poronienia, jak zrobiła to jedna z większych amerykańskich gazet okazuje się, że poronienie ma wiele wymiarów, nie zawsze wiąże się z utratą, a w określonych sytuacjach bywa przeżywane jako jedyna szansa na kontrolę własnej płodności. I wcale nie są to historie rzadkie. Historie te pokazują, jak bardzo sposób doświadczenia poronienia zależny jest od aktualnej sytuacji kobiety oraz kontekstu społecznego.

Wczesne poronienie się nie liczy?

W pierwszą ciążę A. zaszła szybko, z mężczyzną, z którym nie wiązała żadnej przyszłości, pomimo potwierdzonego PCOS. Po trzech tygodniach od pozytywnego testu, A. zaczęła odczuwać skurcze. Potem poszło szybko – wizyty u lekarza, krwawienie, koniec ciąży. Niewiele o tym myślała uznając, że widocznie tak miało być. Osiem lat później, już jako szczęśliwa mężatka, zapragnęła mieć dziecko. Tym razem sprawa nie była jednak tak prosta, PCOS nie dawało za wygraną, trzeba było rozpocząć leczenie niepłodności, bezskuteczne jak dotąd. A. wie jednak, że jeśli zdecyduje się na in vitro obarczone będzie ono zwiększonym ryzykiem poronienia. Ma też świadomość, że tym razem nie przeszłaby go ona tak bezboleśnie. Dlatego też bardzo zirytowały ją słowa położnej w klinice, że „wczesne poronienie się nie liczy”. Dla niej się liczy. Być może dlatego, że choć tamto dziecko było w zasadzie niechciane, w jej myślach i uczuciach jakoś zaistniało.

Cienka granica między stratą a aborcją – o co chodzi?

Dla każdej osoby, która pozwala sobie na wątpliwości i niepewność, ciąża i jej przebieg często bywa obszarem niepewności. Nie ma jasnych odpowiedzi, trzeba mierzyć się z sytuacjami niewyobrażalnymi i żyć z ich konsekwencjami.

K. miała już jedno dziecko w wieku przedszkolnym, kiedy poczuła, że to czas na kolejne macierzyństwo. Ciąża pojawiła się bez szybko i przebiegała bez problemów. Do pierwszego usg i badań genetycznych. Okazało się wówczas, że jest bardzo duże ryzyko, że dziecko jest poważnie chore, być może ma zespół śmiertelnych wad i nie przeżyje nawet etapu ciąży. Amniopunkcja, na wyniki której K. czekała kilka strasznych tygodni potwierdziła zespół śmiertelnych wad u dziecka. Nie było żadnych szans, żeby dziewczynka przeżyła poród, ale jej serduszko biło. Po konsultacji z lekarzem prowadzącym zapadła decyzja o zakończeniu ciąży.

Procedura trwała nie więcej niż pół godziny. Po wszystkim K. wróciła do domu i przez następne dni dochodziła do siebie. Kiedy dziś, po latach od tamtych wydarzeń myśli o przeszłości wie, że była to decyzja jednocześnie jej i nie jej. Że wybór był jedynie pozorny, wybór pomiędzy cierpieniem i cierpieniem. Czy więc była to aborcja?

Poronienie, którego nie było

Również taki list napłynął do redakcji gazety, która poprosiła kobiety o opisanie swojej historii poronienia.  

T. mieszka za oceanem, w stanie słynącym z bardzo ostrego prawa antyaborcyjnego i ograniczonego dostępu do środków antykoncepcyjnych. To, co jednak okazało się wiążące w jej historii to jej własne wychowanie, przekonanie, że rodzina powinna opierać się na tradycyjnych wartościach, że mąż pracuje, a kobieta zajmuje się domem i w związku z tym to on ma ostateczne zdanie. Dla postronnego obserwatora postawa ta może wydawać się archaiczna, jednak wcale nie jest rzadka również w zachodnim społeczeństwie.
Dzieci urodziła więc kilkoro aż do punktu, kiedy wiedziała, że kolejna ciąża zniszczy ją fizycznie i emocjonalnie. Zadbała więc o to, żeby w domu były środki antykoncepcyjne, rozpoczęła liczne rozmowy z mężem, który zobowiązał się do poddania się wazektomii. Tyle tylko, że nigdy nie mógł znaleźć czasu na wizytę u lekarza, sięganie po antykoncepcję również nie bardzo go przekonywało. I zdarzyła się kolejna ciąża zakończona najcięższym z dotychczasowych porodem, głęboką depresją poporodową T. oraz hospitalizacją. K. nigdy nie wróciła do równowagi emocjonalnej, a małżeństwo ostatecznie się rozpadło.

Można sobie wyobrazić, że K. swoją historię uznała za historię poronienia, które się nie wydarzyło. O którym myślało się, jak jedynym wyjściu, bez względu na jego wymiar etyczny czy medyczny.

To samo wydarzenie, umiejscowione w konkretnej rzeczywistości i kontekście, może oznaczać coś zupełnie innego.

W przypadku poronienia to zawsze jest jakaś utrata, koszt ponoszony przez kobietę. Czasem jednak jest to koszt mniejszy niż inne dostępne opcje.

POLECANE:

Poronienie i strata dziecka – fotografie

7 rzeczy, które musisz wiedzieć o poronieniu

Najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

 

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Komórka jajowa: poznaj 11 niesamowitych faktów!

Fot. fotolia
Fot. fotolia

Co warto wiedzieć o żeńskiej komórce jajowej, która łącząc się z plemnikiem daje nowe życie? Poznaj najbardziej fascynujące fakty naukowe poparte wypowiedziami eksperta.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

1.Komórka jajowa ma wielkość ziarenka piasku

Oocyt, czyli żeńska komórka jajowa, w porównaniu z innymi komórkami organizmu człowieka to prawdziwy gigant. W rzeczywistości oocyt jest wielkości ziarenka piasku i może być obserwowany gołym okiem.

– Kulista komórka jajowa człowieka ma około 0,12 mm średnicy, a więc jest 4-krotnie większa od komórki skóry, 26 razy większa od czerwonej krwinki, a nawet 20 razy większa niż plemnik – mówi dr Wojciech Sierka, embriolog z Kliniki Leczenia Niepłodności i Diagnostyki Prenatalnej Gyncentrum w Katowicach.

2. Komórka jajowa powstaje już w życiu płodowym

Organizm kobiety, a ściślej kobiece stadium zarodkowe zaczyna wytwarzać własne komórki jajowe w 9 tygodni od momentu swojego poczęcia.

Gdy płód ma 5 miesięcy to posiada już ok. 7 mln pierwotnych komórek jajowych. Liczba tych nie w pełni jeszcze dojrzałych komórek jajowych, zamkniętych w pęcherzykach jajnikowych, ustala się w momencie urodzin dziewczynki – wynosi 2 miliony i są one podzielone równo pomiędzy dwa jajniki.

W takiej formie pęcherzyki jajnikowe pozostają, aż do osiągnięcia okresu dojrzałości płciowej oraz pierwszej miesiączki kobiety. Wtedy właśnie pierwszy, pierwotny pęcherzyk jajnikowy dojrzewa i owuluje, szykując się na przyjęcie plemnika, a po zapłodnieniu na ostateczny etap swojego rozwoju. Każdego miesiąca proces dojrzewania oocytów powtarza się cyklicznie – i tak aż do czasu menopauzy. Niektóre z nich czekają uśpione przez wiele lat, a nawet i dekad, zanim zaczną dojrzewać. Czynnikiem, który reguluje rozwój kolejnych oocytów jest tzw. inhibitor dojrzewania oocytów (OMI). Nie każdy oocyt dotrwa jednak do tego momentu i w dobrym stanie doczeka do swojej owulacji. Oocyty mają mniej więcej tyle lat, ile każda kobieta, dlatego też procesy degeneracyjne w ich wnętrzu przybierają na sile, a to odbija się na ich jakości.

3. Gdy dojrzeje… wyrusza z jajnika w świat

W jakim celu powstaje komórka jajowa? Oczywiście, aby dobierając się w parę z plemnikiem umożliwić powstanie nowego życia. Owulacja (łac. ovum – jajo) jest procesem, nad którym czuwa bardzo skomplikowany system biologiczny zwany osią podwzgórze – przysadka – jajnik. Pod wpływem wydzielanych hormonów regulujących, które ze sobą współgrają, następuje jajeczkowanie. Pęka tzw. pęcherzyk Graafa, a przez jajowód zostaje wyłapana komórka jajowa. Czekając na taką możliwość, musi się ona wykazać nie lada cierpliwością. Cały proces mobilizacji komórki jajowej przed owulacją rozpoczyna się bowiem już prawie pół roku wcześniej. Comiesięczna porcja pęcherzyków jajnikowych to około 12 – 20 komórek jajowych, które w pełnej gotowości czekają, aż spośród nich tylko jedna – zdolna do zapłodnienia – owuluje.

– Funkcjonalnie występuje tu pewne podobieństwo do męskich gamet – dodaje embrolog. – Z milionów plemników gotowych, aby zapłodnić komórkę jajową, udaje się to tylko jednemu. Zwykle jest to ten najsprytniejszy, któremu jako pierwszemu udaje się pokonać wymagany dystans do jaja. Z drugiej strony, z tych kilkunastu komórek jajowych tylko jedna, najbardziej dojrzała zostaje uwolniona z jajnika do jajowodu, w którym „popychana” jest ruchami robaczkowymi w kierunku macicy. Czynniki decydujące o wyborze konkretnego pęcherzyka jajnikowego, który uwolni tę jedyną komórkę jajową nie są jeszcze znane. Nie wiadomo, co ostatecznie decyduje o wyborze tej, a nie innej komórki, która owuluje – wyjaśnia ekspert.

4. Żeńskie jajo – cenniejsze niż carskie Fabergé

Kobiety żyjące na całym świecie – kiedyś, dzisiaj (i w przyszłości) uwalniają podczas swojego życia średnio 400 – 500 komórek jajowych – to niewiele w porównaniu do setek milionów plemników uwalnianych podczas jednego wytrysku nasienia. Jak widać, natura gospodaruje niezwykle oszczędnie tym cennym darem po stronie kobiety. Bazując na tym fakcie, współczesna medycyna oferuje aktualnie możliwość krioprezerwacji, czyli zabezpieczenia swojej płodności, a dokładnie zabezpieczenia komórek jajowych już za młodu, aby można je było wykorzystać w przyszłości. Odpowiednio przygotowane i zamrożone (a raczej zwitryfikowane, czyli zeszklone) w ciekłym azocie gamety żeńskie lub już wytworzone zarodki zachowują swoje funkcje biologiczne i nie podlegają wpływowi czasu. Metoda krioprezerwacji może stanowić pomoc dla kobiet odkładających macierzyństwo na okres późniejszy lub pacjentek z problemami onkologicznymi.

5. Komórka jajowa daje plemnikowi tylko dobę na dotarcie na randkę!

Gdy komórka jajowa kobiety w pełni dojrzeje, trafia do jajowodów, gdzie może oczekiwać przez 24 godziny na ewentualne zapłodnienie przez plemnik. Z milionów plemników uwalnianych podczas stosunku płciowego, do oocytu dociera więcej niż 3000 pływaków w czasie około pół godziny – może się to zdarzyć dopiero po wcześniejszej kapacytacji plemników – czyli po osiągnięciu pełnej zdolności do zapłodnienia.

Jeśli plemnik trafi do jajowodu za wcześnie lub za późno, lub też jeśli w jajowodzie, do którego dotrze nie będzie oocytu, to do spotkania gamet w ogóle nie dojdzie i poczęcie dziecka będzie niemożliwe. W tym optymistycznym scenariuszu, gdy do spotkania dojdzie, zapłodnione jajo z jajowodu wprowadzane jest ruchami rzęsek do macicy, gdzie zagnieżdża się około 6-10 dni później.

6. Komórka jajowa jak kobieta: wybredna, ale i monogamiczna

Myśląc o akcie zapłodnienia, uważamy, że plemnik jest tą aktywną stroną, która dąży do spotkania, a komórka jajowa jest przedstawiana jako struktura bierna – leży, pachnie i czeka na swojego wybranka. Jednak badania wykazały, że to nie do końca prawda. Okazuje się, że to właśnie jajo ostatecznie decyduje, czy do zapłodnienia dojdzie. Oocyt jest dość wybredny w tym względzie i dokonując selekcji zalotników, decyduje komu pozwoli na zapłodnienie, a którego odeśle z kwitkiem. Który plemnik ma największe szanse? Jeden z kilkuset milionów.

– Właściwy do zapłodnienia plemnik musi być „zdrowy”, mieć odpowiednią strukturę biologiczną, właściwą budowę – główkę z akrosomem, szyjkę z wstawką, witkę –  a nadto optymalną fizjologię i wykazywać się odpowiednią ruchliwością, czyli płynąć szybko do przodu, a nie kręcić się w miejscu lub być zupełnie nieruchliwym – mówi dr Sierka. – Bardzo wrażliwa struktura kwasu nukleinowego, inaczej DNA plemnika, powinno być prawidłowe i pozbawione uszkodzeń spowodowanych wolnymi rodnikami lub różnego rodzaju zanieczyszczeniami. Gdy na szczycie główki plemnika znajduje się dobrze zaznaczony akrosom wypełniony enzymami, to wtedy jest on w pełni dojrzały i zdolny do zapłodnienia. Połączenie gamety żeńskiej i męskiej poprzedza penetracja enzymatyczna zewnętrznej błony komórki jajowej, co zwykle każdorazowo pozwala na „przedarcie się” jednego plemnika do ostatecznego celu jego wędrówki, czyli komórki jajowej – mówi dr Sierka.

Badania naukowe wskazują, że komórka jajowa może wybrać konkretny, wyselekcjonowany przez siebie plemnik i pomóc mu w swoim zapłodnieniu. Co więcej, umożliwiając przejście jednemu z nich, blokuje tę drogę jego konkurencji. Jak to się dzieje? Gdy tylko jeden „pływak” przedostanie się do wnętrza komórki jajowej, to następuje w niej bardzo gwałtowna reakcja korowa, która zapobiega polispermii, czyli wejściu do środka więcej niż jednego plemnika.

7. Oocyt nie tylko leży i pachnie, ale i kusi

Jak komórka jajowa wabi do siebie plemnik? Kluczową rolę biologicznego „feromonu” pełni tutaj progesteron, żeński hormon płciowy, które powstaje w okalających jajo komórkach pęcherzykowych. Hormon ten pobudza różne funkcje plemników i usprawnia ich wędrówkę ku żeńskiej gamecie.

Według naukowców z Center for Advanced European Studies and Research progesteron łączy się ze specjalnym receptorem zwanym CatSper i zapewnia ruch jonów wapnia w plemniku, które nadają przyśpieszenia i nadają odpowiednią ruchliwość jego witce. Dzięki obecności CatSper jajo nawiguje plemnik i zachęca go do penetracji. Gdy receptor nie funkcjonuje prawidłowo, do zapłodnienia nie dojdzie.

8. Komórka jajowa opiekuje się plemnikiem

Wnętrze pochwy potrafi być dla plemnika „Ziemią Obiecaną”, ale i prawdziwym piekłem. Droga obfituje w niebezpieczeństwa. Plemnik musi przetrwać m.in. nieprzyjazne dla siebie kwaśne środowisko pochwy czy też atak leukocytów. Z drugiej jednak strony warunki, które plemnik spotyka w drogach rodnych kobiety umożliwiają mu jego dojrzewanie, czyli nabywanie zdolności do zapłodnienia. Tej „mocy” plemnik po wydostaniu się z męskich jąder jeszcze nie posiada.

– Choć komórka jajowa żyje średnio około 1 dobę, to plemnik może przeżyć w drogach rodnych kobiety, jej macicy i jajowodach, aż 5-7 dni – wyjaśnia embriolog. Wtedy, nawet jeśli „pływak” zabłądzi lub trafi do celu przed tzw. okienkiem płodności, to macica jest w stanie zapewnić mu sprzyjające warunki do przetrwania. Taką swoistą ochronę stanowi dla plemnika śluz szyjki macicy, który niczym swoisty pancerz lub impregnat chroni go aż do czasu owulacji, gdy kobieta jest najbardziej płodna. Dzięki takiemu wsparciu plemnik nawet 5 dni przez owulacją i 2 dni po niej ma szansę na zapłodnienie oocytu – zapewnia ekspert.

9. Komórka + plemnik = musi być chemia!

Kiedy misja się kończy? Gdy plemnik przedostanie się do komórki jajowej i z nią połączy to stają się prawdziwą jednością. Wtedy dochodzi również do intensywnych reakcji chemicznych. Kolejno, chromosomy, które są nośnikiem informacji genetycznej łączą się ze sobą i odtwarzają jądro komórkowe o pełnej, 46-chromosomowej liczbie. W ciągu kilku kolejnych godzin zygota rozpoczyna podziały i po ok. 7 dniach wytwarza stadium zarodkowe zwane blastocystą. Blastocysta po wykluciu z osłon zagnieżdża się w macicy rozpoczynając ciążę, którą po 9 miesiącach wieńczy poród. Wszystkie te skomplikowane procesy biologiczne pozwalają cieszyć się później potomstwem i rodzicielstwem.

10. Współżycie to dopiero początek drogi do macierzyństwa

Wbrew pozorom proces zapłodnienia wcale nie jest taki prosty. Nie ogranicza się on wyłącznie do aktu płciowego. Dopiero po nim rozpoczyna się bardzo złożona kaskada zdarzeń. Zaistnieć musi tu szereg sprzyjających okoliczności, aby do szczęśliwego rodzicielstwa mogło dojść. Czasami procesy te nie układają się po naszej myśli, a starania o dziecko przeciągają się w czasie. Mowa tu o szeroko pojętej niepłodności. Wynikać może ona z m.in. nieprawidłowości hormonalnych i zaburzeń jajeczkowania np. zespołu policystycznych jajników, w którym komórka jajowa nie przedostaje się do jajowodu, zaś liczne pęcherzyki obumierają i tworzą torbiele.

Przyczyną niepłodności u kobiet może być także: endometrioza, zapalenie macicy, wady macicy oraz jej szyjki, mięśniaki macicy, zaburzenia tarczycy, choroby przenoszone drogą płciową, zaburzenia genetyczne np. zespół Turnera, nadwaga lub niedowaga, zaburzenia autoimmunologiczne, gdzie układ odpornościowy traktuje plemniki jak swoistych „intruzów” i niszczy je lub uniemożliwia zapłodnienie komórki jajowej.

11. Komórka jajowa lubi seks!

Nie jest odkryciem, że częsty seks zwiększa szansę na poczęcie potomka. Ale okazuje się, że może on również usprawniać kobiecą płodność, nawet poza dniami płodnymi. Naukowcy odkryli, że u bardziej aktywnych seksualnie kobiet ich układ odpornościowy wyzwala specyficzne mechanizmy w tym zakresie.

Dużą rolę odgrywa tu specjalny rodzaj białych krwinek – tzw. limfocytów T, wspierających komórki, które w innej sytuacji, organizm może identyfikować jako potencjalnie wrogie. Może dochodzić do sytuacji, że partnerka potraktuje np. plemniki partnera, a nawet wytworzony już zarodek jako obce i zacznie je zwalczać. W takim przypadku limfocyty T będą chroniły plemniki podczas zapładniania komórki jajowej oraz płód przed odrzuceniem przez układ odpornościowy matki. Zgodnie z wnioskami badań, kobiety, które często uprawiają seks w związku, mają wyższy poziom tych wspierających komórek, co może być szczególną pomocą dla par z niepłodnością na tle immunologicznym.

Konsultacja:  dr Wojciech Sierka, embriolog z Kliniki Leczenia Niepłodności i Diagnostyki Prenatalnej Gyncentrum w Katowicach

POLECAMY:

Jak obliczyć dni płodne?

Zamrożenie komórki jajowej

Tutaj dostępny najnowszy magazyn

 

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

4 badania z pomocą których wykryjesz endometriozę

jak rozpoznać endometriozę
Niepokoić powinny bolesne bóle miesiączkowe, dyskomfort przy współżyciu, krwiomocz, czy obecność krwi w kale / fot. Pixabay

Bóle miesiączkowe i okołomiesiączkowe, ból przy współżyciu, dyskomfort przy wypróżnianiu, krwiomocze, obecność krwi w kale, jak również wzdęcia, zaparcia i biegunki powinny budzić niepokój kobiety. Te objawy mogą bowiem wskazywać na endometriozę. Jak ją rozpoznać i jakie badania wykonać przy podejrzeniu endometriozy?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Badanie ginekologiczne

Unieruchomienie i macicy bolesność macicy przy poruszaniu podczas badania ginekologicznego często wskazuje na endometriozę. W przypadku obecności torbieli endometrialnych, lekarz stwierdza nieprawidłowe opory w przydatkach.

USG

Jest to najbardziej dostępne badanie obrazowe. USG przezpochwowe pozwala lekarzowi dostrzec ewentualne zmiany torbielowate. Trzeba jednak pamiętać, że brak nieprawidłowości nie jest w tym przypadku wystarczającym dowodem na wykluczenia choroby.

Rezonans magnetyczny

Badanie to nie dostarcza więcej informacji na temat torbieli endometrialnych niż USG. Wskazaniem do wykonania rezonansu jest podejrzenie endometriozy przegrody pochwowo-odbytniczej. Badanie nie będzie natomiast wystarczające w przypadku endometriozy otrzewnowej. Należy przy tym nadmienić, że rezonans jest badaniem trudnym w interpretacji.

Laparoskopia

Endometrioza najczęściej rozpoznawana jest podczas laparoskopii, wykonuje się ją zazwyczaj w znieczuleniu ogólnym. Poprzez nacięcie w pępku wprowadza się do jamy otrzewnej przyrząd optyczny i w zależności od potrzeb robi się nacięcia na wprowadzenie narzędzi operacyjnych. Lekarz usuwa wszystkie ogniska endometriozy do których ma dostęp. Laparoskopia umożliwia zdiagnozowanie wszelkich nieprawidłowości w narządach płciowych, takie jak: torbiele, mięśniaki, zrosty, guzki i poddaje się je leczeniu. Sprawdza się również drożność jajowodów.

Zobacz także:

Gwiazdy z endometriozą. Poznaj ich historie

Nieleczona endometrioza może doprowadzić do trwałej niepłodności [WIDEO]

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Polskie Stowarzyszenie Endometrioza, Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.