Przejdź do treści

Kluczowe wyniki badań odnośnie karmienia piersią

„Ocena wdrażania praktyk laktacyjnych w ramach obowiązującego standardu opieki okołoporodowej oraz sposobu żywienia dzieci od urodzenia do 12. miesiąca życia”

Badanie przeprowadzone w latach 2014-2015 w 42 szpitalach, na łącznej grupie 1679 matek dzieci do 12. miesiąca życia oraz na grupie 767 osób z personelu medycznego. Badanie obejmowało V etapów: ankiety w szpitalu dla matek i personelu medycznego, ankiety telefoniczne wśród matek dzieci po 2. miesiącu, po 4. miesiącu, po 6. miesiącu, po 12. miesiącu życia dziecka. W każdym kolejnym etapie uczestniczyły matki, które wcześniej deklarowały, iż nadal karmią piersią i wyraziły zgodę na dalszy udział w projekcie. Wyniki badania są reprezentatywne dla populacji dzieci urodzonych w tym okresie.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

  1. Sposoby wspierania matek w kontekście karmienia piersią podczas pobytu w szpitalu i po jego opuszczeniu
W polskich szpitalach nie są w pełni realizowane standardy opieki okołoporodowej wprowadzone przez Ministerstwo Zdrowia. Po porodzie często opóźnia się inicjację karmienia piersią, a kontakt „skóra do skóry” przerywany jest przed upływem dwóch godzin od momentu przyjścia dziecka na świat. W trakcie pobytu w szpitalu niemowlęta często są dopajane, bez wskazań medycznych dokarmiane są mlekiem modyfikowanym, a system „rooming in” (przebywanie matki na sali razem z dzieckiem) nie jest stosowany w pełnym zakresie.
Długość nieprzerywanego kontaktu (dwie godziny lub dłużej) skóry do skóry deklaruje tylko 44% spośród 1679 badanych matek. Jedynie 74% matek cały czas przebywało na sali ze swoim dzieckiem. Kobiety rodzące w „Szpitalach Przyjaznych Dziecku” otrzymały większe wsparcie w zakresie laktacji. Aż 70% matek ze „Szpitali Przyjaznych Dziecku” uzyskało pomoc w przystawieniu dziecka do piersi jeszcze w trakcie przebywania na sali porodowej.

Obecność na oddziale szpitalnym osoby, która zajmuje się pomocą laktacyjną zadeklarowała jedynie połowa badanych kobiet. Zdecydowanie większa liczba matek rodzących w szpitalach z tytułem „Szpital Przyjazny Dziecku” spotkała na oddziale specjalistę z zakresu laktacji (60% deklaracji).

74% placówek z grupy „Szpitali Przyjaznych Dziecku” posiada poradnię laktacyjną.
W szpitalach, gdzie odbyło się szkolenie laktacyjne częściej informuje się pacjentki o możliwości domowej wizyty położnej/doradcy laktacyjnego.

Jeśli chodzi o pomoc laktacyjną po wypisie ze szpitala, 75% matek ze szpitali z tytułem „Szpital Przyjazny Dziecku” mogło liczyć na pomoc w karmieniu piersią po wypisie ze szpitala.
 
  1. Kobiety szybko zaprzestają karmić piersią
Matki za szybko przestają karmić naturalnie. Wśród matek dzieci do 6. miesiąca, piersią karmi tylko 38%, wyłącznie piersią karmi jedynie 4% (odnosząc wyniki do grupy wyjściowej badania), wśród matek dzieci do 12. miesiąca życia piersią karmi już tylko 17% grupy wyjściowej projektu.

Kobiety, które rodziły w „Szpitalach Przyjaznych Dziecku” dłużej karmią piersią.

Pobyt w szpitalu

75% ankietowanych kobiet nie karmi piersią w sposób wyłączny już po kilku dniach od porodu.

Biorąc pod uwagę kategorię szpitala, najwięcej matek karmiło wyłącznie piersią w „Szpitalach Przyjaznych Dziecku”, w dniu wypisu ze szpitala było to 82% badanych.

Wśród matek, które rodziły w „Szpitalach Przyjaznych Dziecku” tylko połowa deklaruje, że ich dziecko było dokarmiane, w przypadkach dokarmiania istotnie częściej wykorzystywano odciągnięty pokarm matki. Wśród tych pacjentek, których dziecko było dokarmiane podczas pobytu w szpitalu, 69% w momencie wypisu ze szpitala karmiło dziecko wyłącznie piersią.

Matki dzieci po 2. m.ż. – Odnosząc wyniki do grupy wyjściowej 1679 matek – w 2. miesiącu życia 58% karmi piersią, natomiast wyłącznie 43,5%. Uwzględniając kategorię szpitala, w grupie „Szpitali Przyjaznych Dziecku” odnotowano najwyższy odsetek mam karmiących swoje dziecko w 2. m.ż. wyłącznie piersią.

Większość spośród matek, które na tym etapie badania nie karmią już piersią (77%), przestała karmić w ciągu 4 pierwszych tygodniu od porodu.

W 1 tygodniu życia dziecka piersią karmiło 96% wszystkich matek. Po upływie 4 tygodni od urodzenia najwięcej matek karmi piersią w grupie szpitali z tytułem „Szpital Przyjazny Dziecku” – 88%.

Matki rodzące w szpitalach grupy przyjaznych dziecku dłużej karmią piersią.

Matki dzieci po 4. m.ż. – Odnosząc wyniki do grupy wyjściowej 1679 matek, w 4. miesiącu zaledwie 41% wciąż karmi piersią, natomiast wyłącznie jedynie 28,9%. Uwzględniając kategorię szpitala, w grupie „Szpitali Przyjaznych Dziecku” odnotowano najwyższy odsetek mam karmiących swoje dziecko w 4. m.ż. wyłącznie piersią.

Matki dzieci po 6. m.ż. – Po 6. miesiącu życia dziecka większość mam, które wzięły udział w tym etapie badania (89%) nadal karmi swoje dziecko piersią, ale tylko co dziesiąta z nich w sposób wyłączny. Odnosząc wyniki do grupy wyjściowej 1679 matek, w szóstym miesiącu piersią karmi 38%  z nich, a w sposób wyłączny już tylko niespełna 4%. Dane te wskazują, że w Polsce nie są realizowane lub są realizowane w sposób niewystarczający, podstawowe zalecenia WHO odnośnie zasad żywienia niemowląt w pierwszym półroczu życia. W grupie „Szpitali Przyjaznych Dziecku” odnotowano najwyższy odsetek mam karmiących swoje dziecko w 6. m.ż. wyłącznie piersią.

Matki dzieci po 12. m.ż.17% grupy wyjściowej projektu (z czego ponad połowa to matki, które urodziły swoje dzieci w szpitalach przyjaznych dziecku), wciąż karmi piersią, na tym etapie jest to jeden z elementów diety dziecka. W badaniu oceniono również częstotliwość karmień w ciągu doby i średnio w grupie badanej matki karmiły 5-6 razy, oznacza to, że kobiety mają coraz większą wiedzę na temat zaleceń ekspertów oraz stosują zasady schematu żywienia niemowląt.
  1. Rezygnacja z karmienia piersią
Najczęstszym powodem rezygnacji z karmienia jest przekonanie, że dziecko się nie najada.

Matki dzieci po 2. m.ż.spośród matek, które przestały karmić piersią, deklarowane powody odstawienia dziecka od piersi to:
55% – dziecko nie najadało się, 16% – brak pokarmu, 14% – choroba lub problemy zdrowotne matki, 9% – choroba lub problemy zdrowotne dziecka, 9% – dziecko nie chciało już ssać.

Matki dzieci po 4. m.ż.spośród matek, które przestały karmić piersią, deklarowane powody odstawienia dziecka od piersi wśród tych matek to:
35% – dziecko nie najadało się, 20% – brak pokarmu, 17% – dziecko nie chciało już ssać, 14% – choroba lub problemy zdrowotne dziecka, 9% – choroba lub problemy zdrowotne matki, 7% – matka wróciła do pracy, szkoły.

Matki dzieci po 6. m.ż. – spośród matek, które przestały karmić piersią, deklarowane powody odstawienia dziecka od piersi wśród tych matek to:
48% – dziecko nie najadało się, 18% – dziecko nie chciało już ssać, 9% – brak pokarmu, 7% – matka wróciła do pracy, szkoły.
 
Podsumowanie kluczowych wniosków z badania „Ocena wdrażania praktyk laktacyjnych w ramach obowiązującego standardu opieki okołoporodowej oraz sposobu żywienia dzieci od urodzenia do 12. miesiąca życia”:
Kobiety potrzebują zorganizowanych form wsparcia zarówno w szpitalu, jak i po jego opuszczeniu. Najbardziej efektywnymi formami wsparcia są: edukacja (zarówno personelu medycznego, jak i matek), jasne standardy postępowania oraz dostęp do ekspertów w zakresie laktacji (doradcy laktacyjni).

Szeroko zakrojone akcje edukacyjne oraz realizacja inicjatywy „Szpitali Przyjaznych Dziecku” służą upowszechnianiu karmienia piersią. Dzięki wsparciu i edukacji kobiety będą karmić piersią dłużej i chętniej.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

PCOS a niepłodność. Wszystko, o czym powinnaś wiedzieć

PCOS a niepłodność
fot. Fotolia

PCOS dotyka nawet 15 proc. kobiet i może powodować trudność z naturalnym poczęciem. PCOS a niepłodność – wszystko, o czym powinnaś wiedzieć.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zespół policystycznych jajników, czyli PCOS, jest zaburzeniem hormonalnym dotykającym coraz więcej kobiet w wieku rozrodczym. Dokładna przyczyna powstania tej choroby nie jest do końca znana. Podejrzewa się jednak, że duże znaczenie ma tu genetyka. Najczęściej w rodzinie takiej kobiety są krewne- matka, ciotka lub siostry, które również cierpią na PCOS.

Do najczęstszych objawów PCOS zalicza się brak lub nieregularne miesiączki, owłosienie w nietypowych miejscach, trądzik, nadwagę i w końcu problemy z zajściem w ciążę.

Zobacz także: Zespół policystycznych jajników nie przekreśla ciąży!

PCOS a niepłodność

PCOS jest jedną z najczęstszych przyczyn kobiecej niepłodności. Charakteryzuje się zwiększonym stężeniem męskich hormonów.

U kobiet z zespołem policystycznych jajników dochodzi do zaburzenia prawidłowego rozwoju pęcherzyka jajnikowego, w którym mieści się komórka jajowa. Nie dochodzi również do owulacji, czyli najkorzystniejszego momentu do poczęcia dziecka.

To wszystko powoduje powstanie cykli bezowulacyjnych, przez co zajście w ciążę staje się nie lada wyzwaniem. Warto jednak zaznaczyć, że nie wszystkie pacjentki z PCOS mają trudności z naturalnym poczęciem.

Zobacz także: 5 specjalistów, którzy pomogą Ci wygrać z PCOS

PCOS a niepłodność – przede wszystkim diagnoza

Pierwszym krokiem do podjęcia leczenia jest przede wszystkim zdiagnozowanie choroby. Ta odbywa się zazwyczaj na podstawie tzw. kryteriów rotterdamskich. PCOS diagnozuje się w przypadku:

  • braku owulacji lub rzadkiego jej występowania
  • klinicznego i/lub biochemicznego hiperandrogenizmu (dużej ilości męskich hormonów)
  • obecności policystycznych jajników (powyżej 12 pęcherzyków o wielkości od 2 do 9 mm w jajniku lub co najmniej 10ml objętości jajnika)

Jeżeli 2 na 3 z tych kryteriów zostaną spełnione, u pacjentki diagnozuje się PCOS.

Zobacz także: Kieliszek czerwonego wina pomoże w PCOS? Sprawdź, co mówią badania!

PCOS a niepłodność – leczenie

Nie znając dokładnych mechanizmów powstania tej choroby, nie możemy mówić o jej wyleczeniu. Stosuje się natomiast leczenie objawowe, które dotyczy nieregularnych miesiączek, trądziku, hirsutyzmu (nadmiernego owłosienia), łysienia oraz niepłodności.

U kobiet z nadwagą zaleca się w pierwszej kolejności zrzucenie zbędnych kilogramów. Zmniejszenie masy ciała o 10 proc. może poskutkować przywróceniem prawidłowej owulacji nawet u połowy kobiet z PCOS!

Lekarze często przepisują pacjentom leki wykorzystywane w cukrzycy typu II- metforminę i rozyglitazon. Po takiej kuracji często owulacja wraca do normy lub łatwiejsze jest przeprowadzenie stymulacji jajeczkowania.

Z kolei w przypadku problemów z miesiączką stosuje się zazwyczaj progestageny oraz tabletki antykoncepcyjne, które mają przywrócić regularny cykl miesiączkowy. Tabletki antykoncepcyjne dwuskładnikowe są pomocne w unormowaniu poziomu hormonów we krwi.

W przypadku nadmiernego owłosienia, problemów z cerą, czy łysienia, leczenie bywa długotrwałe, a efekty terapii nie są długofalowe. Lekarze zazwyczaj zalecają pacjentkom przyjmowanie doustnych leków antykoncepcyjnych, leków zmniejszających insulinooporność i spironolaktonu. Na problemy z cerą pomocny jest natomiast octan cyproteronu.

Zobacz także: Dieta przy PCOS – co jeść i czego unikać? Radzi dietetyk

PCOS i szanse na ciążę

Jak już wcześniej wspomniano, w PCOS występują cykle bezowulacyjne. Aby przywrócić płodność stosuje się stymulację owulacji. Polega ona na podaniu na początku cyklu miesiączkowego leków stymulujących jajeczkowanie. Do tego celu stosuje się zazwyczaj klomifen. Należy jednak pamiętać, że jedną z konsekwencji stymulacji owulacji jest zwiększenie ryzyka ciąży mnogiej.

Kolejnym ze sposobów leczenia PCOS są również zabiegi – resekcja klinowa, laparoskopowe nakłuwanie jajnika, czy zmniejszenie grubości osłonki jajnika, dzięki którym owulacja może powrócić do normy. Efekty operacji nie są jednak trwałe.

Inną skuteczną metodą dającą kobietom z PCOS szansę na macierzyństwo jest in vitro. W przypadku pacjentek z zespołem policystycznych jajników jest to proces złożony. W pierwszej kolejności pęcherzyki obecne w jajnikach muszą zostać zlikwidowane. Potem następuje stymulacja, a po kilku lub kilkunastu dniach pacjentka posiada już pęcherzyki gotowe do wzrostu. Wtedy procedura in vitro ma największe szanse powodzenia.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Invicta www.mp.pl, parenting.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Zaryzykować życie córki czy synów? Tę dramatyczną decyzję wymusiło na niej życie

dDłoń noworodka w dłoni matki /Ilustracja do tekstu: Dramatyczna decyzja matki: Zaryzykować życie córki czy synów

Młodzi rodzice byli podekscytowani, gdy dowiedzieli się, że za kilka miesięcy mogą powitać na świecie trojaczki. Żadne z nich nie podejrzewało, że ich nieopisana radość ustąpi wkrótce miejsca niezwykle dramatycznym chwilom, a ich skutki mogą zaważyć na ich przyszłym życiu.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Chloe i Rohan z Australii byli już rodzicami trójki zdrowych i uroczych chłopców. W głębi serca oboje pragnęli jednak, by ich rodzina powiększyła się też o dziewczynkę. Postanowili spróbować jeszcze jeden, ostatni raz. Nie spodziewali się, że efektem tych starań będą… trojaczki.

– Podczas USG powiedziano nam, że nasze czwarte i ostatnie dziecko będzie tak naprawdę czwartym, piątym i szóstym. Wciąż nie mogę wyjść ze zdumienia. Jestem jednocześnie przerażona, podekscytowana, przejęta i przepełniona szczęściem oraz niemal wszystkimi innymi emocjami, które może sobie wyobrazić człowiek – pisała wówczas na swoim fanpage’u.

Dramatyczna decyzja matki: kogo ratować?

Obawy Chloe i Rohana szybko przykryła wzbierająca fala ogromnej radości. Gdy powoli przygotowywali się do powitania na świecie potrójnego szczęścia: dwójki chłopców i wymarzonej córeczki, sytuacja przybrała niespodziewany obrót. Rutynowe badanie wykazało, że dwójka chłopców zabiera zbyt dużo miejsca w macicy Chloe, co poważnie zagraża dziewczynce.

Sytuacja z dnia na dzień się komplikowała. Lekarze byli zdania, że żeński płód najprawdopodobniej nie przetrwa. Jedyną szansa, by go uratować, był przedwczesny poród. Ten jednak wiązał się z zagrożeniem dla pozostałych płodów. Niebezpieczeństwa dla nich można byłoby uniknąć, gdyby Chloe pozwoliła na naturalne obumarcie płodu córeczki.

Te nieoczekiwane wieści spadły na młodych rodziców jak grom z jasnego nieba. Z dnia na dzień stanęli przed decyzją wręcz niemożliwą do podjęcia. Przed tak trudnymi, dramatycznymi i obciążającymi wyborami nie powinien stawać przecież nikt. Załamana Chloe czuła w głębi serca, że żadne rozstrzygnięcie tej patowej sytuacji nie będzie dostatecznie racjonalne i dobre.  Ale decyzję – mimo to – trzeba było podjąć…

CZYTAJ TEŻ: Z jego nasienia narodziło się dziecko innego mężczyzny. Niesamowity przypadek w USA

Walcząc o wszystkie dzieci

– W tamtym okresie ledwie mogłam tego wszystkiego słuchać. Mój umysł skupiał się tylko na myśli: „Chcę, by przeżyły wszystkie moje dzieci”. Rozważyłam wszystkie alternatywy, zebrałam niezbędne informacje i próbowałam dowiedzieć się, co czeka moje dzieci w każdym ze scenariuszy… Wiedziałam, że będzie trudno, ale nie potrafiłam nie zawalczyć o córeczkę. Wiedziałam, że jest silna – przetrwała przecież do 28. tygodnia ciąży, nie mając dla siebie praktycznie żadnych składników odżywczych w macicy.

 

Chloe przyznaje, że czuła się winna, że decyduje się na przedwczesny poród, narażając tym samym  swoich synów na zagrażające ich zdrowiu procedury. Samopoczucie mamy pogarszały dodatkowo zdrowotne komplikacje Pearl (bo takie imię otrzymała córeczka). Odnotowano u niej spadek wagi urodzeniowej, z trudem walczyła też z infekcjami i wymagała podłączenia do specjalistycznej aparatury.

– Czasem czułam, że podjęłam złą decyzję, że powinnam zdecydować się na inna opcję, w której żadne z dzieci by nie cierpiało. Trudno było mi poradzić sobie z tymi uczuciami, a nawet przyznać się do nich – wspomina Chloe.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Męska perspektywa niepłodności. „Bezradność i wykastrowanie to dwa podstawowe uczucia, których doświadczałem”

Szczęśliwy finał

Ale czas mijał, a cała trójka dzieci stawała się silniejsza. W czasie, gdy Chloe koncentrowała się na zdrowiu dwójki chłopców, którzy wciąż czekali na swój czas, by przyjść na świat, Rohan wziął na siebie obowiązki rodzicielskie nad pozostałymi dziećmi. Wspólny wysiłek i odwaga obojga rodziców przyniosły wspaniałe rezultaty. Wkrótce urodzili się oczekiwani synowie, a Pearl z pomocą lekarzy wybrnęła z początkowych kłopotów zdrowotnych. I choć dziś – dwa lata od urodzin – jest nieco mniejsza od swoich młodszych braci, wiedzie prym wśród piątki rodzeństwa.

Takie zakończenia dają nadzieję każdej parze, która mierzy się z komplikacjami w okresie ciąży. Oby takich finałów było jak najwięcej!

Źrodło: fempositive.com, facebook.com/chloeandthebeans

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Wcześniak mniejszy od iPada. Poznaj niesamowitą historię walecznej dziewczynki

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Stres w ciąży a zdrowie dziecka. Przełomowe odkrycie naukowców potwierdza długoletnią tezę

stres w ciąży a zdrowie dziecka
fot. Pixabay

Naukowcy odkryli właśnie, w jaki sposób stres u ciężarnej działa na mózg płodu. Stres w ciąży a zdrowie dziecka – zobacz najnowsze doniesienia w tym temacie.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nowo opracowana technika skanowania pozwoliła naukowcom z Wayne State University na zbadanie aktywności neuronowej u 47 płodów pomiędzy 30 a 37 tygodniem ciąży.

Wszystkie ciężarne biorące udział w badaniu pochodziły z biednych obszarów miejskich. Panie były narażone na działanie silnego stresu i martwiły o swoją  przyszłość.

Zobacz także: Głos matki wpływa na rozwój mózgu dziecka – naprawdę warto rozmawiać!

Stres w ciąży a zdrowie dziecka – długoletnia teoria potwierdzona

Badania te po raz pierwszy pokazały, że dzieci w łonie zestresowanych matek rozwijały się inaczej od swoich rówieśników, których matki nie były narażone na działanie stresu lub chorowały na depresję.

Autorką badań jest Moriah Thomason. Wyniki jej analiz zostały opublikowane w ostatnich dniach na konferencji naukowej w Bostonie i zostały określone jako przełom w neuronauce. Odkrycie zespołu Thomason jest potwierdzeniem długoletniej teorii, której do tej pory nikt nie był w stanie potwierdzić lub obalić.

Już wcześniej naukowcy z Uniwersytetu Calgary w Kanadzie sugerowali, że depresja w ciąży może skutkować  zmianami w mózgach dzieci. Eksperci uważali, że u takich maluchów fragmenty kory mózgowej odpowiedzialnej m.in. za koncentrację były cieńsze. Takie dzieci miały zazwyczaj w późniejszym życiu problemy z nauką i skupieniem.

Zobacz także: Palenie w ciąży wpływa na płodność przyszłych pokoleń

Czy do tej pory się myliliśmy?

Odkrycie Thomason sugeruje również, że mózg człowieka może rozwijać się w innej sekwencji, jaką do tej pory zakładano.

Powszechnie uważa się, że jako pierwsze rozwijają się m.in. ośrodki wzroku, równowagi, a dopiero później pojawiają się systemy bardziej złożone odpowiedzialne np. za reakcję na stres.

Eksperyment Thomason udowodnił, że różnice pomiędzy mózgiem dziecka narażonego na stres a mózgiem „zrelaksowanego” rówieśnika pojawiają się niemal natychmiastowo. Są one najbardziej zauważalne w móżdżku, co sugeruje, że ten obszar rozwija się jako jeden z pierwszych w organizmie płodu.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Antykoncepcja powoduje raka, a naprotechnologia powinna zastąpić in vitro. Tego będą uczyć się licealiści

Plansza przedstawiająca program W stronę dojrzałości

Antykoncepcja hormonalna jest przyczyną raka, depresji i rozwodów, zapłodniona komórka ma zdolność komunikacji z matką, a przed chorobami przenoszonymi drogą płciową najlepiej chroni suplementacja witaminami. Choć brzmi to jak scenariusz lekcji religii, tak już wkrótce ma wyglądać zlecony przed Ministerstwo Zdrowia program edukacji seksualnej dla licealistów.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Program „W stronę dojrzałości”, bo o nim mowa, został zlecony i sfinansowany przez Ministerstwo Zdrowia. W jego ramach uczniowie polskich szkół średnich mają m.in. nabyć „umiejętności dokonywania właściwych wyborów w zakresie zdrowego stylu życia”.

W stronę dojrzałości, ale bez wiedzy

Zgodnie z założeniami, nauka odbędzie się w nowoczesnej formie webinariów, czyli wykładów przez internet. 40-godzinny program edukacji z zakresu „zdrowia prokreacyjnego i profilaktyki zachowań ryzykownych” z nowoczesnością (czy – ściślej – z obecnym stanem wiedzy) ma jednak niewiele wspólnego. „W stronę dojrzałości” będzie zachęcać nastolatków do późnej inicjacji, a jednocześnie – do wczesnego macierzyństwa. Zniechęci zaś do antykoncepcji, związków nieformalnych oraz  in vitro.

CZYTAJ TEŻ: „Botoks” na teście z religii. Licealiści uczą się, że in vitro to „głęboka niegodziwość”

„Sieroctwo prenatalne” i głosy zapłodnionej komórki

„Wyszkoleni tutorzy” mają m.in. uczyć młodzież, że toksyczne substancje w prezerwatywach mogą prowadzić do nowotworów, a przed chorobami przenoszonymi drogą płciową chroni suplementacja witaminami C i D.  Tabletki antykoncepcyjne – zgodnie z programem „W stronę dojrzałości” –służą do tego, by „pozbyć się człowieka”, a dodatkowo mogą wywołać choroby wątroby i depresję.  Nastolatkowie dowiedzą się też, że zapłodniona komórka ma zdolność komunikowania się z kobietą: prosi, by przyjąć ją do siebie i „przyszykować dla niej swoją podusię”. Kontrowersje wywołuje też inna teza, zgodnie z którą mówienie o ciąży, a nie o dziecku może powodować… „sieroctwo prenatalne”.

Realizatorem tego kontrowersyjnego programu jest spółka Lechaa Consulting z Lublina. Na działania w jego ramach otrzymała od Ministerstwa Zdrowia niebagatelną kwotę w wysokości 9,65 mln zł. Partnerami projektu zostały m.in. katolicka Fundacja „Czyste serca” oraz specjalizująca się w naprotechnologii fundacja sióstr Boromeuszek.

Źródło: wstronedoroslosci.pl, newsweek.pl, wysokieobcasy.pl, termedia.pl

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Dudziak: Antykoncepcja to niegodziwość, czyli czego Jaś się na WDŻ nie nauczy. Czy naprawdę musi tak być?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.