Przejdź do treści

Bitwa o pieniądze dla kliniki leczenia niepłodności w Łodzi. Kto ma rację?

Klinika leczenia niepłodności w Łodzi nie ma pieniędzy
fot. Fotolia

Dyrektor Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi złożył właśnie protest do ministra zdrowia i prezesa NFZ. Chodzi o spór o pieniądze na leczenie niepłodności.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Problem dotyczy kliniki diagnostyki i leczenia niepłodności w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki. Jak tłumaczy dyrektor Instytutu, profesor Maciej Banach, w tym roku klinika dostanie ok. 300 tys. zł na diagnostykę i leczenie niepłodności.

– To nie pozwoli nam na właściwe funkcjonowanie kliniki, dlatego złożyliśmy protest – cytuje słowa profesora Banacha „Dziennik Łódzki”. Według wyliczeń dyrektora, placówka powinna otrzymać 1,2 mln zł.

Zobacz także: Program prokreacyjny działa tylko „na papierze”

A miało być tak pięknie

Klinika w Łodzi została otwarta w 2016 roku. Jest jedną z kilkunastu rządowych placówek i pierwszą tego typu w Polsce, którą otworzył minister zdrowia. W założeniu placówka miała wykazać większą skuteczność w leczeniu niepłodności niż przychodnie oferujące zabiegi in vitro.

Zamiast sukcesów są jednak problemy. Lekarze zaczęli przyjmować pierwszych pacjentów na wiosnę 2017 roku, kiedy nie były jeszcze ustalone kwestie finansowania. W rządzie wciąż trwała wtedy dyskusja, kto ma rozliczać i finansować kliniki.

Mimo rządowych przepychanek, placówka rozpoczęła działalność nie tylko w ramach poradni, ale również w ramach szpitalnych klinik. Przez to Instytut popadł w długi na ponad 250 tys. zł. Na taką właśnie kwotę szpital wystawił teraz Ministerstwu Zdrowia fakturę do zapłaty.

Zobacz także: W Łodzi najwięcej narodzin od dekady. Też dzięki in vitro

Klinika leczenia niepłodności w Łodzi nie ma pieniędzy?

Instytut potrzebuje również pieniędzy na diagnostykę i leczenie w bieżącym roku. NFZ przyznał placówce 306 tys. zł. Szpital potrzebuje jednak ponad milion złotych na diagnozowanie i leczenie niepłodnych par.

Resort twierdzi, że NFZ przyznał klinice 306 tys. zł na podstawie zgłoszonego zapotrzebowania. Z kolei NFZ twierdzi, że taką kwotę przyznało ministerstwo, bo klinika jest rządowa.

Istnieją jednak przesłanki, że placówka nie wykorzystała nawet w połowie pieniędzy przekazanych przez NFZ w listopadzie i grudniu. Umowa na te dwa miesiące wynosiła 160 tys. zł. Według wyliczeń ministerstwa, szpital rozliczył za ten okres klinikę niepłodności na ok. 38 tys. zł.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Dziennik Łódzki

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Edyta Górniak marzy o drugim dziecku. Rozważa adopcję

Edyta Górniak drugie dziecko
fot. Instagram @edytagorniak

W Edycie Górniak, która była jurorką w 1 edycji programu dla dzieci „The Voice Kids”, na nowo obudził się instynkt macierzyński. Gwiazda wyznała, że marzy o drugim dziecku.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Edyta Górniak była ostatnio gościem „Pytania na Śniadanie Extra”. Piosenkarka zdobyła się na intymne wyznanie i w rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem wyznała, że bardzo chciałaby mieć jeszcze jedno dziecko.

Tak, bardzo chciałabym być mamą po raz drugi. „The Voice Kids” jeszcze bardziej obudził mój instynkt macierzyński. Szczerze, to jest bardzo głęboki temat dla mnie – powiedziała Edyta Górniak.

Zobacz także: Małgorzata Rozenek o in vitro: to skomplikowana procedura

Edyta Górniak marzy o drugim dziecku. Planuje ciążę?

– Dzisiaj niby się przesunął próg biologiczny dla kobiet i jest wiele przykładów, chociażby Janet Jackson, która w wieku 50 lat urodziła dziecko. Ale znam też dużo historii kobiet, które się zmagały przez lata. Nie wiem, czy biologicznie mam na to jeszcze przestrzeń, czy mój organizm by mi na to pozwolił. A co gorsze, nie mogę tego postanowić sama – zauważyła z humorem Edyta.

– Gdybym jeszcze miała urodzić dziecko, to jest to proces złożonych różnych wydarzeń, które raczej nie mają szansy się wydarzyć. Choć życie potrafi zaskakiwać – dodała gwiazda.

Zobacz także: Joanna Racewicz chciała adoptować dziecko. Co stanęło jej na przeszkodzie?

Piosenkarka rozważy adopcję?

Mateusz Szymkowiak zapytał Górniak, czy rozważa adopcję. – Tak, biorę to pod uwagę. Od zawsze myślałam, że w razie czego będę adoptować – wyznała Górniak.

Piosenkarka ma jednego syna, 14-letniego Allana, ze związku z Dariuszem Krupą.  Edyta Górniak mieszka obecnie z synem w Los Angeles.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Pytanie na Śniadanie Extra

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Ministerstwo Zdrowia nie zna wyników programu prokreacyjnego. Znają za to dziennikarze

wyniki programu prokreacyjnego
fot. Pixabay

Ministerstwo Zdrowia nie umiało odpowiedzieć na pytanie reporterów, jakie są efekty rządowego programu prokreacyjnego. Problemu z tym zadaniem nie mieli natomiast dziennikarze, którzy sami dotarli do tych informacji.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W marcu Radio TOK FM zapytało Ministerstwo Zdrowia o efekty programu prokreacyjnego. 19 marca dziennikarze otrzymali odpowiedź, z której dowiedzieli się, że „pół roku po przyjęciu pierwszych pacjentów nie jest możliwa ocena liczby ciąż”.

Zobacz także: Program prokreacyjny nie dla wszystkich. Kto nie skorzysta z leczenia niepłodności?

Wyniki programu prokreacyjnego

Reporter Radio TOK FM postanowił zatem sam policzyć to, czego nie potrafił oszacować resort. Z jego analizy wynika, że przynajmniej 45 kobiet zaszło w ciążę dzięki rządowemu programowi.

Wiadomo również, że w siedmiu placówkach- w  Łodzi, Krakowie, Opolu, Poznaniu, Szczecinie oraz dwóch w Warszawie, diagnostykę rozpoczęło niemal 100 par.

Rządowy program prokreacyjny ruszył oficjalnie 1 września 2016 roku. Tylko w roku 2017 wydano na ten cel 20 mln zł.

Zobacz także: Miał być alternatywą dla in vitro, w kilku województwach nawet nie wystartował

Alternatywa dla in vitro?

Jak podkreślał ówczesny minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, „in vitro to procedura, która budzi ogromne kontrowersje i sprzeciw w dużej części polskiego społeczeństwa”.

Rządowa inicjatywa miała z kolei być oparta na „aktualnej wiedzy medycznej”. Program kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego ma funkcjonować do 2020 r.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Radio TOK FM

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Lekarz naraził pacjentkę na utratę płodności. Jest decyzja sądu

Lekarz naraził pacjentkę na utratę płodności
fot. Fotolia

Wrocławski sąd wydał decyzję w sprawie ginekologa, który bez zgody pacjentki wykonał zabieg kauteryzacji jajników. Sąd orzekł, że lekarz naraził pacjentkę na utratę płodności. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Do zdarzenia doszło w 2011 roku. Ginekolog Marek P. z wrocławskiej kliniki przeprowadził zabieg laparoskopii diagnostycznej z usunięciem torbieli na jajniku. Bez wiedzy pacjentki lekarz zdecydował jednak o rozszerzeniu zabiegu i wykonał również kauteryzację jajników.

Kauteryzacja jajników to jedna z form postępowania terapeutycznego w przypadku pacjentek cierpiących na zespół policystycznych jajników (PCOS). W trakcie zabiegu wykorzystywana jest metoda elektrokoagulacji, dzięki której usuwa się patologiczne torbiele w jajnikach.

Zobacz także: Nie będzie procesu o odszkodowanie za pomyłkę przy in vitro

Lekarz naraził pacjentkę na utratę płodności

Prokuratura oskarżyła Marka P. o narażenie pacjentki na utratę płodności. Proces rozpoczął się we wrześniu 2016 roku, a we wtorek Sąd Rejonowy we Wrocławiu orzekł, że lekarz jest winny i wymierzył mu karę grzywny w wysokości 10 tys. zł. Ginekolog ma również zapłacić poszkodowanej pacjentce 30 tys. zł.

Jak uzasadniła wyrok sędzia Anna Peszko, oskarżony bez obiektywnie potwierdzonych wskazań medycznych przeprowadził zabieg kauteryzacji jajników, przez co naraził pacjentkę na utratę płodności. Sędzia zaznaczyła jednocześnie, że lekarz nie spowodował utraty płodności u kobiety, ale ją na to naraził.

Zobacz także: Coraz mniej męskich ginekologów. Skąd ta zależność?

Pacjentka zaszła w ciążę

Sędzia podkreśliła również, że nie ma dowodów na to, że oskarżony działał umyślnie. Dlatego też sąd zdecydował o zmianie kwalifikacji czynu na nieumyślne narażenie zdrowia pacjentki.

Po pięciu latach od zabiegu pacjentka zaszła w ciążę. Poszkodowana przez ten czas leczyła się m.in. metodą in vitro, raz poroniła.

Oskarżony Marek P. nie przyznaje się do winy. W wyjaśnieniu przed sądem tłumaczył, że zdecydował o rozszerzeniu zakresu zabiegu m.in. na podstawie obrazu makroskopowego jajnika, na którym widział „wielopęcherzykowe zmiany zwyrodnieniowe”.

Lekarz zaznaczył też, że podpisana przez pacjentkę zgoda przewidywała zmianę zakresu zabiegu w trakcie operacji. Dlatego zdaniem lekarza oskarżenie jest nietrafne.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Polsat News

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Szykują się zmiany w standardach opieki okołoporodowej. Resort opracował nowe rozwiązania

Śpiący noworodek /Ilustracja do tekstu: Nowe standardy opieki okołoporodowej. Szykują się zmiany
Fot.: Pixabay

Obowiązkowe testy diagnozujące depresję i promocja karmienia piersią – to jedne z głównych zmian w standardach opieki okołoporodowej, które już wkrótce zostaną zaprezentowane opinii publicznej.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Zdrowia, jeszcze w tym tygodniu mają zostać przedstawione nowe standardy opieki okołoporodowej.  Określą one, jak ma postępować personel medyczny (lekarz i położna), który sprawuje opiekę nad matką i dzieckiem. Nowy dokument, odnoszący się do okresu fizjologicznej ciąży, fizjologicznego porodu oraz połogu, ma zapewnić jednakowy schemat postępowania we wszystkich szpitalach w kraju.

Lepsza organizacja i obowiązkowy test na depresję

Jak tłumaczyła w ubiegłym tygodniu wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko, powodem opracowania nowych standardów opieki okołoporodowej były sygnały o organizacyjnych problemach z realizacją dokumentu w obecnym kształcie.

–  Towarzystwa naukowe określały standardy medyczne, ale kwestie organizacyjne nie do końca były traktowane we właściwy sposób – wyjaśniała wiceminister.

Nowy projekt standardów okołoporodowej ma to zmienić. Znajdą się w nim też inne, nieujęte dotąd zapisy. Nowością będzie m.in. test diagnozujący depresję – w czasie ciąży i po porodzie. Badanie to ma opierać się na trzykrotnej analizie stanu zdrowia psychicznego pacjentki przy użyciu tzw. skali Becka. Jeżeli wynik tych testów będzie niepokojący, lekarz prowadzący skieruje pacjentkę na konsultację do specjalisty (psychiatry lub psychologa).

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: „Ten zawód pozwala mi czynić coś dobrego” – poznaj kobiety, które SĄ dla innych kobiet! Oto „Położne na medal”

Mleko modyfikowane na cenzurowanym

Ponadto duży nacisk ma zostać położony na karmienie piersią. Szpitale będą miały obowiązek zapewnienia młodym mamom dostępu do laktatora. Mleko modyfikowane – według nowych standardów opieki okołoporodowej – będzie podawane dzieciom tylko wtedy, gdy takie zalecenie wyda lekarz.

Z nacisku na karmienie mlekiem matki ma wynikać także inne zalecenie: zakaz przekazywania rodzicom przez szpital tzw. paczek dla malucha. Jak wyjaśniają eksperci, w pakietach tego typu znajdują się próbki produktów, które zachęcają do karmienia dzieci mlekiem modyfikowanym.

POLECAMY TEŻ: Mleko matki – najskuteczniejsza naturalna ochrona dla noworodków

MZ: nowe standardy opieki okołoporodowej są już gotowe

Minister zdrowia Łukasz Szumowski podkreślił, że nowe standardy opieki okołoporodowej zostały już przygotowane. Projekt trafił do konsultacji wewnętrznych, a jego ogłoszenie ma nastąpić w tygodniu po świętach Wielkiejnocy.

Nowe zapisy mają obowiązywać od 2019 r.

ZOBACZ TAKŻE: Badania profilaktyczne w czasie ciąży. Dlaczego to takie ważne?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.