Przejdź do treści

Kiedy zgłosić się do lekarza?

480.jpg

Wg badania przeprowadzonego na rzecz kampanii Płodna Polka, ponad połowa kobiet starających się o dziecko nie wie po jakim czasie bezskutecznych starań należy zwrócić się do lekarza. Niewiedza prowadzi do zbyt długiego zwlekania z wizytą u specjalisty lub skutkuje nadmiernym i przedwczesnym stresem.

Przyjmuje się, że po 12 miesiącach bezskutecznych starań o dziecko, potencjalni rodzice powinni zgłosić się po poradę do lekarza. Wynika to ze statystyk, które mówią, że 85% par starających się o dziecko zachodzi w ciążę po roku nieskrępowanego współżycia. Jeżeli więc tak nie jest, nie należy zwlekać z decyzją o wizycie u specjalisty.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wykonanie odpowiednich badań pozwoli określić zdolność rozrodczą obu partnerów i wyznaczyć ścieżkę dalszego postępowania. Pierwszym krokiem jest eliminacja czynnika męskiego, ponieważ zdarza się, że przyczyna trudności z zajściem w ciążę tkwi w partnerze. Jeśli jednak mężczyzna jest zdrowy, lekarz oceni płodność kobiety przeprowadzając szeroką diagnostykę, w tym badania „Pakietu kobiecego”. – mówi dr Grzegorz Mrugacz, ekspert medyczny kampanii „Płodna Polka”. 

Potencjalni rodzice często zwlekają z wizytą u lekarza z powodu obaw o diagnozę. Nie należy jednak się niepokoić – nie zawsze niepłodność jest związana z nieodwracalnymi zmianami. Niepłodność często wynika z niezdrowego trybu życia, stresu, złej diety, używek czy braku aktywności fizycznej. Należy ponadto pamiętać, że czas działa na niekorzyść przyszłych partnerów, dlatego w przypadku problemów z zajściem w ciążę ważna jest szybka diagnostyka i podjęcie odpowiednich działań z dostępnych metod leczenia niepłodności.

Kampania społeczna „Płodna Polka”, to inicjatywa, której celem jest promocja badań „Pakietu kobiecego” (badań AMH, FSH oraz USG połączonych z konsultacją z lekarzem specjalistą w dziedzinie niepłodności) diagnozujących płodność kobiety i określających ilość czasu pozostałego na poczęcie dziecka, pozwalając na świadome zaplanowanie macierzyństwa. Misją kampanii jest ograniczenie ilości par mających problem z poczęciem dziecka poprzez zachęcanie do diagnozowania czynników, które utrudniają lub uniemożliwiają zajście w ciążę.

Kampania jest organizowana przez Fundację „Nadzieja dla zdrowia” przy wsparciu merytorycznym dr Grzegorza Mrugacza, wiceprezesa Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu, dyrektora medycznego Kliniki Leczenia Niepłodności „Bocian”. Została objęta patronatami honorowymi: Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu, Polskiego Towarzystwa Położnych, Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych oraz Przewodniczącego Rady Miasta Białystok. Więcej informacji na stronie www.plodnapolka.pl.

Dieta płodności – zobacz przepisy na śniadanie

śniadania płodności

Śniadanie to według wielu specjalistów najważniejszy posiłek. Pozwala wejść z dobrą energią w nowy dzień i co ważne, jest ogromnym  polem do popisu. Nie tylko zdolności kulinarnych, ale daje też szansę na wzmocnienie naszego zdrowia. Oto przepisy, które wesprą płodność – wypróbowałaś już któryś z nich?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Pudding z kaszy jaglanej, cynamonu i miodu

Jest to śniadaniowa propozycja skierowana przede wszystkim do kobiet z PCOS. Dlaczego? Po pierwsze, „badania pokazały, że osoby spożywające mleko sojowe miały niższy poziom insuliny, testosteronu i cholesterolu” – pisaliśmy w naszym portalu >>KLIK<<. Były to badania przeprowadzane właśnie wśród kobiet z zespołem policystycznych jajników, które odniosły korzyści właśnie z włączenia w dietę produktów sojowych.

Po drugie, cynamon wykazuje podobne działanie do insuliny i pomaga regulować poziom glukozy we krwi. Co ciekawe, badania przeprowadzone wśród kobiet z PCOS (jedna grupa przyjmowała suplement zawierający cynamon, druga placebo) wykazały, iż dieta zawierająca opisaną tu przyprawę mogła wpłyną m.in. na znaczną poprawę regularności miesiączek.

Po trzecie, siemię lniane jest bogate w tłuszcze (szczególnie w kwasy z grupy omega-3), które niezbędne są do produkcji żeńskich hormonów płciowych.

SKŁADNIKI:

– kasza jaglana

– mleko sojowe

– miód

– cynamon

– siemię lniane (mielone)

Ugotuj kaszę jaglaną na sojowym mleku. Dodaj cynamon, miód i łyżkę siemienia lnianego. Wszystko zmiksuj na gładką masę. Możesz dodać też dowolne owoce i ulubione posypki (otręby, amarantus, ryż preparowany) – pamiętaj jednak by unikać przetworzonych produktów!

Koktajl z tofu i… buraka!

FullSizeRender(2)

Jak wskazują badania, dieta bogata w białko pochodzenia roślinnego (jest to m.in. tofu) zmniejsza ryzyko wystąpienia wcześniejszej menopauzy. „Jest to niezwykle ważne, bowiem menopauza występuje wtedy, gdy ciało przestaje naturalnie wytwarzać estrogeny i inne hormony płciowe, co zatrzymuje zdolności reprodukcyjne kobiet” – pisaliśmy w naszym portalu >>KLIK<<. Warto przy tym pamiętać, że dotyczy to kobiet. Jeśli zaś chodzi o jedzenie soi przez mężczyzn, może ono pogarszać jakość nasienia. Eksperci podkreślają jednak, że wiąże się to przede wszystkim z bardzo wysokim spożyciem tego produktu.

Ważnym składnikiem są też buraki, w których znajduje się niezwykle potrzebne dla kobiecego organizmu żelazo. Ma ono „duży wpływ na prawidłowe funkcjonowanie komórki jajowej i zarodka„. Amarantus to zaś dodatkowe źródło białka, ale i witamin z grupy B, wapnia, potasu, czy też manganu. Jest to także źródło błonnika, podobnie jak otręby, co korzystnie wpływa na układ trawienny.

SKŁADNIKI:

– tofu

– odrobina ugotowanego buraka lub sok z buraka

– banan

– miód

– imbir w proszku

– otręby

– amarantus

Zmiksuj ze sobą tofu, buraka, banana, imbir i miód. Konsystencja zależy od twoich upodobań. Jeśli śniadanie ma mieć formę koktajlu, dodaj więcej soku z buraka. Jeśli zaś posiłek przyrządzasz z warzywa w całości, w celu rozrzedzenia dodaj wodę.

Może wydawać Ci się to nieco zaskakujące połączenie, ale burak jest wyjątkowo słodkim warzywem. W połączeniu z intensywnymi przyprawami (imbirem) jego smak staje się niemal niewyczuwalny. Banan dodaje zaś nie tylko słodyczy, ale wpływa też korzystnie na konsystencję. Całość posyp otrębami i amarantusem.

Kanapki z jajkiem i awokado

food-2673724_1280

Awokado to przede wszystkim znakomite źródło zdrowych tłuszczów, tak bardzo potrzebnych kobietom do produkcji hormonów. Zawiera ono aż „20-30% NNKT, a do tego znaczące ilości witaminy B6, E oraz C. Ta ostatnia wpływa na długość fazy lutealnej>>KLIK<<

Orzeszki pinii (czy też pestki słonecznika, które możemy wykorzystać wymiennie) również bogate są we wspomniane wyżej NNKT. Co jednak najważniejsze… wspaniale chrupią!

Jajka także dostarczają naszym organizmom tłuszczów, ale znajduje się w nich również niezbędne białko. Co istotne, są one m.in. źródłem witaminy D. Dieta bogata w ten właśnie składnik zmniejsza ryzyko wystąpienia wcześniejszej menopauzy nawet o 17 proc. Okazuje się, że spowalnia ona proces starzenia się jajników. Zaś z punktu widzenia panów, jajka korzystnie wpływają na plemniki – zarówno ich ilość, jak i jakość. Są bowiem także źródłem cynku i selenu.

Pamiętajmy jednak by do kanapek wybierać pieczywo pełnoziarniste. Węglowodany są nam jak najbardziej potrzebne, jako nieocenione źródło energii. Postawmy jednak na produkty o niższym indeksie glikemiczny, ponieważ pomoże ono w zdrowym gospodarowaniu cukrem. Szczególnie wrażliwe powinny być na to panie cierpiące na PCOS.

SKŁADNIKI:

– pieczywo pełnoziarniste

– jajka ugotowane na twardo

– awokado

– orzeszki pinii / pestki słonecznika

– sól, pieprz

Ilość użytych do kanapek składników zależy od poziomu twojego głodu 🙂

SMACZNEGO!
Zobacz też:

3 przepisy polecane w Hashimoto, którymi zdrowo wejdziesz w Nowy Rok!

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Strata za stratą… miłość i tak zwycięża! „Zrobiłabym wszytko tak samo, by tylko mieć nasze córeczki”

Fot. archiwum prywatne / Julka przytulająca się do siostry będącej jeszcze w brzuchu mamy
Fot. archiwum prywatne / Julka przytulająca się do siostry będącej jeszcze w brzuchu mamy

Karolina i Rafał są ze sobą od 14 lat, jednak ich doświadczenie spokojnie można przełożyć na co najmniej sto bitych lat. Przeżyli razem upadki – poronienia, śmierć rodziców – ale i wzloty. Są bowiem rodzicami pięcioletniej Julii, a druga córka jest w drodze: „Gdy patrzę w przeszłość, zrobiłabym wszytko tak samo by tylko mieć nasze córeczki” – mówi Karolina.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wspólna droga zaczęła się, gdy Karolina miała 18 lat. Można by rzecz: „szczenięca miłość”, ale zakochani szybko wiedzieli, że chcą ze sobą zbudować rodzinę. Chcieli mieć przynajmniej jednego syna, o czym już wtedy rozmawiali. „Mąż jest starszy ode mnie o 9 lat. Szukał wtedy pracy, ja dopiero skończyłam szkołę. Mieliśmy jeszcze czas” – mówi Karolina i dodaje, że starania rozpoczęli dopiero kiedy oboje zawodowo stanęli na nogi i zamieszkali z rodzicami Rafała. „Był to 2006 rok. Nie było jednak w nas szczególnej presji. Kiedy jednak po trzech latach nie było efektu, stwierdziliśmy, że coś jest nie tak. To właśnie wtedy zaczęłam odwiedzać lekarzy” – opowiada.

Początek trudnej drogi

Specjaliści nie byli jednak specjalnie pomocni. Twierdzili, że para jest jeszcze młoda i nic złego się nie dzieje. Nie byli też szczególnie wrażliwi: „Pod koniec 2009 roku, któryś już z kolei lekarz, na podstawie badania USG powiedział, że prędzej trafimy szóstkę w totka, niż będziemy mieć dziecko. Skąd wysnuł taki wniosek? Uważał, że za bardzo się staramy i za dużo myślimy o ciąży. Kazał nam zająć się czymś innym. Zajęliśmy się więc przygotowaniami do ślubu” – mówi Karolina i wspomina swoją skromną, wymarzoną ceremonię, która otworzyła przed parą nowy etap. Niestety nie był on łatwiejszy.

Kilka miesięcy po ślubie Karolina trafiła do lekarki, która dokładniej zaczęła przyglądać się jej problemom. Po trzech miesiącach stymulacji lekami i monitoringów doszła do wniosku, że trzeba wykonać zabieg laparoskopii – nakłuwania jajników. „Miesiąc później byłam w ciąży. Trwała niestety tylko sześć tygodni. Straciliśmy nasze maleństwo 1-ego stycznia 2011 roku” – opowieść wciąż wywołuje w Karolinie duże emocje. I nic dziwnego, trudno wyobrazić sobie ból, z którym musiała się zmierzyć. „Poddałam się. Powiedziałam sobie, że nie będziemy rodzicami. Trwałam w tym przekonaniu do lipca, kiedy to na nowo rozpoczęliśmy walkę o maluszka” – dodaje.

Głową w mur

Był to czas pełen zmagań nie tylko z ciałem i biologią, ale też z emocjami. „Kłóciliśmy się z mężem, który nie chciał zgłosić się na badania nasienia. Twierdził, że jestem w ciąży, bo rzeczywiście spóźniał mi się okres. Konflikty nie ustępowały i dla świętego spokoju zrobiłam test. Ku mojemu zdziwieniu ukazały się dwie grube, piękne kreski! Kilka miesięcy później, w 2012 roku, na świat przyszła nasza zdrowa, upragniona córeczka!” – mówi Karolina i podkreśla, że sama ciąża była też dla niej dużym wyzwaniem. Była bowiem zagrożona, a ona musiała kilkukrotnie przebywać w szpitalu. Nie przyćmiło to jednak ich ogromnego szczęścia. Szczęścia, które popchnęło parę kilka lat później do starań o rodzeństwo dla Julii. Znów niestety nic nie szło po ich myśli.

W styczniu 2015 roku zwolniłam się z pracy, bo nie mieliśmy z kim zostawić córki. Dodatkowo teściowa, która chorowała na raka, była coraz słabsza i potrzebowała de facto więcej opieki, niż nasze dziecko” – opisuje z trudem Karolina. Kilka tygodni później znów jednak zobaczyła dwie kreski. Tym razem oprócz ogromu radości, było też jednak wiele strachu. Dlaczego nie udało się miesiąc wcześniej, gdy jeszcze oboje mieli pracę? Jak teraz poradzą sobie z dwójką maluchów? Wszystko wynagradzało jednak szczęście córki, która nie mogła już doczekać się rodzeństwa.

Los nie daje za wygraną

Pierwsze tygodnie ciąży były trudne – wymioty, mdłości i liczne wizyt u lekarza. W 10. tygodniu ciąży wszystko zdawało się być jednak w porządku. Mdłości ustąpiły, a Karolina i Rafał zaczęli się uspokajać. „Nie wiedziałam wtedy, że oznacza to najgorsze. W 14. tygodniu ciąży okazało się, że maluszek już od jakiegoś czasu nie żyje. Świat mi się zawalił. Pytałam się siebie, jak to możliwe?! Przecież wszystko było dobrze?!” – mówi Karolina. Spędzało jej sen z powiek przede wszystkim to, jak powie o stracie starszej córce, która już kochała swojego upragnionego braciszka. Spokojna rozmowa, wizyta w szpitalu i powrót do rzeczywistości.

Wszystko to kosztowało Karolinę bardzo wiele, nadzieję dała jej wtedy Julia: „Mała stanęła w oknie i patrząc w niebo powiedziała: ‘Mamo, tam na chmurce siedzi mój braciszek. Macha do mnie i mówi, że do nas wróci’. Zatkało mnie. Żyliśmy z dnia na dzień właśnie dla naszej córki. Nie wiedzieliśmy jeszcze, że najbliższy rok skrywa kolejne złe dni pełne płaczu. 3 miesiące po stracie dziecka mąż stracił matkę. Nie zdążyliśmy podnieść się po jej śmierci, a po kolejnych trzech miesiącach mąż pochował ojca. Tego było już dla nas za wiele” – historia Karolina jest wręcz trudna do wyobrażenie. Nic dziwnego, że para zdecydowała się w pewnym momencie zaprzestać starania o kolejne maleństwo. Przewrotność losu jest jednak nie do przewidzenia. Pod koniec stycznia Karolina znów miała mdłości.

Wszystko będzie dobrze!

Szok, radość, łzy i strach, że po raz kolejny będzie tak samo. Że znów stracimy maluszka, a najbardziej będzie cierpiała córka. Mijały jednak tygodnie, a mdłości się nasilały. Moja ginekolog mówiła, że to dobry znak i mamy wierzyć, że będzie dobrze” – mówi Marta, która jest właśnie w 33. tygodniu ciąży. Wszyscy oczekują już przyjścia na świat drugiej dziewczynki. „Malutka kopie bardziej, niż pierwsza córeczka, z czego bardzo się cieszymy. Szykujemy wyprawkę i czekamy. Chcemy ją w końcu przywitać, poznać i przytulić” – dodaje szczęśliwa dziś mama.

Los zdaje się być naprawdę pokrętny. W ciągu kilkunastu lat związku Karolina i Rafał przeżyli bowiem wiele zwrotów. „Najważniejsze jednak, że zawsze byliśmy razem. Nawet wtedy, gdy traciliśmy nasze maluszki mąż był ze mną i dawał wiele wsparcia” – mówi kobieta i dodaje: „Gdy teraz patrzę w przeszłość, zrobiłabym wszystko tak samo, by tylko mieć nasze córeczki… te kopniaki wynagradzają wszystko!”.

Fot. archiwum prywatne / Karolina z Julią

Fot. archiwum prywatne / Karolina z Julią

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Ważna rola kliniki i lekarza w emocjonalnym i praktycznym wsparciu pary

Warsztaty InviMedu

Niepłodność jest to choroba, która wpływa na każdy aspekt życia niepłodnej pary. Kłopoty z poczęciem dziecka przekładają się na relacje w związku, w życiu towarzyskim, w pracy zawodowej, w środowisku rodzinnym. Problem ten często jest bagatelizowany przez otoczenie osób niepłodnych, brak wsparcia powoduje wycofywanie się z kontaktów, izolację społeczną, co z kolei paradoksalnie  jeszcze bardziej potęguję mechanizm ucieczki i ukrywania się ze swoimi problemami.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Trudne emocje i uczucia podczas starań o dziecko

Osoby z problemem niepłodności muszą zmierzyć się z wieloma emocjami, negatywnymi uczuciami, które pojawiają się podczas kolejnych prób walki o dziecko. Wstyd, złość, smutek, poczucie beznadziei, rozgoryczenie, lęk to tylko niektóre z emocji które są codziennością pary starającej się bezskutecznie o dziecko.

Jak wspierać się i radzić sobie podczas starań o dziecko

Pierwszym elementem jest akceptacja, a więc przyznanie się przez pacjenta, że mam problem z poczęciem dziecka, „jestem w  grupie, która nie może zajść w ciążę”. Pojawia się stres, negatywne przekonania na temat własnej osoby, obniżenie poczucia własnej wartości. Konieczne jest  zaakceptowanie problemu i podjęcie działania. Doświadczenia pokazują, że wsparcie otoczenia i poczucie akceptacji jest bardzo ważne w procesie leczenia. Rozpoczyna się tu etap diagnostyki, wielu badań, które wymagają czasu i zaangażowania.  Akceptacja diagnozy i zaproponowanego przez lekarza sposobu leczenia jest bardzo ważna, dobrze wyedukowany pacjent, który posiada informacje o przebiegu leczenia, ma poczucie kontroli tego co i dlaczego się dzieje, łatwiej akceptuje poszczególne etapy, odczuwa mniejszy lęk,  niepokój i napięcie. Ważne jest tu podejście lekarza, który pozostawia pacjentom przestrzeń na zadanie pytań, wyjaśnienie  wszystkich wątpliwości, nie ma złych pytań, wszystkie są dobre jeśli otrzymanie na nie odpowiedzi pozytywnie wpłynie na pacjenta.

Zabieg zapłodnienia pozaustrojowego jest odczuwany przez pacjentów jako trudny emocjonalnie i fizycznie. Intensywne badania, wizyty lekarskie, przyjmowane leki, oczekiwanie na wynik stymulacji, punkcja, embriotransfer i wreszcie uznawany przez pacjentów za najtrudniejszy moment – oczekiwanie na wynik. Poziom stresu jest bardzo wysoki, badania pokazują, że niewielki wpływ na wynik leczenia dodatkowo potęguje przeżywany stres,  wywołuje również  lęk i często w konsekwencji dochodzi  do pojawienia się objawów depresji.

Konsultacje z psychologiem – zmiana myślenia prowadzi do poprawy nastroju

Do leczenia trzeba być przygotowanym od strony psychicznej, bardzo ważne jest tu pozytywne myślenie. A.T.Beck twórca modelu terapii poznawczej wskazuje, że zniekształcone lub nieprzystosowawcze myślenie, wpływa na nastrój i zachowanie pacjenta. Realistyczna ocena i zmiana myślenia prowadzi do poprawy nastroju i  modyfikacji zachowania, co ma bezpośrednie przełożenie na zwiększenie szans na powodzenie w procesie leczenia. Chodzi o to, aby znając swoje szanse, realnie oceniać sytuację, koncentrować się na pozytywach. Para musi też zawsze być przygotowana emocjonalnie na niepowodzenie i posiadać „plan awaryjny” na taką sytuację.

Aleksandra Gozdek – Piekarska

Psycholog

Certyfikowany psychoterapeuta  polskiego towarzystwa psychoterapii poznawczo – behawioralnej. Specjalizująca się w psychologii prokreacyjnej

Klinika Gameta

Klinika Gameta ma ponad 20 lat doświadczenia w diagnozowaniu i leczeniu niepłodności. Profesor Jerzy Radwan, twórca Gamety, jest współautorem pierwszego zabiegu invitro w Polsce.

Hormony płodności kontra rak piersi – najnowsze badania

Hormony a rak piersi

Hormony, od których zależy płodność, mogą sprzyjać nowotworom. Poziom stężenia progesteronu i estrogenu może zwiększać ryzyko zachorowania na raka– wskazują najnowsze badania.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Płodność kobiety zależy od dwóch hormonów: estrogenu i progesteronu. Niestety, mogą one nie tylko zapewniać przetrwanie życia, ale też szkodzić – odgrywają ważną rolę w rozwoju nowotworów: piersi, jajników i macicy – wskazują najnowsze badania.

Wyniki opublikowano na łamach czasopisma „Lancet”.

Czy wiesz, że poziom hormonów zależy od ilości posiadanej energii?

Stężenia progesteronu i estrogenu zależą nie tylko od cech wrodzonych – genetycznych, ale też w większym stopniu, od dostosowania się organizmu do warunków panujących w otoczeniu –  informuje międzynarodowy zespół koordynowany przez prof. Grażynę Jasieńską, kierującą Zakładem Zdrowia i Środowiska na Wydziale Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Im organizm ma więcej energii, tym wyższy jest poziom hormonów płciowych. Rośnie szansa posiadania potomstwa, ale jednocześnie zwiększa się ryzyko zachorowania na nowotwór.

Badacze potwierdzają to przykładem. Bardzo dobrze odżywione kobiety zamieszkujące USA mają prawie dwa razy więcej progesteronu, niż kobiety żyjące w ubogiej Demokratycznej Republice Konga.

Niedobory w organizmie obniżają płodność

Szanse na urodzenie i wychowanie potomka zależą od zmagazynowanych w ciele kobiety zasobów. U człowieka potrzeba ich szczególnie wiele: ze względu na duży mózg, powolny wzrost i dojrzewanie.

Nic dziwnego, że niedobory zasobów obniżają płodność, a także poziom hormonów płciowych.

Przy ograniczonych zasobach energii narodziny dziecka są bowiem, z punktu widzenia ewolucji, ryzykownym przedsięwzięciem.

Zdaniem naukowców nie chodzi tylko o bieżącą sytuację – na płodność wpływają też okoliczności, w jakich wzrastała i dojrzewała matka. „Warunki w trakcie rozwoju człowieka kształtują poziom wyjściowy funkcji rozrodczych poprzez dostosowanie szybkości wzrostu i dojrzewania w odniesieniu do czynników ekologicznych, takich jak zaopatrzenie w energię i obciążenie chorobami” – piszą autorzy. Jak zaznaczają, energetyczny stres może być spowodowany nie tylko przez życie w nędzy, ale także znaczne wydatki energetyczne związane z pracą zawodową czy wyczynowo uprawianym sportem.

Wysoki poziom estrogenu a rak piersi

Jak potwierdzają liczne badania, hormony płciowe, a zwłaszcza estrogen, przyczyniają się do rozwoju nowotworów, np. raka piersi. Wchodzą w specyficzne relacje z innymi czynnikami, związanymi z przetwarzaniem energii – chociażby insuliną, leptyną, czynnikami stanu zapalnego. Bardzo prawdopodobne wydaję się to, że za wzrost zachorowalności na raka piersi w społeczeństwach zamożnych można w pewnym stopniu winić wysokie poziomy estrogenu i progesteronu.

Urodzenie dziecka i karmienia piersią chroni przed rakiem

Autorzy zwracają uwagę na pierwotne wzorce dojrzewania i rodzenia dzieci, jakie wciąż spotykamy w zbiorowościach tradycyjnych.

„Charakteryzują się późniejszym wiekiem wystąpienia pierwszej miesiączki, młodym wiekiem pierwszego zajścia w ciążę i urodzenia dziecka, wysokim wskaźnikiem rodzenia dzieci  i długimi okresami karmienia piersią. Taka kombinacja czynników chroni przed wystąpieniem raka piersi” – piszą. Koncentracja hormonów płciowych w czasie trwania całego życia jest znacznie niższa.

Płodność a ryzyko nowotworu

Niestety, próby zmiany zależności między płodnością i nowotworami nie muszą gwarantować poprawy – ogólnie widzianego – stanu zdrowia. W procesie rozmnażania zasoby, które dotąd zapewniały kobiecie ochronę, są „przekierowywane”, by można było urodzić żywe i zdrowe dziecko. Dlatego zwiększa się podatność na cukrzycę, otyłość i choroby sercowo-naczyniowe. Jak wynika z przytaczanych przez autorów danych, większa liczba ciąż idzie w parze z rozwojem chorób układu krążenia. Z analizy przeprowadzonej na grupie niemal 4 tys. kobiet w wieku od 45 do 74 lat wynika, że sześć lub więcej ciąż podwyższa ryzyko udaru o 70 proc.

Skomplikowane zależności pomiędzy rozmnażaniem a zdrowiem jeszcze bardziej komplikują czynniki społeczno-ekonomiczne – opisują badacze.  W społeczeństwach dobrobytu poziom hormonów rozrodczych jest wyższy, ale rozmiary rodzin nie rosną. Z jednej strony działają czynniki kulturowe i ekonomiczne – jak praca zawodowa i trwałość związków, z drugiej – fizjologia i hormony. A hormony decydują o ryzyku zachorowań na nowotwory.

Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl

Zobacz także:
Fitoestrogeny zwiększają ochotę na seks
Jedzenie a zaburzenia gospodarki hormonalnej
Hormony niezbędne do zajścia w ciążę

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.