Przejdź do treści

Kiedy zgłosić się do lekarza?

480.jpg

Wg badania przeprowadzonego na rzecz kampanii Płodna Polka, ponad połowa kobiet starających się o dziecko nie wie po jakim czasie bezskutecznych starań należy zwrócić się do lekarza. Niewiedza prowadzi do zbyt długiego zwlekania z wizytą u specjalisty lub skutkuje nadmiernym i przedwczesnym stresem.

Przyjmuje się, że po 12 miesiącach bezskutecznych starań o dziecko, potencjalni rodzice powinni zgłosić się po poradę do lekarza. Wynika to ze statystyk, które mówią, że 85% par starających się o dziecko zachodzi w ciążę po roku nieskrępowanego współżycia. Jeżeli więc tak nie jest, nie należy zwlekać z decyzją o wizycie u specjalisty.

Wykonanie odpowiednich badań pozwoli określić zdolność rozrodczą obu partnerów i wyznaczyć ścieżkę dalszego postępowania. Pierwszym krokiem jest eliminacja czynnika męskiego, ponieważ zdarza się, że przyczyna trudności z zajściem w ciążę tkwi w partnerze. Jeśli jednak mężczyzna jest zdrowy, lekarz oceni płodność kobiety przeprowadzając szeroką diagnostykę, w tym badania „Pakietu kobiecego”. – mówi dr Grzegorz Mrugacz, ekspert medyczny kampanii „Płodna Polka”. 

Potencjalni rodzice często zwlekają z wizytą u lekarza z powodu obaw o diagnozę. Nie należy jednak się niepokoić – nie zawsze niepłodność jest związana z nieodwracalnymi zmianami. Niepłodność często wynika z niezdrowego trybu życia, stresu, złej diety, używek czy braku aktywności fizycznej. Należy ponadto pamiętać, że czas działa na niekorzyść przyszłych partnerów, dlatego w przypadku problemów z zajściem w ciążę ważna jest szybka diagnostyka i podjęcie odpowiednich działań z dostępnych metod leczenia niepłodności.

Kampania społeczna „Płodna Polka”, to inicjatywa, której celem jest promocja badań „Pakietu kobiecego” (badań AMH, FSH oraz USG połączonych z konsultacją z lekarzem specjalistą w dziedzinie niepłodności) diagnozujących płodność kobiety i określających ilość czasu pozostałego na poczęcie dziecka, pozwalając na świadome zaplanowanie macierzyństwa. Misją kampanii jest ograniczenie ilości par mających problem z poczęciem dziecka poprzez zachęcanie do diagnozowania czynników, które utrudniają lub uniemożliwiają zajście w ciążę.

Kampania jest organizowana przez Fundację „Nadzieja dla zdrowia” przy wsparciu merytorycznym dr Grzegorza Mrugacza, wiceprezesa Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu, dyrektora medycznego Kliniki Leczenia Niepłodności „Bocian”. Została objęta patronatami honorowymi: Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu, Polskiego Towarzystwa Położnych, Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych oraz Przewodniczącego Rady Miasta Białystok. Więcej informacji na stronie www.plodnapolka.pl.

Katarzyna Wielgus

farmaceutka

Jaki jest wpływ in vitro na przyszłe zdrowie dziecka? Sprawdź, co mówią eksperci!

wpływ in vitro

Pytania o wpływ zapłodnienia in vitro na przyszłe zdrowie dziecka pojawiały się już od pierwszych prób zastosowania tejże metody. Słychać było niepokoje związane z ewentualnymi wadami wrodzonymi i szeregiem innych problemów zdrowotnych. Jednak najnowsze brytyjskie badania wskazują, że tego typu obawy są „w większości bezzasadne”.

Zdrowie na plus

Eksperci uznali najnowsze odkrycia za „uspokajające” zarówno dla rodziców, jak i dzieci. W ich ocenie, rezultaty badań powinny zwiększyć także zaufanie do leczenia, które pozwala milionom osób na całym świecie, zrealizować marzenie o posiadaniu dziecka.

Naukowcy z King’s College London skupili się na badaniach epigenetyki – biologicznych mechanizmach, które regulują geny. Tego typu różnice zostały zidentyfikowane w powszechnych chorobach chronicznych – nowotworach, zaburzeniach psychicznych, czy cukrzycy. Badacze pobrali próbki krwi z pępowiny 107 noworodków. Ich celem była właśnie analiza zmian epigenetycznych. 47 z nich było poczętych dzięki in vitro, pozostała grupa metodami naturalnymi.

„Nie odkryliśmy żadnych istotnych epigenetycznych różnic u dzieci poczętych metodą in vitro” – powiedział dr Jordana Bell, którego słowa cytuje „Daily Mail”.

Co warto wiedzieć o in vitro?
5 porad, jak wybrać klinikę leczenia in vitro
Jak wygląda in vitro? [FILM]
Na czym polega in vitro (zapłodnienie pozaustrojowe) – czyli in vitro krok po kroku

 

Źródło: „Daily Mail”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Jajniki z drukarki 3D przełomem w leczeniu niepłodności

Naukowcy z Northwestern University w Stanach Zjednoczonych dokonali przełomu w leczeniu niepłodności. Wszczepili myszom bioprotezy jajników wydrukowane na drukarce 3D. Osiągnięto oczekiwany efekt – urodziło się zdrowe mysie potomstwo. Czy to oznacza, że niepłodne kobiety już niebawem będą mogły cieszyć się macierzyństwem?

Jest na to ogromna szansa – szczególnie dla pacjentek po zabiegach onkologicznych, które straciły jajniki lub tych, które cierpią na zaburzenia hormonalne.

 

Sztuczny jajnik pełni funkcję bioprotezy – po jej wszczepieniu doszło do owulacji a w konsekwencji do naturalnego zapłodnienia. Wyniki badań są tym bardziej optymistyczne, że myszy karmiły małe własnym mlekiem, co oznacza, iż przesyłanie sygnałów hormonalnych odbywało się bez żadnych przeszkód.

Jajniki wyprodukowano z żelatyny i choć druk każdemu kojarzy się z czymś prostym, to nikomu dotąd nie udało się stworzyć tak skomplikowanej konstrukcji geometrycznej. Tym bardziej, że z jednej strony musiała ona wytrzymać proces wszczepiania, a z drugiej być na tyle porowata, by bez problemu przebiegł proces zadomowienia się w organizmie i przepuszczania substancji. I co najważniejsze bioprotezy musiały być tak skonstruowane, by mogły się w nich rozwijać komórki jajowe.

Amerykańskie naukowczynie (cały zespół stanowią kobiety) z wielkim optymizmem patrzą w przyszłość. Przygotowują się do przeprowadzenia eksperymentów na świniach. Jeśli zakończą się one sukcesem, już w ciągu kilku najbliższych lat możemy spodziewać się niewiarygodnego przełomu, którego konsekwencje odmienią los wielu par.

Aneta Polak-Myszka

Dziennikarka, absolwentka polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego

3 naturalne składniki, które pozytywnie wpływają na jakość nasienia – wiedzieliście?

jakość nasienia

Płodność to zawsze sprawa obu stron – zarówno kobiety, jak i mężczyzny. Panowie zdają się jednak być mniej zainteresowani tematem, a szkoda. Mogą bowiem dzięki naturalnym składnikom diety wpłynąć na jakość swojego nasienia.

Często pierwszym krokiem jest sięgnięcie po suplementy, które nieraz polecają sami lekarze. Warto jednak wprowadzić do swojego życia także inne składniki, które poprzez swoje działanie mogą poprawić męską płodność. Oto 3 składniki, które starający się o dziecko mężczyzna, powinien mieć w swojej diecie:

1. Korzeń maca

Maca to roślina peruwiańskiego pochodzenia. Najbardziej ceniony jest jej korzeń, który wpływa między innymi właśnie na płodność – szczególnie na produkcję spermy i ruchliwość plemników. A wszystko to dzięki bogactwu aminokwasów, witamin i minerałów.

Energii dodają zawarte w macy węglowodany, które stanowią większość składu rośliny. Są one wysokiej jakości składnikami odżywczymi. Jeśli zaś chodzi o białko, jest one łatwo przyswajalne i stanowi ponad 10 proc. składu macy. Roślina jest też bogata w błonnik, co pomaga w pracy układu trawiennego.

Wracając jednak do aminokwasów, to właśnie niektóre z nich wpływają korzystnie na płodność. Jest to między innymi arginina, kwas asparaginowy, kwas glutaminowy, czy też glicyna. Dodatkowo pomocne są witaminy, szczególnie te z grupy B oraz wysoka zawartość selenu. Oba te składniki są odpowiedzialne za produkcję zdrowej spermy.

2. Buzdyganek

Jest to roślina, która szczególnie na dalekim Wschodzie, stosowana jest jako wsparcie w leczeniu niepłodności u mężczyzn. Wszystko ponoć dlatego, że zwiększa poziom hormonów, np. testosteronu. Ma podnosić libido, polepszać potencję, wspomagać erekcję, ale też wpływać na przyrost mięśni.

Nie potwierdzają tego jednak żadne znaczące badania, a działanie buzdyganka niektórzy tłumaczą efektem placebo.

3. Selen

Jest to składnik, o którym w tematyce płodności wiele już napisano. Jest on jednym z częstszych składników suplementów. Warto jednak postawić na jego naturalne źródła, które każdy mężczyzna może mieć w swojej diecie.

Selen odpowiada między innymi za liczbę oraz ruchliwość plemników. Bierze on bowiem udział w procesie tworzenia przeciwutleniaczy, wpływa też na produkcję testosteronu.

Znakomitymi źródłami są: orzechy brazylijskie, łosoś, tuńczyk. Pisaliśmy też w naszym portalu między innymi o czosnku i jajkach, jako produktach, które warto mieć w swojej diecie, jeśli dbamy o poziom selenu.

Jak wspomóc dietę mężczyzny w staraniach o dziecko? SPRAWDŹ:
Coś dla panów – 5 produktów, które zwiększą ilość plemników
Co jeść, aby poprawić swoją płodność?
Niepłodność, czyli męsko-damski problem, któremu można zapobiec

 

* Pamiętajmy jednak, że wprowadzanie do swojej diety nowych składników nie zawsze musi być dla nas korzystne. Warto wszystkie tego typu zmiany przedyskutować z lekarzem i dopytać o szczegóły ich oddziaływania.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Skoro jest nadzieja, dlaczego niepłodność tak boli?

niepłodność nadzieja

O niepłodności napisano wiele. Niewiele już zaskakuje. Pomimo, że tak zapłodnienie, jak i jego brak są tajemnicą, większość niepłodnych osób wie, dlaczego nie może mieć dzieci. Wiele wiadomo na temat leczenia, procedur oraz ich skuteczności. A mimo to pacjenci czują się zagubieni i przytłoczeni. Wejście w machinę leczenia tłumi wiele emocji, których doświadczają; trzeba się skupić na zadaniu, co najwyżej pojawiają się smutek czy żal, kiedy zawiedzie ta lub inna szansa na ciążę.

Niepłodność jest chorobą, ale chorobą specyficzną. Wyleczalną w tym sensie, że ostatecznie większość pacjentów zostaje rodzicami (czasem nawet naturalnie). Ale też szczególnie wstydliwą, ponieważ naruszającą fundamenty dorosłości, dojrzałości, intymności, podstawowych ludzkich praw i potrzeb. Wstydliwą i izolującą, ponieważ trudno z kimkolwiek rozmawiać o oddawaniu nasienia, komórkach jajowych, intymnych usg, punkcjach czy też o „zamkniętych w lodówkach zarodkach”. Dodatkowo dysfunkcja ciała zderza się z ideologią czy osobistą moralnością.

Niepłodność narusza fundamenty naszego funkcjonowania. Musi więc budzić różne emocje, zwłaszcza kiedy się wkracza w nową, niepłodną rzeczywistość. Z jednej strony jest mieszanka uczuć, z drugiej słyszana z każdych niemal ust- profesjonalnych i prywatnych- że jest nadzieja, że trzeba mieć nadzieję, że nie wolno się poddawać. Skoro więc jest tak dobrze, dlaczego jest tak źle? Dlaczego niepłodność boli?

Utrata płodności

Dla osoby, która dowiaduje się, że nie może lub ma minimalne szanse na naturalne rodzicielstwo, jest to często szok. Ta informacja podważa naturalny porządek świata, ten, którego uczymy się od najmłodszych lat – że ludzie najpierw sami są dziećmi, a potem stają się rodzicami. Uczymy opieki nad młodszym rodzeństwem, bezwiednie obserwujemy naszych rodziców w ich opiekuńczych rolach i na tym budujemy poczucie, kim jesteśmy. Kiedy tak ważny element rzeczywistości, jak możliwość prokreacji znika, wypada kilka zasadniczych elementów układanki i obraz zostaje mocno zakłócony. Co gorsza, brakujących elementów nie da się łatwo zastąpić innymi.

Choć czujemy, że wraz z utratą płodności, pojawia się jakaś wyraźna i bolesna wyrwa, często nie potrafimy powiedzieć, co tak naprawdę boli. Bo przecież nie chodzi o sam fakt, że nie można mieć dziecka. Gdyby sprawa była tak prosta, można by po prostu adoptować czy też stać się rodziną zastępczą.

To, co boli w utracie płodności to:
  • Utrata szansy na biologiczną ciążę i poród- dla wielu kobiet ważnego życiowe doświadczenie
  • Utrata poczucia, że należy się do jakiejś całości- rodziny, określonej grupy społecznej, nawet własnej płci
  • Utrata poczucia, że realizujemy cele życiowe związane z kontynuacją rodziny
  • Utrata zdrowia i normalności
  • Utrata poczucia kontroli – nad własnym ciałem, przyszłością, a nawet teraźniejszością
  • Utrata poczucia kompetencji i sprawstwa – ściśle związana z wcześniejszym punktem i dotyczy poczucia, że nie można osiągnąć tego, co dla innych jest naturalne i oczywiste
  • I wreszcie utrata intymności – to, co dotąd dotyczyło pary oraz najbardziej osobistych, cielesnych spraw, zostaje wystawione na światło dzienne, jest badane, oceniane i ostatecznie pokonane

Pewne utraty wydają się nam szczególnie bolesne, inne ledwie dostrzegamy, jeszcze inne wydają się oczywistą konsekwencją leczenia. Wszystkie jednak w jakiś sposób odciskają swoje piętno na człowieku.

Utrata szansy na biologiczne macierzyństwo jest dla wielu kobiet stratą, z którą są nieustannie konfrontowane wraz z ciążami dziejącymi się obok. Kształty, wygląd, najpierw widać brzuch, dopiero potem przyszłą matkę – te obrazy przypominają o tym, co się nie wydarzy i napędza fantazje o wyjątkowości ciąży.

Emocje

Również konieczność przechodzenia bolesnych badań i zabiegów może budzić lęk. Ale jednocześnie można myśleć, że przecież jest to konieczne, podobnie jak otwarte rozmowy o życiu psychicznym czy konieczność oddania nasienia w klinice. Trudno wówczas dać sobie przestrzeń na to, żeby poczuć smutek, żal czy złość. Innych utrat niemal nie zauważamy. Dopiero niezrozumiałe próby kontrolowania ludzi lub sytuacji, czego nie robiliśmy w „normalnych” okolicznościach pozwalają zauważyć, że straciło się kontrolę nad ważnymi aspektami życia.

Pojawiające się często podczas leczenie niepłodności uczucia depresyjne lub depresja mogą wiązać się z unikaniem wielu emocji, których się w tym czasie doświadcza. Zamiast odczuwać złość czy żal, naturalne przecież, złość kierujemy na siebie. Wielu osobom znacznie łatwiej mieć żal i pretensje do siebie, niż pozwolić sobie na inne uczucia. Często tak też jesteśmy wychowywani.

Tymczasem pierwszym krokiem do przepracowania strat jest uznanie ich i przepłakanie. Dobrze jest nie być samotnym w procesie. To pomoże poradzić sobie z mieszanką trudnych i nieprzyjemnych uczuć.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami