Przejdź do treści

Kiedy powiedzieć dość – leczenie niepłodności nie powinno trwać wiecznie

Podjęcie decyzji o tym, żeby zakończyć leczenie jest prawdopodobnie najtrudniejszy momentem podczas aktywnych zmagań z niepłodnością. Najpierw pojawia się świadomość choroby i przesunięcie z pozycji osoby zdrowej na pozycję osoby z defektem, niepełnosprawnej lub chorej. To jednak nadal jest sytuacja znana z życia- czasami chorujemy. Nawet jeśli choroba trwa długo, zwykle zmierza w kierunku wyleczenia. Z niepłodnością może być inaczej, co jest szczególnie silnie widoczne, kiedy trzeba określić, jak długo dana osoba lub para zamierza się leczyć.

Trudna może być już sama myśl o tym, na jakie zabiegi warto się zdecydować, ile ich będzie, jakiego rodzaju ingerencje medyczne są dopuszczalne, a które już nie. Dla jednych granicą będzie przyjmowanie leków stymulujących owulację, dla innych kilkukrotne in vitro. Osoba zdrowa, która nagle zostaje pacjentem, może zmagać się z poczuciem utraty kontroli, zależności od innych ludzi. Myśl o zakończeniu leczenia wywołuje jeszcze silniejsze zamieszanie w emocjach.
Czym jest koniec?
Przede wszystkim, nie do końca wiadomo, co to znaczy „zakończyć”. Czy jest to zakończenie związane z zaprzestaniem leczenia i decyzją o bezdzietności lub adopcji? Czy może jest to określenie swoich granicach i możliwości – również finansowych – związanych z leczeniem.

Bardzo często pod wpływem presji wewnętrznej, czasu, finansów oraz rad płynących od innych ludzi, osoby będące w trakcie leczenia niepłodności mają tendencję do działania i nie zastanawiania się, jakie skutki będzie miał dla nich kolejny krok w leczeniu. Można mieć wrażenie, że leczenie niepłodności jest jak jazda kolejką górska, z której nie można zejść, dopóki nie dojedzie się celu. Realność jednak jest taka, że osoby leczące się mają równe prawo do podjęcia decyzji o rozpoczęciu kuracji, jak i jej zakończenia.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Osoby zmagające się z niepłodnością często przeżywają konflikty zogniskowane wokół form oraz stopnia ingerencji medycznych. Często są to trudności związane z ich przekonaniami, które trzeba modyfikować wraz z kolejnymi etapami terapii. Niepłodność nie dyskryminuje, dotyka wszystkich, niezależnie od ich przekonań. Dlatego też osoby religijne, żywo uczestniczące w społecznościach swoich kościołów, również podejmują decyzję o zapłodnieniu pozaustrojowym, narażając się na ostracyzm.

Świadomość, że każda kolejna decyzja jest wyborem, może pomóc nabrać dystansu do sytuacji, określić priorytety i zregenerować siły. Jeśli nie ma powodów medycznych, przerwy w leczeniu mogą okazać się bardzo pomocne. Nawet jeśli wydłużą leczenie, mogą sprawić, że cały proces będzie bardziej znośny i mniej obciążający.
Finanse w niepłodności
 

Pieniądze są bardzo realnym elementem starań o dziecko. Nawet jeśli zasadnicza część zabiegów jest refundowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia, nadal pacjenci muszą samodzielnie sfinansować część procedur lub leków. Czasami są to koszty ogromne, które dość łatwo porównać z innymi wydatkami. „Za pieniądze, które wydaliśmy na leczenie, moglibyśmy kupić mieszkanie.” Takie są doświadczenie wielu pacjentów. Część korzysta z oszczędności, odbierając sobie tym samym szanse na inne, ważne wydatki. Inni sięgają po pożyczki, które spłacają długo po zakończeniu leczenia, również nieudanego. Trudno przecenić psychologiczne skutki tych decyzji.

Tego typu sytuacje wywołują również konflikty wewnątrz pary. Osoby będące w związku mogą mieć zupełnie inny stosunek do pieniędzy i inaczej czuć się w sytuacji zagrożenia trudnościami finansowymi. Może wreszcie pojawić się szczególnie dotkliwe poczucie krzywdy związane z myślą, że niepłodność nie tylko ograbia z naturalnego prawa do rodzicielstwa, ale również zmusza do niemożliwych wyborów.

Konieczność decydowania o tym, które zabiegi są w zasięgu możliwości finansowych oraz jak wiele podejść jest możliwych, może skutkować myślą, że przyszłe dziecko jest „wyceniane”.
Dlaczego tak trudno powiedzieć dość?

Najprostsza chyba odpowiedź jest taka, że nigdy nie wiadomo, czy kolejny zabieg, inna kombinacja leków, jeszcze jedno in vitro nie zakończą się ciążą. Pragnienie dziecka jest tak ogromne, że szuka się każdego sposobu na dotarcie do celu, nawet jeśli po drodze trafia się na nieuczciwych ludzi oraz nadwyręża swoje zdrowie lub związek. Celem jest również ucieczka przed najbardziej porażającą perspektywą – bezdzietnością z konieczności.

Zanim podejmie się decyzję, żeby ogłosić kapitulację, dobrze jest wiedzieć, dlaczego się to robi. Pomocne może być zasięgnięcie dodatkowej opinii, która potwierdzi słuszność decyzji.

Potem zostaje już tylko próba pogodzenia się z nowa rzeczywistością. Paradoksalnie, bez comiesięcznych zmagań, kolejnych zabiegów i porażek, wiele osób może poczuć swobodę, której od dawna nie mieli w życiu. Otwierają się wówczas nowe możliwości. Być może rzeczywiście będzie to życie bez dzieci, które jednak może okazać się całkiem ciekawe lub też otworzy się droga rodzicielstwa adopcyjnego. Żeby zacząć nowy etap, trzeba zamknąć stary.

 

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

„Uderz w samą siebie, ukarz się za niepłodność!” – jakże smutne rzeczy potrafimy robić same sobie

niepłodność psychologia

Gdy sprawy zaczynają być zbyt trudne, nie mamy już sił, brak nam nadziei oraz pomysłów na kolejne i kolejne rozwiązania… owszem, walka z niepłodnością może doprowadzić do takiego właśnie momentu. „To moja wina! Powinnam była temu wszystkiemu sprostać! Koniec, nic dobrego mi się już nie należy!’ – czy karanie siebie naprawdę jest w stanie uśmierzyć ból?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

„Kara” – brzmi groźnie, prawda? Po pierwsze dlatego, że mało kto lubi być karany. Po drugie, w wielu przypadkach ma sprawić ból, a przynajmniej zabrać choć odrobinę szczęścia. Tym trudniej pogodzić się z myślą, że karać możemy sami siebie. Zdrowe mechanizmy wydają się bowiem wskazywać na nieco inny kierunek – szacunku do siebie, miłości, opieki, zrozumienia własnego ciała, emocji, doświadczeń. Zdrowe mechanizmy dają też szansę na stawianie granic, gdy ktoś lub coś zaczyna je przekraczać. Dają przestrzeń na poszukiwanie tego, co pomoże nam o siebie zadbać. Dają siłę do działania – chyba każdy chciałby funkcjonować w ten właśnie sposób, a przynajmniej tego życzyłby swoim bliskim. Czy gdyby przyszła do ciebie przyjaciółka, która nie ma już sił i zmaga się z cierpieniem, powiedziałabyś jej: „To twoja wina, sama tego chciałaś!”? Pewnie nie. Więc teraz kluczowe pytanie – czy sama dla siebie jesteś przyjaciółką?

Ciosy, które ranią

Karanie siebie ma nieraz nie tylko wymiar wewnętrzny i nie zawsze są to „tylko” mówione we własnych myślach deprymujące zdania. Może to być także izolowanie się od ludzi, wprawianie się w poczucie bycia „inną”, niegodną kontaktu, nieciekawą, wybrakowaną, pustą. Karą może być wręcz samookaleczenie i innego rodzaju znęcanie się nad własnym ciałem, które przecież w końcu tak bardzo w niepłodności zawodzi…

Można odmawiać sobie za karę prawa do wsparcia i zrozumienia innych osób, bo ‘oni też mają swoje problemy’ i ‘nie powinno się ich dodatkowo obarczać’, można nie pozwalać sobie na odpoczynek i zadbanie o siebie zmuszając się do nadludzkiego wysiłku, jakim jest godzenia latami leczenia, pracy, wspierania swoich bliskich i pokazywania innym wizerunku osoby wyłącznie zadowolonej i szczęśliwej. Albo, jak jedna z moich pacjentek, przeżywać trudy leczenia jako karę za swoje dotychczasowe ‘niefrasobliwe’ życie, w którym z powodu braku odpowiedniego partnera nie było wcześniej miejsca na rodzicielstwo” – mówi psycholog Dorota Gawlikowska, która w klinice leczenia niepłodności InviMed na co dzień wspiera osoby zmagające się z niepłodnością.

Paradoksalnie, sprawiając sobie ból mamy nadzieję, że uda nam się go uniknąć. Uda się chociaż trochę obronić przez tym, co naprawdę powoduje nasze cierpienie. Warto jednak pamiętać, że samokaranie nie rozwiązuje istoty problemów. Jak najbardziej może dać nam poczucie sprawstwa, bo w końcu „coś” robimy. Szkoda tylko, że to „coś”, to ogromna destrukcyjna energia, którą moglibyśmy wykorzystać w imię dobra i miłości wobec siebie. Nieraz niestety wydaje się być ona zbyt silna, zbyt trudna do okiełznania, a skierowana przeciwko sobie uderza niczym huragan.

Zobacz także: Czekanie… pewnie znasz to aż za dobrze! Psycholog: „Troska o siebie to możliwość chociaż częściowego odzyskania poczucia kontroli”

Ile można wytrzymać?!

Z czym pozwala nam sobie radzić kara, czy wręcz agresja, jaką bijemy samych siebie? Może to być ogromny żal, przytłaczający smutek, rozrywająca złość i obezwładniający wstyd. Z jakimi jeszcze emocjami może się to wiązać?

Kobiety cierpiące z powodu niepłodności przeżywają ją dość często w atmosferze poczucia winy, a co za tym idzie, mają niestety potrzebę karania się za nieskuteczne próby zajścia w ciążę. Nasza kultura w ujęciu historycznym obarcza głównie kobietę odpowiedzialnością za brak dziecka. To ona ma ‘dać’ dziecko mężowi, zapewniając tym samym ciągłość rodzinie i wnuki przyszłym dziadkom. Niepłodność męska oraz wiedza o tym, że niepłodność jest zawsze problemem pary w świadomości społecznej nadal funkcjonuje rzadko. Jest to więc nadal sytuacja wstydliwa i stanowiąca tabu w wielu rodzinach, w których o wiele łatwiej jest zrzucić odpowiedzialność za brak dziecka na kobietę” – opisuje ekspertka. Zaznacza tym samym siłę oddziaływań, jakie ma na nas kultura, społeczeństwo, środowisko, w którym funkcjonujemy, często też rodzina, a nawet lekarze.

Świat vs. niepłodność

„Doświadczenie osób, które na skutek okoliczności, takich jak choroba, utracili lub nigdy nie nabyli zdolności do zostania biologicznymi rodzicami, pokazuje, jak wielowymiara i złożona jest niepłodność. Nie widzimy mężczyzny, który stracił fragment swojego zdrowia, nie widzimy kobiety, której coś nie zostało dane. Widzimy natomiast kogoś, kto nie ma dzieci, a przecież powinien” – pisaliśmy w naszym portalu o trudach zmagania się nie tylko z niepłodnością, ale i z wizją innych ludzi, których oceny nieraz są niezwykle krzywdzące. Co więcej, mogą one brutalnie wzmacniać poczucie, iż kara jest jedynym wyjściem. Musimy w końcu ponieść ODPOWIEDZIALNOŚĆ za bycie – według świata – niewystarczającą, czy też niewystarczającym. Owa odpowiedzialność staje się niemal kluczowa, co podkreśla także psycholog: „Świadomie używam w tutaj sformułowania ‘odpowiedzialność’ na zmianę z ‘poczuciem winy’, choć oczywiście nie są to synonimy. W tym przypadku jednak wzięcie na siebie przez kobietę  jednoosobowej odpowiedzialności za sytuację jest moim zdaniem również zniekształceniem rzeczywistości, prowadzącym do podobnych konsekwencji emocjonalnych, jak ma to miejsce w przypadku poczucia winy”.

Język, jakim o niepłodności mówią niektórzy lekarze i media, akcentując nadmiernie wpływ odkładania macierzyństwa i stylu życia na potencjalne problemy z płodnością, przy jednoczesnym pomijaniu ich przyczyn medycznych, także sprzyja braniu na siebie przez kobiety głównej odpowiedzialności za doświadczaną niepłodność. Jeśli pomimo przeprowadzenia profesjonalnej diagnostyki niepłodności nie daje się ustalić przyczyny trudności albo jeżeli mimo zastosowanych nowoczesnych metod terapii kobieta nadal nie zachodzi w ciążę, bardzo trudno jest jej uniknąć pułapki myślenia o sytuacji w kategoriach własnej odpowiedzialności. Zazwyczaj zaczyna się ona zastanawiać co jeszcze, oprócz jej fizjologii, mogło spowodować niepłodność lub przyczynić się do niepowodzenia.”

Dorota Gawlikowska, psycholog

Zobacz także: Dlaczego nie można mówić „Jesteście młodzi, macie jeszcze czas”? Niepłodność to nie jest problem zegarka!

Dookoła siebie

Znasz koncepcję błędnego koła? Każdemu z nas zdarza się w nie wpadać, gdy pojawiające się myśli, czy też działania, zaczynają nakręcać kolejne mało konstruktywne sytuacje. Tak samo może być z poszukiwaniem winy za niepłodność w samej sobie. Kobieta zaczyna gubić się w tym, co się tak naprawdę stało. „Może coś przeoczyła, zaniedbała? Może niedostatecznie dbała o siebie po transferze zarodka? Albo we wczesnej ciąży poszła do pracy zamiast zostać w domu i dlatego poroniła? A może to wszystko przez to, że kiedyś przyjmowała pigułki antykoncepcyjne? Powodów do odczuwania poczucia winy zawsze znajdzie się wiele. Jeżeli kobieta ma gotowość do wzięcia jej na siebie, ponieważ przywykła do obarczania samej siebie winą za wszelkie życiowe niepowodzenia, trudno jej będzie tego uniknąć” – mówi ekspertka.

Jest to aspekt, nad którym każdy z nas powinien się głęboko zastanowić. Jak to jest ze mną? Czy biorę na siebie zbyt wiele odpowiedzialności? Czy moje poczucie własnej wartości jest na tyle niskie, że mam tendencję do samokarania?

Owszem, niektórym z nas przychodzi to niestety łatwiej. Często są to schematy wyniesione jeszcze z dzieciństwa, ukształtowane przez lata i bardzo trudne do zmiany. Są niemal częścią naszej osobowości. Nieraz niektóre z podobnych schematów potrafią bardzo hamować rozwój i umniejszać poczucie satysfakcji z życia. Ciągle bowiem każą nam ze sobą walczyć i momentalnie uruchamiają się w trudnych, obciążających nas sytuacjach.

Bardzo ciekawą formą odszukania w sobie owych schematów i próbą ich zmiany może być terapia schematów, stworzona przez Jeffrey’a Young’a. Jednym z dysfunkcyjnych schematów jest tam właśnie m.in. „Nastawienie na karanie”. Osoby, w których życiu można odnaleźć taki motyw, mają przekonanie o konieczności rygorystycznego karania za błędy. Zarówno oni, jak i inni ludzie, powinni bezdyskusyjnie i z całą surowością odpowiadać za potknięcia. Niezwykle trudno jest im zauważyć jakiekolwiek okoliczności łagodzące, czy też dostrzec słabości, jakie mogą utrudniać codzienne zmagania. Ciężko jest im empatyzować ze światem i z sobą samym – kara zwycięża nad wybaczeniem. Kiedy więc okazuje się, że niepłodność przejmuje życie takiej osoby, włączający się schemat potrafi wzmocnić skłonność do destrukcyjnych myśli i działań. Walka w pojedynkę może okazać się wtedy zbyt trudna i warto poprosić o wsparcie kogoś z zewnątrz. Kogoś, kto pomoże nam zmierzyć się nie tylko z okolicznościami zewnętrznymi, ale i wewnętrznymi „demonami”.

Pomocna dłoń uchroni przed karą

„Bywa, że najprostsze metody nie skutkują. Nie mogą, ponieważ nie są na niczym wsparte. Wewnętrzny, uspokajający głos nie może zabrzmieć, ponieważ nigdy nie miał szansy się narodzić. Wtedy też trzeba szukać pomocy na zewnątrz. W terapii uczymy się, jak sobie ufać, szanować, wierzyć swoim uczuciom. Dla wielu osób sam fakt bycia uważnie słuchanym jest bezcennym i jednym z pierwszych w życiu tego typu doświadczeń. Interpretacja terapeuty nie zawsze musi być trafiona, ale to, że ktoś nas próbuje zrozumieć, jest ważne” – pisała w naszym portalu psychoterapeutka Katarzyna Mirecka.

Rozmowa z psychologiem może dać też siłę i motywację do dalszej walki z niepłodnością. Może pomóc nie tylko z bieżącymi trudnościami, ale też poprowadzić w kierunku, który wykluczy (a przynajmniej zniweluje) potrzebę uderzania w siebie. Oczywiście terapeuci to nie cudotwórcy, którzy magiczną różdżką zmienią lata naszych przekonań. Nie pokolorują za nas świata, a często wręcz wprowadzą do niego czarne barwy. Pomogą jednak zaopiekować się całą paletą owych barw – także tych ciemnych.

O wiele łatwiej więc wpłynąć na swoją motywację oraz poradzić sobie z trudnymi emocjami, jeśli pozwolimy sobie i innym o nas zadbać. Nie da się jednocześnie wymagać od swojego ciała optymalnej współpracy w procesie leczenia i odmawiać mu prawa do zaspokojenia ważnych potrzeb, eksploatować go nadmiernie czy zaniedbywać. Pamiętajmy, że ciało jest jedynym narzędziem, którym dysponujemy by zajść w ciążę i dlatego odnoszenie się do niego z wrogością nie pomaga w osiągnięciu celu. Dlatego warto proces leczenia przeżywać ze wsparciem psychologicznym, które umożliwi nam zobaczenie niepłodności w kontekście całego naszego życia i odkrycie, jak bardzo złożone są kwestie odpowiedzialności za przeżywaną przez nas dzisiaj sytuację. Jak wiele czynników wpłynęło na fakt, że jesteśmy dzisiaj w tym konkretnym miejscu, jak wiele osób i zdarzeń miało i ma nadal wpływ na historię i przebieg naszych starań” – podkreśla psycholog.

Zobacz także: Lęk – zżera od środka, zabiera radość życia. Oto 5 sposobów, które pomogą ci odzyskać kontrolę!

Nadzieja jest wewnątrz!

„Dzięki temu łatwiej nam będzie także odkryć, dlaczego chcemy karać siebie za niepowodzenia w leczeniu oraz jakie są źródła złości, czy poczucia winy, które nas do tego popychają. Będziemy mogli poradzić sobie wtedy z tymi emocjami oraz zadbać o siebie w sposób, który będzie najlepiej sprzyjał dalszym staraniom. To, co służy nam jako ludziom, co wspiera nas i nasze związki, najczęściej wpływa także pozytywnie na starania o dziecko. Człowiek jest całością i nie da się zadbać wybiórczo jedynie o jego płodność z pominięciem, czy lekceważeniem, innych obszarów jego funkcjonowania” – podsumowuje Dorota Gawlikowska.

Kiedy zatem kolejny raz usłyszysz w swojej głowie głosy mówiące: „Musisz. Powinnaś. Nie nadajesz się. To twoja wina. Wstyd” – złap głęboki oddech. Daj sobie przestrzeń na przeżycie bólu, który stoi za tymi głosami. Może okazać się, że wcale nie są one twoje. Może to głos płynący z mediów, a może słowa rodziców, które od małego słyszałaś w swoim domu? Wiedz, że wcale nie musisz się za nie karać. Niech przepłyną obok, bo jesteś zbyt ważna i silna by robić sobie krzywdę. Wątpisz? Przeczytaj zatem komentarz jednej z naszych czytelniczek: „Diagnoza niepłodności to dla kobiety cios rozwalający na łopatki. Czas mija, oswaja… ale jest blizna, która gdy sypnie się sól, staje się raną i boli. Osoby starające się o dziecko, zmagające się z niepłodnością, to wojownicy. Silni ludzie o wrażliwym sercu… Zrozumienie i wsparcie bardzo pomaga” – zrozum, weź wsparcie, ale nie szukaj kary, bowiem jak widzisz w przytoczonych tu słowach, wrażliwość i siła nie muszą się wykluczać. Obie te części są w tobie. I niezależnie od okoliczności, są piękne.

Lęk – zżera od środka, zabiera radość życia. Oto 5 sposobów, które pomogą ci odzyskać kontrolę!

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Niepłodność: kiedy psyche ma wpływ na soma. Poznaj doświadczenia ekspertów

Plakat: Kongres Psychiatrii Nieoczywistej: mężczyzna i kobieta wpisani w grafikę ilustrującą organy. Na górze adres wydarzenia: Polonia Palace, al. Jerozolimskie 45
mat. organizatora

Psyche i soma to równoważne sfery, które przenikając się wzajemnie, wpływają na proces leczenia wielu jednostek chorobowych i zaburzeń – także niepłodności. Z trudnymi tematami medycyny interdyscyplinarnej już w najbliższy weekend (25-26 maja br.) zmierzą się prelegenci i goście Kongresu Psychiatrii Nieoczywistej.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Tegoroczna edycja wydarzenia, które po raz pierwszy odbędzie się w Warszawie, zostanie poświęcona zaburzeniom psychicznym współistniejącym z chorobami somatycznymi.

Kongres Psychiatrii Nieoczywistej: o niepłodności w ujęciu holistycznym

Podczas Kongresu Psychiatrii Nieoczywistej wystąpią wybitni specjaliści z wielu dziedzin medycyny. Wśród prelegentów pojawią się psychiatrzy, kardiolodzy, urolodzy, ginekolodzy oraz przedstawiciele innych gałęzi nauk medycznych. Wspólnie poprowadzą oni sesje naukowe, podczas których podzielą się swoimi doświadczeniami i trudnościami w leczeniu chorych, u których zaburzenia psychiczne współistnieją z chorobami somatycznymi.

ZOBACZ TEŻ: Twój partner cierpi na depresję? To może istotnie wpłynąć na wasze starania!

W trakcie wydarzenia nie zabraknie miejsca na wykłady i warsztaty eksperckie, dyskusje interdyscyplinarne, prezentacje prawdziwych przypadków z gabinetów lekarskich oraz wspólne szukanie rozwiązań w konkretnych jednostkach klinicznych.

– Podejmiemy tematy związane z niepłodnością, ryzykiem sercowo-naczyniowym, bólem przewlekłym i bólem psychogennym, otyłością czy zespołem jelita wrażliwego, a także depresją, lękiem, bezsennością, chorobą dwubiegunową i schizofrenią. Dotkniemy także problemów pacjentów onkologicznych – wymienia prof. dr hab. Dominika Dudek, kierownik Kliniki Psychiatrii Dorosłych Katedry Psychiatrii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, patrona warsztatów organizowanych w ramach wydarzenia.

Interdyscyplinarne oblicze medycyny – szansa na skuteczną terapię

Kongres Psychiatrii Nieoczywistej skierowany jest przede wszystkim do studentów oraz lekarzy praktyków rożnych specjalizacji: psychiatrów, kardiologów, urologów, ginekologów, gastrologów, anestezjologów i innych specjalistów, których codzienna praca obejmuje zagadnienia związane ze sferą psychiczną swoich pacjentów.

Szczegółowe informacje dotyczące Kongresu Psychiatrii Nieoczywistej, w tym opłat rejestracyjnych i programu, można znaleźć pod adresem: kpn.edu.pl

Portal i magazyn „Chcemy Być Rodzicami” jest patronem medialnym wydarzenia.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Tajemnice podświadomości. Gdzie przyczyn niepłodności upatruje totalna biologia?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Jak się wspierać podczas starań o dziecko? Co radzi psycholog

Jak kobieta i mężczyzna radzi sobie z problemem niepłodności? W jaki sposób para może wspierać się podczas przedłużających latami starań o dziecko? Z Dorotą Gawlikowską, psycholog z kliniki leczenia niepłodności InviMed w Warszawie rozmawia Aneta Grinberg-Iwańska.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Czy strategie radzenia sobie z niepłodnością stosowane przez kobietę i mężczyznę są inne? Czy kobiety i mężczyźni inaczej reagują na problem niepłodności? 

Strategie stosowane w sytuacji niepłodności przez kobiety i mężczyzn zazwyczaj dość mocno się różnią. Mężczyźni w naszym społeczeństwie są zazwyczaj wychowywani do działania. Okazywanie uczuć oraz ich przeżywanie jest nadal często uważane za „niemęskie”, trudno się więc dziwić, że mężczyźni, którzy cierpią z powodu niepłodności tym bardziej nie chcą okazywać i mówić o emocjach. Tymczasem kobiety często właśnie bardzo potrzebują rozmawiać o tym co czują i wyrażać uczucia w bezpiecznym, akceptującym środowisku. Dlatego bardzo doskwiera im brak takich rozmów z partnerami. Dla mężczyzny zaś najważniejsze wydaje się ustalenie planu działania i kiedy to zostanie zrobione, rozmowy i analizowanie uczuć wydają się zbędne albo wręcz szkodliwe. Panowie wręcz boją się o swoje partnerki, jeśli te głęboko coś przeżywają i czasem wolą z nimi nie rozmawiać, niż bezradnie patrzeć na przejawy ich cierpienia i łzy.

Różnice w przeżywaniu niepłodności przez kobiety i mężczyzn na pewnym poziomie warunkuje także nasza fizjologia: to kobieta zachodzi w ciążę, zatem to ona po transferze zarodka czeka na zmiany w swoim ciele, które mogą świadczyć o rozwijającej się ciąży lub jej braku. Ona jest ze swoim ciałem w stałym kontakcie i przeżywa huśtawkę nastrojów, kiedy jednego dnia wydaje jej się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, a następnego ma wrażenie, że kolejny raz nie uda się osiągnąć wymarzonego celu. Ona przeżywa wykonywanie testu ciążowego albo czeka na kolejną, znienawidzoną miesiączkę. Mężczyznom łatwiej jest zachować dystans do sytuacji, nawet pomimo wielkiego pragnienia rodzicielstwa, ponieważ mają szansę choćby będąc poza domem odwrócić uwagę od tematu starań i potem, z nowymi siłami do niego powrócić.

Parom często brakuje tego rodzaju informacji, które uspokajają i pozwalają zachować dystans do ewentualnych różnic w przeżywaniu niepłodności. Partnerzy często obawiają się, że skoro nie przeżywają wszystkiego tak samo, oznacza to kryzys i zagrożenie dla związku. Odmienne przeżywanie podobnych sytuacji przez partnera lub partnerkę odbierają jako jego/jej mniejsze zaangażowanie w leczenie czy brak potrzeby rodzicielstwa. Dlatego podczas warsztatów, zwłaszcza tych dotyczących wzajemnego wspierania się niepłodności („Ona i on, czyli jak się wspierać w trakcie leczenia niepłodności”) zapraszam pacjentów do przyjrzenia się tym różnicom i staram się także zwrócić uwagę na popełniane błędy w interpretacji wzajemnych zachowań, które czasem prowadzą do szkodliwych nadinterpretacji i niewłaściwych wniosków, wpływających negatywnie na atmosferę w związku.

Emocje w niepłodności: Dlaczego ważne jest, by wspomóc parę w kryzysie w związku z nieudaną walką z niepłodnością?

Staram się unikać terminu „walka” w odniesieniu do niepłodności. Tam, gdzie jest walka, są z natury rzeczy przegrani i wygrani, a z naturą niespecjalnie da się wygrać. Tak naprawdę wszyscy podlegamy jej prawom. Nie widzę także pośród moich pacjentów osób, które przegrały, nawet jeśli nie udało im się zajść w ciążę. Widzę ludzi, którzy są niezwykle odważni i zdeterminowani, ale którym mimo to, że robią wszystko co możliwe nie zawsze udaje się osiągnąć to czego pragną, bo czasem po prostu jest to niemożliwe. 

Przede wszystkim warto pomagać parom dlatego, że niepłodność to zawsze problem pary, dwojga ludzi, a nie wyłącznie kobiety. Bez pary nie ma ciąży i rodziny. To ona jest bazą i fundamentem, na którym buduje się przyszłe rodzicielstwo – cel leczenia niepłodności. Poza tym dobre funkcjonowanie związku jest niezbędne także dla zapobiegania depresji, na którą po 2-3 latach bezskutecznego leczenia niepłodności zapada znacząca grupa kobiet. Wyniki badań wskazują na fakt, że to właśnie wsparcie otrzymywane od partnera różnicuje osoby, które chorują na depresję od tych, którym udaje się jej uniknąć. 

Kryzysy w związku osłabiają, wyczerpują nasze siły i sprawiają, że mamy ich mniej do zajmowania się zadaniami, jakie stawia przed nami życie. Tym bardziej więc w sytuacji, kiedy para zmaga się z trudnościami związanymi z leczeniem warto pomóc im radzić sobie z sytuacjami konfliktowymi, aby pomóc mężczyźnie i kobiecie skoncentrować się na tym, co w danej chwili najbardziej wymaga ich uwagi, czyli na drodze do wyjścia z niepłodności.

POLECAMY: Cytaty motywujące o niepłodności

Niepłodność wpływa na każdą sferę życia (emocjonalnego, seksualnego). W tym kontekście równie ważne jest dbanie o dobre relacje  w związku  podczas leczenia niepłodności. Co zdaniem psychologa znaczy dbać o dobre relacje? 

Dbanie o dobre relacje zaczyna się od dbania o siebie, o swoje emocje i zaspokojenie swoich potrzeb. Jeżeli nie troszczymy się o siebie, nie dajemy sobie prawa do przeżywania także trudnych uczuć czy  gorszych dni, mamy mniej siły na zajmowanie się relacjami i nierzadko to właśnie partner pada ofiarą naszych niekontrolowanych wybuchów złości czy żalu. Dlatego zawsze zachęcam pacjentów, aby w trosce o swój związek w pierwszej kolejności zatroszczyli się o siebie samych. 

Niezwykle ważne jest też dbanie o dobrą komunikację w związku. Może się nam wydawać, że potrafimy rozmawiać ze sobą i przekazywać to co czujemy, ale wbrew pozorom w sytuacji, kiedy przepełniają nas bolesne przeżycia i trudne, nierzadko sprzeczne uczucia, rozmowa z partnerem może okazać się bardzo trudna. Warto poznać zasady skutecznej, nieagresywnej komunikacji, aby dać sobie możliwość wyrażenia tego, co czujemy w sposób, który i nam, i partnerowi pozwoli czuć się dobrze. Równie trudne może okazać się słuchanie. Nie jest łatwo słuchać kogoś, kto jest zły i zbuntowany albo bezradny i rozżalony. Tu może przyjść z pomocą specjalista, który pomoże nam nauczyć się nowych form komunikacji, które w tej sytuacji najlepiej się sprawdzą. 

Aby dbać o dobre relacje warto także umieć radzić sobie z konfliktami i różnicami, na jakie możemy napotkać radząc sobie jako para z tak trudnym problemem, jakim jest niepłodność. Pary często obawiają się różnic w przeżywaniu tych samych sytuacji czy też różnic zdań, widząc w nich zagrożenie dla więzi i stabilności związku. Staram się pokazywać pacjentom, że wbrew pozorom różne przeżywanie tych samych zdarzeń jest naturalne i może stanowić kapitał, który daje parze o wiele więcej możliwości radzenia sobie  z trudnymi sytuacjami, niż mieliby indywidualnie. Brak zgodności stanowi także okazję do zatrzymania się w biegu i odpowiedzenia na ważne pytania, co sprawia, że decydujemy i postępujemy bardziej świadomie. Konflikt może być więc wbrew pozorom szansą na lepsze funkcjonowanie związku, o ile tylko umiemy się słuchać, zachowujemy wzajemny szacunek i dążymy do porozumienia.

Czytaj też: 3 największe emocjonalne wyzwania niepłodności

Autor: Dorota Gawlikowska, psycholog niepłodności

Więcej informacji na stronie: psycholognieplodnosci.com

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Korzystasz z telefonu w łóżku? Może ci to zaszkodzić bardziej, niż myślisz

zaburzenia rytmu okołodobowego
fot. Pixabay

Używanie telefonu w nocy sprawia, że nasz mózg dostaje fałszywe sygnały – donoszą naukowcy. Zaburzenia rytmu okołodobowego mogą prowadzić do bardzo poważnych konsekwencji zdrowotnych. Jakich?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ludzie, u których występują zaburzenia rytmu dobowego są bardziej narażeni na depresję i problemy psychiczne. Dotyczy to zwłaszcza tzw. nocnych marków, u których częściej występuje depresja, choroba afektywna dwubiegunowa i obniżenie nastroju.

Zobacz także: Sen dla dwóch kresek

Zaburzenia rytmu okołodobowego groźniejsze niż myślisz

Powyższe wnioski wysnuto na podstawie badania przeprowadzonego przez Uniwersytet w Glasgow. Wzięło w nim udział ponad 91 tys. ochotników z Wielkiej Brytanii w wieku od 37 do 73 lat. U badanych przez tydzień monitorowano poziomy aktywności.

– Zdrowy rytm dnia to aktywność za dnia i jej spadek nocą – tłumaczy Daniel Smith, profesor psychiatrii z Uniwersytetu w Glasgow.  – To ważne badanie wykazujące silne powiązania pomiędzy zakłóconym rytmem dobowym a zaburzeniami nastroju – dodaje ekspert.

Zobacz także: 12 nawyków, które pomogą ci zasnąć

Jak zmienić swoje nawyki?

Zgodnie z wynikami badań, osoby, które nie przestrzegały naturalnego cyklu dnia, częściej niż inni czuli się smutni, samotni. O wiele częściej cierpieli również na depresję i chorobę afektywną dwubiegunową.

W jaki sposób zmienić złe nawyki? – Jest wiele rzeczy, które możemy zrobić, zwłaszcza w zimie – zauważa profesor Smith.  – Dobrym pomysłem są poranne spacery i ekspozycja na słońce oraz poranne ćwiczenia – wylicza.

– Możesz również wyłączyć swoją komórkę około godz. 10 wieczorem, ponieważ światło telefonu daje sygnał twojemu mózgowi, że jest dzień. Czasami może być to trudne, zwłaszcza dla osób pracujących na zmiany – mówi psychiatra.

Zobacz także: Czy bezsenność w czasie ciąży to norma?

Praca zmianowa na cenzurowanym

Nie jest tajemnicą, że nasz wewnętrzny zegar jest uzależniony od kilku czynników, w tym od temperatury ciała i nawyków żywieniowych. Udowodniono, że długotrwałe nocne zmiany są związane ze zwiększonym ryzykiem zachorowania na raka, choroby serca i otyłością.

Naukowcy wciąż zastanawiają się jednak, czy to rozregulowany zegar biologiczny powoduje problemy psychiczne, czy raczej jest na odwrót.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.