Przejdź do treści

Kiedy inseminacja jest wskazana? A jakie czynniki decydują, że nie można jej wykonać u niepłodnych par?

Para podczas wizyty lekarskiej u ginekologa
fot. Fotolia

Co jest wskazaniem do skorzystania z zabiegu inseminacji? A jakie czynniki wykluczają przeprowadzenie tego zabiegu u par leczących niepłodność? Zobacz, co radzi ekspert.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Inseminacja domaciczna to metoda wspomaganego rozrodu polegająca na bezpośrednim umieszczeniu w jamie macicy nasienia, wcześniej odpowiednio przygotowanego w warunkach laboratoryjnych. W inseminacji może być wykorzystane nasienie partnera lub dawcy (inseminacja nasieniem dawcy).

Inseminacja – kiedy i jakie są wskazania do inseminacji?

Zdaniem ekspertów obecnie wskazania do inseminacji są dość mocno ograniczone. Związane są: z wiekiem pacjentki, przyczyną oraz czasem trwania niepłodności.

Do bezwzględnych wskazań należą: brak możliwości podjęcia naturalnego współżycia, zaburzenia ejakulacji (wytrysk nasienia) lub wady męskich narządów płciowych. Brak plemników w nasieniu jest wskazaniem do inseminacji z zastosowaniem nasienia dawcy z banku nasienia.

Oprócz tego istnieją wskazania względne, w których zastosowanie zabiegu inseminacji, zwłaszcza w połączeniu ze stymulacją cyklu kobiety, zwiększa skuteczność zapłodnienia – mówi lek. med. Robert Gizler, specjalista ginekolog – położnik z kliniki InviMed we Wrocławiu. Należą do nich: nieznacznie pogorszone parametry nasienia, czynnik immunologiczny – obecność przeciwciał przeciwplemnikowych w nasieniu lub w śluzie szyjkowym, endometrioza niskiego stopnia lub niepłodność o niewyjaśnionej przyczynie (niepłodność idiopatyczna).

Czytaj też: Domowa inseminacja – na czym polega

Inseminacja – kiedy nie jest wskazana u par leczących niepłodność i dlaczego?

Przeciwwskazaniem do inseminacji jest;

  • niedrożność obu jajowodów (czyli całkowita niemożność naturalnego zapłodnienia),
  • obecność stanów zapalnych narządu rodnego u kobiety (czynniki zapalne doprowadzają do obumierania zarówno plemników, jak i komórki jajowej),
  • mięśniaki, zwłaszcza zlokalizowane w jamie macicy,
  • polipy i zrosty śluzówki jamy macicy (zmiany anatomiczne uniemożliwiają prawidłowe zagnieżdżenie się zarodka),
  • skrajnie złe (poniżej 1 mln prawidłowych plemników w ml) parametry nasienia (im mniejsza liczba plemników jest podawana do macicy, tym mniejsza skuteczność samego zabiegu – przy podaniu poniżej 1 mln plemników spada poniżej 0,5%),
  • choroba nowotworowa u kobiety (jest to przeciwwskazanie ogólne do zachodzenia w ciążę).

Jak informuje na swojej stronie klinika InviMed skuteczność inseminacji waha się od 10% do 25% na cykl, w zależności od parametrów nasienia, wieku kobiety i liczby dojrzałych pęcherzyków po stymulacji.

Konsultacja: lek. med. Robert Gizler, specjalista ginekolog – położnik z kliniki InviMed we Wrocławiu

Polecamy:

Czy leżenie po inseminacji zwiększa szanse na zachodzenie w ciążę. Mamy najnowsze wyniki badań!

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

„Są łzy, ciągłe oczekiwanie, pogrzebane często nadzieje”. Niezwykle szczere i bolesne wyznanie o in vitro

Zdjęcie Moniki Majtczak, która opowiedziała swoją historię o in vitro
Fot.: arch. Moniki Majtczak

Zapłodnienie pozaustrojowe jest często jedyną szansą dla par, które marzą o biologicznym potomstwie. Droga, która wiedzie do upragnionego celu, jest jednak wyboista i pełna przeszkód – nie tylko ze względu na koszt zabiegu. Problemem są także silne i trudne emocje, które towarzyszą parze, gdy procedura ta zawodzi. O bardzo osobistych i bolesnych – wręcz fizycznie – doświadczeniach z in vitro opowiedziała podczas X Kongresu Kobiet Monika Majtczak.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Pani Monika i jej partner, pan Krzysztof, starają się o dziecko od wielu lat. Mają za sobą trzy podejścia do procedury in vitro. Niestety, mimo pokładanych w nich nadziei, żadna z prób nie zakończyła się sukcesem.

– Zacznę od tego, że słuchałam w radiu zapowiedzi naszego panelu [„Fakty i mity o in vitro” w ramach X Kongresu Kobiet – przyp. red.]. Jedna pani pomyliła się, mówiąc, że w konferencji będzie uczestniczyć kobieta, która jest mamą dziecka z in vitro. Zaraz też przeprosiła, mówiąc: ta kobieta nie jest mamą. Popłakałam się – mówiła wyraźnie poruszona pani Monika.  – To mi pokazało, jak – po półrocznej przerwie od pracy – wciąż bolesny jest to dla mnie temat. I pewnie dla innych kobiet, które pragną być w ciąży i być mamami, a im się to nie udało – podkreśliła Monika Majtczak.

Podczas sobotniego panelu dyskusyjnego p. Monika podkreśliła, że choć na temat procedury in vitro mówi się coraz więcej, wiele kobiet wciąż pozostaje ze swoim doświadczeniem sama. Nie sposób bowiem wyrazić tego, co przechodzą pary, które muszą wybrać tę długą i wyboistą drogę, by zyskać szansę dotarcia do upragnionego celu: rodzicielstwa.

– Od samego początku niepewność, strach i ból – te uczucia i odczucia towarzyszyły mi przy każdej procedurze – mówiła p. Monika.

Wielka niewiadoma. In vitro a podejście lekarzy

Pani Monika wskazuje na jeszcze jeden istotny problem związany z leczeniem niepłodności. To kwestia podejścia lekarzy do pacjentek i pacjentów, których bolesne doświadczenia wymagają wyczucia i empatii.

– Jest wiele spraw, o których należy mówić głośno i otwarcie. Chcę tutaj wyrazić – oprócz swojej wielkiej nadziei na sukces – swój wielki i głęboki żal do lekarzy z powodu ich podejścia do pacjentów. Bo karygodne i niedopuszczalne jest to, czego doświadczyłam na różnych etapach starań, we wszystkich procedurach.

W pamięci p. Moniki zapisała się już sama wizyta wstępna, która towarzyszyła pierwszej procedurze in vitro. Wykonano jej wówczas bardzo bolesny zabieg scratchingu (uraz w obrębie śluzówki).

– Nie byłam uprzedzona przez lekarza o tym zabiegu ani do niego przygotowana. Potem przyswojenie wiedzy, jak kolejno przyjmować leki po tym krótkim, a trudnym dla mnie doświadczeniu, było niemal nie do ogarnięcia. Dopiero w domu rozszyfrowywałam rozpiskę – w napięciu, czy na pewno wszystko dobrze rozumiem. Nie otrzymałam żadnej wiedzy, jak będzie wyglądała cała procedura. Nie wiem, czy można wyjść z założenia, że wszystko jest dostępne np. w internecie – podkreśliła Monika Majtczak.

PRZECZYTAJ TEŻ: Zagrożenia związane z in vitro. Fakty czy mity? Sprawdza embriolog

Deficyt empatii

Choć sposób przyjmowania kolejnych medykamentów był niełatwy, nikt – ani lekarz, ani pielęgniarka – nie udzielił pacjentce niezbędnych instrukcji, mimo że ulotki jasno mówiły o takiej konieczności. To zaś skutkowało dodatkowym stresem, który nie pozostał bez wpływu na kondycję psychiczną p. Moniki.

– Ze strachem pierwsze wkłucia w brzuch. Poczucie ciągłej niewiadomej, obawa, co mnie czeka i czy wszystko robię tak, jak powinnam. Przy tych wszystkich niewiadomych uruchamia się eskalacja nerwów, napięcia, złości przy drobnym bodźcu, przy którym wcześniej nie zareagowałabym wcale.

Jak przyznała p. Monika, takie podejście personelu sprawia, że pacjentka przestaje być traktowana podmiotowo. Czuje, że jest dla lekarza kolejnym zadaniem do odhaczenia.

–  Masz się stosować i nie zadawać pytań. O tym mówi pośpiech, a zadawane pytania są traktowane ze zdziwieniem i zniecierpliwieniem. Nie wiem, czy to kwestia przypadku, że tak obchodzili się ze mną panowie. Była jednak pani doktor prowadząca moją ostatnią procedurę, która wykazała się empatią, zrozumieniem i zaopiekowaniem. Jej podejście, dystans i jednocześnie bliskość, a przede wszystkim sposób widzenia mechanizmów sterujących płodnością były dla mnie czymś do tej pory niespotykanym. (…) Poza tą panią nie doświadczyłam ze strony lekarzy żadnej empatii ani choćby pytania, jak się czuję. Nie ma wsparcia psychologicznego, które – moim zdaniem – powinno być równoległe do całej procedury.

Najwyższa kumulacja

Monika Majtczak przyznała, że brak odpowiedniego podejścia i pośpiech to niejedyne zarzuty, jakie kieruje do lekarzy przeprowadzających jej dotychczasowe procedury in vitro. Podczas tej trudnej drogi spotkała się nawet z jawnie wrogim podejściem – gdy jeden z lekarzy zakwestionował zasadność zewnętrznej konsultacji lekarskiej i badania, które – jak się później okazało – powinno zostać zlecone pacjentce w pierwszej kolejności (!).

– Nie chcę i nie będę tu wymieniać nazwisk. Ale proszę sobie wyobrazić, jak może się czuć kobieta, gdy zgłasza się na pobranie komórek, czyli jeden z kluczowych elementów zabiegu, stojąc w piżamce półnaga, i słyszy, że nie ma jej na liście zaplanowanych zabiegów, nie ma jej dokumentów i pobrania komórek nie będzie. Nikt nie wpadł na to, że ja i mój partner możemy mieć różne nazwiska, a dokumenty mogą być spięte razem – opowiadała p. Monika.

Wymieniła też inne błędy, m.in. w nazwisku partnera na karcie informacyjnej po wykonanym transferze. Także w tej sytuacji p. Monika spotkała się z niedopuszczalną reakcją personelu, który winą za pomyłkę niesłusznie obarczył pacjentkę.

– Zastanawiałam się, czy takie błędy byłyby tu przeze mnie pominięte, gdyby procedura zakończyła się ciążą. Doszłam do wniosku, że wielkim błędem byłoby, gdyby nie były one wypowiedziane. Uważam, że należy mówić o tym i nie wolno nam się bać – mówiła przejęta Monika Majtczak.  – Walczmy o swoje prawa do traktowania nas po ludzku. Mamy uczucia, a w całym in vitro jest ich największa kumulacja – tak jak w lotto.

Za in vitro idzie też – jak cień – depresja, która grubym murem odgradza kobiety od otoczenia.

Są łzy, ciągłe oczekiwanie, pogrzebane często nadzieje. Są straty. Są kobiety, które straciły dziecko w wyniku poronienia, a nawet podczas porodu – gdy lekarz zamiast wykonać wskazane cesarskie cięcie, zmusił kobietę do naturalnego porodu. Potem taka kobieta boi się iść do kliniki po zamrożony zarodek, bo nie wie, czy lekarze będą do niej nastawieni pozytywnie, czy lepiej tu nie zaryzykować.

ZOBACZ TEŻ: „Ja wolę podziękować Bogu za ten wielki cud”. Postępowy ksiądz mówi o in vitro

In vitro powinno łączyć, nie dzielić. „To przecież nadzieja na cud”

Uczestniczka panelu dyskusyjnego podkreśliła jednak, że zwrócenie uwagi na błędy i niedociągnięcia związane z realizacją poszczególnych etapów procedury nie jest równoznaczne z krytyką samego in vitro.

– Całkowicie uważam, że in vitro jest potrzebne. Mam mnóstwo koleżanek, którym się udało, które zachodzą w ciążę w sposób naturalny po tym, gdy in vitro się nie powiodło. Ale to in vitro przyczyniło się do wejścia w procedurę leczenia i naprawiania pewnych mankamentów – zaznaczyła.

Podczas swojego wystąpienia Monika Majtczak skierowała także słowa do przedstawicieli rządu, który nie kryje swojej niechęci do procedury in vitro.

– Trwa wciąż wojna polityczna rządu, związanego z Kościołem, i opozycji. In vitro powinno być przecież ponad tymi podziałami. To przecież nadzieja na cud dla ludzi chorych. Niepłodność ma wiele przyczyn – wiele jeszcze niepoznanych. Rozejrzyjcie się, państwo, w zatłoczonym markecie: co piąta para walczy z niepłodnością. To aż niepojęte, że jest nas tak dużo i nie mamy odwagi mówić o tym głośno.

CZYTAJ TEŻ: Chcesz przywrócenia refundacji in vitro? Podpisz petycję obywatelską!

In vitro to lawina łez i ból. Ale najważniejszy jest cel

W czasie swojego wystąpienia p. Monika podkreśliła też wyraźnie, że procedura in vitro powinna być refundowana z budżetu państwa – jako wsparcie dla niepłodnych par, które pragną zostać rodzicami.

– In vitro to nie fanaberia, to nie sklep, w którym wybiera się kolor skóry dziecka, uśmiech czy kręcone włoski. In vitro to lawina łez i bólu – najczęściej w ukryciu, nawet przed najbliższymi. Procedura na sztucznym cyklu zakłada, że kobieta ma wyprodukować jak najwięcej komórek zdolnych do zapłodnienia. To jazda organizmu X procent ponad normę, która nie może przejść bez skutków ubocznych. To huśtawki nastrojów przez wysokie dawki hormonów, wypadające włosy, pryszcze, spuchnięte ciało przez zatrzymaną wodę w organizmie. To obolały, zasiniony od zastrzyków brzuch. Ulotki przy każdym leku z niekończącą się listą skutków ubocznych przerażają. Każda z nas odkłada tę lekturę na zawsze. Bo przecież najważniejszy jest cel: dziecko.

Leczenie za pomocą zapłodnienia pozaustrojowego to też „zakładana ciągle maska przed innymi rodzinami, gdzie są ciąże i są dzieci, a ich widok rozdziera serce, które pragnie tego samego” – opowiedziała szczerze p. Monika.

– Niepłodni poświęcają swoje życie dla innego życia: wyczekanego i na 100% zabezpieczonego w miłość, która jest ponad każde pieniądze – podkreśliła.

W grupie siła. I wsparcie

Uczestniczka panelu dyskusyjnego zwróciła także uwagę na samotność, której doświadczają kobiety zmagające się z niepłodnością. W obawie przed oceną społeczną i negatywnymi opiniami unikają one publicznych rozmów o in vitro. Wsparcie i zrozumienie łatwiej im znaleźć w świecie wirtualnym, np. na dedykowanych forach internetowych lub w  grupach.

– Proszę mi wierzyć, że kobiety boją się wyjść ze swojej skorupy przez napiętnowanie in vitro jako szeroko pojętego zła. Choć niewiele osób ma jakiekolwiek pojęcie, na czym polega ta procedura.

Internetowe dyskusje, w których uczestniczą osoby przechodzące przez procedurę in vitro, są zawsze tajne – to gwarantuje dyskrecję, poczucie bezpieczeństwa, ale też wspólnoty, o którą tak trudno w świecie zewnętrznym.

– To wspaniałe, jeśli finał tego cierpienia jest w postaci dziecka. Ale jeśli nie? – pytała retorycznie p. Monika.

Wyczekane słowo: „Mamo”

W tych niezwykle trudnych chwilach nie do przecenienia jest wsparcie partnera, który pomaga uporać się z bólem, ale również pozostawia przestrzeń do samodzielnego przeżywania emocji. Pani Monika ma szczęście mieć u swojego boku taką właśnie osobę.

– To, ile ten kochany, niestrudzony i cierpliwy człowiek dał mi ciepła w ostatnim czasie, szczególnie przy ostatniej próbie, jest nie do opisania – podkreśliła wyraźnie wzruszona p. Monika.

Na koniec swojego wystąpienia p. Monika zaapelowała do publiczności, by wykazała się empatią w stosunku do każdej poznanej kobiety, która przechodzi przez procedurę in vitro.

– Pomyślcie, jak wiele trudu znosi, by mieć nadzieję, że w końcu będzie miała możliwość usłyszeć słowo: „Mamo”.

Całe poruszające wystąpienie p. Moniki Majtczak podczas panelu „In vitro: fakty i mity”, który odbył się podczas X Kongresu Kobiet w Łodzi, można obejrzeć poniżej:

POLECAMY TEŻ: Na panelu o in vitro na Kongresie Kobiet nie obyło się bez łez wzruszenia

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Milion euro na badania nad płodnością. Innowacyjne projekty czekają na realizację

In vitro ICSi - zbliżenie /Ilustracja do tekstu: Granty na badania nad płodnością

Firma Gedeon Richter ogłosiła sześciu zwycięzców w tegorocznej edycji programu FORWARD, który oferuje wsparcie innowacyjnych badań nad płodnością i rozrodczością. Nagrodzeni otrzymają granty w łącznej wysokości 1 mln euro.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Komitet Naukowy inicjatywy FORWARD, w którego skład wchodzą eksperci PregLem i Gedeon Richter mający wieloletnie doświadczenie w dziedzinie technik wspomaganego rozrodu, endokrynologii reprodukcyjnej, embriologii, zarządzania badaniami klinicznymi i kwestiami regulacyjnymi, dokonał przeglądu wszystkich otrzymanych zgłoszeń. W tym roku nadesłano ich aż 65, a ich autorzy pochodzą z 16 krajów europejskich.

Jak zapewnili przedstawiciele Komitetu, zgłoszenia cechowały się bardzo wysokim poziomem akademickim. Rozpiętość tematów, którymi zajęli się naukowcy, była bardzo szeroka: od zdolności gamet do przeżycia, przez receptywność endometrium, po przewidywanie wyników leczenia z wykorzystaniem algorytmów uczenia maszynowego w celu poprawy obowiązujących protokołów leczenia niepłodności.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Miasto sfinansuje badania w kierunku niepłodności. Ruszyła rejestracja!

FORWARD 2018. Granty na badania nad płodnością dla sześciu osób

Ostateczna lista osób, którym przyznano granty, prezentuje się następująco:

  • dr Maria Elisa Varela Sanz i dr Juan Garcia-Velasco z Hiszpanii – badania nad zastosowaniem steroidów płciowych w celu reaktywacji telomerazy w komórkach ziarnistych u kobiet z zaburzoną rezerwą jajników – w celu poprawy wyników procedury in vitro,
  • Samir Hamamah z Francji – badania nad zastosowaniem krążącego miRNA jako nieinwazyjnego parametru prognostycznego żywotności zarodków i potencjału implantacji,
  • dr Christophe Blockeel z Belgii – badania nad stymulacją jajników rekombinowanym ludzkim FSH (Bemfola®) w późnej fazie pęcherzykowej,
  • dr Veronika Grzegorczyk-Martin z Francji – badania nad narzędziem wykorzystującym uczenie maszynowe do prognozowania wyników technik wspomaganej prokreacji (in vitro, ICSI) i transferu zarodków,
  • Anja Pinborg z Danii – badania nad endometrium w modyfikowanych naturalnych zamrożonych i rozmrożonych transferach zarodków,
  • Ermanno Greco z Włoch – za badania nad blastocystami euploidalnymi u kobiet po in vitro i ICSI.

Jak argumentuje komisja, decyzję podjęto, biorąc pod uwagę wykonalność propozycji, innowacyjność i wkład w daną dziedzinę nauki. Ważna była również zgodność proponowanych projektów z zaangażowaniem spółki Gedeon Richter na rzecz wykorzystywania wyników badań w praktyce i poprawie leczenia niepłodności u pacjentów, którzy pragną zostać rodzicami.

– Inicjatywa FORWARD jest świadectwem ciągłego zaangażowania spółki Gedeon Richter na rzecz wspierania innowacyjnych badań nad płodnością na całym świecie – podkreśla Pablo Arriagada, wiceprezes PregLem ds. medycznych. – W ciągu kolejnych 5 lat te międzynarodowe zespoły klinicystów i naukowców otrzymają w sumie milion euro na prowadzenie swoich innowacyjnych badań. Ich obiecujące i nowoczesne projekty mogą zaowocować trwałymi korzyściami dla pacjentów pragnących zostać rodzicami. Niecierpliwie czekamy na możliwość finansowania tych wizjonerskich badań i wspierania ich sukcesu.

Więcej informacji na temat zwycięzców grantów FORWARD i ich pracy znajduje się na stronie internetowej www.forwardgrant.com.

POLECAMY TAKŻE: Innowacyjne leczenie endometriozy: na czym polega?

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Innowacyjne leczenie endometriozy: na czym polega?

uśmiechnięta lekarka kładzie dłoń na ręku pacjentki; w tle wynik badania macicy /Ilustracja do tekstu: Innowacyjne leczenie endometriozy
Fot. fotolia

W starożytnym Egipcie uważano, że macica jest żywym zwierzęciem, które wędruje po ciele i atakując poszczególne organy, powoduje dotkliwe dolegliwości. XX wiek zmienił życie kobiet chorych na endometriozę, wprowadzono bowiem wówczas leczenie przeciwbólowe i hormonalne. Mimo to terapia endometriozy nadal nie jest łatwa.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Stopień zaawansowania leczenia operacyjnego porównuje się do leczenia onkologicznego, a niejednokrotnie je przewyższa. Szpitale często wyposażone są jeszcze w podstawowe narzędzia, zdarza się, że podczas operacji brakuje obecności chirurga i/lub urologa.

Po pierwsze: diagnostyka

Skuteczne leczenie poprzedza odpowiednia diagnostyka. Kobiety cierpiące na endometriozę czekają na postawienie diagnozy średnio 10 lat. Dlaczego tak długo? Ponieważ jedynym pewnym sposobem jest wykonanie laparoskopii, która jest inwazyjna, pozostawia blizny, wymaga narkozy. Dlatego też jest często odkładana w czasie zarówno przez młode kobiety, jak i lekarzy. Wprowadzenie laparoskopii przezpochwowej bardzo zmieniło jakość diagnostyki endometriozy. Laparoskopia przezpochwowa nie tylko jest mniej inwazyjna, ale umożliwia także pełną diagnostykę kobiet z niepłodnością i poronieniami nawracającymi, które tak często towarzyszą kobietom cierpiącym na endometriozę.

Badanie rozpoczyna się od histeroskopii, czyli oglądania macicy od środka kamerką o średnicy 2,9 mm. Jeśli obecne są jakieś zmiany, takie jak polipy, zrosty, mięśniaki, możne je jednocześnie usunąć.

Po histeroskopii wykonywana jest laparoskopia, czyli oglądanie brzucha i miednicy od środka. Odbywa się to nie przez powłoki brzucha, tylko przez pochwę, a dokładniej przez tylne sklepienie pochwy, które tylko kilkumilimetrową warstwą dzieli pochwę od jamy brzucha. Brzuch ogląda się pod dużym powiększeniem w środowisku wodnym. Duże powiększenie umożliwia dostrzeżenie najmniejszych zmian. Środowisko wodne z kolei zmniejsza bóle pooperacyjne oraz ryzyko zrostów

Przy minimalnej inwazyjności metoda ta nie pozostaje jedynie narzędziem diagnostycznym. Laparoskop posiada kanał roboczy, przez który można wprowadzić włókno laseru i precyzyjnie odparować ogniska endometrialne do II stadium endometriozy.

PRZECZYTAJ TEŻ: Naukowcy są pewni: czerwone mięso zwiększa ryzyko zachorowania na endometriozę

Na kłopoty: plazma

Jeżeli chodzi o leczenie operacyjne, krokiem milowym w leczeniu endometriozy okazało się wprowadzenie chirurgii plazmowej. Plazma to gaz zawierający naładowane jony i elektrony. Ma on bardzo dużą energię, ale niewielką głębokość rażenia (0,1 mm). Takie właściwości okazały się doskonałe w leczeniu endometriozy. Dlaczego? Badania dotyczące często stosowanej koagulacji pokazują, że w skoagulowanej, a następnie wyciętej tkance endometrialnej znajdowały się nienaruszone gruczoły endometrialne. Takie gruczoły mogą spowodować szybki odrost endometriozy po operacji. Koagulacja ma mniejszą moc od plazmy, a większą głębokość rażenia.

Jak to wygląda w praktyce? Nóż plazmowy umożliwia skuteczną waporyzację ognisk, nie uszkadzając tkanek leżących pod spodem oraz w najbliższym sąsiedztwie. Znajduje zastosowanie szczególnie przy zmianach na pęcherzu moczowym, moczowodach, macicy czy jajnikach, zwiększając szansę na zachowanie rezerwy jajnikowej. Zmiany rozsiane po miednicy do tej pory pozostawiano albo częściowo koagulowano. Leczenie takich zmian plazmą zwiększa skuteczność, zmniejsza utratę krwi, minimalizuje ryzyko uszkodzenia narządów oraz powstawania zrostów pooperacyjnych.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dr Jan Olek odpowiada czytelniczkom, jak leczyć endometriozę. „Czasem można oszukać przeznaczenie”

Leczenie endometriozy. Rada na zrosty

Zrosty są prawdziwą zmorą w leczeniu endometriozy. Nie dość, że sama endometrioza generuje je poprzez comiesięczne krwawienia i tworzenie ran, to jeszcze potęguje je każda ingerencja chirurgiczna. Prowadzi to do postępującego zarastania miednicy, dolegliwości bólowych (niejednokrotnie przewlekłych) oraz zwiększonego ryzyka każdej kolejnej operacji.

Czy można temu zapobiec? Do niedawna możliwości były ograniczone. Na rynku dostępne są wchłanialne żele i proszki, które warto stosować przy endometriozie w I-III stadium. Ich skuteczność w przypadku bardziej zaawansowanego schorzenia jest niestety ograniczona. W takich przypadkach obiecującym rozwiązaniem może się okazać zastosowanie specjalnych membran z goretexu. Zabezpieczenie rany pooperacyjnej poprzez wyłożenie macicy, jajników i jelita membranami daje szanse na niemalże bezzrostowe rekonstrukcyjne leczenie operacyjne endometriozy.

Ograniczeniem tej metody jest jeszcze cena i konieczność zdjęcia membran kilka tygodni po operacji. Koszty te jednak relatywizują koszty oraz ryzyko ewentualnych kolejnych operacji w przypadku wznowy przy nasilonych zrostach pooperacyjnych.

Leczenie endometriozy stale ewoluuje. Myślę, że znajdujący coraz większe uznanie koncept holistycznej opieki, obejmujący multidyscyplinarne leczenie operacyjne w połączeniu z leczeniem żywieniowym i hormonalnym, pozwoli kobietom dotkniętym endometriozą na zachowanie płodności i życie bez bólu.

POLECAMY TAKŻE: Z endometriozą w gabinecie. Prawdziwe historie pacjentek

Dr Jan Olek endometrioza

Ekspert

Dr Jan Olek

Zastępca ordyna­tora w Szpi­talu św. Józefa w Dort­mun­dzie. Założyciel Centrum Endometriozy w Dortmundzie oraz współzałożyciel Kliniki Miracolo.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Startuje X Kongres Kobiet! A na nim dyskusje m.in. o zdrowiu reprodukcyjnym, in vitro i poronieniu

Plakat X Kongresu Kobiet; na nim: grafika z tłumem kobiet i hasło: Wszystkich praw! Całego życia! /Ilustracja do tekstu: Startuje X Kongres Kobiet! A na nim dyskusje o zdrowiu, in vitro i poronieniu
mat. prasowe

Liczne centra tematyczne, sesje plenarne, debata samorządowa, a także warsztaty i atrakcje artystyczne – to tylko część bogatego programu X Kongresu Kobiet, który odbędzie się w najbliższy weekend (16-17 czerwca 2018 r.) w Łodzi. Tegoroczna edycja wydarzenia będzie szczególna – pokrywa się bowiem z setną rocznicą uzyskania praw wyborczych kobiet w Polsce.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kongres Kobiet to coroczne, ogólnokrajowe wydarzenie, które uwzględnia szereg paneli dyskusyjnych, warsztatów i debat. Celem tych spotkań jest podnoszenie świadomości społecznej, wymiana informacji o aktywności i problemach kobiet w Polsce, wzajemna pomoc, budowanie więzi, formułowanie postulatów oraz stwarzanie mechanizmów służących ich realizacji.

CZYTAJ TEŻ: Jak media „zwodzą” kobiety szansami na płodność. Też tak czujesz?

Kongres Kobiet: spotkania i dyskusje ponad podziałami

Każdego roku na Kongres Kobiet przyjeżdża prawie 10 tys. kobiet z całej Polski. Uczestniczą w nim m.in. przedstawicielki świata biznesu, polityki, mediów, nauki, sztuki, związków zawodowych i związków pracodawców oraz osoby indywidualne i organizacje pozarządowe.

W tym roku wśród gościń pojawią się m.in. prof. Magdalena Środa, prof. Małgorzata Fuszara, prof. Monika Płatek, a także Agnieszka Holland, Joanna Szczepkowska, Dorota Stalińska, Olga Tokarczuk, Sylwia Chutnik, Danuta Huebner i Joanna Scheuring-Wielgus.

Chcemy całego życia – w tym prawa do in vitro

Tegoroczna edycja Kongresu Kobiet, który przebiega pod hasłem: „Wszystkich praw! Całego życia”,  uwzględni kilkanaście centrów tematycznych, w których podniesione zostaną m.in. kwestie dotyczące zdrowia, również reprodukcyjnego (w tym dostępu do in vitro), edukacji, przedsiębiorczości, programu „500+”, kultury, polityki międzynarodowej i niepełnosprawności.

Nie zabraknie miejsca na rozmowy o wydarzeniach dotyczących praw i godności współczesnych kobiet (takich jak czarny protest, nowe ruchy kobiece, walka o prawa do uczestnictwa w życiu publicznym i prawa reprodukcyjne). Dodatkowo uczestniczki kongresu będą miały niecodzienną okazję, by obejrzeć na żywo odcinek kultowej już produkcji „Przy kawie o sprawie”.

„Będziemy debatować, rozmawiać, wymieniać doświadczeniami i… się wzmacniać. Bo kongresowe dni to niesamowita moc i energia” – czytamy na stronie wydarzenia.

Wierzymy, że ta moc i energia udzielą się również nam i naszym Czytelniczkom – jako redakcja portalu i magazynu „Chcemy Być Rodzicami” pojawimy się bowiem na panelu poświęconym prawu do odpowiedzialnego rodzicielstwa. Dla prowadzących dyskusję poświęconą faktom i mitom o in vitro szykujemy pewną niespodziankę. Śledźcie naszą relację z tego wyjątkowego wydarzenia, aby dowiedzieć się więcej!

Więcej informacji na temat X ogólnopolskiego Kongresu Kobiet, w tym pełny program, można znaleźć na stronie www.kongreskobiet.pl.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Prawniczka: dyskusja o in vitro opiera się na rozbudzaniu strachu

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.