Przejdź do treści

Katowice: Przebadają płodność mieszkanek Śląska

W woj. śląskim rusza kampania profilaktyczno-edukacyjna „Zdrowa Mama!”, której celem jest zachęcenie kobiet do wykonywania rutynowych badań oceny płodności. W ramach akcji realizowanej przez Fundację Gyncentrum w Katowicach, panie będą miały okazję poddać się bezpłatnym badaniom poziomu hormonów: AMH, FSH, LH i estradiolu. To pierwszy tego typu projekt profilaktyczny w regionie.

Diagnozuj swoją płodność

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Szacuje się, że problem niepłodności w Polsce dotyka już 20 proc. par starających się o dziecko. W Katowicach rusza właśnie pierwsza w regionie akcja profilaktyczna, która ma pomóc kobietom w diagnostyce płodności.

W ramach kampanii „Zdrowa Mama!” każda z pań będzie mogła bezpłatnie się przebadać i sprawdzić, jakie ma szanse na naturalne poczęcie dziecka. Zgłaszając się na badania będzie można wykonać nieodpłatnie oznaczenie stężenia hormonów AMH, FSH, LH i estradiolu.

– Są to proste badania polegające na pobraniu i analizie krwi, które pozwalają na zdiagnozowanie przyczyn, które mogą leżeć u podstaw problemu z zajściem w ciążę. Kobiety objęte kampanią, oprócz analizy poziomu hormonów, będą mogły także skonsultować wyniki ze specjalistami zajmującymi się leczeniem niepłodności – mówi dr n. med. Dariusz Mercik ginekolog z Fundacji Gyncentrum.

Dla młodych kobiet

Akcja kierowana jest do kobiet w wieku 25-40 lat, które od pewnego czasu bezskutecznie próbują zajść w pierwszą ciążę, mają problemy z poczęciem kolejnego dziecka lub chcą potraktować to badanie profilaktycznie, poznając lepiej swoje ciało i możliwości.

Oprócz bezpłatnych badań, panie będą mogły skorzystać z darmowych indywidualnych konsultacji ginekologicznych uzyskanych wyników. Specjaliści dokładnie je przeanalizują, a w razie ewentualnych nieprawidłowości doradzą, w jaki sposób można ten problem rozwiązać – zapowiada organizator akcji.

Jak się zgłosić?

Żeby poddać się bezpłatnym badaniom, należy umówić się telefonicznie na wizytę w Klinice Leczenia Niepłodności i Diagnostyki Prenatalnej Gyncentrum w Katowicach dzwoniąc pod nr tel. 32 359 09 32 lub 32 359 09 33.

Specjaliści sugerują, żeby kobiety zainteresowane badaniami zgłaszały się najlepiej w 2 lub 3 dniu swojego cyklu. Jest to dogodny moment w którym należy wykonywać badania poziomu hormonów LH, FSH i estradiolu. Na badania można zgłaszać się do 31 października. Liczba miejsc jest jednak ograniczona i decyduje kolejność zapisów.

 

Więcej: www.zdrowa-mama.com.pl

Patronem medialnym kampanii jest magazyn Chcemy Być Rodzicami – obecnie w salonikach prasowych 5 numer                      

 

***

 

O kampanii „Zdrowa Mama!”

Społeczno-edukacyjna kampania „Zdrowa Mama!” to pierwszy tego typu projekt na Śląsku promujący profilaktykę płodności, dająca kobietom szansę na poznanie możliwości zostania mamą. Projekt realizowany przez Fundację Gyncentrum w Katowicach szczególną opieką otacza kobiety, które od pewnego czasu bezskutecznie próbują zajść w ciążę i nie mają zdiagnozowanej przyczyny. Partnerami akcji są: Klinika Gyncentrum oraz Śląskie Laboratoria Analityczne.

 

Fundacja Gyncentrum powstała z myślą o szerzeniu wiedzy na temat leczenia niepłodności, prowadzeniu badań naukowych, organizacji kursów i bezpośredniej pomocy osobom, które z przyczyn zdrowotnych mają problemy z poczęciem dziecka. Działalność Fundacji skupia się przede wszystkim na edukacji, budowaniu świadomości oraz wsparciu merytorycznym i finansowym pacjentów zmagających się z niepłodnością. Szczególnie zwracamy się w kierunku osób przed i po leczeniu onkologicznym, którzy pomimo wyczerpującej radio czy chemioterapii chcą zachować płodność i móc starać się o biologiczne potomstwo. www.fundacjagyncentrum.pl

materiały prasowe

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

„Bałem się, że skrzywdzę córeczkę”. Ojciec wcześniaka opowiada wzruszającą historię

Opieka nad wcześniakiem z perspektywy ojca
fot. Pixabay

Przedwczesne narodziny dziecka to ogromne wyzwanie dla rodziców. Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak wygląda opieka nad wcześniakiem z perspektywy ojca? Zobacz opowieść tego mężczyzny.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Średnio jedna na dziesięć ciąż w Stanach Zjednoczonych kończy się przedwczesnym porodem. O wcześniactwie mówimy w sytuacji, gdy dziecko przychodzi na świat pomiędzy 22. a 37. tygodniem ciąży. Takie dzieci narażone są na problemy z oddychaniem i karmieniem, są również bardziej podatne na różnego rodzaju zakażenia.

Zobacz także: Wcześniak w domu – jak się o niego zatroszczyć? Sprawdź, co radzi położna

Ciężkie chwile dla mamy i taty

Opieka nad wcześniakiem jest dużym wyzwaniem, który generuje u rodziców stres i frustrację. I choć powszechnie uważa się, że to matki są najbardziej narażone na stres związany z pielęgnowaniem dziecka, również ojcowie przeżywają ciężkie chwile.

Zgodnie z badaniami opublikowanymi z 2017 roku przez Northwestern University Feinberg School of Medicine, ojcowie wcześniaków są bardziej zestresowani niż matki takich dzieci.

Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, w której niemowlęta opuszczają szpital i wraz z rodzicami udają się do domów. Może to wynikać z niepokoju związanego z bezradnością i chorobą dziecka.

Tych wszystkich emocji doświadczył Steve Michener. Mężczyzna postanowili podzielić się ze światem swoją historią i opowiedział, z jakimi problemami przyszło mu się zmierzyć jako ojcu wcześniaka.

Zobacz także: Wcześniak mniejszy od iPada. Poznaj niesamowitą historię walecznej dziewczynki

Opieka nad wcześniakiem z perspektywy ojca

Ciąża Carissy- żony Steve’a, przebiegała książkowo. Wszystko zmieniło się w 23. tygodniu ciąży. Podczas wizyty lekarskiej okazało się, że kobieta miała za mało płynu owodniowego. Po tygodniu sytuacja jeszcze bardziej się pogorszyła i wywołanie porodu okazało się koniecznością.

– Zapytałem lekarza, kiedy mniej więcej miałoby to nastąpić. Odpowiedział mi: „będziemy gotowi za trzydzieści minut” – wspomina Steve. – W tym czasie paliłem, więc jedyne co mogłem zrobić, by ukoić nerwy, to wyjść na zewnątrz i wypalić kilka papierosów – dodaje.

W lipcu 2011 roku, w 24. tygodniu ciąży Carissa urodziła córeczkę o imieniu Claire. Dziewczynka przyszła na świat za pomocą cesarskiego cięcia. Steve przyznaje, że był przerażony, kiedy po raz pierwszy zobaczył dziecko.

– Kiedy urodziła się moja najstarsza córka z pierwszego małżeństwa, ważyła ok. 4 kg. To był szok, nigdy nie widziałem tak małego dziecka – wyznaje ojciec wcześniaka.

Przed narodzinami lekarze ostrzegli rodziców, że płuca dziecka mogą się nie rozwinąć i istnieje ryzyko, że powieki malucha będą zrośnięte.  – Powiedzieli też, że najprawdopodobniej nie zapłacze – mówi Steve. Tuż po porodzie dziecko wydało jednak ciszy okrzyk- dla Steve’a był to znak, że wszystko potoczy się dobrze.

Ojciec bał się jednak dotknąć maluszka. Jak wspomina, skóra córki była niemal przezroczysta i przez maleńką klatkę piersiową mógł dostrzec jej bijące serce.

Zobacz także: Najmłodszy wcześniak świata – padł nowy rekord

„Bałem się, że skrzywdzę córeczkę”

Po pewnym czasie lekarze zalecili rodzicom tzw. kangurowanie. Jest to metoda wczesnej opieki nad noworodkiem, zapewniająca bezpośredni kontakt ciała dziecka z ciałem matki lub ojca.

Noworodek utrzymywany jest w pozycji pionowej lub półpionowej na klatce piersiowej rodzica w okolicy piersi, pod ubraniem mamy lub taty. Metoda ta pomaga w utrzymaniu ciepłoty ciała dziecka, utrzymaniu regularnego oddechu i bicia serca oraz wyzwala głęboki sen.

– Moja żona bardzo się tym przejmowała, a ja bałem się, że skrzywdzę córeczkę. Martwiłem się też, że może się przez to rozchorować – wyjaśnia Steve. – Długo to odkładałem, jednak lekarze przekonali mnie, że to nie tylko najlepszy czas na nawiązanie więzi z dzieckiem, ale też sposób na przyspieszenie jego rozwoju fizycznego – dodaje.

Jak ujawnia, pierwsze kangurowanie trwało zaledwie dwie minuty, potem dziecko wróciło do inkubatora.
– Im dłużej to robiliśmy, tym pewniej się czuliśmy – przyznaje.

Kolejnym problemem w opiece nad wcześniakiem było to, że Carissa i Steve nie byli przygotowani na przyjście na świat wcześniaka, nie wiedzieli więc, jakie pytania mają zadawać lekarzom.

– Nie wiedzieliśmy,  co pytać, dopóki nie zostaliśmy postawieni w konkretnej sytuacji – mówi Steve. Z czasem rodzice nauczyli się obserwować swoje dziecko i wiedzieli, kiedy dzieje się coś złego.

Zobacz także: Śmiertelność wcześniaków kontra jakość opieki szpitalnej. Zobacz, co mówią badania!

„Miejcie wiarę w lekarzy”

Po dwóch miesiącach od narodzin Calire, kilku transfuzjach krwi i niekończących się obawach, Steve i Carissa mogli w końcu zabrać swoją córeczkę do domu. Nie oznaczało to jednak końca problemów rodziców.

– Musieliśmy znaleźć opiekunkę, która będzie potrafiła się zajmować wcześniakiem – wyjaśnia Steve. – Na szczęście na naszej drodze pojawiła się fantastyczna kobieta, która potrafiła spełnić wszystkie potrzeby Claire – dodaje.

Dziś dziewczynka ma siedem lat, rozwija się prawidłowo i niedawno sama nauczyła się jeździć na rowerze. Po kilku latach Steve ma dla rodziców wcześniaków jedną radę. – Miejcie wiarę w lekarzy i współczesną technologię – przekonuje. – Jeżeli Claire urodziłaby się 50 lat wcześniej, prawdopodobnie nie świętowałaby swoich siódmych urodzin. Lekarze naprawdę wiedzą, co robić – dodaje.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Gwiazda The Corrs zaśpiewała dla zarodków z in vitro. „To dla mnie zaszczyt”

Sharon Corr śpiewa i gra na skrzypcach w Instituto Marques /Ilustracja do tekstu: Sharon Corr zaśpiewała dla zarodków z in vitro w Instituto Marques
Źródło: YouTube

Gromkie brawa, okrzyki, nucenie największych przebojów – tak wygląda większość występów współzałożycielki irlandzkiej grupy The Corrs. Ten koncert był jednak wyjątkowy: odbył się w kameralnej atmosferze, zupełnej ciszy i skupieniu. Wszystko dlatego, że i jego publiczność była wyjątkowa – artystka zaśpiewała bowiem dla setek embrionów, które rozwijają się w jednej z klinik leczenia niepłodności.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nietypową estradą dla Sharon Corr stała się specjalnie wydzielona przestrzeń Instituto Marques – mieszczącego się w Barcelonie centrum medycyny wspomaganego rozrodu, które słynie z pionierskich dokonań. Scenę artystka dzieliła z hiszpańsko-baskijskim piosenkarzem i gitarzystą Alexem Ubagą, z którym wspólnie wykonała emocjonalne wersje kilku znanych przebojów, m.in. „Amarrado a ti” oraz „Buenos Aires”.

Warto podkreślić, że występ zorganizowany był na najwyższym poziomie nie tylko muzycznym, ale i medycznym, w żaden sposób nie zagrażał więc dzielącym się komórkom. Inkubatory, w których mieszczą się wczesne embriony, były odpowiednio zabezpieczone, a muzycy zostali zobligowani do zachowania sterylności. W tym celu śpiewali i grali na instrumentach, mając na sobie kostiumy lekarskie, czepki i specjalne obuwie.

Koncert, który odbył się w hiszpańskiej placówce, był też transmitowany na żywo dla inkubatorów w zamiejscowych oddziałach Instituto Marques: w Clane (Irlandia) i Rzymie (Włochy). Oprócz zarodków mogły go usłyszeć pary oczekujące dziecka w rezultacie procedury in vitro.

CZYTAJ TEŻ: Rozwój i transfer zarodka podczas in vitro – jak to wygląda [WIDEO]

Transmisja na żywo także w lokalnych klinikach leczenia niepłodności

Po zakończeniu muzycznego performansu artyści mieli okazję przyjrzeć się z bliska pracowni embriologicznej i zobaczyć, jak pracują lekarze.

– To było dla nas niezwykle doświadczenie; nigdy wcześniej nie robiliśmy niczego podobnego. (…) Bardzo spodobała nam się też klinika – przyznał Alex Ubago.

A jak piosenkarze oceniają sam niecodzienny występ? Sharon Corr podkreśliła, że uczestnictwo w tym przedsięwzięciu było dla niej „prawdziwym zaszczytem”.

– Jestem zafascynowana całym procesem i tym, jak to wszystko działa. Jednocześnie nie dziwi mnie wcale, że muzyka pomaga w formowaniu się embrionów. W końcu to najlepsza terapia na świecie – mówiła. – To wspaniała rzecz, gdy zdajesz sobie sprawę, że możesz zrobić coś dla przyszłości i przyczynić się do zmian – dodała gwiazda The Corrs.

Muzyczne wibracje, które zwiększają skuteczność in vitro

Instituto Marques, który zorganizował występ, już od czterech lat wspomaga proces zapłodnienia in vitro za pomocą muzyki. Rozwijające się tam zarodki są stale poddawane ekspozycji na rytmiczne melodie uwzględniające trzy gatunki muzyczne: pop, klasykę i heavy metal.

Puszczanie muzyki w laboratorium nie jest wcale fanaberią ekscentrycznych medyków. Służy wywołaniu mikrowibracji – te zaś stają się naturalnym mieszadłem dla pożywki, w której znajdują się komórka jajowa i plemniki. Zgodnie z badaniami, których wyniki opublikowano w 2013 r., ten stymulowany ruch aż o 5% zwiększa szansę na skuteczne zapłodnienie pozaustrojowe i późniejszy prawidłowy wzrost embrionu.

WIĘCEJ: Muzykalne in vitro

Laboratorium embriologiczne coraz bliżej natury

Naukowcy zwracają uwagę, że drgania, które powstają na skutek muzycznej uczty, mają naśladować naturalne warunki, w których dochodzi do zapłodnienia. Podobne ruchy występują bowiem w organizmie kobiety – na skutek perystaltyki jajowodów i ruchu rzęsek.

 – Dzięki temu systemowi jesteśmy coraz bliżej celu, którym jest odtworzenie w laboratorium naturalnych warunków rozwoju zarodków – takich, jak występują w macicy – wyjaśniła dr Marisa López-Teijón z Instituto Marques.

W najbliższej przyszłości Instituto Marques planuje zorganizować kolejne muzyczne wydarzenia.

Źródło: irishexaminer.co, institutomarques.com

POLECAMY RÓWNIEŻ: Gwiazda pop po raz pierwszy tak szczerze o poronieniu i endometriozie

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Farmaceuci będą mogli udzielać porad medycznych? Wkrótce może być to możliwe

Dłoń wypisuje dzienny raport medyczny /Ilustracja do tekstu: Opieka farmaceutyczna w Polsce - wkrótce będzie możliwa?
Fot.: Rawpixel /Unsplash.com

W Polsce jest 15 tys. aptek, w których pracuje 26 tys. farmaceutów. Mają oni wysokie kwalifikacje, które niejednokrotnie pozwalałyby im włączać się w proces leczenia. Do tej pory system ochrony zdrowia nie dawał im jednak takiej możliwości. Wkrótce może się to jednak zmienić dzięki postępującej informatyzacji oraz pilotażowej opiece farmaceutycznej i koordynowanej.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rolą farmaceutów w ramach opieki farmaceutycznej byłoby rzetelne przekazywanie informacji oraz doradzanie pacjentowi przed rozpoczęciem leczenia nowym preparatem. Zdaniem ekspertów, mogłoby to zwiększyć bezpieczeństwo stosowania leków oraz zmotywować chorego, by stosował się do planu leczenia.

Cały proces miałby się odbywać w atmosferze spokoju i dyskrecji. Farmaceuta brałby na siebie ciężar pierwszego kontaktu z pacjentem potrzebującym doraźnej interwencji lub prostego badania.

Opieka farmaceutyczna – jak to wygląda w Europie?

Dziś w Polsce brakuje przepisów, które pozwoliłyby farmaceutom traktować klientów aptek tak, jak pacjentów.

– Tymczasem opieka farmaceutyczna z sukcesem realizowana jest w wielu europejskich krajach. Najczęściej jest finansowana z pieniędzy pochodzących z budżetu ubezpieczenia zdrowotnego. Tak jest na przykład w Holandii, Niemczech i Wielkiej Brytanii – mówi Rafał Rudzki, starszy menedżer w Deloitte Polska.

Zakres usług oferowany w ramach opieki farmaceutycznej jest różny w każdym ze wspomnianych krajów – zależy bowiem od nakładów, jakie poszczególne państwa przeznaczają na to rozwiązanie. Według szacunków Deloitte najwięcej środków na opiekę farmaceutyczną z budżetu przeznacza Wielka Brytania: sięgają one 0,53 proc. PKB. Brytyjscy farmaceuci są uprawnieni nawet do wystawiania recept.

CZYTAJ TEŻ: Czy twój lekarz powołuje się na klauzulę sumienia? Teraz możesz to sprawdzić w aplikacji Medicover

Farmaceuta jak lekarz

Czy Polska jest gotowa na takie rozwiązanie? Badania wskazują, że tak – farmaceuta jest bowiem wskazywany jako jeden z zawodów cieszących się wysokim zaufaniem społecznym. Co więcej, z raportu „Jak wprowadzić w Polsce opiekę farmaceutyczną? Rola i wyzwania współczesnej apteki”, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte we współpracy z USP Zdrowie, wynika, że wprowadzenie w Polsce opieki farmaceutycznej mogłoby przynieść nawet 4 mld zł oszczędności.

– Nieuniknione zmiany, trendy społeczne i cywilizacyjne obligują do tworzenia odpowiedzialnych rozwiązań systemowych, które będą realnie zaspokajać potrzeby pacjentów. Jak pokazują doświadczenia zachodnioeuropejskie, wprowadzenie opieki farmaceutycznej zdecydowanie poprawia efektywność leczenia, a w konsekwencji bezpieczeństwo i zdrowie pacjenta. Ponadto, jak dowodzi raport, może przynieść wymierne korzyści dla polskiego systemu ochrony zdrowia – mówi Robert Jurgawka, członek Zarządu USP Zdrowie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Minister Arłukowicz pyta o efekty programu prokreacyjnego. Resort odpowiada, ale… nie na to pytanie

Opieka farmaceutyczna w Polsce: szansa w informatyzacji służby zdrowia

Zdaniem ekspertów Deloitte, reformę opieki zdrowotnej można zrealizować według jednego z trzech scenariuszy. Pierwszy z nich zakłada wprowadzenie programu profilaktycznego, który nie wymagałby istotnych zmian legislacyjnych. Gdyby miał objąć całą populację, jego roczny koszt wynosiłby około 3,5 mld zł w 2020 r., ale zyski zdrowotne zredukowałyby wydatki NFZ o 3,85 mld zł (4 proc. budżetu NFZ). Patrząc długofalowo, rozwiązanie to mogłoby być samofinansujące się, dlatego wydaje się najbardziej korzystne.

W drugim scenariuszu można wprowadzić – na podobieństwo świadczeń POZ – usługę opieki farmaceutycznej jako element podstawowej opieki zdrowotnej. Podobnie jak w pierwszym przypadku, wiązałoby się to z 3,5 mld zł rocznych wydatków w 2020 r. i 3,85 mld zł oszczędności.

Trzeci model zakłada wprowadzenie w Polsce regulacji prawnych umożliwiających klientom aptek, by stali się pacjentami za niską opłatą ryczałtową. Zysk dla publicznego systemu ochrony zdrowia z prywatnego korzystania z opieki farmaceutycznej mógłby wynieść wówczas około 468 mln zł.

– Warunkiem sine qua non reformy wprowadzającej ogólnopolską opiekę farmaceutyczną jest istnienie systemu informatycznego łączącego lekarzy i farmaceutów. Bez tego udział aptekarzy w procesie leczenia będzie niemożliwy. Reforma opieki farmaceutycznej przygotuje Polskę na wyzwania przyszłości, także te związane ze starzeniem się społeczeństwa i ograniczonej dostępności usług medycznych. Pozwoli ponadto zachować w Narodowym Funduszu Zdrowia konkretne środki – podsumowuje Rafał Rudzki.

Współautor raportu Piotr Arak mówi z kolei, że w Polsce należy wykorzystać szansę, którą daje wprowadzenie e-recept.

– Elektroniczne recepty zastąpią papierowe, bo będą wygodne dla pacjenta, lekarza i farmaceuty. Dzięki powstaniu sieci wymiany informacji między przychodniami i aptekami wprowadzenie opieki farmaceutycznej około 2020 roku byłoby więc możliwe – mówi.

Źródło: Deloitte

POLECAMY RÓWNIEŻ: Z tymi kobiecymi nowotworami przegrywa blisko połowa chorych. Resort zdrowia nakłania do profilaktyki

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Chcesz przywrócenia refundacji in vitro? Podpisz petycję obywatelską!

Mężczyzna skladający podpis pod dokumentem /Ilustracja do tekstu: Petycja o przywrócenie refundacji in vitro
Fot.: Pixabay.com

W internecie pojawiła się petycja do Kancelarii Premiera, której autorami i sygnatariuszami są małżeństwa zmagające się z niepłodnością. Autorzy apelują o przygotowanie ustawy, która przywróciłaby rządową refundację kosztownych zabiegów in vitro.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ustawa, której stworzenie postulują twórcy petycji, byłaby odpowiedzią na rosnący problem społeczny, jakim jest niepłodność. Już dziś dotyka ona 15-20% par, które starają się o dziecko. Niestety, w obecnej sytuacji politycznej niewiele z nich może liczyć na wsparcie. W miejsce wygaszonego w 2016 r. rządowego programu refundacji in vitro wprowadzono narodowy program prokreacyjny, który zakłada jedynie wsparcie naprotechnologii. Z dofinansowania in vitro można skorzystać tylko w  niektórych polskich miastach – z budżetu samorządów.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dofinansowanie in vitro

Niepłodne pary samotne w nierównej walce

„Obecnie dużo mówi się o rodzinie, a o problemie niepłodności ani słowa, mimo że dotyka tak wielu ludzi. Ludzie ci czują się wykluczeni że społeczeństwa, samotni w nierównej walce o dziecko. Dodatkowo bez żadnego wsparcia rządu leczenie niepłodności to ogromne wydatki: koszty badań, leków są bardzo wysokie. A przecież oni walczą o coś najważniejszego, o rodzinę. Dlaczego ci ludzie mają być pozostawieni sami sobie tylko dlatego, że dotknęła ich choroba?” – pytają autorzy petycji.

Mimo niesprzyjającego klimatu politycznego twórcy apelu liczą, że uda się wprowadzić odpowiednie regulacje prawne, które wspomogą pary zmagające się z niepłodnością poprzez dofinansowanie procedury in vitro, a także wymaganych leków i badań.

„Prosimy, nie odbieraj nie nam szansy na założenie rodziny!” – kończą swój  dramatyczny apel.

Petycja o przywrócenie refundacji in vitro: gdzie składać podpisy?

Podpisy pod petycją można składać na stronie petycjeonline.pl – pod tym adresem.

Portal chcemybycrodzicami.pl gorąco wspiera twórców petycji w realizacji założonego celu.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Zamiast in vitro PiS promuje naprotechnologię. Eksperci krytykują

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.