Przejdź do treści

Karyomapping: Pierwsze, żywe urodzenia

684.jpg

Laboratorium Reprogenetics ogłasza przyjście na świat zdrowych, wolnych od wad genetycznych dzieci, poczętych dzięki nowej technice – karyomappingowi.

Reprogenetics jest jednym z największych amerykańskich laboratoriów, specjalizujących się m.in. w diagnostyce genetycznej i preimplantacyjnej (PGD). Karyomapping, który zastosowali tamtejsi specjaliści, pozwala zlokalizować większość zaburzeń pojedynczego genu u zarodków. Technologia znacząco skróciła czas oczekiwania na rozpoczęcie cyklu IVF, co pozwala na rozpoczęcie zdrowej ciąży w krótszym czasie w porównaniu do konwencjonalnych metod diagnostycznych, które wymagają długotrwałego procesu testów u pacjentów.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Karyomapping bada około 300000 różnych punktów lub polimorfizm pojedynczego nukleotydu (SNP) w całym genomie ludzkim. SNP pomaga zaś w identyfikacji unikalnego odcisku DNA w regionie chromosomu, który niesie zmutowany gen skojarzony z konkretnym zaburzeniem genetycznym. Ten odcisk może określić obecność lub brak mutacji w biopsji embrionalnej komórki z bardzo dużą dokładnością – dzięki temu tylko zdrowe albo prawdopodobnie wolne od choroby genetycznej zarodki są przenoszone do macicy kobiety.

„Karyomapping to ogromny krok w rozwoju PGD, wiele znaczący dla dotkniętych niepłodnością rodzin. Przede wszystkim dlatego, że przyspiesza przygotowania do badań, umożliwiając pacjentom przejść szybko przez proces IVF i to z ufnością, że choroba genetyczna nie dotknie ich potomstwa,” mówi dr Santiago Munné, założyciel i dyrektor Reprogenetics. „Gratulujemy rodzicom zdrowych dzieci, nadal będziemy potencjał tej technologii, by więcej rodzin mogło z niej skorzystać”.

Jak na te wiadomości reaguje środowisko medyczne? Dyrektor Zakładu Endokrynologii Płodności Nowojorskiego Uniwersytetu Medycznego, Jamie Grifo stwierdził: „Karyomapping może zaoferować kompleksową ocenę każdego regionu chromosomów w porównaniu do konwencjonalnych metod, co pozwala na szybsze i pełniejszce diagnozy. Ponadto, okazuje się być szczególnie korzystny dla pacjentów w podeszłym wieku rozrodczym, ponieważ skraca czas ich oczekiwania na rozpoczęcie cyklu IVF do absolutnego minimum, lub pomóc w skomplikowanych przypadkach, takich jak te, które dotyczą rozpoznania więcej niż jednej choroby genetycznej.”

Przy konwencjonalnych metodach PGD, pary zazwyczaj muszą czekać kilka miesięcy, zanim będą mogły rozpocząć testy i samo IVF. A te, u których występuje ryzyko przeniesienia chorób dziedzicznych, to doskonali kandydaci do karyomappingu. Sprawa wygląda podobnie w przypadku kobiet po 35 roku życia, kiedy prawdopodobieństwo wystąpienia np. zespołu Downa jest większe.

Do tej pory Reprogenetics dzięki technice oceniło ponad 60 zaburzeń genetycznych i przeprowadziło ponad 150 prób PGD na setkach embrionów. Ostatnio wiele badań wykazujących dokładność i korzyści płynących z karyomappingu, przedstawiono w recenzowanych czasopismach naukowych oraz podczas międzynarodowych konferencji. 

Medical News Today, opr. Karolina Błaszkiewicz

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Tatuaże i piercing przed lub po transferze? Sprawdź, co na to lekarz!

czy można robić tatuaż przed in vitro

Zarówno przed, jak i po transferze, pojawia się wiele pytań dotyczących tego, co można, a czego nie należy w tym czasie robić. Dzisiaj przyglądamy się tatuażom i piercingowi. Co na to lekarz?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Czy robienie piercingu lub tatuażu przed / po transferze jest niebezpieczne? Jeśli tak, dlaczego?

Robienie piercingu oraz tatuaży jest niebezpieczne ze względu na ryzyko zakażenia chorobami wirusowymi” – odpowiedziała nam dr n.med. Patrycja Sodowska, ginekolog-położnik z kliniki leczenia niepłodności InviMed w Katowicach.

Robienie tatuażu wiąże się z wieloma drobnymi nakłuciami ciała. Biorąc więc pod uwagę ryzyko związane z wykonywaniem tatuażów, odnosi się ono nie tylko do kobiet w czasie starań o dziecko. Pojawia się ono u każdego, kto decyduje się na zdobienie ciała w ten sposób. Jest ono jednak niewielkie i związane w dużej mierze z brakiem higieny. Dlatego tak istotne jest robienie tatuażu w sprawdzonym miejscu, w sterylnych warunkach, ale też późniejsze dbanie o odpowiednie gojenie.

Jakie ryzyko może się jeszcze pojawić? Jest to ewentualne uczulenie na tusz. Silna reakcja alergiczna zawsze niesie ze sobą duże zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia. Odnosi się to m.in. do barwników zawartych w tuszach, których wpływ na ciążę nie jest jeszcze do końca zbadany.

Wracając jednak do potencjalnych zakażeń chorobami wirusowymi. Mogą to być wirusowe zakażenia wątroby typu B i C, czy też HCV. Podobnie odnosi się to do piercingu.

Wyraź siebie

Zdecydowanie warto zaczekać z podobnymi decyzjami lub podjąć je jeszcze przed staraniami o malucha. Jeśli jednak jesteśmy fankami tatuaży i piercingu, ważny byśmy nie czuły presji ograniczeń w tej kwestii. Zdarza się bowiem, że społeczny odbiór macierzyństwa negatywnie ocenia oryginalne mamy. Im bardziej różnorodnie przedstawimy rodzicielstwo, tym łatwiej będzie nam czuć się swobodnie we własnych wyborach. I co równie ważne – nie będziemy aż tak pochopnie oceniać innych – pisaliśmy w jednym z naszych artykułów i prezentowaliśmy zdjęcia „niestandardowych” mam. Zobacz więcej: >>KLIK<<

niestandardowe mamy

Foto. Instagram

Zobacz też:

Co warto jeść, a co nie powinno znaleźć się w diecie przed i po transferze?

Urodowe znaki zapytania – czy przed i po transferze można farbować włosy?

Plusy i minusy lata – czy przed i po transferze można się opalać?

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Nie będzie dofinansowania in vitro w Płocku

Nie będzie dofinansowania d in vitro w Płocku
Projekt dofinansowania in vitro przegrał z inicjatywą "Mobilna oświata" / fot. Fotolia

Nie będzie programu leczenia niepłodności metodą in vitro w Płocku. Projekt ten odpadł w głosowaniu w ramach budżetu obywatelskiego Płocka. Największym poparciem cieszyła się natomiast inicjatywa „Mobilna oświata”.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W ramach obecnej edycji budżetu obywatelskiego mieszkańcy Płocka wybierali po jednym projekcie z dwóch kategorii. Do tegorocznej, szóstej już edycji budżetu zgłoszono 80 projektów, 22 z nich oceniono negatywnie pod względem formalno-prawnym.

Płock bez dofinansowania na in vitro

Projekt dofinansowania in vitro otrzymał jedynie 337 głosów. Z 1200 głosami zwyciężyła inicjatywa „Mobilna oświata”, która zakłada zakupu trzech aut dla szkół. Poparciem cieszył się również projekt budowy przystani cumowniczej w stanicy klubu motorowodnego, pomysł zakupu statku ratowniczego oraz zakup łodzi dla płockich wioślarzy.

Na projekty ogólnomiejskie miasto przeznaczy blisko 2 mln zł., natomiast na inicjatywy osiedlowe, gdzie wyłoniono 12 projektów, Płock da niemal 3 mln zł.

Co zakładał projekt?

Zgodnie z założeniem autora, projekt leczenia niepłodności metodą in vitro miałby potrwać dwa lata do 2019 roku i obejmowałby dofinansowanie do 60 zabiegów. Miasto dopłacałoby maksymalnie pięć tys. złotych do jednego zabiegu. Z projektu mogłyby skorzystać pary z Płocka pozostające zarówno w formalnych, jak i nieformalnych związkach.

Jak zauważył prezydent miasta Andrzej Nowakowski, choć często poruszany, temat in vitro nie okazał się aż tak istotny dla mieszkańców Płocka. Już w marcu br. radni odrzucili obywatelski projekt dofinansowania procedury in vitro. Projekt zgłosił Komitet Obywatelski „Nowoczesny Płock dla Rodziny”. Przeciwko opowiedzieli się wówczas radni PiS i dwóch radnych PO.

Zobacz także:

Dzieci z in vitro tyją szybciej niż rówieśnicy – twierdzą naukowcy z ESHRE

Ile kosztuje in vitro w Polsce? Cennik vs rzeczywistość

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: samorzad.pap.pl, portalsamorzadowy.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Klauzula sumienia a prawa reprodukcyjne

IMG_8227

 

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ostatnimi czasy do mediów przedostaje się coraz więcej doniesień o odmowach wykonania świadczeń zdrowotnych przez lekarzy z powołaniem się na klauzulę sumienia. Klauzulę sumienia, wyrażoną wprost lub nie („nie, bo nie”, „ja takich rzeczy nie robię”, „to zły adres”). Czymże jest ta osławiona klauzula sumienia? Zgodnie z art. 39 ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty[1] jest to prawo lekarza do powstrzymania się od wykonania świadczeń zdrowotnych niezgodnych z jego sumieniem, z wyjątkiem przypadków, gdy zwłoka w udzieleniu pomocy lekarskiej mogłaby spowodować niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia. W praktyce oznacza to, że lekarz nie mógłby np. odmówić wykonania zabiegu aborcji w przypadku, gdy brak jej natychmiastowego wykonania zagrażałby życiu kobiety w ciąży. Gdy jednak brak takiego bezpośredniego zagrożenia, pacjentka po odmowie lekarza zostaje z problemem sama – lekarz nie udzielił jej świadczenia i często nie wie, gdzie pójść. Sytuacja jest tym trudniejsza, odkąd dnia 7 października 2015 r. Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok[2], stwierdzający, że obowiązek lekarza powołującego się na klauzulę sumienia do wskazania realnej możliwości uzyskania tego świadczenia u innego lekarza lub w podmiocie leczniczym jest niekonstytucyjny. Jednocześnie w tym samym wyroku stwierdził, że tego typu zadanie powinno ciążyć na jakimś podmiocie publicznoprawnym, by zapewnić pacjentom dostęp do informacji i świadczenia zdrowotnego[3]. Niestety do tej pory żaden z uprawnionych podmiotów nie rozpoczął prac legislacyjnych, by taki podmiot wyłonić.

Co ciekawe, choć przepis o sprzeciwie sumienia sformułowany jest uniwersalnie,  opisywane w prasie i zgłaszane do Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny przypadki odmowy dotyczą przede wszystkim świadczeń z zakresu zdrowia reprodukcyjnego, czyli zabiegu aborcji, recepty na środki antykoncepcyjne, skierowania na badania prenatalne. Z doświadczeń Federacji wynika, że lekarze – wbrew obowiązkom nałożonym na nich przez ustawę[4] – nie odnotowują ani nie uzasadniają faktu skorzystania z klauzuli ani nie powiadamiają o tym przełożonego. Praktyka stosowania klauzuli sumienia wykazuje także inne nieprawidłowości: otóż na „ogólną” klauzulę w stosunku do zabiegów legalnej aborcji powołują się z góry całe szpitale[5]. W związku z charakterem sumienia, które ma wymiar indywidualny i może przysługiwać tylko jednostce[6], powoływanie się na klauzulę sumienia przez całą instytucję jest niezgodne z prawem. Potwierdza to wydane w maju 2016 r. stanowisko Ministerstwa Zdrowia[7].

Kamieniem milowym w interpretacji przepisów o klauzuli sumienia jest stanowisko Komitetu Bioetyki przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk nr 4/2013. Komitet podkreśla w nim – zauważając coraz częściej obecne na łamach prasy przypadki odmowy wykonania przez polskich lekarzy legalnych i uzasadnionych świadczeń zdrowotnych – że lekarz nie ma prawa zasłonić się klauzulą sumienia w przypadku następujących świadczeń z zakresu medycyny reprodukcyjnej:

  • udzielanie informacji o skutecznych, dostępnych i uznanych metodach planowania rodziny, metodach leczenia niepłodności, w tym technikach zapłodnienia pozaustrojowego, oraz metodach diagnostyki i terapii prenatalnej;
  • udzielanie informacji na temat warunków dopuszczalności legalnego przerwania ciąży;
  • udzielanie informacji na temat konsekwencji kontynuowania ciąży dla życia lub zdrowia kobiety w ciąży bądź też informacji na temat stanu zdrowia rozwijającego się płodu;
  • wystawienie skierowania na badania prenatalne albo na inne badania specjalistyczne;
  • wydanie pacjentce orzeczenia w sprawie istnienia wskazań zdrowotnych bądź dotyczących patologii płodu, uprawniających ją do legalnego przerwania ciąży;
  • wypisanie pacjentowi recepty na legalny środek antykoncepcyjny (w tym antykoncepcji awaryjnej), który chce i może on bezpiecznie stosować.

Komitet Bioetyki zaznacza jednakże, że lekarz (ale także pielęgniarka i położna[8]) mają prawo odmówić osobistego wykonania bądź uczestniczenia w wykonaniu zabiegu przerwania ciąży (poza przypadkami, o których mowa w art. 30 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty) lub procedury zapłodnienia pozaustrojowego. Swoje stanowisko Komitet motywuje szczególnym statusem profesji medycznej, będącej zawodem zaufania publicznego. Zawód ten dotyczy fundamentalnych dóbr takich jak życie i zdrowie człowieka, a podstawowym zadaniem przedstawicieli tych zawodów jest troska o dobro pacjenta.

Z tego powodu konstytucyjne wartości wolności sumienia i prawa do ochrony zdrowia muszą zostać w demokratycznym państwie prawa zrównoważone ze względu na wskazane wyżej okoliczności zawodu (w tym dobrowolność jego wyboru) i konieczność zapewnienia opieki zdrowotnej nad pacjentkami i pacjentami. W doktrynie prawa wskazuje się, że świadczenia zdrowotne o charakterze informacyjnym (a tym jest skierowanie na badanie, które ma dostarczyć pewnej porcji wiedzy) nie mogą być objęte sprzeciwem sumienia, ponieważ informacja jest „etycznie obojętna”[9]. Również wystawienie recepty ma charakter informacyjny – jest potwierdzeniem przez lekarza braku medycznych przeciwwskazań dla pacjenta do przyjmowania produktu leczniczego, który to komunikat przekazywany jest następnie farmaceucie sprzedającemu produkt. Podjęcie decyzji o skorzystaniu z przekazanej informacji (realizacja recepty, podjęcie dalszego leczenia, terminacja ciąży itd.) należy już wyłącznie do pacjentki/pacjenta i to ich sumienie może obciążyć lub nie. Informacja sama w sobie nie może być uznana za szkodliwą lub niemoralną, sprzeczną z sumieniem lekarza.

Przedstawione powyżej ograniczenia stosowania klauzuli sumienia wynikają również z reguły interpretacyjnej, że wyjątki w prawie należy wykładać wąsko, a prawo do odmowy świadczenia w związku ze sprzeciwem sumienia jest właśnie odstępstwem od zasady niesienia pomocy pacjentkom i pacjentom. Powyższe uwagi prowadzą także do wniosku, ze obecna praktyka stosowania klauzuli sumienia jest jej nadużyciem i konieczne jest wdrożenie rozwiązań, które by temu przeciwdziałały.

Dopóki nie pojawią się w regulacji klauzuli, zwanej czasem w piśmiennictwie „dishonourable disobedience” (pol. „niehonorowe nieposłuszeństwo”)[10], zmiany systemowe, bieżąca reakcja na przypadki nadużywania klauzuli sumienia może polegać na skarżeniu tego stanu rzeczy przez pokrzywdzone pacjentki i pacjentów. Wzory stosownych skarg – do Rzecznika Praw Pacjenta, Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej i – jeśli placówka ma umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia – także do NFZ, można znaleźć na stronie Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Warto jednak już w samym gabinecie zakomunikować lekarzowi sprzeciw wobec jego nieuprawnionego zachowania i świadomość własnych praw. Wszystkich odmów lekarza należy żądać na piśmie.

[1] Dz.U. 2017 poz. 125 ze zm.

[2] Wyrok TK o sygn. K 12/14, OTK ZU 9A/2015, poz. 143.

[3] Są to prawa gwarantowane ustawą z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (Dz.U. 2017 poz. 1318 ze zm.).

[4] Obowiązki te wskazane są we wspomnianym już art. 39 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty.

[5] Najgłośniejszymi medialnie przypadkami były Szpital Specjalistyczny Pro-Familia w Rzeszowie oraz Szpital w Wołominie, na który ogólną antyaborcyjną klauzulę sumienia „nakładała” uchwała rady powiatu
w Wołominie, a która została potem wpisana w statut Szpitala.

[6] W doktrynie prawa istnieje także głos przeciwny, odnoszący swobodę sumienia także do instytucji
i podmiotów zbiorowych; por. L. Bosek, Prawo osobiste do odmowy działania sprzecznego z własnym sumieniem – na przykładzie lekarza, Forum Prawnicze 2014, nr 1 (21).

[7] Stanowisko stwierdza, że „na klauzulę sumienia mogą się powoływać tylko poszczególne osoby; szpital nie może deklarować, że pomimo iż udziela świadczeń ginekologiczno-położniczych, nie przeprowadza się w nim zabiegów przerwania ciąży”; http://www.nauka.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_nauka.pap.pl&_PageID=11&s=depesza&dz=&dep=311350&kat=ZDROWIE&_CheckSum=-1556832492 [data dostępu 13.09.2017].

[8] Na podstawie art. 12 ustawy z dnia 15 lipca 2011 r. o zawodach pielęgniarki i położnej (Dz.U. 2016 poz. 1251 ze zm.).

[9] ”…ale stanowi dla pacjenta ustawowo określoną wartość podstawową – jako przesłanka rozeznanej zgody; stanowi warunek konieczny dla skorzystania z innych praw”; por. M. Boratyńska, Informacja i swobodny dostęp do genetycznych badań prenatalnych a klauzula sumienia i przywilej terapeutyczny, Etyka 2013, nr 47, s. 46.

[10] Por. Ch. Fiala, J. H. Arthur, There Is No Defence for “Conscientious Objection” in Reproductive Health Care, European Journal of Obstetrics and Gynecology and Reproductive Biology , Volume 216 , 254 – 258.

 

 

 

Tekst napisała Kamila Ferenc, prawniczka Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.

Tekst powstał na potrzeby raportu październikowego wydania Chcemy Być Rodzicami – Czy leczenie niepłodności jest prawem człowieka.

Bardzo dziękujemy za to kompendium wiedzy. Redakcja ChBR

Kamila Ferenc

prawniczka Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.

Dawstwo komórek jajowych – czy potrzebne są regulacje?

Fot.Fotolia
Fot.Fotolia – komórka jajowa

Przez Stany Zjednoczone przetacza się właśnie dyskusja związana z tym, czy dawstwo komórek jajowych powinno być regulowane prawnie. Rzecz dotyczy tego, czy należy w jakiś sposób przechowywać dane osób, które decydują się oddać swoje komórki jajowe.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wiadomo, że wiele kobiet nie zostałoby matkami, gdyby nie komórka innej kobiety. Nie ma wątpliwości, że jest to niezwykły dar. Jednak bardzo niewiele wiadomo, jakie (i czy w ogóle) konsekwencje ponoszą kobiety, które przechodzą intensywną stymulację hormonalną.

Dyskusja zaczęła się od Jessiki, dawczyni komórki jajowej, która zmarła na raka

Amerykańska debata została zapoczątkowana 14 lat temu przez dr Jennifer Schneider, której córka (Jessica Grace Wing) trzykrotnie oddawała swoje komórki jajowe. Jednak krótko po ostatniej procedurze, w wieku zaledwie 31 lat zmarła na raka okrężnicy Jej matka zaczęła się wówczas zastanawiać się, czy stymulacje hormonalne, którym została poddana jej córka miały wpływ na pojawienie się choroby. Oczywiście, takiego związku nie musi istnieć, jednak Jessica była wcześniej zdrową osobą, dbającą o siebie, nieobciążoną rodzinnie ryzykiem nowotworu. Kiedy jej matka zaczęła drążyć temat ewentualnego związku pomiędzy stymulacją hormonalną a rozwojem nowotworów okazało się, że nie ma żadnych badań. Wiadomo, że bezpośrednio i krótkoterminowo nic się nie dzieje. Nikt natomiast nie prowadzi statystyk, nie śledzi losów kobiet. Niewiele wiadomo więc na temat ich zdrowia fizycznego oraz psychicznego .

Rejestr kobiet oddających komórki jajowe – czy potrzebny?

Wątpliwości pogrążonej w żałobie matki oraz jej postulaty, żeby stworzyć rejestr kobiet oddających komórki jajowe spotkały się z różnym przyjęciem. Przede wszystkim zarzucano jej, że jej argumentacja jest przede wszystkim emocjonalna, a nie merytoryczna. Podkreślano, że zasadnicza większość kobiet chce pozostać anonimowa i nie chce mieć kontaktu ani z potencjalnymi rodzicami, ani też z dziećmi. Co więcej, mają do tego prawo. Zmuszanie ich do rejestrowania się mogłoby znacznie zmniejszyć ilość kobiet chętnych do podzielenia się czymś niezwykle cennym.

Sytuacja kobiet decydujących się oddać swoje komórki jajowe jest szczególna. Pokazuje, w jaki sposób prawo spotyka się z psychologią. Z jednej strony dotyczy to wpływu dobrowolnej procedury na zdrowie fizyczne kobiety. Z drugiej jednak wiąże się z konsekwencjami emocjonalnymi, jak również świadomością oraz rzeczywistą dobrowolnością przystąpienia do procedury.

Anonimowość i jej możliwe konsekwencje – ciekawe badania

W gruncie rzeczy nie wiadomo, na ile kobiety rzeczywiście chcą pozostać anonimowe, a na ile nie mają wyboru, ponieważ prawo w wielu krajach nie reguluje kwestii dawstwa. Jedne z nielicznych w tym obszarze badań przeprowadziła dr Diane Tober. Przeprowadziła ona 90 bezpośrednich wywiadów oraz przepytała przy pomocy platformy internetowej 180 kobiet, które zdecydowały się ofiarować swoje komórki jajowe. Okazało się, że bardzo niewiele z nich rzeczywiście nie chciało mieć żadnej wiedzy na temat losów swoich komórek. Zdecydowana większość chciała wiedzieć, że z ich komórek urodziły się dzieci, które są kochane i wychowują się w szczęśliwych rodzinach. Chciały zobaczyć zdjęcia dzieci, a nawet otrzymywać co jakiś czas informacje od ich rodziców. Wydaje się więc, że nawet jeśli dawstwo komórek jest procedurą silnie zbiologizowaną, a komórka jest tylko komórką, nawet jeśli uważamy, że życie zaczyna się od pierwszego uderzenia serca czy nawet narodzin, to jednak psychika jest znacznie bardziej złożona. Być może fantazje o przyszłym dziecku pojawiają się w umysłach kobiet i mężczyzn na długo przed ciążą. Komórka jajowa biologicznie jest tylko komórką, ale jednocześnie reprezentuje różnorodne pragnienia, nadzieje i obawy.

Motywacja i dobrowolność

Do leczenie niepłodności oraz do procedury dawstwa komórek jajowych przystępują osoby dorosłe i świadome swoich działań, potrzeb i ograniczeń. Osoby leczące się lub kobiety oddające komórki jajowe często zżymają się na pomysł konsultacji psychologicznych przed przystąpieniem do procedury czy w jej trakcie uważając, że jest to naruszenie ich fundamentalnych praw do rodzicielstwa oraz decydowania o swoim ciele. To prawda, nikt nie ma prawa wkraczać, oceniać czy zabraniać. Ale o konsultacji psychologicznej można myśleć jak o rozmowie, szansie na zobaczenie innej perspektywy . Zasada rozmowy terapeutycznej jest bezstronność i nieoceniająca atmosfera. Wszystko to, co związane z płodnością jest w jakiś sposób „emocjonalne”, nawet jeśli jesteśmy pewni, że wiąże się jedynie z racjonalnością i nauką. Okazuje się jednak, że nawet w tak ważnej sprawie, jaką się dawstwo komórek jajowych wiedza nie może wystarczyć, bo zwyczajnie jej nie ma. Są jakieś obserwacje, jakieś hipotezy, prawdopodobieństwa. Warto motywację do dawstwa zbadać jak najgłębiej, pomoże to uniknąć późniejszych wątpliwości i niemożliwych do cofnięcia decyzji. Trudno to zrobić samemu.

Nie ma nic złego w wątpliwościach, podobnie jak nie ma nic złego w złożonej motywacji stojącej za chęcią podzielenia się swoimi komórkami jajowymi. Kobiety mają prawo do wiedzy na temat możliwych skutków ich uczestnictwa z procedurze medycznej. Nie ma powodu bać się pytań i odpowiedzi. Tylko w ten sposób możemy być uczciwi wobec siebie i innych.

POLECAMY:

Niepłodność idiopatyczna

Jest wyrok sądu w sprawie pomyłki in vitro w Policach

 

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami