Przejdź do treści

Karta martwego urodzenia a zasiłek. Prawnicy: rozporządzenie jest sprzeczne z potrzebami obywateli

Smutna kobieta

Poronienia na wczesnym etapie ciąży, gdy ustalenie płci płodu bez specjalistycznych badań nie jest możliwe, dotyczą wielu par. Obecny stan prawny nie pozwala jednak na wydanie karty martwego urodzenia rodzicom, jeśli nie zdecydują się oni na wykonanie takich testów. To pozbawia ich możliwości otrzymania zasiłku pogrzebowego i skróconego urlopu macierzyńskiego – zwracają uwagę przedstawicielki Zespołu Prawnego Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Mimo wcześniejszych zapowiedzi, wydane w grudniu ub.r. rozporządzenie Ministra Zdrowia ws. wzorów karty urodzenia nie zniosło wymogu określenia płci dziecka martwo urodzonego. Oznacza to, że w sytuacji, gdy określenie płci jest niemożliwe bez wykonania nierefundowanych badań genetycznych, lekarze nie mogą wydać rodzicom karty martwego urodzenia. Ta zaś jest niezbędna, by para mogła starać się o uzyskanie zasiłku pogrzebowego, a kobieta – tzw. skróconego urlopu macierzyńskiego w wymiarze 8 tygodni.

Przeczytaj też: Pochówek płodu po poronieniu: szykują się zmiany przepisów!

Na taką sytuację nie zgadza się Zespół Prawny Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Jak zaznacza w wydanym stanowisku, kategoria płci powinna być traktowana jako nieistotna wobec potrzeby rodziców do wyprawienia pochówku czy odpoczynku i wyciszenia przez kobietę po stracie ciąży.

„W skargach i pytaniach kierowanych do Rzecznika Praw Pacjenta i Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, a także w publikacjach na portalach zajmujących się zagadnieniami związanymi z rodzicielstwem pojawiają się historie rodziców, którzy nie mogą skorzystać z uprawnień z zakresu zabezpieczenia społecznego, ponieważ doszło do utraty ciąży na jej wczesnym etapie i niemożliwe było ustalenie płci płodu bez specjalistycznych badań. Cena takich badań sięga nawet ok. 400 zł. Zespół Prawny stoi na stanowisku, że prawo powinno szanować przekonania i uczucia obywateli, uwzględniać ich indywidualne potrzeby oraz stwarzać ramy dla ich realizacji. W tym wypadku – potrzeby urządzenia pochówku z pomocą zasiłku pogrzebowego (tak jak ma to miejsce w przypadku zgonów innych członków rodziny) czy odbycia żałoby w trakcie tzw. skróconego urlopu macierzyńskiego” – zaznaczają przedstawicielki Federacji.

Znikająca adnotacja w rozporządzeniu

Prawniczki stowarzyszenia podkreślają, że treść rozporządzenia rozczarowuje tym mocniej, że w pierwotnej wersji tego dokumentu (która została skierowana do konsultacji w październiku ub.r.) zrezygnowano z wymogu określenia płci dziecka.

„Wzór karty martwego urodzenia zawierał przypis, że płeć dziecka urodzonego należy wskazać, „jeżeli jest znana”. Akt wydany przez Ministra Zdrowia dnia 7 grudnia 2017 r. już takiej adnotacji nie zawiera, choć pozbawiłaby ona lekarzy dylematu, czy wypełnić kartę martwego urodzenia, gdy płci nie da się ustalić. W praktyce w takich sytuacjach lekarze po prostu odmawiają wystawienia karty i przesłania jej do urzędu stanu cywilnego” – zauważa Zespół Prawny Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.

Prawniczki wskazują na konieczność nowelizacji ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego w zakresie wymogów dla sporządzenia aktu urodzenia dziecka. Pozwoliłoby to na uzyskanie równego dostępu do tychże świadczeń bez względu na możliwość poznania płci płodu.

„Obowiązkową zmianą legislacyjną winno być także skreślenie zdania: >>Jeżeli nie jest możliwe ustalenie płci dziecka, karty martwego urodzenia nie przekazuje się << z art. 54 ust. 3 ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego. Zmiany te wymagane są zarówno dla zabezpieczenia praw rodziców dziecka martwo urodzonego, jak i dla zachowania spójności systemu prawa” – dodaje Zespół Prawny.

Jedno prawo i dwie definicje martwego urodzenia

Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny zwraca również uwagę na to, że w prawie polskim obowiązują̨ dwie odmienne definicje martwego urodzenia. Jedna z nich, którą zawarto w ustawie Prawo o aktach stanu cywilnego, przewiduje obowiązek zgłoszenia każdego martwego urodzenia. Inna, ujęta w rozporządzeniu ministra zdrowia ws. rodzajów, zakresu i wzorów dokumentacji medycznej, wprowadza w jednym z załączników rozróżnienie między urodzeniem żywym, martwym i poronieniem.

„Brak takiego rozróżnienia na gruncie przepisów ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego sprawia, że – jak słusznie wskazano w literaturze – nieuzasadnione jest powoływanie się przez szpital na niemożność zgłoszenia martwego urodzenia w sytuacji nieosiągnięcia przez płód 22. tygodnia ciąży, ponieważ obowiązek zgłoszenia wynika nie z konieczności wpisu w dokumentacji medycznej, ale z obowiązku mającego swe źródło w Prawie o aktach cywilnego. Przyjąć należy dalej,  że skoro pisemne zgłoszenie urodzenia dziecka nie stanowi dokumentacji medycznej, nie mają do niego zastosowania definicje zawarte w rozporządzeniu w sprawie dokumentacji medycznej i wprowadzające rozróżnienie na martwe urodzenie i poronienie” – podkreśla (za dr hab. Joanną Haberko) Zespół Prawny Federacji.

Pełną treść stanowiska Zespołu Prawnego Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny można znaleźć pod tym adresem.

Polecamy też: Poronienie. Zbadaj, co było nie tak

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Radny PO: Poznań podąża za Europą, dlatego popiera in vitro

Uśmiechnięci rodzice z dwójka małych dzieci na rękach /Ilustracja do tekstu: Marek Sternalski: Poznań podąża za Europą, dlatego popiera in vitro
Fot.: Pixabay.com

Działania podejmowane przez poznańskie władze samorządowe są bliskie polityce partii centroprawicowych w Europie. Wspólnym mianownikiem jest silne nastawienie na wsparcie rodzin, a wyraża się to m.in. poprzez dofinansowanie in vitro – twierdzi radny PO.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Marek Sternalski, członek poznańskiego klubu radnych Platformy Obywatelskiej, w swoim najnowszym wpisie blogowym odniósł się do przyszłego kierunku działań swojej partii. Jak zauważył, wyniki wyborów w państwach europejskich (na Węgrzech, we Włoszech, Niemczech, Hiszpanii i Austrii) pokazują, że wyborcy nie oczekują programów bardziej lewicowych niż obecnie.

– Marzenia o „fajnej” liberalnej partii, która zawładnie sercami większości Polaków, snuć mogą niektórzy publicyści, ale ma się to nijak do przekonań Polaków – pisze Marek Sternalski.

ZOBACZ TEŻ: Refundacja in vitro w Pile wkrótce stanie się faktem? Na to liczą radni SLD

Dofinansowanie in vitro, ale też współpraca z Kościołem

Według niego Poznań jest przykładem podobnej polityki, jak ta, która prowadzona jest na szczeblu europejskim.

– Gdy spojrzymy na politykę prezydenta Jacka Jaśkowiaka i wiceprezydentów Mariusza Wiśniewskiego oraz Jędrzeja Solarskiego, to zobaczymy, że działania, które podejmują, mogłyby się wpisać bez problemu w postulaty CDU, Forza Italia, austriackich chadeków czy też Partii Ludowej w Hiszpanii – zaznacza radny PO.

Jak dodaje, chodzi przede wszystkim o takie kwestie, jak polityka senioralna, polityka prorodzinna, ale również współpraca z Kościołem. Wspólne punkty programowe widać także na poziomie inwestycji w oświatę, edukację i kulturę. Nie mniej ważne jest – jego zdaniem – wspieranie projektów budujących pamięć historyczną i patriotyzm.

– To wszystko realizowane jest w naszym mieście, podobnie jak wszędzie tam, gdzie w Europie rządzi centroprawica. I podobnie jak w Europie, Poznań nie boi się uznać in vitro za ważny element polityki prorodzinnej, a  walkę z dyskryminacją – za wartość ważną zarówno dla liberałów, jak i konserwatystów.

Sternalski zaznacza, że zaufanie Europejczyków do polityki centroprawicowej pokazuje, że na takie rozwiązania należy stawiać też w Polsce.

In vitro kontra żłobki

Warto dodać, że 16 kwietnia członkowie rady powiatu Platformy Obywatelskiej poparli ponowny start Jacka Jaśkowiaka na prezydenta Poznania. Będzie on najprawdopodobniej wspólnym kandydatem PO i Nowoczesnej.

Kontrkandydatem Jaśkowiaka zostanie Tadeusz Zysk (PiS), który określa swoje poglądy jako konserwatywno-liberalne. W swoim programie nie planuje uwzględnić dofinansowania in vitro w Poznaniu.  Zaznacza, że w budżecie miasta brakuje środków na żłobki i oddziały intensywnej terapii dla dzieci, dlatego kwestia procedury in vitro nie jest priorytetowa.

Źródło: epoznan.pl, wyborcza.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Kandydat na prezydenta Poznania chce się wycofać z dofinansowania in vitro?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Bydgoszcz ponownie zawalczy o in vitro. Wszystko w rękach prezydenta

Kobieta z brzuchem ciążowym
fot. Pixabay

18 bydgoskich radnych PO i SLD postanowiło ponownie zawalczyć o wprowadzenie uchwały o dofinansowaniu in vitro z budżetu miasta. Złożyli już do prezydenta Rafała Bruskiego wniosek z prośbą, by zlecił on prace nad nowym projektem w tej sprawie.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przypomnijmy, że Bydgoszcz stara się o wprowadzenie miejskiego programu dofinansowania in vitro już od dwóch lat. Projekt refundacji procedury zapłodnienia pozaustrojowego dla mieszkańców miasta powstał w 2016 r. z inicjatywy posłów Nowoczesnej. Zbiórką podpisów pod nim oraz koordynacją dalszych działań zajmował się Michał Stasiński (wówczas poseł Nowoczesnej, obecnie PO).

Wymaganą liczbę podpisów udało się zebrać, a projekt – po burzliwych obradach – został przyjęty przez radę miasta. Wkrótce uchylił go jednak wojewoda kujawsko-pomorski Mikołaj Bodganowicz (PiS), wskazując na błędy proceduralne. Do jego opinii przychylił się Wojewódzki Sąd Administracyjny. Szansę na dofinansowanie in vitro straciło wówczas ok. 50 par z Bydgoszczy.

Potrzebny nowy projekt ws. dofinansowania

Choć benedyktyńska praca radnych poszła na marne, nie dają za wygraną. Z dalszymi działaniami wstrzymywali się jednak kilka miesięcy – w tym czasie sprawdzali wszystkie dostępne rozwiązania.

– Chcieliśmy się wspomóc wcześniejszym projektem autorstwa fundacji „Nasz Bocian”. Okazało się jednak, że ta nie może nam przekazać do niego praw. Trzeba więc przygotować zupełnie nowy projekt, a jedyną możliwością, by to zrobić, jest skorzystanie ze wsparcia prezydenta Bruskiego – mówiła Expressowi Bydgoskiemu radna Monika Matowska (PO).

In vitro w Bydgoszczy, czyli kość niezgody

Działacze SLD i PO nie tracą nadziei, że projekt dofinansowania in vitro w Bydgoszczy uda się tym razem wprowadzić. Mają jednak obawy, że na drodze do wprowadzenia programu może znów stanąć wojewoda. Warto przypomnieć, że niedawno stwierdził on nieważność uchwały grudziądzkiej rady miasta w sprawie realizacji programu „Leczenie niepłodności metodą zapłodnienia in vitro dla mieszkańców Grudziądza na lata 2018-2019”. Z oferowanego wsparcia miało skorzystać 60 par z tego miasta.

CZYTAJ TEŻ: Radny PiS obraża mieszkańców Grudziądza. „To dzieci z probówki in vitro i potomkowie komuny”

Niechęci dla projektu nie kryją też oponenci polityczni. Zdaniem Bogdana Dzakanowskiego, gorliwego przeciwnika in vitro z Bydgoskiej Bramy Porozumienia, refundacja in vitro w Bydgoszczy nie jest zadaniem własnym gminy. Ma ona – według niego – „ważniejsze sprawy”.

– Na najbliższej sesji rady miasta będę chciał wrócić do petycji przeciwko finansowaniu in vitro z budżetu miasta, którą swego czasu podpisało ponad 2 tysiące bydgoszczan – mówi.

Jego zdaniem, ponowna próba wprowadzenia uchwały w sprawie dofinansowania in vitro w Bydgoszczy jest tylko ruchem politycznym przez zbliżającymi się wyborami samorządowymi. Ale dla mieszkańców Bydgoszczy ruch ten jest bardzo ważny. Ze wsparcia w ramach dofinansowania in vitro z budżetu miasta mogłoby skorzystać wiele par zmagających się z niepłodnością.

Źródło: Express Bydgoski

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Dofinansowanie in vitro w Słupsku rusza od lipca

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Premie za szybkie urodzenie dziecka i emerytura za czwórkę dzieci. To założenia programu „Mama+”

Beata Szydło na kongresie PiS. W tle napis: Polska jest jedna /Ilustracja do tekstu: Program Mama+: premie za szybkie urodzenie dziecka i emerytura. Ale tylko dla wybranych
Źródło: YouTube

Dzieci i rodzina są fundamentem Polski i naszą przyszłością – mówiła wicepremier Beata Szydło podczas kongresu PiS w Warszawie, zapowiadając nowy program „Mama+”. Uwzględni on pakiet benefitów, które mają zachęcić kobiety do urodzenia i wychowania większej liczby dzieci. Żadna z tych propozycji nie odnosi się jednak do kobiet, które zmagają się z niepłodnością.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Mama+” to pakiet rozwiązań zakładający m.in. premie za szybkie urodzenie drugiego dziecka. Wśród korzyści mają znaleźć się gwarantowane miejsca w żłobkach i przedszkolach oraz dodatkowe urlopy wychowawcze.

„Mama+” tylko dla płodnych i sprawnych

Ważną zmianą, za którą wiceminister zebrała gromkie brawa od publiczności kongresu, ma być zapewnienie darmowych leków dla kobiet w ciąży. Niestety, podczas kilkunastominutowego wystąpienia nie padło ani jedno słowo na temat dofinansowania leczenia kobiet, które zmagają się z niepłodnością – także wtórną. A ta – zgodnie z szacunkami – dotyczy co czwartej pary w wieku rozrodczym i skutecznie utrudnia szybkie zajście w kolejną ciążę.

Minimalna emerytura, ale dopiero od czwartego dziecka

Innym pomysłem, którym Prawo i Sprawiedliwość chce zawalczyć o głosy Polek, jest zabezpieczenie emerytalne dla matek, które nie pracowały zawodowo i wychowały przynajmniej czworo dzieci.

– W momencie, kiedy [taka mama – przyp. red.] osiągnie wiek emerytalny, otrzyma najniższą emeryturę, którą wypracowała właśnie w ten sposób, że opiekowała się i wychowywała swoje dzieci – mówiła Beata Szydło.

CZYTAJ TEŻ: Premier przyznała emeryturę nigdy niepracującej zawodowo matce piętnaściorga dzieci

Internauci zwrócili uwagę, że przedstawiając wstępne założenia programu „Mama+”, wicepremier nie uwzględniła m.in. postulowanych od dawna minimalnych emerytur dla matek dzieci z niepełnosprawnością. Zapowiedziała natomiast udogodnienia dla studiujących mam: w postaci indywidualnego toku studiów, urlopów dziekańskich i specjalnych programów stypendialnych. Dodała, że program Prawa i Sprawiedliwości powstał po „wysłuchaniu trosk, uwag i potrzeb Polaków”.

Źródło: pis.org.pl, wp.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Czy endometrioza uprawnia do otrzymania renty lub orzeczenia o niepełnosprawności?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Lekarze w 11 dni pokonali raka piersi. Czy to przełom w leczeniu?

Innowacyjny lek na raka piersi
fot. Pixabay

Holenderscy naukowcy opracowali  innowacyjny lek na raka piersi. Stworzona przez nich receptura niszczy raka w 11 dni!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zgodnie z doniesieniami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w 2011 roku ponad połowa mln kobiet zmarła z powodu raka piersi.

Choć rak piersi uważany jest za chorobę państw rozwiniętych, ponad 58 proc. przypadków śmierci z tego powodu ma miejsce w krajach rozwijających się.

Zobacz także: 12 objawów raka piersi – tę grafikę powinna poznać każda kobieta!

Chemioterapia skuteczna, ale wyniszczająca

Najpowszechniejszą metodą walki z nowotworami jest chemioterapia. Komórki rakowe charakteryzują się szybkim podziałem i wzrostem, dlatego też stosowanie chemioterapii, która znacznie zmniejsza tempo wzrostu guza, uważa się za najskuteczniejszą metodę leczenia.

Powoduje ona jednak liczne skutki uboczne, spowalniając wzrost innych komórek w organizmie, np. w ustach, żołądku i tych odpowiedzialnych za wzrost włosa.  Ponadto leki nie atakują tylko miejsc zmienionych chorobowo, ale wszystkie komórki w danym obszarze.

Zobacz także: Hormony płodności kontra rak piersi – najnowsze badania

Innowacyjny lek na raka piersi

Holenderscy naukowcy opracowali właśnie innowacyjną metodę, dzięki której w 11 dni i bez użycia chemii udało się zniszczyć nowotwór. Profesor Nigel Bundret ujawnił wyniki swoich badań podczas Europejskiej Konferencji Raka Piersi w Amsterdamie.

Profesor połączył dwa leki Herceptin (znany również jako Trastuzumab) oraz Lapatinib. Chociaż były one już wcześniej wykorzystywane w leczeniu raka, do tej pory nigdy nie użyto ich razem.

W wyniku eksperymentalnie przeprowadzonej terapii lekarzom udało się zniszczyć niektóre typy raka piersi zaledwie w 11 dni! W pozostałych przypadkach mieszanka leków przyczyniła się do znacznego ograniczenia rozrostu raka.

Badanie zostało przeprowadzone na 257 kobietach chorych na raka piersi HER2 dodatnim. Części chorym podano mieszankę leku. Odkryto, że u 11 proc. pań, które dostały zmieszaną dawkę dwóch leków komórki rakowe zniknęły w ciągu dwóch tygodni, a u 17 proc. zaobserwowano znaczne zmniejszenie guza.

Zobacz także: Rak a ciąża. Boskie Matki nie muszą już dokonywać trudnych wyborów: ja, czy dziecko!

Receptory na celowniku

Ta kombinacja leków ma na celu walkę z  HER2, czyli receptorem ludzkiego naskórkowego czynnika wzrostu. Gen HER2 tworzy białko o tej samej nazwie, które powoduje wzrost i podział komórek raka piersi.

Normalnie receptory te mają za zadanie kontrolować, w jaki sposób zdrowe komórki piersiowe rosną, dzielą się i naprawiają. Jednak w 25 proc. raka piersi HER2 tworzy za wiele swoich kopii, dzieląc się i wzrastając w niekontrolowany sposób.

Terapia profesora Bundreta znacznie ogranicza potrzebę operacji i/lub chemioterapii. Ponadto redukuje tymczasowe skutki uboczne towarzyszące chemioterapii, np. wymiotowanie, zawroty głowy i wypadanie włosów.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: www.providr.com

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.