Przejdź do treści

Kampania „Zdrowy tata!”

338.jpg

Według Światowej Organizacji Zdrowia, tzw. czynnik męski w niepłodności małżeńskiej wynosi 45%, z czego 20% przypadków niepłodności stanowią tylko mężczyźni. Statystyki mówią, że problem dotyczy już co piątą parę na świecie i niestety jest to tendencja wzrostowa – w 2015 roku pomocy może potrzebować co trzecia para.

Aby przeciwdziałać problemowi, w Katowicach powstała kampania profilaktyczno – edukacyjna „Zdrowy tata!”. Oferuje ona bezpłatnie wykonanie podstawowych badań nasienia, przeprowadzanych w Klinice Leczenia Niepłodności i Diagnostyki Prenatalnej Gyncetrum w Katowicach. Akcja skierowana jest do wszystkich mężczyzn, którzy planują zostać tatą, bez względu na wiek. Badanie odpowie, jaka jest szansa mężczyzny na naturalne poczęcie, ile posiada plemników, w jakiej są ilości oraz kondycji. Panowie będą również mogli skorzystać z pomocy specjalistów endokrynologów oraz lekarzy zajmujących się tematyką niepłodności. Akcja jest skierowana nie tylko do panów, którzy razem z partnerką bezskutecznie starają się o dziecko, ale także do mężczyzn chcących mieć pewność, że są zdrowi. Badanie płodności zaleca się przede wszystkim osobom z grup ryzyka, czyli palaczom papierosów, osobom z siedzącym trybem życia oraz noszących ciasną bieliznę, a także panom po zabiegach chirurgicznych w obrębie układu rozrodczego, po leczeniu steroidami płciowymi i uczestniczących w dawstwie nasienia. Badanie jest proste, bezbolesne i wiarygodne. Niepłodność mężczyzn to wrażliwy problem, jednak w dobie rozprzestrzeniania się tego problemu, należy o nim głośno mówić.

Kampania „Zdrowy tata!” będzie trwała przed trzy miesiące i w jej obrębie będzie możliwe przeprowadzenia bezpłatnego badania nasienia przez tydzień w każdym miesiącu. Pierwsze badania odbędą się już w dniach 1 – 8 czerwca w Klinice Gyncentrum w Katowicach. Aby wziąć udział w akcji należy umówić się na bezpłatną wizytę, dzwoniąc pod numer: 32 359 09 32 lub 32 359 09 33.

Więcej informacji znajdziesz na stronie www.zdrowytata.pl

Katarzyna Wielgus

farmaceutka

Atrakcyjne nagrody w konkursie fotograficznym SEN DZIECKA – który jeszcze trwa

konkurs sen dziecka nagrody

Konkurs Sen dziecka organizowany przez Samiboo to konkurs skierowany do każdego. (pisaliśmy już o tym). Zwycięzców wyłoni profesjonalne jury m.in. w składzie: Paulina Sykut- Jeżyna, Odeta Moro, Monika Mrozowska i Sabina Pajdowska. Pula znakomitych nagród trafi aż do sześciu osób a zgłoszenia można przesyłać jeszcze do 14 kwietnia 2017 roku.

Pierwsza edycja konkursu wystartowała z tematem SEN DZIECKA. Konkurs polega na sfotografowaniu snu maluszka wg indywidualnej kreacji. Właścicielka Samiboo – Sabina Pajdowska, podkreśla, iż na zdjęciu nie muszą być tylko dzieci, mogą to być przedmioty związane ze snem lub pewne symbole a szczególnie w kategorii SEN DZIECKA Z SAMIBOO – do wykorzystania jest pełna gama produktów marki.

Katarzyna Kowrygo – fotograf, jurorka konkursu przyszłym uczestnikom udziela takich wskazówek:

„ W Waszych pracach chciałabym zobaczyć jak piękna może być taka „podróż w nieznane”; zmobilizujcie siły i znajdźcie czas by „zachować wspomnienia”. Bawcie się światłem naturalnym, zastanym – ono najlepiej oddaje ulotność chwili”.

Organizatorki mówią, że są bardzo zaskoczone mnóstwem zdjęć napływających w konkursie. Zobacz czy i Twoje śpiące dziecko może wygrać nagrodę.

 

 Nagrody w konkursie Samiboo – SEN DZIECKA:

1) kategoria SEN DZIECKA

I miejsce:

  • voucher 1000 złotych do wykorzystania w sklepie Samiboo
  • komoda trzydrzwiowa z kolekcji I’GA ufundowana przez markę Pinio
  • sesja zdjęciowa dla maluszka od fotowyprawka.pl

2)  kategoria SEN DZIECKA Z SAMIBOO

I miejsce:

– voucher 1500 złotych do wykorzystania w sklepie Samiboo

            – łóżeczko dziecięce I’GA ufundowane przez markę Pinio

  • – sesja zdjęciowa dla maluszka od fotowyprawka.pl

 

Za zajęcie II i III miejsca przyznawane są także vouchery w wysokości 500 zł i 300 zł, które można wykorzystać w sklepie organizatora.

 

zgłoszenia można przesyłać do 14 kwietnia 2017 roku do godz. 12:00

regulamin konkursu dostępny na www.konkurs- samiboo.com lub www.samiboo.com. Tutaj też można wysłać swoje zgłoszenie 🙂

 

partnerzy: PINIO, fotowyprawka.pl

Magazyn Chcemy Być Rodzicami jest patronem medialnym wydarzenia.

Tutaj więcej informacji

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Obie strony psychoterapii – jak to jest być pacjentem, jak to jest być terapeutą

psychoterapia

Nie ma wątpliwości, że psychoterapia jest skuteczną formą leczenia wielu zaburzeń psychicznych. Również tych, o których myślimy, że dotyczą jedynie ciała. Pomaga poradzić sobie z traumą, stratą, kryzysem. Badań potwierdzających tę tezę jest wiele, choć jednocześnie są one trudne do przeprowadzenia. Nancy McWilliams, psychoanalityczka i nauczycielka zawodu mówi, że psychoterapia działa prewencyjnie. Pozwala przerwać krąg nadużyć i krzywd przechodzących z pokolenia na pokolenie. Ale jak zbadać, czy pacjent aktualnie będący w terapii, ofiara przemocy, sam przestanie stosować przemoc wobec swoich bliskich? Byłyby to badania bardzo trudne.

Wiemy, że psychoterapia działa. Wiemy, że pacjenci zauważają poprawę komfortu życia, usunięcie lub wyraźne ograniczenie występowania objawów, zmieniają się ich relacje z ludźmi, poprawia się samoocena. A mimo to dla wielu osób psychoterapia nie jest leczeniem z wyboru. Ba, czasami w ogóle w ogóle nie jest brana pod uwaga, pomimo ewidentnych wskazań.

Człowiek z człowiekiem

Bardzo ciekawa dyskusja rozgorzała kilka dni temu na stronie jednego z ośrodków psychoterapeutycznych. Zapytano czytelników, dlaczego psychoterapia grupowa nie jest terapią pierwszego wyboru wśród pacjentów, pomimo dowodów na jej skuteczność. Dyskusja, pokazała, że przede wszystkim nie mamy zaufania do siebie wzajemnie. Jakimś zaufaniem darzony jest terapeuta, ale nie drugi człowiek w grupie. Dalej w toku dyskusji pojawiły się sugestie, że grupa pogłębia poczucie wstydu wynikające z bycia w terapii. Jednocześnie nie wierzymy, że w grupie może wydarzyć się coś dobrego. Spodziewamy się raczej ataków, poniżania i naruszania zasady poufności. Terapia indywidualna jest stawiana w opozycji jako ta, która jako jedyna ma potencjał leczący. Tylko terapeuta w kontakcie indywidualnym może naprawdę pomóc pacjentowi.

W Internecie można znaleźć mem przedstawiający kilkanaście rysunków twarzy terapeuty – na każdym jest taka sama, niezależnie od tego, czy terapeuta jest zadowolony, smutny, rozdrażniony, czy boli go pięta. Być może tak właśnie czują się pacjenci – terapeuta jest niemy, czasem tajemniczy, zdecydowanie pozbawiony poczucia humoru i osobowości. Nie sprzyja to budowaniu poczucia bezpieczeństwa i zaufania.

Inna fantazja jest taka, że przecież terapeuta jest takim samym człowiekiem jak pacjent. Może zdradza żonę, albo jest w szóstym związku, sam przeszedł depresję albo nie radzi sobie z nałogowym paleniem papierosów. Jak więc może komukolwiek pomóc?

Nawet więc jeśli dowody na skuteczność psychoterapii, czy to jako narzędzia leczącego, czy wspierającego są niezaprzeczalne, nadal budzi ona wiele wątpliwości. Wiele z nich wiąże się z osobą terapeuty. Co więc dzieje się w gabinecie i dlaczego?

Po drugiej stronie

Większość terapeutów nie bez powodu dba o to, żeby pacjent jak najmniej o nim wiedział. Nie tylko dlatego, że troszczy się o swoją prywatność i granice w terapii. Chodzi również o to, żeby stworzyć pacjentowi przestrzeń dla jego spraw. Terapeuta, który dzieli się historiami ze swojego życia, nawet jeśli ma to uzasadnienie w kontekście rozmowy, może pacjenta przytłoczyć i de facto odebrać mu przestrzeń terapeutyczną.

Dla niektórych pacjentów ważna jest na przykład orientacja seksualna terapeuty. Pewna homoseksualna pacjentka, niepogodzona ze swoją orientacją seksualną, poczuła się bardzo zdradzona, kiedy dowiedziała się, że jej terapeuta jest w związku z mężczyzną. Miała żal do terapeuty, ale przede wszystkim poczuła się mocno zaniepokojona faktem, że jest on „pogubiony we własnej seksualności, jak więc może jej pomóc”. W gruncie rzeczy były to jednak lęki pacjentki, która sama czuła się pogubiona i niepewna siebie.

Pacjenci często zastanawiają się, czy są lubiani przez swoich terapeutów. Nic w tym dziwnego, każdy z nas ma wrodzoną potrzebę akceptacji. Rzeczywistość jest jednak taka, że każdy terapeuta ma swoje ograniczenia. Musi jednak być ich świadom i odpowiednio działać. Dlatego też złotym standardem w pracy psychoterapeutycznej jest regularna superwizja. Jeśli terapeuta wie, że ma trudność w pracy z określonym typem pacjentów, musi wziąć za to odpowiedzialność i być może skierować do innego specjalisty.

Siła emocji

Emocje terapeuty to jego najważniejsze narzędzie pracy. To, jak się czuje z pacjentem, co go porusza w słyszanej historii, rodzaj emocji, jakie pojawiają się w sesji w terapeucie – wszystko to jest bardzo ważne dla procesu terapeutycznego. Czy jednak terapeuta powinien je ujawniać, a jeśli tak, to jakiej formie? Z jednej strony pacjenci chcieliby wiedzieć, co czuje ich terapeuta, z drugiej jednak mają potrzebę być w rękach osoby silnej i zdecydowanej, zdolnej do zaopiekowania się. Ujawnienie więc uczuć przez terapeutę mogłoby zwyczajnie przestraszyć pacjenta. Dlatego też większość terapeutów uczy się nie pokazywać swoich emocji i szukać wsparcia dla siebie na przykład w superwizji. Jednocześnie czasami trudno jest je powstrzymać. Towarzyszenie kobiecie, która poroniła lub urodziła martwe dziecko, bycie z osobą, która długo zmaga się z niepłodnością może wywoływać widoczne emocje w terapeucie. Podobnie jak trudno ukryć radość, kiedy pacjentowi rodzi się dawno wyczekiwane i upragnione dziecko. Czy jednak wtedy trzeba te emocje szczególnie ukrywać?

Terapia jest leczeniem, dlatego musi opierać się na konkretnych zasadach. Ale jest też spotkaniem dwojga ludzi. Terapeuta stara się wycofać swoje potrzeby i opinie na rzecz rozwoju i swobody pacjenta. Ale jest też człowiekiem i może zdarzyć się tak, że ujawni osobiste informacje oraz emocje. Co to będzie znaczyło dla pacjenta i procesu terapii zawsze warto omówić. Można wówczas dojść do bardzo ciekawych wniosków.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Tysiące kobiet dziękują tej matce – pokazała, jak naprawdę wygląda ciało po porodzie!

Foto: Ruth Lee Instagram
Foto: Ruth Lee Instagram

Ruth Lee ma 25 lat, jest blogerką i młodą mamą. Popularność zawdzięcza jednemu zdjęciu na Instagramie. Zdjęciu swojego brzucha kilka dni po tym, jak urodziła córeczkę.

 Fotki vs. rzeczywistość

25-latka przyznaje bez bicia, że nie spodziewała się co stanie się z jej ciałem po rozwiązaniu. „Śledziłam TAK wiele ciężarnych modelek… I kiedy fotografowały się na basenie już w roli ‚5-minutowych’ matek, myślałam ‚Wow! Obym wyglądała tak samo‚” – czytamy w poście Lee.

Jej doświadczenia były jednak bardzo dalekie od tego, czego się naoglądała. Poród przez cesarskie cięcie okazał się bowiem największą traumą. Dziecko przyszło na świat, a mama-debiutantka musiała pogodzić się z „bliznami, rozstępami i brakiem mleka”. To wszystko przytłoczyło ją tak, że wpadła w depresję poporodową.

Zrobiłam to zdjęcie, kiedy [depresja poporodowa] wpełzała już w moje życie. I nie mogłam uwierzyć, że to moje ciało. Byłam nim przerażona” – napisała. Ale podjęła decyzję, że pokaże zdjęcie światu, nawet jeśli nie najlepiej się czuje, widząc siebie taką. Chciała, aby kobiety zrozumiały, co ciąża robi z kobiecym ciałem i że nie są same, choć czują inaczej.

„Dzielę się tym, ponieważ serce podpowiada mi, że wiele ludzi ma problem z byciem niewystarczająco dobrym… Nie pozwólcie by media społecznościowe plamiły wasze rozumienie piękna i tego, co jest PRAWDZIWE” – apeluje Ruth.

Piękno nie zawsze jest perfekcyjne – zdjęcia, które każda kobieta powinna zobaczyć! [KLIK]

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl

Androlog – przebieg wizyty

androlog wizyta

Androlog jest dla mężczyzny tym, kim dla kobiety ginekolog. To do niego należy się zwrócić w przypadku problemów ze zdrowiem. Jeśli jeszcze nie byłeś u tego specjalisty, sprawdź, czego możesz się spodziewać podczas pierwszej wizyty.

Wywiad
  1. Podstawą jest wywiad, podczas którego lekarz będzie Cię pytał o dzieciństwo, okres rozwojowy, pokwitanie. Będą go interesowały wszelkie przebyte choroby, nie tylko narządów płciowych, lecz także ogólnoustrojowe, urazy, infekcje, wnętrostwo, skręt jądra. Zapyta o przebyte operacje chirurgiczne, zwłaszcza gdy dotyczyły okolicy miednicy mniejszej, gdyż to one mogą stanowić o przyczynie niepłodności. Przed wizytą przypomnij sobie, jakie choroby przebyłeś i kiedy – infekcje, zwłaszcza wirusowe, mogą osłabić przejściowo proces wytwarzania męskich komórek płciowych. Niektóre choroby zakaźne mogą mieć odległe skutki. Dodatkowo lekarz wypyta Cię o obciążenia genetyczne i niepłodnych krewnych pierwszego stopnia.

Nie ominą Cię pytania o styl życia, stosowane używki, palenie papierosów, spożywanie alkoholu, przyjmowane leki, narażenie na czynniki środowiskowe, wykonywany zawód, dotychczasowe pożycie seksualne.

  1. Kolejnym etapem są pytania dotyczące zaburzeń – ich charakteru, sposobu pojawiania się i narastania, częstości i czasu trwania. Bądź szczery w rozmowie z ekspertem, tylko wtedy będzie mógł ci pomóc skutecznie.
Stan zdrowia
  1. Następnie lekarz oceni Twój ogólny stan zdrowia, m. in. zmierzy tętno i ciśnienie krwi. Oceni:
  • sylwetkę ciała, rozkład tkanki tłuszczowej, rozwój masy mięśniowej;
  • stan gruczołów piersiowych;
  • stopień rozwoju płciowego (owłosienie łonowe i pachowe, owłosienie na twarzy, wielkość narządów płciowych, mutacja głosu);
  • stan zewnętrznych narządów płciowych;
  • konsystencję, ruchomość, równość powierzchni, bolesność jąder z oceną objętości jąder.
Badanie
  1. Najtrudniejszą częścią wizyty jest badanie narządów płciowych oraz badanie per rectum. Trudność oczywiście dotyczy badanego, który w większości przypadków nie jest przyzwyczajony do takich osobistych kontaktów z lekarzem. Pamiętaj! Dla lekarza jesteś kolejnym pacjentem i na pewno widział już wiele.
  1. Niekiedy lekarz zaleca badania dodatkowe: morfologię i badanie ogólne moczu, stężenie poziomu cukru, cholesterolu, testosteronu, prolaktyny, kreatyniny czy badanie gruczołu krokowego. Przy problemach z erekcją może być konieczne wykonanie sonografii dopplerowskiej i określenie poziomu hormonów.
    Jeśli gruczoł krokowy jest powiększony, lekarz może zlecić także USG lub biopsję prostaty, badania markerów nowotworowych narządów płciowych (prostaty, jąder, nadnerczy): PSA, fl-HCG, AFP, CEA.
  2. Aby sprawdzić płodność, wykonuje się także analizę nasienia (seminogram).

Andrologia to dziedzina medycyny zajmująca się fizjologią męskich narządów płciowych, ich wadami rozwojowymi i zaburzeniami funkcjonowania. Bada przyczyny i leczy te problemy na wszystkich etapach życia mężczyzny, począwszy od wieku dziecięcego po starość. Pacjentem androloga może być zarówno mały chłopiec, jak i starszy pan. To specjalista, do którego zwraca się mężczyzna mający problem z andropauzą, czyli dolegliwościami wynikającymi z obniżającego się wraz z wiekiem poziomu męskich hormonów płciowych, a także młody chłopak, który ma kłopoty z przedwczesnym wytryskiem. Androlog pomaga też w leczeniu niepłodności.

 

Polski członek. Przeciętny polski członek w spoczynku ma 8–9 cm, 13–14 cm we wzwodzie. Obwód zazwyczaj mieści się w przedziale 11–12 cm. Odstępstwa o 3–4 centymetry mieszczą się w normie. O tzw. mikropenisie mówi się, gdy podczas wzwodu osiąga on jedynie 6–7 cm. Penisy powyżej normy raczej nie są traktowane jako anomalia, zdarzają się jednak znacznie rzadziej niż można by się było spodziewać.

Przeczytaj koniecznie

7 sposobów na zwiększenie męskiej płodności

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami