Przejdź do treści

Kampania „Jeden test. Dwa życia” ruszyła!

Wstyd, odtrącenie, samotność, izolacja, wyobcowanie, strach, bezdzietność, cierpienie, a nawet śmierć – z tym zakażenie HIV kojarzy się kobietom będącym w ciąży lub planującym macierzyństwo, które wzięły udział w badaniu fokusowym na temat postaw wobec testowania w kierunku zakażenia wirusem. Przeprowadzono je w ramach rozpoczynającej się ogólnopolskiej kampanii edukacyjnej „Jeden test. Dwa życia”. Ambasadorką kampanii jest aktorka i wokalistka, Ada Fijał.

W czwartek, 20 listopada odbyła się konferencja, inaugurująca ogólnopolską kampanię edukacyjną Krajowego Centrum ds. AIDS. Ma ona na celu uświadamianie kobiet w ciąży o konieczności przeprowadzenia testów na obecność wirusa HIV. Niestety, badania opinii publicznej dotyczące ich postaw mówią, że większość z nich myśli stereotypowo. Wydaje im się, że groźna choroba nie może dotknąć „zwykłych” osób, ale wyłącznie homoseksualistów, narkomanów i bezdomnych. 

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zaskakujące jest też to, że w percepcji ciężarnych Polek, osoby żyjące z HIV nie są zdolne do normalnego funkcjonowania. W ich opinii osoba zakażona nie ma możliwości urodzenia zdrowego potomstwa. Wszystko to nieprawda, ale rezultaty tak silnie zakodowanych mitów na temat HIV są oczywiste: kobiety w Polsce testują się rzadko, a wręcz zdarza się, że ignorują skierowanie na test. W efekcie rodzą się zakażone dzieci, a przecież mogłyby urodzić się zdrowe.

Niestety, badanie TNS Polska na zlecenie Krajowego Centrum ds. AIDS jasno pokazuje też, że o tej ciężkiej chorobie prawie w ogóle się nie mówi. Tylko nieliczne uczestniczki przyznały, że rozmawiały kiedyś na ten temat z innymi osobami. Najczęściej był to partner, mąż, a rozmowa była nawiązaniem do wykonania testu na okoliczność ciąży. Dla wielu badanych wykonanie testu w kierunku HIV nadal wiąże się ze wstydem. Większość przyznaje, że do rozmowy z osobą trzecią na temat testów, potrzebuje impulsu i kontekstu, np. ciekawego artykułu czy kampanii społecznej.

Ryzyko zakażenia HIV istnieje zarówno w czasie ciąży, jak i podczas porodu. Także karmienie piersią przez zakażoną kobietę powoduje niebezpieczeństwo przeniesienia wirusa na dziecko. Wykrycie zakażenia i włączenie leczenia ARV u matki sprawia, że ryzyko zakażenia wertykalnego zmniejsza się do ok. 1%. Niestety w Polsce zdarzają się przypadki rozpoznania zakażenia HIV u kobiet dopiero po rozpoznaniu HIV lub AIDS u ich dzieci. Warto je przed tym uchronić, a wystarczy jeden test. Magdalena Marysińska, lecząca chore dzieci, podkreśla, że można go przeprowadzić (metodą przesiewową) nawet tuż przed porodem. Jeśli istnieje podejrzenie zakażenia, następuje specjalna procedura wobec narodzonego dziecka: szybkie kąpanie, niepodawanie szczepionki na gruźlicę, zastosowanie leków. To ostatnie może obniżyć szansę zarażenia z 30 – 50 % niemal do zera. 

Najważniejsze jest jednak jak wczesne wykrycie i tu dużą rolę odgrywają ginekolodzy, którzy powinni zlecać kobietom testy w kierunku HIV i robią to coraz częściej, ale niestety nie zawsze. Wynika to m.in. z często negatywnych reakcji pacjentek na takie zalecenie. Niektóre uczestniczki badania źle odebrały propozycję wykonania testu, czuły się podejrzewane o rozwiązły i niemoralny styl życia. Inne przyznawały nawet, że wprost odmówiły przyjęcia skierowania. Takie badanie jednak, jak powiedział doktor Mirosław Wielgoś, jest i powinno być normą – właściwie przeprowadza się dwa, pierwsze do 10 tygodnia ciąży (sprawdzenie, czy kobieta nie zakaziła się przed zapłodnieniem), drugie natomiast po 33 tygodniu (w celu dowiedzenia się, czy do zakażenia nie doszło już po zapłodnieniu).

 

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl

Do szpitala psychiatrycznego za chęć aborcji? Tego oczekuje Ordo Iuris

Smutna kobieta spogląda przez okno / Ilustracja do tekstu: Szpital psychiatryczny za myśl o aborcji? Nowa propozycja Ordo Iuris

Ordo Iuris nie ustaje w próbach ograniczenia kobietom należnych im praw. Dr Błażej Kmieciak, koordynator należącego do tej instytucji Centrum Bioetyki, wyszedł niedawno z propozycją, by kobiety, które planują terminację ciąży, umieszczać w zakładzie psychiatrycznym. Przeciw tym pomysłom stanowczo protestuje Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Podczas konferencji „Życie ze skutkami aborcji: stan obecny i perspektywy”, która 4 kwietnia br. odbyła się w Sejmie RP, zaproszeni prelegenci rozważali kwestię tzw. syndromu poaborcyjnego. Podczas jednej z dyskusji dr Błażej Kmieciak zauważył, że obecne prawo w niektórych sytuacjach pozwala na umieszczenie kobiety w ciąży w szpitalu psychiatrycznym. Dotyczy to sytuacji, gdy stanowi ona zagrożenie dla siebie lub dla innych. Ekspert Ordo Iuris uznał jednak, że tę przesłankę powinno się stosować także w sytuacji, gdy kobieta chciałaby… przerwać ciążę.

– Problem jednak w tym, że jeżeli chce skrzywdzić dziecko, które nosi pod sercem, nie można jej umieścić w placówce psychiatrycznej, ponieważ z punktu widzenia obowiązującego w Polsce prawa to dziecko nie jest jeszcze jej rodziną – mówił.

Zaznaczył przy tym, że to myślenie należy zmienić.

ZOBACZ TEŻ: Przełomowa decyzja sądu ws. drastycznych billboardów. Mamy precedens!

Krok ku ubezwłasnowolnieniu kobiet

Te kontrowersyjne słowa zaniepokoiły wielu przedstawicieli organizacji pozarządowych.

„Systematyczne szerzenie narracji o tym, jak dużym zagrożeniem jest kobieta, kompletne pomijanie jej potrzeb i praw oraz zrównywanie zarodka lub płodu z bezbronnymi kilkuletnimi dziećmi, mają stworzyć warunki do wprowadzenia mechanizmów ubezwłasnowolniania kobiet, by pełniły głównie funkcje prokreacyjne. Wydaje się, że w uporczywych działaniach organizacji Ordo Iuris, która – przypomnijmy – była autorką projektu ustawy przewidującego karanie kobiet więzieniem za aborcję, chodzi nie o samą aborcję i życie poczęte, ale o całkowitą kontrolę kobiet” – zaznacza Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny w wydanym oświadczeniu.

Przedstawicielki Federacji podkreślają, że to kobieta jest pacjentką, a nie płód.

„Obowiązek należytej staranności przy prowadzeniu ciąży wynika z konieczności ochrony zdrowia reprodukcyjnego kobiety. Płód dopiero z urodzeniem zyskuje odrębność wobec ciała kobiety, podmiotowość prawną i ochronę prawną równą człowiekowi” – piszą.

CZYTAJ TAKŻE: Annika Strändhall: Prawo pacjentki jest najważniejsze

Propozycja Ordo Iuris to „środek bezprawny i nieproporcjonalny”

Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny wyjaśnia, że obowiązująca ustawa o ochronie zdrowia psychicznego przewiduje niewiele przesłanek uprawniających do leczenia psychiatrycznego w szpitalu bez zgody danej osoby. Chodzi mianowicie o sytuacje, w których dotychczasowe zachowanie danej osoby „wskazuje na to, że z powodu tej choroby zagraża bezpośrednio własnemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób”.

„Sąd Najwyższy w swoim orzecznictwie nakazuje rygorystyczną interpretację, w której nie mieści się rozważanie kobiety o skorzystaniu z prawa do przerwania ciąży. W jej świetle propozycja Ordo Iuris jest pogwałceniem praw kobiet, środkiem bezprawnym i nieproporcjonalnym” – pisze Federacja w wydanym oświadczeniu.

Pełne stanowisko Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny można przeczytać pod tym adresem (PDF).


PRZECZYTAJ TEŻ: Grozi nam nie tylko zakaz aborcji. Czy przed nami też koniec in vitro i badań prenatalnych?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Nowe stowarzyszenie zawalczy o politykę zdrowotną opartą na nauce.  Chce zacząć od odwołania prof. Chazana

Narzędzia lekarskie, karta pacjenta i telefon /Ilustracja do tekstu" Ruszył projekt Łączy nas pacjent. Infolinia dla pacjentów
Fot. Pixabay.com

Stowarzyszenie na rzecz Polityki Zdrowotnej Opartej na Nauce to nowa organizacja pozarządowa, która powstała po to, by zadbać o prawo do usług lekarskich opartych na rzetelnych podstawach naukowych. Członkowie stowarzyszenia rozpoczęli swoją działalność od skierowania apelu do wojewody świętokrzyskiej Agaty Wojtyszek. Chcą wymóc na niej zmianę decyzji ws. powołania prof. Bogdana Chazana na stanowisko świętokrzyskiego konsultanta wojewódzkiego do spraw ginekologii i położnictwa.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak uzasadniono w oświadczeniu skierowanym do wojewody, prof. Chazan jest lekarzem, który „niejednokrotnie występował publicznie przeciwko współczesnej wiedzy medycznej, m.in. popierając tzw. naprotechnologię jako metodę leczenia niepłodności czy też porównując antykoncepcję postkoitalną do aborcji”. Ponadto eksperci Stowarzyszenia na rzecz Polityki Zdrowotnej Opartej na Nauce zauważyli, że medialne wypowiedzi prof. Chazana „są nacechowane wyłącznie ideologią, a nie medycyną opartą na faktach (EBM)”.

„Sytuacją skandaliczną jest, gdy na stanowisko konsultanta wojewódzkiego zostaje powołany ktoś, kto podejmuje decyzje medyczne wyłącznie w oparciu o swój światopogląd, a nie wartości pacjentki. Ktoś, kto ignoruje najnowsze osiągnięcia medycyny reprodukcyjnej, jednocześnie odmawiając ich swoim pacjentkom” – czytamy w oświadczeniu.

POLECAMY TEŻ: Prof. Chazan powołany na świętokrzyskiego konsultanta ds. ginekologii i położnictwa. Mimo protestów!

Stowarzyszenie na rzecz Polityki Zdrowotnej Opartej na Nauce: wiedza, nie światopogląd

Stowarzyszenie na rzecz Polityki Zdrowotnej Opartej na Nauce zostało założone po to, by – głosem pracownic i pracowników ochrony zdrowia oraz organizacji pacjenckich – opowiedzieć się za poszanowaniem praw pacjentów i medycyną opartą na faktach.

„Zapewniamy niezbędny głos, który sprzeciwia się wykorzystywaniu medycyny dla celów dominacji ideologicznej i religijnej oraz opowiada się za szacunkiem dla osób potrzebujących pomocy medycznej” – podkreśla zarząd nowo powołanej organizacji.

Wśród założycielek i założycieli stowarzyszenia znaleźli się lekarze, ratownicy medyczni, popularyzatorzy nauki i fizjoterapeuci. Jedną z lekarek zaangażowanych w prace nowej organizacji jest lek. Natalia Jakacka, przedstawicielka nagrodzonego „Okularami Równości” ruchu społecznego „Lekarze Kobietom”.

Więcej informacji o działalności Stowarzyszenia na rzecz Polityki Zdrowotnej Opartej na Nauce można znaleźć na stronie: medycynaopartananauce.pl.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Porównania są zbędne. Dr Agnieszka Kuczyńska z Kriobanku o fascynacji medycyną i o cudzie istnienia

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Słowa, które leczą. Wirtualne wsparcie po diagnozie MRKH [LIST]

Kobieca dłoń obemuje filiżankę z kawą, obok kolorowe kwiaty i książka z motywcyjnym cytatem /Ilustracja do tekstu: Wirtualne wsparcie po diagnozie MRKH
Fot.: Pixabay.com

MRKH obiło Cię z każdej strony – obiło rodzącą się w Tobie kobiecość i seksapil, prawym sierpowym sprzedało cios prosto w macierzyństwo, gdzieś z łokcia dostałaś po pewności siebie. Choć niepewnie się to wszystko zaczyna, masz nadzieję, że jednak odpiszę – kompletnie mnie nie znając.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

XXI wiek rządzi się swoimi prawami. Szeroko rozwinięte social media pokazują nam skrawki z życia zwykłych ludzi – wiemy, gdzie idą, co robią, co piją, jakie kwiaty kupują, po co robią to, co robią, i jaki widzą w tym sens. Jestem z pokolenia, dla którego Facebook, Instagram czy Snapchat to nie nowość, a narzędzie komunikacji umożliwiające kontakt nie tylko z osobami najbliższymi, ale też tymi kompletnie mi nieznajomymi. Ale! Żeby podreperować reputację człowieka XXI wieku, powiem szczerze, że brakuje mi pisania listów.

Będąc jeszcze nastolatką, pisałam listy ze swoją koleżanką z Bydgoszczy. Pamiętam, że kiedy widziałam przez szpary skrzynki pocztowej białą albo kolorową kopertę, na mojej twarzy pojawiał się uśmiech. A po nim – grymas zniecierpliwienia – bo klucz miała mama, więc sama tej skrzynki na dany moment otworzyć nie mogłam. Czekałam i ćwiczyłam cierpliwość, a potem z lubością rozrywałam kawałki koperty, by dostać się do krótkiej historii z życia gimnazjalistki.

Dziś jest trochę inaczej. Siadam przy biurku, naciskam magiczny przycisk i… klik! Mam wiadomość. Otwieram wirtualny list od Ciebie, siedemnastej z kolei. Od siedemnastej trochę zagubionej, lekko nieśmiałej i obawiającej się mojej reakcji bo oddajesz mi przecież klucz do swojej intymności. Czytam z zapartym tchem o tym, jak starasz się poradzić z diagnozą. Moje oczy pędzą po torze liter składającym się na historię Twojego istnienia, a właściwie chwilowego upadku.

ZOBACZ TEŻ: Urodziłam się bez macicy

Dostrzec jasne barwy

MRKH obiło Cię z każdej strony – obiło rodzącą się w Tobie kobiecość i seksapil, prawym sierpowym sprzedało cios prosto w macierzyństwo, gdzieś z łokcia dostałaś po pewności siebie. Choć niepewnie się to wszystko zaczyna, masz nadzieję, że jednak odpiszę – kompletnie mnie nie znając, nie widząc koloru moich oczu, zapachu zielonej herbaty stojącej w srebrnym kubku czy sposobu w jaki układam swoje nogi, kiedy siedzę. Piszesz do mnie i masz nadzieję, że dam Ci znać chociaż jednym zdaniem.

Dwa lata temu założyłam bloga, by pokazać innym, czym jest MRKH. Jak każda kobieta chciałam przeżywać z Tobą swoje kryzysy, swoje smutki, ale też dzielić się chwilami najszczerszego piękna. Pokazywać Ci każdego dnia, że szczęście wali do mnie z każdej strony – od tej normalnej, kiedy tańczę na przystanku, i od tej, kiedy łzy radości zraszają mi policzki. Chciałam i chcę pokazywać Ci, jak można zżyć się z diagnozą, jak ją polubić – mimo kryzysów. I dałam Ci też adres, na który możesz napisać do mnie każdego dnia, o każdej porze. Dzięki temu chciałam, byś uwierzyła, że nie można się bać, a z MRKH można być PIĘKNĄ.

Pogotowie mailowe po diagnozie MRKH

Siedemnaście razy mój adres mailowy stał się dla kogoś ostoją, opieką, cieniem rzuconym w słoneczny dzień, ochłodą, otrzeźwieniem. Kołem ratunkowym. Takim niecodziennym pogotowiem, które odpowie na każde wezwanie.

Najczęściej zadawane pytania czy prośby dotyczyły lekarzy, u których można dowiedzieć się czegoś więcej na temat tej rzadkiej choroby. Na następnym miejscu uplasowała się niewiedza, z czym się „je” całego Rokitańsky’ego – jak wygląda diagnostyka, przebieg operacji i pielęgnacja po niej. Jednakże największym problemem, z którym wielokrotnie spotkałam się w tych siedemnastu mailach, był strach przed zawarciem związku partnerskiego. W mojej głowie zawsze rodziło się wtedy pytanie: dlaczego takie kobiety, jak my, nie mają wsparcia ze strony psychologa czy seksuologa, który podpowiedziałby, jak w takiej sytuacji się zachować, jak znaleźć partnera i co najważniejsze – jak powiedzieć mu o chorobie?

Na te i wiele innych pytań staram się odpowiadać systematycznie z wielką dokładnością, cierpliwością, zasobem wiedzy czy wsparciem na tyle ogromnym, by odbiorca po drugiej stronie poczuł moc wirtualnego listu. Za każdym razem, odpisując, mam nadzieję, że przez sieć tego całego zero-jedynkowego systemu przecieknie pewność siebie, którą chcę podarować każdej kobiecie z MRKH. I wiem, że ten konkretny mail wnosi do życia MRKH-owskich dziewczyn wiele dobrego.

PRZECZYTAJ TEŻ: Kiedy lekarz jest pacjentem…

Tagi:

Agnieszka Wasilewska

Studentka pielęgniarstwa AHE w Łodzi, pedagog, animatorka zabaw dla dzieci i wolontariuszka Fundacji DKMS Polska. Miłośniczka zielonej herbaty i dobrych kryminałów. Nie wyobraża sobie życia bez pomagania – to jeden z czynników, który napędza ją do działania i do życia. Bo troska o jednego człowieka to miłość, ale o wiele osób – to pielęgniarstwo.

Błędy merytoryczne i tezy sprzeczne z wiedzą medyczną. Nasz Bocian obnaża prawdę na temat „Wobec in vitro”

Wobec in vitro
fot. www.jednosc.com.pl

Stowarzyszenie pacjenckie Nasz Bocian zdecydowanie zaprotestowało przeciwko szerzeniu nieprawdziwych i krzywdzących tez zawartych w publikacji „Wobec in vitro” wydanej staraniem Episkopatu. Dziś obnaża prawdę na temat tej pozycji.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Bulwersuje nie tylko zawartość merytoryczna, ale i język publikacji. W związku z tym Stowarzyszenie zwróciło się do szerokiego grona ekspertów z prośbą o opinię na temat zawartości wspomnianej pozycji.

Jako, że ta stygmatyzująca książka została uznana za pozycję uzupełniającą w nauczaniu religii w klasach licealnych, zwróciliśmy się również do kuratorów oświaty z prośbą o informację na temat działań podjętych w szkołach zmierzających do zapewnienia bezpieczeństwa i szacunku dzieciom poczętym dzięki in vitro.

Zobacz także: „Wobec in vitro”. Kontrowersyjny podręcznik przeciwników zapłodnienia pozaustrojowego

Czym jest „Wobec in vitro”

W grudniu ubiegłego roku staraniem Episkopatu Polski ukazała się publikacja pod tytułem „Wobec in vitro”. Już wówczas pozycja ta spotkała się z szeroką krytyką licznych środowisk oraz mediów. „Wobec in vitro” zawiera wiele poważnych błędów merytorycznych, a stawiane w niej tezy pozostają w sprzeczności ze współczesną wiedza medyczną. Ponadto w sposób niedopuszczalny stygmatyzuje dzieci poczęte metodą in vitro, przyrównując je do towaru oraz przypisując wielu z nich „niepełnosprawność intelektualną” oraz „opóźnienie rozwojowe”.

Eksperci odkłamują tezy stawiane przez autorów „Wobec in vitro”. W przygotowanych dla Stowarzyszenia „Nasz Bocian” opiniach na temat pozycji „Wobec in vitro”, opracowanych przez wybitnych specjalistów z dziedziny ginekologii i medycyny rozrodu oraz przez Polskie Towarzystwo Medycyny Rozrodu i Embriologii czytamy:

„Wzrost i rozwój fizyczny dzieci poczętych pozaustrojowo nie różni się od dzieci poczętych spontanicznie.”

„We wnioskach z przeprowadzonych badań nad inteligencją i funkcjami poznawczymi 5-letnich dzieci po zapłodnieniu pozaustrojowym nie znaleziono różnic pomiędzy dziećmi po leczeniu niepłodności a poczętymi spontanicznie.”

„Nie znaleziono różnic w stanie zdrowia pomiędzy grupą dorosłych po ART i grupą kontrolną.”

Uwadze ekspertów nie umknęły również brak rzetelności autorów „Wobec in vitro” przy korzystaniu z wyników dostępnych badań:

„Autor podaje odsetek ryzyka występowania wad wrodzonych, które w ogóle nie figurują w pracy naukowej, na którą się powołuje. Jest to zwykła manipulacja wynikami poważnych i dobrze prowadzonych badań.”

Zobacz także: Wypowiedź profesor o in vitro szokuje…

Godność dzieci poczętych dzięki in vitro i ich rodzin

W opinii psycholożki niepłodności czytamy:

„Autorzy publikacji kompletnie pomijają fakt, że wśród młodzieży licealnej, do której kierują swoją publikację, znajduje się coraz większa grupa osób poczętych tą metodą. To one będą czytać i słuchać o tym, że są pozbawione godności, że ich poczęciu towarzyszyło morderstwo a ich rodzice dopuścili się niemoralności (…)”

W opinii embriolożki natomiast:

„Irracjonalnym wydaje się użycie argumentów naukowych w czysto etycznej/filozoficznej dyskusji o powstaniu życia ludzkiego, tak próba przekucia podstaw działania medycyny dla uzasadnienia niewłaściwości i niedopuszczalności metody in vitro, oraz całkowite ignorowanie zasad prawnych, mają znamiona demagogii„.

Ustosunkowuje się ona również do wyjątkowo uderzającej w godność i podmiotowość dzieci poczętych dzięki in vitro tabeli przyrównującej metodę in vitro do produkcji przemysłowej.

Zobacz także: Uniwersytet odpowiada w sprawie kontrowersyjnej wypowiedzi profesor o in vitro

In vitro a szkoła

Mając na uwadze szacunkowe dane statystyczne, według których co 20. dziecko przychodzi na świat dzięki medycznie wspomaganej prokreacji oraz w związku z ustawowym obowiązkiem zapewnienia każdemu uczniowi bezpiecznych warunków rozwoju i nauki, poprosiliśmy Kuratorów Oświaty o informacje na temat działań, jakie wdrożyli lub zamierzają wdrożyć w podległych sobie szkołach w celu zapewnienia bezpieczeństwa, szacunku oraz szeroko rozumianego dobrostanu uczniów, którzy urodzili się w wyniku zastosowania metody in vitro.

Analiza odpowiedzi pokazuje, że Kuratoria czują się zwolnione z obowiązku zainteresowania się wskazanym problemem:

Kuratorium Oświaty w Katowicach nie dysponuje żadnymi informacjami, tj. danymi na temat działań, jakie wdrożyli bądź zamierzają wdrożyć w ramach nałożonych przez ustawę obowiązków dyrektorzy placówek oświatowych w celu zapewnienia bezpieczeństwa, szacunku oraz szeroko rozumianego dobrostanu uczniów, którzy urodzili się w wyniku zastosowania metody in vitro (KO Katowice)

„Jeśli rodzic ma inne stanowisko w sprawach wiary niż Kościół, którego jest wyznawcą, powinien zgłaszać je do właściwych organów Kościoła” (KO Szczecin)

„Brak jest możliwości uczynienia zadość wyrażonemu przez Stowarzyszenie żądaniu, bowiem organ administracji publicznej, którym jest Dolnośląski Kurator Oświaty nie posiada podległych sobie szkół” (KO Wrocław)

Zobacz także: Absurdy dotyczące in vitro 2017 roku

Perspektywa Pacjencka

25 maja, podczas V edycji Międzynarodowej Konferencji „Development of Scientific Cooperation in Reproductive Medicine Research” odbędzie się debata, podczas której w międzynarodowym gronie specjalistów i ekspertów po raz kolejny podniesiemy kwestię pozycji „Wobec in vitro” i jej statusu pomocy dydaktycznej

Zostanie zorganizowany protest przeciwko głoszeniu nieprawdziwych tez oraz atakowi na godność osób niepłodnych oraz dzieci poczętych dzięki medycznie wspomaganej reprodukcji.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Nasz Bocian

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.