Przejdź do treści

Język ciała

Nieświadomość jest konceptem uznanym przez wszystkie wiodące nurty psychologiczne, choć nie przez wszystkie jawnie eksplorowanym. Nawet jednak terapeuci skupiający się w swojej pracy na czynnikach poznawczych i z dystansem podchodzący do teorii psychoanalitycznych dostrzegają znaczenie wyobrażeń i pragnień, jakie mają ich pacjenci czy też klienci. Tym samym odwołują się do tego, co jest nieoczywiste i często nieświadome.

 
Niemal ćwierć wieku temu Joyce McDougall, bardzo znana i ceniona psychoanalityczka, napisała książkę pod tytułem Teatry ciała, w której wyjaśniała rozumienie zaburzeń psychosomatycznych w świetle teorii psychoanalitycznej. Książka, niedawno wydana również w Polsce, żywo wpisuje się w nurt medycyny psychosomatycznej. Zwraca również uwagę ciekawym tytułem. McDougall postawiła tezę, że ciało jest teatrem, sceną, na której rozgrywają się wewnętrzne dramaty. Poprzez ciało wydobywa się to, co zamieszkuje psychikę i często jest zbyt trudne lub zagrażające poczuciu stabilizacji. Jest też nieświadome.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Podobnie jest z wieloma chorobami. Zdarza się nam usłyszeć w gabinecie lekarskim, że to, z czym się zgłaszamy, nie znajduje wyjaśnienia w wynikach badań. Nie pomagają też kolejne lekarstwa. Wtedy może pojawić się podejrzenie, że problem jest w „głowie”, nie w ciele. Jest to więc sugestia, że poprzez ciało manifestuje się problem psychologiczny.

Większość pacjentów reaguje na tego typu tezę oburzeniem, złością, niechęcią, oskarża lekarza o brak dbałości czy niekompetencje i zwykle idzie po radę do kolejnego specjalisty. Taka reakcja nie dziwi specjalnie. Pacjenci często nie mają odpowiedniej wiedzy i co zrozumiałe, potrzebują pomocy w poradzeniu sobie z tym, co im aktualnie dolega. Jeśli zgłaszają uciążliwy ból głowy, chcą się tego bólu pozbyć i wrócić do codziennej aktywności.

Innym powodem odrzucenia sugestii o psychologicznym pochodzeniu dolegliwości może być poczucia bycia obnażonym. Jeśli zgodnie z powszechnie obowiązującą teorią o psychosomatycznym pochodzeniu pewnych schorzeń cielesnych, można sobie wyobrazić, że dużo łatwiej jest cierpieć na pulsujący ból głowy niż dostrzec, że głowa „pęka” od różnorodnych trudności wewnętrznych pacjenta.

Zainteresowanie związkami między psychika i ciałem wykazywał już Freud. Wielu z jego pacjentów demonstrowało objawy pozornie typowo cielesne, jak niedowłady kończyn czy ślepota. Szybko jednak okazywało się, że były to objawy wówczas nazywane histerycznymi. Freud postawił więc tezę, że cierpienie psychiczne, którego doświadcza pacjent jest tak ogromne, że musi się on od niego odciąć. Ponieważ nie może się go po prostu pozbyć, zamienia psychiczne napięcie w objaw fizyczny. Z takim objawem łatwiej sobie poradzić. Można zrobić badania, wziąć leki, można o nim również opowiadać innym ludziom.

Cierpienie związane z chorobą ciała jest znacznie łatwiej i bardziej powszechnie akceptowane społecznie niż cierpienie psychiczne.

Freud również zwrócił uwagę na to, że w jakimś sensie „wybieramy” organ, który będzie chorował. Teorie tę rozbudował Franz Alexander, twórca teorii specyficzności. Alexander twierdził, że każdy organ i jego zaburzenia wyraża coś innego i jeśli przyjrzymy się temu, na co pacjent choruje, dotrzemy do jego wewnętrznego konfliktu. Alexander wyróżnił również siedem jednostek chorobowych mających bezpośrednie źródło w psychice: nadciśnienie tętnicze, astmę oskrzelową, zapalenie wrzodziejące jelita, atopowe zapalenie skóry, chorobę wrzodową żołądka i dwunastnicy, nadczynność tarczycy oraz gościec. Teoria specyficzności ma tylu zwolenników, co przeciwników, nie ma dziś natomiast wątpliwości co do psychofizjologicznego pochodzenia wymienionych przez Alexandra chorób.

Somatyzacja jest częścią życia każdego z nas. Jeśli jesteśmy przeciążeni, doświadczamy nadmiernego stresu, znajdujemy się w sytuacjach, z którymi trudno sobie poradzić, zaczynamy chorować.

Dla niektórych osób radzenie sobie z problemami poprzez zapadanie na różne choroby staje się życiową strategią. Jest to strategia w jakimś sensie skuteczna, ale też bardzo trudna zarówno dla chorującego, jak i jego otoczenia.

Z jednej strony osoba taka wymaga realnej opieki, z drugiej budzi złość; uczucia niełatwe do pogodzenia.

Terapeuci pracujący z pacjentami zgłaszającymi się na terapię z powodu zaburzeń somatycznych zwracają uwagę, że są to osoby komunikujące się w sposób bardzo rzeczowy i konkretny. Mają też ogromną trudność w nadaniu psychologicznego lub symbolicznego znaczenia swoim objawom. Można powiedzieć, że brzuchami, głowami, jelitami. Oznacza to, że cały ich świat wewnętrzny wyraża się i ogranicza do cierpiącego organu lub części ciała. Pacjent cierpiący na chorobę psychosomatyczną jest też nastawiony na działanie.

Temat relacji między ciałem i psychika nie jest łatwy. Intuicja, doświadczenie i badania przekonują, że taki związek istnieje, a jednak wydaje się on podejrzany. Być może ta trudność odzwierciedla konflikt, jaki jest stale obecny w zaburzeniem psychosomatycznych, konflikt miedzy pragnieniem a powinnością, między potrzebą a nieumiejętnością jej realizacji. Choroba ten konflikt sprytnie przykrywa; mówienie więc o psychicznych przyczynach zaburzeń cielesnych bezlitośnie je demaskuje.

Nie musimy zgadzać się z każda teorią psychologiczną. Czasami ból jest po prostu bólem i skuteczna interwencja może ograniczyć się do zażycia leku. Można też jednak traktować ciało jak sprzymierzeńca i próbować myśleć o cielesnych doznaniach symbolicznie. Być może okaże się, że wysypka na skórze pojawia się w określonych sytuacjach, a problemy gastryczne skutecznie pomagają unikać niechcianych spotkań. Pozbywając się tego, co boli przy okazji pozbywamy się wszystkich innych emocji, również tych przyjemnych, Rachunek może więc okazać się niekorzystny.
 

————————————————————

 

Katrzyna Mirecka – studia psychologiczne ukończyła na Uniwersytecie Nottingham (Wielka Brytania). Jest członkiem Brytyjskiego Towarzystwa Psychologicznego (BPS) oraz Polish Psychologists Association (PPA) w Wielkiej Brytanii.

Doświadczenie zawodowe zdobywała na stażach klinicznych w Instytucie Psychiatrii i Neurologii, w Domu Samotnej Matki i Dziecka w Warszawie oraz w praktyce prywatnej.

Współpracuje z portalami parentingowymi i Stowarzyszeniem Nasz Bocian w zakresie pomocy psychologicznej dla osób doświadczających niepłodności 

Prowadzi terapię indywidualną i grupową osób dorosłych. Pracuje z osobami przeżywającymi kryzys, doświadczającymi depresji, lęku, trapią ich natrętne myśli, mają objawy somatyczne, których podłoże nie ma wyraźnego medycznego podłoża, mają trudności w relacjach z innymi, nie są zadowolone z jakości swoich związków, czują że ich potencjał jest zahamowany. Więcej informacji na stronie:www.psychoterapia-mj.pl

Katarzyna Mirecka

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Czym jest rodzicielska miłość?

rodzicielska miłość
fot. Pixabay

To, czego nie brakuje w każdym niemal rodzicielstwie to miłość. Kochamy swoje dzieci bardziej niż możemy to wyrazić słowami, chcemy dla nich jak najlepiej, staramy się, poświęcamy. Jak więc to się dzieje, że tak wielu dorosłych ma poczucie, że nie byli kochani w dzieciństwie?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Być może wiąże się to z faktem, że choć miłość do dzieci jest niezaprzeczalna, to równie silne są inne aspekty rodzicielstwa: zmęczenie, frustracja, samotność, zmartwienia. I chyba głównie to dzieci odczuwają i to właśnie widzą. Miłość wówczas nie znika, ale rzeczywiście bardzo trudno ją okazać i poczuć.

Rodzicielska miłość – czego brakuje?

Psycholodzy zauważają, że to, czego brakuje dziś dzieciom, to poczucie, że są dla rodziców źródłem radości. Bo rzeczywiście, gdyby się zastanowić, to jak często czujemy autentyczną przyjemność z przebywania z własnym dzieckiem? A jeśli rodzic nie czuje wiele więcej niż to, że ma dziecko nakarmić, ubrać i zadbać o jego bezpieczeństwo – wszystkie te sprawy są bardzo ważne – to również dziecko tego nie poczuje.

W codzienności, kiedy musimy pogodzić wiele spraw, kiedy trzeba pracować, zarabiać, dbać o dom, bardzo trudno zatrzymać się i pobyć z dzieckiem. A jeszcze trudniej odczuwać przy tym autentyczną przyjemność. Mamy jednak szereg możliwości, żeby nawiązać więź z dzieckiem, w której poczuje, że jest ważne, a bycie z nim może dawać drugiej osobie prawdziwą radość. I możemy to robić od pierwszych dni życia dziecka.

Zobacz także: Jak zostaliśmy rodzicami? Opowiadają: Kasia i Marcin – pacjenci kliniki InviMed 

Przyjemność płynąca z czynności pielęgnacyjnych? Czemu nie!

Magda Gerber, która pracowała z najmłodszymi dziećmi,  zwracała uwagę na funkcję czynności pielęgnacyjnych. Dziecko ma zmienianą pieluszkę tysiące razy w ciągu pierwszych lat życia. „Dlaczego nie miałaby to być czynność przyjemna dla obu stron?”, pytała Gerber.

Możemy się spieszyć, odwracać uwagę dziecka, w taki czy inny sposób przymusić je do współpracy. Ale możemy też zwolnić i z dużą uwagą, rozmawiając z dzieckiem, zwracając uwagę na sygnały od niego płynące, zmieniać mu pieluszkę, myć, karmić, czy też dokonywać innych czynności pielęgnacyjnych.

Magda Gerber nie bez racji uważała, że jest to szczególny czas, kiedy możemy dziecku okazać szacunek, ale również pokazać, jak wiele radości sprawia nam przebywanie z nim. Uważała również, że jest to moment, kiedy dziecko „ładuje akumulatory” emocjonalne.

Dzieje się tak dlatego, że przez te kilka czy też kilkanaście minut dziecko ma naszą pełną uwagę. Co też jest dla niego znacznie bardziej korzystne niż godziny, które z nim spędzamy jednocześnie czytając książkę, sprawdzając coś w Internecie lub rozmawiając przez telefon.

Inny sposób na czerpanie radości z bycia z dzieckiem zaproponowała Patty Wipfler, założycielska Hand in hand parenting, kalifornijskiej organizacji non profit. Wipfler opracowała metodę Special Time, Wyjątkowy Czas, choć pewnie każdy rodzic i dziecko mogą znaleźć własną nazwę. Pomysł stojący za Wyjątkowym Czasem jest dość prosty, a jednocześnie mocno niedoceniany.

Zobacz także: Empatia w rodzicielstwie. Skąd wynika nasze poczucie winy?

Rodzicielska miłość – znajdź kilka minut wyłącznie dla dziecka

Znajdź w ciągu dnia, każdego dnia, 10 lub 15 minut – mówi Wipfler – tyle ile możesz na początek i przeznacz ten czas dziecku. Niech ono zdecyduje, co będziecie robić. Niech to będzie wyłącznie jego decyzja, niech ono zaproponuje zabawę.

To bardzo ważne, żeby w tym czasie rodzic nie robił nic innego, nawet z pozoru błahych rzeczy, nie odpływał myślami do innych spraw. Warto wyłączyć telefon, radio, telewizor, nie zaglądać do Internetu. Skupić się na dziecku, zobaczyć i doświadczyć tego, co ono nam mówi. Przyjrzeć się zabawie i być w niej. Śmiać się.

Pewnie niejeden rodzic uważa, że przecież w ciągu dnia spędza w ten sposób z dzieckiem nie 15 minut, ale całe godziny. Na pewno tak jest. Przecież wszyscy w którymś momencie wracamy z pracy, szkoły, przedszkola. Jesteśmy razem, ale czasem bardziej mieszkamy we wspólnym pomieszczeniu niż jesteśmy razem. Rozpraszaczy uwagi jest mnóstwo. Poczucie bycia ważnym, ważniejszym niż telefon czy pranie, rozmywa się.

Zobacz także: Brak dostrojenia między matką a dzieckiem. Jakie mogą być konsekwencje?

Zaskakujące rezultaty Wyjątkowego Czasu

Jedna z mam, która zdecydowała się sięgnąć po ten sposób nawiązywania więzi ze swoimi dziećmi opisała dość niezwykłe wydarzenie.  Postanowiła zabrać swoich synów, 5 i 7-letniego do parku rozrywki. Wyprawa miała im zabrać cały dzień. Po powrocie dzieci musiałyby od razu pójść spać. To oznaczałoby, że tego dnia nie mieliby specjalnego czasu z mamą.

Chłopcy po krótkiej naradzie zdecydowali, że wolą wyjechać z parku rozrywki dwie godziny wcześniej i mieć swoje Special Time. Było to dla niej niemałym zaskoczeniem. Mieli przecież stracić zaledwie jeden dzień i to na rzecz innych, bardzo przyjemnych aktywności.

Można sobie wyobrazić, że nie jest to historia przesadzona. Dzieci od pierwszych minut życia dążą do relacji. Kiedyś uważano, że najważniejszym i najbardziej pierwotnym instynktem człowieka jest zaspokojenie głodu. Dziś wiemy, że jest to potrzeba bycia w relacji. Nie doceniamy tego. Bagatelizujemy. A może nie trzeba wielkiego wysiłku, żeby być naprawdę blisko, autentycznie cenić dziecko – najważniejszą dla nas osobę.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

5 poradników dla par, które pomogą przetrwać kryzys w związku [LISTA]

Rysunek dwóch głów na tle regału pełnego książek
Fot. Pixabay.com

Kiedy wielokrotne starania o dziecko nie przynoszą rezultatu, wiele związków przechodzi poważną próbę. W chwilach kryzysu warto sięgnąć po dobry poradnik psychologiczny, który pomoże przetrwać trudny czas i lepiej zrozumieć własne emocje. Walentynki to świetna okazja, by sprawić go sobie w prezencie.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Na rynku księgarskim nie brakuje pozycji, które obiecują proste recepty na problemy w związku. O dobry poradnik jednak niełatwo. Sprawdźcie listę 5 pozycji, które możemy wam zarekomendować.

„Kochaj wystarczająco dobrze”, Agnieszka Jucewicz, Grzegorz Sroczyński, wyd. Agora

Poradniki dla par: "Kochaj wystarczająco dobrze" (okładka)   Zastanawialiście się kiedyś, czy istnieje związek idealny? A może chcielibyście się dowiedzieć więcej o swojej seksualności, emocjach i przyczynach codziennych konfliktów? Jeśli na któreś z tych pytań odpowiedzieliście „Tak” – koniecznie sięgnijcie po tę książkę.

„Kochaj wystarczająco dobrze” to druga wspólna publikacja Agnieszki Jucewicz i Grzegorza Sroczyńskiego. Tym razem dwójka dziennikarzy postanowiła porozmawiać z cenionymi psychologami, psychoterapeutami i seksuologami o budowaniu relacji i procesach, które zachodzą w długoletnim związku. Wśród rozmówców znaleźli się m.in. Bogdan de Barbaro, Alicja Długołęcka, Wojciech Eichelberger i Bogdan Wojciszke. Gwarantowana potężna dawka wiedzy, która pomoże wam lepiej zrozumieć partnera i siebie.

„Ukłony dla żony”, Katarzyna Gubała, wyd. Czarna Owca

Poradniki dla par: "Ukłony dla zony" (okładka)Jak przetrwać w długoletnim związku i się wzajemnie nie pozabijać? To pytanie po cichu zadaje sobie wiele par. Bez ogródek, a przy tym lekko i z dużą dawką humoru odpowiada na nie młode małżeństwo: Karolina i Jurek. Ten zabawny poradnik dla par z przymrużeniem oka przygląda się konwenansom i podpowiada, co zrobić, by planety męska i żeńska nie były sobie tak odległe. Z pewnością oboje znajdziecie w nim coś dla siebie.

Dodatkową atrakcję książki stanowią jej „ukryte” treści, do których możemy dostać się za dotknięciem palca. Wystarczy zeskanować kody QR, które widnieją na stronach, by przenieść się do wirtualnej rzeczywistości bohaterki poradnika.

„Niepłodność. Szkoła przetrwania”, Judith Daniluk, wyd. Helion

Poradniki dla par: "Niepłodność. Szkoła przetrwania" (okładka)Niepłodność to dla każdej pary doświadczenie skrajnie trudne. Negatywne emocje i rozczarowanie przekładają się na relację z partnerem, to zaś prowadzi do konfliktów i osłabienia łączącej nas więzi. W poradniku dla par „Niepłodność. Szkoła przetrwania” Judith Daniluk bez medycznych zawiłości podpowiada, jak radzić sobie z gniewem i bezsilnością, które wiążą się z diagnozą niepłodności, i opisuje, na jakie trudności możecie napotkać podczas tej trudnej drogi do rodzicielstwa.

Na 272 stronach publikacji poruszono m.in. takie tematy, jak różnice płciowe w doświadczaniu niepłodności, sposoby radzenia sobie z powtarzającymi się badaniami i problemy seksualne wynikające z nieudanych starań o dziecko. Nie zabrakło też cennych podpowiedzi, jak dbać o związek i… uporać się z „dobrymi radami” osób postronnych.

„O kobiecie / O mężczyźnie”, Zbigniew Lew Starowicz, wyd. Czerwone i Czarne

Poradniki dla par: Lew Starowicz: "O kobiecie" (okładka)„O kobiecie / O mężczyźnie” to podzielone na dwie równoważne części kompendium wiedzy o relacjach: dla niej i dla niego. Prof. Zbigniew Lew Starowicz podpowiada w nim, jak dbać o  związek, prowadzić efektywną komunikację oraz okazywać sobie wzajemnie szacunek i akceptację. Doświadczony terapeuta zdradza też, skąd biorą się nasze wewnętrzne lęki i jak zmieniający się model życia wpływa na współczesne związki.

Poradnik dla par, w formie wywiadu rzeki, to pozycja obowiązkowa dla wszystkich, którzy chcą poznać skrywane sekrety kobiet i mężczyzn oraz zgłębić meandry miłości – do partnera i do siebie.

„Fit dla par”, Tomasz Choiński, wyd. Świat Książki

Poradniki dla par: "Fit dla par" (okładka)„Fit dla par” nie jest wprawdzie poradnikiem psychologicznym, ale także może wam pomóc uporać się z negatywnymi konsekwencjami niepłodności. Doświadczenie to często przekłada się bowiem na zmniejszoną aktywność życiową, a ta negatywnie wpływa na wasze zdrowie. Jak wyjść z tego zaklętego kręgu? Najlepiej… zająć czymś nie tylko głowę, ale i ciało. Jeśli pozwala wam na to zdrowie, zdecydujcie się na wspólne ćwiczenia, które pozwolą wam wrócić do formy – fizycznej i psychicznej.

Za przewodnika posłuży wam Tomek Choiński, członek teamu Ewy Chodakowskiej „Be Active”. W książce „Fit dla par” proponuje czytelniczkom i czytelnikom dwa 30-dniowe plany treningowe (w wersji dla początkujących i średniozaawansowanych). Gdy zastosujecie się do porad, w zaledwie dwa miesiące wzmocnicie nie tylko swoją kondycję, ale też więź z partnerem.

POLECAMY TEŻ: Czy potrafimy rozmawiać o niepłodności?

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Jak nie tracić nadziei na dziecko?

Czy można nie stracić nadziei? Zapraszamy na bezpłatny warsztat psychologiczny wszystkie pary, którym dotąd mimo starań nie udało się zostać rodzicami.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W niedzielę, 21 stycznia 2018 r. w klinice  InviMed Warszawa odbędzie się bezpłatny warsztat psychologiczny dla par, którym dotąd mimo wielu trudów i starań nie udało się zostać rodzicami.

Psychologiczne warsztaty edukacyjne mają na celu nabycie wiedzy i umiejętności przydatnych w codziennym życiu i radzeniu sobie z wyzwaniami, które niesie ze sobą leczenie niepłodności. Udział w warsztatach może polegać jedynie na słuchaniu prowadzącego i wykonywaniu wraz z partnerem polecanych zadań, nie wymaga dzielenia się swoimi przeżyciami i opowiadania o własnych doświadczeniach. Nie ma nawet potrzeby przedstawiania się podczas zajęć imieniem i nazwiskiem.

W trakcie spotkania chcemy zająć się następującymi zagadnieniami:

  • Niepłodność a przeżywanie straty i niepowodzenia.
  • Jak stwierdzić, czy jesteśmy już gotowi do podjęcia kolejnej próby?
  • Pułapka desperacji, czyli jak nie szkodzić sobie samemu?
  • Na co mamy wpływ, a czego nie da się kontrolować w trakcie leczenia?
  • Co robić, jeśli pojawi się kryzys?

Jak zapisać się na warsztaty?

Warsztaty są przeznaczone dla osób, które chciałyby uporządkować swoje emocje po przebytych niepowodzeniach i czują potrzebę wszechstronnego przygotowania się do kolejnych etapów leczenia. Udział w warsztatach jest bezpłatny.

Aby zapisać się do grupy należy zadzwonić pod numer  500 900 888 lub wysłać maila na adres d-gawlikowska@invimed.pl z dopiskiem „Warsztaty”. Decyduje kolejność zgłoszeń!

Więcej informacji znajdziesz klikając tutaj.

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

6 rzeczy, których nie wiesz o kobietach zmagających się z niepłodnością

Smutna kobieta
Fot. fotolia

Dzięki temu, że kobiety coraz otwarciej dzielą się ważnymi, choć intymnymi sprawami, również niepłodność powoli zadomawia się w społecznej świadomości. A że jest to doświadczenie trudne, czasami skrajnie, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Równie trudnym doświadczeniem jest leczenie.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jakie są kobiety z niepłodnością i jak sobie radzą z tym trudnym doświadczeniem?

Oto kilka mniej znanych faktów  (nie do końca poważnie, bo i na niepłodność czasem trzeba spojrzeć z przymrużeniem oka).

Są mistrzyniami mistyfikacji i białych kłamstw

Wytrawne oszustki, znawczynie kłamstwa. Bo ileż razy można unikać odpowiedzi na to samo pytanie: To kiedy dzieci? I po odpowiadać? Komu? Zamiast więc rozpłakać się, bo przecież robi się wszystko, co w ludzkiej mocy, żeby zostać rodzicem, a dzieci nadal nie ma, można sięgnąć po łagodne oszustwo: Chcemy najpierw kupić mieszkanie./ Chcielibyśmy zwiedzić trochę świata, zanim zakopiemy się w pieluchach./ Lubimy spać do południa./ Nasz pies nie zaakceptowałby konkurencji.

Wszystko wydaje się być lepsze niż bolesna szczerość. Jeśli kobieta nie chce ujawnić, że się leczy lub na jakim etapie leczenia jest, musi sięgnąć po jakąś formę dezinformacji. Nie mogę wziąć udziału w firmowej imprezie, ponieważ muszę zająć się chorą ciocią/ Wyjeżdżam./Złapałam okropne przeziębienie.

Jeśli nie chcesz, żeby wszyscy wokół znali szczegóły Twojego cyklu miesięcznego albo parametry nasienia Twojego męża, będziesz mówić nieprawdę.

Świetnie znają statystyki

Pomiędzy bajki można włożyć teorie, że kobiety niepłodne są niezorientowane w swojej sytuacji, zdane na los i łaskę personelu medycznego albo losu. Nie jest też tak, że zaprzeczają faktom i karmią się fantazjami. Każdy, kto potrafi czytać, może bez trudności dotrzeć do statystyk dotyczących leczenia niepłodności. Wiedza ta jest szczególnie ważna dla osób, które z własnej kieszeni płacą za bardzo drogie procedury medyczne. Osoby decydujące się rozpocząć leczenie niepłodności zwykle wiedzą, że mają około 20% szans na sukces, jeśli podejdą do IVF. Jeśli zdecydują się na IUI, jeszcze mniej. A mimo to decydują się. Nie dlatego, że matematyka i niepłodność nieszczególnie się lubią, ale dlatego, że tylko tą drogą mogą zostać rodzicami. Wolą więc 20% szans niż zero. Nie ma więc powodu,  by im współczuć czy je edukować.

Nie stronią od wiedzy na temat reprodukcji

Czasami można wręcz odnieść wrażenie, że kobiety zmagające się z niepłodnością to chodzące encyklopedie zdrowia. Obudzone w środku nocy potrafią opisać przebieg cyklu miesięcznego, objawy owulacji czy implantacji, mają zapisany numer telefonu do najlepszego lekarza i akupunkturzystki.

Nie zawsze są racjonalne

Dlatego nawet jeśli wiedzą, że nie ma solidnych dowodów na szkodliwość glutenu na proces zapłodnienia, odmawiają go sobie. Nie piją alkoholu w drugiej fazie cyklu, bo przecież mogą być w ciąży (nawet jeśli sześćset razy słyszały, że tylko in vitro pomoże). Biorą witaminy i suplementy, poddają się zabiegom akupunktury, biorezonansowi, robią testy na nietolerancje pokarmowe, choć wiedzą, że to nie pomoże. Ale daje nadzieję. Pomaga poczuć, że jednak coś się robi, nie czeka bezczynnie. Że ma się jakąś kontrolę nad swoim życiem i ciałem. I to jest ważne i potrzebne.

Uwielbiają rozmawiać o nieudanym in vitro

Ale tylko czasem. I tylko z niektórymi osobami. Niekoniecznie jest to temat do omówienia z koleżankami w pracy podczas półgodzinnej przerwy obiadowej. Nie koniecznie jest to też temat, który trzeba z kimś omówić w tramwaju. Ale z osobą bliską, wrażliwą lub taką, która sama przeszła tę drogę- tak. To bardzo ważne, żeby mieć kogoś takiego podczas zbyt długich starań o dziecko. Po to, żeby powiedzieć, jak podle się czujemy albo po raz milion pięćdziesiąty omówić poziom hormonów, albo w środku nocy zapytać, czy ból brzucha po transferze oznacza porażkę. Żeby usłyszeć, że to normalne, że się boimy albo żebyśmy się wzięły w garść. Cokolwiek jest pomocne.

Są silniejsze niż się może wydawać

Wiemy z licznych badań, rozmów z pacjentami i obserwacji, że niepłodność bywa najpoważniejszym kryzysem w dorosłym życiu. Doświadczeniem, które wysadza w powietrze poczucie własnej wartości, sprawstwa, kontroli, skutkuje poczuciem wstydu, nieadekwatności i samotności. Nie wiadomo, jak się ten kryzys zakończy. Nie ma pewności, że dzieci się pojawią. Ale kryzysy i zmiany to również rozwój. Niepłodność może więc być rozwojowa. Zmusza do zatrzymania, przeformułowania, a pokonanie piętrzących się trudności może wzmacniać poczucie, że jednak ma się w sobie wiele siły i odwagi.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami