Przejdź do treści

Jest nadzieja na zmniejszenie liczby przedwczesnych porodów

484.jpg

Naukowcy odkryli czynnik, który może wpływać na przedwczesne pęknięcie błon płodowych, a co za tym idzie – przedwczesny poród.

Istnieją dowody na to, że przedwczesne pęknięcie błon płodowych (tzw. PPROM) jest wynikiem rozciągania i osłabienia tkanki, na skutek wytwarzania wzmocnionej prostaglandyny E2 (PGE2) oraz aktywacji białka koneksyny Cx43.

Nadprodukcja prostaglandyny E2 (PGE2), a także aktywacja białka koneksyny Cx43 działają toksycznie na komórki i struktury tkanki, co prowadzi do jej mechanicznego uszkodzenie, a następnie – pęknięcia.

Przedwczesne pęknięcie błon płodowych to jedna z najczęściej występujących patologii położniczych, która odpowiada za ok. 40% przedwczesnych porodów.

Autorzy są zdania, że ich odkrycie pomoże zredukować liczbę przedwczesnych porodów związanych z przedwczesnym pęknięciem błon płodowych.

 

Źródło: http://www.placentajournal.org

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.

Jaki jest wpływ in vitro na przyszłe zdrowie dziecka? Sprawdź, co mówią eksperci!

wpływ in vitro

Pytania o wpływ zapłodnienia in vitro na przyszłe zdrowie dziecka pojawiały się już od pierwszych prób zastosowania tejże metody. Słychać było niepokoje związane z ewentualnymi wadami wrodzonymi i szeregiem innych problemów zdrowotnych. Jednak najnowsze brytyjskie badania wskazują, że tego typu obawy są „w większości bezzasadne”.

Zdrowie na plus

Eksperci uznali najnowsze odkrycia za „uspokajające” zarówno dla rodziców, jak i dzieci. W ich ocenie, rezultaty badań powinny zwiększyć także zaufanie do leczenia, które pozwala milionom osób na całym świecie, zrealizować marzenie o posiadaniu dziecka.

Naukowcy z King’s College London skupili się na badaniach epigenetyki – biologicznych mechanizmach, które regulują geny. Tego typu różnice zostały zidentyfikowane w powszechnych chorobach chronicznych – nowotworach, zaburzeniach psychicznych, czy cukrzycy. Badacze pobrali próbki krwi z pępowiny 107 noworodków. Ich celem była właśnie analiza zmian epigenetycznych. 47 z nich było poczętych dzięki in vitro, pozostała grupa metodami naturalnymi.

„Nie odkryliśmy żadnych istotnych epigenetycznych różnic u dzieci poczętych metodą in vitro” – powiedział dr Jordana Bell, którego słowa cytuje „Daily Mail”.

Co warto wiedzieć o in vitro?
5 porad, jak wybrać klinikę leczenia in vitro
Jak wygląda in vitro? [FILM]
Na czym polega in vitro (zapłodnienie pozaustrojowe) – czyli in vitro krok po kroku

 

Źródło: „Daily Mail”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Łódzka klinika leczenia niepłodności wciąż bez pacjentek – dlaczego?

klinika leczenia niepłodności

Klinika leczenia niepłodności, znajdująca się w łódzkim Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki, została oficjalnie otwarta w grudniu. Od tej pory nie stanęła w niej jednak noga ani jednej pacjentki. Ośrodek, który miał być flagowy dla działań rządu związanych z kwestiami prokreacyjnymi, nie wykonuje realnie żadnej pracy.

Działania? Brak

Przeszkodą w otwarciu kliniki mogą być między innymi pieniądze. Ma być ona finansowana ze środków budżetu państwa oraz unijnych. Nie ma zaś żadnej umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia, nie zwracano się nawet z prośbą do łódzkiego NFZ o podpisanie kontraktu, czy przesunięcie środków z innych jednostek. Na dzień dzisiejszy, pieniądze, które ośrodek dostał od ministerstwa, przeznaczone są na zakup specjalistycznego sprzętu oraz prace budowlane. Pozostała część, która ma być przekazana klinice jeszcze w tym roku, także będzie miała takie cele, nie zaś programy zdrowotne.

Obecnie ten podmiot, jak i pozostałe, są w trakcie dokonywania zakupu sprzętu, wyposażenia oraz przeprowadzania inwestycji mających na celu utworzenie w ich obrębie poradni andrologicznych, pracowni USG i sal operacyjnych” – mówi w rozmowie z portalem „Onet”, rzeczniczka resortu zdrowia. Padają także pytania o realizację ogłaszanych wcześniej zapowiedzi dotyczących terapii niepłodności. Okazuje się bowiem, że klinika nie będzie zajmować się stricte leczeniem niepłodności, ale jej diagnozowaniem i wsparciem psychologicznym par.

To, co dzieje się z Narodowym Programem Prokreacyjnym, ostro krytykują opozycyjni politycy. Cały ten rządowy program to, powiem szczerze, trzy zera. Zero par, zero ciąż i zero ośrodków leczących, co pokazuje przykład łódzkiej kliniki – mówi Małgorzata Moskwa-Wodnicka z SLD. Ten ośrodek miał być rzekomo wzorem dla pozostałych takich miejsc w kraju. Tymczasem klinika stoi zamknięta, hula tam wiatr i fruwa kurz – dodaje.

Łódź płynie z pomocą

Jest to ciekawe w zestawieniu z danymi pochodzącymi z Miejskiego Programu In Vitro dla Łodzi, co podkreśla radna SLD: „Ruszyliśmy latem zeszłego roku, do wydania mieliśmy tylko pół miliona złotych. I okazało się, że mamy sukces, 43 ciąże, z czego dwie mnogie”. Program rozpoczął się w lipcu 2016 roku, a jego roczny budżet opiewa na milion złotych. Dotyczy kobiet pomiędzy 20, a 40 rokiem życia, a skorzystać mogą z niego pary będące zarówno w związkach małżeńskich, jak i partnerskich, które zamieszkują Łódź, o czym więcej pisaliśmy już w naszym portalu >>KLIK<<.

Kontrowersje pojawiające się wokół rozwiązań proponowanych przez rząd, które dotyczą leczenia niepłodności, wzbudzają ogromne emocje. „Z całą stanowczością mogę stwierdzić, że żaden program prokreacyjny nie będzie skuteczny jeśli nie będzie w nim miejsca na procedurę in vitro” – mówił w rozmowie z nami były minister zdrowia, Bartosz Arłukowicz. A niestety IVF nie jest metodą, która na jakiekolwiek wsparcie może w ostatnim czasie liczyć. Jeśli dochodzi do tego brak innych działań, czy przedłużające się czekanie na realizację rozpoczętych projektów, nie dziwią ostre słowa polityków. Pytanie, jak zareaguje na to społeczeństwo i potencjalni przyszli wyborcy.

Źródło: „Onet”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

6 komiksów, które pokazują codzienność we dwoje – odnajdujesz w nich swój związek?

Fot. "Those Comics" Facebook
Fot. "Those Comics" Facebook

Małe codzienne sprawy to coś, co buduje nasze życie. Często nie doceniamy niewielkich gestów i sytuacji. Szczególnie ważne jest to w związku. Chcemy by był on na dobre i na złe, byśmy mieli wsparcie, ale i swobodę spędzania wspólnego czasu. Te komiksy pokazują właśnie te chwile!

Autorką „Those Comics” grafik jest hPolaw. „Jestem studentką, która uwielbia rysować głupie komiksy” – pisze na swoim oficjalnym Facebook’u. Czy takie znowu głupie? Chyba nie do końca. Można się przy nich zarówno śmiać, jak i wzruszyć. Przede wszystkim są jednak niezwykle ciepłym odzwierciedleniem życia we dwoje. Takie małe chwile, a cieszą!

Czy odnajdujesz w nich swój związek?
1. Niebezpieczne gry

2. Małe łóżko, duży problem

3. Bo godzina to szmat czasu

4. Alergia na romantyzm

5. Razem na diecie raźniej

6. Grunt to się dobrze ułożyć

Źródło: Those Comics Facebook

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Zbyt częste korzystanie z komórki w czasie ciąży może szkodzić dziecku – sprawdź, co mówią badania!

komórka w ciąży

Dzisiejszy świat trudno jest sobie wyobrazić bez telefonów komórkowych – praktycznie się z nimi nie rozstajemy. Warto wziąć jednak pod uwagę fakt, że nie są one obojętne dla naszego zdrowia. Jak się okazuje, także dla zdrowia naszych przyszłych dzieci. O czas i częstotliwość korzystania z komórek powinny w szczególności zadbać kobiety w ciąży.

Zbyt dużo i zbyt długo

Dzieci matek, które często rozmawiały przez telefon komórkowy w tracie bycia w ciąży, wykazują większe prawdopodobieństwo nadpobudliwości. Jeśli matki, w okresie ciąży, rozmawiały przez komórkę 4 razy dziennie lub łącznie ponad godzinę, ryzyko nadpobudliwości u ich dzieci w wieku 5-7 lat wynosi 28 proc. Eksperci wskazują przy tym, że dzieci matek nieużywających telefonów w czasie ciąży, mają mniejsze ryzyko problemów zarówno behawioralnych, jak i emocjonalnych. Może wiązać się to z falami radiowymi, znanymi szerzej jako promieniowanie elektromagnetyczne, które pojawia się właśnie w kontekście używania komórek.

Skąd takie wnioski? Naukowcy z całego świata przeanalizowali 83 884 par – matka i dziecko. Badania odbywały się w latach 1996-2011 w takich krajach jak Dania, Holandia, Norwegia, Hiszpania, czy też Korea. Wyniki wzbudziły obawy, ale eksperci słusznie ostrzegają przed niepotrzebną nadinterpretacją, co opisuje „Daily Mail”. Sami nie są bowiem pewni, czy przyczyną ewentualnych problemów jest właśnie telefon komórkowy, czy też pewne zachowania rodziców. Owszem, mogą być one związane także z formą korzystania z  telefonów komórkowych, ale i stylem kontaktów z dzieckiem. Jeśli to telefon przyciąga uwagę rodzica bardziej niż płacz malucha, nic dziwnego, że rodzi to problematyczne zachowania.

Komórkowy zawrót głowy

Nie są to jedyne badania i wskazówki dla przyszłych rodziców, które pojawiają się właśnie w kontekście telefonów komórkowych. Wcześniej głównie ich temat pojawiał się w przypadku mężczyzn. Po pierwsze, częste noszenie telefonów komórkowych w kieszeni – blisko jąder, może podwyższać ich temperaturę. Wpływa to na jakość i ilość plemników. Po drugie, pisaliśmy już w naszym portalu: „W 2012 roku opublikowane zostały wyniki badań, które mówiły o wpływie urządzeń bezprzewodowych takich jak laptopy, czy komórki na plemniki. Okazało się, że narzędzia podłączone do Wi-Fi działały szkodliwie na nasienie, za co może być odpowiedzialne promieniowanie fal elektromagnetycznych.” Warto wziąć wszystkie doniesienia pod uwagę, ale z zachowaniem zdrowego rozsądku i umiaru. Problem wydaje się być bowiem dużo bardziej złożony.

Źródło: „Daily Mail”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.