Przejdź do treści

Jeśli rodzina to nie w Polsce

Polskich emigrantów nie liczy się już w tysiącach, a w milionach. Od wielu lat podnosi się larum o czekającym nas niżu demograficznym, powstają kampanie promujące macierzyństwo, rząd mocuje się z kolejnymi ustawami prorodzinnymi, wszystko na nic. Młodzi Polacy nie boją się posiadania dzieci, odpowiedzialności czy związków. Za granicą chętnie zakładają rodziny. Tutaj boją się biedy.

Minęło ponad 11 lat od przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Od 2006 roku liczba polskich emigrantów utrzymuje się na relatywnie stałym poziomie – za granicą przebywa około 2 mln Polaków. To oficjalne dane, w rzeczywistości ich liczba jest znacznie większa. Jeździmy głównie za pracą i coraz częściej za edukacją.  Często zostajemy na stałe na obczyźnie i tam zakładamy rodziny. Wszystko mogłoby się wydawać całkiem naturalne.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zdobycie wykształcenia, poznawanie świata, stała praca i rodzina. Czy w Polsce czy za granicą – nieważne, przecież mamy otwarte granice, jesteśmy obywatelami świata, kosmopolitami. Jednak nie, różnica jest zasadnicza. Okazuje się, że nie chcemy zakładać rodzin w kraju naszych ojców, a wręcz przeciwnie wolimy robić to z dala od ojczyzny. Okazuje się, że w Wielkiej Brytanii Polka rodzi dwa razy więcej niż w kraju nad Wisłą.

Według amerykańskiej publikacji The World Factbook Polska jest w ostatniej dziesiątce państw pod względem współczynnika dzietności. W naszym kraju w 2013 roku wynosił on 1,32. W Europie mniej dzieci rodzi się tylko w Rumunii, Czechach, Litwie, Bośni i Hercegowinie i na Ukrainie.

Jeśli wierzyć choćby ostatniej kampanii społecznej pt. „Nie odkładaj macierzyństwa na potem” Polki odkładają decyzję o dziecku, bo infantylnie wierzą w wielką miłość, odkładają na własne mieszkanie, i wolą robić karierę. Problem zatem wydaje się tkwić w mentalności, niskich pobudkach czy po prostu w egoizmie. Jednak jak się okazuje te same Polki, które tutaj nie chcą mieć dzieci, chętnie rodzą je za granicą.

Idąc drogą dedukcji kampanii „Nie odkładaj macierzyństwa na potem” Polki za granicą żyją, jak w raju. Mężczyźni tam przystojniejsi, czuli i bardziej odpowiedzialni. Bilety do Tokio tańsze i domy łatwiej stawiać. Zresztą nie trzeba oszczędzać skoro kariera galopuje. Trochę to mrzonki. Na emigracji nie jest wcale tak kolorowo. Często pracuje się ciężej, często nie w zawodzie, często na niskich stanowiskach i zwykle jest to praca fizyczna.

Według sondażu przeprowadzonego przez NBP tylko w ciągu ostatnich pięciu lat w Wielkiej Brytanii na świat przyszło 150 tysięcy polskich dzieci. Tym samym na Wyspach Polki są mniejszością o największym współczynniku dzietności.  W Niemczech więcej dzieci mają jedynie Turczynki. Dzietność Polek za granicą jest dwa razy większa niż w ich rodzimym kraju.

Polacy poza domem żyją skromnie i oszczędnie, co dowodzi, że wcale wiele nie trzeba, aby zdecydować się na rodzinę. Dlaczego więc tam, a nie tu? W dużej mierze chodzi o poczucie stabilności, które daje państwo. Najbardziej rozwinięty jest system socjalny krajów skandynawskich, ale w Wielkiej Brytanii, Irlandii czy Niemczech zasiłki też działają o wiele sprawniej niż w Polsce.

Mogłoby się więc wydawać, że zachód sprzyja leniom. Jest oczywiście grupa tzw. „łowców benefitów”, jednak co by o Polakach nie mówić, jesteśmy bardzo pracowitym narodem. Wielu emigrantów słusznie butuje się przeciw bumelantom, bo przecież na szali jest postrzeganie całej polonii.

Państwa zachodnie i skandynawskie dają najważniejsze – poczucie stabilizacji. Chodzi świadomość, że jak już idealny facet, nie będzie wcale taki idealny, zamiast do Tokio będzie nas stać tylko na Mazury i stracimy lukratywną posadę albo po prostu nigdy jej nie dostaniemy, nie uda się kupić własnego M4 to świat się nie zawali. A samotne matki mogą dać radę i będę spychane na margines społeczeństwa. Świadomość, że państwo będzie pomagało matkom, że państwo jest dla nich, a nie one dla państwa. Zatem nie „obudź się, Polko”, ale „obudź się, Polsko”, żebyś Ty – Polko mogła spać spokojnie.
Magda Dubrawska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

5 pomysłów na prezenty świąteczne dla osób walczących z niepłodnością

pomysły na prezenty świąteczne
fot. Pixabay

Święta Bożego Narodzenia to czas rodzinnych spotkań, rozmów i oczywiście… wręczania prezentów! Pomysły na prezenty świąteczne- przedstawiamy naszą listę fajnych i niedrogich podarunków, które na pewno ucieszą bliskich.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kubki, biżuteria, perfumy… Witryny sklepowe zalewają przechodniów mnogością propozycji na prezenty świąteczne. Czasem bywa jednak, że nie trafiamy w gusta innych, a niektóre prezenty mogą wręcz sprawić przykrość obdarowywanym. Co wybrać? Podpowiadamy!

Zobacz także: 5 porad, jak przeżyć święta z niepłodnością

Pomysły na prezenty świąteczne – notatnik

Notatnik to rzecz, która na pewno przydaje się każdemu z nas. Czy to do pracy, czy do uzupełniania przepisów kulinarnych – na pewno znajdzie zastosowanie. Przy wyborze notatnika warto zwrócić uwagę na jego oprawę. Świetnym pomysłem będzie motywacyjny tekst na okładce, który może być inspiracją do podejmowania nowych wyzwań.

Źródło: empik.com, cena: ok 12 zł

Pomysły na prezenty świąteczne – kalendarz

Kalendarz – ważna rzecz. Kto spamiętałby te wszystkie daty spotkań, wizyt lekarskich, numery telefonów? Fajnie, gdyby każdy dzień mógł się zacząć pozytywnym przesłaniem. Taki jest np. kalendarz Beaty Pawlikowskiej „Rok dobrych myśli”.

fot. empik.com, cena: ok. 40 zł

Zobacz także: Bez cudu pod choinką – niepłodność i święta

Pomysły na prezenty świąteczne – kubek

Szczególnie przydatny zimą, kiedy chcemy się rozgrzać herbatą, czy gorącą czekoladą. Dodatkowym atutem takiego prezentu będzie mądra sentencja na kubeczku. Na przykład taka:

Źródło: e-prezenty.com, cena: 32 zł

Pomysły na prezenty świąteczne – poradnik

W pędzie codziennego życia często zapominamy o sobie. „Każdy może być szczęściarzem i mieć życie, które sobie wymarz” – twierdzi Beata Kapcewicz, autorka książki „52 Nawyki Szczęściarzy”. Może warto spróbować?

Źródło: e-isbn.pl, cena: 44 zł

Pomysły na prezenty świąteczne – biżuteria

Na biżuterię wcale nie trzeba wydawać majątku, ponieważ taki prezent ma przede wszystkim ogromną wartość sentymentalną. W sieci można zamówić spersonalizowaną wersję bransoletki lub łańcuszka. My proponujemy bransoletkę z popularnym cytatem w języku angielskim : W życiu nie chodzi o to, by przeżyć burzę, ale o to, by tańczyć w deszczu. 

Źródło: deepmotivation.net, Cena: ok. 50 zł (portal zagraniczny)

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Jakość i bezpieczeństwo – priorytety w in vitro!

Fotolia

Każda para, która zgłasza się do kliniki z problemem w poczęciu dziecka ma prawo oczekiwać tego, że zostanie otoczona troską i zrozumieniem, ale przede wszystkim uzyska pomoc medyczną na najwyższym poziomie. Są takie ośrodki, gdzie potrzeby pacjentów są rozumiane a leczenie prowadzone jest z wykorzystaniem najnowszych technologii i wiedzy.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Bezpieczeństwo, jakość – Czy jedno i drugie?

„Zapewnienie bezpieczeństwa jest jednym z elementów jakości naszego działania, to nie ulega żadnej kwestii” – mówi dr Piotr Lewandowski, założyciel warszawskiej Przychodni nOvum. „Dlatego niezależnie od wewnętrznego programu kontroli pracy, wprowadziliśmy zewnętrzny, niezależny, elektroniczny system monitoringu laboratoryjnego RI Witness. Pod stałą kontrolą znajdują się nasze laboratoria, znakowanie materiału, identyfikacja i nadzór nad komórkami rozrodczymi oraz zarodkami na każdym etapie leczenia. Po ponad roku funkcjonowania systemu uzyskaliśmy potwierdzenie naszego założenia – w opinii pacjentów ten system zapewnia poczucie bezpieczeństwa. Pacjenci doceniają fakt, że system czuwa nad powierzonym materiałem, aż do transferu ostatniego zarodka lub wszystkich komórek rozrodczych przechowywanych w nOvum” – mówi specjalista.

Dlaczego to jest takie ważne?

Pacjenci, często na lata, powierzają nam swój materiał biologiczny – dodaje dr Lewandowski. To nie jest decyzja, którą podejmuje się bez zastanowienia i analizy warunków oferowanych w klinice. Wszyscy chcą mieć absolutną pewność, że zarówno komórki jak i zarodki są właściwie oznakowane, zabezpieczone i przechowywane. W dzisiejszych czasach zaawansowanych technologii elektronicznych jest to jak najbardziej możliwe.

Jak to działa?

Każda para rozpoczynająca procedurę in vitro otrzymuje kartę ze swoim osobistym i unikalnym kodem. Tym samym kodem oznaczone są naczynia wykorzystywane do pobierania i przenoszenia materiału: pojemnik do oddania nasienia, szalki laboratoryjne itp. Wszystkie stanowiska pracy w laboratorium in vitro odbierają bezprzewodowy sygnał wysyłany przez znaczniki ID, zapewniając bezpieczny rejestr całego cyklu.

Przed podjęciem każdego, laboratoryjnego etapu in vitro np. przygotowania komórek jajowych, nasienia, zapłodnienia, hodowli zarodków, przygotowania do transferu, system każdorazowo wymaga skanowania kodu przez czytnik połączony z systemem elektronicznym (technologia RFID) i dopiero po potwierdzeniu tożsamości materiału biologicznego dopuszcza do dalszych działań.

W mało prawdopodobnym przypadku, gdyby system zgłosił wątpliwości co do tożsamości komórek lub zarodków, proces laboratoryjny zostaje automatycznie zablokowany aż do wyjaśnienia. Dodatkowo, po zakończeniu procedury, system przechowuje zapis całego procesu, co umożliwia wygenerowanie raportu.

Czy ten system wykorzystywany jest w innych ośrodkach na świecie?

Oczywiście! Jest to system działający w 22 krajach w najlepszych światowych laboratoriach embriologicznych i wykorzystany został do nadzoru ponad 500 000 cykli zapłodnienia pozaustrojowego. Zakup oraz wdrożenie systemu i wszystkich towarzyszących procedur bezpieczeństwa jest dużym wyzwaniem dla kompetencji zespołu oraz organizacji pracy, dlatego na jego wprowadzenie pozwolić sobie mogły tylko wiodące ośrodki europejskie. Dodatkowo system jest kosztowny, zarówno w zakupie, jak i eksploatacji, więc ośrodki wykonujące małą liczbę cykli nie podołają takiej inwestycji.

W których ośrodkach w Polsce wykorzystywany jest system RI Witness?

Z tego co nam wiadomo, w Polsce do tej pory system RI Witness wdrożony został wyłącznie w Przychodni nOvum w Warszawie. Kolejne ośrodki już rozważają wykorzystanie tej technologii.

Jakie korzyści dla pacjentów wynikają z tej dodatkowej procedury bezpieczeństwa?

Przede wszystkim jest to pewność, że wszystkie etapy procesu zapłodnienia w laboratorium są bezpiecznie monitorowane. Daje to także gwarancję, iż na każdym etapie procedur laboratoryjnych materiał biologiczny jest jednoznacznie i bez żadnych wątpliwości identyfikowany. Co więcej, powierzone komórki i zarodki znajdują się w bezpiecznym miejscu pod ścisłym nadzorem embriologów, kriobiologów i sprawnie funkcjonujących systemów elektronicznych. Spokój i poczucie bezpieczeństwa to jedne z ważniejszych potrzeb, które powinny być spełnione podczas starań o dziecko. Nowoczesna technologia niewątpliwie jest tu dużym wsparciem.


POLECAMY:

In vitro – obawy pacjentów

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Policjant adoptował dziecko bezdomnej narkomanki

Policjant adoptował dziecko bezdomnej narkomanki
fot. Fotolia

To miała być zwykła interwencja. 23 września policjant Ryan Holets patrolował ulice w Alboquergue w Nowym Meksyku, kiedy otrzymał telefon o kradzieży w pobliskim sklepie spożywczym. Nie przyszło mu wtedy do głowy, jakie konsekwencje przyniesie ta akcja…

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Po otrzymaniu zgłoszenia Ryan Holets udał się w miejsce rabunku. Za sklepem, w którym doszło do kradzieży, znalazł 35-letnią Crystal Champ i jej partnera Toma Key’a. Para zażywała heroinę.

Zobacz także: Dał jej życie dwa razy – najpierw adoptował, później oddał część wątroby. Czy można pokochać bardziej?

Kobieta była w ciąży

Kiedy policjant zbliżył się do pary zauważył, że kobieta jest w zaawansowanej ciąży. Champ przyznała, że jest uzależniona od heroiny. – Zabijesz swoje dziecko. Dlaczego to robisz? – zapytał kobietę policjant. Ta zareagowała łzami.

Rozmowę zarejestrowała kamera umieszczona w mundurze Holetsa. Później, w wywiadzie dla CNN Crystal przyznała, że popiera wolność wyboru w sprawie aborcji, jednak nigdy nie rozważyłaby tej opcji w swoim przypadku.

Policjant adoptował córkę bezdomnej narkomanki

Para zażywała heroinę // Źródło: Daily Mail

Zobacz także: 10 gwiazd, które adoptowały – ich droga do rodzicielstwa

Policjant adoptował dziecko narkomanki

Po 11 minutach rozmowy z policjantem Crystal powiedziała, że ma nadzieję, że ktoś adoptuje jej dziecko. Po tych słowach wyraz twarzy policjanta kompletnie się zmienił – twierdzi Champ. Holets wyjął i pokazał parze zdjęcie swojej żony i czwórki dzieci, po czym zaproponował, że adoptuje ich dziecko.

Rebecca – żona Ryana również nie zawahała się ani przez chwilę, kiedy usłyszała o propozycji męża.

– Uważamy, że Bóg wezwał nas, żeby to zrobić – twierdzi Recebba.

12 października Crystal Champ wydała na świat córeczkę. Dziecko urodziło się z zespołem odstawiennym (NAS). Rebbeca i Ryan nazwali dziewczynkę Hope, co znaczy Nadzieja.

– Ona potrzebuje stabilnego otoczenia, bezpiecznego życia. Musi być bezpieczna, otoczona troską, musi mieć warunki do rozwoju, a ja nie mogę jej teraz tego dać – mówi biologiczna matka Hope.

Policjant adoptował córkę bezdomnej narkomanki

Ryan Holets wychowuje teraz piątkę dzieci // Źródło: CNN

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Surogatka zaszła w podwójną ciążę – jak to możliwe?!

Kontrowersyjne plakaty o in vitro na UMCS
Pixabay

Ciężarna kobieta zaszła w kolejną ciążę, rodząc dwoje dzieci, które nie tylko nie zostały poczęte w tym samym czasie, ale i mają innych rodziców!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jessica Allen zdecydowała się być surogatką i urodzić dziecko chińskiej parze. Wszystko przebiegało pomyślnie aż do 6 tygodnia ciąży. Wtedy, w trakcie rutynowego USG, kobieta dowiedziała się od lekarza, że nosi w łonie nie jeden, a dwa płody. Kobieta była bardzo zaskoczona.
W tym czasie wszyscy byli przekonani, że dzieci będą identycznymi bliźniakami. Rodzice myśleli, że to skutek podziału embrionu i nikt nawet nie szukał innego wytłumaczenia.

Badania genetyczne wyjaśniły skomplikowana sytuację

Zgodnie z podpisanymi dokumentami, jako surogatka Allen nie mogła zobaczyć żadnego z chłopców po urodzeniu w szpitalu, ale dostała ich zdjęcie. Od razu zwróciła uwagę, że jedno dziecko miało jaśniejszą skórę od drugiego, co oznaczało, że nie są to bliźnięta jednojajowe. Kilka tygodni później, test DNA potwierdził, że materiał genetyczny jednego z chłopców zgadza się z próbką pobraną od chińskiej pary, ale już drugie dziecko posiadało geny Allen i jej partnera.

Surogatka, czy matka? Losy dziecka i rodzicielstwa rozstrzygnął sąd

Sprawa skończyła się w sądzie. Po walce z agencją reprezentująca interesy matek zastępczych, która zażądała wysokich opłat za zrzeczenia się dziecka na korzyść jego rodziców genetycznych, Allen i jej partner wreszcie odzyskali synka, który już wtedy miał trzy miesiące.

Mnoga ciąża to efekt superfetacji, czyli ciąży dodatkowej. Polega ona na tym, że kobieta po zajściu w ciążę nadal ma owulację, czyli może począć kolejne dziecko, które formuje się w tym samym czasie, co pierwszy płód. Co ciekawe, do tej pory zanotowano jedynie ok. 10 takich przypadków na całym świecie!

Źródło: o2.pl

POLECAMY:

Surogacja a status cywilny dziecka urodzonego za granicą

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami