Przejdź do treści

Jeśli in vitro zawiedzie – trzy historie

program in vitro w Poznaniu

Wiadomo – tak ze statystyk, jak i z życia – że czasami leczenie niepłodności zawodzi. Zwykle pacjenci dochodzą do ostatniego etapu, czyli do in vitro, w różnych jego odsłonach oraz liczbach. Jednak niezależnie od ilości prób, skomplikowania zabiegu, czy nawet renomy kliniki, leczenie może się nie udać. Czasami leczenie nie przynosi efektu, a czasami pacjenci sami podejmują decyzję, że osiągnęli jakąś swoją granicę.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Czy to oznacza koniec prób? Czy jest równoznaczne z zakończeniem starań o dzieci? Dlaczego podejmuje się decyzję o przerwaniu leczenia?

1.

Młodzi, przed 30-tką, małżeństwo, podjęli decyzję o dziecku. Diagnoza nie była druzgocąca; komórki jajowe kobiety były bardzo dobrej jakości, mężczyzna również był zdrowy, biologicznie nie było presji. Na spokojnie i pełni nadziei zaczęli więc leczenie: iui, żeby nie tracić czasu na zwykłą stymulację. Potem, już lekko zestresowani, podeszli do jednego ivf, drugiego, icsi. Druga próba wprawdzie zakończyła się ciążą, ale potem było poronienie. Po kilku latach intensywnego leczenia zaczęli się zastanawiać, dokąd ich działania prowadzą. Byli jeszcze młodzi, wyniki badań mieli ciągle całkiem niezłe, ale też konto bankowe coraz bardziej puste. Podjęli więc decyzję o zakończeniu leczenia i rozpoczynają proces żegnania się z biologicznym rodzicielstwem.

Przez chwilę rozważali adopcje, ale rzeczywistość kwalifikacji i długość procesu wydała się im zbyt trudny. Bardzo zależało im też na dziecku jak najmłodszym, żeby doświadczyć możliwie najpełniejszego rodzicielstwa. Po roku dowiedzieli się, że ich znajoma adoptowała niemowlę. Zaczęli więc znowu rozmawiać i zdecydowali się na adopcję. Niespełna dwa lata później byli już rodzicami miesięcznej dziewczynki.

Okres starań uznali za najtrudniejszy w życiu, trudniejszy nawet niż czekanie na dziecko adopcyjne. Wspominali powtarzające się poczucie porażki, nieadekwatności, bycia gorszym od znajomych, którym rodziły się kolejne dzieci, kiedy oni czekali ciągle na pierwsze.

2.

Natalia jest samotną „kobietą sukcesu”. Tak o niej mówią znajomi, sama też wie, że całkiem nieźle sobie w życiu radzi. Rozwija się zawodowo. Ma dobrą, satysfakcjonującą pracę, grono bliskich znajomych, wspierającą rodzinę. Ma mieszkanie, jest niezależna finansowo. Zawsze wiedziała, że chce być matką. Była w długotrwałych związkach, które jednak rozpadały się na etapie narzeczeństwa. Związki się nie udawały, ale nadzieja na macierzyństwo była ciągle żywa. Kiedy skończyła 35 lat uznała, że dłużej nie może czekać. Może kolejny związek będzie ostatnim, może nie, ale czas biegnie. Postanowiła więc zdecydować się na macierzyństwo, nawet gdyby miało być one samotne. Rozpoczęła więc diagnostykę, która potwierdziła problemy z owulacją. Potem było leczenie, kolejne zabiegi.

Rodzina pocieszała, bliscy dawali dobre rady. Wyjeżdżała więc na wakacje, chodziła na fitness, jogę, akupunkturę. Rozpoczęła również kolejny związek, stabilny jak się okazało, z mężczyzną, który również pragnął zostać ojcem. Również w tym związku znajdowała najwięcej wsparcia i zrozumienia. Wszystko szło dobrze, a mimo to ciąża się nie pojawiała. Po 4 latach Natalia zawiesiła starania. Dała sobie kilka miesięcy odpoczynku. Dziś jeszcze nie wie, czy do nich wróci. Ale zaczyna myśleć o tym, jak mogłoby wyglądało jej życie bez dzieci? Jak układałby się jej związek?

3.

Małżeństwo równolatków z kilkuletnim stażem. On ma dwoje dzieci z poprzedniego związku. Ponieważ o wspólne dzieci zaczęli starać się około czterdziestego roku życia, od razu zaczęli od in vitro. Dwie próby w kraju, dwie kolejne z zagranicznych klinikach. W nadziei, że gdzieś tam szanse będą większe. Nie powiodła się żadna z prób, nawet na chwilę. Zdecydowali się skorzystać z komórki dawczyni, studentki z Czech. Niestety, ta próba również zakończyła się porażką. Kiedy skończyli 46 stało się jasne, że kolejne próby są coraz bardziej bezcelowe. Przez jakiś czas rozmawiali o skorzystaniu z pomocy surogatki. Mieli takie możliwości finansowe, była spora szansa na pomoc znajomej kobiety. Nie trzeba byłoby sięgać po agencję ani „zawodową” surogatkę. Nawet rodziny obydwojga były wspierające. Jednak zdali sobie sprawę, że ich dziecko miałoby mocno zaawansowanych wiekowo rodziców. To z kolei wiązało się z szeregiem wyzwań dla wszystkich zainteresowanych. Wyzwań, które uznali za zbyt obciążające.

Ich leczenie nie było łatwe. Zdarzyło się przestymulowanie, pozostały zbędne kilogramy i rany emocjonalne, najgłębsze, choć niewidoczne. Po niemal 7 latach starań, kolejnych prób in vitro zdecydowali o bezdzietności. Świadomie, ale też z żalem i smutkiem. Uznali, że bycie zdrowym i bezdzietnym może być wartościowym połączeniem. O leczeniu niepłodności myślą z goryczą, jako o metodzie dającej wiele nadziei, ale żadnej pewności.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Jak nie tracić nadziei na dziecko?

Czy można nie stracić nadziei? Zapraszamy na bezpłatny warsztat psychologiczny wszystkie pary, którym dotąd mimo starań nie udało się zostać rodzicami.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W niedzielę, 21 stycznia 2018 r. w klinice  InviMed Warszawa odbędzie się bezpłatny warsztat psychologiczny dla par, którym dotąd mimo wielu trudów i starań nie udało się zostać rodzicami.

Psychologiczne warsztaty edukacyjne mają na celu nabycie wiedzy i umiejętności przydatnych w codziennym życiu i radzeniu sobie z wyzwaniami, które niesie ze sobą leczenie niepłodności. Udział w warsztatach może polegać jedynie na słuchaniu prowadzącego i wykonywaniu wraz z partnerem polecanych zadań, nie wymaga dzielenia się swoimi przeżyciami i opowiadania o własnych doświadczeniach. Nie ma nawet potrzeby przedstawiania się podczas zajęć imieniem i nazwiskiem.

W trakcie spotkania chcemy zająć się następującymi zagadnieniami:

  • Niepłodność a przeżywanie straty i niepowodzenia.
  • Jak stwierdzić, czy jesteśmy już gotowi do podjęcia kolejnej próby?
  • Pułapka desperacji, czyli jak nie szkodzić sobie samemu?
  • Na co mamy wpływ, a czego nie da się kontrolować w trakcie leczenia?
  • Co robić, jeśli pojawi się kryzys?

Jak zapisać się na warsztaty?

Warsztaty są przeznaczone dla osób, które chciałyby uporządkować swoje emocje po przebytych niepowodzeniach i czują potrzebę wszechstronnego przygotowania się do kolejnych etapów leczenia. Udział w warsztatach jest bezpłatny.

Aby zapisać się do grupy należy zadzwonić pod numer  500 900 888 lub wysłać maila na adres d-gawlikowska@invimed.pl z dopiskiem „Warsztaty”. Decyduje kolejność zgłoszeń!

Więcej informacji znajdziesz klikając tutaj.

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Ciche cierpienie, czyli niepłodność w święta

niepłodność i święta
fot. Fotolia

Święta to czas rodzinny. Bywa on trudny i emocjonalnie wyczerpujący, ale jest też bardzo często wyczekiwany. Spotykamy się wówczas z dawno niewidzianymi osobami, siadamy wspólnie do stołu, słuchamy historii, śmiejemy się. Potem zwykle mamy dość i jesteśmy zmęczeni (zwłaszcza jeśli to my zapraszamy rodzinę), ale i tak za rok powtarzamy cały rytuał – i będziemy na niego czekać z pewną ekscytacją. Sprawa się komplikuje, jeśli zmagamy się z jakimiś trudnościami – zwłaszcza tak osobistymi, jak niepłodność.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak więc przetrwać ten czas? Jest na to kilka sposobów – może okażą się dla was pomocne.

Zaplanuj odpowiedzi

Lubimy planować – to nam daje poczucie kontroli. A to właśnie utrata kontroli jest tak bolesna w niepłodności. Dlatego warto mieć przygotowanych garść odpowiedzi na pytania o plany związane z dziećmi. Warto też pamiętać, że mamy prawo do prywatności i zachowania dla siebie intymnych szczegółów. Mamy też prawo odmówić rozmów na określony temat.

Wybierz, z kim spędzisz święta

Nie na wszystkie spotkania i imprezy świąteczne trzeba iść. Przymus jest tylko wewnętrzny, można sobie więc z nim poradzić. Jeśli spodziewamy się, że w danym miejscu spotkamy ludzi szczególnie ciekawskich albo pozbawionych empatii, bądź podejrzewamy, ze zostaniemy zbombardowani pytaniami lub będziemy przebywać w towarzystwie młodych mam i ich dzieci, nie mamy obowiązku tam iść. Pewnie część osób takie zachowanie odbierze jako niegrzeczne, a ktoś inny powie, że nadmiernie skupiamy się na sobie, że trzeba wyluzować i żyć dalej. Warto się jednak zastanowić, w jakim punkcie niepłodności jesteśmy. Jeśli jest nam szczególnie trudno, ponieważ nie powiodła się kolejna procedura, zawiódł lek lub zakończyła się długo wyczekiwana ciąża, wspólne cieszenie się będzie niemal niemożliwe. A wychodzenie na firmową wigilię w sytuacji poważnego kryzysu psychicznego może wynikać z tendencji masochistycznych. Przymus, by okazywać radość, może doprowadzić do stanu przeciwnego.

Znajdź sprzymierzeńców

Mogą to być ludzie wystarczająco empatyczni, by zrozumieć, czym jest niepłodność, lub też inne osoby zmagające się z tą chorobą. Być może będzie łatwiej przetrwać ten świąteczny czas z ludźmi myślącymi podobnie.

Zerwij z tradycją

Tradycja ma to do siebie, że można ją zmieniać. Można ustalać własną, właściwą dla danej rodziny. Być może jest to dobry czas, żeby zapoczątkować własne zwyczaje, niezależnie od tego, czy zmiany będą rewolucyjne czy zaledwie kosmetyczne. Ważne, że mogą pomóc nam cieszyć się świątecznym czasem.

Bliscy i znajomi – pamiętajcie o empatii

Mogą nam pomóc przetrwać trudny czas. Ich rola bywa nieoceniona, dlatego tak ważne jest, by wiedzieli, co i jak mówić.

  1. Przede wszystkim nie należy minimalizować problemu – nawet jeśli problemem jest niepłodność wtórna. To bardzo ważne, żeby powstrzymać się przed komentarzami typu: „W życiu są gorsze nieszczęścia. Jesteście zdrowi i młodzi”. Bardzo trudno zrozumieć, jak złożona i bolesna jest niepłodność, dopóki samemu się jej nie doświadczy w jakiejś formie.
  2. Dobre rady bywają szczególnie irytujące. Osobie udzielającej porad może wydawać się, że ma dość wiedzy lub doświadczenia. Może mieć nawet jak najlepsze intencje, jednak cokolwiek powie niepłodnej osobie lub parze, ta najpewniej już to omawiała z lekarzem prowadzącym lub czytała na ten temat. I zapewne nie zadziałało lub jest dopiero w planach. Dobrymi radami, oprócz irytacji, można też wywołać poczucie winy w rozmówcy. Bo przecież nie dość się stara, bo gdyby zrobił X, Y lub Z pewnie miałby już dziecko.
  3. Wakacje i relaks pomagają w codzienności, pozwalają odpocząć, ale nie poprawiają płodności. A w każdym razie na ten moment nie ma na to przekonujących dowodów naukowych, więc i takie rady nie mają sensu.
  4. Porównywanie własnych problemów zdrowotnych do niepłodności jest nie tylko nietaktowne, ale też okrutne. Może się to wydawać dobrym sposobem na wsparcie, bo rzeczywiście niepłodność nie jest chorobą śmiertelną. Można z nią żyć, można nawet prowadzić życie ciekawe i być spełnionym. Ale kiedy się z nią zmagamy, jest źródłem ogromnego cierpienia, poczucia wstydu, samotności i odmienności.
  5. Wspierać można słowem, ale można też obecnością. Zwykłym komunikatem: jestem, jeśli mnie potrzebujesz. Myślę o tobie. Waga tych słów jest nie do przecenienia, podobnie jak świadomość, że jesteśmy w czyichś umysłach i sercach.

Chyba właśnie temu służą święta – pamiętaniu o sobie wzajemnie. A życie pisze różne scenariusze. W tym roku święta mogą być przygnębiające, mogą przebiegać w atmosferze porażki i beznadziei, ale nie wiemy, co wydarzy się za tydzień czy miesiąc. Nie jest to banalne pocieszanie się. Tak po prostu się dzieje, że leczenie zaczyna działać. Nawet osobom, które najmniej się tego spodziewają, zdarzają się ciąże spontaniczne. Dlatego w te i każde kolejne święta warto mieć nadzieję.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Niepłodność idiopatyczna, czyli wyjaśnić niewyjaśnione

niepłodność idiopatyczna, skąd się bierze
fot. Fotolia – smutna kobieta, kobieta smutek, depresja,

Niepłodność idiopatyczna jest źródłem prawdziwej udręki dla zmagających się z nią osób. Jest diagnozowana wówczas, kiedy wszystkie dostępne badania i testy nie wskazują żadnej konkretnej przyczyny niepowodzeń, pozostawiając lekarzy w poczuciu, że niewiele mogą zrobić dla danego pacjenta.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Amerykańskie badania mówią o tym, że nawet 15 proc. par zmaga się z tego typu niepłodnością, ale można też spotkać dane mówiące, że liczba ta jest znacząco wyższa.

Sytuacja wydaje się bardzo trudna, ponieważ z jednej strony wiadomo, że coś jest nie porządku. Że jest jakaś przyczyna niepowodzeń. Można podejrzewać, że gdzieś ukryła się jakaś choroba albo dysfunkcja, ale nie można jej zlokalizować.

Osoba zmagająca się z niepłodnością idiopatyczną jest pacjentem i jednocześnie nim nie jest, ponieważ nie wiadomo, co jej jest. Filozoficznym wydaje się pytanie, czy na pewno chorobę można diagnozować tylko po jej skutkach. I jakiego rodzaju jest to wówczas choroba – ciała czy umysłu. I wreszcie trzeba się leczyć, ale co?

Zobacz także: Niepłodność idiopatyczna – co warto o niej wiedzieć?

Niepłodność idiopatyczna a choroby

Osoby z diagnozą niepłodności idiopatycznej są w trudnej, ale nie beznadziejnej sytuacji. Przede wszystkim współczesne badania, choć bardzo dokładne i innowacyjne, mają swoje ograniczenia. To, że coś mieści się w normie nie znaczy, że jest całkiem zdrowe lub poprawnie funkcjonuje.

Nasze organizmy działają w unikalny sposób i niestety nie wiedzą, że mamy określone normy i oczekiwania wobec nich. Co więcej, trudności w zajściu w ciążę wcale nie muszą wynikać z tego, co może zbadać ginekolog. Organizm jest przecież zbiorem różnych układów, które muszą współdziałać.

Ostatnio coraz częściej pojawiają się doniesienia, że niepłodność może być spowodowana na przykład nietolerancją glutenu, czyli celiakią. Ile jeszcze jest takich nieodkrytych chorób? Ile jeszcze nie wiemy o funkcjonowaniu organizmu, ilu zaburzeń nie łączymy jeszcze z niepłodnością?

Beznadziejności sytuacji przeczą dostępne metody leczenia. Bo nawet jeśli nie wiadomo, co jest przyczyną niepłodności, nadal można poddać się leczeniu, z niezłym skutkiem jak się okazuje. Niepłodność idiopatyczna nie wyklucza zapłodnienia pozaustrojowego czy inseminacji.

Zmagając się z niepłodnością idiopatyczną warto również myśleć o sobie jak o osobie zdrowej, która potrzebuje wsparcia i odpowiedniej dbałości o siebie. Specjaliści zalecają więc zaprzestanie palenie, ograniczenie spożywania alkoholu, dobrze zbilansowaną dietę, aktywność fizyczną oraz zadbanie o odpowiednie BMI. Czyli to wszystko, co każda osoba starająca się o dziecko robić powinna.

Zobacz także: Płodność a celiakia

Niepłodność idiopatyczna a aspekt emocjonalny

Problem z niepłodnością idiopatyczną jest również taki, że wydaje się ona być bardzo pojemnym workiem, do którego można wrzucić wszystkie „może”, „wydaje się”, „prawdopodobnie”. I znowu – jest to bardzo irytujące i jednocześnie otwierające nowe drogi rozumienia problemu. Niepłodność idiopatyczna jest zagadnieniem szczególnie interesującycm z perspektywy emocjonalnej oraz wewnątrzpsychicznych konfliktów.

Nie ma w tej chwili dowodów na to, że ma podłoże psychiczne, ale też jest rzeczą oczywistą, że skoro psychika jest częścią organizmu, stanowi również część składową procesu zapłodnienia (lub trudności w tym obszarze).

Celem jednych z badań było stwierdzenie, czy pary diagnozowane jako cierpiące na niepłodność idiopatyczną mają jakieś szczególne cechy, a więc czy da się określić, czy jakieś cechy czy to jednostki, czy też pary szczególnie predysponują ją do tego typu niepłodności. Nie znaleziono takich cech, ale jednocześnie badacze zauważyli, że niepłodność była źródłem traumy dla pary. Nie dziwią te wnioski. Niewiele jednak osób rozumie, jak rozległa jest tego typu trauma.

Zobacz także: Chcę wiedzieć „dlaczego”, czyli niepłodność idiopatyczna

Niepłodność idiopatyczna – skąd się bierze?

Niepłodność idiopatyczna pozostaje zagadką, tak dla środowiska medycznego, jak i psychologów i psychoterapeutów. Niewiele wiadomo na temat emocjonalnych źródeł niepłodności w ogóle, nie jest też ona oficjalnie uznawana za chorobę psychosomatyczną.

A wiemy, że niektóre choroby, choć manifestują się fizjologicznie, mają podłoże psychiczne, jak choćby zespół drażliwego jelita. Jednocześnie kolejne badania potwierdzają, że większe szanse na ciąże mają kobiety, które zmagały się z niepłodnością relatywnie krótko. Być może wiązało się to z krótszą ekspozycją na stres.

Być może towarzyszące niepłodności rany takie jak niska samoocena, nieadekwatność, osamotnienie, wstyd nie zdążyły stać się trwałą częścią przekonań o sobie samym. A może wreszcie nie zdążyła się rozwinąć depresja, która bardzo często towarzyszy niepłodności.

Być może wreszcie sam termin „niepłodność idiopatyczna” wziął się z potrzeby nazwania tego, co z natury swej nie ma nazwy. Niepłodność idiopatyczna może stać się workiem, do którego można wrzucić wszystkie wątpliwości, niewiedzę, ale też sugestie, że to „chora głowa” nie dopuszcza do zapłodnienia. A to z kolei zamyka osobom niepłodnym drogę do skorzystania z pomocy psychoterapeuty.

Warto być otwartym na różne możliwości. Być może rzeczywiście medycyna nie jest dość rozwinięta, żeby określić przyczyny trudności. Być może lekarz nie jest dość uważny, a może rzeczywiście jakieś aspekty psychologiczne odgrywają niemałą rolę.

Są badania potwierdzające tę tezę. Warto wreszcie otoczyć się wsparciem, do którego ma prawo osoba cierpiąca z powodu problemów z endometrium, częstych poronień, złych parametrów nasienia czy niepłodności niewyjaśnionej.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: National Center for Biotechnology Information

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Noworoczne postanowienia i ich skutki uboczne

noworoczne postanowienia
fot. Pixabay

Szanse na to, że podejmiesz jakieś noworoczne postanowienia są spore (aż 41 proc. Amerykanów je robi). Szanse, że obietnica zostanie utrzymana to już całkiem inna historia. Dlaczego tak się dzieje i co zrobić, by zrealizować swoje założenia?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jeśli jesteś osobą w drugiej lub trzeciej dekadzie życia, masz większe szanse na powodzenie niż jeśli masz lat na przykład pięćdziesiąt. Być może wynika to z częstszego i bardziej swobodnego sięgania po media społecznościowe przez osoby młodsze. Trudno się wycofać z obietnicy, jeśli zalajkowało ją trzydzieści osób.

Ale globalnie szanse na to, że noworoczne zobowiązanie rzeczywiście zostanie wypełnione są mizerne. Niemal jedna trzecia z nich przestanie istnieć już na początku stycznia, a do połowy rok ponad połowa zniknie w mrokach niepamięci.

Badania pokazują też, że kobiety mają większą trudność w wypełnieniu noworocznych zobowiązań niż mężczyźni. Kobiety też skupiają się głównie na celach w obszarze zdrowia, fitnessu oraz podróży. Można się więc zastanawiać, dlaczego tak łatwo odpuszczamy tak ciekawe wydawałoby się cele. Czy może chodzić o to, że ich realizacja wiązałaby się zajęciem się sobą, być może kosztem czasu spędzanego z rodziną?

Zobacz także: 3 PORADY – jak dobrze rozpocząć Nowy Rok w staraniach

Noworoczne postanowienia – dlaczego je robimy?

Skąd więc pomysł, żeby w ogóle robić zobowiązania, skoro rokrocznie ponosimy sromotną porażkę? Historycznie i kulturowo wiąże się to z faktem przełomu i nowości. Babilończycy na początku każdego nowego roku składali obietnice bogom, że spłacą długi i oddadzą pożyczone przedmioty. Podobne zobowiązania mieli również starożytni Rzymianie. Początek nowego roku to również religijnie ważny czas – refleksji, rozmyślań, też czas wyciszenia i skupienia. Stad już bardzo blisko do wprowadzania ulepszeń.

Australijczycy prześledzili noworoczne cele i zauważyli, że na szczycie listy rzeczy, które chcemy zmienić lub poprawić jest zdrowie oraz fitness (58 proc.), dalej znajdują się pieniądze (15 proc.), związki (8 proc.), biznes oraz kariera (7 proc.), podróże (6 proc.), a peleton zamyka edukacja. Zwykle też na początku nowego roku zobowiązujemy się zrzucić zbędne kilogramy.

Dlaczego więc pomimo szczerych chęci i nawet zaangażowania (przynajmniej początkowego) jednak większość noworocznych zobowiązań umiera młodo? Wynika to między innymi z tego, że nie przywykliśmy do składania regularnych zobowiązań.

Te zobowiązania z kolei składane są czasem pod wpływem chwili, emocji lub innych osób. Nie mają więc umocowania w wewnętrznych potrzebach, nie uwzględniają też indywidualnych możliwości. Bywają nierealistyczne lub zwyczajnie pozostają w konflikcie z naszymi innymi potrzebami.

Zobacz także: 3 proste poświąteczne przepisy oczyszczające

Noworoczne postanowienia – zobacz, jak je spełnić

Jeśli więc pomimo wszystko podejmujesz noworoczne postanowienia, warto pamiętać o kilku zasadach. Wówczas szanse na sukces wzrosną.

  • Trudność nie polega na złożeniu obietnicy, ale na jej realizacji. Niech więc cel będzie realistyczny i najlepiej jeden. Jeśli na horyzoncie pojawia się kilka celów, dobrze jest wybrać najważniejszy albo chociaż najbardziej realistyczny. Dobre doświadczenie z jego realizacją pomoże osiągnąć kolejne.
  • Stare nawyki są stare, ponieważ są z nami długo. I trzymają się mocno. Zanim więc trwale wprowadzimy jakiekolwiek zmiany, potrzeba czasu. Wielu prób i błędów, czasami modyfikacji oryginalnego planu. Na realizację celu potrzebujemy więc czasu.
  • Jeśli chcesz w Nowym Roku na przykład schudnąć, określ ile i w jakim czasie, uwzględniając swoje realia. Brak ograniczeń, zbyt duże oczekiwania wobec siebie i brak realizmu ma spore szanse skończyć się niepowodzeniem. Natomiast kolejne sukcesy w realizacji celu będą motywujące.
  • Określenie czasu, w jakim chce się dany cel osiągnąć jest równie ważne. Ustalenie, że coś ma zostać zrealizowane „w tym roku” nie jest najlepszym pomysłem. Jeśli cel jest rozległy, warto to podzielić na mniejsze i cieszyć się osiągnięciem kolejnych etapów. Wyraźniej wówczas widać, co się udaje, a co wymaga naprawy.
  • Zaplanowanie działań to kolejny krok na drodze realizacji noworocznych postanowień. Niech to, czego pragniesz nie jest dziełem przypadku, ale twoich starań i pracy. Oczywiście, będzie to znacznie bardziej motywujące.
  • Dziel się swoimi planami z innymi. Znacznie trudniej wycofać się z zamierzenia, kiedy wiedza o nim znajomi z Fecebooka, Insta czy koleżanki z pracy. Nie jest to szczególnie wyrafinowany mechanizm psychologiczny, ale za to skuteczny.
  • Ciesz się. Każdy sukcesem zakończony etap warto celebrować, warto się docenić, nadać znaczenie swojej pracy i wysiłkowi. Zatrzymaj się przy tym, co się udało, dostrzeż to. Nie biegnij do kolejnego etapu czy celu. Tu i teraz jest ważniejsze.

A poza tym… noworoczne zobowiązanie może udać się zrealizować, może się nie udać. Prawdziwie ważne sprawy realizujemy zwykle nieco inaczej lub w innym czasie. Nowy Rok to jednak moment przełomowy, kolejna porcja nadziei, kolejny początek. I to jest najważniejsze.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami