Przejdź do treści

Jan Klawiter: jestem przeciwnikiem in vitro, ale szukam kompromisu

jankla.jpg

Jan Klawiter (poseł niezrzeszony) złożył w Sejmie kontrowersyjny projekt nowelizacji ustawy o in vitro. Pod projektem podpisali się m.in. Marek Biernacki i posłowie Ruchu Kukiz’15. Zdaniem wielu specjalistów nowe przepisy znacząco obniżą skuteczność metody. Spytaliśmy go o cel i dalsze losy ustawy.

Jaki jest cel ustawy?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jan Klawiter, poseł niezrzeszony: Zgodnie z definicją naukową życie ludzkie zaczyna się od momentu poczęcia i od tej chwili należy chronić życie i zdrowia dziecka poczętego. Potwierdza to też jednoznacznie ustawa o Rzeczniku Praw Dziecka. Nie można dopuszczać do sytuacji, w której życie dziecka jest niszczone, a  jego zdrowie narażane na szwank.  Nowa ustawa przewiduje ograniczenie ilości tworzonych zarodków do jednego.

Rozumiem, że obecna ustawa in vitro nie przewiduje ochrony życia?
Poprzednia ustawa dawała możliwość przygotowywania kilku zarodków i niszczenia ich w procesie wstępnej selekcji. Nie mówi też, co robić z zamrożonymi zarodkami po 20 latach przechowywania.

Dlaczego akurat teraz projekt ustawy trafił do Sejmu?

Już w ubiegłym roku, gdy pod obrady Sejmu po raz pierwszy trafiła obecna ustawa o in vitro, rozmawiałem z paroma parlamentarzystami o dokonaniu pewnych ograniczeń w liczbie tworzonych zarodków. Wtedy oddźwięk był niewielki. To moja pierwsza kadencja w Sejmie i dopiero teraz mogę poprawić ustawę, która niezgodna jest z przepisami obowiązującego prawa.
Według obecnych zapisów zarodek jest grupą komórek. Przecież ja też jestem grupą komórek. To podobna definicja do przedwojennego powiedzenia „koń, jaki jest każdy widzi”, jednak ona nie oddaje rzeczywistości. Wspólną bazą powinna być informacja naukowa – życie zaczyna się od momentu poczęcia – tego się trzymajmy.

Projekt ustawy nie obniży skuteczności in vitro do minimum? Czy to nie jest równoznaczne z zakazem procedury?

Projekt nie zabrania stosowania metody in vitro, nie taki jest cel ustawy, chociaż już sam zabieg, nawet z jednym zarodkiem, nie jest dobry dla dziecka, też stwarza zagrożenie dla jego życia i zdrowia. W nowej ustawie nie zgadzamy się tylko na tworzenie pięciu czy więcej zarodków, prowadzenie ich obserwacji, niszczenie słabszych i mrożenie silniejszych.


Obecna ustawa pozwala na wytworzenie sześciu zarodków, ale nie dopuszcza do ich niszczenia.
Dopuszcza. W ustawie jest zapis powalający na utylizację słabszych zarodków oraz badania preimplantacyjne, które jeśli wykażą chorobę dziedziczną, to zarodki również mogą być zniszczone. Samo badanie polega na pobraniu kilku komórek z zarodka. Kliniki oficjalnie informują, że badanie może doprowadzić do obumarcia zarodka, że jest ingerencją w organizm. To również stwarzanie zagrożenia dla życia.
Obowiązująca ustawa nie pozwalała natomiast na selekcję zarodków pod względem płci. Ale od tego też był jeden wyjątek. Można było zniszczyć zarodek, jeśli dana choroba genetyczna przenosiła się tylko po linii żeńskiej lub męskiej.

Wracając do poprzedniego pytania, prawdopodobnie ustawa obniży skuteczność metody. Porównując ustawę in vitro do kodeksu ruchu drogowego – obniżamy dopuszczalną prędkość, przez co owszem, wolniej się przemieszczamy, co zmniejsza naszą mobilność, ale jesteśmy bezpieczniejsi. Kiedyś umierało na drogach pięć tysięcy osób, teraz dwa tysiące. Chronimy życie i zdrowie człowieka.

A Pan jest przeciwnikiem in vitro?

Jestem przeciwnikiem. Przestrzeganie prawa naturalnego jest najlepszym rozwiązaniem. Jestem katolikiem, nie będę nikomu doradzał, żeby zastosował metodę in vitro, która jest rozdzieleniem aktu współżycia i prokreacji.

Według mnie powołanie nowego życia to sfera sacrum. Każdy człowiek ma prawo do poczęcia w normalnych warunkach. Zamiana rzeczonego sacrum na technologię jest niegodne człowieka, dlatego ja odradzałbym stosowanie tej metody. Kto chce może z niej skorzystać.


Jarosław Soja z partii Razem nazwał Pana „
katolickim fundamentalistą”.
Gdybym chciał narzucić wszystkim wokół swój „katolicki fundamentalizm” to ustawa miałaby jedno zdanie „Nie dopuszcza się stosowania metody in vitro”. W ogóle. To moje prywatne zdanie, ale nie jestem sam, reprezentuję określone środowisko, uważam że trzeba szukać kompromisów. Społeczeństwo to nie tylko katolicy. Musimy kierować się wspólnymi wartościami i interesami.

Sam rezygnuję z części swoich poglądów, aby druga strona była w stanie zaakceptować rozwiązania, które proponujemy.

Muszę jednak pilnować pewnych fundamentów, a życie ludzkie jest takim fundamentem. Konstytucja gwarantuje człowiekowi godność od początku życia, a nauka jednoznacznie określa, że początkiem życia jest poczęcie.


Czy projekt ustawy jest kompromisem? Dla niektórych par będzie on przekreśleniem marzeń o dziecku.
Dlaczego pani tak mówi? „In vitro” nie będzie zabronione. Jak wspomniałem, analogicznie do zmniejszenia dopuszczalnej prędkości, zmiana ustawy być może będzie przedłużała dojście do celu, ale będzie bezpieczniejsza dla dziecka, które powołujemy do życia. In vitro wciąż jest udoskonalane.

Ustawa zakazuje także mrożenia zarodków. Dla niektórych kobiet kriotransfery są jedyną szansą na macierzyństwo.
Dlaczego?

W przypadku np. choroby kobiety lub nieregularnego cyklu zarodek musi zostać zamrożony na czas przygotowania organizmu kobiecego do transferu.
Mrożenie zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia chorób czy defektów. Jeżeli kobieta zachoruje w trakcie przeprowadzania zabiegu, to powstanie sytuacja nadzwyczajna i lekarz zastosuje takie metody, które nie dopuszczą do zniszczenia zarodka i być może będzie go musiał zamrozić na krótki okres czasu.

Jeżeli uda się wytworzyć sześć komórek i je zapłodnić, to te które nie zostaną podane, zostają zamrażane. Nie można podać wszystkich na raz.
Tutaj nie będzie takiej potrzeby. Zostanie zapłodniona jedna komórka. Nie będzie też potrzeby hiperstymulacji jajników, czyli podawania dużych ilości hormonów, która również ma ujemny wpływ na zdrowie kobiety, może np. powodować zakrzepicę żył. W wyniku zapłodnienia metodą in vitro zwiększa się prawdopodobieństwo urodzenia martwego dziecka, dzieci żywe natomiast mają częściej wady wrodzone. Brak nadmiernej stymulacji jajników poprawi te wskaźniki.

Dlaczego kobiety nie mogą same decydować?
Szukamy wspólnego rozwiązania. Kto ma słuszność – słabszy czy silniejszy, jak wyważyć racje poszczególnych stron? Ustawa jest kompromisem, nie możemy ot tak decydować o życiu innych. Wiem, że nie wszyscy się zgadzają z definicją życia od momentu poczęcia, niektórzy uważają, że życie zaczyna się, gdy wykształcą się komórki nerwowe, albo dopiero po urodzeniu.

Możliwość wyboru daje nam wolność. Dlaczego ludzie sami nie mogą wybierać?

Mogą wybierać. Równie dobrze mogłaby pani spytać „dlaczego nie mogę poruszać się lewą stroną ulicy?”. Teoretycznie można jechać przeciwnym pasem dopóki nie będzie kolizji, tym samym narażać życie i zdrowie innych uczestników ruchu. Jest wybór, ale gdzieś muszą mieć miejsce uzgodnienia, które ten ruch uporządkują i zapewnią nam bezpieczeństwo. Pytanie – jakie wartości przyjmujemy jako fundamentalne?

Obecna ustawa nie jest kompromisem. Jeśli dla osób, które uważają, że fundamentem jest życie zaczynające się wraz z momentem poczęcia, a tych jest większość, to musimy znaleźć wspólne reguły gry.


Za skrajną uważało się propozycje ustawy Jarosława Gowina, ale nawet on zakładał możliwość mrożenia zarodków.
Nie ma żadnych ograniczeń, jeśli chodzi o przechowywanie komórek rozrodczych. Ale czy musimy mrozić dziecko, żeby czekało np. na moją śmierć? To nielogiczne. Dopóki żyję, to mogę mieć dzieci, po śmierci nie.

Śledząc w ubiegłym roku losy ustawy o in vitro – od posiedzeń podkomisji do głosowania w Senacie – czułam się zażenowana poziomem niewiedzy wielu polityków. Ci ludzie mieli znikome informacje na ten temat. Spór o in vitro jest sporem ideologicznym, a powinien być dyskusją medyczną. A dlaczego Pan się zajął in vitro?
Wielu posłów i senatorów nie ma odpowiedniej wiedzy na temat „in vitro”. Ja działam jako reprezentant Prawicy Rzeczypospolitej, moje ugrupowanie przygotowało projekt ustawy. Jeden promil ludzi zna metodę in vitro na tyle dobrze, aby ją przeprowadzić. Jednak dyskutujemy o tym, jak ta procedura wpływa na ludzkie życie. Co my wiemy o procesie rozpadu jądrowego? Ja jako chemik i technolog leków, mam pewną wiedzę na ten temat, ale wszyscy zabieramy głos. In vitro nie jest sprawą tylko fachowców, to sprawa społeczna.

Podczas ostatnich dyskusji w Sejmie i Senacie miałam wrażenie, że większość parlamentarzystów nawet nie przeczytała ustawy. Posłowie i senatorowie nie mieli pojęcia, o czym mówią, a decydowali za tysiące ludzi. A czy projekt tej ustawy był konsultowany z ekspertami?
Był. Konsultowaliśmy ze światem medycyny wszystkie wymogi technologiczne. Był dyskutowany przez dziesiątki osób.

Z kim? Z jakimi lekarzami?
Przedłożyliśmy projekt do laski marszałkowskiej, zapewne teraz znajdą się jego przeciwnicy i zwolennicy, będziemy go dyskutować na posiedzeniach  komisji oraz na forum Sejmu. Każdy będzie mógł przedstawić swoje argumenty.

Osoby wybrane do Sejmu i Senatu nie znają się na wszystkim. W ścisłym stanowieniu prawa i twórczej debacie bierze udział 5-10 proc. polityków. Nie jestem w stanie ogarnąć całej sejmowej dyskusji. W parlamencie działa ok. 50 różnych komisji, sam jestem tylko w dwóch z nich. Nie podejmuję specjalistycznych tematów, na których się nie znam. Posłowie powinni korzystać z pomocy specjalistów. Jednak konsekwencje naszych decyzji rozważamy według swojego sumienia. Reprezentuję pewną grupę ludzi, która mnie wybrała. Oni mają określone poglądy i oczekiwania. Muszę brać pod uwagę ogólne dobro narodu i ważyć poszczególne kwestie we własnym sumieniu.

Dla mnie in vitro nie jest dobrą metodą, ale wiem, że jest grupa ludzi, która będzie chciała z niej korzystać. Nie urządzam im życia do końca, daję im prawo do wyboru. Nie możemy jednak przekraczać podstawowych reguł gry, czyli poszanowania dla życia ludzkiego od momentu poczęcia.


Ciekawą mieszanką są pomysłodawcy projektu, m.in. Pan, posłowe Ruchu Kukiz’15 i, co było dużym zaskoczeniem, Marek Biernacki z Platformy Obywatelskiej.
To nie powinno być zaskoczeniem. Pan Marek Biernacki, przynajmniej w 90 proc. przypadków spraw etycznych,  głosował za życiem. Takich ludzi w Platformie jest więcej. Przed wyborami pani premier Ewa Kopacz wywierała niesamowitą presję na członków swojego klubu, żeby głosowali za ustawą in vitro. W PO nie było swobody głosowania.

Po prawej stronie sceny politycznej będzie swoboda głosowania?
Nie jestem w stanie tego powiedzieć. To nie jest sprawa tylko PiS-u czy Platformy i powinna być na nowo przedyskutowana, aby uzyskać kompromis.

Uda się przegłosować projekt ustawy?
Jeśli miałbym zgadywać – na 80 proc. tak.
 
Magda Dubrawska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Tatuaże i piercing przed lub po transferze? Sprawdź, co na to lekarz!

czy można robić tatuaż przed in vitro

Zarówno przed, jak i po transferze, pojawia się wiele pytań dotyczących tego, co można, a czego nie należy w tym czasie robić. Dzisiaj przyglądamy się tatuażom i piercingowi. Co na to lekarz?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Czy robienie piercingu lub tatuażu przed / po transferze jest niebezpieczne? Jeśli tak, dlaczego?

Robienie piercingu oraz tatuaży jest niebezpieczne ze względu na ryzyko zakażenia chorobami wirusowymi” – odpowiedziała nam dr n.med. Patrycja Sodowska, ginekolog-położnik z kliniki leczenia niepłodności InviMed w Katowicach.

Robienie tatuażu wiąże się z wieloma drobnymi nakłuciami ciała. Biorąc więc pod uwagę ryzyko związane z wykonywaniem tatuażów, odnosi się ono nie tylko do kobiet w czasie starań o dziecko. Pojawia się ono u każdego, kto decyduje się na zdobienie ciała w ten sposób. Jest ono jednak niewielkie i związane w dużej mierze z brakiem higieny. Dlatego tak istotne jest robienie tatuażu w sprawdzonym miejscu, w sterylnych warunkach, ale też późniejsze dbanie o odpowiednie gojenie.

Jakie ryzyko może się jeszcze pojawić? Jest to ewentualne uczulenie na tusz. Silna reakcja alergiczna zawsze niesie ze sobą duże zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia. Odnosi się to m.in. do barwników zawartych w tuszach, których wpływ na ciążę nie jest jeszcze do końca zbadany.

Wracając jednak do potencjalnych zakażeń chorobami wirusowymi. Mogą to być wirusowe zakażenia wątroby typu B i C, czy też HCV. Podobnie odnosi się to do piercingu.

Wyraź siebie

Zdecydowanie warto zaczekać z podobnymi decyzjami lub podjąć je jeszcze przed staraniami o malucha. Jeśli jednak jesteśmy fankami tatuaży i piercingu, ważny byśmy nie czuły presji ograniczeń w tej kwestii. Zdarza się bowiem, że społeczny odbiór macierzyństwa negatywnie ocenia oryginalne mamy. Im bardziej różnorodnie przedstawimy rodzicielstwo, tym łatwiej będzie nam czuć się swobodnie we własnych wyborach. I co równie ważne – nie będziemy aż tak pochopnie oceniać innych – pisaliśmy w jednym z naszych artykułów i prezentowaliśmy zdjęcia „niestandardowych” mam. Zobacz więcej: >>KLIK<<

niestandardowe mamy

Foto. Instagram

Zobacz też:

Co warto jeść, a co nie powinno znaleźć się w diecie przed i po transferze?

Urodowe znaki zapytania – czy przed i po transferze można farbować włosy?

Plusy i minusy lata – czy przed i po transferze można się opalać?

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Zbiórka na in vitro. „Wierzę, że nasze łzy bezradności kiedyś zamienią się na łzy radości”

zbiórka na in vitro
Pomagam.pl - Ostatnia Szansa. In Vitro.

Młodzi, piękni, zakochani. Wydawać by się mogło, że nic więcej do szczęścia im już nie brakuje. A jednak, kiedy po dwóch latach starań nadal nie mogli mieć dziecka, ich życie diametralnie się zmieniło. Zaczęły się konsultacje, badania i kosztowne wizyty lekarskie. Niestety okazało się, że nie mają wystarczających środków na leczenie. Postanowili zatem zawalczyć o swoje szczęście w oryginalny sposób- zorganizowali zbiórkę na in vitro. Poznajcie wzruszającą historię Darii i jej męża.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

„Brakuje nam tylko tych bosych stópek biegających po mieszkaniu, porozrzucanych zabawek, pomalowanych ścian, nieprzespanych nocy i słów „mama”, „tata””- pisze Daria na specjalnym profilu pomagam.pl. To tam można wpłacić pieniądze, które pomogą im spełnić największe marzenie, czyli posiadanie dziecka. Jak na razie uzbierali ponad 2 tys. złotych, czyli 17 proc. potrzebnej sumy na pokrycie kosztów leczenia.

Na zdjęciu Daria i jej mąż. Archiwum prywatne

Na zdjęciu Daria i jej mąż. Archiwum prywatne

zbiórka na in vitro

Zdjęcie z sesji ślubnej Darii i jej męża. Archiwum prywatne

Zbiórka na in vitro

Historia naszej bohaterki i jej męża zaczyna się jak większość innych. Ślub, kredyt na mieszkanie i w końcu starania o dziecko. Jednak dwa lata temu u Darii zdiagnozowano problemy z tarczycą. „Przecież to nic takiego” – myślała wtedy. Rozpoczęły się starania o dziecko pod okiem ginekologa i endokrynologa. Niestety, bezskuteczne.

Wtedy Daria zdecydowała się na zmianę lekarza. Diagnoza: brak owulacji. I znów kolejne badania i powiększająca się apteczka z „magicznymi pigułkami” mającymi pomóc w zajściu w ciążę. Dwa razy w miesiącu trasa klinika-dom i 180 km do pokonania. Dla Darii ta trasa wydawała się jednak nieskończonością. „Bałam się wejść do gabinetu, bałam się spojrzeć na męża, bałam się lekarza” – zdradza. W lutym odebrali wyniki. Kamień z serca – z nasieniem męża wszystko w porządku. Jednak u Darii zdiagnozowano zbyt wysoki poziom prolaktyny, niekorzystne były również wyniki rezerwy jajnikowej. Jedynym wyjściem wydawało się wówczas leczenie niepłodności metodą in vitro. Było tylko jedno ale.

Koszt przerósł nasze oczekiwania. Nasze oszczędności pochłonęły wizyty u lekarza, dojazdy, badania, na które w ciągu trzech miesięcy wydaliśmy ponad sześć tysięcy złotych – pisze Daria.

„Jesteśmy z małej miejscowości położonej w sercu Borów Tucholskich, a leczymy się w Gdyni. Wszystkie oszczędności jakie mieliśmy szybko straciliśmy” – dodaje. Wtedy zaczęli się zastanawiać, skąd wziąć pieniądze. Zaczęli od sprzedaży używanych rzeczy na olx. Daria wystawiła na sprzedaż nawet swoją suknię ślubną, którą kiedyś chciała pokazać dzieciom. Niestety, było to zdecydowanie za mało. Wtedy właśnie zrodził się pomysł na zbiórkę pieniędzy. „Pomyślałam- dlaczego nie spróbować skorzystać ze zbiórki?” – mówi Daria. Nie był to łatwy krok. „Chciałam wiele przekazać, ale treść sama się pisała z serca. Z jednej strony ulga, że mogę z kimś po drugiej stronie ekranu się podzielić co czuję, a z drugiej strony strach- co będzie?” -zdradza.

„Skoro nie stać was na in vitro, to po co?”

Zbiórki na tego typu cele są w Polsce nowością, a reakcje ludzi – różne. O ile zbieranie pieniędzy na leczenie raka jest normą, o tyle zrzutka na in vitro dla niektórych może wydawać się dziwactwem. „Reakcje ludzi były różne. Większość nam kibicowała i kibicuje, inni pisali „skoro nie stać was na in vitro, to po co?”. Zdarzały się również komentarze w stylu „tyle dzieci jest w domu dziecka” – opisuje Daria.

„Dlaczego nie mamy spróbować szczęścia, kiedy medycyna nam pozwala?”

Jak mówi, wraz z mężem nie wykluczają adopcji. Zdecydują się jednak na nią dopiero wtedy, gdy wszystkie inne środki zawiodą. „Adopcja? Ja nie mam nic przeciwko, mam brata z adopcji, jest najcudowniejszym dzieckiem, kocham go i jest dla mnie bardzo ważny. Ale dlaczego nie mamy spróbować szczęścia, kiedy medycyna nam pozwala?” – zastanawia się. „My się musimy z tym kryć. In vitro w naszym państwie to sprawa tabu. Jednak każdy zasługuje na szczęście niezależnie od tego, czy to jest choroba, czy stracony dach nad głową, czy nasz przypadek”- przekonuje Daria.

Anioły niosące wsparcie

Walka o upragnione dziecko może mieć też dobre strony. Jak mówi Daria, podczas lat starań, wraz z mężem poznała wielu wspaniałych ludzi, którzy pomogli im dźwigać ciężar niepłodności. „To oni nas wspierają i dodają skrzydeł, nazywamy ich Aniołami”.

Jednego takiego „Anioła” Daria ma przy sobie. To jej przyjaciółka, która już jest mamą.

Nigdy nie naciskała, nie krytykowała naszej decyzji. Za to cichutko pomagała i dzięki temu czuję u niej wsparcie, a przede wszystkim bezpieczeństwo – mówi. „Każdej parze życzę, aby miała taką dobrą duszę przy sobie, tu na Ziemi.”

I dodaje na koniec: „każdy zasługuje na szczęście i wierzę, że nasze łzy bezradności kiedyś zamienią się na łzy radości.”

Jeżeli chcesz pomóc Darii, wejdź na stronę zbiórki.

Zobacz także:

Zbierają pieniądze na in vitro! Dramatyczne apele młodych kobiet

Jak przygotować się do zabiegu in vitro?

Czy metoda in vitro jest skuteczna i bezpieczna?

Anna Wencławska

Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych. W wolnym czasie gra na gitarze i śpiewa w zespole.

Refundacja in vitro w Szczecinku. Zobacz, czy spełniasz wymogi

refundacja in vitro w Szczecinku

Radni Szczecinka zdecydowali o refundacji leczenia niepłodności metodą in vitro dla swoich mieszkańców. Na ten cel miasto przeznaczy 100 tys. złotych rocznie.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Program polityki zdrowotnej „Dofinansowanie do leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego dla mieszkańców Miasta Szczecinek w latach 2017-2019” został przyjęty 10 lipca 2017 roku.

W 21-osobowej radzie za projektem opowiedziało się 10 radnych, przeciwnych było pięciu. Pomysłodawcą projektu refundacji był lekarz ginekolog i radny miasta dr Marek Ogrodziński.

– O tym, by refundować zabiegi, dyskutowaliśmy najpierw w klubie radnych Platformy Obywatelskiej – wyjaśnił burmistrz Szczecinka Jerzy Hardie-Douglas. – Na 16 osób dwie miały wątpliwości. Jedną przekonaliśmy, jedna pozostała przy swoim zdaniu. Na sesji rady miasta nie było w tej kwestii dyscypliny partyjnej, każdy głosował zgodnie z własnym sumieniem – dodał.

Refundacja in vitro w Szczecinku – warunki

Program zapewnia refundację parom, u których stwierdzono niepłodność, a wszystkie pozostałe metody leczenia zostały wyczerpane. O dofinansowanie mogą się ubiegać pary pozostające w związku małżeńskim lub partnerskim, które są mieszkańcami Szczecinka co najmniej od 1 stycznia 2016 roku. Wiek kobiety musi mieścić się w przedziale 20-40 lat. Szybkiej kwalifikacji podlegają pary ze schorzeniami nowotworowymi w celu zachowania płodności (mrożenie gamet lub zarodków).

Miasto pokryje 80 proc. kosztów procedury (nie więcej niż 5 tys. złotych na parę), a zakwalifikowana para może skorzystać maksymalnie z trzech zabiegów. Szczecinek nie refunduje natomiast wizyt kwalifikacyjnych i opieki po zajściu w ciążę.

Jak wyjaśnia dr Ogrodziński, w drodze konkursu wyłonione zostały trzy kliniki w całym kraju, z którymi miasto podpisało już umowę. Wybór placówki należy do osób zakwalifikowanych do programu. Pomysłodawcy projektu zaznaczają, że na niepłodność w Szczecinku może cierpieć około 1350 mieszkańców.

Na dofinansowanie metody in vitro swoim mieszkańcom zdecydowały się już m.in. Gdańsk, Poznań, Warszawa, Częstochowa, Sosnowiec, Łódź, Bydgoszcz.

Zobacz także:

Kobieta, której George Michael opłacił in vitro urodziła dziecko

Ogromne zainteresowanie programem in vitro w Poznaniu

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Wyborcza

Anna Wencławska

Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych. W wolnym czasie gra na gitarze i śpiewa w zespole.

Współżycie przed i po transferze zarodków – co na to lekarz?

współżycie przed i po transferze

Transfer zarodków to jeden z ostatnich etapów in vitro. Pary starające się o dziecko tą właśnie metodą mają wiele pytań dotyczących tego właśnie okresu. Jednym z nich są wątpliwości dotyczące współżycia.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

O rozwianie pojawiających się wątpliwości poprosiliśmy dr n.med. Annę Cygal, specjalistkę ginekolog-położnik z kliniki leczenia niepłodności InviMed w Katowicach.

Jak to jest ze współżyciem przed i po transferze? Czy jest całkowity zakaz? Jeżeli tak to do kiedy i dlaczego? Pojawiają się m.in. wątpliwości związane z ewentualnymi zakażeniami oraz argumenty mówiące o skurczach macicy podczas orgazmów, co wiąże się z ewentualnym niepowodzeniem zabiegu.

W przypadku, gdy pacjentka poddawana jest stymulacji hormonalnej, w celu wykonania punkcji jajników, nie ma przeciwwskazań, aby współżyć. Warto jednak pamiętać, że przy końcu stymulacji może być odczuwalny dyskomfort oraz bolesność spowodowana powiększeniem się jajników.

Natomiast, jeżeli poruszymy temat współżycia po transferze, warto nawiązać do badań, które zostały przeprowadzone w ostatnim czasie. Zauważono w nich, iż u pacjentek, które współżyły po transferze, następowała mniejsza liczba wczesnych poronień. Możemy przez to wnioskować, że męskie nasienie może wywoływać korzystny efekt po wykonaniu u pacjentek embriotransferu, zwiększając szanse na powodzenie wczesnej implantacji zarodka. Badania te jednak są jeszcze na wczesnym etapie, nie można więc na ich podstawie zapewnić o skuteczności takiej praktyki.

Warto jednak zaznaczyć, że współżycie może przyczynić się do wystąpienia niepożądanych w tym czasie skurczów macicy, a także ryzyko wystąpienia infekcji dróg rodnych. U pacjentek wcześniej poddanych stymulacji jajników może powodować dyskomfort związany z bolesnością powiększonych jajników, dlatego warto dopytać za każdym razem lekarza prowadzącego o zalecenia dotyczące dalszych etapów leczenia.

Należy pamiętać także o tym, iż po wykonaniu transferu zarodka warto prowadzić oszczędzający tryb życia, unikać dużego wysiłku fizycznego, a co z tym związane także nie uprawiać sportów ekstremalnych. Nie zaleca się także kąpieli w stałej, gorącej wodzie, czy korzystania z sauny suchej lub parowej.

W przypadku, gdy u pacjentki rozpoznana zostaje hiperstymulacja, zaleca się wstrzymanie ze współżyciem do około 14 dni od wykonania punkcji.

Zobacz też:

Co warto jeść, a co nie powinno znaleźć się w diecie przed i po transferze?

Urodowe znaki zapytania – czy przed i po transferze można farbować włosy?

Plusy i minusy lata – czy przed i po transferze można się opalać?

Akupunktura – czy można ją stosować przed i po transferze zarodków?

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.