Przejdź do treści

Jaka długośc ma znaczenie

Długość męskiego przyrodzenia to od lat temat dyskusji w alkowach, ale również przedmiot licznych badań i opracowań. Powszechny dostęp do pornografii sprawia, że mężczyźni znacznie częściej porównują swoje penisy i co gorsza popadają z ich powodów w stany depresyjne. Jaka jest zatem prawidłowa długość przyrodzenia? Jaka długość jest warunkiem kwalifikującym pacjenta do operacji powiększenia prącia?

Jedno z ciekawych badań opublikowanych na łamach British Journal of Urology International sugeruje, że postrzeganie wielkości penisa zależy od płci. Co interesujące, znacznie częściej z rozmiarów organów nie byli zadowoleni sami mężczyźni. W ankiecie, w której uczestniczyli panowie i panie, 85 proc. kobiet zadeklarowało zadowolenie z wielkości oraz proporcji penisa swojego partnera. Znacznie bardziej krytyczni byli panowie –  45 proc. zapytanych uważało bowiem, że ich penis jest zbyt mały. Co więcej, o ile zainteresowanie partnerów koncentrowało się na długości członka, to już dla blisko 50 proc. partnerek bardziej istotna była grubość penisa.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Co z tą długością? 

W kolejnym badaniu opublikowanym na łamach Journal of Urology przeanalizowano rozmiary penisów u 80 pacjentów o normalnej budowie ciała. Średnia długość członka w stanie spoczynku wynosiła 8,8 cm, natomiast w trakcie erekcji 12,9 cm. Co ciekawe, badanie to wykazało, że wielkość przyrodzenia w trakcie wzwodu nie jest skorelowana z jego wielkością w stanie spoczynku. Twierdzenie to zostało poparte w kolejnym badaniu przeprowadzonym wśród 200 tureckich mężczyzn.
W innym badaniu opublikowanym w styczniu tego roku przeanalizowano wyniki pomiarów dokonanych przez ponad 1600 Amerykanów. Z zebranych przez naukowców danych wynika, że średnia długość penisa w wzwodzie wynosiła więcej

portale medyczne

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Niepłodność męska: temat tabu. Mężczyźni nie dopuszczają myśli o zaburzeniach płodności

Smutny mężczyzna spogląda w dół /Ilustracja do tekstu: Niepłodność męska - temat tabu
Fot.: Travis Jones /Unsplash.com

Kobieto, ja jestem facetem, nie mogę być niepłodny. Przebadaj się sama!” – takie słowa nieraz słyszał w zaciszu swojego gabinetu dr n. med. Jan Domitrz, specjalista położnictwa, ginekologii i endokrynologii z Centrum Medycznego Artemida. Z jego doświadczeń wynika, że choć mamy XXI wiek, to wielu mężczyzn do tematu niepłodności podchodzi ze wstydem i dystansem. Zdecydowana większość nie dopuszcza do siebie myśli, że to u nich może występować problem z płodnością.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ponad 20 procent par w Polsce i na świecie boryka się dziś z niepłodnością. U blisko połowy z nich problem leży po stronie mężczyzn. Mimo tych alarmujących statystyk wielu panów nie decyduje się na diagnostykę i leczenie.

– Niepłodność męska jest takim schorzeniem, które nie boli […]. A wiadomo, że mężczyźni z porad lekarzy korzystają tylko wtedy, kiedy wiją się z bólu. Bardzo trudno jest im zaakceptować fakt, że to oni, a nie ich partnerki, odpowiadają za brak potomstwa – mówi specjalista z Centrum Medycznego Artemida.

Niepłodność męska nie jest częstsza niż dawniej?

Dr Jan Domitrz uważa, że choć liczba diagnozowanych przypadków niepłodności męskiej jest bardzo duża, problem ten nie występuje częściej niż kiedyś. Zmieniły się jednak jego przyczyny.

– Przekłamaniem jest stwierdzenie, że problem niepłodności w dzisiejszych czasach narasta. Od wieków utrzymuje się on na tym samym poziomie i dotyczy około 20 procent populacji. Kiedyś był to temat zakazany i bardzo wstydliwy, nie było tak rozwiniętych metod leczenia jak dziś. Jednak jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że istnieje on od czasów starożytnych. Na pewno jego podłoża się zmieniały, ale procentowy poziom pozostaje ten sam – mówi dr Jan Domitrz.

Specjalista dodaje, że dawniej powodem braku potomstwa bywały zaniedbania w zakresie higieny osobistej, a co za tym idzie – choroby przenoszone drogą płciową. Dziś w dużej mierze wynika to z czynników cywilizacyjnych.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wystarczą dwa miesiące, aby zaburzyć męską płodność. Prowadzi do tego konkretny styl życia

Niepłodność męska a plastik i estrogeny

Toksyny środowiskowe i substancje naśladujące działanie hormonów otaczają nas dziś z każdej strony. Dr Jan Domitrz zauważa, że wpływa na to ma też… stosowanie środków antykoncepcyjnych. Wraz z moczem kobiety wydalają bowiem estrogeny, które trafiają do gleby, by ze zbożami i mięsem znowu trafić do organizmu – wyjaśnia ekspert.

Tymczasem to właśnie estrogeny są jednym podstawowych czynników zaburzających męską płodność. Ryzyko stwarzają także fitoestrogeny znajdujące się w roślinach, takich jak soja. Kolejne ryzyko dla męskiej płodności stwarzają związki chemiczne stosowane w procesach produkcyjnych kosmetyków czy tworzyw sztucznych.

– Weźmy na przykład popularne butelki typu PET czy plastik w komórkach i samochodach. Te produkty zawierają tzw. plastyfikatory, które sprawiają, że tworzywo staje się miękkie. Te wszystkie związki zaburzają funkcje hormonalne, wszak plastik jest obecny w każdej sferze życia – mówi specjalista z Artemidy.

Dodaje, że – zgodnie z przepisami Unii Europejskiej – każdego roku wyznaczane są związki i substancje chemiczne, które muszą zostać wycofane z obrotu. To jednak nie zmienia sytuacji na lepsze.

– Rocznie eliminuje się dwie, może trzy tego typu substancje, podczas gdy w Chinach na rynek trafia ich około stu – zaznacza ekspert.

POLECAMY TAKŻE: Jedzenie na wynos przyczyną niepłodności? Naukowcy biją na alarm

Otyłość i używki a męska płodność

Zaburzenia męskiej płodności wynikają też z tego, że coraz więcej panów boryka się z otyłością, a tkanka tłuszczowa zawiera w sobie bardzo duże ilości estrogenów. Badania dowiodły niejednokrotnie, że dla wspomożenia płodności warto przejść na dietę śródziemnomorską oraz włączyć do jadłospisu dużą ilość nieprzetworzonych warzyw i owoców.

CZYTAJ TEŻ: Dieta śródziemnomorska: sposób na długowieczność i większe szanse in vitro

Niezbędne jest też odstawienie używek.

– Bombami obniżającymi męską płodność są nikotyna i wszystkie substancje smoliste. Są kraje na świecie, w których palacze mają ograniczony lub wręcz zerowy dostęp do zabiegów in vitro – zauważa dr Jan Domitrz.

Negatywnie na męską płodność wpływa również alkohol spożywany zbyt często i w nadmiernych ilościach.

– Oczywiście cały czas obracamy się w świecie statystyk, ponieważ każdemu z nas w tym momencie nasuwa się myśl o środowiskach patologicznych, gdzie królują używki, a pary na brak potomstwa narzekać nie mogą – zauważa Jan Domitrz.

Lekarz podkreśla, że wyjście z nałogów nie daje gwarancji, że mężczyzna zostanie ojcem. Szanse te można jednak zwiększyć, stosując odpowiednią suplementację.

Źródło: inf. prasowa

POLECAMY TAKŻE: 10 produktów, które poprawią męską płodność na wiosnę

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Zbyt częsty seks utrudnia zajście w ciążę. Zobacz, dlaczego

jak często uprawiać seks, żeby zajść w ciążę
fot. Pixabay

Jak często uprawiać seks, żeby zajść w ciążę? Seksuolodzy radzą, aby zachować w tej kwestii umiar. Dlaczego to takie ważne?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

O ile impotencja czy przedwczesny wytrysk są obiektem badań naukowców i przedmiotem zainteresowań koncernów farmaceutycznych, o tyle orgazm bez wytrysku zdaje się być już sprawą pomijaną.

Tę kwestię postanowił zgłębić amerykański psycholog społeczny i ekspert od seksualności człowieka – dr Justin Lehmiller.

Problem suchego wytrysku poruszył w swojej najnowszej książce pt. „Tell Me What You Want”. W rozmowie z magazynem „Cosmopolitan” zdradził, że zajął się wyżej wspomnianym tematem, ponieważ wciąż istnieje niewiele badań w tym zakresie.

Zobacz także: Seks a stres w staraniach o dziecko. Co może wam pomóc?

Suchy wytrysk, czyli co?

O suchym wytrysku mówimy w sytuacji, gdy po stosunku seksualnym występuje orgazm bez wytrysku. Okazuje się, że jedną z przyczyn może być zbyt częsty seks.

Mężczyzna, który przeżywa wiele orgazmów w krótkim czasie, produkuje coraz mniej nasienia. Nie prowadzi to co prawda do poważnych konsekwencji zdrowotnych, jednak może mieć negatywny wpływ na próby zajścia w ciążę.

– To z pewnością będzie problem par, które starają się o dziecko – mówi dr Lehmiller. – Długotrwałe orgazmy bez wytrysku utrudniają poczęcie – dodaje.

Orgazm bez wytrysku może być również objawem problemów ze zdrowiem, takich jak cukrzyca czy problemy z prostatą.

Zobacz także: Wystarczą dwa miesiące, aby zaburzyć męską płodność. Prowadzi do tego konkretny styl życia

Wytrysk wsteczny utrudnia zajście w ciążę

Przerost prostaty może powodować wytrysk wsteczny. Nasienie zamiast wydostać się z dróg moczowo-płciowych, cofa się do pęcherza. Przyczyną wytrysku wstecznego może być uszkodzenie mięśni pęcherza lub jego unerwienia, zażywanie niektórych leków i cukrzyca.

Wytrysk wsteczny może powodować orgazm bez wytrysku, jednak są to dwa oddzielne przypadki.

Pamiętaj!

  • Wytrysk wsteczny występuje, gdy szyjka pęcherza zamyka się podczas orgazmu, umożliwiając nasieniu cofanie się
  • Wytrysk wsteczny może być spowodowany niektórymi lekami. Chodzi głównie o leki blokujące receptory a (alfa-blokery, a-blokery), takie jak tamsulosyna. Są one stosowane w leczeniu powiększonego gruczołu krokowego
  • Mężczyźni cierpiący na wytryski wsteczne nie przekażą partnerce podczas seksu praktycznie żadnego nasienia, mogą je jednak późnej zauważyć w moczu

Zobacz także: Gadżety erotyczne podczas starań o dziecko. „Warto mieć z tego zabawę!”

Jak często uprawiać seks, żeby zajść w ciążę?

Skoro zbyt częste zbliżenia utrudniają zapłodnienie, zatem jak często uprawiać seks, żeby zajść w ciążę? Eksperci zalecają parom starającym się o dziecko uprawiane seksu ok. trzy razy w tygodniu.

Z badań przeprowadzonych przez laboratorium andrologii Instituto Valenciano de Infertilidad wynika, że współżycie o takiej częstotliwości zapewnia lepszą jakość nasienia.

Pomiędzy stosunkami należy zachować 2- lub 3-dniowa przerwę. Po takim czasie koncentracja i ruchliwość plemników są najlepsze. Po czwartym dniu wstrzemięźliwości seksualnej parametry te nieco się obniżają.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Nie takie niewinne pocałunki. Ta choroba przenosi się przez ślinę i może zagrażać zdrowiu

Całująca się para /Ilustracja do tekstu: Mononukleoza: choroba pocałunków
Fot.: Pablo Heimplatz /Unsplash.com

Pocałunki wyzwalają serotoninę i endorfiny, wspomagają odporność i przemianę materii,  a nawet wzmacniają układ krążenia. Ale ta przyjemna i pozornie bezpieczna czynność może też nieść za sobą zagrożenia zdrowotne, które pośrednio wpływają na płodność.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Choroba pocałunków. Mononukleoza a zdrowie i płodność

Jedną z chorób, którymi można zarazić się poprzez pocałunki, jest mononukleoza. Wywołuje ją wirus Epsteina-Barra (EBV), bliski krewny wirusów opryszczki i cytomegalii. Rozprzestrzenia się on drogą kropelkową i namnaża w nabłonku jamy ustnej, gardła, migdałkach i śliniankach. Szczególnie łatwo zarazić się przez kontakt ze śliną zarażonej osoby, dlatego mononukleozę nazywa się czasem „chorobą pocałunków”.  Ale całowanie się to niejedyny czynnik ryzyka. Ślinę można przenieść przez wspólne używanie butelek, brudnych naczyń czy cudzej szczoteczki do zębów, a także – zgodnie z niedawnym odkryciem badaczy – podczas stosunku płciowego.

Objawy kliniczne, które obserwuje się u chorych, zbliżone są do anginy, co w wielu przypadkach utrudnia prawidłową diagnozę. Pacjentom doskwierają wysoka gorączka, zmęczenie i bóle mięśniowo-stawowe, a także nieżyt gardła, powiększenie węzłów chłonnych i migdałków. W przeciwieństwie jednak do anginy, mononukleoza może nieść za sobą poważniejsze skutki dla zdrowia, a pośrednio również dla płodności.

Postępujące zakażenie prowadzi do rozpadu zakażonych komórek i rozprzestrzenienia wirusa po całym organizmie, a tym samym – do rozwoju stanu zapalnego. Ten zaś nie pozostaje bez wpływu na płodność kobiety i mężczyzny.

Wirus EBV a ryzyko raka

Na tym jednak wcale nie koniec. Wirus EBV niejednokrotnie powoduje szereg powikłań, z których najpoważniejsze to pęknięcie śledziony i choroby wątroby. Naukowcy znaleźli także dowód na prokancerogenne działanie EBV. Wirus ten, razem z rakotwórczym typem ludzkiego wirusa brodawczaka ludzkiego (HPV), może przyczyniać się do wystąpienia raka prostaty. Ponadto wykryto powiązania pomiędzy wirusem EBV a rozwojem: chłoniaka Hodgkina (czyli ziarnicy złośliwej, której leczenie wiąże się ze znacznym ryzykiem utraty płodności), chłoniaka Burkitta (złośliwego nowotworu układu odporności), a także raka nosogardła i raka języka.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Wygląda jak ciąża, ale to nowotwór. Wycięty guz ważył aż 60 kg!

Wirus EBV a choroba Hashimoto

Z kolei badania polskich naukowców, które przeprowadzono w 2015 r., wykazały, że wirus EBV jest jednym ze znanych czynników wyzwalających chorobę Hashimoto. Wirusa tego wykryto w tarczycy 80% badanych, którzy zmagali się z tym schorzeniem, oraz u 62,5% pacjentów z chorobą Gravesa-Basedova. Inne analizy, prowadzone przez greckich badaczy, wskazują na statystycznie istotną korelację pomiędzy leukocytospermią a obecnością EBV w DNA plemników.

ZOBACZ TEŻ: Hashimoto i ciąża : 6 rzeczy, które powinnaś wiedzieć

Mononukleoza a ciąża

Mimo powinowactwa z wirusem wywołującym cytomegalię, przebyte zakażenie EBV nie powoduje na szczęście poważnego zagrożenia dla płodu. Wprawdzie wirus wywołujący mononukleozę może pozostać w organizmie matki w formie utajonej i przenieść się na rozwijający się płód dziecka, ale – zdaniem lekarzy – ryzyko jest niewielkie.

Kobiety, które podczas ciąży zachorują na mononukleozę, powinny jednak bezwzględnie skonsultować leczenie ze specjalistą  ginekologiem. Dobierze on wówczas leki bezpieczne dla rozwijającego się płodu.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Trombofilia wrodzona a ciąża. Zobacz, jakie masz szanse na urodzenie dziecka

Mononukleoza: diagnostyka i leczenie

Diagnostyka mononukleozy opiera się przede wszystkim na morfologii krwi z rozmazem. Sygnałem alarmowym dla lekarza powinien być podwyższony poziom leukocytów u pacjenta. Wówczas pacjent kierowany jest na dodatkowe badania, m.in. analizę prób wątrobowych i przeciwciał wirusa EBV: IgM oraz IgG. Wynik pozwoli m.in. ustalić, czy zakażenie jest świeże czy też nastąpiło w przeszłości – bliższej lub dalszej.

Leczenie mononukleozy polega na łagodzeniu objawów klinicznych. Leczenie przyczynowe nie jest możliwe – specjaliści podkreślają, że dostępne leki przeciwwirusowe nie działają na EBV.

Źródło: gazeta.pl, poradnikzdrowie.pl, ncbi.nlm.nih.gov, drogazdrowia.pl

POLECAMY: Starasz się o dziecko? Zrób badanie na obecność wirusa HPV!

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Wystarczą dwa miesiące, aby zaburzyć męską płodność. Prowadzi do tego konkretny styl życia

stres a jakość nasienia
fot. Unsplash - Shttefan

Izraelscy naukowcy odkryli właśnie, że długotrwały stres może w znacznym stopniu wpływać na jakość nasienia. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Najnowsze badania ekspertów z  Uniwersytetu Ben-Gurion pokazują, że wystarczą dwa miesiące życia w stresie, aby pogorszyć jakość nasienia.

–  Wiadomo, że stres psychiczny ma niekorzystny wpływ na płodność, jednak istnieje niewiele badań na temat wpływu stresu na jakość nasienia – wyjaśnił główny autor badań- dr Eliahu Levitas. – To badanie pokazuje, że długotrwały stres może mieć wpływ na jakość nasienia – dodał.

Zobacz także: Polacy mają coraz większy problem z płodnością. „Jest populacyjne pogorszenie parametrów nasienia”

Stres a jakość plemników

Naukowcy zbadali 10536 próbek nasienia od mężczyzn na przełomie 2009-2017, czyli w okresie tzw. spokoju.

Następnie porównali je z 659 próbkami spermy pobranej dwa miesiące po konflikcie zbrojnym na granicy Izraela i Strefy Gazy.

37 proc. próbek pobranych od panów w stresującym okresie odznaczało się niską ruchliwością plemników. Okazało się również, że plemniki z nasienia pobranego w tym czasie miały o 47 proc. słabszą ruchliwość od plemników pobranych w okresie spokoju.

– Nasze spostrzeżenie było takie, że nawet mężczyźni, którzy jedynie słyszeli ostrzeżenie o ataku rakietowym, doświadczali przez dłuższy czas całodobowego stresu – powiedział dr Eliahu Levitas.

– Zaskoczyło nas, że istnieje związek pomiędzy poczuciem bezpieczeństwa a liczbą plemników – dodał ekspert. Chociaż w badaniu tym brano pod uwagę mężczyzn żyjących w obszarze konfliktu zbrojnego, naukowcy są zdania, że ich wyniki można odnieść do każdego rodzaju stresu psychicznego.

Warto przy tym zaznaczyć, że słaba ruchliwość plemników obniża ich zdolność dotarcia do komórki jajowej, zmniejszając tym samym szansę na zapłodnienie.

Zobacz także: Grozi nam epidemia niepłodności?

Czy ludzkości grozi wyginięcie?

Już jakiś czas temu izraelscy naukowcy alarmowali, że w ciągu ostatnich 40 lat liczba pełnowartościowych plemników u mężczyzn żyjących na Zachodzie zmniejszyła się o więcej niż  połowę. Co więcej, trend spadkowy utrzymuje się na poziomie 1,4 proc. rocznie.

W testach wzięło udział 43 tys. mężczyzn z Australii, Nowej Zelandii, Ameryki Północnej i Europy. Po przyjrzeniu się próbkom nasienia naukowcy stwierdzili, że w roku 1973 liczba plemników wynosiła 99 mln na ml ejakulatu. W roku 2011 zmniejszyła się ona do 47 mln, co oznacza spadek o 52,4 proc.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Mirror

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.