Przejdź do treści

Jak poprawić parametry nasienia? Przeczytaj, co radzi ekspert

Mężczyzna w średnim wieku /Ilustracja do tekstu" Jak poprawić parametry nasienia

Szacuje się, że 1 na 10 mężczyzn starających się o potomstwo ma problem z płodnością. Najczęściej przyczyną są słabe parametry nasienia. W części przypadków można jednak je poprawić, odpowiednio zmieniając styl życia.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

O czynnikach, które mogą wpływać na męską płodność oraz zachowaniach, które jej sprzyjają, mówi prof. dr hab. Krzysztof Łukaszuk, kierownik klinik leczenia niepłodności INVICTA.

Jak często zdarza się niepłodność męska?

Szacuje się, że około 16% par starających się o ciążę ma problemy z płodnością. Jeśli założymy, że przyczyna trudności w poczęciu dziecka leży w ok. połowie przypadków po stronie mężczyzny, to można powiedzieć, że u ok. 8% mężczyzn wystąpią zaburzenia jakości nasienia. Niestety, bez odpowiednich badań zweryfikowanie jakości spermy nie jest łatwe. Pewnych obserwacji dokonać można jednak samodzielnie. Prawidłowy ejakulat powinien mieć barwę mleczno-opalizującą. Jeśli jest przejrzysty, najprawdopodobniej świadczy to o małej liczbie plemników. Oczywiście, by potwierdzić takie „domowe” rozpoznanie, należy wykonać przynajmniej badanie ogólne nasienia.

W jaki sposób możemy poprawić jakość nasienia?

W wielu przypadkach możemy sami zadbać o płodność – najważniejszy jest zdrowy tryb życia. Przede wszystkim warto pomyśleć o aktywności fizycznej, czyli optymalnie 6-10 godzin wysiłku fizycznego w tygodniu. Alkohol należy spożywać tylko w umiarkowanych dawkach: czyli w ilości, która odpowiada nie więcej niż 30 ml czystego alkoholu dziennie.

Po konsultacji z lekarzem można rozważyć zastosowanie suplementów diety. Na rynku jest sporo preparatów o bardzo zróżnicowanym składzie. Należy jednak pamiętać, że jakość nasienia może zmieniać się w różnych okresach życia. Udowadniają to badania, które przeprowadzono na grupie zdrowych mężczyzn. Przez rok co tydzień analizowano  jakość ich nasienia. Okazało się, że są okresy w życiu mężczyzny, kiedy sperma jest dobrej jakości; potem zaś występują dość długie okresy, kiedy jej parametry spadają poniżej normy. Jeśli więc pacjent stosuje suplementy diety i porównuje wyniki badań przed ich stosowaniem i po nim, może często błędnie wnioskować, że poprawa parametrów jest związana z ich przyjmowaniem. Może to być po prostu lepszy okres.

Czy na płodność mężczyzny wpływa waga jego ciała?

Tak, optymalne dla płodności jest zachowanie prawidłowej masy ciała i zbilansowanej diety. Najlepiej jest utrzymać BMI na poziomie 20-25, ponieważ zarówno mężczyźni otyli jak i bardzo szczupli mają zazwyczaj zdecydowanie gorsze parametry nasienia. Badania wykazały, że u mężczyzn ze zbyt wysokim BMI występuje podwyższona fragmentacja DNA plemników.

A co z używkami i różnymi „wspomagaczami”, które stosują też sportowcy?

Używki są zdecydowanie niewskazane. Zarówno palenie papierosów jak i przyjmowanie narkotyków czy tzw. dopalaczy może znacząco zaburzyć ruchliwość plemników oraz uszkodzić materiał genetyczny. Podobnie jest z anabolikami, które niektórzy trenujący na siłowniach panowie stosują, by zwiększyć przyrost mięśni. Ich nadużywanie to jedna z najczęstszych przyczyn obniżenia płodności u mężczyzn. Trzeba mieć świadomość, że w wielu przypadkach zaburzenia w procesie spermatogenezy mogą być nieodwracalne. Dodatkowo pojawić się mogą problemy ze wzwodem – może się nawet zdarzyć, że żaden lek na potencję nie będzie w stanie pomóc. Na koniec warto dodać, że zaburzenia erekcji mogą być jednym z pierwszych objawów chorób ogólnoustrojowych. W tej sytuacji powinno się zgłosić do lekarza rodzinnego i poddać diagnostyce.

Polecamy również: Dlaczego sterydy zabijają płodność? Przeczytaj!

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Lekarz naraził pacjentkę na utratę płodności. Jest decyzja sądu

Lekarz naraził pacjentkę na utratę płodności
fot. Fotolia

Wrocławski sąd wydał decyzję w sprawie ginekologa, który bez zgody pacjentki wykonał zabieg kauteryzacji jajników. Sąd orzekł, że lekarz naraził pacjentkę na utratę płodności. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Do zdarzenia doszło w 2011 roku. Ginekolog Marek P. z wrocławskiej kliniki przeprowadził zabieg laparoskopii diagnostycznej z usunięciem torbieli na jajniku. Bez wiedzy pacjentki lekarz zdecydował jednak o rozszerzeniu zabiegu i wykonał również kauteryzację jajników.

Kauteryzacja jajników to jedna z form postępowania terapeutycznego w przypadku pacjentek cierpiących na zespół policystycznych jajników (PCOS). W trakcie zabiegu wykorzystywana jest metoda elektrokoagulacji, dzięki której usuwa się patologiczne torbiele w jajnikach.

Zobacz także: Nie będzie procesu o odszkodowanie za pomyłkę przy in vitro

Lekarz naraził pacjentkę na utratę płodności

Prokuratura oskarżyła Marka P. o narażenie pacjentki na utratę płodności. Proces rozpoczął się we wrześniu 2016 roku, a we wtorek Sąd Rejonowy we Wrocławiu orzekł, że lekarz jest winny i wymierzył mu karę grzywny w wysokości 10 tys. zł. Ginekolog ma również zapłacić poszkodowanej pacjentce 30 tys. zł.

Jak uzasadniła wyrok sędzia Anna Peszko, oskarżony bez obiektywnie potwierdzonych wskazań medycznych przeprowadził zabieg kauteryzacji jajników, przez co naraził pacjentkę na utratę płodności. Sędzia zaznaczyła jednocześnie, że lekarz nie spowodował utraty płodności u kobiety, ale ją na to naraził.

Zobacz także: Coraz mniej męskich ginekologów. Skąd ta zależność?

Pacjentka zaszła w ciążę

Sędzia podkreśliła również, że nie ma dowodów na to, że oskarżony działał umyślnie. Dlatego też sąd zdecydował o zmianie kwalifikacji czynu na nieumyślne narażenie zdrowia pacjentki.

Po pięciu latach od zabiegu pacjentka zaszła w ciążę. Poszkodowana przez ten czas leczyła się m.in. metodą in vitro, raz poroniła.

Oskarżony Marek P. nie przyznaje się do winy. W wyjaśnieniu przed sądem tłumaczył, że zdecydował o rozszerzeniu zakresu zabiegu m.in. na podstawie obrazu makroskopowego jajnika, na którym widział „wielopęcherzykowe zmiany zwyrodnieniowe”.

Lekarz zaznaczył też, że podpisana przez pacjentkę zgoda przewidywała zmianę zakresu zabiegu w trakcie operacji. Dlatego zdaniem lekarza oskarżenie jest nietrafne.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Polsat News

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Choć była niepłodna, urodziła siedmioraczki. Historia tej rodziny przypomina filmowy scenariusz

siedmioraczki
fot. Pixabay

Nauczycielka angielskiego marzyła z mężem o dużej rodzinie. Kiedy okazało się, że jest niepłodna, postanowiła rozpocząć leczenie. Efekty pojawiły się szybko i niedługo potem kobieta urodziła… siedmioraczki! O tym wydarzeniu mówili wszyscy.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Patricia Frustaci w 1985 roku jako pierwsza kobieta w Stanach Zjednoczonych urodziła żywe siedmioraczki.

Patricia i jej mąż Sam od lat walczyli z niepłodnością. W marcu 1984 roku, dzięki kuracji lekiem o nazwie Pergonal, kobieta urodziła chłopca Josepha. Małżeństwo pragnęło powiększyć rodzinę, więc kobieta kontynuowała leczenie i w grudniu tego samego roku zaszła w ciążę ponownie.

Zobacz także: Rok po poronieniu urodziła sześcioraczki

Leczenie niepłodności i siedmioraczki

Podczas badania USG okazało się, że kobieta spodziewa się siedmioraczków. Ginekolog zaproponował Patricii kilka rozwiązań, w tym aborcję. Rodzina Frustaci należała jednak do grona wyznawców Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, którzy sprzeciwiają się usuwaniu ciąży. Wyznawców tego ruchu potocznie nazywa się mormonami.

– Zgodnie z zasadami naszej religii i ze względu na walkę o posiadanie dzieci, ta opcja nie wchodziła po prostu w grę – mówiła w 1985 roku Patricia w wywiadzie z „New York Times”.

21 maja 1985, 12 tygodni przed czasem, na świat przyszło siedmioro dzieci państwa Frustaci- czterech chłopców i trzy dziewczynki. Niestety siódma córeczka mieniem Christina urodziła się martwa.

Pozostała szóstka dzieci miała problemy z sercem, żółtaczkę i cierpiała na zespół zaburzeń oddychania noworodka. Dzieci zostały przewiezione na intensywną terapię, gdzie zespół lekarzy walczył o ich życie. Niestety pomimo wysiłku neonatologów, jedno z dzieci zmarło.

W ciągu krótkiego czasu przy życiu pozostała tylko trójka dzieci – Stephen, Richard i Patricia. Córka Bonnie i synek James zmarli. Maluchy, ze względu na ciężki stan zdrowia, wymagały niemal bezustannej opieki.

Zobacz także: Czy leżenie po inseminacji zwiększa szanse na zajście w ciążę? Mamy najnowsze wyniki badań!

Rodzina pozywa klinikę leczenia niepłodności

W październiku 1985 roku małżeństwo pozwało klinikę leczenia niepłodności Tyler Medical Clinic w Los Angeles, w której leczyła się Frustaci oraz dr Jaroslava Marika, którego oskarża się o popełnienie błędu lekarskiego.

Rodzina zarzuca, że Frustaci nie była odpowiednio monitorowana we wczesnym etapie ciąży i że dawka Pergonalu, którą otrzymała, była za wysoka.

Sprawa została rozstrzygnięta w 1990 roku. Każde z ocalałych siedmioraczków otrzymało jednorazowo 450 tys. dolarów oraz comiesięczną zapomogę na leczenie.

Problemy nie zniechęciły jednak pary do dalszego powiększania rodziny. W 1990 za sprawą kolejnych terapii Patricia urodziła zdrowe bliźnięta Jordana i Jaclyn.

Po urodzeniu siedmioraczków niektóre media krytycznie wypowiadały się o rodzinie Frustaci.

Jeżeli jest jedno dziecko, to świetnie. Bliźnięta są akceptowalne. Więcej dzieci to już zła medycyna – mówił w 1985 roku na łamach „The Miami Herald” dr Heather Irwin.

Zobacz także: Kontrowersyjny eksperyment na rozdzielonych trojaczkach. Poznaj niezwykłą historię braci

Co teraz dzieje się z rodziną Frustaci?

W połowie lat 90. Patricia i Sam rozwiedli się. Mężczyzna cierpiał na zaburzenia afektywne dwubiegunowe. Troje z ocalałych siedmioraczków żyje do dziś i ma się dobrze. Patti wyszła za mąż i ma dwoje dzieci.

10 lutego 2018 roku świat obiegła wiadomość o śmierci matki siedmioraczków. Patricia Frustaci zmarła w wieku 63 lat. Przyczyną zgonu były powikłania związane ze zwłóknieniem płuc.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: New York Times

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Szykują się zmiany w standardach opieki okołoporodowej. Resort opracował nowe rozwiązania

Śpiący noworodek /Ilustracja do tekstu: Nowe standardy opieki okołoporodowej. Szykują się zmiany
Fot.: Pixabay

Obowiązkowe testy diagnozujące depresję i promocja karmienia piersią – to jedne z głównych zmian w standardach opieki okołoporodowej, które już wkrótce zostaną zaprezentowane opinii publicznej.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Zdrowia, jeszcze w tym tygodniu mają zostać przedstawione nowe standardy opieki okołoporodowej.  Określą one, jak ma postępować personel medyczny (lekarz i położna), który sprawuje opiekę nad matką i dzieckiem. Nowy dokument, odnoszący się do okresu fizjologicznej ciąży, fizjologicznego porodu oraz połogu, ma zapewnić jednakowy schemat postępowania we wszystkich szpitalach w kraju.

Lepsza organizacja i obowiązkowy test na depresję

Jak tłumaczyła w ubiegłym tygodniu wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko, powodem opracowania nowych standardów opieki okołoporodowej były sygnały o organizacyjnych problemach z realizacją dokumentu w obecnym kształcie.

–  Towarzystwa naukowe określały standardy medyczne, ale kwestie organizacyjne nie do końca były traktowane we właściwy sposób – wyjaśniała wiceminister.

Nowy projekt standardów okołoporodowej ma to zmienić. Znajdą się w nim też inne, nieujęte dotąd zapisy. Nowością będzie m.in. test diagnozujący depresję – w czasie ciąży i po porodzie. Badanie to ma opierać się na trzykrotnej analizie stanu zdrowia psychicznego pacjentki przy użyciu tzw. skali Becka. Jeżeli wynik tych testów będzie niepokojący, lekarz prowadzący skieruje pacjentkę na konsultację do specjalisty (psychiatry lub psychologa).

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: „Ten zawód pozwala mi czynić coś dobrego” – poznaj kobiety, które SĄ dla innych kobiet! Oto „Położne na medal”

Mleko modyfikowane na cenzurowanym

Ponadto duży nacisk ma zostać położony na karmienie piersią. Szpitale będą miały obowiązek zapewnienia młodym mamom dostępu do laktatora. Mleko modyfikowane – według nowych standardów opieki okołoporodowej – będzie podawane dzieciom tylko wtedy, gdy takie zalecenie wyda lekarz.

Z nacisku na karmienie mlekiem matki ma wynikać także inne zalecenie: zakaz przekazywania rodzicom przez szpital tzw. paczek dla malucha. Jak wyjaśniają eksperci, w pakietach tego typu znajdują się próbki produktów, które zachęcają do karmienia dzieci mlekiem modyfikowanym.

POLECAMY TEŻ: Mleko matki – najskuteczniejsza naturalna ochrona dla noworodków

MZ: nowe standardy opieki okołoporodowej są już gotowe

Minister zdrowia Łukasz Szumowski podkreślił, że nowe standardy opieki okołoporodowej zostały już przygotowane. Projekt trafił do konsultacji wewnętrznych, a jego ogłoszenie ma nastąpić w tygodniu po świętach Wielkiejnocy.

Nowe zapisy mają obowiązywać od 2019 r.

ZOBACZ TAKŻE: Badania profilaktyczne w czasie ciąży. Dlaczego to takie ważne?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Otyłość II i III stopnia zagraża nie tylko płodności. Jak ją skutecznie leczyć?

Grafika przedstawiająca lekarza, który mierzy brzuch pacjenta centymetrem /Ilustracja do tekstu: Leczenie otyłości II i III stopnia
Fot.: Pixabay.com

Powszechnie uważa się, że z otyłością można skutecznie walczyć poprzez odpowiednią dietę i aktywność fizyczną. Tymczasem w przypadku otyłości II i III stopnia problem jest znacznie bardziej złożony – źródłem problemu jest bowiem zakłócenie równowagi energetycznej oraz regulacji w spożywaniu pokarmów. O tym, co powoduje te zaburzenia i jak je leczyć, mówi prof. Mariusz Wyleżoł, chirurg bariatra z Centrum Medycznego Damiana.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Otyłość stanowi współcześnie jedno z największych wyzwań dla opieki zdrowotnej. Potwierdzają to liczne badania naukowe i raporty opracowane przez Światową Organizację Zdrowia (WHO). Warto wiedzieć, że otyłość – jako choroba – przyczynia się do rozwoju innych (i to licznych) schorzeń. Chodzi m.in. o cukrzycę typu 2, nadciśnienie tętnicze i inne schorzenia układu krążenia, astmę, niepłodność i liczne nowotwory złośliwe. Otyłość zmniejsza też szanse na ciążę po zabiegu in vitro i zagraża zdrowiu potomstwa.

Z raportów Głównego Urzędu Statystycznego oraz Sejmowej Izby Analiz wynika, że aż 36% Polaków zmaga się z nadwagą, a 17% choruje na otyłość. Te wyniki przekraczają średnią, którą wyliczono dla 28 krajów UE (35% osób z nadwagą i 15% z otyłością). Największy niepokój budzą jednak wskaźniki dotyczące młodzieży w wieku 11-15 lat. Okazuje się, że w tej grupie nadwaga dotyczy aż 12% osób, a otyłość – 2,4%.

POLECAMY TEŻ: Otyłość i płodność – jak się ze sobą łączą?

Otyłość  to choroba, a nie skutek

Najnowsze badania naukowe przeczą powszechnej opinii, że przyczyną otyłości jest spożywanie zbyt dużej ilości pokarmów. Według ekspertów objadanie się jest skutkiem choroby – podobnie, jak o grypie świadczy podwyższona temperatura ciała, katar czy kaszel.

– Otyłość nie polega na zbyt dużej masie ciała chorego, lecz na zaburzeniu równowagi energetycznej organizmu. Osoba chora dostarcza zbyt dużą (jak na rzeczywiste potrzeby) ilość pokarmu. Nie dzieje się to jednak z powodu braku silnej woli; determinują to czynniki typowe dla tej choroby. Osoby otyłe cierpią na nieprawidłową regulację wydzielania greliny – hormonu informującego o tym, że jesteśmy głodni, oraz peptydu GLP-1, który sprawia, że czujemy sytość po zjedzeniu posiłku. U chorych na otyłość obserwujemy nadmiar produkcji greliny i niedobór wytwarzania peptydu GLP-1. To dlatego pacjenci odczuwają ciągły głód i nigdy nie czują sytości. Choroba wynika więc nie z braku chęci po stronie pacjenta, tylko z zaburzeń w mechanizmach autoregulacyjnych naszego organizmu. Obawiam się, że nikt z nas nie ma na nie wpływu – mówi prof. Mariusz Wyleżoł.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Otyłość matek zwiększa ryzyko epilepsji u dzieci? Najnowsze badania!

Leczenie otyłości wymaga zmian w systemie opieki zdrowotnej

Specjalista podkreśla, że wdrożenie właściwego leczenia otyłości wymaga reorganizacji w systemie ochrony zdrowia. Niezbędna jest tez zmiana stereotypowego myślenia – zarówno wśród pacjentów, jak i lekarzy, którzy wciąż postrzegają otyłość jako efekt ludzkiej słabości.

– W ramach Polskiego Towarzystwa Badań nad Otyłością od wielu lat postulujemy, aby w naszym kraju wprowadzić specjalizację lekarską w zakresie obesitologii. Specjalista w tym zakresie posiadałby interdyscyplinarną wiedzę w zakresie przyczyn rozwoju i diagnostyki otyłości. To pozwoliłoby na kompleksowe leczenie chorych. Zastanawiające jest, że posiadamy łatwy dostęp do specjalistów zajmujących się leczeniem powikłań otyłości, a brakuje lekarzy specjalistów prowadzących leczenie praprzyczyny tej choroby – zaznacza prof. Wyleżoł.

Ekspert dodaje, że niezbędne jest też doposażenie placówek ochrony zdrowia. Sprzęt, którym dziś dysponują ośrodki, jest niedostosowany do potrzeb pacjentów – to zaś często zmniejsza szanse na skuteczne leczenie.

– Warto zaznaczyć, że leczenie otyłości wymaga poświęcenia odpowiedniej ilości czasu, którego wielokrotnie brakuje, zwłaszcza w publicznej ochronie zdrowia – komentuje prof. Mariusz Wyleżoł.

Operacja bariatryczna: szansa dla osób z otyłością II i III stopnia

Chociaż leczenie otyłości – szczególnie II i III stopnia – nie jest łatwe, współczesna medycyna dysponuje narzędziami, które pozwalają na skuteczną pomoc chorym. Zdaniem eksperta z Centrum Medycznego Damiana, najkorzystniejsze wyniki zapewniają chirurgiczne metody leczenia – tzw. operacji bariatrycznych.

– Leczenie otyłości metodami zachowawczymi w tej grupie chorych jest bardzo ograniczone. Stosowane obecnie środki farmakologiczne, które pozwalają kontrolować tę chorobę, zostały wprowadzone do leczenia niedawno. Nie mamy jeszcze wyników badań w zakresie ich skuteczności w przypadkach otyłości olbrzymiej. Dysponujemy jednak licznymi dowodami naukowymi, wedle których operacje bariatryczne prowadzą do długotrwałej redukcji masy ciała, ustąpienia powikłań i ograniczenia ryzyka przedwczesnego zgonu związanego z otyłością. W wielu przypadkach pozwalają przywrócić prawidłową regulację spożycia pokarmów dzięki zmniejszeniu stężenia greliny (hormonu głodu) i przywróceniu poposiłkowego wydzielania GLP-1 (hormonu sytości) – wyjaśnia prof. Mariusz Wyleżoł.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: 14 symptomów, które mogą świadczyć o zaburzeniach hormonalnych

Metody chirurgicznego leczenia otyłości

Do najpopularniejszych i najczęściej rekomendowanych metod chirurgicznego leczenia otyłości należą:

  • rękawowa resekcja żołądka – zabieg polega na usunięciu części żołądka, w której produkowana jest grelina (obniżenie stężenia greliny zmniejsza u chorego odczucie głodu). Dzięki temu pacjent zdecydowanie rzadziej spożywa posiłki. Są one również mniejsze niż przed operacją, co w oczywisty sposób prowadzi do ograniczenia „dowozu” kalorii do organizmu.
  • wyłączenie żołądkowe – polega za zespoleniu górnej części żołądka z dalszą częścią jelita cienkiego oraz ominięciu dwunastnicy i początkowego odcinka jelita cienkiego. Dzięki tym zmianom w anatomii przewodu pokarmowego zmniejsza się trawienie i wchłanianie spożytych substancji pokarmowych. Ponadto przywrócone zostaje poposiłkowe wydzielanie GLP-1, a chory odczuwa sytość po spożyciu nawet niewielkiego posiłku.
  • wszczepienie opaski żołądkowej – polega na założeniu specjalnej opaski wokół górnej części żołądka, którą możemy regulować (a tym samym kontrolować ilość spożywanego pokarmu) poprzez specjalną zastawkę wszczepioną podskórnie w okolicy brzucha.

Wszystkie te operacje są wykonywane współcześnie techniką małoinwazyjną (laparoskopową), która pozwoliła zmniejszyć liczbę powikłań pooperacyjnych. Technika laparoskopowa przyczynia się także do zmniejszenia bólu pooperacyjnego i pozwala choremu znacznie szybciej odzyskać pełną sprawność.

Doraźne leczenie otyłości – balon wszczepiany do światła żołądka

U części chorych wskazane jest również wykorzystanie w leczeniu zabiegowym balonu wszczepianego endoskopowo do światła żołądka. Metoda ta ma zastosowanie u osób przygotowywanych do leczenia operacyjnego otyłości oraz tych, które uświadamiają sobie zagrożenia związane z rozwojem otyłości, ale nie wyrażają zgody na leczenie chirurgiczne.

Należy jednak zaznaczyć, że ta metoda leczenia otyłości jest przejściowa – balon usuwany jest z żołądka zazwyczaj po sześciu miesiącach.

Operacja bariatryczna – dla kogo?

Wybór najlepszej dla pacjenta metody chirurgicznego leczenia otyłości uwarunkowany jest wieloma czynnikami. Przede wszystkim należy wziąć po uwagę wskaźnik BMI, który pozwoli ocenić zasadność kwalifikacji operacji bariatrycznej. Jeżeli współczynnik wagi do wzrostu przekracza liczbę 40, wówczas mówimy o otyłości III stopnia, którą możemy skutecznie leczyć wyłącznie chirurgicznie. Chory na otyłość II stopnia, czyli osoba ze wskaźnikiem BMI mieszczącym się w granicach 35-40, może również zostać zakwalifikowany do operacji, jeżeli dodatkowo zostaną stwierdzone powikłania. Chodzi m.in. o cukrzycę typu 2, nadciśnienie tętnicze czy zwyrodnienie stawów.

Pacjent, który chce się podjąć leczenia otyłości, musi tez wykonać niezbędne, zlecone przez lekarza badania.

POLECAMY TEŻ: Otyłe matki częściej rodzą dzieci z cukrzycą typu 1

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.