Przejdź do treści

Interwencja kryzysowa – pomoc i wsparcie dla rodziców po stracie.

interwencja kryzysowa po poronieniu

Pomoc osobie, która doświadczyła utraty bliskiej osoby, powinna przede wszystkim koncentrować się na tym, jak z bólu utraty powrócić do wewnętrznej równowagi, mądrego smutku, wyrażającego się w pogodzie ducha. Wszyscy żyjemy wśród ludzi, dlatego kiedy cierpimy, w szczególny sposób potrzebujemy obecności innych. Ważna jest świadomość, że otaczają nas troskliwi, godni zaufania ludzie, dla których jesteśmy ważni. Mogą to być osoby z najbliższego otoczenia: rodzina, przyjaciele lub profesjonalnie przygotowani specjaliści, niosący psychologiczną pomoc.

Podstawą wczesnej interwencji jest nawiązanie kontaktu z osobą osieroconą tak szybko, jak to możliwe – oraz stworzenie warunków i atmosfery do rozmowy i wyrażania uczuć związanych ze zmarłym. Na tym etapie interwencji emocjonalne wsparcie odgrywa zasadniczą rolę. Nieskuteczne jest uspakajanie i dawanie rad w rodzaju „ weź się w garść, masz, dla kogo żyć ”. Decydujące jest pierwsze zdanie rozpoczynające rozmowę, które rzutuje na dalszy przebieg terapii. Nie ma jednego najlepszego sposobu jak zacząć rozmowę. W każdej sytuacji trzeba się maksymalnie nastawić na empatyczne odczytanie atmosfery i potrzeb osoby, z którą się rozmawia. Dlatego umiejętnością, jakiej wymaga się od osoby pomagającej, jest umiejętność współczującego słuchania, która zaczyna się od autentycznego współczucia w obliczu żałoby i pozostania milczącym, kiedy osierocony mówi.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Słuchanie jest trudne. Mogą się pojawić uczucia znudzenia lub zmęczenia, będące obrona słuchającego przed bolesnymi emocjami innych. Nawiązanie kontaktu utrudniają pytania; „ jak się Pani czuje? ”, „ czego Pani oczekuje ode mnie? ”, „ co mogę zrobić dla Pani? ”, Ułatwiają natomiast wypowiedzi, w których nazywa się wprost to, co się wydarzyło: „ wiem, że Pani syn nie żyje, czy możemy o tym porozmawiać? ” Lub wyjaśnienie, jak ludzie przeżywają utratę: „ dobrze, że przyszliście Państwo do ośrodka ”. Zwykle atmosfera jest przytłaczająca, przychodzące osoby wnoszą poprzez swoje zachowanie, ubiór, mimikę cały dramatyzm sytuacji. Problem polega, na tym, jak się do nich „ przyłączyć ”, jak z nimi współbrzmieć emocjonalnie. Osoby po śmierci kogoś bliskiego odczuwają nierzadko niechęć do kontynuowania kontaktu z profesjonalistą, który jest przecież, po to by pomóc. Ważne jest, aby traktować to jako naturalną trudność na tym etapie żałoby. Istotne jest, by osieroceni czuli, że są oczekiwani i mogą przyjść nawet po dłuższym okresie braku kontaktu.

W kolejnych rozmowach terapeuta przekazuje osieroconym – poza emocjonalnym wsparciem – wiedzę o żałobie jako naturalnym procesie, a także o tym, że każda osoba w sposób względnie zróżnicowany przechodzi kolejne etapy tego procesu. Zachęca i przyzwala na wyrażanie uczucia osamotnienia, na płacz, narzekanie, gniew i ujawnianie wszystkich doznań po stracie bliskiego. Pozwala na jego idealizację, podejmuje egzystencjalne tematy sensu i wartości życia. W rozmowie można oprzeć się na pamiątkach po zmarłym, co daje osieroconemu namiastkę bliskości. Terapeuta pomaga w rozróżnieniu realnego i wyimaginowanego poczucia winy. Ustala, kto stanowi wsparcie dla osieroconej osoby.

Podstawową zasadą pracy z osobami po śmierci bliskiego jest koncentracja na ich uczuciach, związanych z utraconą osobą i normalizacja doznań, oznaczającą ciągłe wyjaśnienie, że to, co czują jest jak najbardziej naturalne. Ważne jest empatyczne podążanie za nastrojami, zindywidualizowanie podejścia i dostosowanie go do potrzeb osieroconego, cierpliwość do wielokrotnego omawiania i powracania do jego emocji i wątpliwości. Nie odbyta żałoba bądź inne formy nietypowej żałoby stanowią o większej podatności na kryzys, a także na zaburzenia relacji z innymi. Dlatego też osobie w kryzysie trzeba zadać również pytania o aktualne straty, doświadczane przez nią bądź członków najbliższej rodziny, oraz znaczące straty w przeszłości. Trzeba pamiętać, ze reakcje na utraty w przeszłości mogą mieć wpływać teraźniejszość. Wówczas, działania terapeutyczne planuje się tak, żeby osierocona osoba w przeszłości mogła doświadczyć uczuć związanych z żałobą w sposób kreatywny (W. Badura – Madej, 1999)

Pierwszy warunek, jaki musi być spełniony w udzielaniu pomocy, to obecność, która prowadzi do wytworzenia atmosfery wzajemnej otwartości i zaufania. Trzeba umieć słuchać o bezgranicznej samotności, braku nadziei  i utraty wiary w przyszłość. Trzeba razem trwać, aby znaleźć drogę, która wyprowadzi cierpiącego z labiryntu rozpaczy.

M. Keirse uważa, że  istnieją cztery podstawowe zadania, jakie powinna podjąć osoba pomagająca. Należą do nich:

1. Pomoc w akceptacji rzeczywistości po utracie.

Polega na pomocy w przejściu od negacji do uznania faktów.  Próbie zrozumienia okoliczności i przyczyn wydarzenia. Osoba pomagająca powinna się głównie skupić na empatycznym słuchaniu. Początkowa niechęć do zaakceptowania  faktów powoduje, że człowiek zachowuje się tak, jakby nic się nie zmieniło, jakby nie musiał się rozstać z osobą, która odeszła. Trzeba jednak zaakceptować zaistniałą sytuację, bo tylko ona pozwoli na stawienie czoła bólowi i cierpieniu.

2. Pomoc w odreagowaniu emocjonalnym.

Polega na pomocy w nawiązaniu kontaktu z własnym wnętrzem. To faza chaosu i silnych emocji. Zadaniem pomagającego jest doprowadzenie osoby cierpiącej do sytuacji, w której pozwoli sobie ona na wyrażenie bolesnych, skrywanych dotąd emocji. Kiedy zaczyna docierać do niej co straciła, wybuchają głębokie i różnorodne uczucia. Pomagający musi być otwarty na kontakt z uwolnionym cierpieniem osoby w żałobie i przygotowany na  różnorodność jego wyrażania np. płacz, agresja, depresja, poczucie winy. Należy również pamiętać o tym, aby słuchać jak się dana osoba czuje, a nie mówić jej, jak się czuć powinna.

3. Przystosowanie się do rzeczywistości bez osoby, którą utracili.

Na tym etapie osoba powinna nauczyć się nowych umiejętności i sposobów wypełniania ról osoby zmarłej. Dla osoby pomagającej powinno to być wskazówką, w czym należy jej pomóc, co sprawia  jej trudność i z czym jeszcze sobie nie radzi.

4. Odnowienie sił i zainwestowanie ich w nowe układy i sytuacje.

Na koniec, osoba przeżywająca żal po stracie, musi znaleźć dla zmarłej osoby nowe miejsce w swoim życiu. Stosunek do takiej osoby ciągle ewoluuje, chociaż nadal zajmuje ona ważne miejsce w sercu i pamięci, to jednak należy znaleźć siłę i motywację do dalszego życia bez niej. Uwaga zostaje przekierowana od tego co utracone, na to, co czeka w przyszłości. Rola pomagającego ponownie sprowadza się do słuchania. Jego zadaniem jest wyrażenie akceptacji i poparcia dotyczących nowo podjętych kroków i działań.

Inną formą pomocy dla osób w żałobie są grupy wsparcia, które zmniejszają poczucie opuszczenia i samotności. W Stanach Zjednoczonych istnieją stowarzyszenia i kluby dla rożnych osób przeżywających utraty swoich bliskich – w Polsce, takich grup jest jeszcze wciąż za mało – pytać o nie, można przy Ośrodkach Interwencji Kryzysowej w swojej miejscowości. Z doświadczeń amerykańskich, wynika, że grupy wsparcia są źródłem oparcia dla osób i rodzin, dotkniętych stratą bliskich, nie raz skuteczniejszym od profesjonalnej pomocy, jest pomoc ze strony osób doświadczonych w podobny sposób. Dzielenie się uczuciami, nazywanie problemów, empatyczne słuchanie innych dostarcza wsparcia. Grupa akceptuje i rozumie formy, w jakich wyraża się rozpacz jej uczestników. Sposób rozmawiania w grupie jest otwarty, co pozwala na otwarte mówienie o swoim cierpieniu, bólu i lęku, bez uników i niedomówień. Informacje o własnych emocjach są często zatrzymywane w kontakcie z najbliższymi z obawy przed zranieniem ich uczuć.

Z czasem, grupa wsparcia zaczyna pełnić także rolę grupy towarzyskiej, nasyconej silnymi więzami bliskości. Nawiązują się nowe przyjaźnie, można omawiać również życiowe problemy, konflikty w małżeństwie, pracy, z dziećmi. Niewątpliwie grupa wsparcia, daje możliwość otwartego wyrażania uczuć związanych z utraconą osobą, a także dzielenie się nimi, co pozwala na przejście od szoku – przez zaprzeczenie, rozpacz, poczucie krzywdy i agresję – do fazy reorganizacji własnego życia i życia rodziny, próby nadania sensu traumatycznemu wydarzeniu.

______________

Olga Komarnicka-Jędrzejewska magister pedagogiki o specjalności pracownik socjalny, a obecnie studentka Psychologii dla magistrów na Szkole Wyższej Psychologii Społecznej we Wrocławiu (II-gi fakultet) oraz doktorantka SWPS na kierunku Psychologia pisząca rozprawę doktorską nt Doświadczania śmierci dziecka do 1 roku życia. Od 2011 roku pracuje w Fundacji „By Dalej Iść” jako moderator (czyli rodzic po stracie) do prowadzenia grup wsparcia na terenie woj. śląskiego i dolnośląskiego.
Dodatkowo jest szkoleniowcem na terenie całej Polski z zakresu tematyki żałoby i procesów żałoby. Ukończyła szereg szkoleń psychologiczno-pedagogicznych z zakresu tematyki żałoby, interwencji kryzysowej, prowadzenia grup wsparcia i pierwszego kontaktu. Była  prelegentką na XXI Piekarskim Sympozjum Naukowym poświęconym zagadnieniu: DOM, W KTÓRYM RODZI SIĘ WSPÓLNOTA – RODZINA, SPOŁECZEŃSTWO, KOŚCIÓŁ. Jest autorką artykułu naukowego „Rodzina po stracie” Studia i Materiały Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach „Jaka rodzina takie społeczeństwo – Wspólnotwórczy wymiar wychowania integralnego”, str. 203-224, Księgarnia św. Jacka. Jest też ambasadorką Fundacji „Dr Clown” oraz laureatką statuetki „Łabędzia” 2012 jako Przyjaciel Rodziny zorganizowanego przez Fundację „Razem Lepiej” w  kategorii: „Przekaz medialny/edukacyjny”. Jej głównym zainteresowaniem jest psychologia żałoby.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Wzięła wolne, by uporać się z bólem po poronieniu, pracodawca ją zwolnił. Teraz za to zapłaci

Smutna kobieta siedzi na podłodze oparta o ścianę /Ilustracja do tekstu: Zwolnienie po poronieniu niezgodne z prawem. Pracodawca za to zapłaci

37-latka, która doznawszy poronienia, została oskarżona o nieuzasadnione zwolnienie lekarskie, wygrała proces sądowy przeciwko byłemu pracodawcy.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Aneta Petrova została zwolniona z pracy w firmie Western Brand w Irlandii pod koniec grudnia 2015 roku. Dwanaście dni przed zwolnieniem doznała w domu omdlenia i trafiła do szpitala. Tam okazało się, że powodem złego samopoczucia były komplikacje ciążowe, które doprowadziły do poronienia. Dramatyzmu tej sytuacji dodał fakt, że Petrova nie wiedziała nic o ciąży, a bardzo pragnęła dziecka.

Zwolnienie po poronieniu

Informacja o poronieniu zdruzgotała pracownicę irlandzkiej firmy. Aby uporać się z bólem po niespodziewanej stracie, który potęgowały ostrzeżenia medyków o niskich szansach na kolejną ciążę, Petrova zdecydowała się skorzystać ze zwolnienia lekarskiego. Jej pracodawca nie wykazał się jednak zrozumieniem – niespełna dwa tygodnie później postanowił rozwiązać z nią umowę.

– Dowiedziawszy się o zwolnieniu, popłakałam się do słuchawki. Czułam się winna – straciłam pracę, a szukałam jej przez rok – mówiła Petrova irlandzkiemu dziennikowi „Irish Examiner”.

Aneta Petrova przyznaje, że ten okres był dla niej wyjątkowo trudny. Potrzebowała wiele czasu, by poradzić sobie z zaistniałą sytuacją.

Przechodziłam żałobę – zna to chyba każda matka, która doświadczyła poronienia. Czujesz się winna, że nie udało ci się utrzymać ciąży, i jesteś załamana tym, co się stało. Na dokładkę tracisz z tego powodu pracę. Nie mogłam tego zrozumieć – dodaje Petrova.

CZYTAJ TEŻ: Ciąża nie ochroni ciężarnej przed zwolnieniem? Szykują się zmiany w Kodeksie pracy

Kobieca siła

Pracownica irlandzkiej spółki nie dała jednak za wygraną i postanowiła zawalczyć przed sądem o sprawiedliwość. Choć były pracodawca utrzymywał, że nie wiedział nic o ciąży ani poronieniu Petrovej, jego tłumaczenia nie przekonały sądu.

W ubiegłym tygodniu – po wielu miesiącach od rozpoczęcia procesu – Petrova odniosła sukces. Irlandzki sąd pracy orzekł, że działania pracodawcy były bezprawne. Nakazem sądu musi on teraz zapłacić Petrovej 17 tys. euro odszkodowania.

Co więcej, odwaga Petrovej została wynagrodzona podwójnie – los uśmiechnął się do niej już rok wcześniej. Mimo że lekarze ostrzegali ją, że prawdopodobnie nie będzie już mogła mieć dzieci, w zeszłym roku urodziła zdrowego syna – Davida.

Gratulujemy!

Źródło: irishtimes.com

PRZECZYTAJ TAKŻE: Katarzyna Skrzynecka o poronieniach. Czterokrotnie byłam w ciąży i nie udało mi się urodzić

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Poronienie w social mediach

Wpis na instagramie o poronieniu, opatrzony zdjęciami z okresu ciąży /Ilustracja do tekstu: Poronienie w social mediach
Instagram: @JenBretty

Zamieszczenie informacji o stracie – nietypowy coming out, przerwanie tabu czy zwyczajny sposób na poradzenie sobie z trudną sytuacją?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dla jednych utrata dziecka jest przeżyciem bardzo intymnym. Z pękniętym sercem wolą wylewać tony łez w samotności lub w objęciach partnera czy przyjaciółki. Ale coraz częściej w sieci można spotkać osoby, które o poronieniu opowiadają otwarcie i odważnie. Po co?

O poronieniu w social mediach – odważne łamanie tabu

JenBretty, kanadyjska vlogerka  na YouTube oraz na Intagramie napisała o poronieniu:

– Nie ma prostego sposobu, aby o tym porozmawiać. Może dlatego większość ludzi tego nie robi? Wiem, że nikomu nie jestem winna żadnych wyjaśnień. Robię to tylko dla siebie, bo poczułam potrzebę porozmawiania o tym.

Poronienie – zdaniem vlogerki – nie powinno być cichą walką z własnymi łzami. Tematem tabu. A niestety najczęściej tak właśnie jest – pisze JenBretty.

– Wiem, że żaden wpis nie byłby w stanie przekazać bólu i pustki, które odczuwałam w ciągu kilku ostatnich miesięcy. Zajęło mi trochę czasu, zanim doszłam do tego etapu. Ale wiem, że warto o tym mówić , bo dotyczy to bardzo wielu osób. Dokładnie 1 na 4 ciąże – podaje statystyki. – I nie powinnyśmy cierpieć samotnie. Nie ma znaczenia, czy nosiłaś dziecko 2 tygodnie, 12 tygodni, czy 20 tygodni. Masz prawo do smutku i do otwartego mówienia o tym – dodaje vlogerka.

Jej wpis na Instagramie polubiły dziesiątki kobiet. W komentarzach dziękowały za niego i opisywały własne, podobne doświadczenia. Film na YouTubie o poronieniu wyświetliło prawie 30 tys. osób, a polubiło ponad 2 tys. z nich.

POLECAMY TEŻ: Poronienie: one też to przeżyły! Dziś ich zdjęcia dają siłę i nadzieję [FOTO]

O poronieniach w sieci na różnej płaszczyźnie

Na Facebooku tworzą się specjalne grupy kobiet, które poroniły. Choć są to grupy zamknięte, bardzo intymne wpisy może zobaczyć wiele osób…

Do jednej z grup dołączyła kolejna mama po stracie, która napisała:

„Właśnie dowiedziałam się, że mój synek w brzuchu nie żyje. Jego serduszko właśnie przestało bić. Jestem w 28. tygodniu ciąży. Dostałam tabletkę na zatrzymanie hormonów ciążowych, a jutro mam się stawić w szpitalu na wywołanie porodu. Strasznie się boję tego, co będzie. Nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Ból rozrywa mi serce, ciągle płaczę i nie wiem, jak wytłumaczyć to, co się dzieje, mojemu niespełna 3-letniemu dziecku”.

W komentarzach kobieta „dostaje tony serc”, lajków i wiele słów wsparcia.

Poronienie a wsparcie dla kobiet po stracie

Może to rzeczywiście działa? Czy opisanie w social mediach pomaga poradzić sobie z tak trudnym tematem, jakim jest strata?

– To jest fantastyczny pomysł – mówi Joanna Piątek-Perlak, psycholog perinatalny specjalizujący się w pomaganiu osobom ze stratą dziecka. – Sama osobiście zachęcam do tego moje pacjentki. Dlaczego? Statystyki pokazują, że jedna na cztery kobiety poroniła. Jednak chodząc ulicami miasta, rozmawiając z koleżankami w pracy, z przyjaciółką, nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele kobiet to spotyka. Dlatego tak otwarte mówienie o poronieniu pomaga zwalczyć poczucie osamotnienia – bo zaczynają pisać o tym inne kobiety, które mają podobne doświadczenie. Na dodatek dostają olbrzymie wsparcie.

Zdaniem psychologa perinatalnego, taki coming out dotyczący poronienia to dobry trend.

– Poronienie w Polsce było do niedawna tematem tabu – mówi Joanna Piątek-Perlak. – Wszyscy podpowiadali kobiecie, łącznie z lekarzem, ciocią, babcia, mamą, że to nie koniec świata i żeby jak najszybciej przeszła po stracie ciąży do porządku dziennego i zaczęła z powrotem „normalnie żyć”. Kobieta po stracie tego nie chce. Jej chce się krzyczeć z bólu. Zawalił jej się cały świat. A kiedy zaczyna o tym mówić, daje sobie prawo do przeżywania tego, co się stało. A poza tym wtedy dopiero okazuje się, że nie jest z tym sama, że dobra koleżanka czy kuzynka, która nie odzywała się przez dłuższy czas, przeżywała dokładnie to samo.

Zobacz też: Poronienie i strata dziecka: fotografie, które rzucają na te trudne doświadczenia światło szczerości

Jednak psycholog przestrzega przed nadmiernym ekshibicjonizmem w temacie poronienia, szczególnie w sieci, ale…

– Jest cienka granica pomiędzy tym, co jest informacją akceptowalną dla innych, a co nadmiernym wylaniem żalu i emocji, po którym spotkać może kogoś okrutny hejt. Nie oceniajmy zbyt pochopnie takich wpisów – mówi. – To może być oznaka, że ktoś woła o pomoc. Nie lekceważmy tego i  nie zostawiajmy nikogo samego z takim wpisem.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Strata za stratą… miłość i tak zwycięża! „Zrobiłabym wszytko tak samo, by tylko mieć nasze córeczki”

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Katarzyna Skrzynecka o poronieniach: „Czterokrotnie byłam w ciąży i nie udało mi się urodzić”

Katarzyna Skrzynecka o poronieniach
fot. Instagram @magazyngala

Katarzyna Skrzynecka udzieliła ostatnio wywiadu, w którym opowiedziała o macierzyństwie, miłości do męża i życiu rodzinnym. Gwiazda wyznała również, że przed narodzinami siedmioletniej dziś córeczki, czterokrotnie poroniła.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Katarzyna Skrzynecka wraz z córką Alikią pojawiły się na okładce ostatniego wydania magazynu „Gala”. Skrzynecka została mamą po 40 roku życia, a córeczka było długo wyczekiwanym dzieckiem.

Zobacz także: Poronienie w social mediach

Katarzyna Skrzynecka o poronieniach

Alisia urodziła się, gdy skończyłam 40 lat. Wcześniej czterokrotnie byłam w ciąży i nie udało mi się urodzić dziecka. Alisia była wyczekiwana i wymarzona. Nigdy nie straciłam nadziei – ujawniła na łamach Gali Skrzynecka.

Alikia jest rezolutną i inteligentną dziewczynką – zapewnia mama. Aktorka przyznała, że rozmawia ze swoim dzieckiem na wiele poważnych tematów. Wśród nich pojawiają się badania prenatalne, czarne marsze, czy homoseksualizm. Alikia to jedyne dziecko Katarzyny Skrzyneckiej i Marcina Łopuckiego.

Zobacz także: Bezdzietne gwiazdy. Dlaczego nie mają dzieci?

Mąż na medal

Przy okazji aktorka pochwaliła swojego męża Marcina za całkowite poświęcenie dla rodziny. Skrzynecka przyznaje, że to on głównie zajmuje się domem, robieniem zakupów i gotowaniem.

– Gdyby nie pomoc Marcina i jego absolutne oddanie rodzinie, nie byłabym w stanie pracować tak intensywnie – przyznała aktorka.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Gala

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami