Przejdź do treści

Innowacyjne badania prenatalne w Polsce

345.jpg

3 czerwca w Warszawie odbyła się konferencja, na której eksperci poinformowali, że już w 120 ośrodkach w Polsce przeprowadzane są nieinwazyjne badania prenatalne nowej generacji. Pozwalają one na wczesne wykrycie niektórych wad genetycznych płodu.

Badanie polega na pobraniu zaledwie 10 ml krwi z krwioobiegu matki, co wystarczy do wykrycia tzw. pozakomórkowego wolnego DNA pochodzenia płodowego (cffDNA – cell-free fetal DNA). Płodowe DNA pojawia się w krwi matki już około 5 – 6 tygodnia ciąży i jego ilość systematycznie wzrasta, aż do osiągnięcia poziomu kilkunastu procent krwi całkowitej. Wykrycie płodowego DNA jest możliwe już od 10. miesiąca ciąży, nowe metody są jednak wykonywane od 12. tygodnia.

Pobrane DNA płodu zostaje zbadane w celu stwierdzenia, czy występuje w nim aneupliodia, czyli nieprawidłowa liczba chromosomów.  Badanie wykrywa występowanie trzeciego, dodatkowego chromosomu, który jest przyczyną trzech chorób:  zespołu Downa (trisomia 21. pary chromosomów) oraz zespołu Edwarda (trisomia 18. pary), które powodują niedorozwój umysłowy, a także zespołu Pataua (trisomia 13 pary) objawiający się wadami wrodzonymi: dodatkowymi palcami u rąk i nóg oraz rozszczepem wargi i podniebienia.

Eksperci zapewniają, że nowa metoda jest bezpieczna i skuteczna. Wykrywa ona 99,9% przypadków zespołu Downa – wyniki fałszywie dodatnie wychodzą jedynie w 0,03% przeprowadzonych testów.

Alternatywą do nieinwazyjnych badań prenatalnych są testy inwazyjne – amniopunkcja i biopsja trofoblastu. Wykonywane są one pomiędzy 11. a 14. tygodniem ciąży i nadal są one ostatecznym potwierdzeniem występowania trisomii. 

 

Źródło: http://www.rynekzdrowia.pl/Serwis-Ginekologia-i-poloznictwo/

Katarzyna Wielgus

farmaceutka

In vitro z dofinansowaniem dla poznanian w InviMed

Narodziny ycia

Od sierpnia w klinice leczenia niepłodności InviMed w Poznaniu rozpoczną się kwalifikacje do miejskiego programu dopłat do in vitro. Zainteresowani już teraz mogą zgłaszać chęć skorzystania z dofinansowania, dzwoniąc pod numer 500 900 888.

Zasady kwalifikacji do programu
Do programu mogą zgłaszać się pary, które lecząc się co najmniej rok wyczerpały już inne metody leczenia lub zgodnie z aktualną wiedzą medyczną nie mają szans na zajście w ciążę w żaden inny sposób niż dzięki metodzie in vitro. Partnerzy nie muszą pozostawać w związku małżeńskim, ale ważne, by przedstawili oświadczenie lub dokument potwierdzający miejsce zamieszkania w Poznaniu. Dodatkowym kryterium jest wiek kobiety, mieszczący się w przedziale 20-43 lata.

Zakwalifikowane pary będą mogły przystąpić do maksymalnie trzech cykli in vitro. Jeśli próba zakończy się ciążą i urodzeniem dziecka, wówczas pacjenci kończą udział w programie.
Program uwzględnia możliwość skorzystania z komórek rozrodczych dawców ze wskazań medycznych.

Wysokość dofinansowania w klinice leczenia niepłodności InviMed pokrywa cały koszt procedury.
– Pacjenci, którzy wybiorą leczenie u nas nie będą dopłacać do in vitro. Poniosą jedynie koszty koniecznych badań oraz monitoringu podczas stymulacji hormonalnej. Jest to 1,5 tys. złotych – mówi Beata Pawłowska, dyrektor zarządzająca kliniką leczenia niepłodności InviMed w Poznaniu.

Klinika InviMed do końca 2017 roku może przyjąć około stu par. O kwalifikacji zadecyduje również kolejność zapisywania się, dlatego chętni mogą już zgłaszać chęć udziału w programie, dzwoniąc pod numer 500 900 888 lub wysyłając e-mail na adres invimed@invimed.pl.

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Urodowe znaki zapytania – czy przed i po transferze można farbować włosy?

czy przed i po transferze można farbować włosy

Dbanie o siebie to także dbanie o swój wygląd – wszelkiego rodzaju zabiegi kosmetyczne pomagają nam poczuć się atrakcyjnie, dodają pewności siebie, ale też relaksują. Jednym z takich zabiegów jest farbowanie włosów. Powstaje więc pytanie czy przed i po transferze można farbować włosy?

Czy farbowanie ma jakikolwiek wpływ na transfer? Czy mogę iść wtedy do fryzjera? Czy nie zniweczy to moich starań, nie utrudni transferu?” – oto często pojawiające się pytania. Postanowiliśmy o odpowiedź poprosić dr n.med. Patrycję Sodowską, ginekologa-położnika z kliniki leczenia niepłodności InviMed w Katowicach, która na pytanie: „Czy przed / po transferze można farbować włosy? Czy jest to bezpiecznie?” odpowiedziała jasno:

„Nie ma przeciwwskazań”.

Jak wskazują eksperci, nie znaleziono żadnych dowodów na szkodliwe działanie składników znajdujących się w farbach do włosów na niezagnieżdżony jeszcze zarodek. Podobnie w czasie ciąży. Warto jednak pamiętać, że należy unikać amoniaku, stąd też z tego typu farb/kosmetyków lepiej zrezygnować (szczególnie w pierwszym trymestrze ciąży).

Zadaliśmy też inne, często nurtujące przyszłe mamy, pytanie: „Czy występują jakieś inne przeciwwskazani co do zabiegów kosmetycznych, które mogą nie być bezpieczne w trakcie / przed / po transferze?

Nie zaleca się wykonywania zabiegów z użyciem silnych środków chemicznych, z zastosowaniem ultradźwięków oraz zabiegów laserowych” – mówi dr Sodowska.

Sprawdź też:

Plusy i minusy lata – czy przed i po transferze można się opalać?

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Czy adopcja jest dobrą opcją? – rozmowa z dr Agnieszką Regulską

adopcja

Zagadnienie adopcji rodzi szereg pytań. Na wiele z nich odpowiedziała nam Agnieszka Regulska, doktor nauk humanistycznych w zakresie pedagogiki

Czy adopcja jest dobrą opcją?

Zdecydowanie tak. O rodzicielstwie nie świadczy bowiem jedynie fakt biologicznego poczęcia, ale miłość do dziecka, zaangażowanie w jego wychowanie, traktowanie go podmiotowo, a nie przedmiotowo. To zadanie na wiele lat, czego trzeba być świadomym przed podjęciem decyzji o adopcji. Należy spodziewać się zarówno pozytywnych, jak i negatywnych konsekwencji, które niejednokrotnie mogą nas zaskoczyć. Pamiętajmy chociażby o doświadczeniu przez dziecko negatywnych postaw w środowisku pochodzenia. W momencie adopcji nikt nie „wykasuje” jego wcześniejszych problemów, nikt nie wymaże jego przeżyć. Z tym trzeba będzie się dojrzale zmierzyć. I najważniejsze – adopcja ma być przede wszystkim odpowiedzią na potrzeby dziecka, a dopiero w dalszej kolejności przysposabiających, o czym wielu dorosłych niestety zapomina.

Pomówmy o genach, o osobowości dziecka. Wielu z nas obawia się adopcji właśnie dlatego, że spodziewamy się najgorszego.

Jestem pedagogiem i mogę z całym przekonaniem powiedzieć, że na osobowość dziecka wpływa bardzo wiele czynników, nie tylko dziedziczenie. Czynniki genetyczne są modyfikowane przez środowisko, w którym człowiek się wychowuje (zarówno to najbliższe – rodzice, rodzeństwo, jak i dalsze – koledzy, nauczyciele). W pedagogice mówimy jeszcze o czynnikach osobowościowych, czyli indywidualnych cechach i predyspozycjach, np. asertywność albo pewność siebie bądź przeciwnie – konformizm, uległość. Wszystkie te czynniki oddziałują na nas przez całe życie. Czynniki genetyczne z pewnością nie są dominujące.

Nie decydujemy się na adopcję w obawie przed reakcjami społecznymi. Zgadza się pani z tym stwierdzeniem?

Nie wydaje mi się, aby tego rodzaju obawy mogły być najważniejszym czynnikiem stawiającym adopcję pod znakiem zapytania. Jeśli w pełni świadomie zdecydowaliśmy się na ten krok, reakcje społeczne nie mogą nas powstrzymywać. Poza tym chcę podkreślić, że adopcja nie ma w społeczeństwie negatywnych konotacji. Raczej podziwiamy osoby, które zdecydowały się na przyjęcie niespokrewnionego dziecka.

Czasem słyszą one jednak od najbliższych: „Nie wiadomo kogo masz w domu, co z niego wyrośnie, a może to będzie alkoholik, narkoman, okradnie cię albo zamorduje”…

Adoptując niemowlę, nie powinniśmy się tego obawiać. Oddziaływania wychowawcze rozpoczynamy „od początku”, zatem to rodzice adopcyjni będą mieli decydujący wpływ na funkcjonowanie społeczne dziecka. Wiele zależy od tego, czy będzie ono kochane, akceptowane, dobrze traktowane. Problemy, o których pani mówi, mogą się pojawić natomiast, jeśli zdecydujemy się na przykład na adopcję nastolatka. Zasadnicze zręby jego osobowości zostały już ukształtowane.

Na niepłodność w Polsce cierpi ok. 1,5 mln par. Dlaczego tak niewiele z nich decyduje się na adopcję?

Jest to splot różnych czynników. Poczynając od tych związanych z niezrozumieniem istoty adopcji, a kończąc na decyzji o życiu bez dzieci, co trzeba uszanować. Brak potomstwa nie przekreśla szans na spełnione życie, na realizację siebie i szczęście.

Czy to prawda, że samotne kobiety często otrzymują bardziej chore, obciążone dzieci?

Nie mam informacji, aby samotne matki z zasady były gorzej traktowane przy adopcji. To pod kątem potrzeb dziecka weryfikuje się aktualnych kandydatów. Wybiera się takich, którzy najpełniej zabezpieczą potrzeby dziecka. Pamiętajmy, dziecko nie może być traktowane przez nowych rodziców jak ich wymarzony „projekt”.

Czy dziecko powinno wiedzieć, że jest adoptowane?

Każdy z nas ma prawo do wiedzy o swoim pochodzeniu, tożsamości. Zatajenie faktu adopcji jest równoznaczne z okłamywaniem dziecka w najbardziej fundamentalnych kwestiach. Również od strony formalno-prawnej dopuszcza się udostępnienie dziecku – kiedy osiągnie pełnoletniość – utajnionego aktu urodzenia, czyli tego, w którym wpisani są rodzice biologiczni – może poznać ich personalia, nawiązać kontakt. Te spotkania często kończą się niestety rozczarowaniem.

Są też względy psychologiczne i pedagogiczne. Już w trakcie przygotowań do adopcji kandydaci uczeni są, kiedy i jak informować dziecko o fakcie adopcji. Dobrym momentem na rozpoczęcie rozmów na ten temat jest już okres wczesnoprzedszkolny. Co bardzo ważne, w żadnym wypadku nie należy przekazywać dziecku negatywnych informacji o rodzicach biologicznych, to dostarczyłoby mu jedynie niepotrzebnych cierpień. Jeśli otoczymy dziecko miłością, damy mu poczucie bezpieczeństwa, łatwiej będzie mu poradzić sobie ze zrozumieniem i akceptacją takiej formy rodzicielstwa.

Czy w pierwszej fazie po adopcji rodzice mogą liczyć na szczególne wsparcie?

Rodzina adopcyjna jest traktowana tak jak każda inna. Ma takie same prawa do wszystkich form poradnictwa rodzinnego, pomocy socjalnej, finansowej jak rodzina naturalna. I na tych samych zasadach rozliczana jest z ewentualnych zaniedbań. Wiele ośrodków adopcyjnych wspiera nowe rodziny w początkowych okresach ich funkcjonowania. Od opieki po adopcji ważniejsze jest właściwe przygotowanie kandydatów.

Jakie dostrzega pani problemy w polskim prawie adopcyjnym?

Adopcja jest procedurą sądową i wiąże się z tym problem zbyt długiego weryfikowania sytuacji prawnej dziecka, wskutek czego postępowania adopcyjne toczą się nieraz latami. To jedno. Kolejna kwestia to przygotowanie kandydatów. Tu oczywiście pewnych rzeczy nie można przyspieszyć. Wyobraźmy sobie takie sytuacje jak zaburzenia psychiczne – czasem zaświadczenia, które przedstawiają kandydaci, nie odzwierciedlają stanu faktycznego. Ważny jest więc kontakt […]

Aneta Polak-Myszka

Dziennikarka, absolwentka polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego

Czy naprawdę potrzebujemy wakacji? – „Urlop, nawet jeśli wydaje się niezasłużony, potrzebny jest każdemu”

czy naprawdę potrzebujemy wakacji?

Co roku zastanawiamy się, gdzie spędzimy wakacje. Jedni wyjeżdżają; im dalej, tym lepiej. Cały rok czekają, planują, liczą, cieszą się. Inni biorą urlop, którego nie potrafią spędzić inaczej niż robiąc remont, porządkując działkę lub pomagając w opiece nad wnukami. Musi być aktywnie i w poczuciu bycia potrzebnym. Dla jeszcze innych urlop jest szansą na zwiedzanie, odwiedziny u krewnych w różnych częściach świata, poznawanie nowych miejsc i ludzi. Albo jest nagrodą, zasłużonym odpoczynkiem, na który czeka się długie miesiące.

Ale są też tacy, którzy w fakcie ciągłej obecności w pracy znajdują powód do dumy. Liczą miesiące, a nawet lata przepracowane bez przerwy w poczuciu dobrze wypełnionego obowiązku.

Czy więc wakacje należą się każdemu? Czy trzeba sobie na nie zapracować? Czy są ludzie, którzy nie powinni brać urlopu?

Wakacje, na które udają się politycy, ważni urzędnicy lub liderzy partyjni są często szeroko komentowane. Wyliczamy, ile taki urlop kosztował, gdzie miał miejsce i co najważniejsze, czy rzeczywiście był uzasadniony. Tymczasem urlop, nawet jeśli wydaje się niezasłużony, to jednak potrzebny jest każdemu. Czy jest się światowej wagi przywódcą, czy pracownikiem banku lub warzywniaka. Każdego rodzaju stres, czy to związany z pracą w domu, dotrzymywaniem terminów w pracy, opieką nad dziećmi, czy zarządzaniem dużymi zespołami ludzi lub nawet dbaniem o całe społeczeństwa musi co jakiś czas zostać zredukowany. Powtarzalność, monotonia lub nieustanne napięcie muszą zostać wyłączone, choć na chwilę. Powodów jest wiele.

Umysł i ciało

Chroniczny stres ma ogromny wpływ tak na ciało, jak i na umysł. Mózg poddany nieustannemu stresowi, który nie odpoczywa, traci zdolność do znajdowania kreatywnych i oryginalnych rozwiązań. Nie może ich znajdować, ponieważ cała energia zostaje spożytkowana na przetrwanie i codzienność.

Zaczynamy popełniać błędy, coraz częściej zdarzają się pomyłki, kiedy jesteśmy psychicznie zmęczeni. Wszystkie badania i codzienne obserwacje potwierdzają, że momenty najbardziej kreatywne, najciekawsze pomysły pojawiają się wówczas, kiedy umysł może swobodnie wędrować. Musi mieć więc do tego przestrzeń, nie może być spętany codziennością, powtarzalnością i zmartwieniami. Płat czołowy, który jest odpowiedzialny za myślenie, planowanie i podejmowanie decyzji działa najlepiej kiedy mózg jest „spokojny”, a nie wówczas, kiedy człowiek wkłada wiele wysiłku w znalezienie rozwiązania.

Wiadomo również od dawna, że ogromny wpływ na funkcjonowanie umysłu mają hormony wydzielane przez różne gruczoły ludzkiego ciała. Jednym z bardziej znanych „spowalniaczy” umysłowych jest kortyzol. Mózg poddany ciągłego stresowi, niezdolny do regeneracji, choćby okresowej, mózg, który uczestniczy w jednoczesnym wykonywaniu kilku czynności – odpowiadaniu na maile, słuchaniu ważnych wiadomości i jednoczesnym pisaniu sprawozdania – wcale nie działa sprawniej. Przeciwnie. Wielozadaniowość  w gruncie rzeczy spowalnia umysł.

Za zmęczonym i przeładowanym umysłem podąża chorujące ciało. Zmęczenie jest w gruncie rzeczy osłabieniem dla całego organizmu. To z kolei oznacza zwiększoną podatność na infekcje, pogorszona jakość snu oraz zwiększa się ryzyko wypadku lub urazu. Nic w tym dziwnego; skoro umysł działa wolniej i nie tak sprawnie jak mógłby, trudno też zauważyć różnorodne zagrożenia.

Druga strona medalu

Na głębszym natomiast poziomie, wypadki które zdarzają się osobom przepracowanym, zmęczonym i nieodpoczywającym mogą wynikać z tego, że tylko poprzez wypadek, fizyczne ograniczenia, mogą sobie dać prawo do odpoczynku i zadbania o siebie.

Przedłużający się stres i brak odpoczynku to wreszcie pogorszenie kondycji psychicznej: nastroje depresyjne, lęk, pogorszona pamięć, gorszy sen, trudności w skupieniu się i podejmowaniu decyzji. To ostatnie wydaje się szczególnie ważne w przypadku osób, od decyzji których zależy los innych ludzi. Warto, żeby byli wypoczęci.

Dlatego też wakacje to nie luksus, ale konieczność. Warto więc o nie zadbać.

  1. Spontaniczność ma wiele zalet, otwiera na nowość, ciekawość. Ale tez w sytuacji, kiedy mamy relatywnie krótki urlop, warto zminimalizować stres związany z nieprzewidzianymi okolicznościami.
  2. Wyjeżdżaj na wakacje bez poczucia winy. Nie jest to ani łatwe, ani oczywiste. Porównujemy się z innymi ludźmi, którzy nie mogą sobie pozwolić na wyjazd, patrzymy na bliskie nam osoby, które kolejny urlop spędzają na działce albo remontując mieszkanie. Realność finansowa to jedno, osobiste wybory (czyli na co przeznaczamy czas i pieniądze), to drugie.
  3. Wyłącz Internet. Poczucie obowiązku, czy zwykłe przyzwyczajenie mogą sprawić, że zamiast podziwiać okoliczności przyrody lub rozmawiać z ludźmi, zanurzmy w skrzynkę mailową. Każde miejsce pracy i każdy pracodawca muszą uwzględniać czasowa nieobecność pracownika.

Urlop jest niezbędny, żeby przerwać monotonię, zatrzymać na chwilę codzienność, zobaczyć inną perspektywę, zresetować umysł i ciało i móc wrócić z nowymi siłami i zapałem. Jest koniecznością, ponieważ jedynie przerwa daje umysłowi niezbędne wytchnienie. Kwestią dyskusyjną natomiast jest, czy muszą to być wakacje spędzane w tropikach, czy też uzdrowisko 30 km od domu lub własna działka wystarczą.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami