Przejdź do treści

In vitro wstecz? „Winni zostaną postawieni przed Trybunałem Stanu i przykładnie ukarani”

fotolia-72202748-s.jpg

Ustawa o leczeniu niepłodności wchodzi w życie z dn. 01 listopada 2015 roku. Zgodnie z nią z in vitro będą mogły korzystać tylko pary. Wbrew powszechnej opinii, że prawo nie działa wstecz, samotne kobiety, które zamroziły wcześniej swoje komórki jajowe m.in. dlatego że chorowały na nowotwór, również nie będą mogły skorzystać z in vitro.

Lex retro non agis” (prawo nie działa wstecz) i “lex proscipit non rescipit “ (prawo patrzy naprzód, nie w tył) to dwie zasady prawa wywodzące się z prawa rzymskiego stanowiące jedną z podwalin współczesnego systemu prawnego RP, ujęte w art. 42. Konstytucji RP “Odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, kto dopuścił się czynu zabronionego pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia”. Wydawać by się mogło, że w demokratycznym państwie prawa, gdzie Prezydent, Sejm, Senat i Rada Minstrów zostały wybrane przez Obywatelki i Obywateli w demokratycznych wyborach powszechnych, organy te stoją na straży konstytucyjnych praw i wolności obywateli. Niestety wydarzenia ostatnich dni temu przeczą. Ministerstwo Zdrowia zakazało klinikom leczenia niepłodności transferowania zarodków powstałych przed wejściem w życie ustawy, jeśli kobieta w dniu transferu nie posiada partnera, który oświadczy, że jest ojcem transferowanych zarodków. To samo dotyczy kobiet posiadających zamrożone komórki jajowe. Do tej pory brak było uregulowań prawnych co do korzystania z banku nasienia przez kobiety niezamężne.

Do tej pory brak było uregulowań prawnych co do korzystania z banku nasienia przez kobiety niezamężne.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

 

Zważywszy na fakt, że zawarte w Konstytucji prawa i wolności są powtórzeniem niezbywalnych i uniwersalnych praw człowieka przyjętych przez Zgromadzenie Ogólne ONZ w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, oburzające jest wprowadzenie ustawy sprzecznej z ustawą zasadniczą w co najmniej kilku kwestiach. Wyżej wspomniane złamanie zasady zakazu penalizacji czynu, który w chwili popełnienia nie był karany (tu: IVF z nasieniem dawcy dla kobiety nie posiadającej heteroseksualnego partnera) jest niewyobrażalnym naruszeniem ustawy zasadnicznej, a Minister Zdrowia za wydanie takiej interpretacji ustawy powinien zostać pociagnięty do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu za złamanie postanowień Konstytucji w związku z pełnieniem obowiązków na stanowisku ministra. Złamanie zasady sprawiedliwości społecznej poprzez dyskryminację ze względu na stan cywilny, zasady legalizmu, gdyż organ władzy działa niezgodnie z obowiązującycm prawem, oraz zasady nadrzędności i bezpośrednigo stosowania przepisów Konstytucji. Jednocześnie teoretycznie MACIERZYŃŚTWO (a nie ojcostwo) znajduje się pod ochroną i opieką RP, która to również chroni własność prywatną, a zarodki są jak najbardziej własnością kobiety, która zawarła umowę cywilnoprawną z kliniką leczenia niepłodności na zapłodnienie jej (lub dawczyni) komórek jajowych nasieniem z banku dawców, cały proces ich hodowli, zamrożenie i przechowywanie. Wg Konstytucji przepadek rzeczy i ograniczenie własności mogą  nastąpić tylko w przypadkach określonych w ustawie i tylko na podstawie prawomocnego wyroku sądu, choć Ministerstwu wydaje się, że jest “panem i władcą”.

Bardzo poważnym problemem wydaje się być olbrzymi wpływ hierarchów Kościoła Katolickiego na kształt ustawy i interpretację Ministerstwa Zdrowia. Choć rozdział Państwa i Kościoła wynika z Konstytucji i gwarantuje on bezstronność władz publicznych, w świetle ostatnich decyzji MZ wydaje się on istnieć tylko na papierze.

Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, a za nią Konstytucja RP przywiązuje szczególną wagę do przyrodzonej, niezbywalnej i nienaruszalnego godności każdego człowieka, a jej ochrona i poszanowanie należą do obowiązków władz publicznych. Art. 31. mówi jasno I wyraźnie, że nikogo nie wolno zmuszać, do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje, a żaden artykuł prawa nie nakazuje posiadania męża czy partnera, by móc mieć dzieci. Skoro wolą ustawodawcy potwierdzoną przez MZ jest, by dzieci wychowywane były przez pary heteroseksualne, to niech Państwo odbierze dzieci wszystkim samotnym matkom, zakażmy i unieważnijmy adopcje przez osoby samotne, no i oczywiście zabrońmy współżycia przed ślubem (konkordatowym, rzecz jasna). Brzmi strasznie? I tak jest. W kraju nad Wisłą zasada równości obywateli wobec prawa i w prawie nic nie znaczy. Penalizowanie niepłodnych kobiet nieposiadających partnera w całym cywilizowanym świecie uchodzi za nieludzkie, okrutne i poniżające traktowanie, które w “państwie istniejącym tylko na papierze” jest konstytucyjnie zabronione. Tak samo jest z realiacją konstytucyjnego prawa do ochrony życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz decydowania o swoim życiu osobistym.

Penalizowanie niepłodnych kobiet nieposiadających partnera w całym cywilizowanym świecie uchodzi za nieludzkie, okrutne i poniżające traktowanie

 

Kontynuując wnikliwą lekturę ustawy zasadniczej dochodzimy do art. 68 stanowiącego uniwersalne prawo do ochrony zdrowia z równym dostępem do świadczeń opieki zdrowotnej. Niepłodność jest chorobą, czyli leczenie należy się wszystkim potrzebującym osobom na tych samych prawach, niezależnie od stanu cywilnego. Również dobro rodziny, szczególnie niepełnej, oraz matki przed i po urodzeniu dziecka, znajdują się pod specjalną ochroną władz publicznych. Skoro tak jest, to dlaczego odbiera się możliwość posiadania dziecka dziesiatkom tysięcy niepłodnych kobiet?

Mając powyższe na uwadze, nasuwa się pytanie o to, ile znaczy w tym kraju Konstytucja. Czy, zgodnie ze stwierdzeniem prawnuka wielkiego noblisty Henryka Sienkiewicza, ex-ministra Bartłomieja Sienkiewicza, ten kraj instnieje tylko na papierze? Śmiem twierdzić, że minister Sienkiewicz, były oficer UOP i ABW, świetny analityk wywiadu, jakby przewidział obecną sytuację. Po analizie Ustawy pod kątem jej zgodności z Konstytucją śmiem twierdzić, że słowa min. Sienkiewicza były prorocze. Jedyne co pozostaje, to mieć nadzieję, że Trybunał Konstytucyjny nakaże natychmiastową zmianę Ustawy, a winni zostaną postawieni przed Trybunałem Stanu i przykładnie ukarani.

————————————————

fot. autorki: Peter Beym

Karina Sasin, Organizatorka International Meeting on MRKH Syndrome

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Dofinansowanie in vitro w Częstochowie. Radni zadecydowali

Dofinansowanie in vitro w Częstochowie
Fotolia

Świetna wiadomość dla par korzystających z programu leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego. Dofinansowanie in vitro w Częstochowie będzie kontynuowane w latach 2018-2020. W czwartek, 7 września miejscy radni przyjęli projekt ustawy w tej sprawie.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Decyzja zapadła pomimo sprzeciwu częstochowskich radnych z klubu Prawa i Sprawiedliwości. Podczas czwartkowej sesji Rady Miasta za kontynuacją programu opowiedziało się 17 radnych, dziewięciu radnych było przeciwko, a jeden wstrzymał się od głosu.

Dofinansowanie in vitro w Częstochowie – sukces programu

W czasie realizacji programu z leczenia metodą in vitro skorzystało 57 par. Od roku 2012 dzięki programowi urodziło się 23 dzieci, a kolejna dziesiątka niebawem przyjdzie na świat. W tym roku chętnych było 47 par i na 16 przeprowadzonych procedur zapłodnienia, dziewięć zakończyło się ciążą.

W tym roku na realizację projektu miasto przeznaczyło rekordową sumę 235 tys. złotych. To aż o 85 tys. złotych więcej niż dotychczas.

Dofinansowanie in vitro w Polsce

Przypomnijmy, że w ostatnich dniach w Bydgoszczy zdecydowano o zaprzestaniu refundacji in vitro. Wojewódzki Sąd Administracyjny przyznał rację wojewodzie Mikołajowi Bogdanowiczowi (PiS), który uchylił uchwałę bydgoskich radnych. Sąd stwierdził istotne naruszenie przepisów. Radni zapowiadają jednak przegłosowanie nowego programu.

Lepsze informacje płyną natomiast z Piły i Łodzi. W trakcie sierpniowej Rady Powiatu Pilskiego radni zdecydowali o przystąpieniu do pracy nad projektem programu z dofinansowaniem samorządu, a prace mają zostać ukończone za kilka miesięcy.

W Łodzi z dofinansowania in vitro z budżetu miasta będzie natomiast mogło skorzystać 360 par. Miasto dołoży maksymalnie do trzech zabiegów od dwóch do pięciu tys. złotych.

Zobacz także:

In vitro w Bydgoszczy. Refundacji na razie nie będzie

Kolejne miasto dofinansuje leczenie niepłodności metodą in vitro. Zobacz, które…

Dofinansowanie in vitro w Pile – radni za

Źródło: wCzestochowie.pl, Wyborcza

Anna Wencławska

Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych. W wolnym czasie gra na gitarze i śpiewa w zespole.

In vitro w Bydgoszczy. Refundacji na razie nie będzie

In vitro w Bydgoszczy
Pixabay

Nie dla in vitro w Bydgoszczy. Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał, że wojewoda kujawsko-pomorski Mikołaj Bogdanowicz (PiS) słusznie uchylił uchwałę bydgoskich radnych w sprawie refundacji in vitro. Politycy Platformy Obywatelskiej i Sojuszu Lewicy Demokratycznej już zapowiadają, że przegłosują nowy program.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak podała „Wyborcza”, 6 września w sali wojewódzkiego sądu administracyjnego w Bydgoszczy odbyła się rozprawa w sprawie projektu dofinansowania programu zapłodnienia pozaustrojowego z budżetu miasta. Sąd oddalił skargę Bydgoszczy na rozstrzygnięcie nadzorcze wojewody.

Projekt obywatelski w tej sprawie ogłosiła Nowoczesna i od kwietnia 2016 roku i rozpoczęto zbieranie podpisów. Inicjatywę poprali radni PO i SLD.

In vitro – w tym roku planowano przeznaczyć 250 tys. złotych

„Do spodziewanych efektów Programu należy eliminowanie bądź ograniczanie somatycznych i społecznych skutków niepłodności. W zakresie polityki zdrowotnej samorządu bydgoskiego oczekiwanym efektem jest obniżenie odsetka par bezdzietnych w populacji Miasta Bydgoszczy” – można było wówczas przeczytać w bydgoskim programie.

W marcu 2017 roku radni koalicji PO-SLD przegłosowali uchwalenie programu in vitro. Miasto planowało przeznaczyć w bieżącym roku na ten cel 250 tys. złotych, a skorzystać z inicjatywy miało 50 par. W roku 2018 i 2019 zarówno środki na ten cel, jak i liczba par miała wzrosnąć.

In vitro – wojewoda przeciwny refundacji

Uchwałę uchylił jednak wojewoda Mikołaj Bodganowicz (PiS). Jego zdaniem przez błędy proceduralne można było mówić o naruszeniu prawa. WSA przyznał mu rację i stwierdził istotne naruszenie przepisów ustawy o oświadczeniu opieki zdrowotnej. – Nie ma żadnych wątpliwości, że nie może dojść do sytuacji, iż konkretna gmina przyjmuje sporządzony nawet przez zespół fachowców program, który powstał na potrzeby innej gminy – powiedziała cytowana przez „Wyborczą” Joanna Brzezińska, sędzia sprawozdawca.

Pomysłodawcy ustawy nie poddają się i już zapowiadają nową inicjatywę. – Rozumiem tok myślenia sądu. Temat wróci. Jestem po rozmowach, czekałem tylko na wyrok. Projekt trafi do rady miasta na jednej z najbliższych sesji rady miasta – zapowiada w „Wyborczej” poseł Michał Stasiński (PO). – Na pewno powstanie nowa uchwała. Cały czas chcemy wprowadzić refundację in vitro – wtóruje mu Ireneusz Nitkiewicz (SLD).

Zobacz także:

Bydgoszcz za in vitro

In vitro dla Bydgoszczy

Źródło: Wyborcza, Gazeta Pomorska

Anna Wencławska

Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych. W wolnym czasie gra na gitarze i śpiewa w zespole.

Zdąży z zamrożeniem jajeczek przed chemioterapią dzięki publicznej zbiórce pieniędzy!

Screen/pomagam.pl
Screen/pomagam.pl – Adrianna Matel

Chora na raka 26-latka zbiera pieniądze na pobranie komórek jajowych jeszcze przed chemioterapią. W ciągu kilku dni prowadzona publiczna zbiórka pieniędzy zakończyła się sukcesem! Ale to jeszcze nie koniec historii…

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Historia Adrianny wzruszyła darczyńców

Adrianna ma 26 lat. Jeszcze do niedawna była szczęśliwa, miała uporządkowane życie. Razem z narzeczonym Marcinem planowali ślub i założenie rodziny. Terminy zarezerwowane, zaliczki do usługodawców wpłacone. Niestety, pod koniec wakacji – po miesiącu spędzonym na oddziale onkologii – jej życie wywróciło się do góry nogami. Zdiagnozowano u niej złośliwy nowotwór układu limfatycznego – chłoniak Hodgkina.

Po diagnozie Adrianna została zwolniona z pracy, a leczenie, któremu musi się poddać niesie duże prawdopodobieństwo niepłodności. Jedyną szansą na posiadanie w przyszłości dzieci jest wykonanie zabiegu in vitro.

Adrianna do końca września, przed październikową chemioterapią, musi poddać się temu zabiegowi. Niestety, jego koszt przerasta możliwości finansowe rodziny. Adriana prowadzi zbiórkę na Pomagam.pl, z której środki przeznaczy na opłacenie kosztów zabiegu.

– Nasze pragnienie dziecka jest tak silne, że nie byłabym w stanie spokojnie podejść do chemioterapii wiedząc, że może mi odebrać marzenie o dziecku – mówi o swoim emocjach Adrianna Matel.

Pisaliśmy o tym tutaj: Zbierają pieniądze na in vitro – dramatyczne apele młodych kobiet w sieci

 

In vitro było jedyną szansą na dziecko

Skutkiem chemioterapii często jest niepłodność. Adrianna Matel zdecydowała się na pobranie komórek jajowych przed wyniszczającym leczeniem, zapłodnienie ich i zamrożenie. Ten zabieg daje jej szansę, że zostanie mamą. Potrzebowała na ten cel 15 tys. zł. Na swoim profilu na Facebooku i na Pomagam.pl zamieściła dramatyczny apel z prośbą o pomoc. Walczyła z czasem.

– W momencie oczekiwania na wynik histopatologii (prawie cały sierpień) poszukiwałam już kliniki – opowiada Adrianna Matel. – Dowiedziałam się również wtedy o kosztach pobrania komórek jajowych, na które nie ukrywam, nie byłam przygotowana finansowo. Sama, nie byłabym w stanie uzbierać takiej kwoty.

Zbiórka na in vitro: wpłacali znajomi, ale i zupełnie obcy ludzie

Na koncie w ciągu kilku dni uzbierało się 18 tys. 129 zł, to wpłaty od 173 osób. Największa kwota – pięć tysięcy złotych wpłynęła i spowodowała, że zbiórka zakończona została sukcesem.

Jestem wzruszona i zszokowana, dziękuję z całego serca. Dziękuję wszystkim, którzy mi pomogli – napisała na swoim profilu na facebooku Adrianna.

Anonimowy darczyńca wpłacił 5 tys. zł., koledzy z pracy męża 1 tys. 451 zł, a koleżanka 400 zł.

Komórki będą zamrożone, ale okazuje się, że to jeszcze nie koniec dramatycznej historii młodej dziewczyny!

– Generalnie nie wierzyłam za bardzo w moc tej zbiórki i wpisałam kwotę do uzbierania jako dość przybliżony koszt – bo taka była wówczas moja wiedza na ten temat – opowiada Adrianna Matel. – Nie wiem, czy nie będę zmuszona zwrócić się o pomoc ponownie, bo okazuje się, że koszty całościowe mogą być znacznie większe.

Adrianna na dniach zaczyna kurację hormonalną trwającą 7 dni. W ostatnim dniu kuracji przejdzie zabieg pobrania komórek.

– Obecnie czekam również na wynik badania PET, abym mogła w ogóle rozpocząć chemioterapię. Terminy się w miarę pokrywają i mogę pozwolić sobie na wykonanie tego zabiegu – dodaje 26-latka. Gdybym musiała czekać do następnego cyklu pewnie lekarze radziliby mi odpuścić. Planowaliśmy z narzeczonym dziecko zaraz po ślubie. Bardzo go pragniemy oboje. Więc postanowiłam spróbować zawalczyć o nasze szczęście, nie chcę odpuścić…

 

POLECAMY:

Chemioterapia, która przywraca szanse na dziecko

In vitro – 9 rzeczy, których prawdopodobnie o nich nie wiesz

Tu znajdziesz najnowszy numer magazyny Chcemy być rodzicami 

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Dawca nasienia poznał „swoje dzieci”. Ta liczba robi wrażenie

dawca nasienia
Youtube - Inside Edition

Michael Rubino dawca nasienia ze Stanów Zjednoczonych nie chciał dłużej być anonimowy i ujawnił swoje dane. Dzięki tej decyzji miał okazję poznać swoich potomków, którzy zdecydowali się przyjechać na spotkanie z „tatą”. Dla większości z nich było to pierwsze spotkanie z biologicznym ojcem.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dawca nasienia ujawnił swoją tożsamość

Rubino to artysta, który w wieku 30 lat zdecydował się na na dawstwo nasienia.  Jak mówi, podjął taką decyzję, ponieważ chciał pomóc bezdzietnym rodzinom. Zdecydowana większość dawców pozostaje anonimowa, jednak Michael zdecydował inaczej. Postanowił ujawnić swoją tożsamość i był gotowy na kontakt ze swoimi „dzieciakami”. Wkrótce zaczęły napływać listy, a Michael z radością na nie odpowiadał.

Dzieci Rubino są w wieku od 16 do 21 lat, jednak mężczyzna nie wychowywał żadnego z nich. – Kiedy byłem dawcą, oczekiwałem, że jeżeli będę miał szczęście, spotkam się z dwójką albo trójką z nich – powiedział w rozmowie z  Inside Edition. Nie spodziewał się jednak, że pozna aż 19 swoich potomków!

Po wymianie listów nadeszła bowiem kolej na spotkanie, na które przybyło 19 osób spłodzonych dzięki nasieniu Michaela. Wszystkie dzieci były niezwykle podekscytowane wizją ujrzenia osoby, dzięki której znalazły się na świecie. Przebieg wizyty śledziły kamery, a film z tego wydarzenia można obejrzeć na YouTube.

Pokochałem ich wszystkich od pierwszego spotkania – ujawnił Michael.

Po spotkaniu ogromna „rodzina” zauważyła u siebie szereg podobieństw, takich jak np. energiczna osobowość. Okazało się też, że aż 11 dzieci ma niebieskie oczy, tak jak ich biologiczny ojciec.

Zobacz także:

Stres oksydacyjny źle wpływa na męską płodność. Zobacz dlaczego!

Palenie marihuany ma wpływ na jakość nasienia!

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Inside Edition

Anna Wencławska

Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych. W wolnym czasie gra na gitarze i śpiewa w zespole.