Przejdź do treści

In vitro w Niemczech – prawo i porządek

Wprowadzenie IVF i innych technik walczących z niepłodnością, wywołało ogromne zainteresowanie opinii publicznej w Niemczech. Od początku temat wywołał społeczny strach i niechęć – dotyczyło to m.in. ryzyka zwiększonej śmiertelności potomstwa poczętego za pomocą metod wspomaganego rozrodu (ART). W celu uniknięcia negatywnych konsekwencji, rząd zdecydował się na regulację zagadnienia in vitro.

Dwa istotne dokumenty to: Prawo do ochrony embrionu (Gesetz zum Schutz von Embryonen: Embryonenschutgesetz (EschG)) oraz Wytyczne dla IVF, przenoszenia zarodków i gamet oraz transferu dojajowodowego zarodka w celu leczenia niepłodności ludzkiej. Niektóre z przepisów obowiązują od lat 60-tych. Już w 1959 roku na dorocznym spotkaniu niemieckich lekarzy, ratyfikowano ogólne wytyczne, m.in. tę o homologicznej inseminacji, dozwolonej w wybranych przypadkach.             

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niemcy w swojej polityce stosują tzw. model restrykcyjny. Konsekwencją takiego postępowania jest niska skuteczność procedur (szczególnie niska w przypadku kobiet po 35. roku życia) i duże ryzyko powikłań. Dopuszczają dawstwo nasienia, ale zakazują oddawania komórek jajowych. Państwo nie stosuje ograniczeń w ilości zapładnianych komórek. Nie dotyczą one również czasowego wykorzystania zamrożonych zarodków, choć po roku każda para musi zdecydować o ich losie – niewykorzystane są niszczone. Mrożenie jest możliwe wyłącznie w fazie początkowej, czyli 19-21 godzin po zapłodnieniu. Do ich transferu dochodzi zwykle w trzeciej dobie (prawo tego nie wymaga).  Zabieg jest refundowany w 50%, a w ramach tego można podjąć cztery próby. Wcześniej były trzy, a za każdą kolejną przyszli rodzice musieli płacić 3 – 4 tysiące euro. Kristina Schroeder, minister zdrowia, stwierdziła, że pójście im na rękę pomoże w podniesieniu przyrostu naturalnego. Zapłodnienie z państwowej kasy było jednak dostępne wyłącznie dla małżeństw. Aktualnie jedynym wymogiem jest dwuletni staż związku (nawet nieformalnego) i posiadanie ubezpieczenia. Jeśli chodzi o prywatne leczenie, koszty pokrywane są w zależności od rodzaju podpisanej umowy.  

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl

In vitro w ramach pakietu medycznego? Niektóre firmy już to oferują

Pracownicy
Fot.: Pixabay.com

Coraz więcej przedsiębiorstw oferuje dogodne warunki zatrudnienia dla młodych rodziców. Znacznie rzadszą praktyką jest wspieranie pracowników, by zostali rodzicami. Nie dla każdego jest to bowiem zadanie łatwe – szczególnie gdy zmagamy się z niepłodnością. Dobrze wiedzą o tym pomysłodawcy programu Carrot Fertility, który umożliwia firmom wsparcie pracowników na ich drodze do upragnionego rodzicielstwa.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Carrot Fertility to kalifornijski program, który ruszył w 2016 roku. Dzięki pozyskaniu 3,6 mln dolarów od partnerów, oferuje firmom zupełnie nowy rodzaj benefitów pracowniczych. W ich ramach osoby zatrudnione w korporacjach mogą uzyskać m.in. wsparcie w zakresie diagnostyki niepłodności oraz opłacenia procedur: in vitro, mrożenia komórek jajowych, inseminacji domacicznej. Beneficjentom oferowane są także konsultacje z ekspertami.

Wierzymy, że wsparcie zdrowia reprodukcyjnego to jeden z fundamentów opieki zdrowotnej nad pracownikiem. Czas, by stało się ono równie oczywiste, co opieka medyczna, dentystyczna czy okulistycznapodkreśla Tammy Sun, współzałożycielka i CEO start-upu Carrot, który stoi za tą wyjątkową inicjatywą.

Plany Carrot Fertilityłatwe do wdrożenia i w pełni konfigurowalne. Umożliwia to firmom dopasowanie oferowanych korzyści do możliwości budżetu i poziomu zwrotu kosztów.

Świadczenie, które sprzyja integracji

Wśród potencjalnych beneficjentów programu Carrot Fertility jego twórcy wymieniają nie tylko pary heteroseksualne, ale także osoby, które pragną odłożyć rodzicielstwo w czasie lub chcą zdecydować się na surogację, oraz pary homoseksualne i transgenderowe

Zależy nam, by benefity w zakresie wspierania płodności były dostępne dla wszystkich (…). Nasze projekty planów są różnorodne i uwzględniają współczesne potrzeby pracownikówzaznacza Sun w rozmowie z magazynem Forbes.

Carrot Fertility: wsparcie, które przyciąga najlepszych pracowników

Jak zapewniają przedstawiciele start-upu Carrot, dzięki tak wzbogaconym pakietom świadczeń pracowniczych firmy stają się znacznie bardziej atrakcyjne dla najzdolniejszych pracowników. Dla wielu przedsiębiorstw to jednak niejedyny powód skorzystania z możliwości programu Carrot Fertility.

Niemal 90% przypadków niepłodności można leczyć, dlatego zdecydowaliśmy się pomóc naszym pracownikom. Naszą misją jest stworzenie świata, w którym praca zapewnia lepsze życie – wyjaśnia Katie Evans-Reber. specjalistka HR w Gusto.

To jedna z pierwszych firm, które zdecydowały się skorzystać z możliwości programu. Wprowadzając nowy pakiet świadczeń, przedstawiciele Gusto upewnili się, że korzyści będą dostępne dla wszystkich pracowników: bez względu m.in. na wiek, płeć i orientację seksualną.

Gdy ogłosiliśmy możliwości programu, niektórzy płakali ze szczęścia – mówi Evans-Reber.

Zbuduj społeczność

Wspieranie leczenia niepłodności i procedur umożliwiających rodzicielstwo to przedsięwzięcie niezwykle istotne i potrzebne społecznie. Jak zatem przekonać pracodawcę, by rozszerzył pakiet medyczny swojej firmy o takie możliwości? Evans-Rober ma na to kilka rad.

Przede wszystkim zbuduj społeczność. Im więcej osób chce określonej korzyści, tym bardziej prawdopodobne jest, że pracodawca weźmie pod uwagę wasze postulaty – mówi w rozmowie z magazynem Forbes.

Ze wsparcia Carrot korzystają też m.in. Foursquare i 500 Startups. Pozostaje nam mieć nadzieję, że w przyszłości i polskie przedsiębiorstwa zdecydują się wprowadzić podobne rozwiązania.

Źródło: forbes.com, techcrunch.com

Polecamy również: Dr Jakub Danilewicz: „Mało lekarzy chce zajmować się takimi tematami. Dla mnie jest to misja!” – blaski i cienie bycia lekarzem

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Staraliśmy się o dziecko 9 długich lat. Wreszcie nam się udało

para-niepłodność-in vitro-ciąża po transferze

Monika z mężem starali się o dziecko przez 9 długich lat. Wreszcie – po tylu badaniach, diagnozach, zmianie lekarza, po kolejnym transferze… udało się! „Mamy nasz mały, wymarzony cud” – poznaj historię Moniki.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nasze starania o dziecko, były dość typowe. Pewnie jak u tysiąca innych par. Poszliśmy do lekarza w swoim mieście, który sugerował, że to dopiero początki, że mamy się nie przejmować i starać się zajść w ciążę. Wszystkie wyniki były w normie i słuchaliśmy naszego lekarza starając się o ciążę przez dwa lata. A ciąży nadal nie było.

Zmiana lekarza, złe wyniki badań

W tym czasie na jaw wychodziły pierwsze odchylenia od normy wyników badań. Wyszło mi w wynikach badań podwyższone TSH i niedoczynność tarczycy.

Wzięłam leki, które unormowały wyniki badań, ale w ciążę dalej nie zachodziłam. Postanowiliśmy zmienić lekarza. Trafiliśmy w ręce wspaniałego człowieka z ogromną wiedzą i cudownym podejściem do pacjenta. Kolejne badania, konsultacje i ciągła nadzieja, że może tym razem się uda. I nic. Mijały miesiące, te zamieniały się w lata, a dziecka dalej z nami nie ma. Lekarz kieruje nas do kliniki leczenia niepłodności we Wrocławiu. Jedziemy pełni nadziei, że teraz, kiedy zajmą się nami specjaliści, wszystko będzie dobrze.

Lata starania zaprowadziły nas do kliniki leczenia niepłodności

I znowu od nowa badania, diagnoza i … po dwóch miesiącach konsultacji lekarz proponuje nam in vitro. Udało się zakwalifikować do rządowego wówczas dofinansowania zapłodnienia pozaustrojowego. Ogarnęła nas wielka radość oraz naprzemiennie: smutek i obawy, płacz, a nawet depresja.

Zobacz też: Jak wybrać klinikę leczenia niepłodności

Wsparcie męża było nieocenione… szczególnie po nieudanym transferze

Dobrze, że mam kochanego męża, z którym od początku się wzajemnie wspieraliśmy.  Razem płakaliśmy i razem wstawaliśmy pełni nadziei na lepsze jutro. Mąż był przy mnie również wtedy, gdy jeździłam do kliniki, na pierwsze zastrzyki. Była ich ogromna ilość. Był ból i miałam huśtawki nastrojów. A mój mąż zawsze był ze mną. Wspierał jak umiał dobrym słowem.

Kiedy podchodziliśmy do pierwszego transferu miałam pełne przekonanie, że wszystko się uda. Byłam pewna, że to jest ten dzień, ta chwila i ten moment. Potem było 10 dni oczekiwania  na wynik. 10 dni dla mnie zamieniły się w 10 lat. Kiedy wreszcie nadszedł oczekiwany dzień cała w skowronkach odebrałam wynik… niestety negatywny. Wszystko pękło jak bańka mydlana. Czułam się wtedy strasznie. Płakałam kilka dni. Nie mogłam zrozumieć; dlaczego ja? Dlaczego innym się po prostu udaje zajść w ciążę. Modliłam się i pytałam Boga: dlaczego?

Lekarz kazał zrobić chwilę przerwę od stresu, wizyt lekarskich i leków. Tylko co z tego, skoro to nadal bolało tak bardzo. Każde święta, urodziny, spotkanie z bliskimi, którzy składając życzenia, mówili nam, aby tym razem się udało. Wybuchałam od razu płaczem. Widząc to, rodzina i przyjaciele przestali w ogóle poruszać temat dziecka.

Wstaliśmy jak Feniks z popiołów gotowi na kolejny transfer

Po kilku miesiącach smutku i żalu, pozbieraliśmy się na nowo, by spróbować po raz kolejny. Przed drugim transferem było już łatwiej, bo wiedzieliśmy jak to wszystko wygląda: badania i cała procedura w dniu transferu. Dlatego była spokojnam po powrocie do domu. Jednak po 10 dniach, kiedy nadszedł czas na wyniki, czułam się niepewnie. Bałam się bólu i rozczarowania, dlatego po wyniki pojechał sam mąż. Kiedy zadzwonił z płaczem i powiedział: „Mamusiu, wynik jest pozytywny, będziemy mieli dziecko”… płakałam razem z nim ze szczęścia. Teraz, opowiadając to, płaczę po raz kolejny. Wreszcie się udało. Po 9 latach starań. Tyle wizyt lekarskich, tyle łez, niepokoju, bólu, rozpaczy. Ale nie poddaliśmy się i walczyliśmy o to, co dla nas w życiu było i jest najważniejsze… nasze upragnione dzieciątko. Nasze upragnione oczko w głowie, nasz skarb, dar od Boga, nasz mały cud, który mamy z pomocą lekarzy.

 Teraz jestem spełnioną kobietą. Mam dom, rodzinę; męża i synka, których kocham nad życie, i wiem jedno: zawsze jest nadzieja. Po tylu latach starań najwyższa nagroda teraz mnie przytula i szepcze do ucha: „Mamo”.

PS: Dziękujemy wszystkim, którzy nas w tym czasie wspierali i nam pomagali.

Oprac. Aneta Grinberg-Iwańska

POLECAMY:

Moje życie po transferze – historia pewnego obłędu

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

30 lat więzienia za „aborcję”. Na pomoc czekała 4 godziny

30 lat więzienia za "aborcję"
Fot. Fotolia

Teodora Vasquez odsiaduje karę 30 lat więzienia. Kobietę oskarżono o celowe wywołanie przedwczesnego porodu i spowodowanie śmierci płodu. Vasques w więzieniu spędziła już 10 lat, teraz prosi sąd o ponowne rozpatrzenie sprawy.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W 2007 roku 24-letnia wówczas Teodora del Carmen Vasquez była w ciąży. Pewnego dnia poczuła silny ból brzucha. Kobieta zaczęła krwawić i zanim straciła przytomność udało jej się jeszcze wezwać pomoc.

Zobacz także: Opowiadała o in vitro, pójdzie za to do więzienia. Dramat egipskiej prezenterki

30 lat więzienia za „aborcję”

– Mówiłam im, że jestem w ciąży i że urodzę dziecko – wspomina tragiczne wydarzenia. – Prosiłam ich o pomoc… Wciąż wybierałam numer [pogotowia – red.], ale karetka nie przyjeżdżała – dodaje Vasquez i ujawnia, że na pomoc czekała ponad cztery godziny.

W amoku i ogromnym bólu pobiegła do toalety w szkole, w której pracowała. Tam zemdlała. Kiedy się ocknęła, nie otrzymała niezbędnej pomocy lekarskiej. Zamiast tego kobieta została skuta kajdankami i zatrzymana przez policję. Oskarżono ją o aborcję. W efekcie sąd skazał Teodorę na 30 lat więzienia.

Całkowity zakaz aborcji w Salwadorze

Od 1998 roku aborcja w Salwadorze jest zupełnie zakazana, nawet w przypadkach, kiedy ciąża zagraża życiu kobiety lub dziecka. O tamtego czasu co najmniej 19 kobiet odbywa karę więzienia za dokonanie aborcji. Ile z nich naprawdę przerwało ciążę? Nie wiadomo.

– Całkowity zakaz przerywania ciąży narusza prawa kobiet i dziewcząt – mówi cytowany przez Daily Mail Sekretarz Generalny Amensty International w Norwegi John Peder Egenaes.
– Żądamy natychmiastowego uwolnienia Teodory Vasguez oraz innych kobiet, które zostały skazane na karę więzienia za komplikacje związane z ciążą – dodaje.

Zobacz także: Użyła lustra, by wyrazić ból po śmierci dziecka

Nadzieja dla Teodory Vasquez

8. grudnia sprawa Teodory została rozpatrzona ponownie przez tych samych sędziów, którzy skazali ją na wieloletnią karę więzienia. Jak ujawniają bliscy Vasquez, jej największym marzeniem jest ponowne zamieszkanie z jej 13-letnim synem Angelo. Dziecko do tej pory nie mogło odwiedzić swojej matki w więzieniu.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Latin Times, Daily Mail, Al-Jazeera, Rzeczpospolita

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

#niepłodność w święta – film staraczek

Dlaczego niepłodnośc boli jeszcze bardziej w święta? Jakich życzeń nie chcecie usłyszeć i rozmów toczyć przy świątecznym stole? O jakim prezencie pod choinkę marzycie najbardziej? Chcecie święta spędzić z rodziną, czy tylko we dwoje?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zapytaliśmy o to kilka z Was… kobiet starających się o dziecko. Jakie emocje, uczucia Wam towarzyszą w okresie Świąt Bożego Narodzenia. Zresztą, zobaczcie same #nieplodnoscwswieta

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.