Przejdź do treści

In vitro w Częstochowie po raz trzeci

225.jpg

Ruszyła kolejna edycja programu dofinansującego procedurę zapłodnienia pozaustrojowego in vitro. Dzięki programowi „Leczenie niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego dla mieszkańców miasta Częstochowy” prowadzonego w latach 2012-2014, urodziło się siedmioro dzieci. W tym przyszły na świat bliźniaki – łącznie pięć dziewczynek i dwoje chłopców. W dwóch zakończonych edycjach wzięło udział 27 par.

Program jest skierowany do małżeństw, będących mieszkańcami Częstochowy, którzy wyczerpali inne możliwości leczenia i spełniają wymogi odpowiednich wytycznych, konieczne do zakwalifikowania do programu. Dodatkowym warunkiem jest wiek kobiety, który musi się mieścić w granicach 20 – 37 lat. Para w ramach programu może dostać jednorazowe dofinansowanie w wysokości 3 tys. zł, pod warunkiem przeprowadzenia co najmniej jednej procedury. Pozostałe koszty pokrywaja na własną rękę, w tym koszt leczenia farmakologicznego.

W ostatnich tygodniach Częstochowa przeprowadziła konkurs dla klinik, które będą przeprowadzały procedurę in vitro w ramach programu. Według samorządu, będą to kliniki w Katowicach, Łodzi, oraz we Wrocławiu. Wnioski o dofinansowanie należy składać do 15 września br. w Wydziale Zdrowia Urzędu Miasta Częstochowy. Na tą edycję przeznaczono 80 tys. zł, czyli niemal dwukrotnie mniej niż w zeszłym roku (150 tys. zł). Jest to spowodowane mniejszym zainteresowaniem programem, co jest prawdopodobnie związane z wprowadzeniem rządowego programu leczenia niepłodności.

Częstochowa była pierwszym miastem w Polsce wprowadzającym program dofinansowania kosztów procedury in vitro. Za jej przykładem poszedł Sosnowiec. Przewiduje on również jednorazowe dofinansowanie w wysokości 3 tys. zł. W przeciwieństwie do Częstochowy, kwota ta może być wykorzystana na leczenie farmakologiczne konieczne do uzyskania komórek jajowych, którego koszt jest szacowany na około 4 tys. zł. Para może jednocześnie skorzystać z programu rządowego, który będzie dofinansował procedurę in vitro oraz programu miejskiego, który pokryje częściowo koszt leków.

 

Źródło: PAP

Katarzyna Wielgus

farmaceutka

Rodzice mogą nieświadomie przyczyniać się do otyłości swoich dzieci

229.jpg

W 2012 roku, więcej niż jedną trzecią dzieci i młodzieży stanowiły osoby z nadwagą lub otyłością. Nowe badania sugerują, że rodzice są po części odpowiedzialni za nadmierny przyrost wagi swoich pociech. Badania wykazały, że wielu rodziców, poprzez niewłaściwe karmienie niemowląt oraz nieodpowiednie nawyki związane z aktywnością, przyczynia się do zwiększenia ryzyka wystąpienia otyłości u dzieci w przyszłości.

Badanie

Zespół badaczy, kierowany przez dr Eliana M. Perrin’a z Medycznego Uniwersytetu w Północnej Karolinie, niedawno opublikował swoje wyniki w czasopiśmie Pediatrics. Naukowcy przebadali 863 rodziców oraz ich niemowlęta. Były to rodziny o niskich dochodach, które brały udział w projekcie Greenlight, skupiającym się na prewencji otyłości. Wyniki wykazały, że wszyscy rodzice stosowali takie nawyki żywieniowe oraz aktywności, które w kolejnych latach mogły wpływać na rozwój otyłości.

Wyniki

Okazało się np., że 12% rodziców zbyt wcześnie wprowadza do diety dzieci stałe pokarmy. W 2011 roku Medical News Today poinformował, że dzieci karmione takimi pokarmami przed 4. miesiącem życia są bardziej narażone na otyłość w wieku 3 lat.

Jeżeli chodzi o karmienie niemowląt w łóżeczku, 43% rodziców trzymało butelkę, podczas gdy 23% zostawiło ją podpartą, zamiast utrzymywać ją w dłoni. Takie zachowanie może prowadzić do podawania nadmiernej ilości pokarmu.

Dodatkowo, 20% rodziców reagowała podaniem mleka, kiedy dziecko płakało, a 38% pilnowało, by dziecko zawsze zjadło do końca.

Podczas badania  innych czynności związanych z otyłością, naukowcy stwierdzili, że 90% dzieci było wystawione na działanie telewizji, a 50% aktywnie ją oglądało – czyli rodzice celowo umieścili pociechy przed telewizorem, aby mogły oglądać.

Oglądanie telewizji jest czynnikiem, który wiele poprzednich badań powiązało z otyłością wśród dzieci. Medical News Today niedawno opublikowało wyniki sugerujące, że dzieci, które mają telewizor w sypialni są w grupie większego ryzyka, jeżeli chodzi o wystąpienie nadwagi.

Rodzicie powinni bardziej dbać o to, by ustrzec swoje dzieci przed nadwagą

Dziecięca otyłość ma zarówno natychmiastowe, jak i długotrwałe skutki zdrowotne. Badania wykazują, że otyłe dzieci i młodzież są bardziej narażone na otyłość w dorosłości. Oznacza to, iż znajdują się także w grupie podwyższonego ryzyka wystąpienia problemów zdrowotnych związanych z nadwagą, takich jak: choroby serca, cukrzyca, udar, choroba zwyrodnieniowa stawów, a nawet niektóre rodzaje raka.

Otyłość wiąże się nie tylko ze zdrowotnymi konsekwencjami. Istnieją badania, które sugerują, że otyłe nastoletnie dziewczęta mogą mieć większe problemy w nauce, w porównaniu do nastolatek ze zdrową wagą.

Interpretacja wyników

Badacze są zdania, że powyższe wyniki, a zwłaszcza wysokie wskaźniki, jeżeli chodzi o oglądanie telewizji przez niemowlęta, wskazują na to, że profilaktykę otyłości należy zaczynać u jeszcze młodszych dzieci. Należy także intensywnie uświadamiać rodziców o skutkach ich nawyków i zachowań na wagę i zdrowie ich dzieci.

 

Źródło: http://www.medicalnewstoday.com

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.

Moda na zabytkowe zegary powraca

227.jpg

Antyki stają się coraz bardziej pożądanym elementem wystroju wnętrz. Wśród nich, dużym zainteresowaniem cieszą się zabytkowe zegary, które dotąd często były niedoceniane.

Marek Biń, zegarmistrz, rzeczoznawca Stowarzyszenia Rzeczoznawców Jubilerskich, mówi:

Ludzie nie zawsze wiedzą co z tym zrobić. Pójdą do zegarmistrza, a zegarmistrz mówi, że się nie opłaca, że skrzynka zniszczona… Zniechęca klienta. Ja robię wprost odwrotnie, bo nieraz ludzie przynoszą zegary w naprawdę fatalnym stanie. Niemniej jednak da się klienta namówić na to, by odrestaurować skrzynkę, tarczę, mechanizm…

Zaznacza także, że nie zawsze jest to opłacalne z ekonomicznego punktu widzenia, o czym należy poinformować klienta.

Klienci często się mnie pytają, czy stare zegary mają duszę. Tak, to są przedmioty z duszą. One potrafią się odwdzięczyć za dobrą robotę, którą się włoży w naprawę, dobrym chodem oraz ładnym dźwiękiem uderzenia w gong. Będą dokładnie pokazywały czas przez wiele, wiele lat.

Najczęściej spotykane są zegary z okresu od początku XIX wieku do lat międzywojennych, rzadziej z końca XVII czy XVIII wieku. Odrestaurowanie takich zegarów zajmuje od 30 do nawet 130 godzin.

Marek Biń powiedział także, że zbiór takich zegarów jest już skończony, nie powstają nowe egzemplarze. Dlatego warto pamiętać, że jeśli jesteśmy w posiadaniu jednego z nich, a sami nie jesteśmy fanatykami antyków, zabytkowy zegar może być fantastycznym prezentem dla kogoś innego.

 

Źródło: http://www.lifestyle.newseria.pl

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.