Przejdź do treści

Ile warte jest cierpienie?

Za życiem - nowy projekt ustawy

Posłanki i posłowie wycenili cierpienie ciężarnej kobiety – przyszłej matki śmiertelnie chorego dziecka na 4 000 zł. Jednorazowo, nie tygodniowo czy nawet miesięcznie. Oczywiście tylko w przypadku kiedy dziecko urodzi się żywe.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przyjęcie ustawy „Za życiem” wzbudziło kolejną falę protestów społecznych związanych z łamaniem praw do zdrowia reprodukcyjnego. Osobiście uważam, że sytuacja jest bardziej złożona niż przedstawia ją rząd czy środowiska feministyczne. W ciągu ostatniego roku rząd podjął mnóstwo karygodnych decyzji w zakresie łamania prawa do opieki zdrowotnej, do samostanowienia, jak również do rodzicielstwa i macierzyństwa. Zlikwidowano ministerialny program refundacji IVF, zaprzestano refundacji inseminacji domacicznej, wykluczono singielki z możliwości leczenia niepłodności, NFZ twardo stoi na stanowisku, że przeszczep macicy nie jest świadczeniem gwarantowanym, ograniczono dostęp do diagnostyki prenatalnej, nowy program mający na celu zapobieganie niepłodności (sic!) jest wprost skandaliczny.

W dużym skrócie, pomysł dobry, ale wyszło jak zawsze. Jak najbardziej popieram ideę wsparcia dla rodziców ciężko chorych dzieci, jak również tych, którzy postanowią kontynuować ciążę pomimo, że wiedzą, iż dziecko umrze zaraz po narodzinach. Jednakże forma w jakiej Sejm chce „pomagać” jest żenująca i urągająca godności rodziców i dzieci. Pani Premier chce zachęcić kobiety mające prawo do legalnej aborcji, do rodzenia chorych dzieci, często z wadami powodującymi ich śmierć w męczarniach albo powodujących ciężką niepełnosprawność, często stan wegetatywny przez wiele lat. Wydaje się już być tylko kwestią czasu kiedy Sejm i Senat przyjmą, a Prezydent podpisze ustawę chroniącą „życie poczęte” czym jednocześnie zakażą badań prenatalnych, zapłodnienia pozaustrojowego i aborcji!

Apel

Panie Prezydencie, Pani Premier, czy nie wstyd Państwu mówić, że 4 000 zł mają wynagrodzić cierpienie rodziców i dziecka? Czy naprawdę uważają Państwo, że lepsze jest życie w cierpieniu, bólu oraz trauma psychiczna dla rodziców niż aborcja nim płód będzie w stanie odczuwać ból? Jak mogą Państwo spać spokojnie po takim upokorzeniu tysięcy obywateli wychowujących nieuleczalnie chore dzieci? Odwołuję się do Państwa katolickich sumień, nie zmuszajcie Państwo ludzi do cierpienia, czasy inkwizycji już dawno się skończyły!

 

Karina Sasin

Lekarka, naukowiec, aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych. Wielokrotna stypendystka m.in. Organizacji Narodów Zjednoczonych, Rządu USA (NIH) i Krajowego Funduszu Na Rzecz Dzieci. Organizatorka konferencji International Meeting on MRKH Syndrome w Warszawie. Po godzinach miłośniczka cukiernictwa i dalekich podróży ;-)

Oszustwo metodą na „ciążę z in vitro”. Ukradła 10 tysięcy złotych

Oszustwo metodą na "ciążę z in vitro"
Pixabay

Już nie metodą „na wnuczka” lecz na „ciążę z in vitro”. Do nietypowej kradzieży doszło w miniony wtorek w Lublinie. Oszustka okradła straszą panią, podając się za krewną jednego z sąsiadów. Sprawa została zgłoszona na policję.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Do zdarzenia doszło we wtorek w godzinach porannych w Lublinie. Do drzwi starszej pani zapukała ok. 40-letnia kobieta. Podała się za krewną sąsiada i zapytała, czy może zaczekać na niego w mieszkaniu gospodyni. Ofiara wpuściła oszustkę do swojego domu, nieznajoma wzbudziła jej zaufanie rozmową, opowiadała m.in. o „ciąży z in vitro i ziołach na poprawę zdrowia.

Kradzież metodą na „ciążę z in vitro”

Kiedy gospodyni była w kuchni, oszustka ukradła biżuterię i pieniądze. Po kilku minutach nieznajoma oznajmiła, że dzwonił do niej krewny, który czeka na nią pod blokiem. Kiedy wyszła, starsza pani zorientowała się, że została okradziona.

Jak podaje lubuska policja, złodziejka była ubrana w szarą puchową kurtkę, szare botki, a na włosach miała opaskę. Ma ok. 170 cm wzrostu, jest grubszej budowy ciała. Funkcjonariusze podejrzewają, że nie działała sama. Oszustka ukradła biżuterię i gotówkę o łącznej wartości 10 tys. zł.

Oszustka może okraść więcej osób

Policja alarmuje, że do podobnych przypadków mogło również dojść w pobliżu miejsca przestępstwa, czyli przy al. Racławickich, przy ul. Weteranów, Spadochroniarzy i Godebskiego. Funkcjonariusze proszą o kontakt wszystkich, którzy mogą mieć informacje o oszustce.

Zobacz także:

Kontrowersyjna ustawa przegłosowana. Czy to koniec lokalnych programów in vitro?

Watykan o in vitro: to wielkie zło moralne

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Lublin112, Kurier Lubelski

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Ostatnia szansa na in vitro. Czy rząd zniszczy ich marzenia?

trzecie podejście do in vitro
Facebook - Monika Majtczak

Pani Monika i pan Krzysztof mają za sobą dwie próby zapłodnienia metodą in vitro. Większość czasu podporządkowują najważniejszemu celowi – staraniom o dziecko. Nie wiedzą jednak, czy po raz trzeci uda im się spróbować. Na drodze do ich szczęścia mogą stanąć działania rządu.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Pani Monika wraz z partnerem korzystają z programu refundacji in vitro w Łodzi. Niedawno dostali informację, że w listopadzie mogą podejść do trzeciej, ostatniej już próby w ramach programu. Boją się jednak, że przez działania rządu nie będą już mieli takiej możliwości. Wszystko wskazuje na to, że rząd i minister zdrowia Konstanty Radziwiłł dążą do zablokowania samorządowych dofinansowań na zabiegi in vitro.

– Mam nadzieję, że będziemy mogli spróbować – mówi ze łzami w oczach pani Monika. Podkreśla przy tym, że teraz przede wszystkim liczy się czas. – Zegar tyka, nam lat nie ubywa – dodaje w rozmowie dziennikarzem TVN24.

Dofinansowanie in vitro w Łodzi

W Łodzi miejski program dofinansowania procedury in vitro cieszy się dużym powodzeniem. Jak pisaliśmy we wrześniu, miasto planowało przeznaczyć na ten cel 1 mln złotych rocznie. Radny Adam Wieczorek podkreślał wówczas, że wyniki programu znacząco przewyższyły jego założenia.

Normy WHO, dotyczące skuteczności procedury in vitro, kształtują się od 20 do 40 procent i jest to wskaźnik dotyczący skuteczności zapłodnienia. U nas wskaźnik ten wynosi 41 procent – podkreślił Adam Wieczorek.

Co czuje człowiek, który ma świadomość, że być może nigdy nie zostanie rodzicem? – Na samą myśl pojawiają mi się łzy – mówi pani Monika. – To jak zabranie kawałka siebie – dodaje.

Według nowych przepisów, samorządy dofinansowujące z własnej kasy zabiegi zapłodnienia pozaustrojowego, będą musiały w pierwszej kolejności zgłosić się po opinię do Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT). Warto zaznaczyć, że komisja ta podlega ministrowi zdrowia.

Za rozpoczęcie programu bez wydania decyzji AOTMiT oraz w przypadku negatywnej opinii, samorządom będą grozić kary. Do tej pory opinia AOTMiT nie była wiążąca, a gminy samodzielnie mogły podejmować decyzję o rozpoczęciu lokalnych programów leczenia niepłodności metodą in vitro.

Jak podkreśla minister Konstanty Radziwiłł, nowe przepisy zablokują „wydawanie przez gminy pieniędzy na rzeczy bezsensowne”. Czyli w jego opinii, na in vitro. – Mam nadzieję, że ktoś z rządu może słuchając tych paru słów ode mnie pomyśli, jak to jest ważne dla wielu osób – mówi pani Monika.

Ile kosztuje in vitro w Polsce?

– Z samą procedurą in vitro jest dużo napięcia emocjonalnego, dużo nerwów, dużo stresu, dużo niewiadomych, to w tym momencie to jest dodatkowy stres. Co jeżeli się okaże, że samorządy będą musiały nam odmówić środków i będziemy musieli pokryć koszt w całości? – zastanawia się pani Monika. Jak dodaje, nie wyobraża sobie takiej sytuacji, ponieważ wraz z partnerem są przygotowani tylko na częściowe pokrycie kosztów leczenia.

A koszty są niemałe. Zgodnie ze wstępnym cennikiem w klinikach jest to wydatek rzędu 10 – 12 tys. złotych. Ceny te nie obejmują jednak dodatkowych badań wstępnych i późniejszych badań laboratoryjnych. W efekcie okazuje się, że koszty są o 50 proc., a czasem nawet o 100 proc. wyższe od początkowego założenia! O kosztach in vitro możecie przeczytać tu.

Poczucie wstydu

Pani Monika wskazuje na jeszcze jeden ważny problem związany z leczeniem niepłodności. Część osób korzystających z metody in vitro boi się opowiedzieć o tym znajomym, a nawet rodzinie. – Boją się napiętnowania z każdej ze stron – zauważa.

Z takim napiętnowaniem mogą się spotkać zwłaszcza kobiety z małych miejscowości. Zdarza się, że kiedy uda im się już zajść w ciążę, nie informują swojego ginekologa, że korzystały z procedury in vitro. Czego się boją? Reakcji ludzi, wytykania palcami, często chcą po prostu oszczędzić dziecku przykrości.

Wciąż jeszcze zdarza się przecież słyszeć, że „dzieci z in vitro gorzej się rozwijają”, a embriony „poddaje się utylizacji”. Niedawno plakaty o takich treściach pojawiły się na państwowej uczelni (!) w Lublinie, o czym pisaliśmy kilka dni temu. Zobacz materiał

„Niepłodność to rodzaj kalectwa”

Pani Monika widzi jednak światełko w tunelu. Po reportażu zaczęły do niej pisać inne kobiety, które również starają się o dziecko metodą in vitro. Wśród nich była Kasia, dziewczyna z niewielkiej miejscowości, która nie miała okazji i możliwości wypowiedzieć się na ten temat przed kamerą.

„Ja bym powiedziała, ze niepłodność to rodzaj kalectwa” – twierdzi Kasia. „Bo jak żyją ludzie w pełnych rodzinach? Wstają rano, robią dzieciom śniadanie, spędzają radosne poranki, żyją życiem, które nam zostało odebrane bez winy. Jaka jest w tym nasza wina, co my mamy robić po przebudzeniu…? Zabrano nam jakość życia i podstawową potrzebę posiadania dzieci, to nie kwestia marzenia, z którego można zrezygnować, to podstawowa potrzeba! To nasze prawo, dlaczego ktoś nam to prawo odbiera?” – zastanawia się Kasia.

Jak podkreśla pani Monika, tego typu wiadomości od obcych osób są dla niej pokrzepieniem. Wie, że nie jest sama i razem z nią głośno o in vitro wkrótce będą mówić dziesiątki, a może nawet setki kobiet. – To dobry początek, bo może zaczną nabierać odwagi, by mówić rodzinie, znajomym, a wreszcie może w większym gronie będziemy wypowiadać się publicznie. Może materiał będzie przepustką do tego, by wprowadzić ludzi z naszego otoczenia w ten ważny intymny i ciężki etap walki o dziecko. Zdecydowanie nam wszystkim brakuje wsparcia.”

Jak przyznaje nasza bohaterka, mówienie o niepłodności i in vitro nie jest łatwe. – Było to dla mnie trudne. Ale nie wstydzę się i jestem dumna z tego, że mogę teraz otwarcie na ten temat rozmawiać – dodaje na zakończenie.

Zobacz także:

Krucjata Młodych organizuje publiczny Różaniec. Modlitwą będą walczyć ze „sztucznym zapłodnieniem”

Rezerwa jajnikowa – czyli po co robić test płodności AMH i FSH?

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Czarno na białym, Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Feng shui na płodność

Feng shui na płodność
Niektórzy wierzą, że odpowiednie ustawienie sprzętów w domu może wspomóc płodność / fot. Pixabay

Współcześnie feng shui ma zastosowanie na wielu płaszczyznach- od wystroju biur poprzez aranżację wnętrz artystów, których prace dzięki tej starożytnej sztuce mają stać się bestselerami. Jednak czy feng shui może być przydatne przy staraniach o dziecko? Niektórzy twierdzą, że tak!

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Feng shui, czyli starożytna chińska praktyka planowania przestrzeni, może pomóc w stworzeniu bardziej zrównoważonego, harmonijnego środowiska do poczęcia dziecka- twierdzą niektórzy znawcy tematu.

Feng shui na płodność

Takiego zdania jest m.in. Ellen Whitehurst, ekspertka w dziedzinie feng shui. – Najważniejszą wskazówką do stworzenia środowiska „przyjaznego płodności” jest upewnienie się, że drzwi wejściowe do domu nie są zablokowane (energetycznie – red.) – podpowiada Whitehurst. Zgodnie z zasadami feng shui, drzwi wejściowe to „usta domu” , tamtędy energia wpływa do wnętrza pomieszczenia.

Inna ekspertka i autorka książek z tej dziedziny Lillian Too twierdzi, że jej problemy z płodnością były spowodowane przez… drzewo „blokujące drzwi wejściowe”. Jak zapewnia Too, kiedy tylko usunęła drzewo, od razu zaszła w ciążę.

Główne miejsce starań – sypialnia

Zaaranżowanie głównego pomieszczenia w domu zgodnie z zasadami feng shui jest pomocne, jednak wdrożenie tych zasad w sypialni, gdzie para stara się o dziecko, może znacznie zwiększyć szanse na poczęcie – podkreśla Whitehurst. Jak zaznacza, jest kilka reguł w planowaniu przestrzeni sypialni.

Według uniwersalnych zasad feng shui, łóżko powinno być zrobione z materiałów naturalnych, dla pary powinien być jeden duży materac, a nie dwa osobne. Niewskazane jest, aby nad łóżkiem wisiały lampy, lub inne sprzęty (np. wiatrak). Najkorzystniejsze jest ułożenie głową do ściany, co daje nam poczucie bezpieczeństwa. Dodatkowo, powinniśmy mieć wolną przestrzeń z trzech stron i unikać ustawienia łóżka na wprost drzwi (Chińczycy nazywają to pozycją trumienną!). Warto też ustawić łóżko jak najdalej od okna.

Sypialnia to też zazwyczaj najważniejsze miejsce w staraniach o dziecko. Według zasad feng shui, łóżko nigdy nie powinno dzielić ściany, która łączy się z drzwiami, kuchnią i łazienką. Telewizor, komputery, lustra, rośliny, czy sprzęty sportowe powinny zostać usunięte z pokoju. Generalnie preferowany jest minimalizm.

Kierunek- zachód

Zachód w feng shui to kierunek szczególny, kojarzony jest z dziećmi. Z tego powodu nie należy umieszczać przedmiotów związanych z ogniem (np. świeczek) w zachodnich częściach domu. Z kolei przedmioty związane z ziemią, takie jak wazy, sprawdzą się tu doskonale i poprawią płodność. Zwróć również szczególną uwagę na porządek w zachodnich zakamarkach domu, nieład ogranicza przepływ energii.

Symbole płodności

W feng shui stosuje się szereg symboli, a wiele z nich ma również wzmacniać płodność.

  • Smoki ułożone na stoliku nocnym po stornie łóżka, na której leży mężczyzna, dodadzą „fajerwerków” w sypialni. Eksperci zaznaczają jednak, że smok musi być mały, inaczej wytworzy za dużo energii yang,
  • Słonie – para słoników ułożonych po obu stronach drzwi sypialni ma zapewnić poczęcie dziecka płci męskiej,
  • Bambus umieszczony w północnej części sypialni wzmocni płodność,
  • Czerwone papierowe lampiony zawieszone po obu stronach łóżka zapewnią odpowiedni poziom energii yang

Zobacz także:

Zioła na niepłodność. Czy mają prawo działać?! Zapytaliśmy dietetyczkę!

„Zmagania z niepłodnością potrafią być wyczerpujące i wstrętne” – 5 sposobów, jak zachować optymizm podczas starań

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Natural Fertility Info, Regio Dom

 

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Tatuaże i piercing przed lub po transferze? Sprawdź, co na to lekarz!

czy można robić tatuaż przed in vitro

Zarówno przed, jak i po transferze, pojawia się wiele pytań dotyczących tego, co można, a czego nie należy w tym czasie robić. Dzisiaj przyglądamy się tatuażom i piercingowi. Co na to lekarz?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Czy robienie piercingu lub tatuażu przed / po transferze jest niebezpieczne? Jeśli tak, dlaczego?

Robienie piercingu oraz tatuaży jest niebezpieczne ze względu na ryzyko zakażenia chorobami wirusowymi” – odpowiedziała nam dr n.med. Patrycja Sodowska, ginekolog-położnik z kliniki leczenia niepłodności InviMed w Katowicach.

Robienie tatuażu wiąże się z wieloma drobnymi nakłuciami ciała. Biorąc więc pod uwagę ryzyko związane z wykonywaniem tatuażów, odnosi się ono nie tylko do kobiet w czasie starań o dziecko. Pojawia się ono u każdego, kto decyduje się na zdobienie ciała w ten sposób. Jest ono jednak niewielkie i związane w dużej mierze z brakiem higieny. Dlatego tak istotne jest robienie tatuażu w sprawdzonym miejscu, w sterylnych warunkach, ale też późniejsze dbanie o odpowiednie gojenie.

Jakie ryzyko może się jeszcze pojawić? Jest to ewentualne uczulenie na tusz. Silna reakcja alergiczna zawsze niesie ze sobą duże zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia. Odnosi się to m.in. do barwników zawartych w tuszach, których wpływ na ciążę nie jest jeszcze do końca zbadany.

Wracając jednak do potencjalnych zakażeń chorobami wirusowymi. Mogą to być wirusowe zakażenia wątroby typu B i C, czy też HCV. Podobnie odnosi się to do piercingu.

Wyraź siebie

Zdecydowanie warto zaczekać z podobnymi decyzjami lub podjąć je jeszcze przed staraniami o malucha. Jeśli jednak jesteśmy fankami tatuaży i piercingu, ważny byśmy nie czuły presji ograniczeń w tej kwestii. Zdarza się bowiem, że społeczny odbiór macierzyństwa negatywnie ocenia oryginalne mamy. Im bardziej różnorodnie przedstawimy rodzicielstwo, tym łatwiej będzie nam czuć się swobodnie we własnych wyborach. I co równie ważne – nie będziemy aż tak pochopnie oceniać innych – pisaliśmy w jednym z naszych artykułów i prezentowaliśmy zdjęcia „niestandardowych” mam. Zobacz więcej: >>KLIK<<

niestandardowe mamy

Foto. Instagram

Zobacz też:

Co warto jeść, a co nie powinno znaleźć się w diecie przed i po transferze?

Urodowe znaki zapytania – czy przed i po transferze można farbować włosy?

Plusy i minusy lata – czy przed i po transferze można się opalać?

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.