Przejdź do treści

Ile warte jest cierpienie?

Za życiem - nowy projekt ustawy

Posłanki i posłowie wycenili cierpienie ciężarnej kobiety – przyszłej matki śmiertelnie chorego dziecka na 4 000 zł. Jednorazowo, nie tygodniowo czy nawet miesięcznie. Oczywiście tylko w przypadku kiedy dziecko urodzi się żywe.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przyjęcie ustawy „Za życiem” wzbudziło kolejną falę protestów społecznych związanych z łamaniem praw do zdrowia reprodukcyjnego. Osobiście uważam, że sytuacja jest bardziej złożona niż przedstawia ją rząd czy środowiska feministyczne. W ciągu ostatniego roku rząd podjął mnóstwo karygodnych decyzji w zakresie łamania prawa do opieki zdrowotnej, do samostanowienia, jak również do rodzicielstwa i macierzyństwa. Zlikwidowano ministerialny program refundacji IVF, zaprzestano refundacji inseminacji domacicznej, wykluczono singielki z możliwości leczenia niepłodności, NFZ twardo stoi na stanowisku, że przeszczep macicy nie jest świadczeniem gwarantowanym, ograniczono dostęp do diagnostyki prenatalnej, nowy program mający na celu zapobieganie niepłodności (sic!) jest wprost skandaliczny.

W dużym skrócie, pomysł dobry, ale wyszło jak zawsze. Jak najbardziej popieram ideę wsparcia dla rodziców ciężko chorych dzieci, jak również tych, którzy postanowią kontynuować ciążę pomimo, że wiedzą, iż dziecko umrze zaraz po narodzinach. Jednakże forma w jakiej Sejm chce „pomagać” jest żenująca i urągająca godności rodziców i dzieci. Pani Premier chce zachęcić kobiety mające prawo do legalnej aborcji, do rodzenia chorych dzieci, często z wadami powodującymi ich śmierć w męczarniach albo powodujących ciężką niepełnosprawność, często stan wegetatywny przez wiele lat. Wydaje się już być tylko kwestią czasu kiedy Sejm i Senat przyjmą, a Prezydent podpisze ustawę chroniącą „życie poczęte” czym jednocześnie zakażą badań prenatalnych, zapłodnienia pozaustrojowego i aborcji!

Apel

Panie Prezydencie, Pani Premier, czy nie wstyd Państwu mówić, że 4 000 zł mają wynagrodzić cierpienie rodziców i dziecka? Czy naprawdę uważają Państwo, że lepsze jest życie w cierpieniu, bólu oraz trauma psychiczna dla rodziców niż aborcja nim płód będzie w stanie odczuwać ból? Jak mogą Państwo spać spokojnie po takim upokorzeniu tysięcy obywateli wychowujących nieuleczalnie chore dzieci? Odwołuję się do Państwa katolickich sumień, nie zmuszajcie Państwo ludzi do cierpienia, czasy inkwizycji już dawno się skończyły!

 

Karina Sasin

Naukowczyni, aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych. Redaktor Naukowa "Chcemy Być Rodzicami". Wielokrotna stypendystka m.in. Organizacji Narodów Zjednoczonych, Rządu USA (NIH) i Krajowego Funduszu Na Rzecz Dzieci. Organizatorka konferencji International Meeting on MRKH Syndrome. Po godzinach miłośniczka cukiernictwa i dalekich podróży ;-)

Choć była niepłodna, urodziła siedmioraczki. Historia tej rodziny przypomina filmowy scenariusz

siedmioraczki
fot. Pixabay

Nauczycielka angielskiego marzyła z mężem o dużej rodzinie. Kiedy okazało się, że jest niepłodna, postanowiła rozpocząć leczenie. Efekty pojawiły się szybko i niedługo potem kobieta urodziła… siedmioraczki! O tym wydarzeniu mówili wszyscy.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Patricia Frustaci w 1985 roku jako pierwsza kobieta w Stanach Zjednoczonych urodziła żywe siedmioraczki.

Patricia i jej mąż Sam od lat walczyli z niepłodnością. W marcu 1984 roku, dzięki kuracji lekiem o nazwie Pergonal, kobieta urodziła chłopca Josepha. Małżeństwo pragnęło powiększyć rodzinę, więc kobieta kontynuowała leczenie i w grudniu tego samego roku zaszła w ciążę ponownie.

Zobacz także: Rok po poronieniu urodziła sześcioraczki

Leczenie niepłodności i siedmioraczki

Podczas badania USG okazało się, że kobieta spodziewa się siedmioraczków. Ginekolog zaproponował Patricii kilka rozwiązań, w tym aborcję. Rodzina Frustaci należała jednak do grona wyznawców Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, którzy sprzeciwiają się usuwaniu ciąży. Wyznawców tego ruchu potocznie nazywa się mormonami.

– Zgodnie z zasadami naszej religii i ze względu na walkę o posiadanie dzieci, ta opcja nie wchodziła po prostu w grę – mówiła w 1985 roku Patricia w wywiadzie z „New York Times”.

21 maja 1985, 12 tygodni przed czasem, na świat przyszło siedmioro dzieci państwa Frustaci- czterech chłopców i trzy dziewczynki. Niestety siódma córeczka mieniem Christina urodziła się martwa.

Pozostała szóstka dzieci miała problemy z sercem, żółtaczkę i cierpiała na zespół zaburzeń oddychania noworodka. Dzieci zostały przewiezione na intensywną terapię, gdzie zespół lekarzy walczył o ich życie. Niestety pomimo wysiłku neonatologów, jedno z dzieci zmarło.

W ciągu krótkiego czasu przy życiu pozostała tylko trójka dzieci – Stephen, Richard i Patricia. Córka Bonnie i synek James zmarli. Maluchy, ze względu na ciężki stan zdrowia, wymagały niemal bezustannej opieki.

Zobacz także: Czy leżenie po inseminacji zwiększa szanse na zajście w ciążę? Mamy najnowsze wyniki badań!

Rodzina pozywa klinikę leczenia niepłodności

W październiku 1985 roku małżeństwo pozwało klinikę leczenia niepłodności Tyler Medical Clinic w Los Angeles, w której leczyła się Frustaci oraz dr Jaroslava Marika, którego oskarża się o popełnienie błędu lekarskiego.

Rodzina zarzuca, że Frustaci nie była odpowiednio monitorowana we wczesnym etapie ciąży i że dawka Pergonalu, którą otrzymała, była za wysoka.

Sprawa została rozstrzygnięta w 1990 roku. Każde z ocalałych siedmioraczków otrzymało jednorazowo 450 tys. dolarów oraz comiesięczną zapomogę na leczenie.

Problemy nie zniechęciły jednak pary do dalszego powiększania rodziny. W 1990 za sprawą kolejnych terapii Patricia urodziła zdrowe bliźnięta Jordana i Jaclyn.

Po urodzeniu siedmioraczków niektóre media krytycznie wypowiadały się o rodzinie Frustaci.

Jeżeli jest jedno dziecko, to świetnie. Bliźnięta są akceptowalne. Więcej dzieci to już zła medycyna – mówił w 1985 roku na łamach „The Miami Herald” dr Heather Irwin.

Zobacz także: Kontrowersyjny eksperyment na rozdzielonych trojaczkach. Poznaj niezwykłą historię braci

Co teraz dzieje się z rodziną Frustaci?

W połowie lat 90. Patricia i Sam rozwiedli się. Mężczyzna cierpiał na zaburzenia afektywne dwubiegunowe. Troje z ocalałych siedmioraczków żyje do dziś i ma się dobrze. Patti wyszła za mąż i ma dwoje dzieci.

10 lutego 2018 roku świat obiegła wiadomość o śmierci matki siedmioraczków. Patricia Frustaci zmarła w wieku 63 lat. Przyczyną zgonu były powikłania związane ze zwłóknieniem płuc.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: New York Times

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Poznań: pierwsze dzieci z programu in vitro są już na świecie. I to z ciąży mnogiej!

Noworodek na kocyku /Ilustracja do tekstu: Poznań: dzieci z programu in vitro już na świecie
Fot.: Picsea/Unsplash.com

W Poznaniu przyszły na świat dzieci pierwszej pary, która skorzystała z miejskiego programu dofinansowania in vitro. To zdrowe bliźnięta: dziewczynka i chłopiec.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak poinformowały media, dwójka dzieci urodziła się w szpitalu przy ul. Polnej w Poznaniu.

 – Niezwykle uradowała mnie wiadomość, że para, która skorzystała z miejskiego programu in vitro, doczekała się upragnionych pociech. To pierwsze narodziny – i od razu bliźniaki – powiedział prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak w rozmowie z portalem TVN24.

CZYTAJ TEŻ: Radny PO: Poznań podąża za Europą, dlatego popiera in vitro

Wkrótce kolejne dzieci z programu in vitro

To oczywiście niejedyny sukces programu dofinansowania in vitro w Poznaniu. Jak informują władze miasta, obecnie dziecka spodziewa się niemal 90 kolejnych rodzin, które skorzystały z refundacji procedury.

Przypomnijmy, że program dofinansowania in vitro w Poznaniu funkcjonuje od ubiegłego roku. Jego założenia przygotowało stowarzyszenie „Nasz Bocian” wraz z radnymi PO i Zjednoczonej Lewicy.

Pary, które uzyskają kwalifikację do programu, mogą otrzymać trzykrotne dofinansowanie:

lub

  • w wysokości 2 tys. zł do procedury adopcji zarodka (jeżeli poprzednia dofinansowana procedura zapłodnienia pozaustrojowego lub adopcji zarodka nie była skuteczna, czyli że nie urodziło się w jej wyniku dziecko).

Dofinansowana procedura in vitro w trzech poznańskich placówkach

Do procedury można przystąpić w jednej z trzech poznańskich placówek, które wybrano w konkursie. To Ginekologiczno-Położniczy Szpital Klinicznym Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego  oraz kliniki leczenia niepłodności: InviMed i IVITA.

Na realizację dofinansowania in vitro w Poznaniu przeznaczono rocznie 1,8 mln zł. Program ma obowiązywać do 2020 roku, ale urzędnicy miejscy zapowiadają, że w razie zaistnienia takiej potrzeby, zostanie przedłużony na kolejne lata.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Kandydat na prezydenta Poznania chce się wycofać z dofinansowania in vitro?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Ginekolog czy położna? Kogo wybrać do prowadzenia ciąży?

fot. materiały prasowe

Wciąż niewiele kobiet zdaje sobie sprawę z tego, że aktualnie ciążę fizjologiczną (to jest taką, która przebiega bez komplikacji) od początku do końca prowadzić może także położna. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W Polsce co roku na świat przychodzi ok. 400 tys. dzieci. W czasie ciąży tysiące przyszłych mam potrzebuje szczególnej opieki i kontroli nad zdrowiem swoim i maleństwa.

W tym celu ciężarne zazwyczaj zwracają się do ginekologa. Tymczasem ciężarna pacjentka zarówno z lekarzem ginekologiem, jak i położną może ustalić i wdrożyć pełen plan opieki okołoporodowej.

Zobacz także: Tak wygląda cud narodzin. Najpiękniejsze zdjęcia z porodów z 2018 roku [GALERIA]

Zakres pracy położnej

Położna jest samodzielnym specjalistą w zakresie opieki nad kobietą w każdym momencie jej życia. Zajmuje się m.in. edukacją prozdrowotną kobiety, przygotowaniem do porodu, poradnictwem w zakresie pielęgnacji i żywienia noworodka, profilaktyką chorób ginekologicznych i patologii położniczych, a także chorób wieku rozwojowego.

Od początku 2017 r. obok ginekologa także położna posiadająca odpowiednie kwalifikacje może w Polsce w ramach NFZ bezpłatnie prowadzić fizjologiczną ciążę. Wcześniej było to możliwe jedynie odpłatnie, a położna nie mogła kierować na badania diagnostyczne, takie jak badanie krwi czy moczu.

Aktualnie przyszła mama może otrzymać od położnej wszystkie świadczenia związane z monitorowaniem zdrowia swojego i dziecka. Położna, tak samo jak ginekolog, rozpozna ciążę, założy kartę ciąży, pobierze materiał do badań, przeprowadzi badanie fizykalne czy KTG.

W zakresie jej uprawnień leży także analiza badań laboratoryjnych, przygotowanie planu porodu oraz przyjęcie porodu w ciąży fizjologicznej. Jedynie na badanie USG musi skierować przyszłą mamę do lekarza.
– Każdej kobiecie przysługuje prawo do skorzystania z bezpłatnej opieki położnej środowiskowej. Pierwszy kontakt z położną można mieć już podczas spotkań przedkoncepcyjnych (przed zajściem w ciążę), a następnie w czasie przygotowań do porodu i rodzicielstwa, edukacyjnych wizyt w trakcie ciąży oraz patronażowych już po narodzeniu dziecka. Samo prowadzenie ciąży wygląda tak samo jak w przypadku lekarza ginekologa, nie zmienia się liczba wizyt ani rodzaj przeprowadzanych badań – tłumaczy położna Ewa Mazurkiewicz, ekspert marki Pregnabit.

Zobacz także: Coraz mniej męskich ginekologów. Skąd ta zależność?

Współpraca ginekologa i położnej

Zgodnie ze standardem opieki okołoporodowej, prowadzący ciążę ginekolog powinien skierować kobietę do położnej POZ (podstawowej opieki zdrowotnej), aby ta objęła opieką oczekującą mamę między 21. a 26. tygodniem ciąży.

Natomiast jeśli ciążę prowadzi położna, ma ona obowiązek skierować przyszłą mamę do ginekologa na konsultacje, a gdy są wymagane badania ultrasonograficzne (USG), musi zagwarantować możliwość konsultacji z ginekologiem, który ma podpisany kontrakt z NFZ.

– Zawód położnej jest chronioną ustawą samodzielną specjalizacją. To znaczy, że osoby, które ukończyły studia w tym kierunku i uzyskały prawo wykonywania zawodu, są przygotowane do indywidualnej pracy z kobietami w każdym wieku – wyjaśnia położna Ewa Mazurkiewicz

– Jeśli chodzi o prowadzenie ciąży, USG to jedyne badanie, które musi wykonać ginekolog. Kardiotokografią bez problemu może zająć się położna, zarówno w szpitalu, jak i w domu pacjentki – służy do tego przenośny aparat teleKTG. Pacjentka może także wypożyczyć taki sprzęt do domu i wykonać KTG samodzielnie, jednak zawsze zgodnie z zaleceniem specjalisty. To znaczne ułatwienie w codziennej praktyce położnej – wyjaśnia Ewa Mazurkiewicz, która w swojej pracy wykorzystuje certyfikowany sprzęt medyczny teleKTG Pregnabit, opracowany przez telemedyczną spółkę Nestmedic.

Zobacz także: Starasz się o dziecko? Poznaj prawa, które przysługują kobietom w ciąży!

Prowadzenie ciąży

Warto wiedzieć, że mimo prowadzenia ciąży przez ginekologa przyszła mama wcześniej czy później i tak znajdzie się pod opieką położnej. Z raportu Fundacji Rodzić Po Ludzku wynika, że w 61 proc. placówek medycznych opiekę nad kobietami przez większą część porodu sprawuje położna, a lekarz pojawia się w sali porodowej tylko co jakiś czas.

Również badanie KTG w izbie przyjęć wykonuje zazwyczaj położna (w 92 proc. przypadków). Z kolei lekarze częściej przeprowadzają ocenę dziecka w skali Apgar po porodzie drogami natury – w 67 proc. szpitali zajmuje się tym lekarz neonatolog, położna tylko w 31 proc.. przypadków.

Niektóre kobiety spotykają położne jeszcze przed rozwiązaniem – w szkole rodzenia, a większość ciężarnych po porodzie przyjmuje je w domu w czasie wizyt patronażowych.

Zobacz także: Eksperci przyjrzeli się nowym standardom opieki okołoporodowej. Co do poprawy?

Ginekolog czy położna?

Mając do wyboru dwóch specjalistów, którzy są uprawnieni do prowadzenia ciąży, kobiety mogą mieć problem z dokonaniem wyboru. Najważniejszym kryterium będzie na pewno informacja, czy ciąża rozwija się prawidłowo – w przeciwnym razie osobą odpowiedzialną za kobietę musi zostać ginekolog.

– O ciąży powikłanej czy też niefizjologicznej mówi się w przypadku każdego odstępstwa od naturalnie i prawidłowo przebiegającej ciąży – może to być nadciśnienie tętnicze w ciąży, ryzyko przedwczesnego porodu czy zagrożenie niedotlenieniem dziecka.

Problemy te mogą mieć różny przebieg i skutki, dlatego kobieta musi zostać otoczona szczególną opieką specjalisty ginekologa – tłumaczy dr n. med. Robert Woytoń, dyrektor ds. medycznych marki Pregnabit.

Zobacz także: „Ten zawód pozwala mi czynić coś dobrego” – poznaj kobiety, które SĄ dla innych kobiet! Oto „Położne na medal”

Kiedy wybrać położną?

Częściej jednak mamy do czynienia z ciążą fizjologiczną, a taką zgodnie z nowymi zasadami może prowadzić położna. Warto pamiętać, że oprócz niezbędnego przygotowania medycznego dysponuje ona również ogromną wiedzą na temat wszystkich aspektów ciąży – nie tylko fizjologicznych, ale i pielęgnacyjnych.

Można z nią omówić kwestie dotyczące ciąży, porodu i połogu, choćby związane z dolegliwościami ciążowymi, żywieniem i rozwojem dziecka czy zmianami w ciele kobiety po porodzie.

Wybór położnej jako specjalistki odpowiedzialnej za prowadzenie ciąży może być szczególnie istotny dla kobiet, które chcą mieć pewność, że jedna osoba będzie im towarzyszyła przez dłuższy czas. Wybrana położna może bowiem sprawować opiekę nad kobietą i jej dzieckiem również po porodzie.

W ciągu pierwszych dwóch miesięcy od narodzin maluszka każda kobieta ma prawo do co najmniej czterech wizyt patronażowych wybranej położnej. Spotkania są bezpłatne (finansowane przez NFZ), a wiedza doświadczonej specjalistki może się okazać bezcenna, zwłaszcza przy pierwszym dziecku.

Jak uważasz?

Kogo wybrałabyś do prowadzenia swojej ciąży?

Lekarza ginekologa
Położną
Nie ma to dla mnie znaczenia

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Wskazania do in vitro – kobieta [WIDEO]

Jakie są najczęstsze wskazania do wykonania procedury in vitro – wyjaśnia dr n. med. Monika Łukasiewicz, specjalista położnictwa i ginekologii w Przychodni Lekarskiej  nOvum w Warszawie.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zdaniem ekspertów bardzo ważne jest to, że mówiąc o wskazaniach do in vitro należy wziąć pod uwagę wskazania zarówno kobiety, jak i mężczyzny.

Wskazania do in vitro – kobieta: niedrożność jajowodów

Jeśli chodzi o kobiety, to częstym wskazaniem do wykonania procedury in vitro jest niedrożność jajowodów.

Niedrożność jajowodów  może mieć różną etiologię, najbardziej popularną i częstą jest stan zapalny jajowodów – mówi  dr n. med. Monika Łukasiewicz, specjalista położnictwa i ginekologii w Przychodni Lekarskiej  nOvum w Warszawie. – Często kobiety nawet nie wiedzą, że przechodzą stan zapalny. Na przykład chlamydia jest stanem zapalnym, który przebiega bezobjawowo.

Wskazania do in vitro – kobieta: endometrioza

Kolejnym wskazaniem do in vitro jest endometrioza, która nie tylko powoduje duże zrosty w jamie brzusznej, ale również…
– Powoduje pojawienie się torbieli endometrialnych oraz odpowiada za pojawienie się nacieków endometriozy na otrzewnej, czasem na pęcherzu, na odbytnicy, ale też w znacznej mierze uszkadza samą jakość komórki jajowej – mówi dr Łukasiewicz.
W przypadku III i IV stopnia tej choroby jest wskazanie do procedury in vitro.

Wskazania do in vitro – kobieta: niepłodność idiopatyczna

Kolejnym wskazaniem do in vitro jest tzw. niepłodność idiopatyczna.
– Dotyczy to dużej liczby pacjentów u których podczas diagnozy nie wykryto żadnych problemów, które przyczynią się do niepłodności a para ma problem z zajściem w ciążę – dodaje specjalista położnictwa i ginekologii w Przychodni Lekarskiej  nOvum w Warszawie.
Jeśli niepłodność idiopatyczna trwa 2 lata, to jest już wskazaniem do wykonania procedury ivf.
Dr Łukasiewicz przypomina również, że wiele zależy od wieku pacjentki oraz jej rezerwy jajnikowej tj. między innymi poziomu hormonu AMH.
– Jeśli pacjentka ma powyżej 35. lat a poziom hormonu  AMH jest obniżony i wykonaliśmy całą diagnostykę, która potwierdza niepłodność idiopatyczną, to nie ma po co czekać 2 lat, tylko szybciej zalecamy przystąpienie do procedury in vitro – mówi dr Monika Łukasiewicz.

Dr Łukasiewicz przypomina również, że wiele zależy od wieku pacjentki oraz jej rezerwy jajnikowej tzw. AMH.
– Jeśli pacjentka ma powyżej 35. lat jej AMH jest obniżone i wykonaliśmy całą diagnostykę, która potwierdza niepłodność idiopatyczną, to nie ma po co czekać 2 lat, tylko szybciej zalecamy przystąpienie do procedury in vitro – mówi dr Monika Łukasiewicz.

Wskazania do in vitro – kobieta: obniżona rezerwa jajnikowa

Kolejnym wskazaniem do in vitro jest obniżona rezerwa jajnikowa u bardzo młodych kobiet.

– Zdarza się, że u kobiet choroba degenerująca sprawia, że jajniki są bardzo zniszczone w procesie leczenia i pacjentka  w wieku 20-30 lat dowiaduje się, że nie będzie miała szansy na ciążę w późniejszym wieku – dodaje ginekolog.

Wskazania do in vitro – kobieta: zaburzenia hormonalne

Częstym wskazaniem do in vitro u kobiet są zaburzenia hormonalne.
– Tutaj mamy cały kosz różnych zaburzeń – mówi dr Łukasiewicz. – Najczęściej spotykane to zespół policystycznych jajników, które polega na tym, że u pacjentek występuje wiele pęcherzyków, bardzo rzadko miesiączkują i mają cechy hiperandrogenizmu (dużo męskich hormonów, np. testosteronu).
U takich pacjentek skutkiem PCO są między innymi brak lub rzadkie owulacje, dlatego w ich przypadku, po wyczerpaniu innych metod, jest zalecana procedura ivf.

Wskazania do in vitro – Kobieta: zachowanie płodności przed leczeniem onkologicznym

Kolejnym wskazaniem do procedury in vitro jest zachowanie płodności w przypadku choroby onkologicznej.
– Chodzi o młode kobiety, z rakiem piersi, chłoniaki i inne nowotwory, które mogą znacznie uszkadzać jajniki chemioterapią – mówi dr Monika Łukasiewicz. – Wtedy przed rozpoczęciem leczenia chemioterapią należy wykonać tzw. zabezpieczenie płodności.

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.