Przejdź do treści

Hormony – sprzymierzeńcy płodności

205.jpg

Bez tych „pomocników” zajście w ciążę, a następnie jej utrzymanie nie byłoby możliwe.

 

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

  • Hormon luteinizujący (LH) – powstający dzięki aktywności przysadki mózgowej, poprzez stymulację organizmu, prowadzi do wytworzenia się jajeczka. Po zapłodnieniu, jest odpowiedzialny za stabilny przebieg ciąży.
  • Progesteron – jeden z tzw. „żeńskich hormonów płciowych”, wydzielany głównie przez jajniki.  Do jego funkcji należy przygotowanie macicy do przyjęcia komórki jajowej, a gdy ta się już zagnieździ, dając początek nowemu życiu, staje się głównym czynnikiem odpowiadającym za podtrzymanie ciąży. (więcej o progesteronie tutaj)
  • Prolaktyna – kiedy dojdzie do zapłodnienia, poziom progesteronu zwiększa się, dając tym samym sygnał do produkcji prolaktyny. Hormon ten jest produkowany przez przysadkę mózgową, by podtrzymywać aktywność ciałka żółtego i pobudzić rozwój gruczołów mlecznych w sutkach, by były w stanie produkować mleko.
  • Folikulostymulina (FSH) – hormon niezbędny do tego, by pęcherzyk Graafa mógł dojrzeć, tzn. żeby wykształciło się w nim zdolne do zapłodnienia jajeczko. Komórki pęcherzyka Graafa produkują estrogeny. Ich stężenie wpływa na poziom hormonu uwalniającego folikulostymulinę i hormon luteinizujący. Oba hormony są odpowiedzialne za dojrzewanie komórki jajowej w trakcie cyklu. Gdy poziom FSH jest zbyt niski, jajeczko nie dojrzewa i kobieta nie jest w stanie zajść w ciążę.
  • Oksytocyna – kolejny hormon wytwarzany przez przysadkę mózgową. Odpowiedni jej poziom pozytywnie wpływa na odczuwane zadowolenie ze związku, a także zapewnie lepszy seks. Niedawno udowodniono, że wspomaga zapłodnienie. (więcej o oksytocynie tutaj)

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.

Kontrast do rentgena przywraca płodność! Naukowcy są w szoku!

Fot.fotolia
Fot.fotolia

Prosta technika może przywrócić płodność niektórym kobietom – wyniki zaskoczyły naukowców z Australii. Choć nie wiedzą, jak to działa, to okazuje się skuteczne.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Badacze z University of Adelaide przetestowali element histerosalpingografii – procedury, która już od początku XX w. stosowana jest w diagnostyce budowy macicy i jajowodów. Polega ona na wprowadzeniu do nich specjalnego roztworu, który działa jak kontrast dla wykonywanych później zdjęć rentgenowskich.

 

Szanse na dziecko dzięki stuletniej metodzie

Wcześniej istniały podejrzenia, że metoda ta może pomagać przy niepłodności.

Według pewnych doniesień w ubiegłym wieku częstość ciąż wśród niepłodnych kobiet wzrastała po przemyciu ich jajowodów opartym na wodzie lub oleju kontrastem dla badań RTG. Do teraz nie było wiadomo, czy to rodzaj roztworu wpływał na zmianę płodności – tłumaczy kierujący projektem prof. Ben Mol.

Badacze sprawdzili dwa tego rodzaju środki – jeden oparty na oleju z maku lekarskiego, o nazwie Lipiodol Ultra-Fluid oraz kontrast wodny (Telebrix Hystero). W eksperymencie wzięło udział ponad tysiąc niepłodnych ochotniczek z normalnym cyklem miesięcznym, drożnymi jajowodami, bez zaburzeń hormonalnych, wysokiego ryzyka chorób jajowodów, endometriozy, ani przebytej infekcji bakteriami z rodzaju chlamydia czy zapalenia narządów miednicy mniejszej.

 

Kontrast do RTG na płodność: wyniki zaskoczyły naukowców

Wyniki zaskoczyły autorów doświadczenia – prawie 40 proc. niepłodnych kobiet zaszła w ciążę po zastosowaniu roztworu olejowego i 29 proc. po terapii roztworem wodnym.

Rezultaty okazały się bardziej ekscytujące, niż mogliśmy przypuszczać, co pomogło w potwierdzeniu, że licząca już cały wiek metoda ma nadal swoje miejsce w nowoczesnej medycynie – mówi prof. Mol.

Jak dotąd nie wiadomo jednak, dlaczego metoda działa. Naukowcy na razie spekulują, że wprowadzany płyn usuwa zanieczyszczenia utrudniające zapłodnienie.

Potrzebne będą dalsze badania, aby wyjaśnić mechanizm stojący za tym, co zobaczyliśmy. Na chwilę obecną – biorąc pod uwagę, że technika ta była wykorzystywana przez sto lat bez żadnych znanych skutków ubocznych – sądzimy, że jest ona warta stosowania w leczeniu niepłodności przed wykorzystaniem przez pary zapłodnienia pozaustrojowego – twierdzi ekspert.

CIEKAWOSTKA: Prof. Mol być może sam przyszedł na świat dzięki badanej przez niego metodzie. Po rozpoczęciu eksperymentu dowiedział się bowiem, że jego uznawana za niepłodną matka była poddana diagnostyce z użyciem Lipiodolu.

Jest bardzo prawdopodobne, że mój brat i ja, urodziliśmy się dzięki odzyskaniu przez naszą matkę płodności z pomocą tej metody – opowiada australijski badacz.

Źródło: naukawpolsce.pap.pl

POLECAMY:

Podejście holistyczne w leczeniu niepłodności

5 rzeczy o niepłodności, których nikt ci nie powie 

Tu znajdziesz najnowszy magazyn Chcemy być rodzicami

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Ania Rusowicz została mamą po 10 latach starań

Ania Rusowicz
Wikipedia - CC By 4.0

Ania Rusowicz przez lata nie pisała o wieloletniej walce w staraniach o dziecko, bo liczyło się tylko jedno: żeby ten dzień wreszcie nadszedł.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ania Rusowicz, wokalistka o przyjściu na świat swojego synka poinformowała żartobliwie na portalu społecznościowym: „Jest nowy przybysz na planecie ziemia”.
Tymon, bo tak na imię dała gwiazda swojemu synkowi urodził się w sierpniu, w dniu swoich imienin. Rusowicz przez lata nie pisała o wieloletniej walce w staraniach o dziecko, bo liczyło się tylko jedno: żeby ten dzień wreszcie nadszedł.
Na chwilę przed porodem w poruszającej rozmowie dla „Wysokich Obcasów” wokalista wyznała, że czuła się „odczłowieczona”, nie mogąc zajść w ciążę.

– Patrzysz w lustro i zastanawiasz się, czy jesteś kobietą. To rodzi taki żal do siebie samej, że nie dajesz rady – powiedziała w Wysokich Obcasach Rusowicz, córka słynnej Ady. To pierwszy raz, kiedy opowiedziała o swoim cierpieniu.

Po latach oczekiwań Rusowicz została mamą

Przez lata Rusowicz wspominała w wywiadach o tym, że chce mieć potomstwo, ale nie rozmawiała o swoich wieloletnich problemach z zajściem w ciążę. Dopiero w zaawansowanej ciąży zdecydowała się wszystko z siebie wyrzucić.
– Próbujesz się tłumaczyć, także przed światem, który dziecka od ciebie oczekuje. Czułam się odczłowieczona, to takie podejście „jajo o jajo”, niekończące się terapie hormonalne, zabiegi, wizyty lekarskie itd. – wyliczała. – No i to podejście lekarzy do problemu, takie czysto techniczne. Masz ochotę krzyczeć i nie możesz, bo chęć posiadania potomstwa to nie leczenie wrzodów żołądka – mówiła.
W którymś momencie straciła wszelkie nadzieje na bycie matką. Czuła się pokrzywdzona, aż zrozumiała, że nie tylko ją to spotkało.

– Odwiedzałam różne gabinety, kliniki leczenia niepłodności. Tłok jak na Dworcu Centralnym. Mnóstwo par oczekujących w kolejkach – opowiada w wywiadzie dla WO Rusowicz.

– Tu nie ma jednej gotowej recepty na spłodzenie dzieci, lekarstwa, każdy przypadek jest inny. Stres związany z niemożnością posiadania potomstwa można porównywać do takich sytuacji, jak śmierć bliskiej osoby, chorobą, czy utratą pracy.

Wiele par ta historia może podnieść na duchu i pokazać, że warto czekać nawet kilka lat.

Polecamy: 
Starania o ciąże w czasach nowych technologii

Źródło: Wysokie Obcasy

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Surogacja – dlaczego i komu jest potrzebna?

surogacja

Surogacja jest faktem. Może nie cieszyć się wsparciem społecznym, może budzić opory etyczne, może być wreszcie nieakceptowalna, ale wszędzie tam gdzie pojawia się niepłodność, pojawiają się sposoby na jej pokonanie oraz osoby gotowe w tym uczestniczyć. Zainteresowanych jest wielu, każdy z innego powodu. Te powody i nie zawsze uczciwe motywację budzą liczne wątpliwości do zjawiska surogacji.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ale jednak on się dzieje i nie wydaje się, żeby cokolwiek miało się zmienić. Pomimo tego, że jest faktem, bardzo niewiele wiemy o tym, kto i dlaczego decyduje się urodzić dziecko dla kogoś innego. Nie ma teorii psychologicznych, które pomogłoby zrozumieć to zjawisko, można się jedynie domyślać i stawiać hipotezy.

„By pomóc”

Widząc, jak jej przyjaciółka traci kolejne ciąże, Tina zażartowała, że jej niemiecka macica może być pomocna w sprowadzaniu na świat dzieci przyjaciółki[1]. Ostatecznie przyjaciółka została matką biologiczną, jednak pomysł, żeby urodzić dzieci dla kogoś innego zagościł w umyśle Tiny i rzeczywiście  stała się dwukrotnie matką-surogatką.

Tina nie musiała tego robić, nie była w trudnej sytuacji finansowej, nie mieszkała w kraju, który słynie z eksploatowania kobiet, „ciąża na zamówienie” nie była dla niej jedyną szansą na wydobycie się z finansowej zapaści. W przypadku tych kobiet każda teoria psychologicznie będzie dodatkowo obciążona realnością. Ich motywacje w oczywisty sposób będą również bezpośrednio zależne od życiowych okoliczności i zobowiązań.

Proces stawania się surogatką, jak to miało miejsce w przypadku Tiny, pokazuje unikalną perspektywę. Kobiety decydujące się na surogację zwykle podkreślają, że robią po to, żeby pomóc. Często wcześniej znały osobę, która nie mogła zajść lub utrzymać ciąży, widziały ich rozpacz i wysiłek.

Podkreślają też, że pieniądze, które nieuchronnie pojawiają się w procesie surogacji, są bonusem, a nie zasadniczą motywacją. Zresztą temat finansów wydaje się być szczególnie kontrowersyjny. Z jednej strony ciąża zawsze wiąże się z jakimiś wydatkami, które ponoszą rodzice. Z drugiej jednak strony nikt nie jest w stanie wyliczyć, ile kosztuje dziecko. Czy fakt zostania rodzicem mierzyć kosztami leczenia niepłodności? Czy kobiecie, która urodziła i oddała dziecko należy się jakieś dodatkowe podziękowanie wyrażone w pieniądzach? Czy jeśli kobieta przyjmie pieniądze, to dziecko sprzedała? Czy może uznała, że wykonała pewną pracę, sama bardzo wiele zainwestowała i zaryzykowała? I wreszcie – na ile wymiana pieniężna chroni i kogo?

Emocjonalny bagaż

Nieliczne badania, do których mamy dostęp, pokazują, że nawet najlepsze chęci i intencje nie zapobiegają negatywnym skutkom emocjonalnym zarówno wśród matek, które urodziły dzieci dla kogoś, jak i dla dzieci. Surogacja powinna być rozumiana jako doświadczenie silnie obciążające emocjonalnie dla kobiety i mogące skutkować licznymi negatywnymi konsekwencjami[2]. Dlatego też każda kobieta decydująca się na „wynajęcie” swojej macicy powinna otrzymać pomoc psychologiczną. Zaleca się również, żeby przed podjęciem ostatecznej decyzji odbyła konsultacje psychologiczne.

Inna ważna dla wychowujących dziecko rodziców kwestia, a więc brak więzi między dzieckiem a kobietą, która je urodziła budzi wiele wątpliwości. Więź między matką a dzieckiem, rozpoczynająca się jeszcze na etapie ciąży, jest uwarunkowana biologicznie oraz psychologicznie i jest podstawą prawidłowego rozwoju dziecka. Trudno sobie wyobrazić skutki, jakie może mieć przerwanie tej więzi tak dla matki, jak i dziecka. Istnieją doniesienia sugerujące, że surogacja nie jest nieobciążonym konsekwencjami układem, nawet jeżeli przebiega w atmosferze uczciwości i zrozumienia.

Surogację łatwo jednoznacznie ocenić, łatwo stanąć na gruncie moralności i wydać jedynie słuszny wyrok, łatwo wreszcie dać „dobrą” radę i zamknąć do niej drogę. A przecież jedyna alternatywa dla biologicznego rodzicielstwa – adopcja – nie zawsze jest możliwa. W Polsce rzeczywiście wiele dzieci czeka na rodziców, ale procedury są długie i skomplikowane. Czekają więc i rodzice, i dzieci. W wielu krajach natomiast adopcja jest sprywatyzowana i wiąże się z gigantycznymi kosztami.

Jeśli więc wszyscy zaangażowani mają świadomość, że surogacja jest czymś więcej niż umową prawną,  że trzeba zadbać o bezpieczeństwo i dobrostan psychiczny każdej z osób bezpośrednio zaangażowanych w ten proces i że surogacja nie kończy się momencie przekazania dziecka, jest realna szansa, że wszystko zakończy się bez uszczerbku dla zaangażowanych. A dziecko, które się pojawi nie będzie produktem, nie jest na sprzedaż i ze pojawiło się na świecie, ponieważ było chciane i kochane

[1] https://www.usatoday.com/story/news/nation-now/2017/04/22/making-match-how-women-become-surrogates/99442752/

[2] https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4126251/

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Gwen Stefani w ciąży! Wraz z partnerem zdecydowali się na metodę in vitro

Gwen Stefani
Georges Biard, Wikipedia, CC BY-SA 3.0

47- letnia amerykańska piosenkarka Gwen Stefani po dwóch latach związku z wokalistą Blakem Sheltonem jest w ciąży! Zgodnie z informacjami „Radar Online”, para spodziewa się swojego pierwszego dziecka, które zostało poczęte metodą in vitro.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kilka dni temu w internecie pojawiły się zdjęcia Stefani wychodzącej kościoła w luźnej stylizacji. Ubranie to, jak twierdzą plotkarskie portale, miało ukryć ciążowy brzuszek. Do tej pory piosenkarka nie skomentowała jednak tych doniesień.

Gwen uwielbia być matką, a Blake od miesięcy myśli o dziecku, zwłaszcza po tym, kiedy poznał synów Gwen – mówi anonimowe źródło z otoczenia gwiazdy. – Wiedzieli, że nie mają czasu do stracenia, więc perfekcyjnie zaplanowali ciążę od początku do końca – dodaje źródło.

Mówi się, że para całkowicie podporządkowała swój harmonogram pod przygotowania na narodziny pierwszego, wspólnego dziecka. Gwiazdy nie ujawniły jednak daty spodziewanego porodu.

Gwen Stefani ma już trójkę dzieci

Jak podaje „Radar Online”, para zdecydowała się na poczęcie potomka metodą in vitro u jednego z najlepszych hollywoodzkich specjalistów.

Gwen Stefani ma już trójkę synów z małżeństwa z muzykiem Gavinem Rossdale. Dzieci piosenkarki to 11-letni Kingston, 9-letni Zuma i 3-letni Apollo.

Zobacz także:

Ania Rusowicz została mamą po 10 latach starań

Renata Przemyk opowiada o adopcji. „Przełom w moim życiu”

Małgorzata Rozenek-Majdan i starania o dziecko – oto najnowszy komentarz gwiazdy!

Źródło: Radar Online, Starcasm, JastrzabPost

Anna Wencławska

Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych. W wolnym czasie gra na gitarze i śpiewa w zespole.