Przejdź do treści

Granica starań

Nie podejmowalibyśmy walki z niepłodnością, gdyby nie starania o dziecko. Pragnienie posiadania potomostwa jest ogromne, ale czy ma jakieś granice? Dr Tomasz Leonowicz opowiedział nam o roli lekarza w przedłużającym się procesie leczenia niepłodności.

Granic starań o dziecko jest wiele. Po pierwsze, granica indywidualna, jaką stawia sobie każda kobieta starająca się o dziecko. Po drugie, granica, którą stawia para – mają wspólny cel. Wreszcie granice medyczne. Wynikają one m.in. z wieku czy współistniejących chorób, kiedy wszelkie działania dotyczące płodności zaczynają być nieskuteczne. Zdecydowana większość lekarzy nie wyobraża sobie, aby prowadzić leczenie niepłodności np. w okresie okołomenopauzalnym. Z reguły takie działania skazane są na bardzo wiele powikłań, a szanse powodzenia są znikome. Szczyt płodności przypada na 25. rok życia kobiety, potem stopniowo się zmniejsza. Jednak do 35. roku życia nie powinno być problemów z poczęciem. Z wiekiem nasilają się również zaburzenia hormonalne – trudniej zajść w ciążę i trudniej ją donosić, zwiększa się także częstotliwość wad rozwojowych. Inną barierą są działania, które stwarzają zagrożenie dla zdrowia, a w skrajnych przypadkach – nawet dla życia. Przykładem może być np. hiperstymulacja jajników w trakcie indukcji jajeczkowania – jeśli pojawiła się raz, wzrasta ryzyko jej ponownego pojawienia się. Wszystkie przeciwwskazania powinny być omówione z lekarzem, który uczestniczy w procesie leczenia niepłodności. Zarówno para powinna mieć świadomość, jakie granice stawia przed nimi medycyna, jak i lekarz powinien znać poziom determinacji pacjentów. Dlatego niezwykle ważny jest rzetelny wywiad lekarski i wzajemna komunikacja pomiędzy lekarzem a parą starającą się o dziecko. Nie można przed pacjentami roztaczać miraży i zapewniać, że na pewno wszystko się uda, a oni mogą się już czuć rodzicami. Niepłodność jest dynamicznym i skomplikowanym zjawiskiem, dlatego musimy patrzeć na nie wieloaspektowo.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Cały tekst możecie przeczytać w najnowszym numerze e-wersji magazynu Chcemy Być Rodzicami (do kupienia tutaj)

dr Tomasz Leonowicz – prowadzi praktykę lekarską w zakresie
ginekologii, położnictwa, seksuologii i diagnostyki USG. Zajmuje się m.in. pacjentkami z zespołami bólowymi sromu (wulwodynia), pochwicą, związkami nieskonsumowanymi. www.ginekologia.waw.pl

 

dr Tomasz Leonowicz

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Badania kliniczne w leczeniu niepłodności. Szansa na poprawę skuteczności inseminacji

Specjalista bada próbkę w laboratorium /Ilustracja do tekstu: Badanie kliniczne nad nowym lekiem do inseminacji
Fot.: Drew Hays /Unsplash.com

Problem niepłodności w Polsce to nie tylko problem medyczny, ale także społeczny. Zmaga się z nim już co piąta para. Dawniej pacjenci z niepłodnością musieli liczyć na naturalne metody i na siebie. Dziś, dzięki rozwojowi medycyny w tym obszarze, mają znacznie większe szanse na założenie własnej rodziny. Dzieje się tak również dzięki pracy tysięcy ludzi nad nowymi lekami i metodami leczenia chorób, a także dzięki badaniom klinicznym.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dlaczego prowadzi się badania kliniczne?

W ostatnich kilkudziesięciu latach medycyna zrobiła ogromny postęp. Opracowano wiele nowych leków i terapii, pozwalających na walkę z chorobami, które jeszcze kilkadziesiąt lub nawet kilka lat temu uważane były za nieuleczalne. By udowodnić, jak ogromny to postęp, warto podkreślić, że w ciągu ostatnich 20 lat naukowcy odkryli i opracowali ponad 300 nowych leków, szczepionek i produktów medycznych. Pozwalają one skuteczniej leczyć ponad 150 różnych chorób.

Jednym z takich przełomowych odkryć była szczepionka na polio, dzięki której choroba Heinego-Medina, która jeszcze kilkadziesiąt lat temu wiązała się z ogromnym ryzykiem śmierci, odchodzi w niepamięć. W 2002 roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła, że Europa wolna jest już od tej choroby, podobnie jak większość regionów świata. Nie byłoby to jednak możliwe bez prowadzenia badań klinicznych.

Czym zatem są badania kliniczne?

Badania kliniczne są to programy badań nad nowymi lekami czy terapiami, prowadzone z udziałem pacjentów. Ich celem jest określenie poziomu bezpieczeństwa i skuteczności leku. Bezpośrednio przyczyniają się one do postępu w medycynie.

Badania kliniczne prowadzone są w różnych dziedzinach medycyny, także w terapiach mających na celu leczenie niepłodności lub poprawienie skuteczności znanych zabiegów w terapiach stosowanych u niepłodnych par.

Warto podkreślić, że wszystkie badania kliniczne prowadzi się według ściśle określonych zasad, zarówno w kontekście uczestników badania, jak i formy, terminu prowadzenia czy stosowanych dawek leków. Wszystko to, by zapewnić maksymalne bezpieczeństwo uczestników badania. W tym celu badania muszą być prowadzone zgodnie z wytycznymi Good Clinical Practice (w skrócie GCP), czyli Dobrej Praktyki Klinicznej (DPK). Czuwają nad tym nie tylko same firmy farmaceutyczne czy kliniki prowadzące badania, ale także ograny rządowe zajmujące się rejestracją leków i prowadzeniem inspekcji.

CZYTAJ TEŻ: Bezpłatne leki dla kobiet w ciąży. Minister zdradził szczegóły prac nad programem „Mama+”

Jakie są korzyści z udziału w badaniach klinicznych?

Dobrze zaplanowane i dobrze przeprowadzone badania kliniczne są dla odpowiednio dobranych uczestników przede wszystkim ogromną możliwością. Możliwością zyskania dostępu do nowego leku lub nowych metod leczenia, zanim staną się one ogólnodostępne.

Podczas udziału w badaniu pacjent zyskuje także możliwość korzystania, zazwyczaj nieodpłatnie, ze specjalistycznej opieki medycznej, najwyższej klasy urządzeń medycznych i bardzo szczegółowego monitoringu własnego stanu zdrowia.

Dzięki skorzystaniu z nowej terapii pacjent może nie tylko zyskać szansę na poprawę własnego zdrowia czy – w przypadku leczenia niepłodności – szansę na założenie własnej rodziny, ale także poczucie, że pomógł innym pacjentom, innym parom, przyczyniając się do postępu w medycynie.

Zaproszenie do udziału w badaniu klinicznym w klinikach InviMed w Warszawie, Poznaniu i Wrocławiu

Badanie kliniczne nad nowym lekiem do inseminacji

W ostatnim czasie klinika InviMed ogłosiła kolejną rekrutację do badania nad nowym lekiem, potencjalnie zwiększającym skuteczność zabiegów inseminacji. InviMed jest jedyną kliniką w Polsce, która przeprowadzi to badanie.

Badanie zostało zatwierdzone przez Komisję Bioetyczną przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Warszawie oraz Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych.

ZOBACZ TAKŻE: 3 rzeczy, które musisz wiedzieć o domowej inseminacji

Kto może przystąpić do badania?

W przypadku każdego badania klinicznego zawsze szczegółowo określane są kryteria przystąpienia. W tym konkretnym badaniu, prowadzonym przez InviMed, do udziału w badaniu mogą przystąpić pary, które od co najmniej roku bezskutecznie próbują zajść w ciążę i które do tej pory nie wykonywały żadnych badań w kierunku niepłodności lub stwierdzono u nich niepłodność idiopatyczną. Istotny w tym przypadku jest także wiek kobiety – do badania przyjmowane będą pary, w których wiek partnerki mieści się w przedziale 20–38 lat.

Co zyskują pary przystępujące do tego badania?

„W ramach badań klinicznych oferuje się bezpłatną diagnostykę niepłodności obojga partnerów, w tym badanie dróg rodnych oraz drożności jajowodów Sono-HSG, a także analizę nasienia. Wszystkie badania oraz zabiegi niezbędne do wykonania zabiegu będą wykonane bezpłatnie. U kobiet, które spełnią wymagane kryteria, zostanie wykonana inseminacja wewnątrzmaciczna z wykorzystaniem nasienia partnera” – wyjaśnia dr n. med. Tomasz Rokicki, dyrektor medyczny klinik leczenia niepłodności InviMed.

Jak się zgłosić do programu badań klinicznych?

Aby uzyskać więcej informacji i umówić się na wizytę kwalifikacyjną, należy zadzwonić pod numer: 500 900 888 lub wysłać e-mail na adres: badania.kliniczne@invimed.pl.

POLECAMY TEŻ: Jak zostaliśmy rodzicami? Opowiadają: Kasia i Marcin, pacjenci kliniki InviMed

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Jak zwiększyć szanse na ciążę? Rozwiąż quiz i sprawdź, czy wiesz wszystko o przygotowaniach do ciąży!

Jak zwiększyć szanse na ciążę
fot. Fotolia

Odpowiednie przygotowania mogą pomóc w staraniach o dziecko. A czy ty wiesz, jak zwiększyć szanse na ciążę?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zobacz, czy robisz wszystko, aby wspomóc swoją płodność. Rozwiąż quiz i pochwal się wynikiem!

 

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: www.webmd.com

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Tato, wspieraj mamę! O roli ojca podczas ciąży i po porodzie

Tata trzyma na rękach małą córeczkę /Ilustracja do tekstu: Tato, wspieraj mamę! O roli ojca w czasie ciąży i porodu oraz po porodzie
Fot.: Katie Emslie /Unsplash.com

Narastające obawy o ciężarną partnerkę oraz zdrowie dziecka, poczucie bezradności i przytłoczenia nową rolą mogą powodować u przyszłych ojców frustrację i utratę pewności siebie. Sprzyja temu powszechny wciąż pogląd, że mężczyzna powinien być podporą rodziny i umieć poradzić sobie w każdej sytuacji. Ale jeszcze częstszym problemem przyszłych ojców jest poczucie odrzucenia i nieprzydatności. Tymczasem rola taty jest bardzo istotna! Jak się w niej odnaleźć, podpowiada Monika Wójcik, położna i ambasadorka kampanii społeczno-edukacyjnej „Położna na medal”.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rola ojca uległa znaczącej zmianie na przestrzeni lat. Za czasów naszych mam ojcowie nie mieli zwykle możliwości uczestniczenia przy porodach. Dopiero w latach 80. na polskich porodówkach i oddziałach poporodowych nastąpiła rewolucja, dzięki której mężczyźni wkroczyli w nieznany im wcześniej świat i zyskali szansę nawiązania więzi z dzieckiem już w pierwszych chwilach jego życia.

Dodatkowo zmiany społeczne, związane z osiedlaniem się z dala od rodzinnych domów, sprawiły, że pary oczekujące dziecka nie zawsze mogą liczyć na pomoc bliskich. To zaś sprawia, że rola taty w życiu rodziny jest większa niż kiedykolwiek wcześniej.

Rola przyszłego ojca w czasie ciąży partnerki

Wielu przyszłych ojców odczuwa strach i niepewność w kontakcie z ciężarną partnerką. Najczęściej wynika to z niewiedzy. Dlatego mężczyźni, którzy spodziewają się dziecka, powinni na bieżąco rozmawiać z żonami na temat przebiegu ich ciąży, a uzyskaną w ten sposób wiedzę uzupełnić lekturą poradników dla przyszłych rodziców. O ile to możliwe, mężczyzna może również towarzyszyć przyszłej mamie podczas wizyt kontrolnych u lekarza, szczególnie w takich niesamowitych chwilach, jak pierwszy odsłuch tętna dziecka czy badanie USG.

Pamiętajmy jednak, by współuczestniczenie w procesie, który wiąże się z rozwojem nowego życia, nie wiązało się ze stałym upominaniem partnerki.

– Partner nie powinien powtarzać: ”nie powinnaś tego jeść”, „jesz za dużo słodyczy”. Szczególnie, jeśli w tym czasie sam zajadasz się smakołykami. Z racji tego, że ciąża to wspólna sprawa, przyszły tata może wspomóc swoją partnerkę, przechodząc na podobną dietę, co ona – mówi położna Monika Wójcik.

Warto również zapisać się wspólnie do szkoły rodzenia.

– Będziesz tam mógł zadać nurtujące pytania, zobaczysz, jak pielęgnować dziecko, i poznasz problemy, które mogą się pojawić w czasie ciąży i porodu i po porodzie – podkreśla Monika Wójcik.

ZOBACZ TEŻ: Hiperlaktacja: co to jest i jak jej przeciwdziałać? Radzi „Położna na medal”

Rola ojca podczas porodu

Na  temat roli ojca podczas porodu powstają całe rozdziały w książkach. Ale najwięcej wiedzy na temat rzeczywistych potrzeb partnerki w tym szczególnym momencie można zdobyć dzięki zwykłej, szczerej rozmowie.

– Podejmijcie świadomą decyzję, czy dobrym rozwiązaniem będzie, jeżeli weźmiesz udział w porodzie. Nie ulegaj trendom, że każdy mężczyzna musi być przy porodzie. W takim momencie musisz pamiętać, że to przyszła mama i dziecko są najważniejsze. Kobieta powinna czuć, że jej partner wspiera ją w każdym momencie – mówi położna.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Chciałabyś zaplanować czas porodu? Zapomnij! Dzieci najczęściej przychodzą na świat o TEJ godzinie

Rola ojca po porodzie

Młody tata powinien regularnie odwiedzać partnerkę w szpitalu, nim wróci ona z dzieckiem do domu, lepiej jednak ograniczyć w tym czasie wizyty reszty rodziny. Warunki szpitalne nie są zwykle odpowiednie do podejmowania gości, nie mówiąc już o tym, że świeżo upieczona mama potrzebuje odpoczynku i intymności. Rodzina może jednak pomóc w inny sposób: przygotowując lekkostrawny kompot z jabłek czy rosół, który tata zawiezie do szpitala.

– Bądź też buforem przed złotymi radami, których pojawi się zapewne całe mnóstwo. To, czy je wykorzystacie w opiece nad własnym dzieckiem, musi być waszą decyzją, a nie narzuconym przez bardziej doświadczone osoby nakazem – podkreśla Monika Wójcik.

Tata powinien przede wszystkim aktywnie uczestniczyć w opiece nad dzieckiem.

Przewijaj, podawaj mamie malucha do karmienia, podnoś do odbicia. Przy wszystkich tych czynnościach możesz ze spokojem mówić do dziecka. Dzięki temu prawdopodobnie się uspokoi i wyciszy, a ty zaczniesz nawiązywać z nim więź emocjonalną – zaznacza laureatka konkursu „Położna na medal”.

Tata może również zabierać dziecko na spacer: na początku na szpitalny korytarz, kiedy noworodek uśnie, a w późniejszym czasie na krótką rundę wózkiem wokół domu. Mama w tym czasie będzie miała chwilkę dla siebie, którą wykorzysta np. na prysznic lub na krótką, ale zbawienną drzemkę.

– W opiece nad maluszkiem, możecie obrać taktykę jak niejedni rodzice, że po nakarmieniu przez mamę, maluszek idzie razem z tobą spać do innego pokoju. Jak się obudzi znowu, już ze zmienioną pieluszką, przynosisz go mamie na karmienie. Dzięki temu twoja partnerka będzie miała parę godzin na sen i regenerację.

Gdy młoda mama jest po porodzie, tata powinien pamiętać też, by wstawiać pranie.

– Mogłoby się wydawać, że to coś błahego, ale zobaczysz sam, ile brudnych ubranek lub pieluszek może „wyprodukować” małe dziecko. Wiele innych obowiązków domowych może teraz stać się męską domeną. Przy zakupach pomocne mogą okazać się różne aplikacje ułatwiające zrobienie listy produktów do kupienia. Kto wie, czy przygotowując obiad, nie odkryjesz w sobie super zdolności kulinarnych? – mówi Monika Wójcik.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Jak uspokoić płaczące dziecko? Ten tata znalazł genialny sposób!

Rola ojca a życie zawodowe

Jak wskazują powyższe przykładu, rola ojca podczas ciąży i po porodzie jest nieoceniona. Jak jednak połączyć ją z obowiązkami zawodowymi? Przede wszystkim warto wykorzystać należny dwutygodniowy urlop ojcowski.

Należy także pamiętać, że partner ma prawo do tzw. opieki nad żoną przez ustalony czas po porodzie. W zależności od rodzaju porodu okres ten wynosi jeden tydzień (w przypadku porodu naturalnego) lub dwa tygodnie (jeśli dziecko przyszło na świat przez cesarskie cięcie).

– Spędzając ten pierwszy miesiąc po porodzie razem z mamą i dzieckiem, na pewno będziesz ogromnym wsparciem dla nich w tych nierzadko trudnych początkach – podkreśla Monika Wójcik.

POLECAMY TEŻ: „Wygrana w konkursie otwiera drzwi do nowych działań”. O kulisach kampanii „Położna na medal”

 

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Co wpływa na twoje hormony? Te przedmioty stosujesz na co dzień!

Współczesny świat składa się z coraz większej ilości substancji, które mogą w szkodliwy sposób oddziaływać na nasze zdrowie. O ile jesteśmy już w miarę świadomi wpływu słynnych „E” w jedzeniu, to wciąż mało kto zwraca uwagę np. na otaczające nas przedmioty codziennego użytku. Oto kilka z nich, które mogą niszczyć nasz układ hormonalny – wiedziałaś?!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dlaczego jest się czym martwić?

Toksyczne chemikalia w naszym codziennym życiu zwane „ksenoestrogenami”, znajdujące się m.in. w tworzywach sztucznych, kosmetykach, podpaskach, a nawet wodzie, mogą naśladować estrogeny. Wykazują one bowiem zdolność do wchodzenia w interakcje z układem hormonalnym i wpływ na jego funkcjonowanie. Może powodować to np. problem z płodnością, trudności w koncentracji, czy nawet zwiększone ryzyko nowotworów.

Największe ryzyko wiąże się z Bisfenolem-A (BPA), który znajduje się w składzie m.in. plastikowych pojemników, butelek wody, czy puszek. Jest też składnikiem niektórych kosmetyków lub sprzętów codziennego użytku, takich jak szczoteczki do zębów. Jedne z badań przeprowadzonych w USA wykazało, iż ponad 90 proc. populacji ma w sobie mierzalne ilości właśnie BPA!

Jeśli weźmiemy więc pod uwagę, iż BPA ma budowę zbliżoną do estrogenów, to nic dziwnego, że oddziaływać może np. na mniejszą aktywność jajników, czy na gorszą jakość spermy i obniżoną aktywność seksualną u mężczyzn. Eksperci wskazują też na korelację BPA z takimi problemami, jak przyrost wagi, endometrioza, czy też rak piersi.

Niewiele wiemy na temat chemikaliów modyfikujących hormony, ale nasza rosnąca ekspozycja na nie stanowi powód do niepokoju” – słowa dr Channa Jayasena, wykładowczyni i konsultantki endokrynologii reprodukcyjnej w Imperial College London, cytuje „Daily Mail”

1.Woda w plastikowych butelkach

Badania dowiodły, że ten jakże wygodny codzienny wybór, trzeba dobrze przemyśleć. Okazuje się bowiem, że nawet „90 proc. najpopularniejszych na świecie marek wody w butelkach, zawiera kawałki mikroplastiku, które są na tyle małe, iż mogą być przyswojone i wchłonięte przez ludzki organizm” – opisuje najnowsze doniesienia „Daily Mail”.

Testy, na prośbę jednej z organizacji dziennikarskich, przeprowadzili naukowcy ze State University of New York in Fredonia. Stwierdzili oni, iż wyniki stężenia sięgają nawet 10 000 kawałków plastiku na każdy litr wody!

Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła niedawno, że przeprowadzi przegląd potencjalnego ryzyka związanego z tworzywami sztucznymi w wodzie pitnej i chociaż skontaktowano się z firmami produkującymi butelki z wodą, utrzymują one, iż stoją na straży wysokiej jakości i bezpieczeństwa swoich produktów” – czytamy.

Jak z tym walczyć?

Jeśli weźmiemy pod uwagę plastikowe pojemniki na żywność, należy zwrócić uwagę, czy znajduje się na nich napis „wolne od BPA”. Należy także unikać umieszczania w plastikowych pojemnikach gorących potraw, podgrzewania ich w mikrofalówce, mycia w zmywarce, czy też pozostawiania plastikowych butelek na słońcu. Wszystko to może uwalniać szkodliwe chemikalia. Zamiast tego, jeśli tylko mamy okazję, używajmy szklanych butelek, a gotujmy oraz przechowujmy pożywienie w szklanych, ceramicznych, lub wykonanych ze stali nierdzewnej, pojemnikach.

2. „Plastikowy” papier

Lśniąca powłoka na paragonach, produkty sanitarne, takie jak wkładki higieniczne, czy podpaski, a nawet serwetki… to wszystko może dostarczać nam kolejnych dawek BPA. Tym bardziej, że skóra bardzo skutecznie pochłania chemikalia, co tylko zwiększa obciążenie naszego organizmu toksynami.

Co może pomóc?

Należy wybierać produkty organiczne i takie, które oznaczone są, jako niezawierające dioksyn – dotyczy to np. podpasek, które nie są ani wybielone, ani zafarbowane. Jeśli zaś chodzi o serwetki, może warto postawić na te wykonane z naturalnych materiałów? Dodatkowo są wielorazowego użytku, za co przy okazji podziękuje nam środowisko.

3. Wypełnienia dentystyczne

Okazuje się, że możemy mieć BPA nawet w… zębach! Jedne z badań wskazują, iż substancja ta może wpływać m.in. na problemy behawioralne wśród dzieci. Te, które posiadały wypełnienia wykonane właśnie z substancji zawierającej BPA, wykazywały większe problemy w porównaniu do swoich rówieśników, które takich wypełnień nie miały. Na szczęście jednak coraz więcej stomatologów stawia na środki, które są „BPA free” (wolne od BPA).

Co robić?

Przy kolejnym leczeniu, zapytaj dentystę o to, jakie wypełnienia stosuje. Świadome podejście jest podstawą!

4. Kosmetyki

Często pojawiającymi się w kontekście kosmetyków substancjami są parabeny. Już w latach 90-tych zostały one zidentyfikowane właśnie jako ksenoestrogeny, a „w 2004 roku brytyjska badaczka znalazła je w komórkach raka piersi” – podaje „Daily Mail”. Gdzie możemy je znaleźć? Są to np. kremy, balsamy do ciała, pomadki, czy szampony do włosów.

Nie jest to jednak jedyna substancja wykorzystywana w kosmetykach, która ma działanie estrogenopodobne. Jest to także np. laurylosiarczan sodu (SDS, SLS), który powoduje spienianie produktów, takich jak żele pod prysznic, mydła, czy szampony właśnie. Używanie tego typu kosmetyków może powodować nie tylko zaburzenia hormonalne, ale też podrażnienia skóry, oczu, czy generalnie zwiększenie poziomu toksyn w organizmie.

Ftalany i parabeny działają też niekorzystnie na produkcję testosteronu, który jest niezbędny do wykształcenia się męskich cech płciowych. Parabeny wpływają także na zmniejszoną ruchliwość plemników oraz podwyższony testosteron. Ftalany również niekorzystanie wpływają na ruchliwość plemników, ale także potwierdzono ich skutek antyandrogenny. Naruszają równowagę hormonalną kobiety i niszczą DNA w nasieniu” – pisaliśmy w naszym portalu >>KLIK<<

Jak sobie z tym radzić?

Trzeba sprawdzać na etykietach, czy produkty są „wolne od parabenów” lub „wolne od siarczanów”. Jest ich coraz więcej na rynku i tylko od naszej świadomości oraz nieco większego wysiłku – przeczytanie etykiety! – zależy, czy będziemy z nich korzystać.

 

Pomocne wskazówki:

Jedzmy brokuły – warzywa kapustne, takie jak kalafior, czy właśnie brokuły, pomagają w detoksykacji estrogenopodobnych substancji z wątroby.

Siemię lniane – dołączmy je do naszej diety! Pomoże ono w walce z zaparciami, które mogą zaburzać równowagę hormonalną. Spowolniona jest bowiem praca jelit, a tym samym także wydalanie hormonów pochodzących z pożywienia.

Źródło: „Daily Mail”

 

Zobacz też:

Używasz kosmetyków z drogerii? Uważaj, to może szkodzić płodności!

Jedzenie a zaburzenia gospodarki hormonalnej

Woda dla chorych na Hashimoto? Sprzedają ją w Polsce!

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.