Przejdź do treści

Gorzki cukier

Cukrzyca sama w sobie nie jest powodem do unikania ciąży, nie powinna także utrudniać poczęcia. Jednak ze względu na powikłania, jakie może powodować u kobiety w ciąży, wymaga specjalnej troski ze strony lekarza i rygorystycznego przestrzegania zasad przez ciężarną.

Cukrzyca jest chorobą, której podstawowym objawem jest nadmiar glukozy we krwi. Jej przyczyną może być brak własnej insuliny lub śladowe jej wydzielanie (w cukrzycy typu 1) albo niewystarczająca ilość wydzielanej insuliny (w przypadku nadmiernej produkcji glukozy w wątrobie lub otyłości).

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

„Rosnąca ciąża działa diabetogennie, zwiększa zapotrzebowanie na insulinę mniej więcej o drugie tyle. Jeżeli trzustka ciężarnej jest uszkodzona, np. z powodu przebytej grypy lub innej choroby wirusowej, czego na co dzień zupełnie się nie odczuwa. to podczas ciąży jej słabsze funkcjonowanie może spowodować cukrzycę ciążową” – wyjaśnia profesor Krzysztof Czajkowski, kierownik II Kliniki Położnictwa i Ginekologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Dodatkowym obciążeniem jest otyłość – cukrzyca ciążowa w tej grupie kobiet występuje częściej, zazwyczaj jest to jednak cukrzyca typu II, nie ta wywoływana ciążą.

Największym zagrożeniem w cukrzycy, bez względu na jej typ, jest mikro- lub makroangiopatia, czyli powikłania dotyczące chorób oczu, nadciśnienia, choroby niedokrwiennej serca. „Ciąża jako taka nie jest czynnikiem, który powoduje powstawanie tych zmian, natomiast podczas ciąży mogą one ulec nasileniu” – mówi specjalista. „W cukrzycy ciążowej mikro- czy makroangiopatia nie jest problemem, bo trwa ona zbyt krótko, by poczynić zmiany. Niebezpieczne jest to, że dziecko rozwija się tak, jakbyśmy karmili je dietą bogatą w węglowodany” – wyjaśnia diabetolog.

Dalszą część tekstu przeczytasz w 5 numerze naszego magazynu.

Przez celiakię wielokrotnie poroniła. Lekarze nie umieli powiedzieć, co jej dolega

Przez celiakię wielokrotnie poroniła
fot. Pixabay

„Wiedziałam, że coś jest nie tak, ale lekarze uspokajali, że wszystko jest ze mną w porządku”. Kobieta, nie wiedziała, że choruje na celiakię, dopiero po kilku poronieniach została prawidłowo zdiagnozowana.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Historia działa się w połowie lat 80’.  Alice Bast w wieku 26 lat zaczęła chorować. Bezustannie męczyły ją biegunki, chroniczne migreny, osłabienie, czy wzdęcia.

– Odwiedzałam lekarzy z powodu dolegliwości żołądkowych , jednak oni leczyli tylko objawy, a nie przyczynę choroby – opowiada kobieta. Leki, które dostawała, pomagały krótkoterminowo.

Zobacz także: Celiakia a niepłodność: sprawdź, co mają wspólnego!

Przez celiakię wielokrotnie poroniła

Kiedy Alice zaszła w ciążę, objawy wróciły ze zdwojoną siłą. Niestety, dla ciężarnej skończyło się to tragicznie – doszło do wewnątrzmacicznego zahamowania wzrostu płodu (IUGR). Przyczyn mgło być wiele- od infekcji po wysokie ciśnienie krwi – jednak w przypadku Alice nie było jasne, co spowodowało IUGR. W dziewiątym miesiącu ciąży kobieta straciła dziecko.

Chociaż było to niezwykle traumatyczne przeżycie, Alice zaczęła walczyć o dziecko. Trzy kolejne ciąże również poroniła. Ponownie, przyczyny nie udało się ustalić.

Po wielu nieudanych próbach największe marzenie Alice ziściło się i na świat przyszła jej długo wyczekiwana córeczka Linnea.

Bast potrzebowała jednak odpowiedzi. Chodziła od specjalisty do specjalisty, wykonała dziesiątki badań, jednak nikt nie potrafił jej pomóc. W sumie leczyła się u 23 lekarzy!

Zobacz także: Płodność a celiakia

Kobiecie pomógł weterynarz

Lekarze ignorowali stan zdrowia Alice. „Ludzie czasem mają biegunki” – usłyszała kiedyś w gabinecie lekarskim.

Zainteresowanie okazał dopiero…. dentysta. Specjalista zauważył, że coś jest nie tak – wystarczyło mu jedno spojrzenie w jamę ustną kobiety, żeby zauważyć problem. Jej zęby były kruche, a dziąsła krwawiły.

Kolejna wskazówka nadeszła od przyjaciela Bast, który był…. weterynarzem.

– Czasami zwierzęta mają problem ze spożywaniem zbóż. Zapytaj lekarza o badania związane z nietolerancją glutenu. Ta choroba to celiakia– powiedział Alice.

Przypuszczenia weterynarza okazały się prawdą. W 1994 roku wieku 34 lat u Alice Bast zdiagnozowano celiakię. W tamtych czasach trudno jednak było o produkty bezglutenowe, więc kobieta musiała je sprowadzać z Kanady.

Aby pomóc innym chorym, założyła fundację „Beyond Celiac”. Między innymi również dzięki staraniom Alice, produkty gluten-free stały się powszechnie dostępne.

Zobacz także: Dieta bezglutenowa na płodność

Co to jest celiakia?

Celiakia to choroba autoimmunologiczna, która powoduje trwałą nietolerancję glutenu. Spożycie tego białka (występującego w licznych zbożach) przez osobę chorą na celiakię sprawia, że jej organizm zaczyna zwalczać własne komórki. Dochodzi wtedy do niszczenia śluzówki jelit i zaniku kosmków jelitowych – te zaś odpowiadają za pobranie składników odżywczych z pożywienia.

Jak powszechnie wiadomo, niedobory żywieniowe (m.in. cynku, selenu i kwasu foliowego) mogą obniżyć jakość komórek jajowych i wywołać szereg trudności z zajściem w ciążę. To jednak niejedyna zależność pomiędzy celiakią a niepłodnością. Spożycie glutenu przez kobietę, która nie wie o swojej chorobie, prowadzi też do wielu zaburzeń hormonalnych, m.in. rozregulowania cyklu miesiączkowego i zatrzymania owulacji.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: www.delish.com

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Geny ojca a rak jajnika. Przełomowe odkrycie naukowców

Geny ojca a rak jajnika
fot. Pixabay

Kobiety mogą odziedziczyć po swoich ojcach zmutowany gen odpowiedzialny za rozwój raka jajnika – pokazują najnowsze badania. Mutacja ta z matek przechodzi na synów, a następnie przekazywana jest córkom mężczyzn.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Badania w tym kierunku zostały przeprowadzone w Roswell Park Cancer Institute w Buffalo w Nowym Jorku. Wzięło w nim udział 3500 babć i wnuczek chorujących na raka jajnika. Z tej grupy wyłoniono 186 pań. Wyniki analiz pojawiły się na łamach magazynu PLOS Genetics.

Naukowcy odkryli, że nowotwór występował dwukrotnie częściej u kobiet, u których na tę samą chorobę cierpiała matka ojca. Chodzi o mutację chromosomu X, którą ojciec odziedziczył po matce, a następnie przekazał dalej córce.

Zobacz także: Test, który pozwala na wczesne wykrycie raka jajnika. Wśród pomysłodawców Polacy

Geny ojca a raka jajnika

Już wcześniejsze badania udowodniły, że na rozwój raka jajnika wcale nie są najczęściej narażone córki matek chorujących na ten nowotwór. Większe prawdopodobieństwo wystąpienia raka pojawia się u pań, których siostry zachorowały.

Naukowcy mają nadzieję, że to odkrycie pozwoli w przyszłości na ograniczenie rozwoju choroby.

 Lepsze zrozumienie ryzyka odziedziczenia raka jajnika ze strony zarówno ojca, jak i matki, pomoże w określeniu stopnia zagrożenia rozwoju choroby – zauważa Annwen Jones dyrektor Target Ovarian Cancer.

Zobacz także: 6 symptomów raka jajnika – mówią na niego „cichy zabójca”!

Rak jajnika w Polsce i na świecie

Rocznie w Polsce raka jajnika diagnozuje się u ponad 3 tys. kobiet.

Według danych Krajowego Rejestru Nowotworów, w roku 2014 aż 3700 Polek zachorowało na raka jajnika, a 2700 zmarło z jego powodu. Jest to szósty pod względem częstości zachorowań nowotwór u kobiet oraz czwarta przyczyna ich śmierci z powodu nowotworów.

Co roku z powodu raka jajnika w Stanach Zjednoczonych umiera blisko 14 tys. kobiet i ponad 4 tys. w Wielkiej Brytanii.

Zachorowalność rośnie gwałtownie w 5. dekadzie życie, szczególnie narażone są kobiety w okresie pomenopauzalnym.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Niepłodność i depresja często idą w parze. Ale ten związek może być inny, niż podejrzewasz

Smutna kobieta z czarnym parasolem /Ilustracja do tekstu: Depresja a szanse na ciążę. Czy depresja ma wpływ na płodność?
Fot. Pixabay.com

Wiele osób odczuwa głęboki smutek, gdy przedłużające się starania o dziecko nie przynoszą oczekiwanego rezultatu – szczególnie, gdy wszyscy wokół już dawno powiększyli rodzinę. Ale podczas gdy smutek jest naturalną reakcją na trudne doświadczenia życiowe, depresja to stan, który poważnie zagraża naszemu zdrowiu. Jak się okazuje… również prokreacyjnemu. Przeczytaj, jak depresja może wpływać na płodność.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Warto zdać sobie sprawę, że podobnie jak niepłodność, depresja może mieć różne podłoża. Istnieje m.in. depresja reaktywna, która jest odpowiedzią na trudne wydarzenie życiowe (najczęściej doświadczenie straty), depresja biologiczna, wynikająca z nieprawidłowego funkcjonowania pewnych obszarów w mózgu, i depresja, która współistnieje z innymi czynnikami zdrowotnymi.

Chociaż jak dotąd nie udowodniono, by któraś z nich była bezpośrednim powodem niepłodności, to coraz więcej badań sugeruje, że ten związek może być silniejszy, niż się wydaje. Depresja częściej występuje m.in. u osób, które zmagają się z cukrzycą, chorobą nowotworową i niedoczynnością tarczycy czy PCOS. A wszystkie te schorzenia mają bardzo istotny wpływ na naszą płodność.

Skutki głębokiego smutku

Długotrwałe obniżenie nastroju podczas depresji niejednokrotnie skutkuje też apatią i nieprzejawianiem troski o zdrowie. W głębokim smutku potrafimy unikać wszelkiej aktywności fizycznej, objadać się w niekontrolowany sposób lub wręcz przeciwnie – całkowicie zaniedbywać regularne spożywanie posiłków. Takie zaburzenia odżywiania mogą w krótkim czasie doprowadzić do nadwagi, niedowagi lub skrajnych wahań wagi. Stąd już tylko krok do poważnych zaburzeń hormonalnych – a prawidłowa gospodarka hormonalna jest przecież kluczowa podczas starań o dziecko.

Zdarza się również, że osoby, które zmagają się z depresją, starają się ukoić smutek przy pomocy używek. Tymczasem wiele z takich środków – m.in. alkohol, narkotyki i papierosy – to znani wrogowie płodności. Liczne badania wykazały ich długofalowy wpływ na zdolności prokreacyjne kobiet i mężczyzn.

Ciąża nie leczy depresji

Zarówno w przypadku depresji, jak i niepłodności od doświadczenia pierwszych symptomów do diagnozy mija często wiele miesięcy. Trudno przez to jednoznacznie ocenić, która z tych dolegliwości wystąpiła  pierwsza. Po długotrwałych staraniach o dziecko pojawia się jednak nadzieja, że wyczekiwana ciąża pomoże ukoić smutek i na nowo poczuć radość życia.

W rzeczywistości jednak stan błogosławiony (mimo obietnicy zawartej w samym tym określeniu) nie tylko nie stanowi magicznego lekarstwa na depresję, ale… może nawet nasilić jej objawy. Co więcej, brytyjskie badania wskazują na związek pomiędzy nieleczoną depresją u matki a późniejszym ryzykiem zachorowania na tę chorobę przez dzieci. Dlatego tak ważne jest, by nie zaniedbywać własnego zdrowia i zgłosić się po pomoc, gdy zaobserwujemy niepokojące objawy.

– Zacznijmy od zatrzymania się i zastanowienia nad tym, co się z nami dzieje, jak się czujemy i co czujemy. Czy to, co czujemy, to smutek? Czy to uczucie odchodzi samo czy zostaje z nami na długo? Czy akceptujemy to, co się z nami dzieje, czy raczej chcemy zminimalizować swój ból? – podpowiada Anna Krajewska, psycholożka i doradczyni zawodowa.

Wsparcia w trudnych emocjach możemy najpierw poszukać wśród bliskich. Rozmowa z osobą, której ufamy, jest pierwszym krokiem na ścieżce leczenia depresji. Kolejnym powinno być jednak poszukanie pomocy specjalisty.

– Przy większości depresji konieczne jest podjęcie leczenia farmakologicznego. Niezbędna jest więc wizyta u lekarza specjalisty w celu doboru odpowiedniego leku przeciwdepresyjnego. Leczenie – w zależności od stopnia nasilenia depresji – może trwać od kilku miesięcy do paru lat – mówi nam psycholożka Anna Krajewska.

Na efekt działania medykamentu trzeba jednak nieco poczekać.

Leczenie depresji nie zmniejsza szansy na ciążę

Istnieją pacjentki, które świadomie odmawiają leczenia farmakologicznego w depresji, obawiając się, że może to zmniejszyć ich szanse na poczęcie dziecka. Tymczasem nie ma dowodów na to, że współcześnie stosowane antydepresanty mają wpływ na płodność. Jeśli opiszesz swoją sytuację obu lekarzom: psychiatrze i ginekologowi, zaproponują oni środki, których działanie nie wpłynie znacząco na wasze starania.

– Czasami leki przeciwdepresyjne mogą obniżać libido, pogarszać wzwód lub opóźniać orgazm. Jeśli tak się dzieje, to mamy dwa wyjścia: albo dołączamy inny lek, na zasadzie antidotum, albo zmieniamy lek na inny – wyjaśnia dr n. med. Maciej Klimarczyk, psychiatra i seksuolog.

Warto też mieć świadomość, że farmakoterapia to tylko jedna z form leczenia depresji. Pacjenci mają również do dyspozycji psychoterapię – m.in. indywidualną, grupową, terapię wykorzystującą pracę z ciałem i grupy wsparcia.

– To tutaj zaczyna się praca nad własnym smutkiem i bólem. Podczas psychoterapii uczymy się, jak radzić sobie w tej trudnej sytuacji – mówi nam psycholożka Anna Krajewska.

W wielu przypadkach najlepsze efekty daje połączenie dwóch form leczenia – co ciekawe, także w niepłodności. Zgodnie z wynikami badań, na które powołuje się brytyjski dziennik „The Telegraph”, psychoterapia i leczenie farmakologiczne prowadzone równolegle mogą nawet zwiększyć szanse na zajście w ciążę.

Gdy tracisz kompatybilność

Wiemy już, jak depresja łączy się z niepłodnością. Ale jak przekonać się, czy to rzeczywiście ona odpowiada za nasze dolegliwości psychiczne?

Przede wszystkim trzeba zdać sobie sprawę, że depresja od smutku różni się… niemal wszystkim.

– Często spotykam się z osobami niezwiązanymi z medycyną, w tym również z pacjentami, którzy uważają, że depresja to pewien sposób myślenia, z którym można poradzić sobie samemu. Czyli „wziąć się w garść”. Otóż tak nie jest – podkreśla dr n. med. Maciej Klimarczyk, psychiatra i seksuolog. – Depresja nie jest chwilowym smutkiem, chandrą, lenistwem czy reakcją na przykre, krótkotrwałe wydarzenia – zaznacza.

Osiowym objawem depresji jest permanentnie obniżony nastrój.

– Jeśli wokół nas dzieje się coś wesołego, to się cieszymy. Gdy dzieje się coś smutnego, to się smucimy, płaczemy albo złościmy. Chorzy na depresję tracą tę kompatybilność i reagują na wszystko, co wokół nich się dzieje, obniżonym nastrojem. Mówimy wówczas o areaktywności – wyjaśnia dr Klimarczyk.

Inne ważne objawy depresji to:

  • znaczne ograniczenie zainteresowań,
  • anhedonia, czyli nieumiejętność doświadczania pozytywnych emocji,
  • problemy ze snem,
  • rozdrażnienie,
  • poczucie beznadziei,
  • brak motywacji i wyczerpanie fizyczne,
  • nawracające myśli o śmierci.

Do diagnozy depresji wystarczy współwystępowanie kilku powyższych symptomów. Jako narzędzie pomocnicze w autodiagnozie może posłużyć nam skala Becka, którą znajdziemy np. pod tym adresem.

Jeśli podejrzewasz, że choroba ta mogła dotknąć też ciebie, nie zwlekaj z podjęciem leczenia. Depresja jest bowiem chorobą śmiertelną. Nawet w 10% przypadków pacjent odbiera sobie życie.

– Lepiej depresję leczyć (bo się da!), niż z nią żyć – podsumowuje psychiatra.

Źródło: womenshealth.gov, rcpsych.ac.uk, telegrapgh.co.uk, psychiatrabydgoszcz.pl, depresja.pl.pl, verywellfamily.com

Polecamy również:Czy masz wpływ na rozwój swojej depresji?Psychiatra też lekarz. Nie bój się zwrócić o pomoc

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

8 aplikacji, które pomogą Wam w staraniach o dziecko

aplikacja na płodność
Fot. Pixabay.com

Masz smartfona lub tablet i lubisz nowinki technologiczne? Warto wykorzystać je w swoich staraniach o dziecko. Aplikacji na rynku jest dziś tak dużo, że bez trudu można znaleźć wśród nich te, które umożliwią wam bieżącą diagnozę płodności – i nie tylko! Które z nich są warte szczególnej uwagi? Sprawdziliśmy to!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Aplikacja na płodność: Glow – monitor cyklu, który umożliwi kontrolę zdrowia po in vitro

Glow to rozbudowana, angielskojęzyczna aplikacja, która służy do monitorowania wielu parametrów organizmu, które odpowiadają za płodność. Kierowana jest zarówno do kobiet, które starają się o dziecko, jak i tych, którym zależy na skutecznej antykoncepcji.

Panie, które zdecydują się skorzystać z Glow, zyskają dostęp do spersonalizowanego dziennika, w którym można na bieżąco notować samopoczucie i podstawowe parametry ciała. Na ich podstawie narzędzie tworzy szczegółowe analizy płodności. Aplikacja, którą wyposażono w czytelny i atrakcyjny interfejs, oferuje wiele przejrzystych wykresów i przydatnych informacji, a nawet eksportowanie dokonanych pomiarów do plików PDF. Glow zawiera także moduł, który pomaga obserwować stan zdrowia po inseminacji lub zabiegu in vitro, oraz wersję dla partnera, z którym wspólnie staramy się o dziecko.

Użytkowniczki Glow mogą dołączyć do międzynarodowej społeczności kobiet, które również starają się o dziecko.

Aplikacja dostępna jest na systemy Android i iOS.

Aplikacja na płodność: Kindara – zaawansowana analiza płodności

Twórcy narzędzia Kindara nazywają je najbardziej zaawansowaną aplikacją do monitoringu płodnościi to nie na wyrost. Aplikacja tworzy szczegółowe analizy cyklu miesiączkowego – także u kobiet z PCOS i zaburzeniami pracy tarczycy – oraz umożliwia lepsze zrozumienie własnego organizmu.

Generowane przez program informacje i raporty prezentowane są w atrakcyjnej formie, a wszystkie wykresy – czytelne i łatwe w interpretacji. Kindara oferuje również szereg zaawansowanych funkcjonalności. Jedną z nich jest odczyt temperatury z bezprzewodowego termometru, który można dokupić osobno (jego koszt to 99 dolarów).

Aplikacja dostępna jest na platformy Android i iOS.

Aplikacja na płodność: Dieta PL Fit – zadbaj o dietę i zrzuć zbędne kilogramy

Jeśli chcecie pozbyć się nadprogramowych kilogramów, by zwiększyć swoje szanse na poczęcie dziecka, ta aplikacja będzie strzałem w dziesiątkę. Dieta PL Fit to mobilna książka kucharska, która dostarczy wam inspiracji do zdrowych posiłków na każdy dzień.

Liczne przepisy podzielono tu na przejrzyste kategorie, które pozwalają wyszukać dania dopasowane do waszych potrzeb żywieniowych. Dietę, która będzie dla was korzystna, należy – dla pewności – wcześniej skonsultować z lekarzem.

Aplikacja dostępna jest na telefony z systemem Android.

Aplikacja na płodność: Fertility Diet Guide – sprawdź, co jeść, by zwiększyć płodność

Jeżeli dobrze radzisz sobie z językiem angielskim, ściągnij na swój smartfon aplikację Fertility Diet Guide. To stworzone przez dietetyków narzędzie, które pozwoli tobie i twojemu partnerowi przejść na dietę zwiększającą płodność. W aplikacji uwzględniono nie tylko przepisy, ale także przydatne informacje o składnikach, które sprzyjają poprawie jakości nasienia – u mężczyzn – i uregulowaniu gospodarki hormonalnej – u kobiet.

Fertility Diet Guide dostępna jest na systemy Android i iOS.

Przeczytaj również: Aplikacja mobilna wesprze leczenie niepłodności

Aplikacja na płodność: Kamasutra – umil wspólne starania o dziecko

Po wielu próbach poczęcia dziecka wasz seks stał się zadaniem do wykonania? Ta starannie zaprojektowana i wzbogacona o ilustracje aplikacja może wam pomóc przywrócić spontaniczność w łóżku. W Kamasutrze przedstawiono aż 245 pozycji seksualnych (podzielonych na 9 kategorii), które urozmaicą wasze pożycie i sprawią, że starania o dziecko znów staną się ekscytujące.

Aplikacja jest dostępna na platformę Android.

Aplikacja na płodność: Sprawdź lekarza – czy Twój ginekolog nie zostawi Cię na lodzie?

Chcesz mieć pewność, że lekarz, który przygotowuje cię do ciąży lub ma ją poprowadzić, kieruje się najnowszymi osiągnięciami medycyny i nie przedkłada prawa boskiego nad prawo ludzkie? Aplikacja Sprawdź lekarza pozwoli ci to sprawdzić w kilka sekund. Wystarczy wpisać nazwisko lekarza, do którego planujesz się udać, i upewnić się, czy jego nazwisko nie pojawia się na rozwijanej liście.

Narzędzie zawiera bazę nazwisk lekarzy, którzy podpisali tzw. deklarację wiary. Aplikacja Sprawdź lekarza jest wciąż rozwijana – przekierowanie na stronę prezentującą dodatkowe informacje o medykach na razie nie działa.

Aplikacja Sprawdź lekarza obecnie dostępna jest na system Android.

Aplikacja na płodność: Motivation 365 – bądź dobrej myśli!

Zbierająca pozytywne recenzje aplikacja Motivation 365 oferuje bogaty zbiór motywujących cytatów i historii – szczególnie przydatnych, gdy zaczynacie się powoli poddawać. Dodające otuchy myśli przedstawiono w atrakcyjnej formie graficznej – dzięki temu można je udostępnić w serwisach społecznościowych lub ustawić na tapecie w telefonie.

Aplikacja, dostępna na Androida, pozwoli przetrwać trudny czas i poprawi wam samopoczucie. Podobną funkcjonalność oferuje program 365 Positivity na system iOS.

Aplikacja na płodność: Ada – Your Health Companion – sprawdź, co może Ci dolegać

Ada – Your Health Companion to wykorzystująca sztuczną inteligencję aplikacja, która podpowiada, co może być powodem odczuwanych dolegliwości zdrowotnych. Analizując podane przez użytkownika informacje – takie, jak wiek, wzrost, waga, historia medyczna i lista przyjmowanych leków, przedstawia spersonalizowany raport z prawdopodobnymi powodami złego samopoczucia. Ryzyko wystąpienia danej jednostki chorobowej szacowane jest na podstawie statystyk.

Choć finalny kształt aplikacja Ada przybrała po 6 latach prac, w których uczestniczyło aż 100 lekarzy, naukowców i inżynierów, nie może ona zastąpić nam wizyty lekarskiej. Przyda się jednak, gdy termin badania jest odległy – a to wpływa negatywnie na nasze samopoczucie psychiczne.

Aplikacja jest dostępna na platformy Android i iOS.

Polecamy również: Starasz się o dziecko? Poznaj prawa, które przysługują kobietom w ciąży!

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.