Przejdź do treści

Gluten – czy na pewno wróg publiczny nr 1?

W mediach co jakiś czas przetacza się dyskusja na ten temat, powstają setki blogów kulinarnych dotyczących takiej kuchni, a w pismach lifestylowych przekonują, że dzięki temu wszyscy będziemy zdrowsi. Czy tak jest na pewno – o prawdach i mitach związanych z glutenem mówi mgr Małgorzata Desmond*, dietetyk i specjalista medycyny żywienia z CM Gamma.

Organizm człowieka może reagować na gluten lub/i pszenicę na 3 sposoby: alergią na pszenicę, celiakią oraz nieceliakalną nadwrażliwością na gluten (NNG). Uważa się, że alergia na pszenicę występuje bardzo rzadko (dokładnych statystyk jednak brak). Jest to reakcja na białko pszenicy generowana przez p-ciała IgE i wiąże się z objawami podobnymi do innych alergii pokarmowych (pokrzywka, puchnięcie języka, objawy astmatyczne, wymioty, katar, itd). Celiakia jest formą nadreaktywności na gluten generowaną przez p-ciała IgG, IgA. Jest to choroba autoimmunologiczna, która skutkuje zniszczeniem kosmków jelitowych oraz stanem zapalnym jelita. Jej objawy mogą dotyczyć wszystkich organów człowieka, nie tylko układu pokarmowego. Zwiększa ryzyko osteoporozy, autoimmunologicznego zapalenia tarczycy, niedoborów pokarmowych, innych chorób autoimmunologicznych, zaburzeń neurologicznych, niepłodności, itd. Z szacunków Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej wynika, że cierpi na nią w Polsce nawet 380 000 osób (1% populacji)1. Takim osobom pozostaje jedynie restrykcyjna dieta do końca życia. Niestety obecnie gluten to nie tylko pieczywo, makaron czy ciasta. Znajduje się on również z wielu artykułach spożywczych, które na pierwszy rzut oka nie mają z nim nic wspólnego, takich jak: wędliny, niektóre konserwy, niektóre jogurty, serki, śmietany (zagęszczacze na bazie skrobi pszennej), gotowe sosy, a nawet alkohole (zawierające słód lub na bazie pszenicy).

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Od wielu lat gastroenterolodzy obserwowali pacjentów, którzy wykazywali podobne objawy do pacjentów z celiakią, włączając w to poprawę stanu zdrowia po wykluczeniu glutenu z diety, jednak klasyczne zniszczenie kosmków jelitowych u tych pacjentów nie występowało. Takich pacjentów było zacznie więcej niż osób chorych na celiakię (szacuje się, że jest to ok. 7 -10% społeczeństwa). Dlatego też już w latach 80-tych XX wieku zaczęto dyskutować na temat nieceliakalnej nadwrażliwości na gluten.

Przełomowe badania

W 2011 roku grupa naukowców z Monash University w Melbourne opublikowała badanie z podwójnie ślepą próbą (zarówno uczestnicy, jak i osoby bezpośrednio ich badające nie wiedzieli czy otrzymują oni dietę z glutenem czy bez), w którym stwierdzono, że gluten powoduje objawy ze strony układu pokarmowego u osób z zespołem jelita drażliwego (ZJD) i wykluczoną celiakią. Było to ważne badanie z punktu widzenia uznania nieceliakalnej nadwrażliwości na gluten (NNG) za „prawdziwą” chorobę, co nieoficjalnie miało miejsce w 2013 roku, kiedy światło dzienne ujrzała praca na ten temat autorstwa wielu wiodących gastroenterologów. W tym samym roku zostało opublikowane kolejne badanie badaczy z Monash University, w którym stwierdzili, że to nie sam gluten wywołuje objawy ze strony układu pokarmowego u osób z NNG i ZJD, ale zawarte w zbożach węglowodany fermentowalne. Mimo, iż potencjalne wykazanie braku wpływu glutenu TYLKO na układ pokarmowy nie może samo w sobie stanowić dowodu na to, że NNG nie istnieje, wyniki tego badania zostały niestety w ten sposób zinterpretowane i nagłośnione przez media. Do jakości badania jednak istnieje wiele obiektywnych zastrzeżeń:

1. 37% potencjalnych uczestników badania miało podwyższone miano przeciwciał przeciw gliadynie (AGA), części składowej glutenu, w klasie IgA i na tej podstawie zostali oni z niego wykluczeni. Autorzy zdecydowali się na ten zabieg, ponieważ podwyższone AGA IgA może występować w celiakii. Mimo iż teoretycznie wszyscy potencjalni uczestnicy mieli wykluczoną tą chorobę, badacze chcieli mieć pewność co do braku chorych na celiakię w grupie badanej. Jednocześnie takie wyniki badań mogą być obecne u osób z NNG, co oznacza, że w ten sposób mogli zostać wykluczeni uczestnicy, którzy w rzeczywistości cierpieli na NNG.

2. Z badania wyłączono również wszystkich potencjalnych uczestników, u których stwierdzono obecność genów HLA DQ2 lub DQ8 (predysponujących do celiakii). 30-40% chorych na NNG ma jeden z tych genów, tak więc ponownie z dużym prawdopodobieństwem została na tej podstawie wykluczona kolejna pula osób faktycznie chorych na NNG.

3. Objawy specyficzne dla glutenu obserwowano jedynie wśród 8% uczestników, co sugeruje, że w badanej grupie pacjentów było stosunkowo mało przypadków NNG.

Moda na gluten

Moda na dietę bezglutenową sprawiła, że coraz więcej osób zaczęło go unikać, wierząc, że białko zawarte w ziarnach zbóż takich jak pszenica, żyto, orkisz czy jęczmień, jest niekorzystne dla każdego człowieka. Naukowcy z Monash University w 2014 roku opublikowali charakterystykę osób stosujących na własną rękę dietę bezglutenową, i ocenili, że wśród nich jedynie ? to chorzy na NNG. Publikacja została podchwycona przez media do „udowadniania” braku istnienia NNG (w Polsce niedawno, z kilkumiesięcznym opóźnieniem względem daty publikacji i mediów zachodnich).

Jak to jest z tym glutenem?

Przekonujących dowodów dostarczają pozostałe badania z podwójnie ślepą próbą, w których gluten lub placebo podawano uczestnikom w postaci kapsułki. W najnowszym tego typu badaniu z udziałem osób z podejrzeniem NNG stwierdzono nasilenie pod wpływem glutenu występowania zróżnicowanych objawów. We wcześniejszym – notabene również autorstwa Monash University – zaobserwowano wzbudzanie odczuć depresyjnych przez gluten u osób z NNG.

Jak objawia się NNG?
W bardzo szeroko zakrojonym badaniu we Włoszech, w którym brało udział 38  centrów medycznych (w tym 27 gastroenterologicznych, 5 medycyny wewnętrznej, 4 pediatrycznych, oraz 2 alergologicznych) z udziałem ok 500 pacjentów wykazano występowanie następujących objawów:
– ogólne złe samopoczucie (=brak poczucia zdrowia),
– przewlekłe zmęczenie,
– bóle głowy,
– podenerwowanie i napady lękowe,
– uczucie mętności umysłu,
– drętwienie kończyn,
– bóle mięśni i stawów,
– zmiany skórne,
– spadek masy ciała,
– niedokrwistość z niedoboru żelaza,
– zapalenie skóry,
– astma,
– depresja,
– nieżyt nosa.
Wśród innych objawów zaobserwowanych przez badaczy znalazły się m.in. osteoporoza czy glutenowa ataksja (zaburzenia równowagi i koordynacji).
Nieceliakalna nadwrażliwość na gluten istnieje! Może dotyczyć nawet 7 do 10 razy więcej ludzi niż celiakia. Szum medialny dowodzący, że jest inaczej, jest niesprawiedliwy względem chorych. Jednak masowe unikanie glutenu jako „trucizny” przez wszystkich ludzi, jest nieuzasadnione. Pamiętajmy również, że wiele z dostępnych na sklepowych półkach bezglutenowych produktów spożywczych to produkty wysokoprzetworzone, które niekoniecznie mają korzystne działanie na nasze zdrowie. A w całym bezglutenowym szaleństwie trzeba pamiętać, że przy jakichkolwiek podejrzeniach o jego szkodliwości dla naszego organizmu, najważniejsze jest wykluczenie celiakii – i to powinien być zawsze pierwszy krok w drodze ku lepszemu zdrowiu.

Newseria

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Patryk Jaki za in vitro? „Będziemy go przekonywać, że to niewłaściwy kierunek”

Zdjęcie Patryka Jakiego) /Ilustracja do tekstu: Patryk Jaki za in vitro?
Fot.: ms.gov.pl

W kwietniowym programie „Fakty po Faktach”, który ukazał się na antenie TVN24, konserwatywny polityk Patryk Jaki wyraził niespodziewane poparcie dla in vitro. Zaznaczył, że jeśli mieszkańcy Warszawy wyrażaliby wolę kontynuacji dofinansowania tej metody, jako prezydent miasta nie blokowałby tego pomysłu. Z tym stanowiskiem nie zgadzają się jednak inni politycy PiS.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Gościem wtorkowej audycji radiowej „Rozmowa w samo południe” w RMF24 była posłanka Prawa i Sprawiedliwości Małgorzata Gosiewska. Prowadzący rozmowę Marcin Zaborski zapytał ją m.in. o to, jak odnosi się do słów Patryka Jakiego na temat poparcia dla in vitro. Posłanka odpowiedziała, że nie słyszała, by kandydat prawicy na prezydenta Warszawy miał takie zamierzenia.

– Wręcz przeciwnie, słyszałam wiele wypowiedzi, które idą w kierunku tego, że w żadną ideologię nie będzie wchodzić. Będziemy go przekonywać, że to nie jest dobry kierunek – zaznaczyła Małgorzata Gosiewska.

PRZECZYTAJ TEŻ: Minister zdrowia przyjrzy się in vitro? Tak, ale nie chodzi o dofinansowanie

Kontynuacja dofinansowania in vitro? „Nie mamy budżetu z gumy”

Posłanka PiS dodała jednocześnie, że szanuje osoby, które decydują się skorzystać z leczenia w klinikach leczenia niepłodności. Nie uważa jednak, „aby stać nas było na to, by finansować to z budżetu państwa”.

 –  Nie mamy budżetu z gumy. Trzeba kierować pieniądze tam, gdzie są najbardziej potrzebne –  podkreśliła posłanka w RMF24.

Realizowany obecnie program dofinansowania in vitro w Warszawie zakłada dopłatę (w wysokości do 5 tys. zł) do trzech prób zapłodnienia pozaustrojowego dla niepłodnych par mieszkających w stolicy. Projekt będzie realizowany do 2019 roku. Jego kontynuacja stoi na razie pod znakiem zapytania.

Źródło: rmf24.pl

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Konserwatywny polityk zawalczy o fotel prezydenta Warszawy. Rywal pyta o in vitro

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Kolejne pary otrzymają dofinansowanie do in vitro. Rusza rekrutacja: sprawdź, kto może się zgłosić!

Uśmiechnięte niemowlę z plikiem banknotów /Ilustracja do tekstu: Dofinansowanie in vitro w Chojnicach. rusza rekrutacja; kto może się zgłosić?

Z początkiem lata rusza program leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego dla mieszkańców Chojnic. W toku konkursu wyłoniono trzy ośrodki, w których małżeństwa zmagające się z niepłodnością będą mogły skorzystać z dofinansowania do in vitro. Pierwsi pacjenci już zgłaszają się do kliniki INVICTA w Gdańsku, która została jednym z realizatorów programu na lata 2018-2020. O jego znaczeniu, warunkach udziału i zasadach kwalifikacji mówią eksperci z tej placówki.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

– Bardzo się cieszę, że samorząd w Chojnicach zdecydował się pomóc niepłodnym parom w realizacji ich pragnień. Dla ok. 15-20% naszych pacjentów metoda in vitro to jedyna szansa na poczęcie potomstwa. Jednocześnie jest to procedura specjalistyczna, zatem kosztowna. Część par ze względów finansowych ma ograniczony dostęp do takiej terapii, dlatego możliwość uzyskania dopłaty do zabiegu może okazać się bezcenna – mówi prof. dr hab. n. med. Krzysztof Łukaszuk, kierownik Klinik Leczenia Niepłodności INVICTA.

Dofinansowanie in vitro w Chojnicach: sprawdź, kto może skorzystać

Program dofinansowania in vitro w Chojnicach skierowany jest do par małżeńskich bezskutecznie starających się o dziecko, które:

  • mieszkają na terenie Chojnic,
  • rozliczają się tam z podatków.

Warunkiem skorzystania ze wsparcia są stwierdzone niepowodzenia wcześniejszej diagnostyki i leczenia lub posiadanie bezpośrednich wskazań do zapłodnienia pozaustrojowego. Nie bez znaczenia jest także wiek. Kobieta musi mieć 21-40 lat (według rocznika urodzenia), choć warunkowo ( na podstawie wskazań) dopuszcza się także udział pań nieco młodszych (od 18. roku życia) i starszych (do 42. roku życia).

Kwalifikacja do programu wymaga wcześniejszej diagnostyki – wykonania badań hormonalnych (w tym AMH, LH, FSH, LTH) oraz badania USG, a także konsultacji ze specjalistą. W pierwszym roku z dopłat skorzystać będzie mogło ok. 30 par.

ZOBACZ TEŻ: Ciąża po 40-tce. Jakie mam szanse?

Dofinansowanie in vitro w Chojnicach: 5 tys. zł do pojedynczej procedury

Chojnicki projekt przewiduje dofinansowanie w wysokości 5 tys. zł do pojedynczej procedury in vitro. Świadczenia obejmują:

– Pacjenci finansować będą jedynie różnicę między dopłatą z budżetu miasta a całkowitym kosztem leczenia, w którym uwzględnić należy niezbędne badania laboratoryjne, wizyty lekarskie, leki oraz ewentualne dodatkowe procedury. To rozwiązanie bardzo korzystne, bo umożliwia spersonalizowanie terapii. Możemy uzupełnić podstawowy proces leczenia o działania, które zmaksymalizują szanse na uzyskanie ciąży u danej pary, w kontekście jej indywidualnych potrzeb – ocenia prof. Łukaszuk.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Dofinansowanie do in vitro w województwie łódzkim

Zgłoszenia już w najbliższych dniach

Rekrutacja do programu rozpocznie się w najbliższych dniach, ale pierwsi pacjenci już zgłaszają się do kliniki INVICTA w Gdańsku, by poznać szczegóły oferowanego wsparcia.

– W wyniku realizowanego między 2013 a 2016 rokiem programu rządowego wiele rodzin może teraz cieszyć się szczęściem swoich dzieci (…).Wierzę, że program dofinansowania in vitro w Chojnicach powtórzy jego sukces – podsumowuje specjalista z INVICTA.

Pacjenci zainteresowani udziałem w programie dofinansowania in vitro w Chojnicach mogą już teraz kontaktować się z personelem kliniki INVICTA (telefonicznie: 58 58 58 801 lub przez formularz na stronie: www.klinikainvicta.pl). Para zostanie zaproszona na badania i wizytę kwalifikacyjną. Może również otrzymać wzory dokumentów, których podpisanie będzie wymagane przed rozpoczęciem leczenia.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Badania kliniczne w leczeniu niepłodności. Szansa na poprawę skuteczności inseminacji

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Bez urzędów, bez kolejek. Nowoczesna rejestracja narodzin dziecka już działa

Zbliżenie na mamę przytulającą noworodka /Ilustracja do tekstu: Rejestracja narodzin dziecka przez internet już działa

Właśnie powitaliście na świecie nowego potomka lub dzieli was od tego momentu zaledwie kilka dni? Ministerstwo Cyfryzacji ma dobrą  informację: nie musicie spieszyć się do urzędu, by zarejestrować narodziny dziecka. Wystarczy do tego tzw. Profil Zaufany i kilka minut wolnego czasu.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przepisy polskiego prawa nakładają na świeżo upieczonego rodzica obowiązek rejestracji narodzin dziecka. Mamy na to 21 dni; po tym czasie urzędnik może sam dokonać rejestracji, a przy tym… samodzielnie wybrać dziecku imię.

Tymczasem zmieniająca się sytuacja życiowa rodziców sprawia, że wielu z nich trudno jest połączyć obowiązki rodzinne z urzędniczą rzeczywistością. Ta zaś nieodłącznie wiąże się kolejkami, które ciągną się w nieskończoność i zabierają cenny czas. Aby wyjść rodzicom naprzeciw, 1 czerwca br. Ministerstwo Cyfryzacji uruchomiło nowa usługę, która pozwoli dokonać rejestracji narodzin dziecka przez internet – bez konieczności wychodzenia z domu.

CZYTAJ TEŻ: Przerwane objęcia. Gdy macierzyństwo wyliczane jest w symbolicznych dawkach

Rejestracja dziecka przez internet – krok po kroku

Aby zarejestrować narodziny dziecka przez internet, należy wejść na stronę www.obywatel.gov.pl, wybrać usługę „Dzieci”, a następnie „Zgłoś urodzenie dziecka”. Gdy się zalogujemy, system poprosi nas o potwierdzenie, że jesteśmy rodzicami dziecka, a następnie zweryfikuje, czy podane dane są prawidłowe.

W kolejnym kroku zyskamy możliwość zarejestrowania nowo narodzonego potomka. Potrzebne będą do tego:

  • dane szpitala, w którym dziecko przyszło na świat,
  • ustalone przez parę imię dziecka,
  • dane pierwszego i drugiego rodzica.

Przedstawiciele Ministerstwa Cyfryzacji zalecają też, by ustalić numer aktu małżeństwa lub urodzenia (jeśli nie pozostajemy w związku małżeńskim). Dzięki temu nasze dane będzie znacznie łatwiej zweryfikować w miejscowym urzędzie stanu cywilnego.

Następnie należy wybrać adres, pod którym chcemy zameldować dziecko, oraz sposób odbioru dokumentów. Do wyboru mamy:

  • skrzynkę na ePUAP,
  • odbiór osobisty,
  • przesyłkę pocztą tradycyjną.

Ostatni krok to podgląd wniosku i złożenie podpisu, posługując się Profilem Zaufanym. I… gotowe!

Uwaga: Jeśli nie mamy jeszcze Profilu Zaufanego, informacje niezbędne do jego założenia możemy znaleźć na tej stronie.

Zdążysz w trakcie dziecięcej drzemki

Do tej pory zarejestrowanych przez internet zostało już 300 dzieci. Jak zapewniają przedstawiciele Ministerstwa Cyfryzacji, cała procedura jest krótsza niż poobiednia drzemka malucha.

A ile czasu wy spędziliście na rejestracji? Czekamy na wasze komentarze!

Źródło: gov.pl/cyfryzacja

POLECAMY RÓWNIEŻ: Premie za szybkie urodzenie dziecka i emerytura za czwórkę dzieci. To założenia programu „Mama+”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Miasto sfinansuje badania w kierunku niepłodności. Ruszyła rejestracja!

Badania w kierunku niepłodności pierwotnej
Fotolia

Zielonogórzanie mają niezwykłą szansę na skorzystanie z bezpłatnej, specjalistycznej diagnostyki medycznej w kierunku niepłodności pierwotnej. Na badania można zgłaszać się do Szpitala Uniwersyteckiego w Zielonej Górze. Kto i jak może z nich skorzystać? Przeczytaj!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Bezpłatne badania w kierunku niepłodności pierwotnej

W ramach projektu, który stanowi kontynuację programu rozpoczętego w 2011 roku, mieszkańcy Zielonej Góry (zameldowani na pobyt stały lub czasowy) mogą nieodpłatnie zgłosić się na diagnostykę niepłodności pierwotnej. Świadczenia, z których skorzysta 60 osób, będą oferowane w Poradni Diagnostyki Niepłodności funkcjonującej przy Ginekologiczno-Położniczej Izbie Przyjęć Szpitala Uniwersyteckiego im. Karola Marcinkowskiego w Zielonej Górze.

Wśród specjalistów, którzy zajmują się realizacją programu, znaleźli się lekarze kilku specjalności: ginekolodzy, urolodzy i psycholodzy. Planowane są m.in.:

  • konsultacje medyczne dla par doświadczających trudności w poczęciu dziecka,
  • diagnostyka USG,
  • diagnostyka laboratoryjną i mikrobiologiczną.

Ponadto pacjenci mogą liczyć na laparoskopię, badania HSG, konsultacje urologiczno-andrologiczne, a także opiekę psychologiczną. Wszystkie świadczenia wykonywane są w ścisłej współpracy z ośrodkami leczenia niepłodności.

Poradnia Diagnostyki Niepłodności w Szpitalu Uniwersyteckim w Zielonej Górze działa w poniedziałki i piątki w godz. 11.00-13.00. Osoby zainteresowane udziałem w programie proszone są o wcześniejszą rejestrację pod nrem tel.: 68 329 64 30 lub 68 329 63 05 (w dniach działania poradni, w godz. 7.00-14.30).

POLECAMY RÓWNIEŻ: Diagnostyka niepłodności. O czym warto pamiętać? [WIDEO]

Mieszkańcy skorzystają też z diagnostyki w kierunku nowotworów i niedosłuchu

Mieszkańcy Zielonej Góry mogą również skorzystać z bezpłatnej diagnostyki w kierunku niedosłuchu (skierowanej do dzieci i młodzieży) oraz nowotworów głowy i szyi (dla osób w wieku 40-65 lat).

Więcej informacji można uzyskać, kontaktując się z personelem szpitala.

Źródło: zielonagoranews.pl, onet.pl

ZOBACZ TAKŻE: Badania kliniczne w leczeniu niepłodności. Szansa na poprawę skuteczności inseminacji

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.