Przejdź do treści

Głos przeciwko in vitro – Stanisław Cebrat w Klubie Inteligencji Katolickiej

555.jpg

We wtorek, 25 listopada odbyło się spotkanie „Kontrowersje wokół in vitro – okiem genetyka” . Wystąpienie przygotował prof. Stanisław Cebrat, który postawił tezę, że z biologicznego punktu widzenia in vitro jest najbardziej niepotrzebnym wynalazkiem ludzkości.

Profesor swoją prezentację rozpoczął od szukania odpowiedzi na pytanie, z jakich powodów in vitro jest tak popularne w dzisiejszych czasach. Według niego osoby, czy pary niepłodne chcą przede wszystkim zaprojektować idealne dziecko. Niepłodność natomiast sama w sobie jest już ostrzeżeniem natury –  jakakolwiek ingerencja stanowi bunt przeciw jej prawom.  

Cebrat od kilku już lat powtarza, że in vitro to nic innego jak zabawa w Boga, a to niesie poważne konsekwencje. Zebranym przedkładał wyjaśnienie biologiczne, ale wydźwięk był jednak etyczno – religijny. Mimo używania języka naukowego, jasne było, że genetyk i bioinformatyk z Uniwersytetu Wrocławskiego jest absolutnie przeciwny „dzieciom z próbówki”. Główny prym wiodła teza o często u nich występujących defektach genetycznych. Próby manipulacji genomami jest sprzeczne z naturą, która hamuje rozwój komórek jajowych, jeśli geny rodziców są wadliwe. Dla Cebrata niepłodność jest zatem swego rodzaju prezentem, którego nie powinno traktować się jako życiowej tragedii. Jeśli jednak już dana osoba albo para decyduje się na poczęcie metodą in vitro, nie tylko ona poniesie tego koszty.

Profesor przywołał dane, z których wnioskował, że z powodu decyzji o zapłodnieniu, cierpi narodzone dziecko i społeczeństwo. Informacje, jakimi się posiłkował, miały pokazać, iż w takich wypadkach porody są wcześniejsze, a niemowlęta częściej zapadają na choroby. Szpitale zaś wydają państwowe pieniądze, które mogłyby  i powinny przeznaczyć dla tych, poczętych naturalnie. W wątpliwość podał również intencje klinik leczenia niepłodności. Uważa je bowiem za nieszczere w stosunku do swoich pacjentów – od pierwszego spotkania do chwili zapłodnienia. Biznes, z którego zyski są tak wielkie, musi manipulować zdesperowanymi często parami. W jednym z wywiadów porównał to do hitlerowskiej eugeniki:

– Komórka jajowa to najdroższy element w procedurze in vitro. Między innymi dlatego, że stymulowanie hormonalne i pobieranie komórek znacząco obciąża zdrowie kobiety i wolno ją poddać tym zabiegom tylko kilka razy w całym jej życiu. Najtańszym źródłem komórek mogłyby być jajniki żeńskich płodów po aborcji. Komórki jajowe są tam już prawie dojrzałe. Lepiej cieszmy się jednak, że nie wpadli na ten pomysł naziści. Proszę sobie wyobrazić jak wyglądałyby wtedy obozy dla kobiet. Aborcji poddawane byłyby Niemki zapłodnione przez rasowych Niemców. Potem, z żeńskich płodów pozyskiwano by komórki jajowe, zapładniano by je plemnikami rasy panów, a zarodki można by już wszczepiać Żydówkom czy Cygankom. Ot, produkcja czystej rasy na wysoką skalę. Stosowane czasem w hodowli bydła.

Prof. Stanisław Cebrat jest genetykiem i bioinformatykiem, kierownikiem Zakładu Genomiki na Wydziale Biotechnologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Jego zainteresowania dotyczą przede wszystkim zmienności genetycznej. Zajmuje się analizą genomów i ich strukturą w aspekcie ewolucyjnym oraz dynamiką populacji.

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl

Poronienie z perspektywy lekarza – dr Estera Kłosowicz: „Potrzeba wiele czasu, rozmowy i wsparcia”

dr estera kłosowicz

Poronienie to doświadczenie, o które należy zatroszczyć się holistycznie. Zarówno od strony psychologicznej, jak i medycznej. Jak z punktu widzenia lekarza wygląda opieka nad kobietą, która utraciła ciążę i co pomoże nam w prewencji poronień? Na nasze pytania odpowiedziała dr Estera Kłosowicz, ginekolog z Centrum Leczenia Niepłodności PARENS.

Czy z perspektywy lekarza inaczej pracuje się z kobietą, która doświadczyła poronienia, niż z pacjentką, która nie ma takiej historii?

Dr Estera Kłosowicz: Zdecydowanie, chociaż wiele zależy od tego, czy jest to pierwsza utrata ciąży, czy kolejna. Na pewno taka pacjentka wymaga szczególnego podejścia psychologicznego, ponieważ dla kobiety poronienie jest szokującym wydarzeniem. Przygotowuje się ona na przyjęcie nowego życia, a zderza się z nieoczekiwaną, często pozbawioną sensu stratą. Co ważne, pacjentki reagują w bardzo zróżnicowany sposób. Pojawia się szok, złość, gniew, bardzo często poczucie winy. Kobiety szukają, gdzie popełniły błąd lub też czy błąd popełnił lekarz.

Pary, które utraciły ciążę, potrafią przeżywać to w taki sam sposób, jakby straciły dziecko, z którym się już związali, zżyli, z którym wiąże ich więź emocjonalna. Dlatego też aspekt psychologiczny ma czasami początkowo większe znaczenie, niż medyczny. Takiej pacjentce na pewno trzeba poświęcić bardzo dużo czasu, rozmowy i wsparcia.

Jeśli zaś chodzi o działanie jakie obserwuję, to część pacjentek ze wzmożoną intensywnością chce starać się o kolejną ciążę i nie poddaje się. Inne zaś nie potrafią udźwignąć swoich przeżyć i rezygnują.

A jak wygląda to w takim razie od strony medycznej?

Z medycznego punktu widzenia bardzo ważne jest znalezienie przyczyny utraty ciąży i wytłumaczenie pacjentce, gdzie może znajdować się problem. Jeżeli jest to pojedyncza utrata ciąży należy wytłumaczyć, że najczęstszą przyczyną tego typu poronienia jest czynnik genetyczny – błąd w zarodku, który w naturalny sposób, jako mechanizm doboru naturalnego, jest eliminowany. Inną grupą są pacjentki, u których występują tzw. poronienia nawykowe. Jest to wąska grupa, bowiem dotyczy około 5 proc. par w wieku rozrodczym i wymaga szerokiej diagnostyki. O poronieniach nawykowych mówimy, gdy kobieta doświadcza trzech lub więcej poronień, które występują po sobie. W takim wypadku najczęstszą przyczyną jest czynnik immunologiczny. Stanowi on aż 70 proc przypadków. Należy wtedy zintensyfikować diagnostykę m.in. w kierunku zespołu antyfosfolipidowego.

Co w takim razie z przyczynami, na które zdaje się, że mamy większy wpływ – dieta, styl życia, stres?

W trakcie naszego życia materiał genetyczny ulega zmianom pod wpływem niekorzystnych czynników zewnętrznych takich jak nieprawidłowa dieta, używki czy nadmiar stresu, które prowadzą powstawania i namnażania błędów w materiale genetycznym.

Najważniejszym elementem zdrowego stylu życia jest odpowiednio zbilansowana dieta, która dostarczy składników odżywczych, zapewniając prawidłowe funkcjonowanie organizmu.

W codziennej praktyce obserwujemy dwie skrajności. Pacjentki, które popadają w nadmierne dbanie o dietę i  często niedowagę, co generuje zaburzenia hormonalne. Z drugiej strony są pacjentki z nadwagą i otyłością, u których występuje szereg zmian w organizmie, mogących prowadzić nie tylko do poronienia, ale także istotnych problemów w przebiegu ciąży. Jest to związane z występującą u otyłych pacjentek insulinoopornością. Pojawiać się u nich może także zwiększona produkcja androgenów. Część kobiet z otyłością to także pacjentki z zespołem policystycznych jajników, czy z zaburzeniami funkcji tarczycy.

W kontekście diety ryzyko poronień mogą zwiększać wszelkiego rodzaju niedobory, np. witaminy B, selenu, czy cynku. Niewątpliwie wiąże się z tym także styl życia. Bardzo istotny jest wpływ używek – takich jak alkohol, papierosy czy kofeina. Zbadano, iż wysokie dzienne spożycie kofeiny (powyżej 300mg), zwiększa prawdopodobieństwo utraty ciąży. Trzeba przy tym pamiętać, że kofeina to nie tylko kawa, ale i inne produkty, na które często pacjentki nie zwracają uwagi jak herbata, cola czy czekolada.

Jeśli zaś chodzi o stres, badania wskazują, iż występujący w pierwszych trzech tygodniach ciąży zwiększa prawdopodobieństwo utraty dziecka aż trzykrotnie. Badacze udowadniają, że jest to skutek nadmiaru kortyzolu, czyli hormonu stresu, który jest sygnałem alarmowym – pokazuje, że warunki są na tyle niekorzystne, iż organizm nie da rady utrzymać ciąży.

Coś, co jest podkreślane przez ekspertów, jako czynnik ryzyka poronień, to także wiek kobiety.

Ryzyko poronienia samoistnego zwiększa się wraz z wiekiem, co związane jest ze zmniejszającą się liczbą i jakością pozostałych w jajnikach komórek jajowych.  Szacuje się, że u pacjentek do 35. roku życia ryzyko poronienia wynosi około 5 proc. Pomiędzy 35., a 39. rokiem życia  co dziesiąta pacjentka może utracić ciążę. Powyżej 40. roku życia już co druga. Należy pamiętać, że czynnikiem ryzyka poronienia jest również zaawansowany wiek ojca – powyżej 40. roku życia. Warto w tym kontekście pamiętać, by decyzji o rodzicielstwie nie odkładać „na później”.

 

Fot. Centrum Leczenie Niepłodności PARENS

Lek. med. Estera Kłosowicz

Absolwentka Wydziału Lekarskiego Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w zakresie medycyny oraz dietetyki.

Ginekolog z Centrum Leczenia Niepłodności PARENS.

Warto przeczytać:

Poronienie – czy jest jakiś „złoty środek”? Psychoterapeutka: „Nie ma jednego, słusznego przeżywania straty”

Strata po stracie – poronienia nawracające jako doświadczenie traumy

Poronienie i strata dziecka – fotografie, które rzucają na te trudne doświadczenia światło szczerości

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Terapia antystresowa, odnowa biologiczna ciała… poprzez twarz! O drepoterapii słów kilka…

drepoterapia

Wyobraźcie sobie niezwykle silną terapię antystresową, która jest jednocześnie kompleksową i naturalną odnową biologiczną ciała… poprzez twarz! To drepoterapia.

Pioniersko praktykuję różne terapie okolic głowy od 14 lat. Moją przygodę rozpoczęłam od refleksologii, w której do budowania zdrowia i równowagi wykorzystuję nerwy i ich zakończenia. Poznałam też techniki pracy motylkowej i metamorficznej. Są delikatne, a jednocześnie uwalniają od najgłębszych ran emocjonalno-fizycznych (traum). Zadziwiły mnie powięzi, które są „bankiem informacji” ciała i zapisują jego reakcje na wydarzenia z naszego życia. Znam też zasady pracy z układem limfatycznym i akupresurę, która porusza różne mechanizmy ozdrowieńcze.

Twarz jak klawiatura

Zawsze lubiłam uczyć się anatomii i fizjologii. Odkrywanie „logistyki” ludzkiego ciała fascynuje mnie do tej pory, zwłaszcza że przed nami jeszcze wiele niewiadomych. Poświęciłam się nauce o mózgu. To centralny komputer, który „zarządza” ciałem, umysłem, emocjami i duszą. Dostęp do jego funkcji daje mi specyficzna klawiatura… czyli twarz. Stąd też moje zamiłowanie do terapii tej okolicy.

Kolejny powód, dla którego wykonuję terapie w okolicach głowy, to stres, który wybrał sobie to miejsce za kwaterę główną, a ja wiem, że „rozbrojenie dowództwa” powoduje kapitulację symptomów stresu w innych odległych częściach ciała.

Praca na głowie, czyli w bezpośredniej bliskości mózgu i kory mózgowej, przynosi też ogromną, nieporównywalną ze stymulacją innych miejsc ciała czy z działaniem innej terapii, przyjemność i błogość, poczucie ulgi emocjonalnej i uwolnienia od trudnych emocji, a także wyciszenia umysłowego. To już efekt działania endorfin i enkefalin, czyli hormonów szczęścia, które wręcz „zalewają” ciało podczas drepoterapii. Ten stan utrzymuje się jeszcze długo po sesjach i sprawia, że jesteśmy odporniejsi na stresory. Śmiało można rzec, że burze szaleją wtedy na zewnątrz nas, a w środku morze jest spokojne.

Warstwy twarzy

Ludzka twarz to swoisty przekładaniec. U każdego wygląda inaczej, ale zbudowana jest z tych samych warstw. Są to skóra, tkanka podskórna, powięzi, mięśnie i kości. Pomiędzy nimi leżą sieci nerwów i ich zakończenia, naczynia krwionośne i limfatyczne oraz kanały energetyczne. Sieci przypominają wyspecjalizowane kable, przez które odbywa się cała wewnętrzna komunikacja. Warstwy i kable masujemy, uciskamy, pociągamy w różny sposób. Nerwy – energicznie i w bezpośredniej bliskości kości. Powięzi – powierzchownie i z wczuciem się w ich własne tempo i kierunek ruchu. Mięśnie – głęboko, wolno i wzdłuż włókien, nigdy pod włos. Naczynia limfatyczne – naprawdę leniwie. A akupunkty – ruchem okrężnym w prawo i lewo. Wszystko po to, by zaspokoić potrzeby każdej tkanki z osobna i by efekty takiej celowanej pracy rozeszły się po całym organizmie.

Co to jest drepoterapia?

Drepoterapia to odnowa biologiczna twarzy, a poprzez twarz – także całego ciała, która dopasowywana jest do indywidualnych potrzeb zdrowotnych pacjenta. Korzysta ona z naturalnych możliwości, jakie daje nam specyficzna wielowarstwowa budowa twarzy. Mózg dba o równowagę wewnętrzną, optymalizuje funkcje życiowe, uruchamia procesy naprawcze. On też potrzebuje warunków do konstruktywnego działania, bo bywa nieuważny na potrzeby człowieka. Stwarza mu je właśnie drepoterapia. Poza tym lokalna stymulacja powięzi, mięśni czy naczyń krwionośnych i limfatycznych w okolicy głowy wywołuje tonizujący efekt w tych tkankach na poziomie całego ciała.

Dzięki temu drepoterapia szybko rozładowuje nawet przewlekły stres i zapobiega szerzeniu się jego konsekwencji. Niwelowanie napięć mięśniowo-powięziowych jest niezwykle ważne dla właściwego przepływu krwi.

Warto wspomnieć, że szczególnie wrażliwe na stres są mięśnie miednicy. Reagują one skurczem, który zaburza przepływ krwi przez tętnice macicy. Napinanie się mięśni brzucha może uciskać macicę i skręcać jajowody. U mężczyzn stres obniża parametry witalności plemników, które nie mają siły do pokonywania grawitacji i nie docierają na czas do gotowych jajeczek. To skutecznie zapobiega zajściu w ciążę.

Niestety klasyczne masaże ciała nie radzą sobie z przewlekłymi napięciami i redukcją stresu.
Trzeba szukać terapii, które wywołują trwałe dobroczynne zmiany w ciele, a dodatkowo budują odporność na stres fizyczny i psychiczny. Na pewno jest nią drepoterapia, choć na początku trudno uwierzyć, że praca z twarzą daje takie efekty!

Nie można nie wspomnieć, że na tej terapii skorzysta też owal twarzy czy cera, która będzie wręcz promienna. Pojawi się też błysk w oku i specyficzny wigor.
Jednak dla mnie najważniejsze jest przywracanie dobrej kondycji psychofizycznej, optymalizacja pracy narządów wewnętrznych, harmonizacja układu hormonalnego, spokój umysłu czy ukojenie emocjonalne. Sprzyja to bowiem płodności.
I musi być szybko odczuwalne!

Beata Sekuła

multi-refleksolog i mentor refleksoterapii w Polsce, terapeuta czaszkowo-krzyżowy, life coach, i praktyk integracji oddechem

„Warto być przyzwoitym” prof. Władysław Bartoszewski. Ile trzeba zapłacić za sumienie?

Stockholm (2)

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak zmierzyć lub wycenić własne bądź cudze sumienie? Nie stworzono jeszcze żadnej skali do oceny sumienia, więc pozostaje nam mierzyć je czynami, tj. zgodnością głoszonych poglądów z postępowaniem danej osoby.

Politycy i działacze ruchów antyaborcyjnych wypadają dość blado. Weźmy na przykład prof. Bogdana Chazana, który zgodnie z doniesieniami medialnymi wykonał tysiące aborcji, a teraz pretenduje do bycia pierwszym obrońcą „życia poczętego”. Cena jego sumienia była niewielka, jednakże po dorobieniu się pokaźnego majątku postanowił zbić fortunę na dochodowym biznesie szumnie zwanym „ruchem pro-life”.

Ostatnio pojęcia takie jak „sumienie” i „klauzula sumienia” zostały zawłaszczone przez ekspansywne i agresywne ruchy przeciwników zdrowia reprodukcyjnego oraz prawą stronę sceny politycznej. Oczywiście większość z nich nie stosuje swojego światopoglądu do samych siebie, co prof. Romuald Dębski podkreślił w wywiadzie-rzece udzielonym Magdalenie Rigamonti, który ukazał się pod tytułem „Bez znieczulenia. Jak powstaje człowiek”.

Skoro polski system prawny zezwala lekarzom odmówić wykonywania obowiązków, to dlaczego nie wolno powołać się na klauzulę sumienia wobec złego rządu i zaprzestać płacenia podatków?

 

Wspieranie finansowe rządu upodlającego kobiety było, jest i będzie wbrew mojemu światopoglądowi, dlatego w rok po ukonstytuowaniu się „dobrej zmiany” podziękowałam nadwiślańskim „władcom macic” za współpracę i wyemigrowałam za morze. Choć podatki są wyższe i klimat surowszy, normalność życia codziennego i systemu opieki zdrowotnej w Szwecji bije po oczach, a w kwestiach dostępu do realizacji praw do zdrowia reprodukcyjnego nawet nie ma porównania… To przecież ojczyzna przeszczepów macicy, bezpłatnego IUI i IVF dla singielek i par homoseksualnych oraz najbardziej przyjazny rodzicielstwu kraj na świecie.

Niestety moje sumienie jako opór i niezgoda na łamanie praw człowieka zostało ostatnio wystawione na ciężką próbę. Kusząca propozycja pracy w Warszawie, ze służbowym mieszkaniem i samochodem, pakietem obejmującym opiekę medyczną VIP (z leczeniem niepłodności i porodem, a to rzadkość!), prywatną szkołą dla potencjalnych dzieci itp. w normalnym kraju byłaby propozycją nie do odrzucenia, jednakże moje sumienie pukało do mojego rozumu, głośno krzycząc i cytując prof. Bartoszewskiego: „Warto być przyzwoitym!”. A więc zamiast „fury, skóry i komóry” w ramach warszawskiego high-life’u nadal pozostaje mi szara, sztokholmska rzeczywistość, ale w poczuciu zgodności z własnym sumieniem i światopoglądem.
Nie ma mojego przyzwolenia na publiczne poniżanie połowy społeczeństwa. Nie z moich podatków. Bez mojego udziału w hucpie straszenia zakazem antykoncepcji i leczenia niepłodności. Na razie czas na życie na wygnaniu, ale w normalności…

Karina Sasin

Lekarka, naukowiec, aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych. Wielokrotna stypendystka m.in. Organizacji Narodów Zjednoczonych, Rządu USA (NIH) i Krajowego Funduszu Na Rzecz Dzieci. Organizatorka konferencji International Meeting on MRKH Syndrome w Warszawie. Po godzinach miłośniczka cukiernictwa i dalekich podróży ;-)

Bezpłatne warsztaty psychologiczne w klinice VitroLive

klinika vitrolive

Klinika VitroLive ze Szczecina serdecznie zaprasza wszystkie osoby zainteresowane rozwojem osobistym na autorskie warsztaty psychologiczne pt. „Wakacje – czy to dobry czas na starania o dziecko?”.

Spotkanie prowadzone będzie przez doświadczonego specjalistę kliniki VitroLive – Darię Terlikowską. Warsztaty potrwają ok. 2 godzin i zawierać będą w sobie część merytoryczną oraz ćwiczeniową.

Warsztaty odbędą się 31 lipca w godzinach 10.30 – 12.30 w Klinice VitroLive przy al. Wojska Polskiego 103 w kameralnym gronie umożliwiającym indywidualny kontakt z prowadzącymi.

Uczestnictwo w spotkaniu jest bezpłatne, jednak obowiązuje na nie wcześniejsza rejestracja przez formularz dostępny TUTAJ . Nie trzeba być pacjentem kliniki, by wziąć udział w warsztatach. O uczestnictwie decyduje kolejność zgłoszeń.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.