Przejdź do treści

„Gdy dziecko nie chce do Ciebie przyjść”- warsztaty psychologiczne dla kobiet z problemem niepłodności

194.jpg

Od marca ruszają warsztaty dla kobiet, które zmagają się z problemem niepłodności. Jeśli starasz się o dziecko i czujesz, że Twoje emocje sięgają zenitu, czujesz presję rodziny i otoczenia, Twoje poczucie kobiecości jest zaniżone, masz dość pytań „Kiedy dziecko?” i nie wiesz zbyt co wtedy mówić – te warsztaty są właśnie dla Ciebie!

Warsztaty obejmują cykl 7 spotkań – raz w tygodniu- i trwają od 1,5 do 2 godzin. W małych grupach- od 5 do 10-12 osób- poruszana będzie tematyka dotycząca psychicznych mechanizmów niepłodności, pracować będziemy nad komunikacją, emocjami, stresem, sposobem  budowania relacji z otoczeniem i partnerem.

Spotkanie 1

Co czujemy, kiedy inni mówią o dzieciach

Rozpoznanie emocji

Spotkanie 2

Psychiczne mechanizmy niepłodności

Magiczne słowa – język niepłodności a język kobiecości

Spotkanie 3

Co mówię, gdy mnie pytają kiedy dziecko?

Rozmowa- czy warto się odsłaniać?

Spotkanie 4

Co robi mi złość?

Boks ze złością

Dialog z krzesłem

Spotkanie 5

Stres – mój wróg czy sprzymierzeniec?

Sposoby walki ze stresem

Trening Jacobsona

Spotkanie 6

Oswoić lwa – praca ze stresem

Trening uważności

„Jestem niepowtarzalna”

Spotkanie 7

Gdy seks staje się obowiązkiem

Wprowadzamy zmiany w nasze życie

 

Warsztaty prowadzone są przez psychologów- Magdę Augustyniak i Andrzeja Górnickiego (Twoja Grupa) w Naszej Strefie w AL. Niepodległości 157. Koszt warsztatów – 350 PLN.

Kontakt; Magda Augustyniak: tel. 517 862 361   Andrzej Górnicki: 501 634 642

Email:wsparcie@twojagrupa.pl; www.twojagrupa.pl

Magda Augustyniak, Andrzej Górnicki

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

4 typy PCOS – który przypadek jest twój?

typy PCOS

PCOS to nie jest jasno określony stan, na który znajdzie się jedna cudowna kuracja. Jest to zespół symptomów, który przede wszystkim charakteryzuje się nieregularną owulacją. Jeśli chcemy zabrać się za leczenie, podstawowym pytaniem musi być: Dlaczego? Dlaczego moja gospodarka hormonalna nie działa prawidłowo?

Nieregularną owulację powodują deficyty w estradiolu i progesteronie, co wtórnie sprawia, że poziom twojego testosteronu rośnie. Objawia się to właśnie między innymi utratą włosów na głowie, większym owłosieniem na reszcie ciała, trądzikiem, czy też niepłodnością. Powód i nierównowaga hormonalna mogą być jednak w każdym przypadku inne. Warto podejść do swojego PCOS z wielkim zainteresowaniem i obserwacją. Jest bowiem wiele naturalnych sposobów pomagających radzić sobie z zespołem policystycznych jajników. Nie wszystkie jednak zadziałają na każdą kobietę, jest to bardzo zindywidualizowana sprawa.

4 typy PCOS, o których pisze dr Lara Briden:
1. PCOS i insulinooporność

Jest to jeden z najczęściej występujących przypadków. Niektóre badania wskazują, że nawet 50-70 proc. kobiet z PCOS ma insulinooporność, niezależnie od tego, czy są szczupłe, czy też nie. Wysoki poziom insuliny i leptyny hamuje owulację i pobudza jajniki do produkcji testosteronu. Co ważne, z insulinoopornością mogą wiązać się takie choroby jak cukrzyca, otyłość, czy też choroby układu sercowo-naczyniowego.

Szukając sposobu na poradzenie sobie w takim przypadku, powinniśmy przede wszystkim odstawić z diety cukier. Jako suplementację poleca się między innymi magnez, czy też berberynę, która pomaga utrzymać odpowiedni poziom cukru. Jednym z farmaceutyków, który może pojawić się w trakcie leczenia jest metformina, która stosowana jest także w trakcie terapii cukrzycy [dowiedz się WIĘCEJ].

2. PCOS spowodowane tabletkami

Przyjmowanie pigułek antykoncepcyjnych może hamować owulację. Większość kobiet, która odstawia tabletki, szybko doprowadza swoją owulację do normalnego trybu pracy. Inne mogą mieć problem z zaburzeniem owulacji nawet na kilka miesięcy, czy lat.

Raczej nie stawia się w tym czasie diagnozy PCOS. Wielu ekspertów uważa, że nie ma czegoś takiego, jak PCOS spowodowane tabletkami. Część z nich dostrzega jednak problem i podkreśla potrzebę zbadania go, o czym pisze między innymi dr Briden. Wskazuje ona również, że pozytywny wpływ na uregulowanie owulacji mogą mieć zioła. Wszystko zależy jednak od wyników badań danej kobiety, między innymi jaki jest poziom LH, czy też prolaktyny.

3. PCOS związane ze stanami zapalnymi

Stany zapalne w organizmie mogą być powodowane między innymi nadmiernym stresem, zanieczyszczeniem środowiska, stylem życia, czy też nieodpowiednią dietą. Są one problematyczne, bowiem mogą hamować owulację i zakłócać prawidłową pracę hormonów. Jeśli twój organizm przejawia też inne symptomy związane z osłabieniem układu immunologicznego, takie jak liczne infekcje, bóle głowy lub choroby skórne, powinnaś zrobić badania krwi, sprawdzić poziom witaminy D, czy też – jeśli wiąże się to z dolegliwościami układu trawiennego – tolerancję na gluten.

Ważne jest w tym przypadku zredukowanie stresu i ograniczenie kontaktu z toksynami. Istotna jest dieta, z której wyeliminować należy cukry, produkty przetworzone, nabiał, pszenicę. Co ciekawe, w tym przypadku również warto uzupełniać magnez. Ma on właściwości przeciwzapalne i normalizuje hormony nadnerczy (oś HPA).

4. Ukryta przyczyna PCOS

Czasami zdarza się, że tak naprawdę trudno jest znaleźć przyczynę PCOS. Nieraz okazuje się wtedy, że czynnik powodujący zaburzenia hormonalne jest jeden i szybko da się go rozwiązać. Co może być ukrytym powodem objawów PCOS?

– zbyt dużo produktów sojowych – chociaż tutaj pojawiają się wątpliwości. Niektóre badania wskazują, że „kobiety mające PCOS, które włączyły w swoją dietę produkty sojowe, odniosły z tego korzyści” – pisaliśmy w naszym portalu między innymi o mleku sojowym [TUTAJ].

– choroba tarczycy

– dieta wegetariańska (jeśli powoduje niedobory cynku, który jest szalenie istotny dla prawidłowej pracy jajników)

– niedobór jodu (nie powinniśmy go jednak suplementować na własną rękę, potrzebny jest kontakt z lekarzem)

– sztuczne słodziki, ponieważ mogą zaburzać sygnały niezbędne do prawidłowego utrzymania poziomu insuliny i leptyny

– zbyt mało skrobi w diecie, której w odpowiednich ilościach nasz system hormonalny bardzo potrzebuje [ o węglowodanach i PCOS więcej TUTAJ].

Niewątpliwie znalezienie powodu pojawienia się objawów PCOS pomoże w walce z nimi. Należy przede wszystkim obserwować swój organizm i podejść do niego bardzo indywidualnie. Pamiętajmy, że każda z nas jest inna – to, co zadziała na jedną, kolejnej może zaszkodzić. Warto też wszelkie zmiany w diecie i suplementacji konsultować z lekarzem.

Źródło: „.larabriden.com”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Co dobrego zrobił Nasz Bocian i dlaczego warto mu przekazać swój 1% podatku

nasz bocian %

Zbliża się rozliczenie roczne podatku. Każdy z nas 1% swojego podatku, zamiast oddawać do Skarbu Państwa, może przeznaczyć na cele, które są bliskie jego sercu. Od kilkunastu lat codzienne wsparcie dla osób starających się o dziecko zapewnia Stowarzyszenie Nasz Bocian. Z jego Prezeską – Martą Górną rozmawiamy o tym, na co są wykorzystywane zdobywane w ten sposób środki.

Co roku, jako OPP zbieracie 1% – na co go przeznaczacie?

1% to najważniejsze źródło finansowania naszych działań. Zebrane fundusze przeznaczamy na działalność statutową – przede wszystkim na organizację kampanii społecznych oraz na utrzymanie forum i portalu nasz-bocian.pp

Z jakich akcji jesteście najbardziej dumni w 2016 roku?

Zeszły rok był wyjątkowo intensywny. Najpierw przyszło nam się zmierzyć z zamknięciem programu finansowania zabiegów in vitro, następnie walczyć z irracjonalnym projektem nowelizacji ustawy o leczeniu niepłodności. Co udało nam się zrobić?

Zorganizowaliśmy pierwszy w Polsce Tydzień Świadomości Niepłodności, byliśmy inicjatorami bardzo wymownego marszu „pustych wózków”, przygotowaliśmy ogólnopolską kampanię społeczną „1na5”, pokazującą skalę problemu, jakim jest niepłodność.

Napisaliśmy również kilkadziesiąt programów zdrowotnych, dzięki którym samorządy będą mogły wspierać swoich mieszkańców w walce o wymarzone dziecko, poprzez dofinansowanie leczenia metodą in-vitro. Ku naszej ogromnej radości kilka z tych programów już funkcjonuje, stanowiąc ogromne, realne wsparcie dla pacjentów.

Co budzi obecnie Wasz, jako jedynej organizacji pacjenckiej wspierającej osoby niepłodne, największy niepokój?

Pierwszą rzeczą jest brak finansowania leczenia. Mówimy o chorobie, która dotyka co piątą parę w Polsce. W sumie niemal 1,5 mln ludzi, do których państwo odwraca się plecami. To ogromnie nieuczciwe i zupełnie niezrozumiałe.

Odczuwamy również duży niepokój związany z ewentualnymi, kolejnymi próbami manipulowania przy ustawie regulującej kwestie leczenia niepłodności. Poprzednie próby jej zmiany były tak naprawdę zamachem na procedurzę in vitro – planowane zmiany obniżyłyby skuteczność leczenia tą metodą tak bardzo, że zabieg przestałby być wykonywany (ogromne koszty finansowe przy minimalnej skuteczności).

Jakie działania propacjenckie podejmujecie obecnie i na co przeznaczycie 1% w roku 2017.

Z początkiem roku wydaliśmy kolejny, trzeci już kalendarz „Naszego Bociana” [którego magazyn Chcemy Być Rodzicami był patronem i można go było wygrać w konkursie na naszym IG – przyp. red]. Tegoroczna edycja pokazała, że niepłodność dotyka nie tylko przyszłych rodziców, ale również dziadków, wujków, przyjaciół rodziny. To 13 przepięknych kadrów pokazujących wyjątkową miłość i niesamowitą siłę rodziny.

Aktualnie przygotowujemy się do szóstej edycji kampanii „Tata. Najważniejsze słowo dla mężczyzny” oraz do drugiego Tygodnia Świadomości Niepłodności, który w tym roku – podobnie jak w innych krajach europejskich – odbędzie się w listopadzie.

Ogromną energię pochłaniają również kolejne, przygotowywane przez nas samorządowe programy dofinansowania leczenia metodą in vitro.

Aktywizujemy się również  w zakresie rodzicielstwa adopcyjnego i zastępczego. Obecnie wraz z innymi organizacjami i Ministerstwem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej współtworzymy standardy adopcyjne.

Czy wraz z problemami wokół niepłodności (brak refundacji, finansowanie naprotechnologii) wspiera Was finansowo więcej osób? 

Tak, rzeczywiście tak jest. I chyba powinno nas to cieszyć, bo im trudniejsza jest sytuacja pacjentów, tym więcej pracy dla organizacji pacjenckiej takiej jak „Nasz Bocian”. A przecież wszystko co robimy wymaga konkretnych nakładów finansowych. Kiedy dzieje się dobrze pracy jest znacznie mniej.

Swoją drogą… kiedy już dopniemy swego, doczekamy się finansowanego, kompleksowego leczenia a prawa pacjentów staną się nienaruszalne przyjdzie nam – jak przystało na prawdziwego bociana – odlecieć do ciepłych krajów na zasłużony urlop 🙂

Jak oprócz 1% można wesprzeć Wasze Stowarzyszenie?

Można przekazać nam darowiznę bezpośrednio na nasze konto lub przez platformę Siepomaga.pl

Można również – zupełnie bezkosztowo – wesprzeć nasze działania robiąc zakupy w ulubionym sklepie internetowym poprzez platformę faniMani.pl

Wreszcie – można dołączyć do stowarzyszenia, zostać jego członkiem lub wolontariuszem. Każda głowa i para rąk są na wagę złota 🙂

nr konta dla darowizn: Bank PKO BP SA IX o/Warszawa
42 1020 1097 0000 7002 0088 0286
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
Koniecznie z dopiskiem: NA CELE STOWARZYSZENIA
siepomaga: https://www.siepomaga.pl/organizacje/nasz-bocian/koszyk/dodaj

faniMani: https://fanimani.pl/stowarzyszenie-na-rzecz-leczenia-nieplodnosci-i-wspierania-adopcji-nasz-bocian/

nasz bocian

INSTRUKCJA

Jak przekazać 1% podatku?

Sama procedura przekazania 1% podatku jest wyjątkowo prosta – podatnik nie musi sam dokonywać wpłaty na rachunek wybranej OPP. Wystarczy, że w składanym zeznaniu rocznym wskaże po prostu organizację, którą chce wesprzeć, a 1% podatku przekazuje naczelnik urzędu skarbowego. Co ważne, ma na to 3 miesiące, na przekazane przez Was pieniądze Stowarzyszenie będzie musiało poczekać.

To oznacza, że przekazując 1% z własnego PIT, podatnik nie traci ani złotówki – rozdysponowuje jedynie kwotę, którą i tak musiałby przekazać na rzecz Skarbu Państwa.

Warto dodać, że w zeznaniu podatkowym nie trzeba wpisywać nazwy organizacji, której chcemy oddać swój 1%. Należy tylko wpisać w konkretnej rubryce numer KRS oraz kwotę, jaką przekazujemy danej fundacji. Wypełniając PIT-37 będzie to pole numer 124 i 125.

Każda Organizacja Pożytku Publicznego jest zobowiązana do składania sprawozdania ze swojej działalności, dlatego Twoje pieniądze nie pójdą na marne – zostaną dokładnie sprawdzone czy zostały przekazane na cele statutowe.

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawnik i coach. Matka dwójki dzieci.

Międzynarodowy Dzień Kobiet, czyli o kobietach odzyskujących głos

międzynarodowy dzień kobiet

Jak wyglądałby świat, gdyby kobiety miały równy dostęp do edukacji i stanowisk? W jakiej żylibyśmy rzeczywistości, gdyby kobiety mogły decydować o swoich ciałach, o tym, czy i kiedy zostać matką, gdyby miały swobodny dostęp do środków antykoncepcyjnych i opieki medycznej? Gdyby mogły pytać o swoje prawa, szukać i korzystać bez obaw, poczucia wstydu i ryzyka wykluczenia ze swoich rodzin i społeczności sposobów na decydowanie o swoim ciele? Gdyby mogły pracować bez obaw, że staną się ofiarą mobbingu lub niewybrednych seksistowskich żartów? Jakie miałyby wówczas szanse osobiste i zawodowe?

Tak różne, a tak podobne

Europa, ze wszystkimi swoimi wadami, daję kobietom nieporównywalnie więcej szans niż Azja czy Afryka. Ciągle jest kontynentem, do którego się pielgrzymuje, do którego tysiące ludzi przedziera się przez morza i pilnie strzeżone granice. Kontynentem, do którego chce się dotrzeć, nawet jeśli nikt tutaj na gości nie czeka.

Liczne dane zebrane na całym świecie pokazują, że gdyby dać kobietom dostęp do antykoncepcji, udałoby się uratować jedna trzecią młodych matek i zapobiec śmierci jednej czwartej śmierci noworodków. Miałoby to wyraźne przełożenie na oszczędności i profity ekonomiczne, ponieważ na skutek zaniedbań w okresie okołoporodowym światowa gospodarka traci rocznie nawet piętnaście miliardów dolarów. Jest więc nawet poważny argument ekonomiczny.

Kobiety i dziewczęta, które są zaopiekowane medycznie, które znają swoje prawa reprodukcyjne, mają większe szanse na zdobycie wykształcenia i podjęcie satysfakcjonującej pracy zawodowej. Jednocześnie przekazują własnym dzieciom informacje, że kobieta może się rozwijać, że ma zasoby i możliwości.

Girl power

Kobiety nie zawsze miały własny głos. Wiele zawdzięczamy feministkom, które w początkach ubiegłego wieku, wbrew realnemu zagrożeniu i ogólnej niechęci społeczeństw do zmian, tłumnie wychodziły na ulice. Podobnie jak teraz.

Międzynarodowy Dzień Kobiet obchodzimy od 1901 roku. Początkowo miał na celu podkreślić zmagania sufrażystek związane z walką o prawo kobiet do głosowania. Kobiety miały wówczas jeden głos i jeden cel. Dziś wydaje się, że jest podobnie. Tak jak w początkach tego święta, również dziś kobiety zaczynają kolejną fazę walki o swoje prawa. Bardziej doświadczone, bardziej świadome swoich praw i możliwości. Tym razem nie walczą już jednak o podstawy swojego funkcjonowania, ale o równość. Walczą też przeciw przemocy. Bo dziś już wiadomo, że jeśli kobieta zarabia mniej mężczyzna na tym samym stanowisku, to jest to niesprawiedliwe. Wiedzą też, że mają prawo i obowiązek dbać o swoje zdrowie i życie. W niektórych krajach dobra opieka prenatalna jest sprawą oczywistą, ale w bardzo wielu nadal nie.

Kobiety więc wychodzą na ulice. I zaczyna to przynosić efekty. Dane zebrane przez Organizację Narodów Zjednoczonych pokazują, że wiele krajów wprowadza legislację chroniąca kobiety przed różnymi formami przemocy. Niemal połowa uczniów w szkołach powszechnych to dziewczynki, a śmiertelność wśród kobiet w okresie poporodowym spadła o 45% od roku 1990.

Niekończąca się historia

Ale jest też druga strona medalu, która tłumaczy, dlaczego nie można się zatrzymać i cieszyć osiągnięciami. Bo znowu dane ONZ pokazują, że pomimo coraz lepszego wykształcenia, kobiety nadal zasiadają na niższych stanowiskach niż mężczyźni. Na przykład, tylko w Stanach Zjednoczonych, kobiety zarabiają 80% tego, co mężczyźni na tych samych stanowiskach.

Dramatycznie bywa też nadal z przemocą wobec kobiet. Pomimo sprzyjającego, zdawałoby się, prawa, w Stanach Zjednoczonych 5% studentek padnie w tym roku ofiarą napaści seksualnej, a dwa miliony kobiet dozna jakiegoś uszczerbku na zdrowiu, na skutek przemocy ze strony znanej lub bliskiej osoby. Sprzyjać temu będzie fakt, że kobiety są często nadal zależne finansowo od swoich partnerów.

Niewiele jest też kobiet w polityce, zwłaszcza na kierowniczych stanowiskach, niewiele jest liderek. Zaledwie 20% wszystkich wyższych urzędników państwowych w USA to kobiety. Nie dziwi więc fakt, że trudno przeforsować chroniące kobiety lub nadające im równe prawa pomysły.

W zależności od tego, któremu krańcowi się świata się przyglądamy, inne są losy kobiet. Świat zachodu celebruje Dzień Kobiet na ulicach, kwiatami, radością. Podkreśla się rolę równości i bezpieczeństwa. Ale wiele kobiet na całym świecie walczy o absolutne podstawy swojego istnienia. Walczy nierzadko narażając życie. Bo wyjście do szkoły czy podjęcie pracy może spotkać się z niezadowoleniem męża lub jego rodziny, a stąd już bardzo blisko do przemocy przywracającej dawny porządek rzeczy.

Międzynarodowy Dzień Kobiet jest więc wspomnieniem tych kobiet, które mają odwagę iść pod prąd, dzięki którym głosujemy, pracujemy zawodowo, które walczyły i walczą o prawa reprodukcyjne, o prawo opieki medycznej, o prawo do ochrony zdrowia i życia. Jest też przypomnieniem, że każdego dnia robimy coś wyjątkowego, starając się zadbać o nasze rodziny, dzieci i jednocześnie pogodzić to z własnymi potrzebami. I że na szczęście inteligencji ani zarobków nie mierzy się wzrostem.

międzynarodowy dzień kobiet

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Bezdzietność po leczeniu niepłodności: „Uznałam, że to wystarczy, że chcę odzyskać swoje życie”

bezdzietność

Jakiś czas temu rozmawiałam z bezdzietną kobietą, która przeszła długie leczenie niepłodności. Dziś ma sporo ponad 40 lat. Teoretycznie temat mógłby być dla niej ciągle otwarty, przecież nawet starsze kobiety zostają matkami. Jednak ona zdecydowała, że jej droga rodzicielstwa kończy się w tym momencie. Zastanawia się, co się teraz będzie z nią działo, co będzie czuła w nadchodzących latach, które z uczuć będą „normalne”.

Szybki przegląd literatury – szybki również dlatego, że bardzo niewiele jest badań – pokazuje, że najpierw jest proces żałoby. Trzeba opłakać dzieci, które się nie urodziły, własne zdrowie, plany, które się nie ziściły. Ostatecznie jednak większość kobiet godzi się ze swoją sytuacją, zwłaszcza jeśli udało się im umieścić życiowe cele również w innych obszarach, na przykład zawodowym. Szczególnie pomocna okazuje się umiejętność aktywnego szukania pomocy i wsparcia u innych, bezpośrednio, w grupach wsparcia lub online. Wartością jest przebywanie wśród ludzi, którzy mają podobne doświadczenia lub też są wystarczająco empatyczni. Pomocna jest też umiejętność adaptowania się do zmieniających się warunków życia, niecodziennych sytuacji i szukania nowych możliwości.

Tyle statystyka i badania. Jak jest w rzeczywistości, to już inna sprawa, tak jak inna jest każda kobieta, która doświadcza traumy niepłodności. Jak więc wygląda godzenie się z niepłodnością z bliska, opowiedziane przez kobietę, która zdecydowała się na bezdzietność po latach starań?

Jak to się zaczęło?

Pierwszego męża poznałam na studiach. Nie zabezpieczaliśmy się, nie zachodziłam w ciążę, ale nieszczególnie się tym martwiliśmy. Byliśmy młodzi. Chcieliśmy się rozwijać zawodowo. Brak dzieci uznałam za szczęście, kiedy rozpadło się tamto małżeństwo. Naturalną konsekwencję nieudanego związku, również zrządzenie losu, ponieważ mogłam zrobić specjalizację. Drugi raz za mąż wyszłam mając 36 lat. O dziecko zaczęliśmy starać się od razu. Przez rok bez większego ciśnienia, ale ponieważ jestem lekarzem, wiedziałam że nie mam zbyt wiele czasu. Potem potoczyło się szybko – klinika, diagnoza, iui, trzy ivf, stymulacje. Mając 43 lata uznałam, że to wystarczy, że chcę odzyskać swoje życie, w którym jest coś więcej niż mój cykl miesięczny i lekarz.

Co jest najtrudniejsze w niepłodności?

Nie wiem, czy jest jedna odpowiedź. Dla mnie najtrudniejsza była świadomość, że jestem inna, nie taka jak inne kobiety, nawet nie taka jak moja matka. A druga sprawa to żal zmarnowanego czasu. Może gdybym poddała się diagnostyce mając dwadzieścia kilka lat, dziś byłabym matką?

Co powoduje, że w pewnym momencie przestajemy się starać o dziecko?

Wiedza i ograniczenia finansowe. Przede wszystkim świadomość, że wraz z wiekiem matki rośnie ryzyko wady wrodzonej płodu. Ale też to, że starsza matka ma swoje ograniczenia, że sama jest narażona na choroby pojawiające się z wiekiem. Na leczenie wydaliśmy kilkadziesiąt tysięcy. Mieliśmy szczęście, bo było nas stać, ale w pewnym momencie zaczynasz się zastanawiać, czy na pewno o to chodzi. Czy może są w życiu inne cele, na które można by przeznaczyć środki. Uznaliśmy, że są.

Jak przebiega proces godzenia się z bezdzietnością?

Trudno to opisać, ponieważ nie wiadomo, kiedy on się właściwie kończy. Czy wówczas, kiedy  już nie płaczesz z bezsilności i żalu, czy może kiedy wiesz, że biologicznie macierzyństwo jest już absolutnie niemożliwe. Wyobrażam sobie, że nawet na starość będę do tego wracała, wyobrażała sobie, jak moje życie mogło wyglądać, gdybym podjęła inne decyzje. Teraz mogę powiedzieć, ze czuję się pogodzona. Ale na początku, kiedy uświadomiłam sobie, że to już koniec, była rozpacz, depresja chyba nawet, żal do wszystkich i do siebie. Potem zaczęłam się zastanawiać, co zrobię ze swoim życiem. Co zyskam, nie zostając matką. To tez pomogło.

Czy decyzja o przerwaniu leczenia i bezdzietności ma wpływ na związek?

Na mój miała. Ja bardziej walczyłam, dłużej. Mój mąż szybciej zorientował się, że to się może nie udać. Jest też starszy i nie zawsze był przekonany, że chce mieć dzieci. Ani niepłodność, ani decyzja o zakończeniu leczenia nie wpłynęła jednak na nas destruktywnie. Być może znaczenie miał fakt, że spotkaliśmy się, kiedy obydwoje w jakiś sposób byliśmy już spełnieni?

Czy perspektywa czasowa pomaga zobaczyć, co można było zmienić w staraniach o dziecko?

Żałuję jedynie tego, że nie zaczęłam się leczyć wcześniej, że lekceważyłam objawy, nie chciałam ich widzieć. Oczywiście, efekt mógłby być ten sam.  Ale przynajmniej wiedziałabym, że to nie mój wiek lub nie tylko mój wiek przyczynił się do niepowodzenia.

Co ludzie powinni wiedzieć o osobach bezdzietnych?

Bezdzietność to nie lenistwo, droga na skróty, wybór kariery ponad życie rodzinne. Bezdzietność to nie kariera robiona kosztem rodziny. To również nie kara. Bezdzietność to często złożona i bolesna historia. Wybory, poświęcenie, koszty, których nikt nie widzi. I w jakimś sensie boli zawsze, nawet jeśli jest się z nią pogodzonym. Być może mogę dłużej pracować, brać zmiany w Święta, jestem w pracy regularnie, ponieważ nie musze zostać z chorym dzieckiem w domu. Czasami to ludzi złości. Ale nie wiedzą, że w mgnieniu oka zamieniłabym moją wygodę na wszystkie trudności związane z zajmowaniem się i wychowaniem dziecka.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami