Przejdź do treści

Ganbanyoku, czyli sauna po japońsku

250.jpg

Zabieg ganbanyoku nazywany jest inaczej skalną kąpielą, skalną łaźnią lub skalną sauną. W Japonii jest to niezwykle ceniony i popularny rodzaj sauny, od niedawna dostępny również w Polsce.

Ganbanyoku polega na 30 – 60 minutowej sesji leżenia na skalnych płytach podgrzewanych do temperatury 40 – 44 stopni Celsjusza. Oryginalne płyty są wytwarzane z czarnej krzemionki wulkanicznej w nielicznych kamieniołomach w górach Hiyama na wyspie Hokkaido w Japonii. Podstawą działania są promienie elektromagnetyczne z zakresu podczerwieni, które są naturalnie emitowane przez płyty. Wnikają one do wnętrza skóry i powodują otwarcie porów, uwolnienie toksyn oraz rozluźnienie mięśni. Ponieważ ciało podgrzewane jest od dołu, czujemy przyjemne ciepło, w przeciwieństwie do uczucia gorąca w tradycyjnej saunie fińskiej. Dlatego też zabieg stymuluje krążenie i przyspiesza metabolizm, ale nie przyspiesza rytmu serca. Ciało wydziela inny rodzaj potu, zwany przez Japończyków „potem perłowym”, bez charakterystycznego nieprzyjemnego zapachu, posiadającym właściwości bakteriobójcze. W Japonii po zabiegu ganbanyoku nie jest konieczny prysznic – wystarczy wytarcie się ręcznikiem do sucha.

Ganbanyoku jest uważana przez Japończyków również za metodę relaksacji, wywierającą pozytywny wpływ na psychikę. Redukuje napięcie psychiczne, obniża uczucie niepokoju oraz poprawia nastrój. Zabieg cieszy się coraz większą popularnością w całej Europie.

Katarzyna Wielgus

farmaceutka

Refleksoterapia – leczniczy masaż stóp

251.jpg

Czy po długim, ciężkim dniu spędzonym w szpilkach, nie marzycie o relaksującym masażu stóp? Okazuje się, że profesjonalnie wykonany masaż, uciskający konkretne rejony na stopach, może poza uczuciem ulgi wywoływać działanie terapeutyczne. Właśnie tym zajmuje się refleksoterapia, należąca do metod medycyny alternatywnej.

Refleksoterapia jest przykładem metody holistycznej, w której organizm traktuje się w sposób całościowy, a nie jako ciało złożone z poszczególnych narządów. Według tej teorii, gdy jednemu z narządów coś dolega, ma to wpływ na cały organizm, ponieważ żaden narząd nie pracuje w izolacji. Refleksoterapia polega na uciskaniu odpowiednich punktów na stopach, nazywanych zonami. Poprzez ucisk, stymulowane są funkcje poszczególnych narządów i układów, za które odpowiadają konkretne obszary na stopach. To nie refleksolog leczy – organizm leczy się sam. Terapeuta tylko pomaga mu naturalnie i prawidłowo funkcjonować.

Metoda pochodzi już ze starożytnego Egiptu oraz Chin, ale popularność zdobyła dopiero w XX wieku za pośrednictwem Eunice Ingham. Rozpowszechniła ona podgląd, że poza stymulowaniem stref reflektorycznych, pobudzane są również kanały energetyczne, którymi płynie nasza energia życiowa, zwane meridanami. Masaż leczniczy pobudza przepływ tej energii i usuwa blokady energetyczne, przez co zostaje przywrócony prawidłowy przepływ energii.

Masaż ma na celu pobudzić krążenie i stymulować zakończenia nerwowe, wywołując określony efekt zdrowotny. Musi być on jednak wykonany w prawidłowy sposób – ważne jest zarówno miejsce, siła, a także głębokość ucisku. Obecnie poza tradycyjnym masażem stóp, oferowane są również masaże innych partii ciała.

Lekarze są sceptyczni co do właściwości prozdrowotnych refleksoterapii. Niektóre badania jednak pokazują, że pomaga ona zmniejszyć dolegliwości bólowe, obniża napięcie psychiczne, działa antystresowo, a także przeciwdziała depresji. Zwykle wykonywane jest kilka sesji zabiegów, które trwają 30 – 60 minut. 

Katarzyna Wielgus

farmaceutka

Dobra opieka neonatologiczna

249.jpg

20 marca zaprezentowano wyniki raportu „Opieka neonatologiczna wcześniaków na Mazowszu”, który miał na celu sprawdzenie stanu opieki nad noworodkami, ze zwróceniem szczególnej uwagi na wcześniaki. Wnioski są optymistyczne – wynika z niego, że szpitale na Mazowszu zapewniają wysoki poziom opieki okołoporodowej oraz opieki nad wcześniakami. W województwie mazowieckim rocznie rodzi się około 60 tys. dzieci, z czego 5,3% stanowią wcześniaki.

Według wojewody mazowieckiego, Jacka Kozłowskiego, wysoki poziom opieki wynika z dobrze opracowanych procedur, współpracy lekarzy specjalistów oraz dobrego wyposażenia szpitali. W raporcie wykazano również, które obszary wymagają poprawy. Przede wszystkim zwrócono uwagę na potrzebę wsparcia laktacyjnego dla matek wcześniaków, zarówno podczas pobytu w szpitalu, jak i po wypisie. Mimo powszechnie znanego dobroczynnego wpływu mleka matki na rozwój dziecka, nadal zbyt mały odsetek wcześniaków jest karmionych mlekiem matki. W raporcie zwrócono również uwagę na konieczność tworzenia banków mleka kobiecego. Dotychczas w Polsce funkcjonują trzy takie placówki.

Ponadto w latach 2012 – 2013 przeprowadzono badanie poradni ginekologiczno – położniczych dla kobiet. Tutaj wyniki nie są tak zadowalające – wśród 74 kontroli, aż 71% poradni nie wykonało pełnego katalogu badań diagnostycznych (np. w kierunku HIV, HCV), a ponad połowa nie stworzyła planu opieki przedporodowej i planu porodu. W części poradni położne nie wykonały zalecanej liczby wizyt patronażowych u kobiet po porodzie.

Pod koniec 2013 roku rozpoczęto również kontrolę 11 oddziałów położniczych, co stanowi 17% oddziałów położniczych w województwie mazowieckim. Wyniki kontroli będą punktem wyjściowym do kolejnego raportu na temat opieki nad kobietami w ciąży.

Katarzyna Wielgus

farmaceutka

Przeczytaj również

Empatia powinna być jak woda w kranie

Kiedy Anna Krawczak dochodzi do głosu, wiadomo, że będzie mówiła merytorycznie, zdecydowanie, a nawet ostro. Jej najnowsza książka „In vitro. Bez strachu, bez ideologii” jest nie tyle streszczeniem jej zmagań co echem głosów tysięcy polskich pacjentów zmagających się z niepłodnością. Nam autorka opowiedziała o kulisach powstawania książki.

Polityka prorodzinna powinna dotyczyć wszystkich

„Z perspektywy osób, które w tej chwili są zainteresowane metodą in vitro korzystniejsze jest jednak istnienie jakichkolwiek, nawet „średnich” przepisów niż żadnych. Bo trudno w ich sytuacji czekać na doskonałe uregulowania. A ustawę, która już powstała, zawsze można udoskonalać.” – o in vitro, polityce prorodzinnej, aborcji i surogacji rozmawiamy z Barbarą Nowacką (Zjednoczona Lewica).

97% Polaków „słodzi”!

Według najnowszych badań przeprowadzonych przez IQS Group na zlecenie producenta Cukru Królewskiego, aż 56% badanych uważa, że my – Polacy jesteśmy mniej życzliwi niż inne narodowości. Nie brzmi to optymistycznie, ale czy nie mamy o sobie nadmiernie pesymistycznego zdania? Jak to bowiem możliwe, skoro badania pokazały również, że tylko 3% Polaków (!) nie komplementuje innych? Czy mówienie komplementów jest łatwe, czy trudne? Komu najchętniej „słodzimy” i dlaczego nie przełożonym? Czy warto to zmienić? Bezwzględnie – uważa psycholog Maria Rotkiel, która omówiła dla nas temat słodzenia i skomentowała wyniki badań.