Przejdź do treści

Gadżety, które pomagają zajść w ciążę

591.jpg

Z biegiem czasu wiemy coraz więcej o płodności i sposobach, w jakie możemy na nią wpływać. W tym artykule chcemy zwrócić uwagę na możliwości, oferowane nam przez technologię, aby osiągnąć ten jeden, upragniony cel – zostać rodzicami.

Mikroskop owulacyjny

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kieszonkowy gadżet o rozmiarze szminki do ust, który pozwala na monitorowanie owulacji. Nadaje się do wielokrotnego użytku, dzięki czemu jest alternatywą dla jednorazowych testów owulacyjnych.

Termometr owulacyjny

Gadżet znany osobom stosującym naturalne metody rozpoznawania płodności, oparte na pomiarze temperatury.Termometr owulacyjny różni się od zwykłych termometrów zakresem pomiarowym, który umożliwia wykrycie różnic temperatury już o 0,01 st. C.

Test owulacyjny

Test owulacyjny, nazywany również testem płodności, pozwala na określenie poziomu hormonu luteinizującego LH. Poziom tego hormonu jest najwyższy tuż przed owulacją, co pozwala na wykrycie momentu, w którym istnieje największe prawdopodobieństwo zajścia w ciążę.

Conceive Plus

Conceive jest żelem wspomagający zapłodnienie. Żel imituje środowisko płodnego śluzu szyjkowego i spermy, dzięki czemu ułatwia przeżycie plemnikom w kwaśnym środowisku szyjki macicy. Po zastosowaniu żelu są bardziej żywotne, ruchliwe oraz szybsze, co ułatwia naturalny sposób zapłodnienia.

Cały artykuł przeczytasz w numerze 6 naszego magazynu.

In vitro – obawy pacjentów

484.jpg

Leczenie niepłodności powinno się rozpoczynać od sensownie zaplanowanej i dokładnej diagnostyki. Historie par marzących o dziecku pokazują, że sugestia in vitro pojawia się nieraz bardzo szybko, już po pierwszych badaniach diagnostycznych. Dlaczego tak się dzieje i z jakimi wątpliwościami mogą się zmagać przyszli rodzice?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Para, która zgłasza się do lekarza, rozpoczyna diagnostykę, gdyż ustalenie przyczyny niepłodności określa dalsze postępowanie. U wielu par w wyniku oceny stanu zdrowia obojga partnerów oraz wieku kobiety i jej rezerwy jajnikowej zaleca się leczenie w zależności od wykrytej przyczyny (np. hormonalne) i dalszy okres prób naturalnego zajścia w ciążę. Jest jednak spora grupa, której lekarze od razu proponują zapłodnienie pozaustrojowe. Dlaczego? Często jest to jedyna metoda umożliwiająca pominięcie bariery, np. niedrożnych jajowodów lub ich braku (po operacyjnym usunięciu), która uniemożliwia naturalne zapłodnienie. Dodatkowo starania o dziecko to często wyścig z czasem reprodukcyjnym kobiety. Polscy lekarze należący do ESHRE (Europejskie Towarzystwo Płodności Człowieka i Embriologii) mają bieżący dostęp do publikacji wyników światowych badań klinicznych. Są one prowadzone właściwie nieustannie, dodatkowo analizowane są dane raportowane przez europejskie kliniki. Wiemy naprawdę bardzo wiele o skuteczności leczenia niepłodności.

Dlatego jeśli doświadczony lekarz proponuje zapłodnienie pozaustrojowe jako najskuteczniejsze rozwiązanie, warto poważnie to rozważyć.

Na świecie urodziło się już ponad 6 milionów dzieci poczętych in vitro, a sama metoda jest nieustannie monitorowana, poddawana badaniom i rozwijana.

Dziś możemy pobierać tkankę z jąder bezpośrednio pod mikroskopem, obserwować plemniki w powiększeniu pozwalającym na ocenę ich morfologii. Monitorować rozwój zarodków w trybie ciągłym (a nie tylko dwa razy na dobę), w sposób celowany wybierać pożywki służące do wspomagania rozwoju zarodków w laboratorium. Możemy również zbadać, czy komórki jajowe posiadają prawidłowy materiał genetyczny.

To wszystko sprawia, że in vitro jest metodą leczenia, które zastosowane zgodnie ze wskazaniami i indywidualnym podejściem jest coraz bardziej skuteczne.

Czego dotyczą rozterki leczącej się pary?

Poza naturalnym lękiem przed leczeniem zabiegowym (pobranie komórek to zabieg nakłucia jajników przez sklepienie pochwy w krótkim znieczuleniu ogólnym) wiele par mówi o lęku związanym z prawidłową identyfikacją komórek rozrodczych i zarodków.

„Zgodnie z ustawą o leczeniu niepłodności ośrodki wspomaganej prokreacji są zobowiązane do wdrożenia systemu kontroli jakości. Rozumiemy ten niepokój, zwłaszcza że pacjenci powierzają nam swój materiał biologiczny, często na lata – mówi dr Piotr Zamora z warszawskiego nOvum. – Dlatego niezależnie od wewnętrznego programu kontroli jakości wprowadziliśmy zewnętrzny, niezależny elektroniczny system monitoringu laboratoryjnego RI Witness. Pod stałą kontrolą znajdują się nasze laboratoria, znakowanie materiału, identyfikacja i nadzór nad komórkami rozrodczymi oraz zarodkami na każdym etapie leczenia” – dodaje specjalista.

Warto też pamiętać, że walka z niepłodnością to nie tylko zmagania z ciałem i biologią, lecz także z emocjami.

Wywoływane hormonami huśtawki nastrojów, porównywanie się z innymi parami, konieczność powtórzenia zabiegu, jeśli nie uda się za pierwszym razem – to ogromne wyzwania emocjonalne. Dziś wiadomo już, że trzeba o to zadbać, bo stan psychiczny może wspierać proces leczenia lub go utrudniać. Warto się przełamać i skorzystać z pomocy psychologa, spędzić czas na warsztatach, pobyć i porozmawiać z innymi ludźmi w podobnej sytuacji. Chociażby po to, żeby uświadomić sobie, co oceniamy jako realną przeszkodę, a co jest raczej nieuzasadnionym lękiem.

Przejdź ten proces z wybranym lekarzem

Komfort i poczucie bezpieczeństwa pacjenta jest bardzo ważne w procesie leczenia. Korzystanie z ośrodka, który zatrudnia wielu lekarzy, daje możliwość wyboru specjalisty, przy którym czujemy się bezpiecznie i któremu powierzymy nasze starania o dziecko.

„Dla naszego zespołu – mówi dr Zamora – jest to naturalne, że każda para musi znaleźć „swojego lekarza”, z którym będzie miała dobry kontakt. Nie zawsze udaje się to za pierwszym razem i wtedy warto zmienić lekarza prowadzącego. Pacjenci muszą się dobrze czuć w gabinecie, gdzie przychodzą z jedną z najważniejszych spraw w swoim życiu” – podsumowuje ekspert.

Konsultacja: dr Piotr Zamora przychodnia lekarska nOvum

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Medycyna prokreacyjna zapobiega, diagnozuje, leczy i pomaga spełniać marzenia

dr Katarzyna Kozioł, Medycyna prokreacyjna

Współczesny świat coraz silniej konfrontuje nas z problemami związanymi z płodnością. Dlatego tak ważne jest, by wszyscy zainteresowani medycyną prokreacyjną mieli rzetelne wsparcie oraz przestrzeń do dzielenia się doświadczeniem. Między innymi takie właśnie funkcje spełnia Polskie Towarzystwo Medycyny Rozrodu i Embriologii.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

PTMRiE powstało w 2008 roku, stając się organizacją interdyscyplinarną, ponieważ medycyna prokreacyjna, zwana inaczej medycyną rozrodu, budzi zainteresowanie specjalistów z różnych dziedzin. Niepłodność to problem bardzo złożony i dlatego tak istotna jest wymiana umiejętności, szerzenie oraz doskonalenie wiedzy lekarskiej, czego wynikiem jest rozwój nauki w Polsce oraz podnoszenie poziomu medycznej opieki nad pacjentem.

Katarzyna Kozioł – ginekolog położnik, starszy embriolog kliniczny ESHRE i PTMRiE, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii 

PTMRiE istnieje już niemal 10 lat. Czy zmieniła się w tym czasie wizja medycyny prokreacyjnej w Polsce? 

Dr Katarzyna Kozioł: Przez ostatnich 10 lat zmieniła się medycyna rozrodu na całym świecie, więc również i w naszym kraju. Jakość leczenia oferowana przez polskie ośrodki nie odbiega od standardów światowych. Ewentualne bariery wynikają z braku publicznego finansowania leczenia oraz z przepisów prawa, które narzuciły pewne ograniczenia w stosowaniu niektórych procedur leczenia dostępnych w innych krajach. Coraz nowocześniejsza staje się aparatura, leki, systemy nadzorowania procedur leczenia, a przede wszystkim rozwija się wiedza. Co ważne, dzieci urodzonych po zapłodnieniu pozaustrojowym mamy na świecie już ok. 7 milionów. Część z nich ma już własne dzieci, więc jest to ogromny materiał badawczy. To wszystko powoduje, że leczymy i będziemy leczyć coraz skuteczniej.

Czy pojawiły się w tym czasie nowe problemy? A może medycyna rozrodu odnosi w naszym kraju same sukcesy?

Jednym z najważniejszych osiągnięć ostatnich lat jest uchwalenie w 2015 roku ustawy o leczeniu niepłodności. Po wielu latach braku regulacji prawnych nastąpiło zalegalizowanie wszystkich uznanych na świecie metod leczenia niepłodności z zabiegami in vitro włącznie.

Kolejnym milowy krokiem było finansowanie leczenia w ramach ministerialnego programu w latach 2013–2016, dzięki któremu urodziło się już 7 947 dzieci, a kolejne przyjdą jeszcze na świat z zarodków, które są przechowywane w klinikach. Niestety, program się zakończył. Poza lokalnymi programami finansowania pacjenci pozostawieni są sami sobie i zdani wyłącznie na usługi komercyjne.

Jednak problem niepłodności narasta. Należy więc zaufać specjalistom, w których to ręce się oddajemy. Czy obserwuje Pani wzrost, czy może spadek owego zaufania? 

Narastający problem niepłodności wynika z warunków, w jakich żyjemy, zanieczyszczenia środowiska, sztucznych dodatków do żywności, ale też zmian społecznych, m.in. coraz później podejmowanej decyzji o rodzicielstwie. Zmienia się także struktura społeczna, a wraz z tym oczekiwania pacjentów wobec lekarzy wszystkich specjalności, w tym również specjalistów leczenia niepłodności. Pacjenci z jednej strony chcieliby mieć pełne zaufanie do lekarzy, z drugiej zaś trudno im zrezygnować z kontroli procesów leczenia. Można powiedzieć, że jeśli chodzi o te relacje, jesteśmy w okresie przejściowym wzajemnego dopasowywania się. Pacjent ma prawo oczekiwać wiedzy i jasnych komunikatów ze strony lekarza, ma prawo do pełnej informacji na temat swojego zdrowia i najskuteczniejszych w jego przypadku metod leczenia. Jest jednocześnie zobowiązany do przestrzegania zaleceń specjalisty, przede wszystkich w kwestii przyjmowania leków, ale też innych wskazówek dotyczących np. stylu życia, używek, wagi. Pacjent jest współodpowiedzialny za proces leczenia.

Co istotne, pacjenci są bardzo często dobrze wyedukowani medycznie. Ich wiedza niejednokrotnie zaskakuje i czyni równoprawnymi partnerami w dyskusji o problemie medycznym. To powoduje, że lekarz musi mieć nie tylko aktualną wiedzę, ale powinien również umieć uzasadniać swoje decyzje, aby uzyskać pełną akceptację proponowanego sposobu postępowania.

W tak rozumianej relacji zaufanie pacjentów do lekarzy rośnie. Często jest dodatkowo wzmocnione szczególną więzią, która łączy lekarzy i pacjentów w walce o wspólny cel. Wszak każde urodzone dziecko to spełnienie marzeń pacjentów, ale też wspólny sukces i wspólna radość.

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Insulinooporność a starania o dziecko

Fot. fotolia
Fot. fotolia

Insulinooporność ma wpływ na zajście w ciążę i może być przeszkodą w staraniach o dziecko – mówi Dominika Musiałowska, autorka książki „Insulinooporność – zdrowa dieta i zdrowe życie”.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Co łączy insulinooporność i niepłodność?

Insulinooporność łączy się z wieloma zaburzeniami i chorobami. Są to m.in. PCOS, choroby tarczycy, cukrzyca, nadwaga i otyłość czy rzadko choroba Cushinga. Organizm jest skomplikowaną maszyną i w każdej chorobie działa inny mechanizm odpowiadający za pojawienie się insulinooporności. W niektórych przypadkach można mówić o czynniku genetycznym, a w innych ogromny wpływ na to wszystko ma styl życia.

5 czynników, które sprawiają, że insulinooporność źle wpływa na płodność i dlaczego tak się dzieje?


U wielu osób z insulinoopornością pojawia się nadmiar tkanki tłuszczowej, która często wpływa na poziom hormonów, utrudniając zajście w ciążę.

Wrażliwość tkanek na działanie insuliny wpływa na pracę jajników, tam również znajdują się receptory insulinowe, które mogą być „oporne” na jej działanie. Insulinooporność wpływa na cykle menstruacyjne, może rozregulować cykl lub być przyczyną braku miesiączek.

Oczywiście mówię w dużym uproszczeniu, bo na to wszystko składa się wiele czynników. Kolejny czynnik to ryzyko cukrzycy ciążowej, które towarzyszy kobietom z insulinoopornością. Dlatego tak ważne jest wyrównanie wyników badań.

 

Czy wysoki poziom insuliny przekreśla szanse na dziecko? 

Nie, nie przekreśla, ale szanse mogą być mniejsze. Zmniejsza się również szansa na utrzymanie ciąży, chociaż znam przypadki, w których mimo wysokiej insuliny kobiety rodziły. Wówczas częściej pojawiała się jednak cukrzyca ciążowa, nadciśnienie albo dochodziło do szybszego przyrostu masy ciała, co powodowało również większą skłonność do utrzymania nadwagi po ciąży.

 

W jaki sposób z tej książki mogą skorzystać osoby starające się o dziecko?


Jest przede wszystkim rozdział o aspektach ginekologicznych, jest wywiad z endokrynologiem dr. n. med. Maciejem Jędrzejowskim, który wyjaśnia wiele tematów dotyczących starań o ciążę. Jest też moja historia, która może być inspiracją dla innych, oraz wskazówki, jak zadbać o zdrowie, żeby starania zakończyły się sukcesem. Ostatnia część książki kierowana jest do rodziców, ale też przyszłych rodziców, wskazuję tam, o co warto zadbać w ciąży i przed nią.

 

Czy wiele dziewczyn z insulinoopornością stara się o dziecko? 

Starających się insulinoopornych jest bardzo dużo, co widać również na naszych grupach wsparcia w mediach społecznościowych Zwykle, gdy dochodzą do grupy, są załamane i zrezygnowane, ale z czasem ich nadzieje rosną. Czytają nasze historie, widzą, że leczenie przynosi efekty, a potem same chwalą się dodatnim testem ciążowym!

Fragment wywiadu autorstwa Jolanta Drzewakowska, oprac. Aneta Grinberg-Iwańska

POLECAMY:

Insulinooporność a niepłodność

 

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Test ciążowy USB – czy okaże się hitem dla par leczących niepłodność?

Fot. Screen, http://www.thinkgeek.com
Fot. Screen, http://www.thinkgeek.com

Gdy starania o dziecko trwają kilka lat – może być przydatne najnowsze urządzenie, które choć nie jest do kupienia w Polsce, można zamówić na zagranicznym serwisie.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Test ciążowy USB? Słyszałyście o tym? Na kobietach, które wykonują kilka testów ciążowych w życiu, pewnie ten nowy wynalazek nie zrobi najmniejszego wrażenia. Jednak dla par leczących niepłodność które o o zajście w ciążę walczą długimi latami owszem. Ile wykonujecie testów ciążowych w ciągu roku? Ile wydałyście na wszystkie testy ciążowe podczas tylu lat starań? Dlatego to nowinka techniczna może was zainteresować. W zagranicznych serwisach internetowych jest do kupienia test ciążowy na USB.

Czytaj też: Polka zaprojektowała test ciążowy

Jak działa elektroniczny test ciążowy USB?

Instrukcja obsługi tego urządzenia jest prosta:
1. nanosisz nieco moczu na element pomiarowy
2. podłączasz do USB
3. uruchamiasz specjalną aplikację
4. urządzenie dokonuje analizy i podaje wynik.

Dodatkowe zalety elektronicznego testu?

Test ciążowy USB dodatkowo podpowiada, kiedy są dni płodne, oraz wyliczy ci datę terminowego porodu.
Koszt zestawu z 20-ma paskami testowymi wynosi 18 dolarów. Producenci podają, że sprawdzalność urządzenia to 99%.

Jak wam się podoba pomysł na elektroniczny test ciążowy? Chciałybyście taki?

POLECAMY:

5 faktów o testach owulacyjnych – sprawdź, co mówi lekarz

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami