Przejdź do treści

Jak doświadczenia i opinie pacjentów pomagają budować wysokie standardy obsługi w klinice?

FertiMedica od początku swojej działalności stawia na jakość obsługi pacjentów, na ich potrzeby i odczucia. Założycielka przychodni Marta van der Toolen sama przeszła przez proces leczenia niepłodności. Dzięki temu zobaczyła i poczuła to, czego często nie widzi i nie czuje specjalista siedzący po drugiej stronie biurka.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

– Tworząc FertiMedica, kierowałam się odpowiedzią na pytanie: „Jaka powinna być przychodnia, w której sama chciałabym się leczyć?”. Uważam, że w tak delikatnej i intymnej kwestii, jaką jest leczenie niepłodności, osoby odpowiedzialne za jakość usług w przychodni powinny brać pod uwagę zdanie i opinię pacjenta. Z jednej strony ważne jest doświadczenie i wiedza pracujących w przychodni specjalistów, sprzęt, w jaki zaopatrzona jest klinika, ale z drugiej strony stoi pacjent – osoba dla nas najważniejsza, z której zdaniem powinniśmy się liczyć – podkreśla Marta van der Toolen.

Zobacz także: Doskonałe wyniki leczenia metodą zapłodnienia pozaustrojowego

 

Wsparcie i troska o pacjentów

Jak podkreśla założycielka, FertiMedica to miejsce charakterystyczne. Pacjenci oprócz profesjonalnej opieki medycznej otrzymują tu także dużo wsparcia, empatii i ciepła ze strony personelu: zaczynając od pań na recepcji, kończąc na lekarzach specjalistach.

Najtrudniejsze w procesie budowania naszej przychodni było znalezienie odpowiednich ludzi do współpracy. Dla mnie jasne było, że wysoka jakość usług FertiMedica może zostać zapewniona tylko przez osoby, które utożsamiają się z filozofią kliniki i skłonne są wdrożyć w swoją pracę wzorce, które podpowiedziały zarówno doświadczenia moje, jak i innych pacjentów. Teraz, po kilku latach działalności mogę powiedzieć, że udało nam się takich ludzi znaleźć i stworzyć miejsce, w którym chciałabym się leczyć. Jestem dumna z naszego zespołu i wdzięczna za ogromny wkład, jaki wnosi w leczenie pacjentów. Wszystko, co robimy, robimy dla pacjentów. Dzięki regularnym badaniom ich satysfakcji wiemy, czy robimy to dobrze – podsumowuje Marta van der Toolen.

Założycielka kliniki FertiMedica podkreśla, że w zwiększaniu standardów obsługi pomaga im uważne słuchanie opinii klientów.

– Pozwala nam ona na bieżąco usprawniać procedury, doskonalić obsługę, wprowadzać nowe usługi oraz zgłaszać uwagi lekarzom i innym pracownikom, których one dotyczą.

Logo FertiMedica

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Przewodnik po dobrej kaszy. Które kasze są bezglutenowe, a które zawierają gluten?

Kasze w słoikach; środkowa z podpisem: quinoa. /Ilustracja do tekstu: Przewodnik po kaszach. Kasze bezglutenowe, kasze z glutenem
Fot.: Denise Johnson /Unsplash.com

Kasze stają się coraz popularniejsze i nie ma w tym nic dziwnego – zawierają mnóstwo witamin, w tym te z grupy B, minerałów takich jak magnez, wapń, żelazo i fosfor, a także błonnika. Stanowią źródło białka roślinnego i węglowodanów złożonych. Dobra kasza to podstawa w zdrowej diecie. Ale czy potrafimy dokonać rozróżnienia na kasze bezglutenowe i te, które zawierają gluten?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kasze bezglutenowe: kasza gryczana

Kasza gryczana prażona i nieprażona (inaczej: palona i niepalona lub ciemna i biała) przygotowywana jest z gryki.

Kaszę gryczaną możemy wykorzystać do dań mięsnych, zapiekanek, sałatek. Z długo moczonej kaszy można zrobić chleb. Jeśli zmielimy kaszę gryczaną, uzyskamy mąkę, którą wykorzystamy do ciast, ciasteczek, placków i innych wypieków. Dodając do kaszy gryczanej rozmaite dodatki, np. grzyby czy śliwki, przygotujemy farsze do pierogów czy gołąbków. Stanowi rewelacyjny dodatek do burgerów i kotletów w wersji wegańskiej i wegeteriańskiej.

POLECAMY TEŻ: Dieta wegetariańska w staraniach o dziecko. O tym warto wiedzieć

Kasze bezglutenowe: kasza jaglana, czyli królowa kasz

Kaszę jaglaną przyrządza się z prosa. Jest najbardziej wszechstronna w stosowaniu ze wszystkich kasz. Można z niej zrobić niemal wszystko: mleko, śmietanę, budyń, desery, a także użyć jej do mięs, zup, sałatek, farszu, koteltów, burgerów, placków, ciast, a nawet… kiełbasy! W sieci możemy znaleźć przepisy na wegańskie lub wegeteriańskie kiełbasy na bazie kaszy jaglanej.

Bardzo ważna jest technika gotowania kaszy jaglanej. Najlepiej suchą kaszę najpierw uprażyć w garnku, następnie przełożyć na sitko i przepłukać zimną wodą, po czym z powrotem przełożyć do garnka i zalać wodą w stosunku: 2 części wody na 1 część kaszy. Dodać szczyptę soli, ewentualnie łyżeczkę masła klarowanego lub innego dobrego tłuszczu.

Kasze bezglutenowe: quinoa (komosa ryżowa)

Na bazie komosy ryżowej możemy przyrządzić nie mniej dań niż z innych kasz. Jej dodatkowym atutem jest niski indeks glikemiczny, co oznacza, że jest szczególnie zalecana dla osób z zaburzeniami insulinowymi.

Kasze bezglutenowe: kasza kukurydziana

Kaszę kukurydzianą możemy wykorzystywać do zagęszczania zup i sosów. Bardzo dobrze sprawdza się w plackach, kluskach czy jako składnik sklejający ciasta oraz chleby bezglutenowe.

Dobra jako dodatek do warzyw i mięs.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Naukowcy są pewni: czerwone mięso zwiększa ryzyko zachorowania na endometriozę

Kasze bezglutenowe: kasza z amarantusa

Amarantus króluje wśród dań na słodko. Jest doskonałym składnikiem ciast, ciastek, placków, naleśników, batoników.

Amarantus może być też dodatkiem do kotletów, pulpetów czy sałatek.

Kasze bezglutenowe: kasza owsiana

Możemy spotkać owies bezglutenowy, czyli kaszę owsianą.

Kaszę owsianą możemy stosować tak samo jak każdą inną, czyli zarówno do dań wytrawnych, jak i słodkich. Kasza owsiana to nieco inna wersja i alternatywa dla płatków owsianych. Możemy ją stosować jako dodatek do dań mięsnych, a także do zagęszczania zup, sosów czy robić z niej śniadania na słodko.

Kasze glutenowe: kasza manna, bulgur, kuskus

Kasza manna kojarzy się nam z dzieciństwem, tymczasem możemy ją wykorzystywać do wszystkich dań o każdej porze dnia. Kasza bulgur jest wykonana z twardej pszenicy durum; niektórzy nazywają ją ryżem z makaronu. Najbardziej popularnym daniem z użyciem tej kaszy jest sałatka tabbouleh.

Z kolei kuskus to błyskawiczna kasza, którą przygotujemy w kilka minut. Wystarczy zalać kaszę wrzątkiem i mamy gotowy dodatek do wszelkiego rodzaju dań. Kuskus ma wysoki indeks glikemiczny.

ZOBACZ TAKŻE: Co wpływa na twoje hormony? Te przedmioty stosujesz na co dzień!

Kasze glutenowe: kasza jęczmienna i kasza orkiszowa

Z jęczmienia wykonuje się kaszę jęczmienną, czyli pęczak, perłowa, wiejska, ma niski indeks glikemiczny. Kaszę jęczmienną najczęściej wykorzystujemy do dań wytrawnych: do mięs, warzyw, kotletów, zup i sałatek.

Z orkiszu zaś wykonuje się kaszę orkiszową – najbardziej szlachetną wśród kasz glutenowych ze względu na stosunkowo niską zawartość tego białka.

Kaszę orkiszową możemy wykorzystywać zarówno do dań wytrawnych, jak i na słodko. Świetnie się sprawdza jako dodatek do mięs, warzyw, farszu, kotletów, burgerów, a także z owocami, ugotowana na mleku będzie świetna na śniadanie.

Pamiętajmy o tym, aby żadnej z kasz nie gotować w torebkach plastikowych. Wydaje się to udogodnieniem w naszym codziennym życiu, jednak jest to bardzo szkodliwe dla naszego zdrowia. Torebki są zrobione z plastiku, wchodzą w reakcję z gorącą wodą, wskutek czego uwalnia się Bisfenol A (BPA) – syntetyczna postać estrogenów, który wnika do organizmu i jest w nim magazynowany.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Dieta w ciąży a alergia u dziecka. Czy istnieje związek?

Anna Bajkowska - Suchecka

autorka strony i bloga Żona z ADHD, pedagożka, nauczycielka, propaguje zdrowy styl i tryb życia, zwolenniczka holistycznego podejścia do zdrowia.

Choruję na depresję, chcę być matką – jak wygrać obie te walki?

Gdy rzeczywistość staje się zbyt trudna do udźwignięcia, gdy świat dookoła traci sens, a codzienność przestaje cieszyć. Depresja – choroba XXI-ego wieku, która staje na drodze coraz większej ilości osób. Także osób chcących być rodzicami. Czy da się walczyć z zaburzeniami nastroju i jednocześnie spełnić swoje marzenie o rodzicielstwie?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nie, depresja to nie jest lenistwo. Nie, nie jest to celowe ignorowanie znajomych i bliskich. Nie, nie jest to szukanie zaczepki. Nie, nie, nie! Depresja to choroba, która dotyka około 350 milionów ludzi na całym świecie. W Polsce jest to 1,5 mln osób – jak wskazuje Kampania Społeczna Forum Przeciw Depresji, jest to niemalże tyle, ile mieszkańców Warszawy! Jak mówią zaś dane WHO, najczęściej taką właśnie diagnozę dostają osoby w wieku 20-40 lat, z czego dwa razy częściej są to kobiety. Zaraz, zaraz… czy nie brzmi to jak czas, w którym to pojawia się chęć założenia rodziny?

Przyjmuje się, że nawet do 25 proc. kobiet w wieku rozrodczym cierpi na depresję. W związku z tym, zagadnienie dotyczące leczenia tej choroby w okresie planowania ciąży i samej ciąży, w praktyce psychiatrycznej pojawia się dość często. Przede wszystkim należy pamiętać, że kobieta  z rozpoznaniem depresji może z powodzeniem zajść w ciążę i urodzić dziecko” – mówi w rozmowie z nami lekarka w trakcie specjalizacji z psychiatrii, dr Sandra Błędek-Andrzejak.

„Czarny pies”

Zaburzenia nastroju, bo do takich należy też depresja (w „standardowym” rozumieniu mówimy tu o zaburzeniach afektywnych jednobiegunowych), mogą być bardzo różne zarówno pod kątem siły, z jaką uderzają, jak i objawów.

Stąd też bardzo ważna jest jak najszybsza konsultacja ze specjalistą – psychologiem, psychoterapeutą, psychiatrą. To właśnie pod ich skrzydłami należy szukać pomocy. Każdy z nich jest bowiem w stanie jej nam udzielić, tym bardziej, że formy leczenia depresji także mogą być zróżnicowane. Ich dobór zależy od stanu osoby, która zmaga się z chorobą, ale też niestety jej funduszy, czasu, dostępności leczenia. Jeśli zaś dotyczy to kobiet, które planują zostać matkami, pojawić się mogą dodatkowe znaki zapytania. „Obecnie w leczeniu depresji stosujemy przede wszystkim psychoterapię i farmakoterapię. I właśnie ta druga metoda budzi największe kontrowersje w kontekście ciąży” – podkreśla nasza ekspertka.

Pierwsze pytania pojawiają się już na etapie planowania – czy leki antydepresyjne mają wpływ na płodność? Istnieją badania, których wyniki sugerują, że może tak być. Głównie poprzez wpływ leków na układ hormonalny, np. niektóre z leków stosowanych w leczeniu depresji mogą zwiększać poziom prolaktyny. Leki mogą także przejściowo wpływać na jakość nasienia u mężczyzn. Nie można też zapomnieć o jednym z działań niepożądanych leków przeciwdepresyjnych, które ma na pewno pośredni wpływ na płodność. Jest to spadek libido zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn. Wymienione działania są jednak subtelne, przemijające, bądź możliwe do skorygowania, a zajście w ciążę podczas leczenia antydepresantami jest jak najbardziej możliwe (co niejednokrotnie udowadnia praktyka).

Dr Sandra Błędek-Andrzejak
Walcząc o zdrowie

Wracając jednak do faktu, iż depresja może przebiegać ze zróżnicowaną siłą, pojawić się na bardzo różnych etapach życia i może też powracać, przebieg leczenia oraz dobór farmakoterapii w każdym przypadku powinien być dobierany indywidualnie. „Generalnie odradza się planowanie ciąży w ostrej fazie choroby. Jeżeli jednak jej objawy są opanowane lub nastąpiła ich remisja możemy z powodzeniem zacząć odstawiać leki. Zazwyczaj dzieje się to poprzez stopniową ich redukcję. Jeżeli proces ten przebiegnie pomyślnie, nic nie stoi na przeszkodzie, by pacjentka mogła rozpocząć starania o powiększenie rodziny” – mówi dr Błędek-Andrzejak i dodaje:

Zdarza się jednak, że przebieg choroby jest ciężki, nawracający, a historia leczenia pokazuje, że próby odstawienia leków powodowały gwałtowny nawrót objawów, bądź u chorej występowały epizody psychotyczne, tendencje samobójcze, czy też silne zaburzenia odżywiania. Wówczas zaleca się nieprzerywanie leczenia farmakologicznego, ale należy je prowadzić przy użyciu leku najbezpieczniejszego, stosowanego w monoterapii, w najmniejszej skutecznej dawce (rozłożonej w ciągu dnia, by uniknąć dużego stężenia leku we krwi). Wśród wielu uznawanych za skuteczne leków przeciwdepresyjnych istnieją takie, które uważane są za względnie bezpieczne w czasie ciąży (po przeanalizowaniu korzyści i ryzyka wynikających z podjęcia leczenia).

Uderzenia z wielu stron

Zaznaczony przez ekspertkę został także inny ważny temat – współwystępowania przeróżnych problemów, które koniec końców łączyć mogą właśnie objawy depresyjne. Poruszona tu m.in. kwestia zaburzeń odżywiania jest niezwykle istotna jeśli mówimy o płodności. „Anoreksja, bulimia, napady objadania się – niektóre statystyki pokazują, że nawet 5-10 proc. kobiet doświadczyło na jakimś etapie swojego życia właśnie zaburzeń odżywiania. Najczęściej dotykają one młode dziewczyny będące u progu dorosłości. Są to zaburzenia psychiczne, które obejmują niemal wszystkie sfery życia” – pisaliśmy w jednym z magazynów „Chcemy Być Rodzicami”.

Wiele kobiet zmagających się z zaburzeniami odżywiania, ponosi poważne skutki somatyczne, które związane są między innymi z układem hormonalnym. „Chorując na anoreksję nie miałam miesiączki przez ponad rok, a moje BMI było dużo poniżej normy” – opowiada 25-letnia Magda, której problemy zaczęły się gdy miała kilkanaście lat.

„Chcemy Być Rodzicami” Nr 7 (28) 2017

Jeśli spojrzymy na badania dotyczące zaburzeń odżywiania i płodności, okazuje się, że w porównaniu z grupą kontrolną, chorujące kobiety potrzebowały więcej czasu na zajście w ciążę. Częściej też zmagały się z niepłodnością, lub z drugiej strony, w większej ilości przypadków były nieszczęśliwe właśnie z powodu zajścia w ciążę. Większe jest wtedy też ryzyko poronienia oraz innych powikłań. „Co ważne, niektórzy eksperci wskazują, że jeżeli zaburzenie jest aktywne w czasie ciąży, powinna być ona uznana za ciążę wysokiego ryzyka i poddana szczególnej obserwacji”- pisaliśmy.

Bardzo często osoby cierpiące na zaburzenia odżywiania zmagają się też jednocześnie właśnie z depresją. Znacząco utrudnia to zdrowienie zarówno związane z nastrojem, jak i terapię dotyczącą jedzenia. Pokazuje to tylko, jak trudno jest wnioskować o tym, co w takich przypadkach było pierwsze – czy to zaburzenia jedzenia wywołały depresję? A może depresja doprowadziła do zaburzeń odżywiania? Należy podejść do tego problemu bardzo indywidualnie. Każda historia jest bowiem inna, każda jest trudna i zasługuje na jak najlepszą opiekę. Jeśli do tego w perspektywie jest chęć zostania matką, taka opieka jest niezbędna.

Różne ścieżki, jeden cel – zdrowie

W czasie depresji podporę mogą dawać ci nie tylko osoby z zewnątrz, ale też ty sama powinnaś otoczyć siebie dodatkową troską. Pamiętajmy, że to przede wszystkim właśnie my sami – jeśli pozwala na to nasz stan – decydujemy o tym, jak chcemy być leczeni. Jest to tym ważniejsze, a za razem trudniejsze, że depresja jest chorobą wpływającą niemalże na wszystkie obszary życia. Potrafi zabrać sprzed oczu wszelkie dobro i cele, które do tego czasu wydawały się nam przyświecać. Tym bardziej warto wtedy postawić nie tylko na leki, ale i na psychoterapię. Relacja terapeutyczna, konfrontacja z trudnościami, nauka dostrzegania pozytywów – to także skuteczna forma leczenia depresji. „W niektórych przypadkach można z powodzeniem zastąpić farmakoterapię oddziaływaniami psychoterapeutycznymi (zwłaszcza w depresji o łagodnym nasileniu). Psychoterapia jest też polecana, jako leczenia wspierające w przypadkach, gdy koniczne jest zastosowanie leków” – podkreśla lekarz.

Zobacz też: Umysł kontra ciało. Kiedy do diagnozy potrzeba szerszego spojrzenia

 

Jeśli zatem jesteśmy w stanie samodzielnie się tego podjąć, warto byśmy zastanowili się, czego potrzebujemy. Jaka forma leczenia będzie dla nas najlepsza? Wszystko należałoby robić oczywiście m.in. pod czujnym okiem lekarza, szczególnie w czasie starań o dziecko lub ciąży: „Decyzja o włączeniu leczenia, bądź jego zaprzestaniu, każdorazowo powinna być dogłębnie przeanalizowana. Powinna też opierać się na ścisłej współpracy między przyszłą matką, jej partnerem, psychiatrą oraz ginekologiem prowadzącym ciążę” – mówi dr Błędek-Andrzejak i co ważne, dodaje: „Rozpoznając depresję  i włączając leki u kobiety w wieku rozrodczym, lekarz psychiatra powinien poinformować ją o potencjalnym wpływie leków na ciążę. A także o konieczności niezwłocznego zgłoszenia przez pacjentkę rozpoczęcia starań o dziecko”.

Nasze ekspertka daje też przy tym znaczącą wskazówkę, która podkreśla, jak ważne jest w tym czasie zadbanie także o pozostałe aspekty zdrowia: „W kontekście leczenia psychiatrycznego niezwykle istotna w okresie planowania ciąży, bądź wczesnej ciąży, jest suplementacja kwasu foliowego. Ważne jest także, by w tym czasie konsultować z lekarzem wszystkie przyjmowane doraźnie leki uspokajające. Nawet preparaty ziołowe dostępne bez recepty” – podkreśla.

Zawalcz (nie tylko) o siebie!

Jest to szalenie złożony problem, a leczenie depresji wymaga wiele cierpliwości, ogromu samozaparcia oraz mnóstwo wysiłku włożonego w walkę o własne zdrowie psychiczne. Nie można więc bać się prosić o wsparcie, a takim też jest leczenie farmakologiczne. Pamiętajmy, że depresja jest chorobą, która może prowadzić do śmierci – a konkretniej targnięcia się na własne życie. Jeśli zatem obserwujesz u siebie niepokojące objawy, lub dotyka to bliską ci osobę, zaopiekuj się tym, co się dzieje. Jak widzisz, co wyjaśniła ekspertka, wcale nie przekreśli to szans na bycie rodzicem. Odpowiednio dobrane leki, konsultacje z lekarzem, terapeutą i zadbanie o siebie, to także zadbanie o swoje przyszłe dziecko.

 

Dr Sandra Błędek-Andrzejak – lekarka w trakcie specjalizacji z psychiatrii. Na co dzień pracuje w Oddziale Psychiatrycznym Szpitala Bielańskiego w Warszawie, a także w Poradniach Psychiatrycznych.

 

Przeczytaj także:

Ryzyko zaburzeń psychicznych przy PCOS

„Uderz w samą siebie, ukarz się za niepłodność!” – jakże smutne rzeczy potrafimy robić same sobie

Biorę, piję, palę i… chcę być rodzicem! „Niestety niejednokrotnie decyzja o założeniu rodziny musi zostać odroczona”

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Przemoc rodzi przemoc. Ale czy endometriozę też?

Smutna kobieta opiera dłoń o szybę, po której spływają krople deszczu /Ilustracja do tekstu: Endometrioza a przemoc w dzieciństwie
Fot.: Milada Vigerova /Unsplash.com

Nie od dziś wiadomo, że endometrioza jest chorobą o wielu twarzach. Naukowcy nieustannie sprzeczają się, dlaczego i jak powstaje oraz jak ją leczyć. Tyle teorii, co badaczy. Jednak szwajcarscy lekarze wysnuli i udowodnili wyjątkowo nietypowy związek pomiędzy byciem ofiarą przemocy w dzieciństwie a zachorowaniem na endometriozę.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W najnowszym numerze „Human Reproduction” grupa naukowców z Niemiec, Austrii i Szwajcarii opublikowała szokujące wyniki badań nad częstotliwością doświadczenia przemocy w dzieciństwie a występowaniem endometriozy w dorosłym życiu. Choć to najczęstsza choroba żeńskiego układu rozrodczego (występuje nawet u 6% kobiet), nikt nadal nie wie, jak i dlaczego powstaje.

CZYTAJ TEŻ: Zmęczenie to częsty objaw endometriozy. Zobacz dlaczego

Nowe spojrzenie na przyczyny endometriozy

Dotychczas badania nad przyczynami endometriozy skupiały się na predyspozycjach genetycznych oraz wpływie substancji toksycznych na organizm – od okresu płodowego do dorosłości. Tymczasem okazuje się, że doświadczenie przemocy w dzieciństwie wiąże się z wieloma chorobami, które (teoretycznie) nie powinny mieć z nim związku. Wynika to najprawdopodobniej z przewlekłych zmian hormonalnych i immunologicznych związanych z długotrwałym stresem.

W wieloośrodkowym retrospektywnym badaniu typu „case-control” poddano analizie jakość życia oraz doświadczenie przemocy w dzieciństwie (Childhood Trauma Questionnaire, CTQ) u 421 pacjentek z endometriozą oraz u takiej samej liczby zdrowych kobiet (stanowiły one grupę kontrolną). Po dokonaniu skomplikowanych analiz statystycznych wykryto, że kobiety z endometriozą znacznie częściej doświadczyły w dzieciństwie nadużyć seksualnych, przemocy i zaniedbania emocjonalnego, jak również nierównego traktowania.

ZOBACZ TAKŻE: Gwiazda pop po raz pierwszy tak szczerze o poronieniu i endometriozie

Endometrioza a przemoc w dzieciństwie: potrzebne wnikliwe badania

Badaczom nie udało się udowodnić, dlaczego tak jest ani jaki dokładnie mechanizm sprawia, że np. molestowanie seksualne zwiększa ryzyko zachorowania na endometriozę w późniejszym okresie życia.

Wymagane są dalsze badania, szczególnie nad wyjaśnieniem związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy przemocą doznaną w dzieciństwie a zachorowaniem na endometriozę. Naukowcy sugerują, że jest to wynik długofalowego oddziaływania hormonów wydzielanych w trakcie stresu na układ immunologiczny, prowadzącego do jego dysfunkcji. Zalecają screening pacjentek w kierunku traumatycznych doświadczeń i zapewnienie opieki psychologicznej dla wszystkich potrzebujących tego kobiet.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Stres zmniejsza płodność i skuteczność in vitro. Ale jest na to sposób

Aktualizacja tekstu:

W związku z licznymi zapytaniami o źródło tekstu zwracamy uwagę, że na początku artykułu jest wskazane, że jest to publikacja na podstawie najnowszego, lipcowego Human Reproduction, międzynarodowego pisma naukowego o wysokim tzw. impact factor.

Podajemy również bezpośrednie odsyłacze:

do badań: https://academic.oup.com/humrep/advance-article-abstract/doi/10.1093/humrep/dey248/5055017?redirectedFrom=fulltext

oraz ich omówienia: https://www.sciencedaily.com/releases/2018/07/180717125826.htm

Chętnie usłyszymy Wasze opinie w tej sprawie. Piszcie na redakcja@chbr.pl lub na FB w prywatnej wiadomości.

Redakcja Chcemy Być Rodzicami

30 lipca 2018

Karina Sasin

Naukowczyni, aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych. Redaktor Naukowa "Chcemy Być Rodzicami". Wielokrotna stypendystka m.in. Organizacji Narodów Zjednoczonych, Rządu USA (NIH) i Krajowego Funduszu Na Rzecz Dzieci. Organizatorka konferencji International Meeting on MRKH Syndrome. Po godzinach miłośniczka cukiernictwa i dalekich podróży ;-)

Nadzieja – w jakich barwach widzisz swoją przyszłość? [PODCAST]

Patrząc w przyszłość, jakie widzisz barwy? Jest w tobie więcej lęku, który przywołuje nad głowę czarne chmury, czy może jednak nadziei? Nadziei, że nawet jeśli jest trudno, to jutro będzie lepsze i dasz sobie z nim radę. Czym jest nadzieja i czy masz ją w sobie?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

„Nadzieja matką głupich”? Być może. Ktoś inny powiedziałby jednak, że „Głupi ma zawsze szczęście”. Patrząc zatem na oba te przysłowia z wielkim przymrużeniem oka, nadzieja jest jednym z elementów szczęśliwego życia. I jest w tym dużo prawdy, jest ona bowiem ogromnym zasobem, który pozwala lepiej radzić sobie w momentach potknięć, wyzwań, zmagań – także z niepłodnością.

Czy masz w sobie przestrzeń na myślenie o przyszłości z nadzieją? Czy widzisz, jak wielki może mieć ona wpływ na nasze działania? Czy wiesz, że możesz ją w sobie obudzić?

Zastanówmy się wspólnie – posłuchaj PODCASTU

…bo chcę dać ci przestrzeń do namysł i wiarę w to, że jest w tobie miejsce na nadzieję!

 

Zobacz też:

Obezwładniający wstyd vs. wdzięczność – jak stworzyć w sobie przestrzeń na dobre emocje? – PODCAST psychologiczny

„Nigdy nie będę taka jak ona…” – czy porównywanie się naprawdę ma sens?  – PODCAST psychologiczny

Świat pod linijkę – gdy perfekcjonizm zderza się z niepłodnością  – PODCAST psychologiczny

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.