Przejdź do treści

Endometrioza w serialu „Diagnoza”. Czy lekarzom uda się znaleźć skuteczny lek?

Endometrioza w serialu "Diagnoza"
fot. www.diagnoza.tvn.pl

Endometrioza to podstępna i bardzo bolesna choroba, a jej prawidłowe rozpoznanie zajmuje czasem wiele lat. Wątek endometriozy pojawił się ostatnio w serialu „Diagnoza”.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

20 lutego odbyła się premiera drugiego sezonu „Diagnozy”. Jest to serial medyczno-kryminalny, emitowany przez TVN od 5 września 2017 roku.

Serial opowiada o losach lekarki Anny Leśniewskiej. Kobieta po latach nieobecności wraca do Polski, aby rozprawić się z osobą, która kiedyś zniszczyła jej życie. Kiedy jest już bliska osiągnięcia celu, staje się ofiarą wypadku komunikacyjnego. Kobieta trafia do szpitala w Rybniku i w wyniku odniesionych obrażeń traci pamięć.

Zobacz także: Endometrioza w „Pytaniu na Śniadanie”. Zobacz, o czym mówiły ekspertki

Endometrioza w serialu „Diagnoza”

W ostatnim odcinku serialu poruszono temat endometriozy –przewlekłej choroby definiowanej jako występowanie komórek błony śluzowej jamy macicy poza jej naturalnym umiejscowieniem.

Endometioza w serialu „Diagnoza” pojawiła się w pierwszym odcinku drugiego sezonu. Wątek dotyczył rozpoczęcia w rybnickim szpitalu badań nad lekiem na endometriozę.

Ewa- pacjentka, która miała zostać wypisana do domu, nagle traci przytomność. Objawy neurologiczne sugerowały krwawienie do mózgu. Niepokojąc się o stan pacjentki, dr Anna stara się włączyć kobietę do programu rybnickiego szpitala.  Projekt ten finansowany jest przez międzynarodowy koncern farmaceutyczny. Niestety, tam gdzie w grę wchodzą olbrzymie pieniądze, nie wszyscy grają uczciwie…

Zobacz także: 10 najczęstszych pytań o endometriozę

Endometrioza – co to takiego?

Szacuje się, że z endometriozą zmaga się nawet od 6 do 15 proc. kobiet. Powodem zgłoszenia się do lekarza jest najczęściej ogromny ból, ale również niepłodność.

Według statystyk, na całym świecie choroba występuje u blisko 180 milionów kobiet, również młodych i bardzo młodych. Diagnozuje się ją nawet w 80 proc. przypadków przewlekłego bólu miednicy i u 50 proc. kobiet niepłodnych.

Wewnętrzne krwawienia przy endometriozie doprowadzają do przewlekłych stanów zapalnych i zrostów w jamie miednicy. Rozwijają się również bolesne guzki endometrialne. Zapalenie w obrębie jajowodów może uszkodzić plemniki i jajniki, a także utrudnić ich ruch. W efekcie chore kobiety mogą mieć problem z zajściem w ciążę.

Podstawowym badaniem przy podejrzeniu choroby jest USG, dzięki któremu możliwe jest wykrycie nawet niewielkich ognisk endometriozy występujących często poza jajnikami. Standardem w ostatecznym rozpoznaniu jest laparoskopia, czyli endoskopia ginekologiczna. Zabieg stosuje się również przy leczeniu choroby. W trakcie laparoskopii usuwa się ogniska endometriozy, w tym torbiele i zrosty w obrębie jamy miednicy.

Informacja o poruszeniu tematu endometriozy w serialu ucieszyła kobiety cierpiące na tę chorobę. Chodzi przede wszystkim o szerzenie wiedzy na temat endometriozy wśród społeczeństwa. Jej rozpoznanie nie jest łatwe i zajmuje czasem wiele lat. Dzieje się tak dlatego, że objawy endometriozy są mało specyficzne. Informacje zebrane podczas wywiadu medycznego mogą jedynie nakierować na podejrzenie endometriozy, ale nie są to objawy charakterystyczne.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: serialeweb.pl, superseriale.se.pl, RMF FM 

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Blastocysta. Jak na tym etapie rozwija się zarodek i jak ocenić jego rokowania?

Kobieta w laboratorium sprawdza próbkę pod mikroskopem
fot. Fotolia

Powodzenie in vitro zależy w znacznej mierze od tego, czy zarodki, które uzyskaliśmy w wyniku tej procedury, mają odpowiedni potencjał rozwojowy, a tym samym – czy są zdolne do zapoczątkowania zdrowej ciąży. Jakie kryteria stosuje się do określenia rokowań wczesnego zarodka (zwanego blastocystą), z czego składa się on na tym etapie rozwoju i jak właściwie zinterpretować oznaczenia stosowane w klasyfikacji blastocyst? Podpowiadamy.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Podział komórek po zapłodnieniu: jak to wygląda?

Określenie, czy zapłodnienie pozaustrojowe było skuteczne, możliwe jest po 16–18 godzinach. Zapłodnione komórki jajowe mają wówczas dwa przedjądrza oraz dwa ciałka kierunkowe. Po ok. 22–24 godzinach od zapłodnienia zarodek dzieli się na dwie komórki potomne (czyli dwa blastomery). W trzech kolejnych dobach komórek przybywa i stają się coraz mniejsze. Po 44 godzinach są ich już cztery, a po 68 godzinach – od 6 do 8.

W czwartej dobie po zapłodnieniu wszystkie komórki zarodka zlewają się, tworząc tzw. morulę. W piątej dobie tworzy się zaś zarodek, który w tej fazie nazywany jest blastocystą.

CZYTAJ TEŻ: Brak rozwoju zarodka: przyczyny i objawy

Co to jest blastocysta?

Blastocysta to wczesne stadium rozwoju zarodkowego. Na tym etapie embrion składa się z trofoblastu (inaczej trofektodermy, czyli pojedynczej warstwy komórek na obwodzie zarodka, z której utworzy się łożysko) i węzła zarodkowego (czyli tzw. embrioblastu, z którego – przy pomyślnym rozwoju – powstanie organizm płodu).

To właśnie w stadium blastocysty zarodek zagnieżdża się w śluzówce macicy.

ZOBACZ TAKŻE: Ciągły monitoring zarodków zwiększa szanse in vitro o 25%

Klasyfikacja blastocyst w 5. dobie: co oznaczają cyfry?

System klasyfikacji blastocyst został opracowany w latach 90. ubiegłego wieku przez dwóch naukowców: Gardnera i Schoolcrafta. Standardy te zostały szybko zaadaptowane przez kliniki leczenia niepłodności na świecie – także w Polsce.

W systemie umożliwiającym ocenę blastocyst używa się cyfry (od 1 do 6) oraz dwóch liter (od A do C). Najniższa cyfra, 1, oznacza wczesną blastocystę, której jama jest w niej mniejsza niż połowa objętości embrionu, zaś 2 to blastocysta, której jama jest już większa lub równa połowie objętości embrionu. Gdy jama blastocysty całkowicie wypełnia zarodek, blastocysta klasyfikowana jest jako 3.

Blastocysta oceniona na 4 to taka, której objętość jest większa od wczesnego embrionu, a jej otoczka staje się bardzo cienka. Kolejna cyfra na skali, 5, oznacza z kolei wydobywającą się blastocystę, w której trofoblast (inaczej trofoektoderma) wydostaje się z otoczki. Ostatni numer, 6, to blastocysta w pełni wykluta – zarodek znajduje się w całości poza otoczką.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Mrożenie zarodka – jak wygląda ten proces? Wyjaśnia nam ekspertka ds. embriologii

Klasyfikacja blastocyst: co oznaczają litery i jakie wpływają na rokowanie zarodka?

W systemie klasyfikacji blastocyst wykorzystuje się także litery: A, B lub C. Za pomocą pierwszej z nich oznacza się węzeł zarodkowy, z którego powstanie organizm zarodka, druga zaś określa trofektodermę, czyli warstwę komórek, z której rozwinie się łożysko.

Zgodnie z przyjętymi kryteriami, litera A oznacza wiele komórek ściśle ułożonych obok siebie, a B – kilka komórek ułożonych luźno. Najniższa ocena dla węzła zarodkowego lub trofektodermy to C – bardzo mało komórek.

Warto wiedzieć, że oznaczenia literowe najczęściej stosuje się do blastocyst ocenionych na 3 wzwyż. To one rokują bowiem najlepiej (szczególnie przy klasie od AA do BB, czyli 3AA, 4BB itd.). Eksperci podkreślają jednak, że każdy zarodek, który przetrwał do 5. doby, ma szanse na zagnieżdżenie się w śluzówce macicy.

UWAGA: Według najnowszych zasad opisu blastocyst, które oparto na tym samym systemie, litery A-C zastąpiono cyframi 1-3. Oznacza to, że liczbą 1 określa się trofektodermę lub węzeł zarodkowy oceniony wcześniej jako  A, 2 – trofektodermę lub węzeł zarodkowy oceniony jako B, a 3 – te, które klasyfikowany jako C. Przykład: W najnowszej nomenklaturze blastocysta 3BB jest określana jako 3.2.2, a blastocysta 4BC to teraz 4.2.3.

Źródło: novum.com.pl, rmapa.com

POLECAMY TEŻ: 5 rzeczy, o których musisz wiedzieć przed in vitro

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Manuela Gretkowska o duchowym leku po poronieniu. „Kościół wie lepiej, co ci jest i na co cierpisz – chociażby na in vitro”

Manuela Gretkowska o duchowym leku po poronieniu
fot. Facebook - Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska w ostrych słowach skomentowała pomysł Kościoła katolickiego na „duchowy lek” łagodzący ból po poronieniu i utracie dziecka. „Kościół wie lepiej co ci jest i na co cierpisz – chociażby na in vitro. Consolatyna też temu zaradzi, serio” pisze feministka na swoim profilu na Facebooku.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

2 lipca sejmowa Komisja Polityki Społecznej i Rodziny dyskutuje nad projektem ustawy zakazującym aborcji w przypadku nieuleczalnych wad płodu. W odniesieniu do tych wydarzeń pisarka i feministka Manuela Gretkowska poruszyła na Facebooku sprawę praw kobiet, aborcji i in vitro.

W swoim wpisie Gretkowska odniosła się do kontrowersyjnego pomysłu Kościoła katolickiego na uśmierzenie bólu po poronieniu. Chodzi o produkt o nazwie „Consolatyna”, czyli „zestaw antydepresyjny po utracie dziecka”.

W niewielkim pudełeczku imitującym opakowanie leku, znajdziemy ikonę Matki Boskiej, modlitewnik, pojednianie z Bogiem, sobą i utraconym dzieckiem. Jak zapewnia producent, wyrób przeznaczony jest do codziennego użytkowania „o dowolnej porze dnia i nocy”, a przedawkowanie jest niemożliwe.

Wskazaniami do stosowania Consolatyny jest utrata dziecka, poronienie naturalne, poczucie winy, lęki i stany depresyjne po utracie dziecka, przerwanie ciąży, syndrom poaborcyjny oraz… in vitro. Lek duchowny wydawany jest bez recepty i kosztuje 9,90 zł.

Zobacz także: Poroniłaś? Kup modlitwę

Manuela Gretkowska o duchowym leku po poronieniu

Jesteś kobietą, weź Consolatynę wydawaną bez recepty. Działa na wszystkie lęki, depresje, nieszczęścia nawet te o których nie masz pojęcia, jak w przypadku 1/3 ciąż naturalnie przerwanych przez organizm. Kościół wie lepiej co ci jest i na co cierpisz – chociażby na in vitro. Consolatyna też temu zaradzi, serio. Jeśli umrze Ci dziecko, obojętnie w jakim wieku, albo masz poczucie winy po przerwaniu ciąży – podsumowuje z gorzko Manuela Gretkowska.

Gretkowska pisze dalej: „Skład Consolatyny to selfi Matki Boskiej, Modlitewnik – 1 szt. i „Pojednanie z Bogiem, sobą i utraconym dzieckiem – 1 szt”. A co jeśli były bliźnięta? Tertulian powiedział „Wierzę bo to absurdalne”, ty kup absurd. Gadżet produkuje wydawnictwo Świętego Stanisława, cena 9, 90 zł. Tanio w porównaniu z piekłem cierpienia.

Kościół już dawno zamienił się w gadżet wiary. Podsuwanie kobietom boskiego dowcipu Conoslatyny wygląda jak częstowanie miętuskiem skazaną na stos. Gdyby Kościół robił sobie jaja kosztem katoliczek, ich wolna wola. Ale już jutro, w poniedziałek Sejm znowu zajmie się ustawką ze wszystkimi Polkami. Wróci do komisji projekt ustawy antyaborcyjnej firmowany przez Kaję Godek. Opłacana przez spółkę państwową uważa, że jej prywatną sprawą są zarobione tam pieniądze. Natomiast publiczną sumienia kobiet.”

Jak uważasz?

Czy zgadzasz się z tym, co napisała Manuela Gretkowska?

Tak, zgadzam się z jej słowami w 100 procentach.
Nie, moim zdaniem przesadziła.

 

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Onet, Facebook- Manuela Gretkowska

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Ciąża biochemiczna. Czym jest i z jakich powodów dochodzi do straty?

Smutna kobieta siedzi na kanapie z testem ciążowym w dłoni /Ilustracja do tekstu: Ciąża biochemiczna: czym jest?
Fot.: Fotolia.pl

Test ciążowy pokazuje upragnione dwie kreski, ale radość nie trwa długo. W kolejnych dobach poziom hormonu ciążowego spada, a w badaniu USG nie widać zarodka. Co się dzieje? Prawdopodobną przyczyną tego stanu jest ciąża biochemiczna. Co oznacza ten termin i jaki ma związek z poronieniem? Wyjaśniamy.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ciąża biochemiczna: co oznacza ten termin?

O ciąży biochemicznej mówimy w przypadku, gdy pozytywny wynik testu ciążowego nie zostaje potwierdzony w badaniu obrazowym (za pomocą ultrasonografu).

Jak wyjaśniają embriolodzy, faza biochemiczna jest bardzo wczesnym etapem ciąży, wykrywalnym jedynie za pomocą badania biochemicznego krwi. Jeśli ponowne wykonanie testu w kolejnych dobach wskaże na przyrost beta-hCG do min. 1000 mIU/mL, rozwój zarodka wkracza w fazę ciąży klinicznej, którą można uwidocznić w trakcie USG.

W przypadku ciąży biochemicznej tak się jednak nie dzieje. Choć wykonany test potwierdza obecność beta-hCG (gonadotropiny kosmówkowej), strata ciąży następuje przed 6. tygodniem (nie dochodzi więc do dalszego rozwoju zarodka, a tym samym – do ciąży klinicznej).

POLECAMY RÓWNIEŻ: Ftalany i ich wpływ na ciążę i płód

Ciąża biochemiczna: jakie są jej przyczyny?

Zdecydowana większość wczesnych strat ciąży spowodowana jest nieprawidłowościami chromosomalnymi w obrębie rozwijającego się zarodka. W przypadku ciąży biochemicznej jest jednak inaczej. Choć przyczyną wczesnego poronienia bywają w tym przypadku czynniki genetyczne, znacznie częściej jest ono skutkiem nieprawidłowości związanych z implantacją zarodka. Może to wynikać zarówno z zaburzeń rozwoju trofoblastu (czyli części zarodka, z którego rozwija się łożysko), jak i z niedostatecznego przygotowania śluzówki macicy do przyjęcia zarodka (np. wskutek nieprawidłowego jej ukrwienia bądź niedostatecznego zsynchronizowania z rozwojem zarodka z powodu reakcji na stymulację hormonalną).

CZYTAJ TEŻ: Po transferze: co wolno, czego nie?

Ciąża biochemiczna: objawy poronienia

Wczesne poronienie ciąży biochemicznej objawia się zwykle krwawieniem lub plamieniem z narządów rodnych, które łączą się z bólami podbrzusza. Wiele kobiet, które nie wykonały wcześniej testu ciążowego, mylnie uznaje te symptomy za spóźnioną miesiączkę.

W przypadku par, które zdecydowały się na leczenie niepłodności za pomocą procedury in vitro, wczesne badania, których celem jest potwierdzenie lub wykluczenie ciąży, wykonuje się zdecydowanie częściej. To może stwarzać złudzenie, że do poronienia w fazie ciąży biochemicznej dochodzi częściej po zabiegu in vitro. W rzeczywistości jednak odsetek wczesnych strat ciąży na tym etapie jest taki sam bez względu na sposób poczęcia. Kanadyjskie badania z 2015 wskazują nawet, że ciąża biochemiczna występuje rzadziej u kobiet, które poddały się zapłodnieniu pozaustrojowemu.

Zgodnie z zaleceniami Royal College of Obstetricians and Gynaecologists, całkowite poronienie w fazie biochemicznej (gdy tkanki jaja płodowego zostają w pełni wydalone z macicy i nie wymaga ona oczyszczania) zazwyczaj nie wymaga pobytu w szpitalu ani zażywania antybiotyku. W przypadku wystąpienia jakichkolwiek nieprawidłowości niezbędna jest jednak konsultacja ginekologiczna.

Ciąża biochemiczna po transferze a szanse na ciążę w kolejnych cyklach

Choć możliwości współczesnej medycyny są coraz większe, nie odkryto jeszcze sposobu, który pozwoliłby zapobiegać bardzo wczesnym stratom ciąży.

Warto jednak wiedzieć, że ciąża biochemiczna nie wpływa na płodność kobiety w następnych cyklach. Jak wynika z niedawnych badań, pacjentki, u których ciąża po zabiegu in vitro (potwierdzona testem beta-hCG) nie rozwinęła się w ciążę kliniczną, mają statystycznie większe szanse na prawidłowy rozwój ciąży w kolejnych podejściach do tej procedury.

Więcej o zalecanym postępowaniu w przypadku wczesnej straty ciąży można przeczytać TUTAJ.

Źródło: www.novum.com.pl, www.newyorkfertilityservices.com

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Niepłodność wtórna u mężczyzn. Gdy jedno dziecko to nie wybór

Na zdjęciu: Siwowłosy mężczyzna stojący tyłem trzyma na rękach małe dziecko, które patrzy w obiektyw /Ilustracja do tekstu: Gdy jedno dziecko to nie wybór. Niepłodność wtórna u mężczyzn
Fot.: Filip Mroz /Unsplash.com

Trudności w poczęciu kolejnego dziecka dotyczą wielu par – także tych, które mają już dzieci. Nierzadko przyczyną tych problemów jest męska niepłodność wtórna, z której występowania nie zdaje sobie sprawy wiele osób. Jakie podłoże mogą mieć te zaburzenia, co zrobić, by uzyskać właściwie rozpoznanie i jakie są dostępne metody leczenia? Wyjaśnia lek. med. Piotr Dzigowski, androlog kliniczny z kliniki leczenia niepłodności InviMed w Warszawie.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zgodnie ze statystykami WHO, niepłodność wtórna występuje u 20% par, u których nie zdiagnozowano problemów z płodnością przed poczęciem pierwszego dziecka. W równym stopniu dotyka kobiety, jak i mężczyzn. Najnowsze badania wskazują, że czynnik męski może być dominujący nawet u 51% rodziców.

Diagnoza niepłodności wtórnej u mężczyzn: wykonaj spermiogram i badania dodatkowe

Gdy mimo kilkumiesięcznych starań występują trudności z poczęciem kolejnego potomka, wskazana jest konsultacja z lekarzem. Mężczyzna powinien w pierwszej kolejności zgłosić się do androloga, który wykona badanie fizykalne oraz zleci badanie nasienia.

– Optymalnym rozwiązaniem jest wykonanie tzw. spermiogramu rozszerzonego. Badanie to pozwala ocenić najważniejsze parametry nasienia: objętość ejakulatu, jego odczyn pH, koncentrację, żywotność, ruchliwość i budowę plemników – wyjaśnia lek. med. Piotr Dzigowski, androlog współpracujący z warszawską kliniką leczenia niepłodności InviMed.

Zaburzenia jakości nasienia, które są wykrywane na podstawie tej analizy, związane są zazwyczaj z obniżeniem koncentracji plemników w nasieniu (mówimy wówczas o oligozoospermii), obniżeniem ruchliwości plemników (asthenozoospermia) bądź nieprawidłowościami ich budowy (teratozoospermia).

– Często tym problemom towarzyszą: obniżony odsetek żywych plemników (necrozoospermia), zaburzenia dojrzewania plemników czy niestabilność nici DNA plemnika – wyjaśnia lek. med. Piotr Dzigowski.

Rzadziej występującymi zaburzeniami są cryptozoospermia (gdy w 1 ml nasienia występuje mniej niż 1 mln plemników) i azoospermia, czyli całkowity brak plemników w nasieniu. Wymienione zaburzenia mogą występować pojedynczo lub łączyć się ze sobą.

ZOBACZ TEŻ: Normy nasienia według WHO, czyli męska płodność pod lupą

Niepłodność wtórna u mężczyzn: wykonaj badania dodatkowe

Aby wykryć przyczynę nieprawidłowych parametrów nasienia, androlog przeprowadza wywiad medyczny oraz zleca badania dodatkowe:

  • analizę poziomu hormonów,
  • posiew nasienia,
  • badanie USG jąder z oceną przepływów naczyniowych.

Czasem niezbędna okazuje się też diagnostyka w kierunku cukrzycy, hiperlipidemii i zaburzeń czynności tarczycy.

– U części pacjentów wykonujemy TRUS, czyli USG prostaty przez odbytnicę – mówi ekspert InviMed.

ZOBACZ TAKŻE: Diagnostyka mężczyzny w walce z niepłodnością – czego można się spodziewać?

Przyczyny męskiej niepłodności wtórnej: urazy, choroby lub przebyte leczenie

Warto wiedzieć, że przyczyną nieprawidłowych parametrów nasienia w przypadku niepłodności wtórnej u mężczyzn są przeważnie urazy lub choroby, do rozwoju których doszło w okresie po poczęciu poprzedniego dziecka.

– Rzadko problem wynika z chorób lub nieprawidłowości wrodzonych – te bowiem powodują już problemy z poczęciem pierwszego dziecka – podkreśla lek. med. Piotr Dzigowski, ekspert InviMed.

Jak dodaje androlog, za męską niepłodność wtórną mogą odpowiadać m.in.: skręt jąder, wodniak jądra, żylaki powrózków nasiennych, przebyte nowotwory jąder, przepukliny pachwinowe lub operacje w obrębie jamy brzusznej i miednicy. Piętno na płodności odciskają również zapalenia najądrzy i jąder oraz ostre i przewlekłe zapalenia prostaty, często występujące u mężczyzn w wieku 30-40 lat.

– Obniżenie jakości nasienia jest też skutkiem chorób ogólnoustrojowych – np. zaburzeń hormonalnych, niewydolności nerek, zakażeń układu moczowego. Nie bez znaczenia jest wiek mężczyzny [parametry nasienia gwałtownie spadają po 55. roku życia – przyp. red.] oraz czynniki środowiskowe – wyjaśnia specjalista.

POLECAMY TEŻ: Płodność a wiek mężczyzny. Zobacz, co na ten temat mówi lekarz

Niepłodność wtórna u mężczyzn może wynikać z zaburzeń seksualnych

Przyczyną niepłodności wtórnej u mężczyzn bywają też problemy seksualne, które utrudniają lub uniemożliwiają odbycie stosunku zakończonego wytryskiem. Mogą one wynikać z wad anatomicznych prącia, zaburzeń wzwodu, zaburzeń wytrysku czy zaburzeń prowadzących do spadku libido.

Sytuacja ta dotyczy ok. 1% panów zmagających się z niepłodnością.

Niepłodność wtórna u mężczyzn: jakie są możliwości leczenia?

Androlog zaznacza, że niepłodność wtórna u mężczyzn jest często wyleczalna. Umożliwia to szeroki wachlarz metod terapeutycznych, uwzględniający leczenie behawioralne, farmakologiczne i chirurgiczne. Niezbędne jest jednak postawienie właściwego rozpoznania.

– Podstawą jednak pozostaje odnalezienie przyczyny niepłodności wtórnej, a nie maskowanie skutków czy działanie po omacku. Innego leczenia wymaga mężczyzna po usunięciu jądra i chemioterapii z powodu raka, a innego pacjent z żylakami powrózków nasiennych czy przewlekłym zapaleniem prostaty – podkreśla androlog z InviMed.

CZYTAJ TAKŻE: Rak prostaty zabija szybko i po cichu. W Polsce można byłoby go skutecznie leczyć, gdyby nie… procedury

Niepłodność wtórna u mężczyzn a styl życia. Zadbaj o dietę i aktywność fizyczną

Należy jednak pamiętać, że leczenie męskiej niepłodności wtórnej nie sprowadza się jedynie do procedur medycznych. Niezbędne są także zmiany w stylu życia oraz utrzymanie właściwej masy ciała.

– Nadwaga czy otyłość prowadzą do zwiększenia ilości tkanki tłuszczowej w mosznie, a to skutkuje podwyższeniem temperatury jąder – a one tego nie lubią. Ponadto w tkance tłuszczowej testosteron ulega przemianie do estradiolu (żeńskiego hormonu płciowego), co powoduje dalszy spadek efektywności spermatogenezy – wyjaśnia lek. med. Piotr Dzigowski.

Istotna jest również dbałość o dietę oraz porzucenie nałogów i szkodliwych nawyków.

Zbilansowana dieta, rezygnacja z palenia tytoniu i nadużywania alkoholu (o dopalaczach i narkotykach nawet nie wspominam) są nie do przecenienia – mówi ekspert.

Wskazana jest też regularna aktywność fizyczna, która podnosi poziom endogennego testosteronu, zwiększa ukrwienie i utlenienie tkanek. Lekarz podkreśla jednak, że chodzi o wysiłek o umiarkowanym natężeniu, trwający ok. 30-60 minut dziennie.

– Forsowne treningi (maratony, triathlon, zawody typu IronMan, Runmageddon) powodują znaczne spustoszenia w organizmie mężczyzny i same w sobie mogą być przyczyną zaburzeń jakości nasienia. Są więc przeciwwskazane – lek. med. Piotr Dzigowski.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Niepłodność męska: temat tabu. Mężczyźni nie dopuszczają myśli o zaburzeniach płodności

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.