Przejdź do treści

Dzień Odpoczynku dla Zszarganych Nerwów

79.jpg

Żyjemy w coraz większym pośpiechu i stresie, a nowoczesne urządzenia, które mają oszczędzać nam czas, sprawiają, że coraz częściej nam go brakuje. Dlatego dzisiaj obchodzimy szczególny dzień.

28 października obchodzimy Międzynarodowy Dzień Odpoczynku dla Zszarganych Nerwów.

Jeśli każdego dnia towarzyszy ci stres, żyjesz w biegu, wciąż czymś się denerwujesz – dziś doskonały moment na to, by zwolnić, odpocząć. Zrelaksuj się, przystopuj, zrób coś miłego dla siebie: poczytaj, idź na spacer, obejrzyj dobry film – najlepiej bez stresu, że marnujesz czas.

Na naszej stronie znajdziesz kilka informacji o tym, jak ukoić zszargane nerwy: floating, muzyka i doskonała akurat na dziś lektura.

Joanna Rawik

Lekarze za in vitro

81.jpg

Ponad 67 proc. ankietowanych polskich lekarzy uważa, że procedury zapłodnienia in vitro powinny być chociaż częściowo finansowane ze środków Narodowego Funduszu Zdrowia – wynika z sondażu przeprowadzonego przez internetowy serwis dla lekarzy Konsylium24.pl.

Zgodnie z sondażem ponad 32 proc. lekarzy uważa, że procedury zapłodnienia in vitro nie powinny być w ogóle finansowane ze środków publicznych.

Wśród zwolenników wykorzystania publicznych pieniędzy na finansowanie in vitro co czwarty lekarz (24 proc.) jest za finansowaniem tych procedur w całości, 28 proc. respondentów – za 70-proc. refundacją, a 15,5 proc. osób, które wzięły udział w badaniu – za 30-proc. dofinansowaniem. 

Najwięcej zwolenników refundacji zapłodnienia metodą in vitro (83 proc. za) jest wśród położników i ginekologów. Dużo bardziej sceptyczni byli lekarze chorób wewnętrznych (58 proc. za), lekarze rodzinni (66 proc. za) oraz pediatrzy (74 proc. za). W tych grupach wśród zwolenników refundacji zapłodnienia metodą in vitro przeważali zwolennicy częściowej odpłatności ze strony pacjentów.

Joanna Rawik

Odczepcie się od mojej macicy!

78.jpg

Czy nie denerwują was uporczywe dociekania starych ciotek i koleżanek mamy, które – gdyby mogły – same zajrzałyby wam do macicy, utyskując: „Nic tu nie widzę, a jesteś przecież tak wspaniałą dziewczyną – kiedy wreszcie będziesz mieć dziecko?”. Ech, w takich chwilach w kobiecie budzi się bestia. Jak uporać się z tym problemem raz na zawsze – radzi Joanna Keszka z portalu Barbarella.pl

XXI wiek to wymagający czas dla bezdzietnych trzydziestolatek, bowiem z każdej strony otaczają je domorośli ginekolodzy. Na domiar złego jeszcze bardziej skrupulatni i wymagający od tych z dyplomami: wspominane już ciotki, kuzynki, czy – o zgrozo! – babki. Każda jedna próbuje na własną rękę ustalić przyczynę problemu”, zupełnie nie dostrzegając, że „problemem” może być np. jakże prozaiczny brak gotowości czy chociażby odrobinę wyższe wymagania stawiane partnerowi. No i pozostaje jeszcze ta jedna, drobna kwestia – to zwyczajnie nie ich sprawa!

Naturalnie w takiej sytuacji dobre wychowanie nie pozwala ryknąć: „Odpieprzcie się od mojej macicy raz na zawsze!”, a i rękoczyny nie są akceptowane jako właściwy środek odwetowy w naszej kulturze. Co więc pozostaje? Redaktorki portalu „Heartless Doll” przekonują, że najlepszym wyjściem z tej patowej sytuacji jest obrzydzenie tego pytania tym, którzy najczęściej je zadają. Trzeba więc wymyślić jakąś rozbrajającą odpowiedź, a następnie z uśmiechem na ustach cisnąć nią tak, by ciotkom, wujkom i koleżankom mamy poszło w pięty. 

A więc gdy następnym razem ktoś cię zapyta: „Kiedy ty wreszcie będziesz mieć dziecko?”, nie wij się jak piskorz, szukając usprawiedliwienia, tylko wyobraź sobie, że jesteś członkinią Latającego Cyrku Monty Pythona albo gwiazdą rocka i rzuć prosto z mostu np.: „O już niedługo, jak tylko odstawię crack. Chociaż w sumie, jeśli tylko ograniczę, to dziecko nawet nie powinno tego odczuć, prawda?”. Albo: „Już jestem, masz może whisky?”. Możesz też zastosować strategię skrajnie odwrotną: „A wiesz, że sama nie mam pojęcia – czekam na wizytę Archanioła Gabriela.” Lub też: „W przyszły wtorek, po wiadomościach”. A kiedy pod rękę podejdzie ci ktoś, kto swoim wścibstwem wprost od zawsze doprowadza cię do białej gorączki, nie bój się pojechać po bandzie: „Wiesz, dziwna sprawa – miałam dziecko w planach, ale jak tylko poznałam twoje, z miejsca pobiegłam do ginekologa, żeby podwiązał mi jajniki!”.

Szalone? Wcale nie! Nie bój się odbić piłeczki. Musisz wreszcie zrozumieć, że nie masz obowiązku tłumaczyć się przed nikim, to zaś, czy chcesz mieć dziecko  a jeżeli tak, to kiedy  to wyłącznie twoja sprawa! Jeśli więc spotkasz na swojej drodze ludzi, którzy zwyczajnie nie potrafią tego uszanować, nie sil się na kurtuazję. Niech posmakują własnego lekarstwa, bo czasami nic innego po prostu nie działa. Niektórzy muszą się nauczyć w najcięższy z możliwych sposobów.

A swoją drogą, kiedy Ty wreszcie będziesz mieć dziecko?

Joanna Keszka, Barbarella.pl

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.