Przejdź do treści

Dziecko po raku

Coraz częściej na choroby nowotworowe zapadają młodzi ludzie w wieku rozrodczym. Leczenie onkologiczne źle wpływa na płodność i komórki rozrodcze zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Jednak nowotwór nie zawsze przekreśla szanse na posiadanie potomstwa.

Z punktu widzenia epidemiologicznego i geograficznego wzrasta liczba młodych osób chorych na nowotwory. Szczęśliwie coraz częściej możemy mówić nie tylko o leczeniu, ale i o powrocie do normalnego życia, nawet z zachowaniem płodności. 

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W trakcie leczenia, zarówno chirurgicznego, jak i radio- czy chemioterapii, może dojść do uszkodzenia potencjału płodności kobiety, są jednak pewne mechanizmy, które dają szansę na zabezpieczenie zdolności rozrodczych poszczególnych pacjentek. 

„Należy pamiętać, że rozpoznając chorobę nowotworową, lekarz musi zapytać pacjentkę, czy chciałaby, aby pozostawić jej funkcje rozrodcze, jeżeli oczywiście taka możliwość istnieje” – mówi profesor Mariusz Bidziński, koordynator Oddziału Ginekologii i Patologii Ciąży Szpitala Specjalistycznego im. Krysi Niżyńskiej „Zakurzonej” w Warszawie. 

W przypadku młodych pacjentek zachowanie płodności jest często sprawą najwyższej wagi. Dotyczy to nie tylko stanu psychicznego, możliwości walki z chorobą nowotworową, ale też chęci do życia. Niepłodni pacjenci po leczeniu onkologicznym są narażeni na wyższy poziom stresu i znacznie bardziej podatni na depresję. 

Dalszą część tekstu przeczytasz w nowym numerze

Staraliśmy się o dziecko 9 długich lat. Wreszcie nam się udało

para-niepłodność-in vitro-ciąża po transferze

Monika z mężem starali się o dziecko przez 9 długich lat. Wreszcie – po tylu badaniach, diagnozach, zmianie lekarza, po kolejnym transferze… udało się! Mamy nasz mały, wymarzony cud – poznaj historię Moniki.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nasze starania o dziecko, były dość typowe. Pewnie jak u tysiąca innych par. Poszliśmy do lekarza w swoim mieście, który sugerował, że to dopiero początki, że mamy się nie przejmować i starać się zajść w ciążę. Wszystkie wyniki były w normie i słuchaliśmy naszego lekarza starając się o ciążę przez dwa lata. A ciąży nadal nie było.

Zmiana lekarza, złe wyniki badań

W tym czasie na jaw wychodziły pierwsze odchylenia od normy wyników badań. Wyszło mi w wynikach badań podwyższone tsh i niedoczynność tarczycy.

Wzięłam leki, które unormowały wyniki badań, ale w ciążę dalej nie zachodziłam. Postanowiliśmy zmienić lekarza. Trafiliśmy w ręce wspaniałego człowieka z ogromną wiedzą i cudownym podejściem do pacjenta. Kolejne badania, konsultacje i ciągła nadzieja, że może tym razem się uda. I nic. Mijały miesiące, te zamieniały się w lata a dziecka dalej z nami nie ma. Lekarz kieruje nas do kliniki leczenia niepłodności we Wrocławiu. Jedziemy pełni nadziei, że teraz, kiedy zajmą się nami specjaliści wszystko będzie dobrze.

Lata starania zaprowadziły nas do kliniki leczenia niepłodności

I znowu od nowa badania, diagnoza i … po dwóch miesiącach konsultacji lekarz proponuje nam in vitro. Udało się zakwalifikować do rządowego wówczas dofinansowania zapłodnienia pozaustrojowego. Ogarnęła nas wielka radość oraz naprzemiennie: smutek i obawy, płacz a nawet depresja.

Zobacz też: Jak wybrać klinikę leczenia niepłodności

Wsparcie męża było nieocenione… szczególnie po nieudanym transferze

Dobrze, że mam kochanego męża z którym od początku się wzajemnie wspieraliśmy.  Razem płakaliśmy i razem wstawaliśmy pełni nadziei na lepsze jutro. Mąż był przy mnie również wtedy, gdy jeździłam do kliniki, na pierwsze zastrzyki. Była ich ogromna ilość. Był ból i miałam huśtawki nastrojów. A mój mąż zawsze był ze mną. Wspierał jak umiał dobrym słowem.

Kiedy podchodziliśmy do pierwszego transferu miałam  pełne przekonanie, że wszystko się uda. Byłam pewna, że to jest ten dzień, ta chwila i ten moment. Potem było 10 dni oczekiwania  na wynik. 10 dni dla mnie zamieniły się w 10 lat. Kiedy wreszcie nadszedł oczekiwany dzień cała w skowronkach odebrałam wynik… niestety negatywny. Wszystko pękło jak bańka mydlana. Czułam się wtedy strasznie. Płakałam kilka dni. Nie mogłam zrozumieć; dlaczego ja? Dlaczego innym się po prostu udaje zajść w ciążę. Modliłam się i pytałam Boga: dlaczego?

Lekarz kazał zrobić chwilę przerwę od stresu, wizyt lekarskich i leków. Tylko co z tego, skoro to nadal bolało tak bardzo. Każde święta, urodziny, spotkanie z bliskimi, którzy składając życzenia mówili nam, aby tym razem się udało. Wybuchałam od razu płaczem, widząc to rodzina i przyjaciele przestali w ogóle poruszać temat dziecka.

Wstaliśmy jak Feniks z popiołu gotowi na kolejny transfer

Po kilku miesiącach smutku i żalu, pozbieraliśmy się na nowo, by spróbować po raz kolejny. Przed drugim transferem było juz łatwiej, bo wiedzieliśmy jak to wszystko wygląda: badania i cała procedura w dniu transferu. Dlatego była spokojna po powrocie do domu. Jednak po 10 dniach, kiedy nadszedł czas na wyniki czułam się niepewnie. Bałam się bólu i rozczarowania dlatego po wyniki pojechał sam mąż. Kiedy zadzwonił z płaczem i powiedział: „mamusiu wynik jest pozytywny, będziemy mieli dziecko”… płakała razem z nim ze szczęścia. Teraz opowiadając to płaczę po raz kolejny. Wreszcie się udało. Po 9 latach starań. Tyle wizyt lekarskich, tyle łez, niepokoju, bólu, rozpaczy. Ale nie poddaliśmy się i walczyliśmy o to, co dla nas w życiu było i jest najważniejsze… nasze upragnione dzieciątko. Nasze upragnione oczko w głowie, nasz skarb, dar od Boga, nasz mały cud, który mamy z pomocą lekarzy.

 Teraz jestem spełnioną kobietą. Mam dom, rodzinę; męża i synka, których kocham nad życie i wiem jedno: zawsze jest nadzieja i po tylu latach starań najwyższa nagroda, która teraz mnie przytula i  szepcze do ucha „mamo”.

PS. Dziękujemy wszystkim, którzy nas w tym czasie wspierali i nam pomagali.

Oprac. Aneta Grinberg-Iwańska

POLECAMY:

Moje życie po transferze – historia pewnego obłędu

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

5 pomysłów na prezenty świąteczne dla osób walczących z niepłodnością

pomysły na prezenty świąteczne
fot. Pixabay

Święta Bożego Narodzenia to czas rodzinnych spotkań, rozmów i oczywiście… wręczania prezentów! Pomysły na prezenty świąteczne- przedstawiamy naszą listę fajnych i niedrogich podarunków, które na pewno ucieszą bliskich.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kubki, biżuteria, perfumy… Witryny sklepowe zalewają przechodniów mnogością propozycji na prezenty świąteczne. Czasem bywa jednak, że nie trafiamy w gusta innych, a niektóre prezenty mogą wręcz sprawić przykrość obdarowywanym. Co wybrać? Podpowiadamy!

Zobacz także: 5 porad, jak przeżyć święta z niepłodnością

Pomysły na prezenty świąteczne – notatnik

Notatnik to rzecz, która na pewno przydaje się każdemu z nas. Czy to do pracy, czy do uzupełniania przepisów kulinarnych – na pewno znajdzie zastosowanie. Przy wyborze notatnika warto zwrócić uwagę na jego oprawę. Świetnym pomysłem będzie motywacyjny tekst na okładce, który może być inspiracją do podejmowania nowych wyzwań.

Źródło: empik.com, cena: ok 12 zł

Pomysły na prezenty świąteczne – kalendarz

Kalendarz – ważna rzecz. Kto spamiętałby te wszystkie daty spotkań, wizyt lekarskich, numery telefonów? Fajnie, gdyby każdy dzień mógł się zacząć pozytywnym przesłaniem. Taki jest np. kalendarz Beaty Pawlikowskiej „Rok dobrych myśli”.

Źródło: empik.com, cena: ok. 40 zł

Zobacz także: Bez cudu pod choinką – niepłodność i święta

Pomysły na prezenty świąteczne – kubek

Szczególnie przydatny zimą, kiedy chcemy się rozgrzać herbatą, czy gorącą czekoladą. Dodatkowym atutem takiego prezentu będzie mądra sentencja umieszczona na kubeczku. Na przykład taka:

Źródło: e-prezenty.com, cena: 32 zł

Pomysły na prezenty świąteczne – poradnik

W pędzie codziennego życia często zapominamy o sobie. „Każdy może być szczęściarzem i mieć życie, które sobie wymarzy” – twierdzi Beata Kapcewicz, autorka książki „52 Nawyki Szczęściarzy”. Może warto spróbować?

Źródło: e-isbn.pl, cena: 44 zł

Pomysły na prezenty świąteczne – biżuteria

Na biżuterię wcale nie trzeba wydawać majątku, ponieważ taki prezent ma przede wszystkim ogromną wartość sentymentalną. W sieci można zamówić spersonalizowaną wersję bransoletki lub łańcuszka. My proponujemy bransoletkę z popularnym cytatem w języku angielskim : W życiu nie chodzi o to, by przeżyć burzę, ale o to, by tańczyć w deszczu. 

Źródło: deepmotivation.net, Cena: ok. 50 zł (portal zagraniczny)

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Duchowe uzdrawianie refundowaną metodą leczenia? Jest stanowisko MZ

Ludzie modlący się / Duchowe uzdrawianie
Fot.: Fotolia

Przed kilkoma miesiącami wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko spotkała się z delegacją Polskiego Stowarzyszenia Duchowych Uzdrowicieli. Miały wówczas być prowadzone rozmowy dotyczące możliwości wpisania duchowego uzdrawiania na listę świadczeń refundowanych. W mediach zawrzało, ale Ministerstwo Zdrowia zdecydowanie odcina się od tych wypowiedzi.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Informację o rozmowach w sprawie refundacji duchowego uzdrawiania zamieścił kilka dni temu portal WP.pl, powołując się na rozmowę z członkinią zarządu PSDU Bogumiłą Kubalańcą. Także pozytywny wydźwięk komunikatu zamieszczonego na stronie stowarzyszenia pozwalał domniemywać, iż spotkanie przebiegło zgodnie z oczekiwaniami PSDU.

– Pierwsze kroki już mamy za sobą, przełamujemy lody. Okazuje się, że wiele osób w Ministerstwie i rządzie nie wie, na czym ta metoda polega. (…) Mam nadzieję, ze będzie więcej spotkań i że w końcu pacjenci będą mogli skorzystać z uzdrowicieli w służbie zdrowia.

MZ: duchowe uzdrawianie niezgodne z wiedzą medyczną

Wypowiedzi PSDU zdecydowanie sprostowało Ministerstwo Zdrowia. Zgodnie z komunikatem, który MZ zamieściło na swojej stronie internetowej, minister spotkała się z przedstawicielami organizacji w swoim biurze poselskim w Bochni, a temat spotkania nie był jej wcześniej znany. Przedstawiciele PSDU mieli wówczas usłyszeć, że minister zdrowia, realizując politykę zdrowotną, kieruje się zasadami medycyny opartej na dowodach naukowych.

– Brak jest takich dowodów w odniesieniu do metod wskazywanych przez PSDU, o czym przedstawiciele stowarzyszenia zostali poinformowani podczas spotkania. (…) Gwarantowane świadczenia opieki zdrowotnej są udzielane zgodnie ze wskazaniami wiedzy medycznej, z wykorzystaniem metod diagnostyczno-terapeutycznych innych niż stosowane w medycynie niekonwencjonalnej, ludowej lub orientalnej – czytamy na stronie MZ.

PSDU: „To nie jest prawda”

Z taką wersją wydarzeń nie zgadzają się jednak przedstawiciele stowarzyszenia.

– Po rozmowie minister powiedziała, że porozmawia (…) i zorientuje się, jaki jest pogląd Ministerstwa w tej kwestii. Parę tygodni później jej sekretarka oddzwoniła, że mają teraz inne problemy i tematem w obecnej chwili nie mogą się zająć (…). To nie jest prawda, co mówi rzecznik i minister, gdyż dowody naukowe zostały doręczone, a taka wypowiedź podczas spotkania nie miała miejsca – podkreślają przedstawiciele PSDU na swojej stronie internetowej.

Polskie Stowarzyszenie Duchowego Uzdrawiania zostało zarejestrowane w 2007 roku. Jak czytamy w statucie organizacji, jej celem jest m.in. „zrzeszanie duchowych uzdrowicieli dyplomowanych, osób będących na stażu i osób wspierających, które działają na rzecz niesienia pomocy poprzez duchowe uzdrawianie, polegające na modlitwie, medytacji i nakładaniu rąk”.

Polecamy również: Resort zdrowia walczy z in vitro? „To ostateczność”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Ciche cierpienie, czyli niepłodność w święta

niepłodność i święta
fot. Fotolia

Święta to czas rodzinny. Bywa on trudny i emocjonalnie wyczerpujący, ale jest też bardzo często wyczekiwany. Spotykamy się wówczas z dawno niewidzianymi osobami, siadamy wspólnie do stołu, słuchamy historii, śmiejemy się. Potem zwykle mamy dość i jesteśmy zmęczeni (zwłaszcza jeśli to my zapraszamy rodzinę), ale i tak za rok powtarzamy cały rytuał – i będziemy na niego czekać z pewną ekscytacją. Sprawa się komplikuje, jeśli zmagamy się z jakimiś trudnościami – zwłaszcza tak osobistymi, jak niepłodność.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak więc przetrwać ten czas? Jest na to kilka sposobów – może okażą się dla was pomocne.

Zaplanuj odpowiedzi

Lubimy planować – to nam daje poczucie kontroli. A to właśnie utrata kontroli jest tak bolesna w niepłodności. Dlatego warto mieć przygotowanych garść odpowiedzi na pytania o plany związane z dziećmi. Warto też pamiętać, że mamy prawo do prywatności i zachowania dla siebie intymnych szczegółów. Mamy też prawo odmówić rozmów na określony temat.

Wybierz, z kim spędzisz święta

Nie na wszystkie spotkania i imprezy świąteczne trzeba iść. Przymus jest tylko wewnętrzny, można sobie więc z nim poradzić. Jeśli spodziewamy się, że w danym miejscu spotkamy ludzi szczególnie ciekawskich albo pozbawionych empatii, bądź podejrzewamy, ze zostaniemy zbombardowani pytaniami lub będziemy przebywać w towarzystwie młodych mam i ich dzieci, nie mamy obowiązku tam iść. Pewnie część osób takie zachowanie odbierze jako niegrzeczne, a ktoś inny powie, że nadmiernie skupiamy się na sobie, że trzeba wyluzować i żyć dalej. Warto się jednak zastanowić, w jakim punkcie niepłodności jesteśmy. Jeśli jest nam szczególnie trudno, ponieważ nie powiodła się kolejna procedura, zawiódł lek lub zakończyła się długo wyczekiwana ciąża, wspólne cieszenie się będzie niemal niemożliwe. A wychodzenie na firmową wigilię w sytuacji poważnego kryzysu psychicznego może wynikać z tendencji masochistycznych. Przymus, by okazywać radość, może doprowadzić do stanu przeciwnego.

Znajdź sprzymierzeńców

Mogą to być ludzie wystarczająco empatyczni, by zrozumieć, czym jest niepłodność, lub też inne osoby zmagające się z tą chorobą. Być może będzie łatwiej przetrwać ten świąteczny czas z ludźmi myślącymi podobnie.

Zerwij z tradycją

Tradycja ma to do siebie, że można ją zmieniać. Można ustalać własną, właściwą dla danej rodziny. Być może jest to dobry czas, żeby zapoczątkować własne zwyczaje, niezależnie od tego, czy zmiany będą rewolucyjne czy zaledwie kosmetyczne. Ważne, że mogą pomóc nam cieszyć się świątecznym czasem.

Bliscy i znajomi – pamiętajcie o empatii

Mogą nam pomóc przetrwać trudny czas. Ich rola bywa nieoceniona, dlatego tak ważne jest, by wiedzieli, co i jak mówić.

  1. Przede wszystkim nie należy minimalizować problemu – nawet jeśli problemem jest niepłodność wtórna. To bardzo ważne, żeby powstrzymać się przed komentarzami typu: „W życiu są gorsze nieszczęścia. Jesteście zdrowi i młodzi”. Bardzo trudno zrozumieć, jak złożona i bolesna jest niepłodność, dopóki samemu się jej nie doświadczy w jakiejś formie.
  2. Dobre rady bywają szczególnie irytujące. Osobie udzielającej porad może wydawać się, że ma dość wiedzy lub doświadczenia. Może mieć nawet jak najlepsze intencje, jednak cokolwiek powie niepłodnej osobie lub parze, ta najpewniej już to omawiała z lekarzem prowadzącym lub czytała na ten temat. I zapewne nie zadziałało lub jest dopiero w planach. Dobrymi radami, oprócz irytacji, można też wywołać poczucie winy w rozmówcy. Bo przecież nie dość się stara, bo gdyby zrobił X, Y lub Z pewnie miałby już dziecko.
  3. Wakacje i relaks pomagają w codzienności, pozwalają odpocząć, ale nie poprawiają płodności. A w każdym razie na ten moment nie ma na to przekonujących dowodów naukowych, więc i takie rady nie mają sensu.
  4. Porównywanie własnych problemów zdrowotnych do niepłodności jest nie tylko nietaktowne, ale też okrutne. Może się to wydawać dobrym sposobem na wsparcie, bo rzeczywiście niepłodność nie jest chorobą śmiertelną. Można z nią żyć, można nawet prowadzić życie ciekawe i być spełnionym. Ale kiedy się z nią zmagamy, jest źródłem ogromnego cierpienia, poczucia wstydu, samotności i odmienności.
  5. Wspierać można słowem, ale można też obecnością. Zwykłym komunikatem: jestem, jeśli mnie potrzebujesz. Myślę o tobie. Waga tych słów jest nie do przecenienia, podobnie jak świadomość, że jesteśmy w czyichś umysłach i sercach.

Chyba właśnie temu służą święta – pamiętaniu o sobie wzajemnie. A życie pisze różne scenariusze. W tym roku święta mogą być przygnębiające, mogą przebiegać w atmosferze porażki i beznadziei, ale nie wiemy, co wydarzy się za tydzień czy miesiąc. Nie jest to banalne pocieszanie się. Tak po prostu się dzieje, że leczenie zaczyna działać. Nawet osobom, które najmniej się tego spodziewają, zdarzają się ciąże spontaniczne. Dlatego w te i każde kolejne święta warto mieć nadzieję.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami