Przejdź do treści

Zaryzykować życie córki czy synów? Tę dramatyczną decyzję wymusiło na niej życie

dDłoń noworodka w dłoni matki /Ilustracja do tekstu: Dramatyczna decyzja matki: Zaryzykować życie córki czy synów

Młodzi rodzice byli podekscytowani, gdy dowiedzieli się, że za kilka miesięcy mogą powitać na świecie trojaczki. Żadne z nich nie podejrzewało, że ich nieopisana radość ustąpi wkrótce miejsca niezwykle dramatycznym chwilom, a ich skutki mogą zaważyć na ich przyszłym życiu.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Chloe i Rohan z Australii byli już rodzicami trójki zdrowych i uroczych chłopców. W głębi serca oboje pragnęli jednak, by ich rodzina powiększyła się też o dziewczynkę. Postanowili spróbować jeszcze jeden, ostatni raz. Nie spodziewali się, że efektem tych starań będą… trojaczki.

– Podczas USG powiedziano nam, że nasze czwarte i ostatnie dziecko będzie tak naprawdę czwartym, piątym i szóstym. Wciąż nie mogę wyjść ze zdumienia. Jestem jednocześnie przerażona, podekscytowana, przejęta i przepełniona szczęściem oraz niemal wszystkimi innymi emocjami, które może sobie wyobrazić człowiek – pisała wówczas na swoim fanpage’u.

Dramatyczna decyzja matki: kogo ratować?

Obawy Chloe i Rohana szybko przykryła wzbierająca fala ogromnej radości. Gdy powoli przygotowywali się do powitania na świecie potrójnego szczęścia: dwójki chłopców i wymarzonej córeczki, sytuacja przybrała niespodziewany obrót. Rutynowe badanie wykazało, że dwójka chłopców zabiera zbyt dużo miejsca w macicy Chloe, co poważnie zagraża dziewczynce.

Sytuacja z dnia na dzień się komplikowała. Lekarze byli zdania, że żeński płód najprawdopodobniej nie przetrwa. Jedyną szansa, by go uratować, był przedwczesny poród. Ten jednak wiązał się z zagrożeniem dla pozostałych płodów. Niebezpieczeństwa dla nich można byłoby uniknąć, gdyby Chloe pozwoliła na naturalne obumarcie płodu córeczki.

Te nieoczekiwane wieści spadły na młodych rodziców jak grom z jasnego nieba. Z dnia na dzień stanęli przed decyzją wręcz niemożliwą do podjęcia. Przed tak trudnymi, dramatycznymi i obciążającymi wyborami nie powinien stawać przecież nikt. Załamana Chloe czuła w głębi serca, że żadne rozstrzygnięcie tej patowej sytuacji nie będzie dostatecznie racjonalne i dobre.  Ale decyzję – mimo to – trzeba było podjąć…

CZYTAJ TEŻ: Z jego nasienia narodziło się dziecko innego mężczyzny. Niesamowity przypadek w USA

Walcząc o wszystkie dzieci

– W tamtym okresie ledwie mogłam tego wszystkiego słuchać. Mój umysł skupiał się tylko na myśli: „Chcę, by przeżyły wszystkie moje dzieci”. Rozważyłam wszystkie alternatywy, zebrałam niezbędne informacje i próbowałam dowiedzieć się, co czeka moje dzieci w każdym ze scenariuszy… Wiedziałam, że będzie trudno, ale nie potrafiłam nie zawalczyć o córeczkę. Wiedziałam, że jest silna – przetrwała przecież do 28. tygodnia ciąży, nie mając dla siebie praktycznie żadnych składników odżywczych w macicy.

 

Zdjęcie ciążowe Chloe Dunstan

Źródło: Instagram.com/ChloeAndBeans

Chloe przyznaje, że czuła się winna, że decyduje się na przedwczesny poród, narażając tym samym  swoich synów na zagrażające ich zdrowiu procedury. Samopoczucie mamy pogarszały dodatkowo zdrowotne komplikacje Pearl (bo takie imię otrzymała córeczka). Odnotowano u niej spadek wagi urodzeniowej, z trudem walczyła też z infekcjami i wymagała podłączenia do specjalistycznej aparatury.

– Czasem czułam, że podjęłam złą decyzję, że powinnam zdecydować się na inna opcję, w której żadne z dzieci by nie cierpiało. Trudno było mi poradzić sobie z tymi uczuciami, a nawet przyznać się do nich – wspomina Chloe.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Męska perspektywa niepłodności. „Bezradność i wykastrowanie to dwa podstawowe uczucia, których doświadczałem”

Szczęśliwy finał

Ale czas mijał, a cała trójka dzieci stawała się silniejsza. W czasie, gdy Chloe koncentrowała się na zdrowiu dwójki chłopców, którzy wciąż czekali na swój czas, by przyjść na świat, Rohan wziął na siebie obowiązki rodzicielskie nad pozostałymi dziećmi. Wspólny wysiłek i odwaga obojga rodziców przyniosły wspaniałe rezultaty. Wkrótce urodzili się oczekiwani synowie, a Pearl z pomocą lekarzy wybrnęła z początkowych kłopotów zdrowotnych. I choć dziś – dwa lata od urodzin – jest nieco mniejsza od swoich młodszych braci, wiedzie prym wśród piątki rodzeństwa.

Takie zakończenia dają nadzieję każdej parze, która mierzy się z komplikacjami w okresie ciąży. Oby takich finałów było jak najwięcej!

Źrodło: fempositive.com, facebook.com/chloeandthebeans

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Wcześniak mniejszy od iPada. Poznaj niesamowitą historię walecznej dziewczynki

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Plemniki na wakacjach. O czym mężczyzna powinien pamiętać podczas urlopu?

Szczęśliwy mężczyzna pije kawę w hotelowym łóżku. Przed nim talerz z owocami /Ilustracja do tekstu: Zadbaj o jakość nasienia latem
Fot.: Alex Block /Unsplash.com

Lato wydaje się znakomitym czasem, by dać ponieść się emocjom, wrzucić na „luz” i
oddać się urokom miłości. Niestety, wakacje nie wpływają równie korzystnie na jakość
nasienia. Dlaczego i jak z tym walczyć?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Słońce na horyzoncie

Przede wszystkim warto pamiętać, iż plemniki są zimnolubne, a pory roku znajdują odbicie w
ich liczbie. W miesiącach letnich jest ona najniższa, w zimowych zaś najwyższa. Wysokie
temperatury nie wpływają korzystnie na nasienie, a co za tym idzie, wygrzewanie się na
słońcu nie jest szczególnie polecane panom planującym rodzicielstwo.

Co więcej, z kąpielami słonecznymi wiążą się nieraz kąpiele morskie i niezbędne wtedy stroje
kąpielowe. Często są one wykonane ze sztucznych, mało przewiewnych, zatrzymujących
ciepło materiałów. Definitywnie nie służy to zdrowej pracy jąder!

CZYTAJ TAKŻE: Plemniki: szybkie i wściekłe. Co o nich wiesz? [QUIZ]

Gofry, lody, zimne piwo… Czyli dieta a jakość nasienia latem

Kolejnym mało korzystnym dla plemników aspektem wakacji jest dieta. Często zdarzają się
wtedy wieczory spędzane w knajpianych ogródkach, a podczas upalnego spaceru pojawiają
się lody i zimne piwo. Owszem, warto czasami odpuścić sobie nadmierną kontrolę i dać
odpocząć silnej woli, ale dobrze jest robić to z głową.

Nie powinno zapominać się wtedy o kwasach tłuszczowych omega-3 oraz produktach
bogatych w witaminę E, selen czy też kwas foliowy, które zawiera m.in. stworzony przez
ekspertów Profertil. Wymienione tu składniki są niezwykle ważne dla zdrowia plemników,
dlatego tym bardziej warto – w okresie tak narażonym na „szaleństwa” – postawić na
odpowiednią suplementację.

CZYTAJ TEŻ: Mikroelementy – makrodziałanie!

Imprezowy szał

„Bo wakacje są od tego, aby bawić się na całego!” – jak najbardziej przyłączamy się do takiej
myśli. Należy jednak myśleć przy tym o konsekwencjach. Przykładem jest alkohol i
wspomniane już wyżej „zimne piwo”. Jedno oczywiście nie jest tragedią, ale faktem jest, że
procenty nie wpływają dobrze na męski organizm. Regularne spożywanie alkoholu oddziałuje
negatywnie m.in. na koncentrację plemników i ich ruchliwość.

Innym następstwem imprez jest późne chodzenie spać. Okazuje się, że ma to duży wpływ
także na spermę. Badania wskazują, iż mężczyźni chodzący spać po północy mają niższą
liczbę plemników niż ci, którzy kładą się wcześniej. Znaczenie ma tu również przesypiany
czas. U panów śpiących 6 godzin lub mniej (albo 9 i dłużej) wykazano słabe parametry
nasienia.

A teraz pora na świadome wakacje!

Autor: Agnieszka Mikołajczak

POLECAMY RÓWNIEŻ: Za nami warsztaty z refleksologii rąk i twarzy. Zobacz, jak było!

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Gwiazda The Corrs zaśpiewała dla zarodków z in vitro. „To dla mnie zaszczyt”

Sharon Corr śpiewa i gra na skrzypcach w Instituto Marques /Ilustracja do tekstu: Sharon Corr zaśpiewała dla zarodków z in vitro w Instituto Marques
Źródło: YouTube

Gromkie brawa, okrzyki, nucenie największych przebojów – tak wygląda większość występów współzałożycielki irlandzkiej grupy The Corrs. Ten koncert był jednak wyjątkowy: odbył się w kameralnej atmosferze, zupełnej ciszy i skupieniu. Wszystko dlatego, że i jego publiczność była wyjątkowa – artystka zaśpiewała bowiem dla setek embrionów, które rozwijają się w jednej z klinik leczenia niepłodności.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nietypową estradą dla Sharon Corr stała się specjalnie wydzielona przestrzeń Instituto Marques – mieszczącego się w Barcelonie centrum medycyny wspomaganego rozrodu, które słynie z pionierskich dokonań. Scenę artystka dzieliła z hiszpańsko-baskijskim piosenkarzem i gitarzystą Alexem Ubagą, z którym wspólnie wykonała emocjonalne wersje kilku znanych przebojów, m.in. „Amarrado a ti” oraz „Buenos Aires”.

Warto podkreślić, że występ zorganizowany był na najwyższym poziomie nie tylko muzycznym, ale i medycznym, w żaden sposób nie zagrażał więc dzielącym się komórkom. Inkubatory, w których mieszczą się wczesne embriony, były odpowiednio zabezpieczone, a muzycy zostali zobligowani do zachowania sterylności. W tym celu śpiewali i grali na instrumentach, mając na sobie kostiumy lekarskie, czepki i specjalne obuwie.

Koncert, który odbył się w hiszpańskiej placówce, był też transmitowany na żywo dla inkubatorów w zamiejscowych oddziałach Instituto Marques: w Clane (Irlandia) i Rzymie (Włochy). Oprócz zarodków mogły go usłyszeć pary oczekujące dziecka w rezultacie procedury in vitro.

CZYTAJ TEŻ: Rozwój i transfer zarodka podczas in vitro – jak to wygląda [WIDEO]

Transmisja na żywo także w lokalnych klinikach leczenia niepłodności

Po zakończeniu muzycznego performansu artyści mieli okazję przyjrzeć się z bliska pracowni embriologicznej i zobaczyć, jak pracują lekarze.

– To było dla nas niezwykle doświadczenie; nigdy wcześniej nie robiliśmy niczego podobnego. (…) Bardzo spodobała nam się też klinika – przyznał Alex Ubago.

A jak piosenkarze oceniają sam niecodzienny występ? Sharon Corr podkreśliła, że uczestnictwo w tym przedsięwzięciu było dla niej „prawdziwym zaszczytem”.

– Jestem zafascynowana całym procesem i tym, jak to wszystko działa. Jednocześnie nie dziwi mnie wcale, że muzyka pomaga w formowaniu się embrionów. W końcu to najlepsza terapia na świecie – mówiła. – To wspaniała rzecz, gdy zdajesz sobie sprawę, że możesz zrobić coś dla przyszłości i przyczynić się do zmian – dodała gwiazda The Corrs.

Muzyczne wibracje, które zwiększają skuteczność in vitro

Instituto Marques, który zorganizował występ, już od czterech lat wspomaga proces zapłodnienia in vitro za pomocą muzyki. Rozwijające się tam zarodki są stale poddawane ekspozycji na rytmiczne melodie uwzględniające trzy gatunki muzyczne: pop, klasykę i heavy metal.

Puszczanie muzyki w laboratorium nie jest wcale fanaberią ekscentrycznych medyków. Służy wywołaniu mikrowibracji – te zaś stają się naturalnym mieszadłem dla pożywki, w której znajdują się komórka jajowa i plemniki. Zgodnie z badaniami, których wyniki opublikowano w 2013 r., ten stymulowany ruch aż o 5% zwiększa szansę na skuteczne zapłodnienie pozaustrojowe i późniejszy prawidłowy wzrost embrionu.

WIĘCEJ: Muzykalne in vitro

Laboratorium embriologiczne coraz bliżej natury

Naukowcy zwracają uwagę, że drgania, które powstają na skutek muzycznej uczty, mają naśladować naturalne warunki, w których dochodzi do zapłodnienia. Podobne ruchy występują bowiem w organizmie kobiety – na skutek perystaltyki jajowodów i ruchu rzęsek.

 – Dzięki temu systemowi jesteśmy coraz bliżej celu, którym jest odtworzenie w laboratorium naturalnych warunków rozwoju zarodków – takich, jak występują w macicy – wyjaśniła dr Marisa López-Teijón z Instituto Marques.

W najbliższej przyszłości Instituto Marques planuje zorganizować kolejne muzyczne wydarzenia.

Źródło: irishexaminer.co, institutomarques.com

POLECAMY RÓWNIEŻ: Gwiazda pop po raz pierwszy tak szczerze o poronieniu i endometriozie

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Przerwane objęcia. Gdy macierzyństwo wyliczane jest w symbolicznych dawkach

Fot.: Shelbey Miller /Unsplash.com

Na wczesnym etapie życia każde dziecko potrzebuje bliskiej więzi z matką. Wspomaga to jego prawidłowy rozwój, uspokaja i buduje prawidłowe wzorce bliskości. Tymczasem w Polsce wciąż jest wiele dzieci, które wkrótce po narodzinach odrywa się od mamy – z tego tylko powodu, że jest nieletnia i ma niełatwą przeszłość.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Artykuł 18. Konstytucji RP mówi, że macierzyństwo i rodzicielstwo – obok małżeństwa i rodziny – znajdują się pod szczególną ochroną prawa. Ale polskie prawo nie wszystkie matki traktuje jednakowo. Zapomniano w nim o nastolatkach, które zachodzą w ciążę, będąc podopiecznymi placówek resocjalizacyjnych, m.in. zakładów poprawczych i młodzieżowych ośrodków wychowawczych.

Luka w systemie

W polskim systemie resocjalizacji brakuje instytucji, które umożliwiłyby wsparcie macierzyństwa nieletnich dziewcząt, wobec których zastosowano środki poprawcze. Młoda mama do czasu osiągnięcia pełnoletności nie ma władzy rodzicielskiej, a procedury nie pozwalają, by dziecko towarzyszyło jej w ośrodku resocjalizacyjnym. Oznacza to, że nastolatka, którą sąd skierował do takiej placówki, po porodzie zdana jest na swoich bliskich, którzy na czas jej pobytu w ośrodku mogliby przejąć opiekę nad  niemowlęciem.

Sytuacja komplikuje się, gdy nieletnia nie może liczyć na takie wsparcie: ani ze strony partnera (jeśli nie interesuje się on dzieckiem lub sam jest niepełnoletni), ani rodziny. Ponieważ nie istnieją domy samotnej matki dla nieletnich, wychowanka staje przed dramatycznym wyborem: oddać dziecko do adopcji, by dać mu szansę na lepszy start, czy zdecydować się na umieszczenie go w pogotowiu opiekuńczym, domu dziecka lub w zawodowej rodzinie zastępczej. Nastoletnie mamy, które zdecydują się na drugie rozwiązanie, wyszarpują od losu każdą pojedynczą chwilę z dzieckiem, wykorzystując na ten cel weekendowe przepustki. Niezależnie jednak od wyboru, którego dokonają, stracą szansę, by zobaczyć pierwszy uśmiech dziecka, usłyszeć jego pierwsze słowa i towarzyszyć mu, gdy stawia pierwsze nieporadne kroki.

Nie da się nie kochać

Andżelika, podopieczna jednej z placówek resocjalizacyjnych, urodziła, gdy miała 15 lat. Synkowi dała na imię Dawid, ale nie wie, jak chłopczyk nazywa się dziś. Wkrótce po porodzie trafił do adopcji, bo nastolatka nie mogła liczyć na pomoc rodziny. Nigdy tak naprawdę jej nie miała.

– Przyszła do mnie dyrektorka i powiedziała, że mam podjąć decyzję dotyczącą dziecka: czy jakaś rodzina zastępcza, czy adopcja, czy dom dziecka. Wtedy po raz kolejny byłam sama z trudną decyzją. Po przemyśleniach doszłam do wniosku, że adopcja będzie najlepsza. Sama byłam w rodzinie zastępczej i nie chciałam, by moje dziecko się w takiej rodzinie wychowywało. Wiem, że dom dziecka też nie jest dobrym wyborem. A rodzina adopcyjna to taka rodzina, która chce mieć dziecko, ale nie może. Będą więc kochali dziecko, które dostaną – mówi w poruszającym reportażu zrealizowanym przez Fundację „Po Drugie”.

Dawidkowi zostawiła list, w którym wyjaśniła, jak wyglądało jej życie, i zapewniła go, że nigdy o nim nie zapomni.

– Mogę sobie tylko wyobrażać, że jest dobrze, bo inaczej źle by się to dla mnie skończyło. (…) Nie da się nie kochać. Niestety, nie da się… – mówi.

Rozłąka nie do zaakceptowania

Choć problem może wydawać się marginalny, przed koniecznością podjęcia tak trudnej decyzji staje rocznie ok. 100 nieletnich matek. To dramat również setek dzieci, które już na początku swojej życiowej drogi otrzymują od losu nierówne szanse, zostając wyrwane z matczynych objęć.

Poczucie osamotnienia i marginalizacji, które towarzyszy nieletnim matkom z placówek resocjalizacyjnych, nierzadko sprawia też, że tracą one wiarę w swoje zdolności i rezygnują z dążeń, by wejść w rolę matki. To zaś nie pozostaje bez wpływu na proces resocjalizacji.

„Dwie wychowanki mają dzieci, które przebywają w rodzinach zastępczych. Ich kontakty z dziećmi są sporadyczne. Nie wpływa to pozytywnie na przebieg procesu wychowawczego i stan emocjonalny nieletnich. Dla innych trzech wychowanek rozłąka z dzieckiem była zbyt trudna do zaakceptowania, dlatego uciekły z placówki lub nie wróciły z urlopowania, uniemożliwiając sobie uzyskanie promocji [do następnej klasy]” – czytamy w relacji pedagożki Anieli Świątek z Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Cerekwicy Nowej, przedstawionej w raporcie „Sytuacja prawna, społeczna i wychowawcza nieletnich ciężarnych i nieletnich matek przebywających w placówkach resocjalizacyjnych”.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:  Głos matki wpływa na rozwój mózgu dziecka. Naprawdę warto rozmawiać!

„Czytamy dla mamy”, czyli (o)powieść z misją

Tę dramatyczną sytuację chce zmienić Fundacja „Po Drugie”, która wraz z polską marką Bandi realizuje charytatywny projekt „Czytamy dla mamy”. W ramach inicjatywy, łączącej ważny cel społeczny z promocją czytelnictwa, dziewięć blogerek pod kierunkiem pisarki Sylwii Chutnik przygotowuje odcinkową powieść. Dochód z jej publikacji zostanie przeznaczony na budowę pierwszego ośrodka, w którym nieletnie mamy będą mogły zamieszkać wraz ze swoimi dziećmi i w komfortowych warunkach uczyć się życia w rodzinie.

Wśród autorek kolejnych rozdziałów książki znalazły się znane postacie polskiej blogosfery: Janina Bąk, Małgorzata Ohme, Wkurzona Żona, Amanda Waliszewska, Zosia Kwiatkowska, Magda Mikołajczyk, Laura Ogrodowczyk, Alicja Kost i Ewa Żmuda-Jankowska. Ostatnia część powieści, stanowiąca podsumowanie całej historii, spoczywa w rękach fanów.

Nieletnie matki: doświadczone ponad wiek

Bohaterowie niezwykłej książki, których losy można śledzić od października 2017 r. na stronie czytamydlamamy.org, muszą mierzyć się z trudnymi, często nieadekwatnymi do wieku doświadczeniami. Zupełnie tak, jak nastoletnie mamy będące podopiecznymi ośrodków resocjalizacyjnych.

Po północy trzeba było wezwać karetkę. Dziewczyna dostała temperatury, ledwo trzymała się na nogach. Wzięła ze sobą misia, którego nadal przytulała przed snem. Niemego świadka tysiąca dobrych i złych chwil. Sanitariusze pomogli jej zejść. Ciotka pojechała razem z nią, była przerażona. Od jakiegoś czasu widziała, że niezbyt dobrze dzieje się z jej siostrzenicą, ale chciała dziewczynie dać trochę oddechu. Żeby doszła do siebie po tragedii. Teraz żałowała, że niezbyt dobrze dopilnowała Anki, w końcu była za nią prawnie odpowiedzialna.

– A może ty jakie dopalacze żeś nabrała, co? – szepnęła na korytarzu. Ale widok dziewczyny i jej wzrok był najlepszą odpowiedzią. To nie narkotyki, to życie – czytamy w pierwszym rozdziale powieści, napisanym przez Sylwię Chutnik.

ZOBACZ TEŻ: Trudna droga do rodzicielstwa. Opowieści o staraniach, które dają siłę

Prawdziwy dom dla nieletniej mamy

Kolejne rozdziały książki pojawiają się co miesiąc na stronie projektu: czytamydlamamy.org. Aby uzyskać do nich dostęp, wystarczy dokonać wpłaty w dowolnej, zadeklarowanej przez siebie kwocie. Materiały, opatrzone estetycznymi ilustracjami, można przeczytać bezpośrednio na stronie WWW, pobrać je na czytnik e-booków lub ściągnąć jako audiobooka. Głosu do wersji dźwiękowej książki użyczyli nieodpłatnie znani artyści: Małgorzata Lewińska, Adam Ferency, Ewa Bułhak, Adam Woronowicz i Jowita Budnik.

Opublikowanymi do tej pory materiałami zainteresowało się już ponad tysiąc osób, a zainteresowanie wciąż rośnie. Do września 2018 r., czyli zaplanowanej daty końca akcji, pojawią się jeszcze cztery rozdziały książki. Po tym terminie powieść zostanie wydana w druku, a środki z jej sprzedaży – tak jak w przypadku rozdziałów w wersji elektronicznej – zostaną przeznaczone na budowę ośrodka dla nieletnich mam i ich dzieci.

Placówka, którą planują stworzyć przedstawiciele Fundacji „Po Drugie”, ma oferować dziewczętom warunki możliwie zbliżone do domowych. To bardzo ważny krok w zmianie ich trudnej sytuacji społecznej i życiowej. Ale żeby uniknąć setek kolejnych dramatów przerwanego macierzyństwa, konieczne są przede wszystkim zmiany systemowe.

– Chcemy nagłośnić tę sprawę – być może dzięki temu zmieni się polskie prawo. Jeszcze jakiś czas temu dziewczyny z domów dziecka nie mogły do nich wracać po porodzie ze swoimi dziećmi. Szczęśliwie te przepisy zostały już zmienione – mówi Stanulewicz.

Dotychczasowe datki pokryły na razie 10% szacowanych kosztów budowy ośrodka. Chcesz wspomóc Fundację „Po Drugie” w zebraniu pozostałej kwoty? Wejdź na www.czytamydlamamy.org i zobacz, jak łatwo możesz to zrobić.

Źródło: czytamydlamamy.org, kongreskobiet.pl, janinadaily.pl, podrugie.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Kobietom będzie trudniej oddać dziecko do adopcji? „Wzrośnie popularność porzuceń noworodków w oknach życia”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Filiżanka kawy w ciąży nie taka bezpieczna dla płodu. Naukowcy odkryli alarmujące powiązania

Filiżanka estetycznie podanej kawy, a na niej kobieca dłoń /Ilustracja do tekstu: Kawa w ciąży a nadwaga dziecka
Fot.: Robert Nelson/Unsplash.com

Otrzymawszy pozytywny wynik testu ciążowego, wiele przyszłych mam zmienia swoje nawyki żywieniowe z myślą o zdrowiu rozwijającego się płodu. Często najtrudniej jest im jednak całkowicie zrezygnować z kawy – szczególnie, że na temat jej wpływu na rozwój dziecka co rusz pojawiają się sprzeczne opinie. Ostatnie badania skandynawskich naukowców wykazały jednak działanie, o którym nikt dotąd nie informował.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W swoich najnowszych analizach naukowcy ze Sahlgrenska Academy na Uniwersytecie w Göteborgu oraz z Norweskiego Instytutu Zdrowia Publicznego przyjrzeli się nawykom żywieniowym blisko 51 tys. kobiet w ciąży i późniejszemu stanowi zdrowia ich dzieci. Przedmiotem badania było określenie wpływu spożycia kofeiny przez ciężarne na przyszłe potomstwo.

Jedna kawa w ciąży nie taka bezpieczna, jak się wydawało?

Wnioski z tych analiz okazały się alarmujące. Z pozyskanych danych wynika, że potomstwo kobiet, które w czasie ciąży spożywały od 50 do 199 miligramów kofeiny dziennie, miały o 15% wyższe ryzyko otyłości w porównaniu do ciężarnych, które w codziennych napojach dostarczały mniej niż 50 mg tego składnika. Oznacza to, ze ryzykowne dla przyszłego zdrowia dzieci może być nawet picie jednego espresso dziennie.

Nadmierny przyrost wagi u dziecka obserwowany był już przed ukończeniem przez nie 1. roku życia i utrzymywał się w wieku przedszkolnym i szkolnym. Dzieci obserwowano przez 8 lat.

CZYTAJ TEŻ: Płodność, ciąża a celiakia. Dieta bezglutenowa w staraniach o dziecko

Więcej kawy to wyższe ryzyko dla zdrowia dziecka

Co więcej, wzrost masy ciała dziecka był proporcjonalny do wcześniejszego spożycia kawy przez ciężarną. Gdy przyszła mama codziennie dostarczała organizmowi wyższe dawki kofeiny (200-299 mg), późniejsze zagrożenie nadwagą u jej dzieci wzrastało do 22 procent. W przypadku bardzo wysokich dawek (minimum 300 mg) ryzyko to osiągało nawet poziom 45%.

Szwedzko-norweska analiza uwzględniła różne źródła kofeiny: kawę, czarną herbatę, czekoladę i napoje energetyczne. –  [W przypadku wszystkich tych napojów] odkrywaliśmy podobny wpływ na masę ciała dzieci – wyjaśniła Verena Sengpiel z Uniwersytetu w Göteborgu, współautorka badań.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Poród skraca życie? Zobacz najnowsze badania naukowców

Kawa w ciąży a ryzyko chorób dziecka

Warto zauważyć, że zgodnie z zaprezentowanymi wynikami badań nadwaga lub otyłość mogą pojawić także u dzieci, których matki spożywały w czasie ciąży dopuszczalne ilości kofeiny. Według norm Europejskiego Urzędu Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) bezpieczny limit tego składnika wynosi 200 mg dziennie. W krajach skandynawskich jest to nawet 300 mg.

Szczególny powód do niepokoju stanowi fakt, że w innych badaniach wykazano powiązanie pomiędzy nadwagą w dzieciństwie a podwyższonym ryzykiem choroby sercowo-naczyniowej i cukrzycy typu 2. w późniejszych latach życia.

Źródło: Reuters, PAP, kopalniawiedzy.pl

POLECAMY: Katarzyna Skrzynecka o poronieniach: Czterokrotnie byłam w ciąży i nie udało mi się urodzić

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.