Przejdź do treści

Zaryzykować życie córki czy synów? Tę dramatyczną decyzję wymusiło na niej życie

dDłoń noworodka w dłoni matki /Ilustracja do tekstu: Dramatyczna decyzja matki: Zaryzykować życie córki czy synów

Młodzi rodzice byli podekscytowani, gdy dowiedzieli się, że za kilka miesięcy mogą powitać na świecie trojaczki. Żadne z nich nie podejrzewało, że ich nieopisana radość ustąpi wkrótce miejsca niezwykle dramatycznym chwilom, a ich skutki mogą zaważyć na ich przyszłym życiu.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Chloe i Rohan z Australii byli już rodzicami trójki zdrowych i uroczych chłopców. W głębi serca oboje pragnęli jednak, by ich rodzina powiększyła się też o dziewczynkę. Postanowili spróbować jeszcze jeden, ostatni raz. Nie spodziewali się, że efektem tych starań będą… trojaczki.

– Podczas USG powiedziano nam, że nasze czwarte i ostatnie dziecko będzie tak naprawdę czwartym, piątym i szóstym. Wciąż nie mogę wyjść ze zdumienia. Jestem jednocześnie przerażona, podekscytowana, przejęta i przepełniona szczęściem oraz niemal wszystkimi innymi emocjami, które może sobie wyobrazić człowiek – pisała wówczas na swoim fanpage’u.

Dramatyczna decyzja matki: kogo ratować?

Obawy Chloe i Rohana szybko przykryła wzbierająca fala ogromnej radości. Gdy powoli przygotowywali się do powitania na świecie potrójnego szczęścia: dwójki chłopców i wymarzonej córeczki, sytuacja przybrała niespodziewany obrót. Rutynowe badanie wykazało, że dwójka chłopców zabiera zbyt dużo miejsca w macicy Chloe, co poważnie zagraża dziewczynce.

Sytuacja z dnia na dzień się komplikowała. Lekarze byli zdania, że żeński płód najprawdopodobniej nie przetrwa. Jedyną szansa, by go uratować, był przedwczesny poród. Ten jednak wiązał się z zagrożeniem dla pozostałych płodów. Niebezpieczeństwa dla nich można byłoby uniknąć, gdyby Chloe pozwoliła na naturalne obumarcie płodu córeczki.

Te nieoczekiwane wieści spadły na młodych rodziców jak grom z jasnego nieba. Z dnia na dzień stanęli przed decyzją wręcz niemożliwą do podjęcia. Przed tak trudnymi, dramatycznymi i obciążającymi wyborami nie powinien stawać przecież nikt. Załamana Chloe czuła w głębi serca, że żadne rozstrzygnięcie tej patowej sytuacji nie będzie dostatecznie racjonalne i dobre.  Ale decyzję – mimo to – trzeba było podjąć…

CZYTAJ TEŻ: Z jego nasienia narodziło się dziecko innego mężczyzny. Niesamowity przypadek w USA

Walcząc o wszystkie dzieci

– W tamtym okresie ledwie mogłam tego wszystkiego słuchać. Mój umysł skupiał się tylko na myśli: „Chcę, by przeżyły wszystkie moje dzieci”. Rozważyłam wszystkie alternatywy, zebrałam niezbędne informacje i próbowałam dowiedzieć się, co czeka moje dzieci w każdym ze scenariuszy… Wiedziałam, że będzie trudno, ale nie potrafiłam nie zawalczyć o córeczkę. Wiedziałam, że jest silna – przetrwała przecież do 28. tygodnia ciąży, nie mając dla siebie praktycznie żadnych składników odżywczych w macicy.

 

Zdjęcie ciążowe Chloe Dunstan

Źródło: Instagram.com/ChloeAndBeans

Chloe przyznaje, że czuła się winna, że decyduje się na przedwczesny poród, narażając tym samym  swoich synów na zagrażające ich zdrowiu procedury. Samopoczucie mamy pogarszały dodatkowo zdrowotne komplikacje Pearl (bo takie imię otrzymała córeczka). Odnotowano u niej spadek wagi urodzeniowej, z trudem walczyła też z infekcjami i wymagała podłączenia do specjalistycznej aparatury.

– Czasem czułam, że podjęłam złą decyzję, że powinnam zdecydować się na inna opcję, w której żadne z dzieci by nie cierpiało. Trudno było mi poradzić sobie z tymi uczuciami, a nawet przyznać się do nich – wspomina Chloe.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Męska perspektywa niepłodności. „Bezradność i wykastrowanie to dwa podstawowe uczucia, których doświadczałem”

Szczęśliwy finał

Ale czas mijał, a cała trójka dzieci stawała się silniejsza. W czasie, gdy Chloe koncentrowała się na zdrowiu dwójki chłopców, którzy wciąż czekali na swój czas, by przyjść na świat, Rohan wziął na siebie obowiązki rodzicielskie nad pozostałymi dziećmi. Wspólny wysiłek i odwaga obojga rodziców przyniosły wspaniałe rezultaty. Wkrótce urodzili się oczekiwani synowie, a Pearl z pomocą lekarzy wybrnęła z początkowych kłopotów zdrowotnych. I choć dziś – dwa lata od urodzin – jest nieco mniejsza od swoich młodszych braci, wiedzie prym wśród piątki rodzeństwa.

Takie zakończenia dają nadzieję każdej parze, która mierzy się z komplikacjami w okresie ciąży. Oby takich finałów było jak najwięcej!

Źrodło: fempositive.com, facebook.com/chloeandthebeans

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Wcześniak mniejszy od iPada. Poznaj niesamowitą historię walecznej dziewczynki

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Historia medyczna i recepta za jednym kliknięciem? To nie przyszłość, ten system właśnie wchodzi w życie

Dokumentacja medyczna na komputerze, obok: stetoskop, kontrakt medyczny /Ilustracja do tekstu: Internetowe Konto Pacjenta umożliwi dostęp do historii medycznej i recept za jednym kliknięciem?
Fot.: rawpixel/ Unsplash.com

Od lat mówi się, że zintegrowane rozwiązania informatyczne to przyszłość systemu ochrony zdrowia. Niestety, wykorzystywane dotąd w Polsce narzędzia pozwalały jedynie na uzyskanie niepełnych, wyrywkowych danych medycznych. Teraz ma się to zmienić – parlament przyjął bowiem ustawę wprowadzającą Internetowe Konto Pacjenta. Co zyskają pacjenci?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zgodnie z przyjętą nowelizacją Ustawy o systemie informacji w ochronie zdrowia oraz niektórych innych ustaw, już niedługo pacjenci otrzymają dostęp do dwóch nowoczesnych systemów: Internetowego Konta Pacjenta (IKP) oraz Zintegrowanego Informatora Pacjenta (ZIP).

Rozwiązania te są krokiem milowym w informatyzacji służby zdrowia. Umożliwią każdemu z nas dostęp on-line do informacji na temat:

  • wystawionych nam recept,
  • skierowań,
  • zleceń na wyroby medyczne,
  • udzielonych świadczeń i ich kosztach, wyborów lekarza, pielęgniarki i położnej podstawowej opieki zdrowotnej,
  • e-zwolnień.

Co istotne, IKP pozwoli nam też upoważnić inną osobę do dostępu do naszych danych medycznych lub/i informacji o stanie zdrowia. Resort zdrowia zapowiada, że poszczególne funkcjonalności będą udostępniane stopniowo.

Dodatkowo nowe przepisy wprowadzają możliwość wystawiania recept przez pielęgniarki i położne. Będą one mogły, tak jak lekarze, dokonać tego za pośrednictwem systemów teleinformatycznych. Wystawienie recepty albo zlecenia na zaopatrzenie w wyroby medyczne będzie mogło nastąpić też bez badania pacjenta, jeżeli zostaną spełnione dwa warunki:

  • recepta lub zlecenie związane są z kontynuacją leczenia (lub realizacją zaopatrzenia w wyroby),
  • wydanie tych dokumentów jest uzasadnione stanem zdrowia pacjenta, znajdującym odzwierciedlenie w dokumentacji.

ZOBACZ TAKŻE: Jak zadbać o zdrowie, gdy starania nie przynoszą rezultatu? Posłuchaj, co radzą eksperci

Internetowe Konto Pacjenta: sprawdź, jak uzyskać do niego dostęp

Internetowe Konto Pacjenta dostępne będzie na stronie pacjent.gov.pl. Aby się zalogować, niezbędne jest posiadanie Profilu Zaufanego.

Jak zapewniają przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia i Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia, nowoczesne rozwiązania gwarantują użytkownikom pełne bezpieczeństwo. Dane będą dostępne jedynie w systemie zarządzanym przez resort zdrowia. W przyszłości ma również funkcjonować tzw. węzeł krajowy, który umożliwi integrację z ponad 10-milionową grupą klientów bankowości elektronicznej.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Ministerstwo Zdrowia nie zna wyników programu prokreacyjnego. Znają za to dziennikarze

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Oligospermia. Co zrobić, gdy plemników jest zbyt mało?

Lekarz podczas konsultacji z pacjentem /Ilustracja do tekstu: Oligospermia: przyczyny, leczenie
Fot.: Fotolia.pl

Badania wykazują, że niepłodność pary w niemal połowie przypadków wynika z czynnika męskiego, a  u jednej pary na trzy leży wyłącznie po stronie mężczyzny. Według ekspertów odpowiada za to często niska jakość nasienia, w tym m.in. zbyt mała liczba plemników w próbce ejakulatu. Takie zaburzenie nazywamy oligospermią. Z czego ono wynika, kiedy jest diagnozowane i czy można je skutecznie leczyć? Przeczytaj!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przez wiele dekad przyjmowano, że oligospermia występuje wtedy, zawartość plemników w 1 ml ejakulatu jest mniejsza niż 20 mln w 1 ml nasienia. Obecnie, z uwagi na stale obniżające się parametry nasienia u mężczyzn, Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) przyjmuje, że o zaburzeniu tym mówimy wtedy, gdy koncentracja plemników wynosi mniej niż 15 mln na 1 ml ejakulatu.

Oligospermia: gdy plemników jest zbyt mało

W zależności od stopnia zaawansowania problemu, wyróżnia się cztery rodzaje oligospermii:

  • oligospermię lekką – gdy w 1 ml nasienia znajduje się 10-15 mln plemników,
  • oligospermię umiarkowaną – gdy w 1 ml nasienia znajduje się 5-10 mln plemników,
  • oligospermię ciężką – gdy w 1 ml nasienia znajduje się 1-5 mln plemników,
  • oligospermię bardzo ciężką – gdy w 1 ml ejakulatu jest mniej niż 1 mln plemników.

Często w nasieniu o zmniejszonej koncentracji plemników wykrywa się również nieprawidłowości w morfologii i ruchliwości plemników (mówimy wówczas o oligoastenoteratozoospermii).

ZOBACZ TAKŻE: Azoospermia: Brak plemników w nasieniu

Oligospermia: przyczyny i leczenie. O czym trzeba pamiętać?

Oligospermia, czyli zbyt mała liczba plemników w nasieniu, może mieć wiele przyczyn. Należą do nich m.in. czynniki środowiskowe, stany zapalne, przebyte choroby (np. świnka) i zaburzenia czynności organizmu. Powodem, który stoi za nieprawidłową liczbą plemników, mogą być również nierozpoznane wcześniej dolegliwości zaburzające drożność przewodów wyprowadzających nasienie lub niszczące tkankę jądra, a nawet urazy mechaniczne.

Skuteczność leczenia ściśle zależy od prawidłowego rozpoznania przyczyn oligospermii. Gdy za zbyt małą liczbę plemników w nasieniu odpowiadają żylaki powrózka nasiennego, wnętrostwo lub zablokowanie dróg odprowadzających nasienie, niezbędne jest wykonanie zabiegu operacyjnego. Więcej na ten temat przeczytasz w artykule: Chirurgiczne leczenie żylaków powrózka nasiennego. Radzi lekarz.

W przypadku zaburzeń hormonalnych zalecane jest z kolei podjęcie leczenia farmakologicznego. Wiele zagrożeń dla płodności mężczyzny niesie za sobą także współczesny tryb życia, dlatego istotne jest, by zadbać o prawidłową dietę, zrezygnować z używek i  zapobiec przegrzewaniu jąder. Niestety, często przyczyny oligospermii pozostają nieznane – mówimy wówczas o męskiej niepłodności idiopatycznej.

CZYTAJ TEŻ: Jak leczyć niepłodność idiopatyczną u mężczyzn?

Oligospermia: jak ją zdiagnozować?

Podstawowym badaniem wykorzystywanym w diagnostyce niepłodności jest badanie nasienia. Aby wynik był miarodajny, eksperci zalecają oddanie nasienia w laboratorium lub klinice, która wykonuje takie analizy na miejscu. W przypadku braku takiej możliwości pacjent powinien oddać nasienie w sterylnych warunkach i dostarczyć je do kliniki w jak najkrótszym czasie, dbając, by w międzyczasie próbka była przechowywana w temperaturze pokojowej.  Niezwykle ważne jest, by na 2-3 dni przed badaniem zachować wstrzemięźliwość seksualną i zrezygnować z alkoholu.

WIĘCEJ NA TEN TEMAT: Mężczyzno, czy wiesz jaką metodą możesz obecnie zbadać nasienie?

W razie nieprawidłowego wyniku, wskazującego na oligospermię, badanie nasienia należy powtórzyć po upływie co najmniej jednego miesiąca. Często niezbędna jest dodatkowa diagnostyka, uwzględniająca badanie poziomu hormonów (testosteronu, prolaktyny, FSH i LH), badanie genetyczne , a także konsultację z lekarzem urologiem.

POLECAMY TEŻ: Diagnostyka niepłodności męskiej: od jakich badań zacząć? Wyjaśnia ekspertka

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Karmienie piersią. Jak to wygląda w różnych krajach?

Uśmiechnięta mama z dzieckiem w chuście. Ilustracja do tekstu: Karmienie piersią w różnych krajach: w Polsce i na świecie
Fot.: Kyle Nieber /Unsplash.com

Kontakt „skóra do skóry” i karmienie piersią to kluczowe momenty zarówno dla mamy, jak i jej dziecka. Nawiązuje się wówczas wyjątkowa więź, a maluch otrzymuje cenny pokarm, stanowiący fundament jego rozwoju i zdrowia. Tymczasem na świecie niespełna połowa dzieci jest przystawiana do piersi w ciągu pierwszej godziny po narodzeniu, a zaledwie 40% niemowląt w wieku poniżej 6 miesięcy jest karmionych wyłącznie piersią. Jak to wygląda w poszczególnych krajach i jak na tym tle wypada Polska?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Karmienie piersią: jak to wygląda za oceanem?

Zgodnie z dostępnymi statystykami, w USA w 2014 roku prawie 80% mam karmiło swoje dziecko piersią przynajmniej raz, ale niewiele ponad 20% robiło to przez pierwsze półrocze. W Kanadzie wskaźniki te od lat wyglądają podobnie – w ubiegłym roku wyłączne karmienie piersią przez pierwsze 6 miesięcy życia dziecka zadeklarowało 28,8% mam w wieku 18-34 lata oraz 36,9% mam w wieku 35-49 lat. A co z krajami dalszymi nam kulturowo?

Dla przykładu: w Peru karmienie piersią jest bardzo powszechne i dość długo praktykowane. Ważny jest w tym kraju aspekt ekonomiczny, gdyż mleko kobiece to po prostu najtańsza metoda żywienia niemowlęcia. 67,5% maluchów jest tam karmionych wyłącznie piersią do 6. miesiąca życia.

Mleko matki: pokarm o magicznych właściwościach

Z kolei pod względem długości okresu karmienia piersią zdecydowanie wyróżnia się Mongolia – ponad 50% dzieci  karmionych jest piersią nawet po ukończeniu 2. roku życia. Ma to związek z przekonaniami na temat mleka mamy, jakie panują w tym kraju. Kobiecy pokarm uważany jest tam za niezwykle odżywczy i pełen magicznych właściwości. Mongołowie cenią mleko kobiece do tego stopnia, że dzielą się nim chętnie z rodziną czy przyjaciółmi.

Okazuje się, że wierzenia o magicznych właściwościach mleka matki nie są jednak całkiem bez pokrycia.

– Niewiarygodne jest to, że pokarm mamy dostosowuje się do stanu dziecka. Inny będzie wytwarzany dla noworodka, a inny dla kilkumiesięcznego niemowlęcia – jednak zawsze w taki sposób, by spełniał zapotrzebowanie młodego organizmu na ważne składniki. Poza tym karmienie piersią to również bliskość i poczucie bezpieczeństwa, którego maluch tak bardzo potrzebuje w pierwszych dniach po narodzinach. Każda mama powinna zatem pamiętać, że nie warto poddawać się zbyt szybko, ponieważ to, który sposób karmienia się wybierze, ma znaczenie dla zdrowia noworodka nie tylko w pierwszych dniach, ale i w całym późniejszym życiu – komentuje Anna Majda-Sandomierska, położna prowadząca bloga poloznamama.pl.

CZYTAJ TEŻ: Pokarm mamy to najlepszy posiłek dla noworodka. Co zrobić, gdy karmienie piersią nie wychodzi?

Karmienie piersią w Europie

Kraje europejskie są przeważnie wysoko rozwinięte, oferują relatywnie dobre warunki socjalne oraz chętnie podejmują prozdrowotne inicjatywy. Wydawać by się mogło więc, że na Starym Kontynencie statystyki dotyczące karmienia piersią będą przedstawiały się najlepiej. Jednak według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) region europejski ma najgorsze statystyki karmienia piersią. W latach 2006-2012 jedynie 25% niemowląt w krajach europejskich było karmionych wyłącznie piersią przez 6 pierwszych miesięcy życia. Najnowsze dane, zebrane z 21 państw Europy, wskazują, że dotyczyło to… 13% niemowląt.

Najmniej mam karmi piersią w Wielkiej Brytanii – tylko jednej na 200 mam udaje się utrzymać karmienie piersią do 1. roku życia dziecka. Najlepszymi wynikami w tej kwestii może się za to pochwalić Norwegia – aż 99% mam rozpoczyna karmienie piersią po urodzeniu dziecka, z czego 80% kontynuuje je po 6. miesiącu życia.

Jak na tle europejskich statystyk plasuje się Polska? Według badań 54% polskich mam karmi swoje dziecko piersią przynajmniej do 6. miesiąca życia, ale jedynie 6% stosuje się do zaleceń WHO i oferuje dzieciom wyłącznie taki rodzaj pokarmu przez pierwsze pół roku.

ZOBACZ TAKŻE: Bonami zachęcają młode matki do karmienia piersią

Zaprzestanie karmienia piersią. Poznaj najczęstsze powody

Okazuje się także, że spośród mam, które nie karmią już piersią, większość zakończyła karmienie w ciągu 1. miesiąca życia dziecka. Najczęstsze powody zaprzestania karmienia piersią przez Polki to:

  • przekonanie, że dziecko się nie najada,
  • problemy z laktacją,
  • niechęć dziecka do ssania piersi.

Dane te pokazują ogromną potrzebę wspierania matek w okresie laktacji oraz prowadzenia edukacji żywieniowej przez personel medyczny (także po wypisie ze szpitala). Wsparcie to realizowane jest przede wszystkim na podstawie obowiązujących w Polsce standardów opieki okołoporodowej, uwzględniających wytyczne dotyczące prawidłowego żywienia niemowląt.

Dodatkową pomocą dla rodziców może być nowe narzędzie: kalendarz żywienia dziecka w okresie 1000 pierwszych dni (0-36 miesięcy życia). Dokument ten podpowiada, jak krok po kroku, miesiąc po miesiącu komponować jadłospis dziecka. Uwzględnia też wszystkie wytyczne dotyczące karmienia piersią na poszczególnych etapach rozwoju.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Karmienie piersią w miejscu publicznym – to naturalne! Mamy kończą z zabawą w chowanego

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Przełomowe odkrycia w embriologii. Stoi za nimi Polka

Technik w laboratorium. W ręku trzyma próbkę /Ilustracja do tekstu: Przełomowe odkrycia w embriologii. Stoi za nimi Polka
Fot.: Ani Kolleshi /Unsplash.com

Dlaczego na wczesnym etapie ciąży zdarza się tak wiele poronień? Skąd poszczególne komórki wiedzą, kiedy i jak mają się różnicować, i w jaki sposób ograniczyć ryzyko ich nieprawidłowego podziału? Nad rozwikłaniem tych i innych zagadek od lat pracuje w Cambridge prof. Magdalena Żernicka-Goetz. Jej pionierskie odkrycia przyczyniły się do rozwoju światowej embriologii.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Prof. Magdalena Żernicka-Goetz jest absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego i stypendystką programu START z 1994 r. Zachęcona prestiżowym wyróżnieniem, tuż po doktoracie (1995 r.) rozpoczęła pracę na Uniwersytecie w Cambridge, gdzie od 20 lat rozwija karierę naukową. Do współpracy zaprosił ją sam Martin Evans – laureat nagrody Nobla za badania nad komórkami macierzystymi.

Już na początku swojej zagranicznej kariery naukowej wspólnie z zespołem dokonała pionierskiego odkrycia, które podważyło dotychczasowe tezy embriologiczne. Jak twierdzi – udało jej się to przypadkowo.

– Badałam wtedy plastyczność zarodków i zupełnie przez przypadek odkryłam, że komórki zarodka zaczynają się różnicować już w stadium czterokomórkowym, to jest przed zagnieżdżeniem się zarodka w macicy. Czyli dużo wcześniej, niż się spodziewaliśmy i niż opisywano w naukowych podręcznikach. Długo nie byłam w stanie w to uwierzyć i przez kilka lat potwierdzałam wyniki naszych badań. Było nam też ciężko przekonać środowisko naukowe, że naprawdę tak się dzieje – wspomina prof. Żernicka-Goetz.

ZOBACZ TAKŻE: Jak atakuje rzeżączka? To zależy od płci zakażonego! Przełomowe badanie naukowców

Prof. Żernicka-Goetz na tropie przyczyn wczesnych poronień

Kolejny sukces przyszedł kilka lat później – już w nowym modelu badawczym. Do zmiany ścieżki naukowej skłoniła ją ciekawość, która narodziła po analizie własnych badań prenatalnych. Wynikało z nich, że ok. 30% komórek, które pobrano z jej łożyska, ma silną wadę rozwojową: trisomię drugiego z największych chromosomów. Mimo to aberracji chromosomalnych nie wykryto w rozwijającym się płodzie – chłopiec, który urodził się w wyniku tej ciąży, był w pełni zdrowy.

Rozpoczęte z tej inspiracji badania zespołu prof. Żernickiej-Goetz wykazały, że taka sytuacja wynika z procesu towarzyszącemu początkowej fazie rozwoju zarodka.

– Zarodek na początku jego rozwoju można sobie wyobrazić jako piłkę. Niektóre piłki mają tylko białe płaty. Inne piłki mają czarne i białe płaty. Czarne to komórki nieprawidłowe, zaś białe – normalne. W tym momencie ten zarodek nie ma jeszcze łożyska. Odkryliśmy, że zdrowe komórki wygrywają współzawodnictwo z tymi nieprawidłowymi i że to one tworzą tkanki dziecka, a komórki nieprawidłowe wchodzą w skład łożyska – wyjaśnia prof. Żernicka-Goetz w rozmowie Karoliną Duszczyk z Fundacji na rzecz Nauki Polskiej.

Jeśli jednak komórki nieprawidłowe zamiast znajdą się wewnątrz zarodka, dochodzi wtedy najczęściej do wczesnego poronienia. Nie wiadomo jeszcze, czy obumarcie tych komórek jest samoistne, czy współuczestniczą w tym inne komórki.

– Jeszcze w tej chwili pracujemy nad tym odkryciem – mówi embriolożka.

CZYTAJ TEŻ: Dlaczego kobiety mrożą swoje jajeczka? Ciekawe badania na Uniwersytecie Yale

Obserwacja rozwoju zarodków również po 7. dniu życia

To jednak nie wszystkie osiągnięcia naukowe prof. Żernickiej-Goetz. Wybitna embriolożka przeprowadziła także – wraz ze swoim zespołem – pierwszą na świecie obserwację naukową rozwoju zarodka ludzkiego w laboratorium. W swoich analizach wykorzystała nadliczbowe zarodki pozyskane od pacjentów brytyjskich klinik in vitro, a także zarodki mysie.

– Musimy odnieść naszą wiedzę do rozwoju człowieka w przypadku, kiedy jest to wiedza medycznie ważna. W Anglii możemy badać zarodki do 14. dnia ich życia. Ale na zarodkach ludzkich nie dokonuje się odkryć naukowych. Zarodków ludzkich nie wolno tworzyć na potrzeby badań. Możemy obserwować te zarodki, które przekazują nam pacjenci klinik leczenia niepłodności. Są to dodatkowe, często nieprawidłowe zarodki, których lekarze nie mogli umieścić w ciele matki. Zamiast je niszczyć, rodzice postanawiają poświęcić je nauce.

Do czasu przełomowych analiz zespołu pod kierownictwem prof. Magdaleny Żernickiej-Goetz naukowcy mogli obserwować zarodki jedynie do fazy blastocysty.

– Przez ostatnie 3 lata opracowaliśmy taką technologię, która pozwala na obserwację starszych zarodków (do 13. dnia życia – przyp. red.). Będziemy próbowali jej użyć, żeby zobaczyć do jakiego stopnia „złe” komórki będą nadal eliminowane w momencie, gdy dziecko zaczyna się tworzyć – zapowiada polska badaczka.

Co ciekawe, nowoczesna technologia nie jest chroniona patentem.

– Każdy może z niej korzystać. Podobnie jak większość moich przyjaciół naukowców, nie chcę nikomu ograniczać dostępu do ważnych odkryć – podkreśla embriolożka.

WIĘCEJ NA TEN TEMAT: Niezwykłe badania nad ludzkim zarodkiem pod okiem polskiego naukowca

Wesprzyj młodych naukowców. Trwa zbiórka na stypendia START

Sylwetkę polskiej naukowczyni przypomniała Fundacja na rzecz Nauki Polskiej w ramach trwającej kampanii „Start 2018”. Akcji towarzyszy zbiórka środków na stypendia dla najzdolniejszych młodych naukowców, by mogli osiągać sukcesy na miarę Nobla.

Więcej na stronie zbiórki: start.fnp.org.pl.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Przełomowy eksperyment. Zarodki z komórek macierzystych pomogą w opracowaniu skutecznych terapii niepłodności

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.