Przejdź do treści

Dr Mikołaj Karmowski o endometriozie. „Będę tak długo walczył z tą chorobą, aż znajdę jej przyczynę”

Dr Mikołaj Karmowski endometrioza
fot. Pixabay

Jak sam o sobie mówi, prowadzi samotną krucjatę przeciwko endometriozie, a dużą część swojego życia poświęcił walce z tą przebiegłą i okrutną chorobą. O tym, dlaczego obrał taką ścieżkę i do czego dąży w swojej pracy opowiedział nam dr Mikołaj Karmowski.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Doktor Karmowski o endometriozie może opowiadać godzinami. Jest jednym z najlepszych specjalistów w tej dziedzinie w Polsce. Jego pasją jest laparoskopia ginekologiczna, zajmuje się leczeniem najtrudniejszych i najbardziej zaawansowanych przypadków endometriozy głęboko naciekającej. Działa tam, gdzie inni lekarze nie widzą już rozwiązania. W sobotę 17 marca o swojej osamotnionej walce z tą kobiecą chorobą będzie opowiadał w TVN 36’6. Specjalnie na życzenie czytelniczek portalu Chcemy Być Rodzicami, ekspert udzielił obszernego wywiadu na temat endometriozy.

Panie doktorze, napisał pan, że prowadzi samotną krucjatę przeciwko endometriozie. Dlaczego?

Dr Mikołaj Karmowski:

Chcę aby kobiety dotknięte endometriozą nie czuły się pozostawione same sobie. My lekarze specjaliści, ginekolodzy, którzy zajmują się leczeniem endometriozy też czujemy się osamotnieni wśród samych kolegów ginekologów. Tematem endometriozy niestety zajmuje się garstka ludzi. W Polsce znam tylko kilka osób, które potrafią profesjonalnie zoperować endometriozę.

Niestety większość ginekologów położników, którzy zajmują się prowadzeniem ciąży, perinatologią, ultrasonografią, czy nawet ginekologią w podstawowym wymiarze, nie jest w stanie ani diagnozować, ani leczyć endometriozy.

Nasza grupa specjalistów do walki z endometriozą jest bardzo osamotniona. Zwykły ginekolog siedzący w przychodni nie ma zazwyczaj o tej chorobie pojęcia. On nie jest w stanie ani rozpoznać, ani leczyć endometriozy. Stąd my, niestety, walczymy też z systemem. To, że te pacjentki trafiają w tak zaawansowanych stadiach do nas, to jest też wynikiem tego, że bardzo późno jest ta choroba rozpoznawana. Zazwyczaj jest to siedem do dziesięciu lat od jej rozpoczęcia, a nawet często i później.

Jak endometrioza wpływa na płodność?

Endometrioza jest jedną z głównych przyczyn niepłodności. Musimy tu podzielić sobie endometriozę na głęboko naciekającą- tę niszczącą jelita, moczowody oraz na endometriozę samego narządu rodnego. Jeżeli endometrioza dotyczy jajników, czy jajowodów, jest przyczyną niepłodności. Jajnik nie owuluje, bo jest niszczony przez guz.

Nieleczona endometrioza prowadzi do dramatu i cierpienia. Moja misja polega na tym, aby leczyć radykalnie i przywracać radość życia. Dodajmy też, że niepłodność jest tylko jednym z dramatów, który niesie za sobą endometrioza. To choroba, która okalecza. Ona nie jest nowotworem histopatologicznym, ale klinicznie zachowuje się jeszcze gorzej. Jest klinicznie złośliwa, niszczy organy, powoduje ich dysfunkcję, unieruchamia, poniekąd „zjada”, powodując perforację jelit, niszczenie moczowodów, obumieranie nerek, dysfunkcję pęcherza moczowego.

Zobacz także: Lekarze opowiadają o endometriozie w „Pytaniu na Śniadanie” 

Kobiety chore często pytają, jak rozmawiać z lekarzem, żeby potraktował je poważnie. Skąd to niezrozumienie?

My walczymy z pewnym schematem i systemem. Pracowałem jako adiunkt Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, ale zrezygnowałem i odszedłem z kliniki dlatego, że opór środowiska, niezrozumienie kolegów, niechęć do rozwoju i diagnostyki endometriozy doprowadzała do tego, że ja wśród swoich znajomych słyszałem: „tak ma być, przecież tak zawsze było”.

Skończmy wreszcie z tą szowinistyczną patologią mówienia, że kobieta ma cierpieć. To jest okropne! Sam ten sposób myślenia jest tragiczny. Skoro to tkwi w mentalności ginekologów mających tytuły lekarzy, doktorów,  profesorów, no to coś jest nie tak. Ja walcząc przez lata i operując endometriozę, miałem ciekawą obserwację. Musimy się w pierś uderzyć sami. My ginekolodzy.

Stworzyłem trzy grzechy ginekologów. Pierwszy z nich to jest niewiedza na temat endometriozy. Drugi to jest niedouczenie. A trzeci to ignorancja medyczna. Dlaczego tak się dzieje? Bo cały system szkolenia ginekologii jest niestety w Polsce niedopracowany. Dziś na świecie są ośrodki wysoko specjalistyczne do diagnostyki leczenia tylko endometriozy.

Dopiero w marcu profesor Szyłło urządza pierwszy kongres endometriozy. Dopiero w 2018 roku. Jest to zatrważające. Kiedyś mówiono, że co ósma, co dziesiąta z pacjentek choruje na endometriozę. Dzisiaj my mówimy, że to jest co piąta kobieta w wieku rozrodczym! To nie jest milion kobiet w Polsce, to są dwa do trzech milionów.

W jakim wieku kobiety najczęściej chorują na endometriozę?

Dziś dostrzegam, że statystyka jest głęboko zakłamana. Badania, teorie, to wszystko są głębokie lata 80’. Proszę też pamiętać, że my operujemy dziewczynki. Moja najmłodsza pacjentka miała 11 lat. Dziecko, które zaczęło miesiączkować w 10. roku życia i w wieku 11 lat miało guza endometrialnego jajnika. Tam towarzyszyła wada rozwojowa macicy, ale taki był tego efekt, że dziecko z ciężkimi bólami trafiło do kliniki i miało guza wielkości 10 cm.

Najstarsza kobieta z kolei miała około siedemdziesiątki, więc endometrioza pojawiła się postmenopauzalnie. Więc gdy słyszę, gdy czasem lekarz mówi, że choroba ulega samoistnemu wyleczeniu, to jest kompletne niedouczenie. Jakiemu wyleczeniu? Ta choroba może przejść w rak endometrialny miednicy mniejszej. Ta choroba nie ulega samoistnemu wyleczeniu.

Skąd bierze się endometrioza?

Ta choroba jest oczywiście zależna immunologicznie. Dzisiaj też się mówi o genetyce. Operowałem mnóstwo sióstr, które trafiały w bardzo zaawansowanym stanie i przyprowadzały później młodsze siostry, którym można było lepiej pomóc, bo to stadium choroby nie było jeszcze tak zaawansowane Matki, córki siostry, to jest nagminne. Oprócz genetyki, immunologia. Dziś wiemy, że to jest defektywny układ immunologiczny.

Wszystkie teorie powstania endometriozy trzeba złożyć w jedną całość. To jest jak układanie puzzli. Do tego dodamy defektywny układ immunologiczny, na przykład apoptozę (naturalną śmierć komórki). Komórki stare są przez układ immunologiczny niszczone po to, żeby nie ulegały nowotworzeniu, czyli powstawaniu nowotworów.

Udowodniono, że u kobiet z endometriozą ten układ immunologiczny jest defektywny. Te komórki nie zostają zabijane, ta apoptoza nie funkcjonuje. Komórki endometrialne przeżywają i układ immunologiczny stymuluje je do rozrostu endometrium.

Zobacz także: Endometrioza a dieta. Co jeść, a czego unikać?

Czy dieta ma znaczenie u kobiet chorych na endometriozę?

Dzisiaj wiemy też, że dieta jak najbardziej ma znaczenie. To nie jest oczywiście tak, że dietą wyleczymy pacjentkę. Broń Boże! Musimy ją profesjonalnie zoperować, zastosować dobraną farmakoterapię i zastosować immunologiczną dietę (antyoksydacyjną), dobraną do pacjentki po testach pokarmowych.

Nie ulegajmy jednak szamaństwu. Dzisiaj są mody. Ludzie nie jedzą glutenu, laktozy, to jest paranoja! Trzeba sobie zrobić testy pokarmowe, wyeliminować to, co powoduje stany zapalne w krezkach jelitowych. Około roku temu Amerykanie odkryli, że krezki jelitowe są osobnym organem dokrewnym. Dzisiaj wiemy, że to, co się dzieje w jelitach, ma odzwierciedlenie w całym organizmie. Źle funkcjonujące jelita równa się źle funkcjonujący człowiek.

Słyszał pan wypowiedź dr Marzeny Dębskiej na temat diety i endometriozy w DDTV?  Pani Dębska powiedziała, że im lepsza dieta, tym choroba lepiej się rozwija

Sprostuję to trochę, żeby obronić Marzenę Dębską. Dieta jest bardzo istotna. Jest uzupełnieniem operacji wykonanej przez eksperta do leczenia endometriozy. Czyli najpierw operacja, potem farmakoterapia dobrana do pacjentki, do jej wieku i potrzeb i na końcu dieta immunologiczna  dobrana po testach pokarmowych do pacjentki. To wszystko, jeśli prowadzimy taką holistykę, działa.

To była przypadkowość ginekologa w rozmowie na temat endometriozy. Pani Marzena Dębska jest przeuroczym człowiekiem, pełnym profesjonalizmu ginekologiem położnikiem zajmującym się perinatologią. Jest wspaniałym człowiekiem i mądrą kobietą, ale nie leczy endometriozy.

Nie ma takiej możliwości, żeby lekarz zajmujący się profesjonalnie leczeniem endometriozy miał czas na cokolwiek innego. Ja wstaję o 6 rano, jestem w klinice o godzinie 7,  wchodzę na salę i operuję do godziny 18-20. Wracam do domu około północy. Codziennie. Jeśli ktoś chce się profesjonalnie zająć endometriozą, nie ma możliwości, żeby prowadzić ciążę, przyjmować porody. Stąd wiedza jest nieaktualna. Podejrzewam, że to pytanie zaskoczyło panią doktor. Każdy na temat endometriozy chce się wypowiedzieć, każdego pytano, a w Polskie jest garstka ludzi, która się tym zajmuje.

Zobacz także: Czy endometrioza uprawnia do otrzymania renty lub orzeczenia o niepełnosprawności?

Jak wygląda sytuacja chorych na endometriozę?

Wie pani co ja kiedyś usłyszałem? Przyjechała do mnie pacjentka ciężko chora i usłyszałem , że trafiła na chirurgię, bo miała mieć usuwane kamienie z woreczka żółciowego. Chirurg oczywiście wypytał przed zabiegiem o choroby. Powiedziała, że choruje na endometriozę. A chirurg do niej mówi coś takiego: to pani prywatna sprawa. No ręce opadają. To nie jest choroba, której się należy wstydzić! To jest straszna choroba, z którą należy walczyć!

Nie jest ona nierefundowana przez NFZ, które nie ma zielone pojęcia o refundacji. Jak może być normalnie w Polsce, skoro operacja warta powiedzmy 20 tys. zł, jest refundowana przez NFZ w koszcie dwóch tys. zł, gdzie nawet nierefundowane są koszty sali operacyjnej? Kto to ustalał?

Kiedyś pacjentka zapytała mnie: „to jakie ja mam szanse, żeby trafić na profesjonalnego ginekologa”? Prędzej panią różowy tramwaj potrąci, niż pani trafi na specjalistę od leczenia endometriozy – odpowiedziałem.

Należy jeszcze powiedzieć też o jednym powszechnym micie. Pacjentka przychodzi i mówi: „ale ja już miałam laparoskopię”. Laparoskopia nie leczy endometriozy. To jest tylko technika chirurgiczna, nowoczesna, mało inwazyjna, dziesięć razy bardziej precyzyjna. Ale kto ją zastosuje i co potrafi zrobić, to jest klucz.

Mam pacjentki po dziesięciu laparotomiach, otwarciach brzucha, gdzie są otwierane i zamykane. To nie jest walizka, którą można otwierać i zamykać. Każda operacja powoduje zrosty. Proszę pamiętać, że nie usuwamy zrostów jako choroby, my usuwamy endometriozę, czyli guzy endmetrialne, które wtórnie powodują zrosty. Żeby usunąć tę chorobę, trzeba usunąć radykalnie makroskopowo ogniska endometriozy, precyzyjnie, nie uszkadzając moczowodów, jelit.

Pacjentki często się pytają, kiedy to nawraca. To nie nawraca, jeśli się profesjonalnie usunie z jelita, to tam już nic nie powstanie. Może powstać na nowo gdzie indziej, jeśli nie będzie farmakoterapii, odpowiedniej diety.

Czy endometrioza jest dziedziczna?

Tak, genetyka ma tu ogromne znaczenie. Powiem szczerze, dziś już mam całe pokolenia pacjentek. Operowałem babcię, mamę i 17-letnią córkę. Straszne też jest to, nie ma pacjentki, która nie miałaby i hashimoto i endometriozy. Nie wiemy, czy Hashimoto stymuluje powstanie endometriozy, czy to endometrioza od pokwitania przez autoimmunologię i defektywność układu immunologicznego powoduje dysfunkcję tarczycy.

Jaka jest pana misja?

Mam dobrego nauczyciela, mój ojciec jest profesorem ginekologii. Powiedział mi kiedyś taką rzecz: „jeśli lubisz ludzi, to będziesz chciał im pomóc”. A ja ludzi bardzo lubię. Lekarz nie może być ignorantem. To, że ktoś operuje gorzej, czy lepiej, to jest kwestia treningu.  Powtarzam to ciągle moim uczniom, rezydentem. 70 procent tkwi w naszym umyśle.

Wchodzę na salę operacyjną, gdzie mam wykonać profesjonalnie swoją operację i pomóc kobiecie usunąć chorobę. Ale też trzeba być człowiekiem. To, co napisałem na mojej stronie i wysłałem moim pacjentkom, to jest obietnica, że ja ich nie zostawię, że ja będę tak długo walczył z tą chorobą, aż znajdę przyczynę.

Moja babcia, mama mojej mamy chorowała na endometriozę. Przez powikłania umarła. Była sfrustrowana, miała depresję, w tamtych czasach nie wiadomo było, co jej jest. Dopiero sekcja zwłok i biopsja wykazały endometriozę. Wtedy sobie poprzysiągłem, że się tym zajmę, bo będę mógł przynieść ulgę szeregowi kobiet. Nie można mówić człowiekowi, który cierpi, że to jest naturalne. To jest okrutne.

Zobacz także: Stan psychiczny w endometriozie

Jedna z naszych czytelniczek zastanawia się, czy kuracja lekami typu Ketonal może zablokować endometriozę?

Żeby było jasne- dziś nie możemy mówić o wyleczeniu endometriozy, skoro nie znamy jej przyczyny. Leki typu ketoprofen są lekami przeciwzapalnymi. Ale Ketonal nie wyleczy skutku, bo nie wyleczy guza, tylko złagodzi objawy.

Nie możemy pacjentce zlecić terapii Ketonalem, bo wykończymy jej wątrobę. Ketonal można sobie brać doraźnie do czasu operacji, jeśli pacjentka cierpi.

Co pan sądzi o protokole LDN?

Szczerze mówiąc nie mam w tym doświadczenia. Większość teoretyków i lekarzy ginekologów,  którzy nie operują, próbuje leczyć zachowawczo endometriozę. Chirurgia nie jest stuprocentowym, idealnym leczeniem.

Idealnym leczeniem będzie terapia genowa i leczenie immunologiczne. Czyli podniesiemy aktywność układu immunologicznego i ta endometrioza przestanie się tworzyć, ale musimy znaleźć jej przyczynę.

Leczenie naltreksonem to jest troszeczkę rodzaj biologicznego leczenia, czyli ma na celu „przeleczenie” układu immunologicznego. Ja się szczerze mówiąc takimi rzeczami nie zajmuję, ponieważ w tym nie siedzę, zajmuję się chirurgią laparoskopową.

Niebawem pojawi się pan w telewizji, prawda?

17 marca zrobiliśmy program z Ewą Drzyzgą w TVN. Myślę, że to jest mocne uderzenie, pewnie powycinają momenty, w których ostrzej pojechałem (śmiech). Starałem się jednak pokazać prawdziwe oblicze tej choroby, pokazać, co ona potrafi zrobić z człowiekiem.

Zrobiliśmy operację w trójwymiarze ciężko chorej dziewczyny. Nie ma w tym żadnej w ściemy, że tak powiem młodzieżowo. Ja nie idę na żadne sztuczności, które często w programach są spotykane, to wszystko jest naprawdę.

Myślę, że pacjentki zobaczą prawdę i ten program jest takim trailerem do I Ogólnopolskiego Kongresu Endometriozy, który organizuje w Warszawie profesor Szyłło. Zapraszam też wszystkie pacjentki na ten kongres.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Endometrioza prowadzi do niepłodności, poronień i ciąż pozamacicznych

Tkanka endometrialna pod mikroskopem przypomina błonę wyściełającą macicę, czyli endometrium. W tej błonie w macicy rozwija się ciąża, a zatem dlaczego obecność śluzówki poza macicą może być przyczyną niepłodności, poronień oraz ciąży pozamacicznych? 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ogniska endometrialne są bardzo aktywne metabolicznie, można je porównać do fabryk produkujących wiele toksycznych „odpadów”. Ogniska te, tak jak fabryki, oddziałują przez to na okoliczne środowisko. Komórki produkują prozapalne cytokiny, które przyciągają makrofagi, tworząc miejscowy stan zapalny. Krążący w miednicy płyn zostaje wówczas „skażony”. To może upośledzać owulację, zmniejsza jakość komórki jajowej. Dowiedziono również, że przyspiesza śmierć komórek ziarnistych, które produkują hormony płciowe, co ma wpływ na prawidłowe dojrzewanie komórki jajowej. 

Zobacz też: Dr Jan Olek opowiada czytelniczkom jak leczyć endometriozę?

Czy taki płyn może wpływać na funkcję jajowodu? Tak! Interleukiny zmniejszają perystaltykę jajowodu, a zatem upośledzają transport plemników do celu. Jeżeli plemnikowi uda się przebyć tę trudną drogę i zapłodnić komórkę jajową, to dojdzie do powstania zarodka. Ten zarodek jednak musi dostać się z powrotem do macicy. Niestety zadanie nie jest łatwe. Zarodek może nie przeżyć podróży albo może zagnieździć się po drodze w jajowodzie. Dochodzi wówczas do ciąży pozamacicznej, która z kolei może doprowadzić do okaleczenia i niedrożności jajowodu. Trudności się na tym jednak nie kończą. Jajowód nie jest szczelnie odgrodzony od macicy. Jeśli panuje w nim wrogie środowisko, podobnie dzieje się w macicy, co może doprowadzić do trudności w procesie zagnieżdżenia zarodka i utraty ciąży.

POLECAMY: Czy warto podejmować się operacji udrożnienia jajowodów?

Ogniska endometriozy z czasem rosną i krwawią podczas każdej miesiączki, powodując dolegliwości bólowe (choć nie zawsze – nie odczuwa ich 20% pacjentek z endometriozą). Powstające rany zabliźniają się, powodując zrosty. Zrosty na jajniku mogą powodować mechaniczne trudności podczas owulacji. Często dochodzi do tzw. zespołu niepękniętego pęcherzyka LUF, gdzie teoretycznie dochodzi do owulacji, ale komórka jajowa pozostaje uwięziona w jajniku. Zrosty mogą z czasem wciągać również jajowody, prowadząc do ich niedrożności lub ograniczonej drożności, co może znowu zwiększać ryzyko ciąży pozamacicznej, tym razem jednak w sposób mechaniczny. 

U kobiet z endometriozą obserwujemy często zaburzoną funkcję układu immunologicznego. Ta zaburzona funkcja może się również przyczyniać do obniżenia płodności lub poronień nawracających. Ryzykiem dodatkowym jest obecność innych chorób układu immunologicznego, jak choroby autoimmunologiczne lub nasilone alergie.  

Czytaj też: „Przekułam endometriozę w coś pozytywnego”. Historia Moniki

Klinika Miracolo

Dr Jan Olek endometrioza

Ekspert

dr Jan Olek 

zastępca ordynatora w szpitalu św. Józefa w Dortmundzie. Założyciel Centrum Endometriozy w Dortmundzie oraz współzałożyciel Kliniki Miracolo.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Czy warto podejmować się operacji udrożnienia jajowodów?

operacja udrożnienia jajowodów
fot. Fotolia

Jajowody odgrywają bardzo ważną rolę w procesie zapłodnienia. Narząd ten jest niezwykle wąski, a każde dodatkowe zwężenie może skutkować problemami z zajściem w ciążę. Czy udrożnienie jajowodów pomaga w staraniach o dziecko? Jak przebiega ten proces?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Do kliniki Miracolo zgłosiła się niedawno 42-letnia pani Anna, która w roku 2004 urodziła dziecko.  Od ponad dwóch lat stara się o kolejną ciążę. W kwietniu 2017 roku u pani Anny wykonano laparoskopię diagnostyczną.

Oba jajowody były niedrożne, oprócz tego nie stwierdzono odchyleń od normy. Od tego czasu doszło do trzech nieudanych prób zapłodnienia in vitro.

Okazało się, że rezerwa jajnikowa, czyli AMH, była u pani Anny bardzo niska: 0,6. Poza tym pacjentka jest zdrowa, nic jej nie dolega. Miesiączkuje regularnie.

Pojawiło się pytanie, co dalej? Kolejne in vitro przy AMH 0,6? Trzy się nie udały, a szansa na powodzenie kolejnego zabiegu była nieduża.

Wiemy jednak, że niskie AMH nie ma tak silnej negatywnej korelacji z poczęciem naturalnym jak w przypadku in vitro. Problem w tym, że jajowody są niedrożne.

Zobacz także: Dr Jan Olek odpowiada czytelniczkom, jak leczyć endometriozę. „Czasem można oszukać przeznaczenie”

Czy warto udrażniać jajowody?

Co pokazują badania? Szansa na naturalną ciążę po udrożnieniu jajowodów wynosi w zależności od badania między 40 a 60%. Dla przykładu w badaniu „A study on Tubal Recanalization” A. Ramalingappa i Yashoda 44% pacjentek poczęło naturalnie i urodziło zdrowe dzieci.

Podkreślę, że pacjentki były powyżej 35. roku życia i każda z nich miała w przeszłości wykonaną sterylizację. A takie jajowody niejednokrotnie są skrócone, często też przy sterylizacji część jajowodu jest dodatkowo koagulowana prądem.

Oczywiście nie każdy jajowód nadaje się do udrożnienia, a samo udrożnienie nie gwarantuje też prawidłowej funkcji jajowodu.

Jajowód to złożony narząd, który ma na celu wychwycenie komórki jajowej pod ciśnieniem po owulacji (a zatem zniszczony aparat strzępkowy np. w wyniku zrostów w przebiegu endometriozy nie rokuje najlepiej). Następnie w bańce jajowodu dochodzi do zapłodnienia.

Ruchy perystaltyczne jajowodu ułatwiają podróż plemnika do komórki jajowej oraz zarodka do macicy. A zatem blizny, czy zrosty w jego przebiegu również mogą się okazać zmniejszoną szansą na powodzenie.

Dlatego przed tego typu zabiegiem trzeba się dobrze zastanowić i podejść do każdego przypadku indywidualnie. U pani Anny zdecydowaliśmy się na próbę udrożnienia.

Zobacz także: Endometrioza to nie wyrok! Jak ją skutecznie leczyć i jak z nią żyć?

Operacja udrożnienia jajowodów

Wykonaliśmy histeroskopię. W histeroskopii, czyli wziernikowaniu macicy, wprowadziliśmy do obu jajowodów specjalny cewnik, który ma na celu eliminację przeszkód w świetle jajowodu. Mogą to być zrosty, złogi, czopy śluzowe. W trakcie wyprowadzania cewnika z jajowodu przepłukuje się go wodą, aby „doczyścić” jego światło.

Histeroskopia. Cewnikowanie jajowodu.

Histeroskopia. Cewnikowanie jajowodu.

Następnie wykonaliśmy zabieg laparoskopii przezpochwowej, czyli wziernikowanie jamy brzusznej, ale nie przez brzuch, tylko przez pochwę i nie z użyciem dwutlenku węgla, tylko w środowisku wodnym.

W laparoskopii potwierdziliśmy prawidłowy przebieg jajowodu oraz niezmienioną budowę anatomiczną aparatu strzępkowego (zdjęcie poniżej).

Laparoskopia przezpochwowa. Prawidłowy, niezmieniony aparat strzępkowy jajowodu

Laparoskopia przezpochwowa. Prawidłowy, niezmieniony aparat strzępkowy jajowodu

Żeby udokumentować drożność jajowodu wstrzyknęliśmy ponownie kontrast do jajowodu i uzyskaliśmy wypływ jego do brzucha bez najmniejszego oporu (co świadczy o pełnej drożności).

Laparoskopia przezpochwowa. Przedostający się błękit metylenowy do brzucha. Kontrast wstrzykiwany jest przez cewnik znajdujący się w jamie macicy

Zobacz także: „Endometriozie zawdzięczam obecną siebie”. Historia Kasi

USG to nie wszystko

Choć w przypadku pacjentki endometriozę wykluczono w 2017 roku, coś podpowiedziało nam, żeby bliżej przyjrzeć się sprawie. Nie pomyliliśmy się. Znaleźliśmy ponad 10 ognisk na obu jajnikach oraz w zatoce Douglasa. Mało tego, na prawym jajniku zaczęła tworzyć się torbiel endometrialna, która była jeszcze poniżej 1 cm i nie była widoczna w USG.

W tym momencie jeszcze raz podkreślę, że prawidłowy obraz USG nawet najlepszej jakości nie wyklucza endometriozy! Torbiel i ogniska endometrialne usunęliśmy za pomocą lasera w środowisku wodnym.

Laparoskopia przezpochwowa. Torbiel „czekoladowa”, czyli endometrialna jajnika prawego

Waporyzacja torbieli laserem w środowisku wodnym

Według amerykańskiej klasyfikacji rASRM pacjentka miała 10 punktów, co oznacza endometriozę w II stadium. Kilka godzin po zabiegu pani Anna opuściła szpital bez żadnych dolegliwości bólowych.

Usunięcie endometriozy nawet w początkowych stadiach statystycznie zwiększa płodność i odsetek poczęć. Rekanalizacja również (40-60%). A zatem z całego serca życzymy pani Annie powodzenia.

Jeśli masz pytania odnośnie udrażniania jajowodów, to nie zwlekaj z zadaniem pytania. Na pewno odpowiemy.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Dr Jan Olek endometrioza

Ekspert

Dr Jan Olek

Ginekolog położnik. Zastępca ordynatora i założyciel certyfikowanego klinicznego centrum endometriozy w St. Josefs-Hospital w Dortmundzie. Założyciel kliniki Miracolo w Polsce.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

„Przekułam endometriozę w coś pozytywnego”. Historia Moniki

Monika Zauerman i jej obraz "Drzwi do snów" /Ilustracja do tekstu: Historia Moniki, pacjentki kliniki Miracolo. Operacja endometriozy w klinice Miracolo
Monika Zauerman i jej obraz "Drzwi do snów"

Rzuciła korporację, zamieszkała na wsi, gdzie odkryła na nowo siebie i swoją kreatywną stronę. Dziś, mimo wielu trudnych doświadczeń i długiego oczekiwania na diagnozę, udowadnia, że z endometriozą da się szczęśliwie żyć. Poznajcie historię p. Moniki, pacjentki kliniki Miracolo.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Monika Zauerman walkę z endometriozą zaczęła równo 10 lat temu – nie wiedząc jeszcze, z jakim wrogiem przyszło jej się mierzyć. A droga do diagnozy była kręta.

– Pierwsze symptomy pojawiły się ok. 2008 r., kiedy przestałam brać tabletki antykoncepcyjne. Jak mi później wytłumaczył lekarz, gdy odstawia się tabletki, endometrioza rośnie w naszym organizmie jak grzyby po deszczu. Myślę, że gdybym nie brała antykoncepcji hormonalnej, to choroba pojawiłaby się wcześniej – przyznaje p. Monika.

Endometrioza nie jest w głowie

Z każdym kolejnym rokiem przebieg choroby zaostrzał się i powodował pogłębienie symptomów.

– Było ich coraz więcej, a ja byłam w coraz większym bólu. I to nie były bóle tylko podczas miesiączki, ale też bóle migrenowe, bóle stawów, problemy z układem trawiennym, z żołądkiem. Nawet ze skórą – podkreśla p. Monika.

Lekarze za każdym razem przepisywali leki, które miały na celu zatrzymanie poszczególnych symptomów. A to – w rzeczywistości – jeszcze pogarszało sprawę.

– W pewnym momencie zaczęli patrzeć na mnie wręcz z politowaniem, dając mi do zrozumienia, że chyba muszę wybrać się do psychologa, bo to jest wszystko w mojej głowie.

Nie pomagała też praca, która wymagała działania pod presją czasu, z nastawieniem na wyniki.

– Pracowałam bardzo długo w korporacji – w banku w Anglii. Stres powodował zaostrzenie objawów i różnego rodzaju bóle. Kiedy przychodziłam do pracy obolała lub nafaszerowana lekami przeciwbólowymi, to wpływało oczywiście na to, w jaki sposób pracowałam. Wtedy podjęłam decyzję, że praca w korporacji czy biurze, które jest nastawione na szybką i stresującą pracę, nie jest dla mnie. Postanowiłam, że więcej sobie tego nie zrobię.

Apogeum bólu

Zgodnie z dostępnymi statystykami, pacjentki z Anglii na diagnozę endometriozy czekają średnio 8 lat. Dokładnie tyle czasu musiało upłynąć, nim p. Monika zyskała potwierdzenie swoich przypuszczeń. Stało się to w 2016 r. – już po powrocie do Polski. Ale i tam początkowo musiała zmierzyć się z brakiem zrozumienia lekarzy.

– Byłam już w takim apogeum bólu, że nie byłam w stanie wstać z podłogi. Turlałam się, żeby gdziekolwiek dojść – do toalety, do kuchni. W momencie, gdy poczułam się trochę lepiej, poszłam do lekarza w Poznaniu. Pani doktor – emerytowana pani ginekolog – nawet nie zbadała mnie porządnie i zrzuciła wszystko na moją psychikę. Po raz kolejny kazano mi pójść do psychologa. Ja kilka dni wcześniej byłam w takim bólu, że dobrze wiedziałam, że to jest kompletna bzdura – opowiada p. Monika.

Z nadzieją na bardziej empatyczną konsultację p. Monika wybrała się do ginekologa w Szczecinie, u którego ostatecznie otrzymała rozpoznanie choroby.

– Lekarz zrobił mi porządne USG i od razu potwierdził, że to jest endometrioza. Skierowano mnie wtedy na operację. Ale nie zdecydowałam się na nią wówczas. Intuicyjnie czułam, że nie powinnam robić laparoskopii w zwykłym szpitalu.

Siła diety i intuicji

Odnalezienie gotowości do operacji, ale i godnego zaufania miejsca, z empatycznym i kompetentnym personelem, trwało 1,5 roku. W międzyczasie p. Monika – za radą innych pacjentek, z którymi była w kontakcie na forach internetowych – postanowiła wdrożyć specjalną dietę. Okazało się to przełomem w dotychczasowym leczeniu endometriozy.

–  Na anglojęzycznych forach czytałam, że dziewczynom, które zmagały się z tym samym problemem, bardzo pomagała dieta. Zainteresowałam się tym, ale też postanowiłam wsłuchać się w siebie. Kiedy człowiek jest chory, powinien posłuchać swojego ciała – mówi p. Monika.

Intuicja nie zawiodła jej i tym razem.

– Zaczęłam odstawiać rzeczy, które czułam, że mi szkodzą, a zostawiać i dodawać te produkty, które mogły mi pomóc. Zaczęłam stopniowo – gdy mamy swoje przyzwyczajenia żywieniowe, to ciężko zerwać z nimi z dnia na dzień. Ale ponieważ miałam bardzo poważne problemy z jelitami, w pierwszej kolejności odstawiłam gluten, nabiał i kawę. Już po tygodniu poczułam się lepiej – przyznaje p. Monika.

Z czasem codzienne menu wzbogaciło się o kolejne prozdrowotne składniki, które pozwoliły na uzyskanie jeszcze lepszych rezultatów i nowych sił do walki o siebie.

– Oprócz odstawienia wspomnianych produktów zaczęłam używać wielu zdrowych produktów, m.in. nasion konopnych, które są bogatym źródłem minerałów i witamin. Są łatwo dostępne w każdym sklepie ze zdrową żywnością i gorąco polecam je każdemu. Mnie dodały bardzo dużo energii.

Operacja endometriozy w klinice Miracolo. „Trzy tygodnie później jeździłam na nartach”

Już po trzech miesiącach od przejścia na dietę p. Monika przestała odczuwać ból. Wcześniej jednak choroba zdążyła się znacznie rozwinąć. Torbiel, która miała 3 cm, do czasu operacji w klinice Miracolo urosła do ogromnych rozmiarów: miała aż 10 cm.

– Były, oczywiście, zrosty, cysta była duża, co przeszkadzało w funkcjonowaniu. Ale gdy trafiłam do kliniki Miracolo w Dortmundzie, dr Jan Olek spytał mnie, jaki ból odczuwam podczas mojej miesiączki – w skali od 1 do 10. Odpowiedziałam, że 0,5, a czasami nawet 0. Wszystko dzięki diecie.

Innowacyjna operacja laparoskopowa wykonana w klinice Miracolo dopełniła efektu terapeutycznego i wniosła do życia p. Moniki nową jakość.

– Przede wszystkim sprawiła, że ta wielka cysta, która sięgała aż do pępka, zniknęła z mojego brzucha. Jak mówił dr Olek, 70% mojej miednicy mniejszej było zajęte przez endometriozę. Dzięki operacji poczułam się dużo lepiej – zniknęły ogniska choroby, ale też bóle podbrzusza spowodowane zrostami. Trzy tygodnie po operacji jeździłam już na nartach – przyznaje.

CZYTAJ TEŻ: Endometrioza to nie wyrok! Jak ją skutecznie leczyć i jak z nią żyć?

Poprawa samopoczucia przed operacją utwierdziła p. Monikę, że zmiany w sposobie odżywiania się warto wprowadzić na stałe. W kolejnych miesiącach przeszła na dietę wegańską i zdecydowała się na wzmocnienie jej efektu poprzez ziołoterapię. W efekcie tych działań druga torbiel endometrialna zmalała z 6 cm do zaledwie 2,5 cm.

– Po laparoskopii wynik histopatologiczny pokazał, ze ogniska endometriozy były nieaktywne – zaznacza p. Monika.

Odnaleziona harmonia

Nie bez znaczenia dla rezultatu terapii była zmiana trybu życia. Obecnie p. Monika mieszka w malowniczej norweskiej wiosce – w otoczeniu lasów i pól.

– Gdy żyje się w mieście, jest bardzo dużo zanieczyszczeń. Postanowiłam, że muszę to wszystko zmienić. W tym momencie do najbliższego sąsiada mam 10 minut. Ale też przekwalifikowałam się. Zaczęłam zajmować się renowacją pomieszczeń, mebli i ram do obrazów. Mój mąż robił to wcześniej i nauczył mnie wszystkiego od podstaw. Zaczęłam też malować obrazy [można je obejrzeć tutaj – przyp. red.].

Nowe zajęcie i rytm życia, w zgodzie z naturą i samą sobą, pozwoliły p. Monice odzyskać spokój wewnętrzny. Dziś pokazuje też innym chorym na endometriozę, że dojście do tego punktu jest możliwe.

– Bardzo polecam chorym na endometriozę, ale też jakąkolwiek inną chorobę, by zaglądać w siebie. Żeby wyciszać się, medytować, praktykować jogę. To jest właśnie wszystko to, co ja robiłam. Zaczęłam bardzo dużo medytować – również ze swoim wewnętrznym dzieckiem. Uważam, że wiele chorób, na które zapadamy, jest związanych z dzieciństwem. Tkwią w nas trudne, nieprzerobione emocje, które później wychodzą pod postacią choroby.

Ponieważ medytacje bardzo jej pomagały, zaczęła tworzyć własne – z myślą o sobie, ale też innych kobietach.

– Mam swój kanał na YouTube: jest tam dużo medytacji uspokajających, mówiących o zdrowiu, afirmacji dla kobiet z endometriozą. Na którejś z grup związanych z endometriozą dziewczyny poprosiły mnie, bym utworzyła medytację dla kobiet, które poddały się zapłodnieniu in vitro. Stworzyłam więc i taką medytację.

ZOBACZ TAKŻE: 25 afirmacji na płodność. Te słowa mają niezwykłą MOC!

Różne akty kreacji

Sama na skutek endometriozy postanowiła zrezygnować z macierzyństwa.

– Gdy 8-9 lat temu postanowiłam zajść w ciążę, skończyło się to tak, jak u większości kobiet z endometriozą – poronieniem. W kolejnych latach nie zachodziłam w ciążę, ale nie stawiałam też sobie takiego celu. Zamieniłam swój instynkt macierzyński na pomoc innym kobietom – przyznaje.

Podkreśla jednak, że rezygnacja z macierzyństwa lub bezdzietność wynikająca z niepłodności nie musi – i nie powinna – oznaczać rezygnacji z aktu tworzenia na innych płaszczyznach.

– Endometrioza, jak wiadomo, znajduje się tam, gdzie jest macica. Za to miejsce odpowiedzialna jest druga czakra – sakralna, która wiąże się z kreatywnością. Ja bardzo połączyłam się z tą czakrą i różne rzeczy zaczęły – w cudzysłowie – kreować się wokół mojego życia. Ale kreacja to też poczęcie dziecka. Dla kobiet, które nie mogą zajść w ciąże, mam taką radę, żeby zaczęły kreować gdzieś indziej. Ważne, by zająć się czymś innym, przestać trochę myśleć, że nie mogą zajść w ciążę, odciążyć głowę. Wtedy może los zmieni bieg i ta dzidzia się pojawi? – podpowiada Monika Zauerman.

Efekt kuli śnieżnej

Dziś p. Monika podkreśla, że kluczem do szczęścia jest szukanie pozytywów i nieustawanie w walce o samą siebie. Dodaje jednak, że walka nie jest już słowem, którym określiłaby swoje życie z chorobą.

– Nie lubię określenia „walka z endometriozą”. Ja przestałam z nią walczyć. Pogodziłam się z tym, że ona jest, i w pewnym sensie zaprzyjaźniłam się z nią. To ułatwiło mi sprawę. Gdybym ciągle z nią walczyła i negatywnie się nastawiała, to myślę, że ciągle byłabym chora – uważa.

Bo choć endometrioza, przychodząc, wywróciła jej życie do góry nogami, przyniosła ze sobą też dobre zmiany.

– Jestem teraz szczęśliwa. Stałam się zupełnie innym człowiekiem – znalazłam drugą stronę samej siebie. Zmieniłam dietę, nauczyłam się bardzo dużo o zdrowym odżywianiu, udzielam wielu rad na różnych grupach. Znalazłam swoją stronę kreatywną: maluję obrazy, tworzę stronę internetową, by je na niej umieścić. Oprócz tego poznałam wiele fajnych osób, które są chore lub pomagają ludziom chorym na endometriozę. Jestem też w trakcie tworzenia programu coachingowego dla kobiet z endometriozą, które chciałyby zacząć zdrowo się odżywiać i zmienić swój styl życia, ale potrzebują wsparcia. Przekułam tę chorobę w coś pozytywnego i bardzo jestem z tego zadowolona – podsumowuje.

POLECAMY RÓWNIEŻ: „Endometriozie zawdzięczam obecną siebie”. Historia Kasi

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Endometrioza to nie wyrok! Jak ją skutecznie leczyć i jak z nią żyć?

Jak skutecznie leczyć endometriozę? Czy miesiączka musi tak boleć? Dlaczego obniża płodność i może prowadzić do poronień i ciąż pozamacicznych? Dlaczego kobiety pozostają tak często osamotnione i poranione w walce z tą chorobą? Histeryczki, hipochondryczki i lekomanki, czy osamotnione bohaterki?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Endometrioza dotyczy co dziesiątej kobiety w wieku rozrodczym. 50-70% kobiet z silnymi bólami miesiączkowymi ma endometriozę! Podobny odsetek obserwujemy u kobiet, którym nie udaje się zajść w ciążę. 

Endometrioza a  niepłodność

– Ogniska endometrialne krwawią w trakcie miesiączki do brzucha. Powstają rany, a następnie liczne zrosty – wyjaśnia dr Jan Olek, zastępca ordyna­tora w Szpi­talu św. Józefa w Dort­mun­dzie, założyciel certyfikowanego Centrum Endometriozy w Josefs-Hospital w Dortmundzie oraz Kliniki Miracolo w Warszawie. – Prowadzi to do przewlekłego stanu zapalnego, zrostów oraz niepłodności.

Endometrioza a stan emocjolano-psychiczny kobiety

Endometrioza wpływa również na stan psychiczny kobiet. Pacjentki zmagają się z naturalną potrzebą troski i pomocy, a z drugiej strony czują się winne i gorsze, że nie mogą w pełni uczestniczyć w życiu rodzinnym z powodu fizycznego cierpienia i stanów depresyjnych. Często same nie rozumieją tego, co się z nimi dzieje.
– Dlatego tak ważna jest rola psychoterapeuty, który towarzyszy pacjentkom zmagającym się z cierpieniem i pomaga odkryć przez nią jej osobistych zasobów do poradzenia sobie z problemem – dodaje dr Olek.

Czytaj też: Z endometriozą w gabinecie – prawdziwe historie pacjentek

Endometrioza – problemem kobiet znanym od zarania dziejów

CIEKAWOSTKA:  W średniowieczu choroba ta nazywana była histerią. Histeryczki były uważane za szalone, opętane siłami nieczystymi. Były wieszane do góry nogami, więzione w kaftanach bezpieczeństwa i zamykane w domach dla obłąkanych. Były wyobcowane ze społeczeństwa. Człowiek już ma taką naturę, że nie rozumie i nie przyjmuje tego, czego nie widzi. Ból i cierpienie kobiety nie jest widoczne, nie jest i nie było brane na poważnie przez społeczeństwo i lekarzy.

Minęło wiele lat i niewiele się zmieniło. Kobiety są nadal posądzane o hipochondrię i brak chęci do pracy. Cena, którą kobiety płacą za obojętność i brak zrozumienia ze strony lekarzy jest wysoka. Kobiety czekają na postawienie diagnozy średnio 10 lat! Jest to czas, w którym endometrioza nie próżnuje. Ironią losu jest, że pacjentki dotknięte tą chorobą, to najczęściej młode, szczupłe, zdrowo wyglądające kobiety. Stąd też częste porównanie choroby do kameleona.

Endometrioza – leczenie w Polsce: późna diagnoza i wciąż za mała wiedza

Leczenie w ostatnich dekadach też się niewiele zmieniło – zdaniem dr Olka. 

– Nadal pokutuje bardzo późne postawienie diagnozy – uważa dr Jan Olek, z Kliniki Miracolo w Warszawie. – A z endometriozą jest podobnie jak z nowotworami. Im szybciej jest zdiagnozowana i rozpoczęte właściwe leczenie, tym lepsze rokowanie. 

Czytaj też: Czy endometrioza może być przyczyną niepłodności, poronień i ciąż pozamacicznych?

Leczenie operacyjne enodometriozy, jeśli już do niego dojdzie, często jest niekompletne z powodu braku czasu, kompetencji, braku chirurga, urologa, odpowiednich narzędzi. Wielkim problemem są powstające po operacji zrosty, które mogą dawać dodatkowe dolegliwości i są wielkim utrudnieniem w przypadku konieczności wykonania kolejnej operacji. 

Zdaniem przedstawiciela kliniki Miracolo leczenie endometriozy to nie tylko laparoskopia i leczenie hormonalne. Leczenie wymaga wielospecjalistycznego, holistycznego i indywidualnego podejścia.
– To współpraca między ginekologiem i radiologiem w procesie diagnostycznym – mówi dr Jan Olek. – To także ścisła współpraca ginekologa z doświadczonym chirurgiem i urologiem na bloku operacyjnym. 

Czytaj też: Czy endometrioza uprawnia do otrzymania renty? Sprawdź

Zdaniem dr Olka coraz bardziej doceniana jest rola terapii żywieniowej w leczeniu endometriozy.
– Obserwujemy bardzo wysoki odsetek dysbiozy jelitowej wśród pacjentek z endometriozą – uważa współzałożyciel Miracolo. –To może tłumaczyć objawy takie jak wzdęcia, jelito drażliwe, nietolerancje pokarmowe. Jelito wytwarza neurotransmitery wpływając na nastrój, sen, libido, witalność.  Jelito ma ogromny wpływ na układ immunologiczny odgrywający przecież kluczową rolę w endometriozie. Pomocne okazują się również zioła, które, użyte w odpowiednim stężeniu, potrafią skutecznie modulować receptory progesteronowe, estrogenowe oraz pozytywnie wpłynąć na wątrobę, która metabolizuje estrogeny odpowiedzialne za wzrost ognisk endometrialnych. Dlatego warto również wspomnieć o roli osteopatii.

POLECAMY: Dr Jak Olek odpowiada czytelniczkom jak leczyć endometriozę

 Dr Jan Olek – ginekolog położnik. Zastępca ordynatora i założyciel certyfikowanego klinicznego centrum endometriozy w St. Josefs-Hospital w Dortmundzie. Założyciel kliniki Miracolo w Polsce.

Dr Jan Olek endometrioza

dr Jan Olek/mat.pras. Miracolo

 

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.