Przejdź do treści

Dopłaty do in vitro w Częstochowie. Rusza kolejna edycja programu

Dopłaty do in vitro w Częstochowie
fot. Fotolia

W Częstochowie ogłoszono listę placówek, które w tym roku zrealizują miejski program in vitro. Chętne pary niedługo będą mogły składać wnioski o zakwalifikowanie do programu.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

15 stycznia ukazała się lista klinik, w których pary mogą podjąć się leczenia niepłodności metodą in vitro.

W tym roku będzie to Provita i Gyncentrum Clinic z Katowic, Novomedica z Mysłowic, Gameta ze Rzgowa pod Łodzią, Invi-Med-T z Warszawy i białostockie Centrum Bocian.

Z programu mogą skorzystać pary i małżeństwa z Częstochowy. Kobieta powinna być w wieku od 20 do 40 lat, a przed przystąpieniem do in vitro para musi mieć udokumentowane próby leczenia niższego rzędu lub posiadać bezpośrednie wskazania do zapłodnienia pozaustrojowego.

Zobacz także: In vitro w Częstochowie w 2018 roku – miasto szuka klinik

Dopłaty do in vitro w Częstochowie

Miasto przeznaczy na ten cel 150 tys. zł, co wystarczy na pomoc dla 30 par. Dopłata jest jednorazowa i wynosi 5 tys. zł.

To już szósta edycja dopłat do zabiegów zapłodnienia pozaustrojowego w Częstochowie. To miasto jako pierwsze w Polsce zdecydowało się na finansowanie leczenia niepłodności metodą in vitro z własnych pieniędzy.

Początkowo program miał trwać od roku 2012 do roku 2014. Ostatecznie przedłużono go jednak do roku 2020.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: www.czestochowa.wyborcza.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

In vitro na raty – jak dostać pożyczkę?

Czy wiecie, że na in vitro można wziąć pożyczkę? Jak to zrobić, na jakich zasadach? Wyjaśnia Paweł Olewiński, dyrektor marketingu i PR, MediRaty.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W systemie finansowania i płatności ratalnych MediRaty możemy finansować między innymi procedurę in vitro. Nie stawiamy w tym przypadku żadnych dodatkowych warunków. Wszystkie zabiegi traktujemy na podobnej zasadzie. Ogólnie na warunki finansowania wpływ ma posiadana zdolność kredytowa i ocena historii kredytowej dokonywana przez telefonicznego konsultanta.

Z zasady nie zbieramy od pacjentów szczegółowych informacji o celu finansowania, nie prowadzimy w ten sposób statystyk dotyczących leczenia metodą in vitro. Obserwujemy jednak nieco większe zainteresowanie podjęciem współpracy z nami ze strony klinik specjalizujących się w takim leczeniu. Biorąc pod uwagę liczbę pożyczek kierowanych do tego typu klinik, można zauważyć niewielki, kilkunastoprocentowy wzrost. Niemniej w aspekcie ilościowym jest to jedna z niszowych kategorii, które finansujemy, daleko nie tylko za stomatologią, ale też chirurgią estetyczną czy ogólną, ortopedią czy okulistyką.

Jak spełnić wymogi formalne, by spełnić marzenie o dziecku?

W systemie MediRaty możliwe jest uzyskanie finansowania do 50 tys. zł jednorazowo. Średnia pożyczka to 5 tys. zł zaciągana na okres 24 miesięcy. Wszystko zależy od indywidualnej sytuacji i potrzeb pacjenta. Natomiast absolutnie nie analizujemy szczegółów medycznych i nie uzależniamy warunków finansowania od takich kryteriów jak ilość wcześniej nieudanych prób leczenia.
Podstawowym dokumentem, poza umową, jest wyciąg z rachunku bankowego za ostatnie 3 miesiące. Jeżeli pacjent prowadzi działalność gospodarczą, powinien potwierdzić swoje dochody PIT-em. Naszą zasadą jest, aby do oceny wiarygodności wymagać od pacjenta minimum dokumentów, często wystarczy jeden, w wersji elektronicznej. Umowę na finansowanie dostarcza kurier, a więc cała procedura jest realizowana bez wychodzenia z domu, w możliwie najwygodniejszy dla pacjenta sposób.

POLECAMY: Skąd wziąć pieniądze na in vitro?

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Trudna rozmowa z Bogiem. O in vitro przy konfesjonale

Wnętrze kościoła: ławki i konfesjonał /Ilustracja do tekstu: Spowiedź po in vitro. Czy można otrzymać rozgrzeszenie?
Fot. Pixabay.com

Przedświąteczna spowiedź jest istotna dla wielu praktykujących katolików. Pomaga im w pełni przeżyć czas Wielkiejnocy, a także poprawić relację z Bogiem. Co jednak w sytuacji, gdy wierzymy, ale mamy za sobą zabieg in vitro i boimy się braku rozgrzeszenia? Czy rzeczywiście są ku temu podstawy?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niewątpliwie obawa wiernych, którzy mają za (lub przed) sobą zabieg in vitro, jest uzasadniona. Procedurze zapłodnienia pozaustrojowego przeciwny jest papież Franciszek, a Penitencjaria Apostolska określiła ją jako jeden z grzechów ciężkich (obok m.in. stosowania środków antykoncepcyjnych). Sam temat metod wspomaganego rozrodu poruszany jest przez Kościół katolicki od wielu lat – często bez niezbędnego wyczucia, a nawet odwołania do podstawowej wiedzy medycznej. Biskup Tadeusz Pieronek przed kilkoma laty grzmiał, że rodzice dzieci z in vitro są jak „twórcy Frankensteina”, a ks. Franciszek Longchamps de Berier, członek zespołu ekspertów ds. bioetycznych Konferencji Episkopatu Polski, wręcz stygmatyzował dzieci poczęte dzięki in vitro, mówiąc, że mają one „dotykową bruzdę”.

Prawo do szacunku

Z doświadczeń naszych czytelniczek i innych internautek wynika, że brak zrozumienia dla delikatnej kwestii, jaką jest decyzja o in vitro po wieloletnich, bezowocnych staraniach o dziecko, cechuje też część spowiedników, a nawet księży chrzczących dzieci. Warto jednak mieć świadomość, że takiej retoryki księża nie mają prawa stosować i wcale nie musimy się na nią godzić.

– Nikt, ani ksiądz, ani żadna inna osoba, nie ma prawa dyskredytowania dzieci, które przychodzą na świat metodą in vitro – podkreślił ks. Kazimierz Sowa, goszcząc w studiu Radia ZET.

Podobnie my nie powinniśmy godzić się na emocjonalne nadużycia podczas spowiedzi.

– Należy pamiętać, że mamy prawo przerwać każdą spowiedź, jeśli jest ona przykra – zwraca uwagę nasza czytelniczka, p. Katarzyna.

Bo chociaż przy konfesjonale role spowiednika i penitenta są odmienne, obu stronom należy się szacunek i godne traktowanie.

– Na gruncie spotkania ludzkiego obaj są braćmi i mają te same prawa i obowiązki wobec siebie: wzajemny szacunek, zrozumienie i życzliwość – pisze jezuita ks. dr hab. Józef Augustyn SJ w kwartalniku „Życie Duchowe”.

POLECAMY TEŻ: Modlitwa o dziecko. Czy modlitwa dla starających się o dziecko może pomóc?

Czemu Kościół uważa in vitro za grzech?

Stanowisko katolickich hierarchów wobec in vitro wynika przede wszystkim z niezgody na tworzenie nadliczbowych zarodków, które towarzyszy części procedur in vitro.

– Jeśli ktoś ma już dziecko z in vitro i przychodzi do mnie z wątpliwościami, to zawsze pytam, co z nadliczbowymi embrionami. Jeśli okazuje się, że są takie, to namawiam wtedy (…) do kolejnej implantacji. To jest coś, co nazywam pokutą pro-life – mówi ks. Andrzej Muszala, krakowski bioetyk, w rozmowie z „Gościem Niedzielnym”.

Ale – co szczególnie zastanawiające – nawet gdy do zapłodnienia pozaustrojowego zostaną wykorzystane wszystkie zarodki, nie spotka się ono z aprobatą Kościoła. Duchowni podkreślają, że dziecko ma prawo zostać poczęte w naturalnym akcie miłości obojga rodziców.

Problem w tym, że naturalny akt miłości nie pozwala na poczęcie dziecka już co piątej parze – właśnie dlatego decydują się one na in vitro.

Warunki dobrej spowiedzi po in vitro

Czy wybór jedynej dostępnej drogi do biologicznego rodzicielstwa wyklucza z aktywnego uczestnictwa w życiu Kościoła i uniemożliwia otrzymanie rozgrzeszenia? Z pewnością nie. Aby jednak spowiedź po in vitro zakończyła się odpuszczeniem grzechów, wymaga od penitentów spełnienia pięciu warunków. Są to: rachunek sumienia, żal za grzechy, mocne postanowienie poprawy, wyznanie grzechów i zadośćuczynienie. Wymóg świadomości popełnianego grzechu i chęci pokuty stawia w najtrudniejszej sytuacji osoby, które podjęły już decyzję o zapłodnieniu pozaustrojowym, ale jeszcze nie przystąpiły do wielomiesięcznej procedury.

 – Jeśli z rozmowy w konfesjonale wynikałoby, że decyzja jest nieodwołalna, kapłan nie może udzielić rozgrzeszenia – z racji złej woli trwania w grzesznym postanowieniu, czyli z powodu braku podstawowego warunku rozgrzeszenia – wyjaśnia ks. Arkadiusz Olczyk, wykładowca teologii moralnej, członek Komisji Bioetyki przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Częstochowie.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Papież Franciszek o in vitro : „eksperymentowanie” i „zabawa” z życiem

Problematyczny żal za grzechy

Inaczej przedstawia się sytuacja par, które są w trakcie procedury in vitro bądź już ją zakończyły. W ich przypadku nie można już mówić o „trwaniu w grzesznym postanowieniu”. Ale samo uznanie in vitro za grzech i wyrażenie żalu, że go popełniliśmy, jest kwestią bardzo problematyczną. Jak można byłoby szczerze żałować poczęcia długo wyczekiwanego potomka?

Przedstawiciele Kościoła spieszą z wyjaśnieniem, że ów żal nigdy nie powinien dotyczyć dziecka – to bowiem uważane jest za dar Boga.

 „Zło polega na tym, że mając prawą intencję, jaką jest pragnienie posiadania dziecka, człowiek sięga po działania, które moralnie są niegodziwe, czyniąc się w ten sposób panem ładu moralnego, co narusza podstawową relację człowieka do Boga” – pisze Krzysztof Gryz w artykule „Rozgrzeszenie po in vitro. Głos w dyskusji”, który opublikowano w czasopiśmie „Teologia i Moralność”. „Może się zdarzyć, że penitent nie okazuje żadnego żalu. (…) W takim wypadku rozgrzeszenie winno być odroczone” – czytamy dalej.

Powyższe zalecenie wydaje się bardzo surowe, zważywszy że na in vitro decydują się pary, które wyczerpały inne drogi prowadzące do biologicznego potomstwa. A przecież sam Bóg miał skierować do człowieka apel: „Bądź płodny i rozmnażaj się” (Rdz 1,28) – a in vitro wielu parom właśnie to umożliwia.

Spowiedź po in vitro? Lepiej bez pośredników

Z powodu krytycznego nastawienia Kościoła katolickiego do in vitro wiele kobiet i ich partnerów czuje się wykluczonych ze wspólnoty kościelnej. Część z nich ma za sobą przykre doświadczenia; inni – w obawie przed nimi – sami rezygnują z kontaktu ze spowiednikiem. Nie oznacza to jednak, że zrywają relację z Bogiem.

„Chodzimy z mężem do kościoła, wiedząc, że nasze miejsce jest raczej w przedsionku niż z przodu, przy ołtarzu. Nie przystępujemy ani do sakramentu pokuty, ani do komunii. Codziennie przepraszamy Boga, że pragnienie dziecka jest silniejsze od posłuszeństwa. Pozostaje pytanie, co dalej z naszym miejscem we wspólnocie? (…) Czy Bóg nam wybaczy, że tak bardzo pragniemy życia, i pozwoli nam zostać u Siebie?” – czytamy we wzruszającym liście, który opublikowano w „Tygodniku Powszechnym”.

Dylematy dotyczące pełnego uczestnictwa w nabożeństwach ma wiele naszych czytelniczek. Część z nich, nie godząc się na wykluczenie, którego dopuszcza się Kościół, decyduje się na symboliczny sakrament pokuty – w postaci bezpośredniej rozmowy z Bogiem.

– Spowiadam się przed Bogiem, nie przed księdzem. Nie potrzebuje rozgrzeszenia od kogoś, kto pracuje w instytucji kościelnej. W Piśmie Świętym nie ma ani słowa o in vitro; to jest wymysł Kościoła. Myślę, że ten u góry trzyma kciuki za nas wszystkich – mówi p. Marta.

Tego samego zdania są inne nasze czytelniczki.

– Jestem w zgodzie ze sobą, przystępując do komunii świętej bez spowiedzi u księdza. Zarówno in vitro, jak i rozwód teoretycznie przekreślają szanse na rozgrzeszenie, ale to kwestia wiary. Ja wiem, że mój Bóg jest miłosierny i że nie żyję w grzechu – pisze nam Sara. – Ważne, by do komunii przystępować z czystym sumieniem – dodaje.

A może… warto spróbować?

Choć kwestia in vitro dzieli duchownych i wiernych, warto mieć świadomość, że nie każdy spowiednik ma do tej niej równie surowe podejście.

– Ktoś w internetowej debacie napisał: „Szanowni księża! Darujcie sobie wypowiedzi na temat in vitro. Wy nie rozumiecie miłości rodzicielskiej”. Tego argumentu ad hominem bym nie lekceważył. Debata o in vitro dotyczy bowiem konkretnych ludzi i ich głęboko ludzkich sytuacji. Czy dramatyczne pragnienie własnego dziecka, które skłania rodziców do podejmowania trudnych i niegwarantujących sukcesu procedur medycznych, nie jest już miłością do upragnionego potomka? – zastanawia się ks. Adam Boniecki, katolicki prezbiter i redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego”. – Oby trwający spór o in vitro już nie ranił ludzi i nie przynosił dalszych szkód Kościołowi – apeluje ksiądz.

Podobnie głębokiej refleksji i empatii oczekiwalibyśmy i od innych duchownych. Bo choć in vitro wciąż uważane jest przez Kościół katolicki (jako jedyny z kościołów chrześcijańskich) za grzech, są sytuacje, których nie da się ująć w sztywne ramy instytucjonalnej moralności. Jak mówił zmarły przed dwoma laty ks. Jan Kaczkowski, wymagają one „ciszy i intymności konfesjonału”.

Źródło: Niedziela, Gość Niedzielny, Tygodnik Powszechny, Teologia i Moralność

POLECAMY TAKŻE: Bóg chce in vitro

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Koszyk truskawek dla radnych PiS. Za skandaliczne słowa i blokowanie projektu o in vitro w Krakowie

Krakowski Ratusz z lotu ptaka /Ilustracja do tekstu" Koszyk truskawek dla PiS za blokowanie projektu o in vitro

Działacze Nowoczesnej złożyli w urzędzie miasta apel o podjęcie prac nad obywatelskim projektem o dofinansowaniu in vitro w Krakowie. Dołączyli do niego koszyk truskawek – to „prezent” dla niechętnych uchwale radnych PiS. Nawiązuje on do haniebnych słów jednego z radnych tej partii, który przyrównał dzieci poczęte dzięki in vitro do truskawek bez smaku.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W ubiegłym tygodniu Komisja Główna Rady Miasta – zaledwie jednym przeważającym głosem – przyjęła wniosek radnych PiS o zdjęcie projektu dofinansowania in vitro z przedświątecznych obrad rady miasta. Jako powód podano potrzebę ponownej weryfikacji wszystkich 5000 podpisów złożonych przez mieszkańców. Mimo że te zostały już sprawdzone przez urzędników, za przyjęciem wniosku głosowali wszyscy radni PiS.

PRZECZYTAJ TEŻ: Absurdy dotyczące in vitro 2017 roku

Radni PiS nie chcą in vitro

Chociaż przyjęty przez Komisję wniosek dotyczył kwestii formalnych, radni PiS nie kryją braku aprobaty dla projektu dofinansowania in vitro w Krakowie. Widać to było wyraźnie na kolejnym głosowaniu, które odbyło się w środę, tuż przed planowaną sesją. I tym razem zabrakło jednego głosu.

– Apeluje do radnych PiS o opanowanie się. Jeśli nie wprowadzimy tego projektu, to będzie znaczyło, że nie tylko chcecie decydować za mieszkańców, co jest dla nich dobre, ale także o tym, o czym mieszkańcy mogą dyskutować – podkreślił radny PO Wojciech Krzystonek.

– Jeśli PiS dalej będzie blokował wprowadzenie projektu pod obrady, będziemy chcieli zwołać nadzwyczajną sesję w sprawie finansowania in vitro z budżetu miasta – mówił przewodniczący klubu radnych PO Andrzej Hawranek.

Warto dodać, że – zgodnie ze statutem – rada ma obowiązek zajęcia się projektem w ciągu 3 miesięcy od jego złożenia. Termin ten mija 1 maja. Mieszkańcy Krakowa i aktywiści zaznaczają jednak, że każdy tydzień zwłoki znacznie blokuje działania par, które zmagają się z niepłodnością.

Źródło: gazetakrakowska.pl, krakow.gazeta.pl, news.krakow.pl

POLECAMY TAKŻE: Mieszkańcy zebrali brakujące podpisy pod inicjatywą „In vitro dla krakowian”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

In vitro na równi z pedofilią i zabójstwem. Szokująca instalacja w podwarszawskim kościele

in vitro na równi z pedofilią
fot. Pixabay

Z okazji Wielkanocy w parafii w Celestynowie pojawiła się instalacja Grobu Pańskiego. Nie byłoby w tym niczego dziwnego, gdyby jej twórca nie postawił in vitro na równi z pedofilią i zabójstwem.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zdjęcie przedstawiające Grób Pański pojawiło się m.in. na fanpage’u „Kraków żąda przynajmniej Bukaresztu”. Nad grobem zawieszono dostosowaną do naszych czasów listę grzechów.

Wśród nich pojawiły się m.in. zdrada, kradzież, mobbing, zabójstwo, pedofilia, ale też gender, czy in vitro.

Zobacz także: In vitro i kebaby na nowej liście grzechów Kościoła katolickiego

In vitro na równi z pedofilią

Instalacja w celestyńskiej parafii wywołała oburzenie wśród internautów.

in vitro na równi z pedofilią

fot. Facebook – Kraków żąda przynajmniej Bukaresztu

Pedofilia, pycha, obżarstwo, chciwość, lenistwo, kłamstwo…. mogli dopisać jeszcze hipokryzję do tego autoportretu – napisał internauta zniesmaczony listą grzechów powieszoną nad wielkanocną instalacją.

„W dziwną stronę idzie kościół, te nowe przykazania chyba zbyt śmiałe” – zauważył z kolei inny użytkownik Facebooka.

„To trzeba mieć tupet, żeby umieścić tam pedofilię w świetle tego, co KK robi z pedofilami w swoich szeregach – wypowiedział się kolejny internauta.

A jakie jest wasze zdanie na ten temat?

Jak uważasz?

Czy instalacja w Celestynowie jest oburzająca?

Tak, to skandal.
Nie widzę niczego oburzającego w tej instalacji.
Nie mam zdania.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: warszawawpigulce.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.