Przejdź do treści

Do smutnych mam dzieci nie przychodzą? Czyli o psychicznych uwarunkowaniach niepłodności

253.jpg

Ile razy, gdy próbujemy bez skutku zajść w ciążę, słyszymy od przyjaciółek, mam, babć, a nawet samych lekarzy: „Musisz zwolnić, wypocząć, wyluzować, dać sobie czas”. Zwykle myślimy wtedy, że jest to niemożliwe, bo przecież musimy zrobić wszytko, by dziecko się pojawiło. Angażujemy się emocjonalnie, jakby to miało nam pomóc. A jak jest naprawdę?

Emocje jakie przeżywamy mają wpływ na funkcjonowanie naszego organizmu. Oddziałowują na sferę zachowania, ale także na procesy fizjologiczne zachodzące w naszym ciele. To co się w nim dzieje ma wpływ na nasza psychikę. A psychika, przez to, że jesteśmy jednością, wpływa na some. Dlatego też emocje, szczególne te negatywne, są nie bez znaczenia, jeśli chodzi o powodzenie zapłodnienia. Tak więc krążąca opinia, że „Do smutnych mam dzieci nie przychodzą” jest jak najbardziej prawdziwa. Na dodatek ma ona silną podbudowę naukową.

Badając niepłodność uwarunkowaną psychogennie jeden z psychologów- F. van Balen – wyróżnił cztery modele wyjaśniające przyczyny niepłodności. Najwcześniej pojawił się model, w którym założono, że wyłączną przyczyną niepłodności są problemy lub mechanizmy psychiczne. Przyczynami tymi tłumaczono głównie niepłodność kobiecą. Na podstawie dalszych badań F. van Balen doszedł do wniosku jednak, że psychicznymi uwarunkowaniami można tłumaczyć jedynie przypadki, kiedy nie znaleziono przyczyn biologicznych braku potomstwa. Jako główny czynnik wskazywano stres, który wpływa na poziom hormonów i hamuje owulacje. W wyniku kolejnych badań, opracował model tzw. model psychologicznych następstw niepłodności.  Odwrócił  w nim zależność przyczynowo-skutkową, twierdząc, że procesy psychiczne nie są powodem lecz następstwem niepłodności. Niepłodność tłumaczył jedynie przyczynami biologicznymi, a sama diagnoza i leczenie skutkuje problemami psychicznymi takimi jak depresja, obniżone poczucie własnej wartości, niepokój, zakłócenia aktywności seksualnej, agresja. Opracowując ostatni, najnowszy swój model – model cykliczny- F. van Balen zgromadził szeroką wiedzę na temat biologicznych uwarunkować trudności z poczęciem dziecka. Według najnowszych założeń F. van Balena niepłodność jest wynikiem oddziaływania czynników biologicznych , jednak pojawienie się problemów z płodnością pociąga wspomniane już wyżej następstwa psychiczne. Stres, który jest skutkiem diagnozy i leczenia wpływa z kolei na poziom prolaktyny, a ta modyfikuje szanse na zajście w ciążę. Procesy psychiczne jakie zachodzą w kobiecie po rozpoznaniu niepłodności są jednocześnie czynnikiem modyfikującym procesy fizjologiczne. Podobnie jest u mężczyzn. Panowie, którzy mają adaptacyjne strategie radzenia sobie ze stresem wynikającym z diagnozy  mają lepsze parametry nasienia.

Mając na uwadze badania F. van Balena i innych naukowców, nie można nie doceniać roli czynników psychicznych w zwiększaniu lub zmniejszaniu szans na zapłodnienie. Badania pokazują, że negatywne emocje i stres wpływają nie tylko na zmniejszenie szans zapłodnienia naturalnego, ale także zapłodnienia pozaustrojowego.  

Magda Augustyniak, Twoja Grupa

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Za niski i za wysoki poziom ESTROGENÓW – co warto wiedzieć?

poziom estrogenów

Prawidłowy poziom hormonów jest niezwykle ważny dla ogólnego stanu zdrowia. Nie wpływają one tylko na funkcje rozrodcze, ale chociażby na układ sercowo-naczyniowy, czy też na stan psychiczny. Warto przyjrzeć się poziomowi estrogenów – na co wskazuje niski, a na co wysoki stan?

Brak równowagi

Dysregulacja estrogenów to dość powszechny problem wśród kobiet. Jakie mogą być symptom wysokiego poziomu estrogenów? Może to być PMS, rozregulowanie miesiączek, migreny, nudności, czy też powiększenie piersi. Z drugiej strony, niski poziom tychże hormonów może powodować uderzenia gorąca, przyrost wagi, ból podczas stosunków, zmęczenie, niepłodność oraz zwiększenie ryzyka chorób sercowo-naczyniowych.

Do prawidłowego funkcjonowania niezbędny jest więc balans. Co ważne, balans musi być zachowany także w poziomie progesteronu, bowiem hormony te są ze sobą niezwykle powiązane i wzajemnie na siebie oddziałują.

Za wysoko

Jak podaje dr Westin Childs, bardziej powszechnym problemem jest za wysoki poziom estrogenów, który może wiązać się między innymi ze wzrostem wagi. Nadwaga i otyłość mogą stać się przyczyną, bowiem:

– wzrost wagi prowadzi do odporności na insulinę, czego skutkiem jest dalszy przyrost masy ciała;

– odporność na insulinę prowadzi do zwiększonego poziomu androgenów i testosteronu (prowadząc do objawów podobnych do PCOS);

– wzrost masy ciała osłabia czynność tarczycy, co w dalszej kolejności może wpływać na niski poziom progesteronu, a tym samym na zwiększenie poziomu estrogenów.

Przyczyną wysokiego poziomu estrogenów może być także uboga w składniki odżywcze dieta, choroba Hashimoto, czy też podwyższone wskaźniki hormonów stresu. Warto jednak pamiętać, że są to tylko przykładowe problemy, a niepokojące wyniki mogą być skutkiem czegoś zupełnie innego – jeśli się niepokoisz, porozmawiaj ze swoim lekarzem.

Za nisko

Istnieje także wiele przyczyn obniżonego poziomu estrogenów. Może to być menopauza, hysterektomia, ekstremalne diety, duża utrata wagi, ekstremalny stres, czy też nadmierne ćwiczenia fizyczne.

Co ważne, estradiol pomaga utrzymać kontrolę nad hormonami regulującymi poziom tłuszczu, takimi jak insulina i lektyna. Jeśli przykładowo po menopauzie poziom estradiolu spada, organizm zaczyna potrzebować wyższego poziomu zarówno insuliny, jak i leptyny, co może prowadzić do przyrostu masy ciała. Co więcej, estradiol wpływa także na zmniejszenie apetytu poprzez regulację w mózgu poziomu serotoniny. Jeśli mamy poziom estradiolu w normie, czujemy kiedy powinnyśmy przestać jeść. Stąd też jednym z częściej występujących symptomów obniżonego poziomu estrogenów jest właśnie przytycie.

O hormonach nigdy za wiele! Sprawdź też:
4 fakty o ESTROGENACH – każda kobieta powinna to wiedzieć

 

Źródło: restartmed.com Dr Westin Childs

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Poronienie i strata dziecka – fotografie, które rzucają na te trudne doświadczenia światło szczerości

Foto: The Honest Body Project Facebook
Foto: The Honest Body Project Facebook

Kobiecość, macierzyństwo, ciało – to dla wielu osób niemal jedność. Nie sposób pominąć żadnego z tych aspektów w momencie, w którym okazuje się, jak ważnym elementem życia staje się strata. Oto fotografie, które rzucają światło na przeżycia związane z poronieniem i stratą dziecka. Widać na nich cierpienie, ale też piękno i ogromną siłę.

Prawda z obrazu

O dziele fotografki Natalie McCain pisaliśmy już na naszym portalu. The Honest Body Projectbo taki nosi tytuł, pokazuje piękno kobiecego ciała niezależnie od rozmiaru, wagi, doświadczeń. Szczególnie podkreślony jest fakt zmiany wyglądu, którego niemal nie da się uniknąć po urodzeniu dziecka. „Nasze ciała są silne, sprawne, piękne i niesamowite… a my wciąż nie jesteśmy zadowolone, gdy patrzymy w lustro. Posiadanie dzieci zmienia nasze ciało w sposób, którego byśmy się nigdy nie spodziewały. Ta zmiana jest PIĘKNA – przytaczaliśmy słowa autorki.

Jeszcze w tym roku wydany zostanie cały album z tymi jakże wzruszającymi fotografiami. Jeden z rozdziałów dotyczyć będzie doświadczeń związanych ze stratą – poronieniem oraz śmiercią. Mało kto jest na tyle silny, by dzielić się swoimi historiami. Tym bardziej chwytają one za serce. Jednak zdjęcia i przeżycia, które będzie można poznać w albumie, mają na celu właśnie dodanie odwagi, nadziei i wsparcia ludziom, którzy są w podobnych sytuacjach.

ZOBACZ: Piękno nie zawsze jest perfekcyjne

 

„Strata nie sprawia, że jesteś matką chociaż odrobinę mniej. Ludziom trudno jest zrozumieć ten koncept, czuję i rozumiem, że strata nie definiuje mnie, ani mojego ciała, ani tego, co o sobie sądzę, kiedy się budzę. Chciałabym i mam nadzieję, że będę w stanie pokazać, że kobiety, które doświadczyły straty, tak jak ja, mogą objąć swoje dzieci i siebie same, oraz mogą spojrzeć ponad swoje doświadczenie i wyciągnąć z niego lekcję, zamiast uciekać – pisze jedna z kobiet.

Padają mocne i trudne słowa. Obrazy nadają temu wszystkiemu jeszcze bardziej rzeczywisty kształt. Co najważniejsze, sięgają do doświadczeń, które dotykają wielu osób, a pomimo tego, wciąż są tematami tabu. Dzięki nim, wszyscy ludzie mający podobne przeżycia, mogą dostrzec, że nie są sami ze swoim bólem.

„Myślę, że strata dziecka, co jest czymś niezwykle nienaturalnym, nigdy nie odchodzi. Niektóre dni były gorsze niż inne. Chciałam głośno krzyczeć i płakać, ale nie dało się usłyszeć z moich ust żadnego dźwięku. Czułam fizyczny ból w oczach, które przytrzymywały palące mnie łzy. Wraz z upływem dni, zaadaptowałam się i nauczyłam się żyć z bólem. Ból nigdy nie umiera, ale przeradza się w ciężar, który mogę nieść z moim sercu.”

 

Źródło: „Popsugar”

Foto: The Honest Body Project Facebook

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Co dalej z in vitro? Czy warszawiacy doczekają się refundacji?

Od kilku miesięcy słyszymy, że Warszawa, podobnie jak inne miasta (Łódź, Częstochowa czy Gdańsk), będzie dofinansowywać swoim mieszkańcom in vitro. Uchwała miała zostać przegłosowana już w kwietniu, tak się jednak nie stało. Kiedy ruszy program, na który czeka tak wiele par?

Jak udało nam się dowiedzieć w rozmowie ze stołeczną radną PO Gabrielą Szustek, projekt, który został złożony do warszawskiego ratusza w marcu, trafił do zaopiniowania do Agencji Oceny Technologii Medycznych, która do 17 maja powinna wydać opinię. Jeżeli będzie ona pozytywna, uchwała zostanie przegłosowana na sesji.

Z polityką w tle

Już w zeszłym roku Stowarzyszenie na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian” przygotowało projekt inicjatywy uchwałodawczej w sprawie in vitro, pod który Partia Razem zebrała 18 tys. podpisów warszawiaków. Jak podkreśla Mateusz Olechowski z PR, od wielu miesięcy leży on w szufladzie rady miasta, nie ma mowy o jego przegłosowaniu, a PO zależy jedynie na utarciu nosa jego ugrupowaniu. To jego zdaniem element zwykłej walki politycznej.

– Projekt nie miał stosownych opinii i zajmował się nim ratusz, nie rada Warszawy – komentuje Gabriela Szustek. Przy okazji dodaje: „Przygotowany na wniosek radnych program „Stołeczna kampania na rzecz wspierania osób dotkniętych niepłodnością” zakłada dofinansowanie dla osób borykających się z problemem niepłodności, ale nie jest on świadczeniem medycznym. Poświęcony jest edukacji i uświadamianiu młodzieży, jak niepłodność wpływa na nasze życie i jak częstym jest problemem w dzisiejszych czasach.”

Od kiedy in vitro?

– Po otrzymaniu opinii z AOTM i uchwaleniu na sesji rady miasta projekt zostanie przekazany ratuszowi do realizacji. Chcielibyśmy, żeby pierwsi beneficjenci mogli skorzystać z programu już jesienią. Na tym etapie konkretnej daty jeszcze nie mogę podać – podkreśla Gabriela Szustek.

Kto skorzysta?

– Program kierowany jest nie tylko do małżeństw, ale także do osób żyjących w związkach nieformalnych w wieku od 25 do 40 lat, a także kobiet o odroczonej płodności w przedziale wiekowym 18–40 lat – mówi radna PO.

– Na dofinansowanie planujemy przeznaczyć 10 mln zł rocznie. Maksymalna liczba zabiegów, do których przysługuje dofinansowanie to 3, jeśli wskutek pierwszego lub drugiego zabiegu nie doszło do urodzenia dziecka. Skorzystają z niego osoby leczące niepłodność minimum dwa lata. Oceniamy, że w aglomeracji warszawskiej mieszka około 25-27 tys. par borykając się z problemem niepłodności. Od 1,5 tys. do 2,5 tysiąca z nich będzie mogło skorzystać z programu, który potrwa do końca 2019 roku. Osoby, które są rodzicami dzięki metodzie in vitro i zdecydują się na kolejne dziecko, a nie korzystały z programu rządowego, również będą mogły ubiegać się o dofinansowanie. Zgodnie z projektem programu pokrywać będziemy do 80 proc. kosztów zabiegu łącznie nie więcej niż 5.000 zł za jedną procedurę, a wnioski rozpatrywane będą w kolejności – dodaje.

Wszystko wskazuje na to, że przy odrobinie dobrej woli i chęci porozumienia warszawiacy już od kilku miesięcy mogliby korzystać z dofinansowania do in vitro. Dla nich to mniej istotne, który projekt wejdzie w życie. Najważniejszy jest oczywiście czas, którego niektórzy już nie mają.

Aneta Polak-Myszka

Dziennikarka, absolwentka polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego

Androlog – przebieg wizyty

androlog wizyta

Androlog jest dla mężczyzny tym, kim dla kobiety ginekolog. To do niego należy się zwrócić w przypadku problemów ze zdrowiem. Jeśli jeszcze nie byłeś u tego specjalisty, sprawdź, czego możesz się spodziewać podczas pierwszej wizyty.

Wywiad
  1. Podstawą jest wywiad, podczas którego lekarz będzie Cię pytał o dzieciństwo, okres rozwojowy, pokwitanie. Będą go interesowały wszelkie przebyte choroby, nie tylko narządów płciowych, lecz także ogólnoustrojowe, urazy, infekcje, wnętrostwo, skręt jądra. Zapyta o przebyte operacje chirurgiczne, zwłaszcza gdy dotyczyły okolicy miednicy mniejszej, gdyż to one mogą stanowić o przyczynie niepłodności. Przed wizytą przypomnij sobie, jakie choroby przebyłeś i kiedy – infekcje, zwłaszcza wirusowe, mogą osłabić przejściowo proces wytwarzania męskich komórek płciowych. Niektóre choroby zakaźne mogą mieć odległe skutki. Dodatkowo lekarz wypyta Cię o obciążenia genetyczne i niepłodnych krewnych pierwszego stopnia.

Nie ominą Cię pytania o styl życia, stosowane używki, palenie papierosów, spożywanie alkoholu, przyjmowane leki, narażenie na czynniki środowiskowe, wykonywany zawód, dotychczasowe pożycie seksualne.

  1. Kolejnym etapem są pytania dotyczące zaburzeń – ich charakteru, sposobu pojawiania się i narastania, częstości i czasu trwania. Bądź szczery w rozmowie z ekspertem, tylko wtedy będzie mógł ci pomóc skutecznie.
Stan zdrowia
  1. Następnie lekarz oceni Twój ogólny stan zdrowia, m. in. zmierzy tętno i ciśnienie krwi. Oceni:
  • sylwetkę ciała, rozkład tkanki tłuszczowej, rozwój masy mięśniowej;
  • stan gruczołów piersiowych;
  • stopień rozwoju płciowego (owłosienie łonowe i pachowe, owłosienie na twarzy, wielkość narządów płciowych, mutacja głosu);
  • stan zewnętrznych narządów płciowych;
  • konsystencję, ruchomość, równość powierzchni, bolesność jąder z oceną objętości jąder.
Badanie
  1. Najtrudniejszą częścią wizyty jest badanie narządów płciowych oraz badanie per rectum. Trudność oczywiście dotyczy badanego, który w większości przypadków nie jest przyzwyczajony do takich osobistych kontaktów z lekarzem. Pamiętaj! Dla lekarza jesteś kolejnym pacjentem i na pewno widział już wiele.
  1. Niekiedy lekarz zaleca badania dodatkowe: morfologię i badanie ogólne moczu, stężenie poziomu cukru, cholesterolu, testosteronu, prolaktyny, kreatyniny czy badanie gruczołu krokowego. Przy problemach z erekcją może być konieczne wykonanie sonografii dopplerowskiej i określenie poziomu hormonów.
    Jeśli gruczoł krokowy jest powiększony, lekarz może zlecić także USG lub biopsję prostaty, badania markerów nowotworowych narządów płciowych (prostaty, jąder, nadnerczy): PSA, fl-HCG, AFP, CEA.
  2. Aby sprawdzić płodność, wykonuje się także analizę nasienia (seminogram).

Andrologia to dziedzina medycyny zajmująca się fizjologią męskich narządów płciowych, ich wadami rozwojowymi i zaburzeniami funkcjonowania. Bada przyczyny i leczy te problemy na wszystkich etapach życia mężczyzny, począwszy od wieku dziecięcego po starość. Pacjentem androloga może być zarówno mały chłopiec, jak i starszy pan. To specjalista, do którego zwraca się mężczyzna mający problem z andropauzą, czyli dolegliwościami wynikającymi z obniżającego się wraz z wiekiem poziomu męskich hormonów płciowych, a także młody chłopak, który ma kłopoty z przedwczesnym wytryskiem. Androlog pomaga też w leczeniu niepłodności.

 

Polski członek. Przeciętny polski członek w spoczynku ma 8–9 cm, 13–14 cm we wzwodzie. Obwód zazwyczaj mieści się w przedziale 11–12 cm. Odstępstwa o 3–4 centymetry mieszczą się w normie. O tzw. mikropenisie mówi się, gdy podczas wzwodu osiąga on jedynie 6–7 cm. Penisy powyżej normy raczej nie są traktowane jako anomalia, zdarzają się jednak znacznie rzadziej niż można by się było spodziewać.

Przeczytaj koniecznie

7 sposobów na zwiększenie męskiej płodności

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami