Przejdź do treści

Dlaczego śnimy?

Sny budziły zainteresowanie ludzi od zawsze. Próbowano je interpretować na poziomie indywidualnym oraz grupowym. Czasami marzenia senne uznawano nawet za prorocze. Często również pełnią ważną funkcję w przestrzeni społecznej; znane są tłumaczenia snów zamieszczone już w Biblii. Niezmienną popularnością cieszą się senniki, z egipskim na czele.
Choć sny bez wątpienia nas fascynują, nie do końca wiadomo, jak je interpretować i w zasadzie, czemu służą. Wydają się tajemnicze, czasami zagrażające, szukamy więc elementów wspólnych, żeby je oswoić. Pomocne są właśnie senniki, nadające snom wymiar uniwersalny. Z drugiej strony mamy poczucie, że marzenia senne są doświadczeniem intymnym, odkrywającym najbardziej osobiste sprawy, dlatego też dzielimy się nimi tylko z najbliższymi osobami.

Sny w kulturze popularnej i psychoterapii
 
Obserwowany w ostatnim czasie wzrost zainteresowania marzeniami sennymi można rozumieć jako sygnał przemian kulturowych, mający na celu zwrócenie uwagę na jednostkę. Różne formy psychoterapii, zwłaszcza analitycznej, od samego początku wykorzystywały sny do zrozumienia przeżyć pacjentów. Freud nazwał sny „królewską drogą do nieświadomości”. Jego rozumienie znaczenia snów było odkrywcze i niezwykle cenne w rozwoju psychoterapii. Uważał, że marzenia senne dają unikalny wgląd wewnątrz życia psychicznego człowieka, w inny sposób niedostępny. Uważał też, że sny można rozumieć na poziomie jawnym, reprezentowanym przez zapamiętaną część snu oraz utajonym, który stanowi rzeczywiste jego rozumienie.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Świadomość jest pewnego rodzaju cenzurą, która nie dopuszcza do przeżywania trudnych lub zagrażających treści. Zwykle są to fantazje o charakterze agresywnym lub seksualnym.

W snach treści te mogą być przemieszczone na inne osoby, na przykład ktoś śni, że obserwuje aktywność seksualna innych lub jest przez nich namawiany do wzięcia udziału w akcie agresji, on sam jednak odmawia. Może więc mieć poczucie, że to inni są agresywni lub mają określone skłonności seksualne. On natomiast jest od nich wolny.

Marzenia senne z jednej więc strony odkrywają jakąś prawdę o nas, a z drugiej pełnią funkcję ochronną. Carl Gustaw Jung poszerzył rozumienie znów o kontekst społeczno-kulturowy. Sam Jung doświadczył  w 1913 roku serii intensywnych snów katastroficznych. Śniła mu się między innymi powódź zalewająca Europę, choć jednocześnie miał świadomość, że Szwajcaria, w której wówczas mieszkał była bezpieczna ze względu na otaczające ją góry. Myślał wówczas, że jego sny są zapowiedzią zbliżającej się psychozy. Tak można by myśleć, gdybyśmy sny rozumieli tylko na poziomie indywidualnym. Jednak wydarzenia z 1914 roku, początek I wojny światowej oraz fala arktycznego lodu, który skuł Europę i czego świadkiem był Jung przekonują, że jego nieświadomość rejestrowała nadchodzące zmiany. To, co miało się wydarzyć mogło być postrzegane przez świadomą część jego psychiki jako zbyt okrutne i nie do zniesienia, przebiło się jednak z koszmarach sennych. To, co czasami nazywamy snami proroczymi, może być w istocie zapowiedzią nadchodzącej rzeczywistości., którą przeczuwamy, ale na którą nie jesteśmy gotowi. Ponieważ psychika nie jest w stanie poradzić sobie z pewnymi treściami, próbuje się opracować. Marzenia senne są formą takiego opracowania.
 
Sen jako regulator
 
W psychoterapii korzystającej ze snów obserwuje się podobne zjawisko. Terapia jako taka pobudza życie wewnętrzne pacjentów, co z kolei przekłada się na zmiany zachodzących w ich życiu. Sny, który się pojawiają w tym okresie mogą być zapowiedzią zmian, które są przez pacjentów jednocześnie wyczekiwane i odpychane jako zbyt przerażające.

Różne szkoły terapeutyczne i ich twórcy zgadzają się w tym, że sny zawierają przesłanie, stanowią formę drogowskazu i pokazują rzeczywistość, która tylko częściowo jest dostępna świadomości.

Cenzura wewnętrzna obowiązująca na jawie nadal istnieje w marzeniach sennych, jest jednak osłabiona, dzięki czemu pewne informacje przedostają się do świadomości.

Badania pokazują, że sen potrzebny jest człowiekowi nie tylko na poziomie fizjologicznym, ale też emocjonalnym. Odpowiednia ilość snu odgrywa zasadniczą rolę w utrzymaniu zdrowia i dobrego samopoczucia. Dla zachowania równowagi emocjonalnej w życiu ważna jest również jego jakość. Marzenia senne pomagają rozładować część napięcia i presji, która towarzyszy nam na co dzień, umożliwiają też realizacje marzeń, które w rzeczywistości nie mogą się spełnić. Pełnią więc funkcje ochronną w stosunku do życia psychicznego, jak i fizycznego.

Czytając różnego rodzaju poradniki można dojść do wniosku, że marzenia senne są wyrazem jakiejś tajemniczej rzeczywistości. Ich tłumaczenie stało się częścią kultury masowej; nie brakuje różnego rodzaju poradników i stron internetowych, które mają za zadanie przełożyć język symboli sennych na język codzienny.

Sny rzeczywiście mogą wydawać się tajemnicze, ponieważ przekazują informacje, na przyjęcie których nie jesteśmy gotowi.

W ostatnim czasie obserwujemy coraz większe zainteresowanie snami; w prasie oraz na różnych portalach internetowych temat ten jest regularnie przypominany. Być może wynika to z tęsknoty za tajemniczością, a może z pragnienia, żeby rzeczywistość była głębsza i bogatsza niż codzienne zmagania. Mamy też poczucie, że marzenia senne przekazują nam cenną wiedzę o nas samych. Tak rzeczywiście jest. Ze snów można i warto korzystać pamiętając, że są one produktem naszego życia wewnętrznego. Im więcej ograniczeń i wymagań mamy wobec siebie, tym więcej treści może pojawiać się w marzeniach sennych. Czasami tylko śniąc możemy pozwolić sobie na ciekawe i pełne życie.
 
 
Bibliografia
 
Psychoterapia analityczna. Procesy i zjawiska grupowe, redakcja naukowa Jerzy Pawlik, Eneteia Wydawnictwo Psychologii i Kultury, 2008.
 
—————————————————

Katrzyna Mirecka
– studia psychologiczne ukończyła na Uniwersytecie Nottingham (Wielka Brytania). Jest członkiem Brytyjskiego Towarzystwa Psychologicznego (BPS) oraz Polish Psychologists Association (PPA) w Wielkiej Brytanii.

Doświadczenie zawodowe zdobywała na stażach klinicznych w Instytucie Psychiatrii i Neurologii, w Domu Samotnej Matki i Dziecka w Warszawie oraz w praktyce prywatnej.

Współpracuje z portalami parentingowymi i Stowarzyszeniem Nasz Bocian w zakresie pomocy psychologicznej dla osób doświadczających niepłodności.

Prowadzi terapię indywidualną i grupową osób dorosłych. Pracuje z osobami przeżywającymi kryzys, doświadczającymi depresji, lęku, trapią ich natrętne myśli, mają objawy somatyczne, których podłoże nie ma wyraźnego medycznego podłoża, mają trudności w relacjach z innymi, nie są zadowolone z jakości swoich związków, czują że ich potencjał jest zahamowany. Więcej informacji na stronie: www.psychoterapia-mj.pl

Katarzyna Mirecka

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Lepiej dawać czy dostawać? Naukowcy nie mają wątpliwości

lepiej dawać czy dostawać?
fot. Pixabay

Okres świąteczny to w różnych kręgach kulturowych i religijnych czas obdarowywania. Lepiej prezenty dawać czy dostawać? Zobacz, co mówi nauka!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Korzyści z dawania jest wiele. Obdarowując pokazujemy, że nam zależy na innych, ale również zapewniamy sobie ich przychylność. Badania niezmiennie pokazują, że ludzie, którzy są w trwałych i głębokich relacjach i mogą liczyć na wsparcie społeczne są zdrowsi, szczęśliwsi i dłużej żyją.

I nawet jeśli, świąteczne zwłaszcza, obdarowywanie zostało silnie skomercjalizowane, wiele wskazuje na to, że obdarowywanie ma na nas dobry wpływ. Można się jednak, czy rzeczywiście lepiej jest dawać niż otrzymywać? Sprawa wcale nie jest oczywista.

Zobacz także:  Co dawać, żeby uszczęśliwić?

Lepiej dawać czy dostawać? Naukowcy znają odpowiedź

Badania przeprowadzone na uniwersytecie Bristish Columbia pokazały, że ci, którzy kupowali prezenty byli bardziej szczęśliwi niż ci, którzy pieniądze wydali na siebie. Używając kwestionariuszy przebadano 600 Amerykanów.

W innych badaniach wręczono studentom 5 dolarów, które mieli wydać na własne potrzeby lub kogoś obdarować. I znowu, ci którzy wydali pieniądze na prezenty dla innych ludzi czuli się szczęśliwsi niż ci, którzy wydali je na siebie. Trend ten jest obserwowany u wszystkich, niezależnie od ich dochodów.

Jednak badacze doszli do bardzo ciekawych wniosków. Kiedy inną grupę studentów zapytano, która grupa osób będzie bardziej zadowolona – ci, którzy obdarowują, czy też może ci, którzy wydają pieniądze na własne potrzeby. Okazuje się, że zdaniem badanych szczęśliwsi mieli być ci, którzy myślą o własnych potrzebach.

Dlaczego lepiej dawać niż dostawać?

Uniwersalny przekaz największych religii jest taki, że należy dawać. W dawaniu ma się wyrażać nasze człowieczeństwo, wrażliwość na potrzeby innych, ale też jest to jedna z dróg do nagrody w życiu pośmiertnym.

Dalai Lama mówi: szczęście człowieka zależy od szczęścia innych. Podkreśla, że szczęście jest niezależne od dóbr materialnych, ale właśnie od szczerego i głębokiego zainteresowania sprawami innych ludzi.

Mahatma Gandhi z kolei uczy, że: najlepszym sposobem, by się odnaleźć jest zatracenie się w służbie innym.

To ważne głosy ważnych ludzi. Osób, do których zwracamy się w chwilach wątpliwości, które wyznaczają drogi postępowania. Psychologicznie pełnią funkcje rodzicielskie. Na poziomie globalnym można o każdym z nich myśleć jak o ojcu, który uczy dziecko, co jest dobre, a co złe.

Dokładnie to samo dzieje się w rodzinach. Tutaj uczymy się świata, relacji międzyludzkich, etyki i moralności wreszcie. W rodzinie również uczymy się posłuszeństwa– rodzicowi się nie należy się sprzeciwiać.

Być może to jest też jeden z powodów, dla których nie zastanawiamy się często, czy lepiej jest dawać, czy brać. Nawet jeśli z obdarowywaniem, zwłaszcza przekraczającym nasze możliwości, mamy kłopot.

Zobacz także: Self-care, czyli co rodzic robić musi

Altruizm – co to takiego?

Altruizm w rozumieniu psychologicznym jest aktem dawania kosztem własnych potrzeb lub możliwości. Jest też najwyższą formą dawania. Altruizmu uczą wszystkie wielkie religie, dlatego też nie podważamy ani kwestionujemy jego zasadności. Jednak czym właściwie jest altruizm i jak wiele ma wspólnego z autentycznym, nieobciążonym oczekiwaniami dawaniem?

Wydaje się, że próbujemy przynajmniej zachowywać się altruistycznie, ponieważ zostaliśmy tego nauczeni. Tak też jest z dawaniem – takie jest oczekiwanie starszych i potężniejszych od nas osób.

Altruizm nie jest jednak typowy jedynie dla gatunku ludzkiego. Istnieją dowody na to, że w świecie zwierząt a nawet roślin można zaobserwować różne formy wzajemnej pomocy.

Zobacz także: Sekret rodzicielstwa

Rodzicielstwo formą altruizmu

Wśród ludzi najbardziej oczywistą formą altruizmu wydaje się rodzicielstwo. Rzeczywiście jest tak, że przynajmniej przez kilka lat rodzic przede wszystkim daje, nie mogąc liczyć na żaden zwrot.

Ale też wiadomo, że zostając rodzicami jednocześnie przekazujemy swoje geny, historię rodzinną, wartości. W jakimś sensie nie całkiem umieramy, zostawiając cząstkę siebie w dzieciach. Czy więc nadal jest to altruizm?

Korzyści wynikające z obdarowywania

Korzyści z obdarowywania są różnorodne. Obdarowując, zapewniamy sobie dobre samopoczucie, poprawiamy samoocenę i poczucie własnej wartości. Jeśli obdarowujemy bliskich – przyjaciół, partnera czy dzieci, odczuwamy przypływ dopaminy, znanej również jako hormon szczęścia.

„Robiąc dobro” obniżamy również poziom hormonu stresu, czyli kortyzolu. Mniej stresu oznacza szczęśliwsze i bardziej satysfakcjonujące życie. To również zaleta dawania. Być może natura wyposażyła nas w ten mechanizm, żebyśmy mogli przetrwać.

Jednak niezależnie od tego, jak wiele jest zalet obdarowywania i jak silnie zakorzeniona jest w nas ta idea, ma ono swoje ograniczenia. Prędzej czy później dotrzemy do własnej granicy. Być może fizycznie nie będzie już czego dać, albo też poczujemy, że obdarowywanie w jakiś sposób nas narusza. Dlatego, że wynika z obowiązku, oczekiwania lub wychowania.

Żeby obdarowywanie rzeczywiście dawało nam satysfakcję i poczucie szczęścia, muszą być spełnione dwa warunki: musi wynikać z własnej woli, musimy również być przekonani, że efekt naszych działań będzie miał pozytywne skutki.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Noworoczne postanowienia i ich skutki uboczne

noworoczne postanowienia
fot. Pixabay

Szanse na to, że podejmiesz jakieś noworoczne postanowienia są spore (aż 41 proc. Amerykanów je robi). Szanse, że obietnica zostanie utrzymana to już całkiem inna historia. Dlaczego tak się dzieje i co zrobić, by zrealizować swoje założenia?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jeśli jesteś osobą w drugiej lub trzeciej dekadzie życia, masz większe szanse na powodzenie niż jeśli masz lat na przykład pięćdziesiąt. Być może wynika to z częstszego i bardziej swobodnego sięgania po media społecznościowe przez osoby młodsze. Trudno się wycofać z obietnicy, jeśli zalajkowało ją trzydzieści osób.

Ale globalnie szanse na to, że noworoczne zobowiązanie rzeczywiście zostanie wypełnione są mizerne. Niemal jedna trzecia z nich przestanie istnieć już na początku stycznia, a do połowy rok ponad połowa zniknie w mrokach niepamięci.

Badania pokazują też, że kobiety mają większą trudność w wypełnieniu noworocznych zobowiązań niż mężczyźni. Kobiety też skupiają się głównie na celach w obszarze zdrowia, fitnessu oraz podróży. Można się więc zastanawiać, dlaczego tak łatwo odpuszczamy tak ciekawe wydawałoby się cele. Czy może chodzić o to, że ich realizacja wiązałaby się zajęciem się sobą, być może kosztem czasu spędzanego z rodziną?

Zobacz także: 3 PORADY – jak dobrze rozpocząć Nowy Rok w staraniach

Noworoczne postanowienia – dlaczego je robimy?

Skąd więc pomysł, żeby w ogóle robić zobowiązania, skoro rokrocznie ponosimy sromotną porażkę? Historycznie i kulturowo wiąże się to z faktem przełomu i nowości. Babilończycy na początku każdego nowego roku składali obietnice bogom, że spłacą długi i oddadzą pożyczone przedmioty. Podobne zobowiązania mieli również starożytni Rzymianie. Początek nowego roku to również religijnie ważny czas – refleksji, rozmyślań, też czas wyciszenia i skupienia. Stad już bardzo blisko do wprowadzania ulepszeń.

Australijczycy prześledzili noworoczne cele i zauważyli, że na szczycie listy rzeczy, które chcemy zmienić lub poprawić jest zdrowie oraz fitness (58 proc.), dalej znajdują się pieniądze (15 proc.), związki (8 proc.), biznes oraz kariera (7 proc.), podróże (6 proc.), a peleton zamyka edukacja. Zwykle też na początku nowego roku zobowiązujemy się zrzucić zbędne kilogramy.

Dlaczego więc pomimo szczerych chęci i nawet zaangażowania (przynajmniej początkowego) jednak większość noworocznych zobowiązań umiera młodo? Wynika to między innymi z tego, że nie przywykliśmy do składania regularnych zobowiązań.

Te zobowiązania z kolei składane są czasem pod wpływem chwili, emocji lub innych osób. Nie mają więc umocowania w wewnętrznych potrzebach, nie uwzględniają też indywidualnych możliwości. Bywają nierealistyczne lub zwyczajnie pozostają w konflikcie z naszymi innymi potrzebami.

Zobacz także: 3 proste poświąteczne przepisy oczyszczające

Noworoczne postanowienia – zobacz, jak je spełnić

Jeśli więc pomimo wszystko podejmujesz noworoczne postanowienia, warto pamiętać o kilku zasadach. Wówczas szanse na sukces wzrosną.

  • Trudność nie polega na złożeniu obietnicy, ale na jej realizacji. Niech więc cel będzie realistyczny i najlepiej jeden. Jeśli na horyzoncie pojawia się kilka celów, dobrze jest wybrać najważniejszy albo chociaż najbardziej realistyczny. Dobre doświadczenie z jego realizacją pomoże osiągnąć kolejne.
  • Stare nawyki są stare, ponieważ są z nami długo. I trzymają się mocno. Zanim więc trwale wprowadzimy jakiekolwiek zmiany, potrzeba czasu. Wielu prób i błędów, czasami modyfikacji oryginalnego planu. Na realizację celu potrzebujemy więc czasu.
  • Jeśli chcesz w Nowym Roku na przykład schudnąć, określ ile i w jakim czasie, uwzględniając swoje realia. Brak ograniczeń, zbyt duże oczekiwania wobec siebie i brak realizmu ma spore szanse skończyć się niepowodzeniem. Natomiast kolejne sukcesy w realizacji celu będą motywujące.
  • Określenie czasu, w jakim chce się dany cel osiągnąć jest równie ważne. Ustalenie, że coś ma zostać zrealizowane „w tym roku” nie jest najlepszym pomysłem. Jeśli cel jest rozległy, warto to podzielić na mniejsze i cieszyć się osiągnięciem kolejnych etapów. Wyraźniej wówczas widać, co się udaje, a co wymaga naprawy.
  • Zaplanowanie działań to kolejny krok na drodze realizacji noworocznych postanowień. Niech to, czego pragniesz nie jest dziełem przypadku, ale twoich starań i pracy. Oczywiście, będzie to znacznie bardziej motywujące.
  • Dziel się swoimi planami z innymi. Znacznie trudniej wycofać się z zamierzenia, kiedy wiedza o nim znajomi z Fecebooka, Insta czy koleżanki z pracy. Nie jest to szczególnie wyrafinowany mechanizm psychologiczny, ale za to skuteczny.
  • Ciesz się. Każdy sukcesem zakończony etap warto celebrować, warto się docenić, nadać znaczenie swojej pracy i wysiłkowi. Zatrzymaj się przy tym, co się udało, dostrzeż to. Nie biegnij do kolejnego etapu czy celu. Tu i teraz jest ważniejsze.

A poza tym… noworoczne zobowiązanie może udać się zrealizować, może się nie udać. Prawdziwie ważne sprawy realizujemy zwykle nieco inaczej lub w innym czasie. Nowy Rok to jednak moment przełomowy, kolejna porcja nadziei, kolejny początek. I to jest najważniejsze.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Niepłodność idiopatyczna, czyli wyjaśnić niewyjaśnione

niepłodność idiopatyczna, skąd się bierze
fot. Fotolia – smutna kobieta, kobieta smutek, depresja,

Niepłodność idiopatyczna jest źródłem prawdziwej udręki dla zmagających się z nią osób. Jest diagnozowana wówczas, kiedy wszystkie dostępne badania i testy nie wskazują żadnej konkretnej przyczyny niepowodzeń, pozostawiając lekarzy w poczuciu, że niewiele mogą zrobić dla danego pacjenta.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Amerykańskie badania mówią o tym, że nawet 15 proc. par zmaga się z tego typu niepłodnością, ale można też spotkać dane mówiące, że liczba ta jest znacząco wyższa.

Sytuacja wydaje się bardzo trudna, ponieważ z jednej strony wiadomo, że coś jest nie porządku. Że jest jakaś przyczyna niepowodzeń. Można podejrzewać, że gdzieś ukryła się jakaś choroba albo dysfunkcja, ale nie można jej zlokalizować.

Osoba zmagająca się z niepłodnością idiopatyczną jest pacjentem i jednocześnie nim nie jest, ponieważ nie wiadomo, co jej jest. Filozoficznym wydaje się pytanie, czy na pewno chorobę można diagnozować tylko po jej skutkach. I jakiego rodzaju jest to wówczas choroba – ciała czy umysłu. I wreszcie trzeba się leczyć, ale co?

Zobacz także: Niepłodność idiopatyczna – co warto o niej wiedzieć?

Niepłodność idiopatyczna a choroby

Osoby z diagnozą niepłodności idiopatycznej są w trudnej, ale nie beznadziejnej sytuacji. Przede wszystkim współczesne badania, choć bardzo dokładne i innowacyjne, mają swoje ograniczenia. To, że coś mieści się w normie nie znaczy, że jest całkiem zdrowe lub poprawnie funkcjonuje.

Nasze organizmy działają w unikalny sposób i niestety nie wiedzą, że mamy określone normy i oczekiwania wobec nich. Co więcej, trudności w zajściu w ciążę wcale nie muszą wynikać z tego, co może zbadać ginekolog. Organizm jest przecież zbiorem różnych układów, które muszą współdziałać.

Ostatnio coraz częściej pojawiają się doniesienia, że niepłodność może być spowodowana na przykład nietolerancją glutenu, czyli celiakią. Ile jeszcze jest takich nieodkrytych chorób? Ile jeszcze nie wiemy o funkcjonowaniu organizmu, ilu zaburzeń nie łączymy jeszcze z niepłodnością?

Beznadziejności sytuacji przeczą dostępne metody leczenia. Bo nawet jeśli nie wiadomo, co jest przyczyną niepłodności, nadal można poddać się leczeniu, z niezłym skutkiem jak się okazuje. Niepłodność idiopatyczna nie wyklucza zapłodnienia pozaustrojowego czy inseminacji.

Zmagając się z niepłodnością idiopatyczną warto również myśleć o sobie jak o osobie zdrowej, która potrzebuje wsparcia i odpowiedniej dbałości o siebie. Specjaliści zalecają więc zaprzestanie palenie, ograniczenie spożywania alkoholu, dobrze zbilansowaną dietę, aktywność fizyczną oraz zadbanie o odpowiednie BMI. Czyli to wszystko, co każda osoba starająca się o dziecko robić powinna.

Zobacz także: Płodność a celiakia

Niepłodność idiopatyczna a aspekt emocjonalny

Problem z niepłodnością idiopatyczną jest również taki, że wydaje się ona być bardzo pojemnym workiem, do którego można wrzucić wszystkie „może”, „wydaje się”, „prawdopodobnie”. I znowu – jest to bardzo irytujące i jednocześnie otwierające nowe drogi rozumienia problemu. Niepłodność idiopatyczna jest zagadnieniem szczególnie interesującycm z perspektywy emocjonalnej oraz wewnątrzpsychicznych konfliktów.

Nie ma w tej chwili dowodów na to, że ma podłoże psychiczne, ale też jest rzeczą oczywistą, że skoro psychika jest częścią organizmu, stanowi również część składową procesu zapłodnienia (lub trudności w tym obszarze).

Celem jednych z badań było stwierdzenie, czy pary diagnozowane jako cierpiące na niepłodność idiopatyczną mają jakieś szczególne cechy, a więc czy da się określić, czy jakieś cechy czy to jednostki, czy też pary szczególnie predysponują ją do tego typu niepłodności. Nie znaleziono takich cech, ale jednocześnie badacze zauważyli, że niepłodność była źródłem traumy dla pary. Nie dziwią te wnioski. Niewiele jednak osób rozumie, jak rozległa jest tego typu trauma.

Zobacz także: Chcę wiedzieć „dlaczego”, czyli niepłodność idiopatyczna

Niepłodność idiopatyczna – skąd się bierze?

Niepłodność idiopatyczna pozostaje zagadką, tak dla środowiska medycznego, jak i psychologów i psychoterapeutów. Niewiele wiadomo na temat emocjonalnych źródeł niepłodności w ogóle, nie jest też ona oficjalnie uznawana za chorobę psychosomatyczną.

A wiemy, że niektóre choroby, choć manifestują się fizjologicznie, mają podłoże psychiczne, jak choćby zespół drażliwego jelita. Jednocześnie kolejne badania potwierdzają, że większe szanse na ciąże mają kobiety, które zmagały się z niepłodnością relatywnie krótko. Być może wiązało się to z krótszą ekspozycją na stres.

Być może towarzyszące niepłodności rany takie jak niska samoocena, nieadekwatność, osamotnienie, wstyd nie zdążyły stać się trwałą częścią przekonań o sobie samym. A może wreszcie nie zdążyła się rozwinąć depresja, która bardzo często towarzyszy niepłodności.

Być może wreszcie sam termin „niepłodność idiopatyczna” wziął się z potrzeby nazwania tego, co z natury swej nie ma nazwy. Niepłodność idiopatyczna może stać się workiem, do którego można wrzucić wszystkie wątpliwości, niewiedzę, ale też sugestie, że to „chora głowa” nie dopuszcza do zapłodnienia. A to z kolei zamyka osobom niepłodnym drogę do skorzystania z pomocy psychoterapeuty.

Warto być otwartym na różne możliwości. Być może rzeczywiście medycyna nie jest dość rozwinięta, żeby określić przyczyny trudności. Być może lekarz nie jest dość uważny, a może rzeczywiście jakieś aspekty psychologiczne odgrywają niemałą rolę.

Są badania potwierdzające tę tezę. Warto wreszcie otoczyć się wsparciem, do którego ma prawo osoba cierpiąca z powodu problemów z endometrium, częstych poronień, złych parametrów nasienia czy niepłodności niewyjaśnionej.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: National Center for Biotechnology Information

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Jak nie tracić nadziei na dziecko?

Czy można nie stracić nadziei? Zapraszamy na bezpłatny warsztat psychologiczny wszystkie pary, którym dotąd mimo starań nie udało się zostać rodzicami.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W niedzielę, 21 stycznia 2018 r. w klinice  InviMed Warszawa odbędzie się bezpłatny warsztat psychologiczny dla par, którym dotąd mimo wielu trudów i starań nie udało się zostać rodzicami.

Psychologiczne warsztaty edukacyjne mają na celu nabycie wiedzy i umiejętności przydatnych w codziennym życiu i radzeniu sobie z wyzwaniami, które niesie ze sobą leczenie niepłodności. Udział w warsztatach może polegać jedynie na słuchaniu prowadzącego i wykonywaniu wraz z partnerem polecanych zadań, nie wymaga dzielenia się swoimi przeżyciami i opowiadania o własnych doświadczeniach. Nie ma nawet potrzeby przedstawiania się podczas zajęć imieniem i nazwiskiem.

W trakcie spotkania chcemy zająć się następującymi zagadnieniami:

  • Niepłodność a przeżywanie straty i niepowodzenia.
  • Jak stwierdzić, czy jesteśmy już gotowi do podjęcia kolejnej próby?
  • Pułapka desperacji, czyli jak nie szkodzić sobie samemu?
  • Na co mamy wpływ, a czego nie da się kontrolować w trakcie leczenia?
  • Co robić, jeśli pojawi się kryzys?

Jak zapisać się na warsztaty?

Warsztaty są przeznaczone dla osób, które chciałyby uporządkować swoje emocje po przebytych niepowodzeniach i czują potrzebę wszechstronnego przygotowania się do kolejnych etapów leczenia. Udział w warsztatach jest bezpłatny.

Aby zapisać się do grupy należy zadzwonić pod numer  500 900 888 lub wysłać maila na adres d-gawlikowska@invimed.pl z dopiskiem „Warsztaty”. Decyduje kolejność zgłoszeń!

Więcej informacji znajdziesz klikając tutaj.

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.