Przejdź do treści

Dlaczego rodzi się coraz więcej bliźniaków i trojaczków? Co mówią eksperci?

Jak pokazują dane statystyczne w Polsce kobiety częściej niż kiedyś rodzą więcej niż jedno dziecko. Tylko w 2016 roku w województwie pomorskim urodziło się aż 730 bliźniaków lub trojaczków, z czego np. w samym Gdańsku urodziło się 36 par bliźniąt. Trafiły się też trzy przypadki narodzin trojaczków. Jakie są główne przyczyny zwiększanie liczby ciąż mnogich?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Czy tylko genetyka?

Uwarunkowania genetyczne to pierwsza przyczyna. Jeśli przyszła mama pochodzi z rodziny, w której ciąże wielopłodowe występowały, wówczas szansa na urodzenie bliźniaków rośnie.

Prawdopodobieństwo ciąży mnogiej wzrasta też podczas sztucznego wspomagania procesu zapłodnienia. Szczególnie dużo bliźniaków rodzi się parom, które zdecydowały się na in vitro. Dużą rolę odgrywa też wiek kobiety.

Jeszcze 30 lat temu widok 40-latki na porodówce był wydarzeniem. W tej chwili to norma. O wiele trudniej natomiast spotkać rodzącą 20-latkę. Wraz z wiekiem rośnie szansa na ciążę mnogą, co nas – pracowników porodówek – wcale nie cieszy. U kobiet z wiekiem rośnie odsetek wad płodu i ciąża w późniejszym wieku zawsze będzie obarczona większym ryzykiem – wyjaśnia prof. Krzysztof Preis, kierownik Kliniki Położnictwa Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego, cytuje portal trojmiasto.pl

Ta tendencja wykracza znacznie poza znane nam od 50-lecia metody obliczania szans na zajście w ciążę wielopłodową – dodaje prof. Preis.

Jak mówi ordynator oddziału położniczo-ginekologicznego ze Szpitala Św. Wojciecha na Zaspie w Gdańsku, Jerzy Zabul

w przypadku ciąż mnogich mamy też częściej do czynienia z przedwczesnym porodem. Jest to zwykle ciąża wysokiego ryzyka”.

Pracownicy szpitala przywykli już do porodów bliźniaczych. W zeszłym roku padł tu także rekord liczby urodzeń.

Na pytanie, co uważa za najważniejszy powód rosnącej liczby porodów bliźniaków i trojaczków, odpowiada:

Zwiększoną liczbę takich ciąż wiązałbym przede wszystkich z wyższym przyrostem naturalnym. Im więcej ciąż, tym większa szansa na to, że na świat przyjdą kolejne bliźniaki czy trojaczki. I są to zarówno ciąże mnogie naturalne, jak i te, które są konsekwencję ciąż wspomaganych, np. przez in vitro.

Źródło: www.trojmiasto.pl

Aneta Polak-Myszka

Dziennikarka, absolwentka polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego

Miał zastąpić dofinansowanie in vitro, okazał się fiaskiem. Wszystko tylko przez długie procedury

Smutna para w łóżku; kobieta trzyma w dłoni test ciążowy /Ilustracja do tekstu: Program prokreacyjny okazał się fiaskiem. wszystko przez procedury?
Fot.: Fotolia.pl

Program prokreacyjny, który w 2016 roku zastąpił rządowe dofinansowanie in vitro, zapowiadany był jako pierwszy projekt, który zapewni kompleksowe i skuteczne wsparcie dla wielu par, które zmagają się z niepłodnością. Dziś już wiadomo, że jego założenia były nierealne – do tej pory udało się bowiem pomóc tylko garstce pacjentów.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak wynika z przeprowadzonej przez Najwyższą Izbę Kontroli analizy realizacji budżetu Ministerstwa Zdrowia za 2017 r., w ubiegłym roku z programu kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego skorzystało zaledwie… 107 par. To blisko 10 razy mniej, niż zakładał rząd. Na diagnostykę przeznaczono zaś w badanym okresie 1,7 proc. ogółu zaplanowanych środków, podczas gdy na inne cele – 58,4 proc. – donosi „Rzeczpospolita”.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Program prokreacyjny nie dla wszystkich. Kto nie skorzysta z leczenia niepłodności?

Program prokreacyjny: cele nie do zrealizowania?

Warto przypomnieć, że program prokreacyjny zastąpił zakończony w czerwcu 2016 r. rządowy program refundacji in vitro. Ówczesny minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, który był pomysłodawcą zmian, wskazywał przed dwoma laty, że nie ma potrzeby wydawania ponad 90 mln zł rocznie na in vitro, które „budzi bardzo zasadnicze opory etyczne dużej części społeczeństwa„.

Program prokreacyjny  przewidywał inny rodzaj wsparcia: bogatą diagnostykę i szereg zabiegów inwazyjnych, takich jak histeroskopia czy laparoskopia, z wyłączeniem in vitro. W latach 2016-2020 roku na ten rodzaj pomocy dla niepłodnych par miało zostać wykorzystane ponad 100 mln zł.

Choć pacjentki i pacjenci liczyli na wiele, ich nadzieje okazały się płonne. W momencie ogłoszenia nowego projektu nie zakończono jeszcze procedur, które umożliwiałyby przyjmowanie pacjentów w nowo otwartych ośrodkach. Pierwsze pary zakwalifikowane do programu prokreacyjnego rozpoczęły diagnostykę dopiero w ostatnim kwartale 2017 roku.

Problem z dostępnością leczenia i diagnostyki w ramach programu prokreacyjnego wynika też z innych przyczyn. Jak zauważa Marta Górna, przewodnicząca Stowarzyszenia na rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian”, do programu mogą zakwalifikować się tylko pary wcześniej niezdiagnozowane.

– To tak, jakby stworzyć program leczenia raka, ale zabronić udziału tym, którzy już wiedzą, że są chorzy – uważa.

Źródło: rp.pl, onet.pl, rynekzdrowia.pl

POLECAMY TEŻ: Zagrożenia związane z in vitro. Fakty czy mity? Sprawdza embriolog

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Soczysty ananas na płodność. Sprawdź, jak wspiera organizm w uzyskaniu ciąży!

Półnaga kobieta z ananasem w ręku /Ilustracja do tekstu: Ananas na płodność. Sprawdź, jak wspomaga zajście w ciążę
Fot.: Marvin Meyer /Unsplash.com

Lato to pora roku, która zapewnia nam nie tylko piękna pogodę, ale też dostęp do świeżych owoców i warzyw. Warto wówczas sięgać po to, co sezonowe, ale tez pozwolić sobie na egzotyczne owoce, np. ananasy. Poznaj kilka faktów związanych z tymi zdrowymi smakołykami i dowiedz się, jak zrobić letni koktajl wspierający płodność!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Banany, pomarańcze czy ananasy rosną w krajach o ciepłym klimacie i pomagają miejscowej ludności w chłodzeniu organizmu podczas wysokich temperatur. Teraz, gdy lato trwa i w naszej szerokości geograficznej, nie musimy obawiać się nadmiernego wychłodzenia. Warto to wykorzystać i wzbogacić codzienne menu.

ZOBACZ TEŻ: Te rzeczy zaburzają twoją płodność. Sięgasz po nie codziennie!

Ananas: soczysty suplement letniej diety

Ananasy to prawdziwa bomba witaminowo-mineralna. Zawierają m.in. breomelinę – mieszaninę enzymów, które wykazują szereg prozdrowotnych działań na organizm ludzki. Bromelina łagodzi stany zapalne w organizmie i działa przeciwbólowo. Wspiera stawy, układ kostny, przyspiesza gojenie ran, wspomaga układ pokarmowy i trawienie. Wykazuje też pozytywne działanie na układ oddechowy, odpornościowy, obniża ciśnienie krwi i działa przeciwzakrzepowo.

Ponadto ananas zawiera liczne minerały i witaminy: żelazo, wapń, fosfor, magnez, sód, cynk, potas, witaminę C, K, A, E, kwas foliowy, witaminy z grupy B.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Przypinka z ananasami: ozdoba, za którą stoi mocny komunikat

Ananas na płodność

Po ananasy warto również sięgać również przy problemach z zajściem w ciążę. Udowodniono bowiem, że bromelina pomaga w implantacji zarodka. Nie należy jednak przesadzać z nadmierną ilością ananasa, gdyż ma on dość wysoki indeks glikemiczny – 59. To zaś może prowadzić do wywołania skurczów. Wystarczająca dawka dzienna tego owocu to 2-3 plastry.

Jeśli nie przepadamy za intensywnym smakiem ananasa, zamiast spożywać go jako samodzielną przekąskę, można dodać go do potraw lub zastosować w koktajlach owocowych. Ananas sprawdzi się też latem jako dodatek do dań z grilla.

Potrzebujesz inspiracji? Poznaj przepis na egzotyczny koktajl owocowy z ananasem.

Składniki na 1-2 porcje:

  • 1-2 plastry ananasa,
  • 1 banan,
  • 1 brzoskwinia lub nektarynka,
  • 1 jabłko,
  • woda,
  • cynamon,
  • łyżeczka dobrego tłuszczu – wszelkie oleje tłoczone na zimno będą idealne.

Wrzucamy wszystko do wysokiego naczynia, blendujemy, przekładamy do szklanki – i gotowe. Na zdrowie!

POLECAMY TAKŻE: Zielono mi, czyli bób na wsparcie płodności. Smaczne przepisy od dietetyczki

Anna Bajkowska - Suchecka

autorka strony i bloga Żona z ADHD, pedagożka, nauczycielka, propaguje zdrowy styl i tryb życia, zwolenniczka holistycznego podejścia do zdrowia.

Dofinansowanie in vitro zagrożone? Kościół straszy wiernych i przedstawia skandaliczne tezy

Mężczyzna pokazuje Biblię do obiektywu /Ilustracja do tekstu: Dofinansowanie in vitro w Kołobrzegu zagrożone? Kościół straszy wiernych
Fot.: Ben White /Unsplash.com

Rada powiatowa SLD w Kołobrzegu przedstawiła w ubiegłym założenia projektu ws. dofinansowania in vitro, który miałby odpowiedzieć na potrzeby niepłodnych par z tego miasta. Choć poparcie dla tej inicjatywy zapowiedzieli też inni radni, na drodze do przyjęcia programu mogą staną katoliccy działacze. Pomysł refundacji in vitro nie spodobał się bowiem lokalnej Akcji Katolickiej.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Za planowanym programem dofinansowania in vitro w Kołobrzegu stoją Porozumienie dla Kołobrzegu Wioletty Dymeckiej oraz Sojusz Lewicy Demokratycznej. Projekt zakłada wsparcie finansowe w wysokości do 5 tys. zł dla par w wieku 19-45 lat, które zmagają się z niepłodnością. Aby można było z niego skorzystać, jedno z partnerów musi być zameldowane na terenie miasta Kołobrzegu.

Lokalni działacze SLD wskazują, że program dofinansowania in vitro w Kołobrzegu to ważna i niezwykle potrzebna inicjatywa.

– Przełamała się pewna bariera. Wcześniej samorządy argumentowały swoje odmowy faktem, że przecież rząd finansuje in vitro. Teraz wiemy, że rząd się z tego wycofał. Cała nadzieja w tym, że samorząd wesprze te rodziny, które naturalnie nie mogą mieć dziecka, ale [mają szansę – przyp. red.] dzięki metodzie in vitro – zaznaczył Bogdan Błaszczyk, były poseł i radny SLD.

ZOBACZ TEŻ: Będzie dofinansowanie in vitro w województwie zachodniopomorskim! Zobacz szczegóły

Jak dodał, liczy, że przy współpracy radnych uda się osiągnąć założony cel. Wydaje się to realne – podczas niedawnej konferencji prasowej za poparciem tego projektu opowiedzieli się także radni Platformy Obywatelskiej.

–  Jesteśmy pewni, że na sesji będzie bardzo wiele emocji i dyskusji […]. Ale proszę pamiętać, że my nikogo do niczego nie zmuszamy, my dajemy możliwość – wyjaśniała wówczas radna PO Aneta Cieślicka.

Okazuje się jednak, że deklaracja poparcia projektu przez dwa kluby może nie wystarczyć. Do sumień radnych, którzy wezmą udział w głosowaniu w sprawie dofinansowania in vitro w Kołobrzegu, postanowili bowiem zaapelować… kołobrzescy działacze katoliccy.

Manipulacje ws. dofinansowania in vitro w Kołobrzegu. „Czy Kościół może być za?”

Członkowie Parafialnego Oddziału Akcji Katolickiej przy Parafii pw. Wniebowzięcia NMP w Kołobrzegu skierowali do lokalnych mediów pismo, w którym nawołują do odrzucenia projektu dofinansowania in vitro. Jak argumentują, większość mieszkańców Kołobrzegu to „ludzie ochrzczeni – czyli katolicy, dla których życie ludzkie powinno stanowić jedną z najwyższych wartości”.

Autorzy kontrowersyjnego listu dodają, że „miarą kształtowania myślenia, postępowania i podejmowania właściwych decyzji”  winno być dla wiernych stosowanie zasad zgodnych z dekalogiem i nauką Kościoła.

„Jako członkowie Akcji Katolickiej, którzy mają m.in. za zadanie reprezentować katolicką naukę społeczną, czuwać i bronić podstawowych zasad i norm życia chrześcijańskiego, zdecydowanie sprzeciwiamy się planom Sojuszu Lewicy Demokratycznej! Pragniemy […] przypomnieć wszystkim ludziom wierzącym, w tym kołobrzeżanom, co Kościół mówi na temat metody in vitro, i odpowiedzieć sobie na pytanie: czy katolik może być za?” – piszą.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: „Ja wolę podziękować Bogu za ten wielki cud”. Postępowy ksiądz mówi o in vitro

Pytanie nie jest jednak retoryczne – w kolejnym zdaniu przedstawiciele Akcji Katolickiej zdają się nie pozostawiać wiernym wyboru.

„Osobisty stosunek osoby wierzącej do tej metody jest dzisiaj mocnym dowodem wierności wobec Chrystusa i Kościoła! Mimo pozornie szlachetnych powodów,  in vitro nie może być przez katolika zaakceptowane, bowiem zła moralnego, choć w „humanitarnym opakowaniu”, pod żadnym pozorem nie można uważać za dobro!” – czytamy w dalszej części pisma.

Skandaliczne tezy. In vitro jako „życie za życie”

Aby uzasadnić to radykalne stanowisko, autorzy listu nie ograniczają się jednak do straszenia bożą karą. Używają też argumentów pozornie merytorycznych – w rzeczywistości jednak niezgodnych z prawdą naukową i procedurami wynikającymi z polskich przepisów regulujących in vitro:

„Należy pamiętać, że w tej metodzie, aby powołać do życia jedno dziecko – niszczy się statystycznie 5-6 innych istnień ludzkich! In vitro to więc życie za życie, bowiem walczymy o jedno dziecko, ale kosztem drugiego, a nawet wielu innych! […] W minioną niedzielę słyszeliśmy tekst z Księgi Rodzaju i rozmowę Boga z Adamem i Ewą. Bóg pyta: ”Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść?” (Rdz 3,11). Słowo Boże przypomniało nam i pokazało analogiczną sytuację, bo Bóg dał nam Dekalog, a w nim przykazanie „Nie zabijaj”, a my właśnie teraz –  poprzez in vitro –  chcemy sięgnąć po zakazany przez Boga owoc! Nie mamy prawa zmieniać i poprawiać Bożych nakazów – to pycha i bałwochwalstwo!” – piszą przedstawiciele Akcji Katolickiej.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Trudna rozmowa z Bogiem. O in vitro przy konfesjonale

To wcale nie koniec manipulacji, którymi członkowie Akcji Katolickiej próbują wpłynąć na mieszkańców i radnych Kołobrzegu.

„Wiele badań wskazuje również na to, że dzieci poczęte poza ustrojem matki są niestety częściej chore lub rodzą się z wadami. Na koniec dodajmy, że legalizacja in vitro oznacza konieczność finansowania tej metody z pieniędzy obywateli, którzy się tej procedurze zdecydowanie sprzeciwiają – tak, jak np. członkowie Akcji Katolickiej. Nie możemy i nie będziemy więc milczeć wobec łamania Bożych Praw i Dekalogu! Apelujemy, by ludzie wierzący byli tu jednomyślni!” – piszą, nie przedstawiając żadnych dowodów na głoszone tezy. Podkreślają też, że „moralnie właściwą” metodą leczenia niepłodności jest naprotechnologia.

Z podobnymi mitami na temat in vitro rozprawiła się niedawno Małgorzata Wójt, kierowniczka laboratorium embriologicznego Salve Medica w Łodzi. Żadna z tych szkodliwych społecznie tez nie okazała się prawdziwa. Więcej na ten temat przeczytasz TUTAJ.

Źródło: miastokolobrzeg.pl, okkolobrzeg.pl, gk24.pl, sld.org.pl

POLECAMY TEŻ: Masz tatuaże? Ten film przestrzega: otwierasz się na zło i niepłodność

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Niepłodność męska: temat tabu. Mężczyźni nie dopuszczają myśli o zaburzeniach płodności

Smutny mężczyzna spogląda w dół /Ilustracja do tekstu: Niepłodność męska - temat tabu
Fot.: Travis Jones /Unsplash.com

Kobieto, ja jestem facetem, nie mogę być niepłodny. Przebadaj się sama!” – takie słowa nieraz słyszał w zaciszu swojego gabinetu dr n. med. Jan Domitrz, specjalista położnictwa, ginekologii i endokrynologii z Centrum Medycznego Artemida. Z jego doświadczeń wynika, że choć mamy XXI wiek, to wielu mężczyzn do tematu niepłodności podchodzi ze wstydem i dystansem. Zdecydowana większość nie dopuszcza do siebie myśli, że to u nich może występować problem z płodnością.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ponad 20 procent par w Polsce i na świecie boryka się dziś z niepłodnością. U blisko połowy z nich problem leży po stronie mężczyzn. Mimo tych alarmujących statystyk wielu panów nie decyduje się na diagnostykę i leczenie.

– Niepłodność męska jest takim schorzeniem, które nie boli […]. A wiadomo, że mężczyźni z porad lekarzy korzystają tylko wtedy, kiedy wiją się z bólu. Bardzo trudno jest im zaakceptować fakt, że to oni, a nie ich partnerki, odpowiadają za brak potomstwa – mówi specjalista z Centrum Medycznego Artemida.

Niepłodność męska nie jest częstsza niż dawniej?

Dr Jan Domitrz uważa, że choć liczba diagnozowanych przypadków niepłodności męskiej jest bardzo duża, problem ten nie występuje częściej niż kiedyś. Zmieniły się jednak jego przyczyny.

– Przekłamaniem jest stwierdzenie, że problem niepłodności w dzisiejszych czasach narasta. Od wieków utrzymuje się on na tym samym poziomie i dotyczy około 20 procent populacji. Kiedyś był to temat zakazany i bardzo wstydliwy, nie było tak rozwiniętych metod leczenia jak dziś. Jednak jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że istnieje on od czasów starożytnych. Na pewno jego podłoża się zmieniały, ale procentowy poziom pozostaje ten sam – mówi dr Jan Domitrz.

Specjalista dodaje, że dawniej powodem braku potomstwa bywały zaniedbania w zakresie higieny osobistej, a co za tym idzie – choroby przenoszone drogą płciową. Dziś w dużej mierze wynika to z czynników cywilizacyjnych.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wystarczą dwa miesiące, aby zaburzyć męską płodność. Prowadzi do tego konkretny styl życia

Niepłodność męska a plastik i estrogeny

Toksyny środowiskowe i substancje naśladujące działanie hormonów otaczają nas dziś z każdej strony. Dr Jan Domitrz zauważa, że wpływa na to ma też… stosowanie środków antykoncepcyjnych. Wraz z moczem kobiety wydalają bowiem estrogeny, które trafiają do gleby, by ze zbożami i mięsem znowu trafić do organizmu – wyjaśnia ekspert.

Tymczasem to właśnie estrogeny są jednym podstawowych czynników zaburzających męską płodność. Ryzyko stwarzają także fitoestrogeny znajdujące się w roślinach, takich jak soja. Kolejne ryzyko dla męskiej płodności stwarzają związki chemiczne stosowane w procesach produkcyjnych kosmetyków czy tworzyw sztucznych.

– Weźmy na przykład popularne butelki typu PET czy plastik w komórkach i samochodach. Te produkty zawierają tzw. plastyfikatory, które sprawiają, że tworzywo staje się miękkie. Te wszystkie związki zaburzają funkcje hormonalne, wszak plastik jest obecny w każdej sferze życia – mówi specjalista z Artemidy.

Dodaje, że – zgodnie z przepisami Unii Europejskiej – każdego roku wyznaczane są związki i substancje chemiczne, które muszą zostać wycofane z obrotu. To jednak nie zmienia sytuacji na lepsze.

– Rocznie eliminuje się dwie, może trzy tego typu substancje, podczas gdy w Chinach na rynek trafia ich około stu – zaznacza ekspert.

POLECAMY TAKŻE: Jedzenie na wynos przyczyną niepłodności? Naukowcy biją na alarm

Otyłość i używki a męska płodność

Zaburzenia męskiej płodności wynikają też z tego, że coraz więcej panów boryka się z otyłością, a tkanka tłuszczowa zawiera w sobie bardzo duże ilości estrogenów. Badania dowiodły niejednokrotnie, że dla wspomożenia płodności warto przejść na dietę śródziemnomorską oraz włączyć do jadłospisu dużą ilość nieprzetworzonych warzyw i owoców.

CZYTAJ TEŻ: Dieta śródziemnomorska: sposób na długowieczność i większe szanse in vitro

Niezbędne jest też odstawienie używek.

– Bombami obniżającymi męską płodność są nikotyna i wszystkie substancje smoliste. Są kraje na świecie, w których palacze mają ograniczony lub wręcz zerowy dostęp do zabiegów in vitro – zauważa dr Jan Domitrz.

Negatywnie na męską płodność wpływa również alkohol spożywany zbyt często i w nadmiernych ilościach.

– Oczywiście cały czas obracamy się w świecie statystyk, ponieważ każdemu z nas w tym momencie nasuwa się myśl o środowiskach patologicznych, gdzie królują używki, a pary na brak potomstwa narzekać nie mogą – zauważa Jan Domitrz.

Lekarz podkreśla, że wyjście z nałogów nie daje gwarancji, że mężczyzna zostanie ojcem. Szanse te można jednak zwiększyć, stosując odpowiednią suplementację.

Źródło: inf. prasowa

POLECAMY TAKŻE: 10 produktów, które poprawią męską płodność na wiosnę

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.