Przejdź do treści

Dlaczego polskie dzieci nie jedzą warzyw i owoców?

1000dni-logotyp.jpg

Ponad 80% mam ma świadomość, że w prawidłowej diecie dziecka powinny znaleźć się owoce i warzywa, ale tylko co trzecia z nich (31%) wie, że dobra dieta to pięć porcji warzyw i owoców dziennie. Niestety, według badań GUS dorośli Polacy spożywają dziennie jedynie ok. 250g warzyw i owoców, zamiast rekomendowanych 400g. Co więcej, wartość ta zamiast stale rosnąć, maleje. Dlaczego w naszej diecie wciąż jest za mało produktów, od których zależy nasze zdrowie i jakie kroki należy podjąć, by choć trochę zbliżyć się do zaleceń ekspertów? Jak kształtować prawidłowe nawyki żywieniowe już od najmłodszych lat?

Skala problemu

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W latach 2002-2013 spożycie owoców i przetworów owocowych na osobę w Polsce zmniejszyło się z 4 do 3,4 kg miesięcznie, a warzyw, grzybów i ich przetworów z 5,4 do 4,8 kg. W 2009 r. przeciętny Polak spożył 1,1 litrów soków owocowych i warzywnych miesięcznie, a w 2013 r. już tylko 0,95 litra. Rocznie Polak spożywa średnio 11,4 litrów soków owocowych, czyli ok. 32 ml dziennie.[1] Niestety, jak pokazują badania, pomimo wzrostu świadomości na temat roli warzyw i owoców w diecie oraz licznych kampanii edukacyjnych dotyczących tej kwestii, nie jesteśmy w stanie przełożyć tej wiedzy na planowanie codziennego jadłospisu. Często zapominamy o jedzeniu warzyw i owoców w ciągu dnia, skupiając się jedynie na porcji surówki do obiadu i jabłka na podwieczorek. Soki błędnie traktujemy jak napój, który gasi pragnienie. Tymczasem jest to posiłek, który należy wliczyć do dziennego bilansu kalorycznego. Jednocześnie, w naszej diecie nieustannie królują tłuszcze nienasycone, cukry proste i sól kryjące się w wysoko przetworzonej żywności.

Dlaczego to takie ważne

Wszyscy wiemy o tym, że warzywa i owoce zawierają mnóstwo cennych składników, niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Są źródłem wielu witamin, składników mineralnych i antyoksydantów, które w znacznym stopniu zmniejszają ryzyko wystąpienia niebezpiecznych chorób przewlekłych i nowotworów. Kluczem do sukcesu jest nie ilość, a częstotliwość ich spożywania. Według najnowszych doniesień naukowych codzienne spożywanie 1–3 porcji owoców i warzyw zmniejsza o 14 proc. ryzyko zachorowania na nowotwór i przedwczesnego zgonu z powodu udaru mózgu czy zawału serca, podczas gdy spożywanie 5–7 porcji ogranicza takie ryzyko już o 36 proc., a spożywanie ponad 7 porcji dziennie powoduje spadek takiego ryzyka aż o 42 proc.[2]

Zdrowe nawyki już od poczęcia

Specjaliści z Instytutu Żywienia i Żywności są zgodni, że nawyk jedzenia warzyw do każdego posiłku trzeba wypracować w domu. Pamiętajmy, że dziecko obserwuje rodziców, powiela i często naśladuje ich zachowania, również te żywieniowe. Zatem jeżeli rodzice jedzą owoce na podwieczorek, także i dziecko będzie chciało ich spróbować. Najważniejsze jest uczenie dzieci dobrych nawyków i różnych smaków oraz tworzenie dobrej mody na zdrowe jedzenie. Kształtując prawidłowe nawyki już od poczęcia, mamy pozytywny wpływ na zdrowie swojego dziecka w przyszłości. To bowiem przez pierwszych 1000 dni życia malucha, od momentu poczęcia do około 3. roku życia, trwa proces tzw. programowania żywieniowego we wczesnym okresie życia. To, jakie składniki odżywcze i w jakiej ilości dziecko otrzymuje w tym niepowtarzalnym okresie, wpływa m.in. na jego nawyki żywieniowe, skłonność do otyłości, odporność na niektóre choroby. W tym wyjątkowym okresie mamy największy wpływ na kształtowanie metabolizmu i kondycji organizmu swojego dziecka w jego przyszłym życiu. Również dieta przyszłej mamy i mamy karmiącej piersią ma znaczenie, tak więc kobiety w tym czasie powinny szczególnie zadbać o regularne, zbilansowane i zdrowe posiłki. Niestety, jak pokazują najnowsze badania przeprowadzone przez dr inż. Danutę Gajewską oraz prof. Barbarę Królak-Olejnik we współpracy z Fundacją NUTRICIA, kobietom karmiącym piersią brakuje odpowiedniego wsparcia w zakresie poradnictwa żywieniowego, a w ich codziennej diecie istnieje wiele nieprawidłowości.[3] Wciąż istnieje ogromna potrzeba edukacji w zakresie prawidłowego żywienia, by osiągnąć długofalowe skutki i zadbać o zdrowie przyszłych pokoleń.

Od czego zacząć?

Dziecko rodzi się z preferencją do smaku słodkiego, dlatego owoce najczęściej bardziej im smakują. Warto zastosować prosty zabieg i wprowadzanie nowych smaków do diety niemowlęcia zacząć od warzyw. Gdy dziecko przyzwyczai się do mniej wyrazistego smaku warzyw, będzie sięgało po nie również w przyszłości. Dopiero w następnej kolejności należy podawać maluchowi owoce, które mają słodszy smak. Etap wprowadzania pierwszych posiłków uzupełniających (najwcześniej po ukończeniu  17. tygodnia i nie później niż w 26. tygodniu życia dziecka) do diety dziecka jest doskonałym momentem, aby kształtować przyzwyczajenie do spożywania odpowiedniej ilości tych produktów.

Bezpieczeństwo przede wszystkim

Wybierając produkty dla niemowlęcia lub dziecka, należy szczególną uwagę zwrócić na ich jakość i źródło pochodzenia. Układ trawienny i wydalniczy dziecka w pierwszych latach życia, tak jak cały jego organizm, jest nie w pełni dojrzały. Może nie poradzić sobie z trawieniem wszystkich składników, a co więcej – o wiele silniej reaguje na ich nadmiary i niedobory oraz na potencjalne zanieczyszczenia. Pamiętaj, dziecko to nie mały dorosły i ma specjalne potrzeby żywieniowe: nie wystarczy zmniejszenie porcji, by dostarczyć mu odpowiedniej ilość składników odżywczych. Dla dziecka poniżej 3. roku życia zawsze odpowiednie będą produkty z kategorii tzw. środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego, które muszą spełniać surowe normy bezpieczeństwa. Są one regulowane przez prawo, a ich przestrzeganie stale kontrolowane i nadzorowane. Produkty takie pochodzą z certyfikowanych upraw, zawierają odpowiednią ilość składników odżywczych, a także muszą zawierać informację ich o pełnym składzie oraz wiek dziecka, od jakiego można podawać dany produkt.

Długa droga do sukcesu

Eksperci zalecają jedzenie przez dziecko w wieku 1-3 lata 5 porcji warzyw dziennie, czyli ok. 300g. W przypadku dzieci do 3. roku życia jedna porcja to np.: mały pomidor, pół papryki, szklanka gotowanego kalafiora lub cukinii. Surowe lub gotowane na parze albo w niewielkiej ilości wody warzywa powinny towarzyszyć każdemu posiłkowi. Eksperci zalecają również podawanie dziecku w tym wieku około 200g owoców dziennie, czyli 4 porcje, przy czym porcja to np. pół brzoskwini, pół jabłka, pół gruszki. By mieć wpływ na zdrowie przyszłych pokoleń Polaków, powinniśmy już teraz uczyć ich prawidłowych nawyków żywieniowych i wprowadzać zbilansowaną dietę już od narodzin. Warto uczyć najmłodszych, że warzywa do każdego posiłku to recepta na zdrowe i długie życie. O tym jak zachęcić dziecko do jedzenia warzyw oraz zdrowe przepisy z wykorzystaniem sezonowych warzyw i owoców, dla dzieci do 3. roku życia znaleźć można na edukacyjnej platformie www.1000dni.pl.

 

[1] j.w

[2] Źródło: http://www.izz.waw.pl/pl/strona-gowna/3-aktualnoci/aktualnoci/530-zapraszamy-na-konferencje-warzywa-owoce-i-soki-w-prewencji-przewleklych-chorob-niezakaznych

[3] Badanie „Ocena sposobu żywienia i stanu odżywienia matek karmiących piersią dzieci w wieku powyżej 2 miesięcy”,  przeprowadzone przez dr inż. Danutę Gajewską oraz prof. Barbarę Królak-Olejnik we współpracy z Fundacją NUTRICIA, 2015.  Badanie przeprowadzone w 2014 roku na grupie 250 kobiet, w tym 183 kobiet karmiących wyłącznie piersią oraz 67 kobiet stosujących karmienie mieszane (łączne karmienie piersią oraz stosowanie mleka modyfikowanego). Badanie obejmowało wywiad i testy laboratoryjne

Informacja prasowa

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Cristiano Ronaldo został ojcem po raz czwarty

Cristiano Ronaldo został ojcem po raz czwarty
fot. Twitter - @cristiano

Gwiazda klubu Real Madryt Cristiano Ronaldo ogłosił w niedzielę, że po raz czwarty został tatą. Piłkarz pochwalił się w sieci zdjęciem dziecka w objęciach świeżo upieczonej mamy.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Partnerka Ronaldo Georgina Rodriguez urodziła dziewczynkę, którą para nazwała Alana Martina.

„Alana Martina właśnie przyszła na świat! Geo i Alana mają się świetnie. Wszyscy jesteśmy bardzo szczęśliwi” – ogłosił na Twitterze portugalski piłkarz.

Zobacz także: Księżna Kate spodziewa się bliźniąt?

Cristiano Ronaldo został ojcem po raz czwarty

Portugalczyk zamieścił również w sieci zdjęcie, na którym pozuje z Georginą, 7-letnim synkiem Cristiano Juniorem oraz nowo narodzoną córeczką.

Pod koniec października Cristiano opublikował w mediach społecznościowych nagranie, na którym zdradził imię dziecka oraz przewidywaną datę porodu (21. listopada).

Ronaldo jest również ojcem bliźniaków – Evy i Mateo, którzy przyszli na świat w czerwcu tego roku.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: The Local

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Jestem w drodze – sytuacja kobiety w ciąży. Konferencja w Sejmie RP

sytuacja kobiet w ciąży
Zdarza się, że po okresie ochronnym pracodawcy nie chcą ponownie przyjąć do pracy młodych matek / fot. Pixabay

W teorii prawo chroni ciężarną kobietę przed zwolnieniem z pracy, w praktyce często okazuje się, że po porodzie nie czeka już na nią dotychczasowa posada. Jak wygląda sytuacja kobiet w ciąży w Polsce i z jakimi problemami mogą się zderzyć młode mamy? 

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W czasie urlopu macierzyńskiego i wychowawczego kobiecie przysługuje ochrona i nie można jej zwolnić. Ale to tylko teoria, ponieważ w praktyce, jeżeli pracodawcy zależy na pozbyciu się pracownicy, może to zrobić. Usunięcie z pracy może nastąpić dyscyplinarnie, za zgodą związków zawodowych lub z powodu upadłości lub likwidacji zakładu. – Zwolnić można każdego i zawsze – wyjaśnia radca prawny fundacji „Jestem w drodze”- Adam Krzyżanowski. Jak tłumaczy, kodeks pracy nie zapewnia ochrony już po zakończeniu urlopu.

Sytuacja kobiet w ciąży i młodych matek w Polsce

Wypowiedzenie po okresie urlopu macierzyńskiego dostała m.in Sylwia Borek. Szef ogłosił likwidację jej stanowiska pracy. – Tak zrobił mój były pracodawca, zmienił sobie nazwę stanowiska na inne – tłumaczy Sylwia.

To jest wielki szok dla kobiety. Dlaczego mam zostać wyrzucona dlatego, że urodziłam dziecko? – zastanawia się.

Obecnie Sylwia jest mamą dwójki dzieci, niebawem na świat przyjdzie trzecie. Po nieprzyjemnych przeżyciach zdecydowała się otworzyć własny biznes i jest teraz właścicielką Wydawnictwa Kinderkulka. Pomysł wcieliła w życie po urodzeniu drugiego dziecka, będąc właśnie na urlopie macierzyńskim.

Jak tłumaczy, w tym czasie wiele kobiet decyduje się na prowadzenia własnego biznesu, często z obawy przed niepewną przyszłością w dotychczasowym miejscu pracy. Borek zauważa również, że przekonanie, jakoby młoda matka była mniej efektywnym pracownikiem, jest niezwykle krzywdzące. – Kobiety po porodzie dostają „super mocy”, są uporządkowane, stają się ekspertami organizacji i logistyki – wyjaśnia.

Zakłady przyjazne młodym rodzicom

Nie oznacza to jednak, że wszystkie zakłady pracy są nieprzyjaźnie nastawione w stosunku do młodych mam. Dobrym przykładem jest firma Danone. W Polsce zatrudnia trzy tys. pracowników, z czego 50 proc. stanowią kobiety.

Firma sponsoruje prywatne porody, zapewnia opiekę położniczą, roczny pakiet medyczny, elastyczny czas pracy, możliwość pracy z domu – wylicza Magdalena Dybska-Tabor, dyrektora HR Polska i Kraje Bałtyckie DANONE. Ale to nie wszystko. O urlopy o opiekę nad dzieckiem mogą się ubiegać również panowie i jak zapewnia Dybska-Tabor, z tego udogodnienia korzystają zarówno mężczyźni pracujący w fabrykach, jak i ci na stanowiskach menadżerskich.

Taka praktyka jest zrozumiała w przypadku dużych spółek. Sytuacja robi się skomplikowana w przypadku małego pracodawcy. – Często pracodawcy zostają pozostawieni sami sobie – zauważa Joanna Fabisiak, poseł KW Platformy Obywatelskiej. Ma pomysł na to, jak zainteresować pracodawcę ponownym przyjęciem kobiety do pracy. Zgodnie z jej propozycją, ZUS miałby pokryć część kosztów, jakimi obarczony jest pracodawca.

Co robi miasto?

Co natomiast robi miasto, aby ułatwić życie świeżo upieczonym mamom? Warszawa chwali się szeregiem udogodnień i modernizacji, które wprowadzono w ostatniej dekadzie. Miasto dofinansowuje rozbudowę oddziałów położniczych, łoży środki na żłobki, zapewnia bezpłatny przejazd komunikacją miejską dla dzieci z warszawskich szkół, w urzędach natomiast istnieją kąciki dla dzieci, miejsca dla karmiących matek, czy kolejki pierwszeństwa dla ciężarnych.

Tu zaczynają się schody

Nie wszędzie jednak takie udogodnienia da się wprowadzić. Urzędy ulokowane w starych kamienicach często nie mają podjazdów dla wózków, nie wspominając już o windach. Na własnej skórze przekonała się o tym dziennikarka i ambasadorka fundacji „Jestem w drodze”- Katarzyna Burzyńska-Sychowicz.

Po urodzeniu dziecka udała się do urzędu celem złożenia wniosku o Kosiniakowe. Jest to świadczenie rodzinne, na które mogą liczyć osoby, które zostały rodzicami, ale nie przysługuje im praco do zasiłku macierzyńskiego. Jak się okazało, urząd, do którego wraz z malutkim dzieckiem udała się Katarzyna, nie był przystosowany dla matek z wózkami. – Nie było ani windy ani podjazdu, co uniemożliwiało mi dostanie się do urzędu – mówi. Co może zrobić w takiej sytuacji kobieta? Chyba tylko zdać się na łaskę i pomoc innych ludzi.

„Jestem w drodze – sytuacja kobiety w ciąży.” Konferencja w Sejmie RP

16 października 2017 roku w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej odbyła się konferencja „Jestem w drodze – sytuacja kobiety w ciąży”.  Organizatorem wydarzenia była Fundacja „Jestem w drodze”. Pierwsza część spotkania była poświęcona sytuacji ciężarnych i młodych matek w pracy. O innych tematach poruszanych podczas konferencji możesz przeczytać na portalu www.chcemybycrodzicami.pl

Zobacz także:

PiS zwalnia prezesa AOTMiT. Czy to krok ku całkowitemu zablokowaniu in vitro w Polsce?

12 badań, które warto zrobić przed zajściem w ciążę

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

18 razy straciła ciążę, dziś jest szczęśliwą mamą

Louise Warneford urodziła dziecko po 18 poronieniach
/fot. Pixabay

Louise Warneford i jej mąż Mark rozpoczęli starania o dziecko w 2001 roku. Od tego czasu kobieta poroniła aż 18 razy. Dopiero po kilku latach starań Louise dowiedziała się, że cierpi na rzadką chorobę, przez którą nie jest w stanie donosić ciąży. Potem zdarzył się cud.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

48-letnia Louise i 55-letni Mark z Wielkiej Brytanii przeszli niezliczoną liczbę prób in vitro. Łącznie, w ciągu kilkunastu lat starań na zabiegi wydali 80 tys. funtów. Każda próba kończyła się jednak niepowodzeniem. W roku 2010 para zdecydowała się, że spróbują ostatni raz przed 50 urodzinami Louise.

Przełom nastąpił w Czechach

Przełom nastąpił w 2015 roku, kiedy lekarze odkryli u kobiety zaburzenia immunologiczne, przez które dochodziło do utraty ciąży. Lekarz poinformował ich, że rozwiązaniem może być adopcja zarodka. Małżeństwo postanowiło skorzystać z tej opcji, w tym celu w 2015 roku udali się do Czech.

– Spróbowałam znaleźć klinikę na własną rękę i załapałam się na adopcję zarodka w Klinice Gynem w Pradze – mówi kobieta. Już w następnym roku w 37 tygodniu ciąży na świat przyszedł ich synek – William.

Wraz z Markiem staraliśmy się o dziecko od kiedy skończyłam 32 lata. Doświadczyliśmy 18 poronień i wydaliśmy 80 tys. funtów, ale patrząc na Williama – było warto – mówi Louise.

– Chociaż nie mogłam się cieszyć ciążą, ponieważ była zagrożona, wszystko to było warte mojego dziecka marzeń – dodaje.

Zobacz także:

Poroniła i informuje o tym robiąc tatuaż! To forma terapii – uważa psycholog. A co czuje kobieta po stracie?

9 lat starań i DWA szczęśliwe zakończenia – WASZE HISTORIE

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: dailymail.co.uk

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Status materialny może mieć wpływ na płeć dziecka

status materialny a płeć dziecka
Urodzenia chłopca jest dla kobiety bardziej obciążające niż urodzenie dziewczynki - twierdzi dr Allison Behie / fot. Fotolia

U kobiet, które mają poczucie stabilizacji finansowej i uważają się za osoby zamożne, może występować większe prawdopodobieństwo urodzenia syna  – twierdzą australijscy naukowcy. Według badaczy jest to decydujący czynnik wpływający na ujemny wskaźnik urodzeń chłopców w tym kraju.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Na przestrzeni 12 lat naukowcy z Australian National University (ANU) przeanalizowali wskaźnik urodzeń w Australii. Okazało się, że w większości stanów na 100 dziewczynek rodziło się 105 chłopców, natomiast w Australijskim Terytorium Stołecznym (enklawa na terenie Nowej Południowej Walii), który jest najstarszym i najbardziej zaludnionym stanem Australii, rodziło się już 110 chłopców.

Status materialny a płeć dziecka

Jedna z autorek badań dr Alison Behie twierdzi, że ten wynik potwierdza teorie Triversa-Willarda według której warunki w których przebywa matka, mogą determinować płeć dziecka.

Według naukowczyni, kobiety, które postrzegają siebie jako osoby zamożne, częściej rodziły synów, co łączy się z ponadprzeciętnym statusem społeczno-ekonomicznym mieszkańców ACT.

Chłopiec czy dziewczynka?

– Przeanalizowaliśmy różne czynniki: poziom edukacji, dochody, jednak to, co było decydującym czynnikiem, było poczucie dostatku u kobiet – ujawniła dr Behie. Jak tłumaczy, urodzenie chłopca jest dla kobiety dużo większym wyzwaniem niż urodzenie dziewczynki.

– Jeżeli jesteś w dobrej kondycji i masz pod dostatek zasobów i twój organizm jest silny, masz większe predyspozycje do urodzenia syna – dodaje.

Jednak przyszłe mamy, które pragną mieć syna, nie powinny z uporem analizować stanu swojego konta. Jak zaznacza dr Behie, teza ta może być jedynie jednym z wielu czynników wpływających płeć dziecka.

Zobacz także:

Chłopiec czy dziewczynka? Metoda Selnas i planowanie płci dziecka

18 razy straciła ciążę, dziś jest szczęśliwą mamą

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: ABC

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.